W tle - Almari
A A A

„Dar to pierwiastek geniuszu, który często strąca nas do piekła”.

Lubię tworzyć nocą. Przed każdym spotkaniem zasłaniam okno czerwoną kotarą. Nie wiem po co. Przecież i tak nikt nie podgląda. Rozpalam lampy naftowe, a dwie z nich stawiam na krzesłach, by zamknąć płótno w jasnej obręczy. Uśmiecham się i płaczę jednocześnie. Nikt nie widzi. 

Poprawiam poduszki na szezlongu, by kolejnej gwiazdce, mojej nimfie i muzie, było wygodnie. Połóż się tutaj. Biorę olejek i zaczynam ją smarować, wodząc śliskimi palcami po szyi, piersiach, brzuchu i udach. Robię tak parę razy, jakbym odprawiał jakiś rytuał. Jej ciało wije się pod moją ręką, nogi zaciskają mocniej, oddech łamią słodkie pomruki. I wtedy ją zostawiam pożądliwie zatopioną w swej kobiecości. Siadam przed obrazem i rozrabiając farby, sycę wzrok demonicznym upojeniem.

Mam. Nareszcie to widzę. Jedyną słuszną prawdę o rozkoszy. Jej kształt, zapach i barwę. Dotykam pędzlem płótna. Tak… to dobre pociągnięcie, czyste. O! A to jeszcze lepsze, doskonałe. Nie ruszaj się, gwiazdeczko. Nie, nie… Lewa noga trochę bliżej prawej. Nie przesadzaj z wyuzdaniem, bezwstydnico! Tak… tak dobrze. Popatrz mi w oczy, rozchyl usta. Piękna jesteś. Trochę białego na górę. I tu trochę. Nie! Nie chcę radości. Pomyśl o czymś smutnym. Niech cię rozerwie od środka. Płacz! Nie przestawaj… nie przestawaj.

Dostrzegam niedostrzegalne. Maluję dziewicze twarze emocji nieskażone ludzką formą. Żaden tego nie potrafi, tylko ja, ja! Nieustannie przemierzam swój geniusz, by zobaczyć i nazwać to, czego nikomu jeszcze nie udało się do końca zgłębić.

Po co to wszystko? Ech, gwiazdeczko, gdybyś wiedziała, jaką twarzą dzisiaj będziesz, może nie wczuwałabyś się tak bardzo. Mam dziwne dreszcze. Nie panuję już nad ręką. Jestem rozczłonkowany. Cóż za kreacja wychodzi spod pędzla. Już kończymy. Ostatnie muśnięcie. Och!


Nareszcie. Prawie skończone. Chodź, zobacz.
Co jest? Nie podoba ci się? Nie uciekaj. Gdzie idziesz? Zostawiłem dla ciebie miejsce w moim gwiazdozbiorze, poczekaj.

 

No, gwiazdeczko, dalej, wiem, że potrafisz głośno krzyczeć.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Almari · dnia 26.12.2013 23:02 · Czytań: 986 · Średnia ocena: 4,45 · Komentarzy: 38
Komentarze
Dobra Cobra dnia 26.12.2013 23:35 Ocena: Świetne!
Tworzenie to nie je prosta sprawa! I o tym owe piękne opowiadanie, gdzie alikwoty trzeciej podnośnej dźwięku mieszają się z harmonią natchnienia. A i nawet dwuznaczne na dodatek!

Się podobało, choć i dreszcz przeleciał. Czy artysta zaprzeda swą duszę?

Ukontentowany wieczorem z Tobą pozostaje...

Dobra Cobra
kresowiak dnia 27.12.2013 01:41
Czytając tekst przypomniały mi się obrazy Matisse, szczególnie jeden z jego autoportretów, kiedy patrzy sam na siebie, a jednocześnie na odbiorców ze świadomością własnego geniuszu, trochę zasępionego i zniecierpliwionego. Przypomniały mi się też nagie kobiety, swobodne, rozwiązłe, zastygłe wielobarwną plazmą na lnianym płótnie. Twojego tekstu jeszcze nie potraktowano werniksem czy lakierem do włosów, wciąż jest na jakiś szalony sposób świeży - czytając go mam wrażenie, że powstał przed sekundą, jak chrupiąca rumiana bułeczka wyciągnięta właśnie z pieca.

Nie jestem tylko pewien zastosowania przedostatniej części tekstu, tej zakreślonej kursywą. W zbytnim pośpiechu jest artysta, nie scala się to z początkowym klimatem. Dreszczyk jest, choć nie taki jakiego byśmy się spodziewali - jest zmysłowo i erotycznie, ciemnawo, ślisko i niebezpiecznie błogo. Tak się czuję po przeczytaniu, chociaż trochę mi końcówka popsuła efekt, może warto się nad nią jeszcze zastanowić. A może i nie.

Pozdrawiam!
akacjowa agnes dnia 27.12.2013 10:02
Erotycznie, gorąco i dreszczykowo jest. Ale jakby mogło być tego więcej. Myślałam że końcówka mnie przetrzepie a tu mi opadło ;) Pomysł ciekawy, aczkolwiek na koniec pieprz wymieszał się z..., właśnie nie wiem z czym.

Pozdrawiam
mike17 dnia 27.12.2013 10:16 Ocena: Bardzo dobre
Klimatyczna i intymna miniatura, nurzająca się w zmysłowych półmrokach, w których tylko cienie pełgają fantazyjnie po ścianach...
Od razu wszedłem w ten zatopiony w ciszy i skupieniu świat, i poczułem wszystkie te ulotne i nienazwane smaczki, jakie towarzyszą niezwykłej relacji modelki i malarza.
W wyobraźni ujrzałem obrazy Rubensa z całym ich erotycznym przepychem, i wijąca się modelka niewerbalnie wyraziła podniecenie, jakie panowało podczas sztuki tworzenia obrazu.

Świetnie ujęty nastrój i choć opowiastka statyczna i w zasadzie bez akcji, podskórnie wiele się tu dzieje, czuć ogień i dreszczyk, ale nie wywołany elementem grozy, a erotyzmem całej sytuacji, i to do końca nie wiadomo, czy zdrowym...

Końcówka mogłaby być faktycznie bardziej wyrazista i bijąca dreszczem po mózgowiu, ale i tak nie jest źle - miniatura w sposób niejako naturalnie gaśnie i rozpływa się w półmrokach pracowni...

Spokojnie językowo, czyli tak, jak być powinno, kiedy w grę wchodzi ulotność chwili, rozmyte kontury, aura jakby mistyczna.
Dobra Cobra dnia 27.12.2013 10:34 Ocena: Świetne!
Bo życie artysty do latwych nie należy. Trzeba cierpieć za miliony i nie mam tu na myśli złotych polskich.

DoCo
Almari dnia 27.12.2013 10:50
DoCo - Oj, nie jest. Zwłaszcza, kiedy widzisz więcej niż inni i musisz sobie z tym radzić.

Kresowiak - Nie nazwałabym tego pośpiechem, raczej ekscytacją, podnieceniem w artyzmie, które się kończy, właśnie tuż przed ostatnią kursywą. Końcówki nie zmienię, gdyż wprowadza ona przynajmniej z dwie interpretacje tekstu, jak i samego bohatera. Określa go.

akacjowa agnes - końcówka trzepie. Trzeba tylko spojrzeć na nią nie tylko przez pryzmat erotyki ;)

Mike -
Cytat:
ale nie wywołany elementem grozy, a erotyzmem całej sytuacji.

W tekście kryją się oba elementy, jeden bardziej widoczny, drugi mniej.

Dziękuję wam, kochani, za komentarze :)

Ciekawe czy komuś uda się rozszyfrować, na czym tutaj polega talent artysty, i o co chodzi w końcówce. Bowiem nie tylko wokół erotyzmu sprawy krążą!
Usunięty dnia 27.12.2013 10:54 Ocena: Bardzo dobre
Osiągnęłaś rzecz niełatwą.
Pierwszy raz przeczytałam tekst na wyświetlaczu złomka, który kiedyś był telefonem, a który podał mi wszystko na stojąco, czyli bez pokładającej się kursywy. Pomyślałam: fajnie to płynie, ale jak na Al to zbyt mało.

A teraz mam dreszcza na pulpicie i zupełnie zmienił swój wymiar.
Jeśli kursywa stanowi czyjeś słowa, a jak widać często wkrada się między Twoje, to jestem pełna uznania, że mimo to wszystko ładnie się stapia i zazębia. Nie ma wyraźnych granic, wszystko leci sprawnie, jakby pisała jedna ręka.

Jeśli idzie o erotyczną atmosferę, to dreszczy nie poczułam, bo kiedy już zaczynało być przyjemnie, mąciły mi ją takie momenty jak:
Cytat:
Na­ra­sta we mnie zmierz­wio­ne na­pię­cie.

Cytat:
Czuję dresz­cze. Już nie­dłu­go.


Czułam, jakby ktoś mnie poganiał i mówił, co mam odczuwać. I bardziej zastanawiałam się, co będzie 'niedługo', niż wczuwałam w budowane napięcie. A szkoda, bo momentami budujesz świetnie.

Te same momenty, moim zdaniem, nie pozwoliły wybrzmieć mocniej rewelacyjnemu zakończeniu.
Wydaje mi się, że gdyby przygotowania i malowanie obrazu były poprowadzone mniej emocjonalnie, a bardziej statycznie, bez tych wszystkich "zwiastunów" późniejszych wydarzeń, końcówka robiłaby o wiele większe wrażenie.

Bardzo duży plus za tytuł, nawiązujący do konkursu.

Technicznie:
Cytat:
Sia­dam przed ob­ra­zem

to już go ktoś wcześniej namalował? może: przed płótnem

Cytat:
Nie wiem(,) po co.

Chociaż tu pewna nie jestem, bo sama mam z tym problem.

I może trochę zbyt dużo dreszczy i gwiazdeczek. Albo to ja już przeginam.
henrykinho dnia 27.12.2013 11:05
Ehh, w głowie mam podszyte erotyzmem wizje pachnącego olejkami morderstwa. Początkowo interpretowałem kobietę jako płótno, a pędzel jako ..., wiadomo, ale to trochę zbyt tendencyjne, nie będę ukrywał ;)
Teraz trochę zmieniłem sobie w głowie fabułę, acz nie zamierzam tłumaczyć, bo może być jak kulą w płot. Jak zwykle, kiedy staram się "głęboko" myśleć. Ale chyba rozumiem, co namalował sobie nasz "artysta".

Dobre, nastrojowe opko.
labedz dnia 27.12.2013 11:13 Ocena: Bardzo dobre
akacjowa agnes napisała:
końcówka mnie przetrzepie


A mnie przetrzepała końcówka. I to bardzo. Bo jak pomyślę przy słowach:
Cytat:
No, gwiaz­decz­ko, dalej, wiem, że po­tra­fisz gło­śno krzy­czeć.

o na przykład Hannibalu Lecterze, bądź co bądź artyście w swoim fachu, ogromnym miłośniku sztuki i entuzjaście estetyki, to zupełnie inne niż tylko erotyczne odczytanie przyprawia mnie o dreszcze.
Ostatecznie, czemu niby malarz nie mógłby być typem osobowości w stylu Kuby Rozpruwacza? Bo wrażliwy? Mnie to w niczym nie przeszkadza.
W ogóle nie wiem dlaczego większość osób odczytuje to jako jakąś podniecającą opowieść o intymności erotyzmu. Dla mnie to przerażająca historia o perwersji i zbrodniczym pożądaniu a pan artysta seryjnym mordercą jest dla mnie od początku, odprawiający swoje rytuały, mający swoje preferencje i upodobania; czerwona lampka zapaliła mi się już tu:
Cytat:
Robię tak parę razy, jak­bym od­pra­wiał jakiś ry­tu­ał.

Świetnie podane. Subtelnie, ale naprowadza tam, gdzie - moim chyba tylko zdaniem - trzeba.
A potem tylko jedzie dalej, ja nabieram pewności, choć nic nie jest powiedziane wprost. Artysta to obłąkaniec przeświadczony o swoim geniuszu:
Cytat:
Żaden tego nie po­tra­fi, tylko ja, ja! Nie­ustan­nie prze­mie­rzam swój ge­niusz, by zo­ba­czyć i na­zwać to, czego ni­ko­mu jesz­cze nie udało się do końca zgłę­bić.

kobietami które maluje - pozornie kocha i uwodzi, ale tak naprawdę - gardzi, dokładnie tak, jak Kuba Rozpruwacz postrzegał prostytutki:
Cytat:
Nie, nie… Lewa noga tro­chę bli­żej pra­wej. Nie prze­sa­dzaj z wy­uz­da­niem, bez­wstyd­ni­co! Tak… tak do­brze. Po­patrz mi w oczy, roz­chyl usta. Pięk­na je­steś. Tro­chę bia­łe­go na górę. I tu tro­chę. Nie! Nie chcę ra­do­ści. Po­myśl o czymś smut­nym. Niech cię ro­ze­rwie od środ­ka. Płacz! Nie prze­sta­waj… nie prze­sta­waj.

I ten szaleńczy zamiar, który kotłuje się w zbrodniczym umyśle szaleńca-artysty, który już wie, ale przecież ofiary spłoszyć nie chce:
Cytat:
Ech, gwiaz­decz­ko, gdy­byś wie­dzia­ła, jaką twa­rzą dzi­siaj bę­dziesz, może nie wczu­wa­ła­byś się tak bar­dzo.


A gwiazdozbiór, to kolekcja. Może płytek z próbkami krwi jak u Dextera, może kawałków skór, jak w Milczeniu Owiec. Ale na pewno to nie jest panteon, na który - kolejna zapewne - modelka chciała trafić.
I tak ustawionym odbiorem nie jestem w stanie inaczej odebrać ostatniej linijki, jak tylko przerażającym, dreszczykowym, drżącym thrillerem.

Świetnie napisane, ascetycznie, tajemniczo, a trafnie. Jakbym czytał dobrą powieść gotycką, albo inną literaturę grozy.
akacjowa agnes dnia 27.12.2013 11:21
Kurczę, może faktycznie źle to czytałam. Tu jest rzeczywiście co najmniej drugie dno, a może nawet trzecie. Nie mam chyba aż tak wybujałej wyobraźni okrucieństwa i psychozy, więc nie schwyciłam klimatu jak trzeba.
Dziękuję za ukierunkowanie.
Teraz zostałam trzepnięta :) i to poważnie.
labedz dnia 27.12.2013 11:22 Ocena: Bardzo dobre
akacjowa agnes napisała:
Nie mam chyba aż tak wybujałej wyobraźni okrucieństwa i psychozy, więc nie schwyciłam klimatu jak trzeba.


No to teraz zacząłem martwić się o siebie.:D
Pozdrawiam!
mike17 dnia 27.12.2013 11:25 Ocena: Bardzo dobre
Ważne są komentarze odautorskie, jak tu, gdzie niektórzy z nas nie wyłapali gwoździa programu, a ma się taką wyobraźnię, oj ma... :)
Ale to na plus dla miniatury, że różnorako jest postrzegana.
Monia81 dnia 27.12.2013 12:20 Ocena: Bardzo dobre
Po przeczytaniu miniaturki miałam dokładnie takie same przemyślenia, jak labedz. I teraz tak się zastanawiam, czy to coś oznacza. Gdyby, jakiś psychology wrzucił nas na ruszt,pewnie by stwierdził, że jest w nas coś z psychopaty:)


te dwa ostatnie akapity, poruszyły mną najmocniej. W głowie pojawiły mi się makabryczne obrazy. Zwłaszcza, że tytuł niejako kieruje nas w taką stronę.
W tle. Czyli nie to, co widzimy na pierwszy rzut oka, nie to, co jest najbliżej, ale to, co czai się gdzieś z tyłu.

Wyrzuciłabym kilka zdań. Właściewie cały drugi akapit.

Te lampy naftowe przeniosły mnie w czasie o cały wiek. Fajny zabieg. Czułam klimat tego miejsca. Czerwone kotary, poduszki, olejek na skórze.
Gdyby nie te dreszcze w drugim akapicie mogłabyś świetnie uśpić czujność czytelnika, a emocje i tak zawirowałyby w powietrzu.

Dla tych, którzy lubią czytać o tworzeniu polecam "Udręka i ekstaza"Irvinga Stona. Cudowna książka, moim zdaniem.

Pozdrawiam :)
shinobi dnia 27.12.2013 12:34
Ciekawy tekst. Podobały mi się zwłaszcza opisowe fragmenty, bardzo plastyczne, otwierają wyobraźnię.
Stylistycznie bardzo na tak.
Mam wrażenie, że chodzi tu o jakąś przemoc, gwałt, morderstwo, coś w tym stylu. Przepatrzone komentarze pozwalają sądzić, że to opinia większego grona odbiorców.

Mam jakieś wrażenie, że może skończyłaś ciut za szybko, może wymusiły to ramy konkursu, a może tak miało być.

Jest klimat, jest dreszcz, całość przekonuje.
Almari dnia 27.12.2013 12:40
Morfa - Tymi wstawkami chciałam oddać rozchwianie artysty. "Już niedługo" przemyślę, faktycznie brzmi jak zapowiedź czegoś i chyba nie do końca oddaje, to co miałam na myśli. Może te dreszcze też wywalę... Zwłaszcza, że Monia również o nich mówi. Może zbyt dosłowne...
Zwiastunów nie ma. Jest to strumień świadomości malarza. Starałam się oddać jego psychikę, przeprowadzając ją przez poszczególne elementy w tekście, dlatego sama rozumiesz, że o mniej emocjonalnym wydźwięku nie ma mowy ;p Słowa niezapisane kursywą to umysł artysty, a kursywa z kolei to jego słowa wypowiedziane na głos do kobiety.
Cytat:
Sia­dam przed ob­ra­zem - to już go ktoś wcześniej namalował? może: przed płótnem

Dwa zdania dalej jest płótno, dlatego mam problemik.
A z przecinkiem też nie wiem, nie umiem...

Wymagasz ode mnie sporo, dlatego tym bardziej się cieszę, że udało mi się ciebie poruszyć, w jakikolwiek sposób.

henrykinho - Nawet mi się nie waż nie podzielić swoimi przemyśleniami, zwłaszcza po takim początku:
Cytat:
interpretowałem kobietę jako płótno, a pędzel jako ..., wiadomo, ale to trochę zbyt tendencyjne, nie będę ukrywał
. I bardzo ciekawi mnie, co ujrzałeś na obrazie, bo specjalnie nie opisywałam, co na nim jest.

labedz - No po prostu brak mi słów. Jak mogłeś. Prześlę ci później rachunek za wchodzenie do mojej głowy bez pozwolenia.
Cytat:
No to teraz zacząłem martwić się o siebie.:D

Jesteś jak najbardziej zdrowy.

akacjowa -
akacjowa agnes napisała:
Nie mam chyba aż tak wybujałej wyobraźni okrucieństwa i psychozy.

Spokojnie. Pracujemy nad tym.

mike17 napisał:
Ważne są komentarze odautorskie, jak tu, gdzie niektórzy z nas nie wyłapali gwoździa programu, a ma się taką wyobraźnię, oj ma...

A bo wy już tak o same seksualne treści mnie posądzacie. Chyba przez te samotne noce z poprzedniego tekstu ;p

Monia81 napisał/a:
Wyrzuciłabym kilka zdań. Właściewie cały drugi akapit.

Czyli to?
Cytat:
Czuję dreszcze. Już niedługo.


Dziękuję ci za tą wzmiankę o tle. Bardzo trafna.


shinobi- Poniekąd ramy, poniekąd zamysł. Cieszę się, że przekonuje :)
pablovsky dnia 27.12.2013 14:35 Ocena: Świetne!
Uaa! Almari! Tą miniaturą mnie uwiodłaś ;) Być może nie powinienem niczego sugerować, ale... Zresztą, mam prawo oceniać, więc śmiem twierdzić, że dotąd to number one w moim prywatnym, konkursowym notatniku. Jest wszystko, co lubię, czyli ciężki klimat, odpowiednio stopniowane napięcie, plastycznie opisane zachowania bohaterów, no i przede wszystkim: nic tu nie ma czarno na białym. Praktycznie wszystko można dopowiedzieć i będzie brzmieć naturalnie.

Cytat:
Zo­sta­wi­łem dla cie­bie miej­sce w moim gwiaz­do­zbio­rze, po­cze­kaj.


W tym zdaniu moja wyobraźnia podpowiada mi, że mamy do czynienia nie z artystą, lecz osobowością dyssocjalną. Zachowanie bohatera od samego początku sprawia wrażenie (zamierzone?) że jest człowiekiem, którego nie interesuje artyzm sam w sobie, lecz jego efekty. A te znajdują się w owym gwiazdozbiorze.
Ten tekst byłby znakomitym prologiem do powieści o seryjnym.
Samo zakończenie miniatury wyraźnie ukazuje nadchodzące zło. Śmierć? Mam dreszcze, excellent!
al-szamanka dnia 27.12.2013 15:27 Ocena: Świetne!
Hmm, malowanie portretu może być rzeczywiście zajmujące.
A ten, który u Ciebie maluje wyraźnie jest wyjątkowym pasjonatem.
Czy tylko farb, płócien, werniksu i wydobywania kształtu przy pomocy światła i cienia?
Końcówka jest tu odpowiedzią na to pytanie.
Bo nie wiemy, co tak naprawdę namalował, chociaż krzyk modelki sugeruje coś makabrycznego. Gdyby podobizna była nietrafiona, postać nieforemna a kolorystyka do kitu, to najwyżej wzruszyłaby ramionami, wydęła wargi i trzasnęła na pożegnanie drzwiami, nie zapominając popukać się przedtem w czoło.
A tu stało się o wiele więcej.
I skojarzyło mi się z Pachnidłem Patricka Süskinda.
Wydaje mi się, że tak jak Grenouille kolekcjonował zapachy, aby skoncentrować je w najdoskonalszej perfumie świata, tak Twój "artysta" kolekcjonował piękno kobiecych kształtów, które po takiej sesji należały już na zawsze do niego.
Oczywiście jest skończonym psychopatą, a jako że akt destrukcji wyzwala u takich osobników pozytywne emocje, więc zapamięta swój ekscytujący czyn na zawsze.
No i oczywiście zechce go powtórzyć.
Doskonale napisany tekst, końcówka bezczelnie i podstępnie igra z wyobraźnią czytelnika.
Kurcze, po czymś takim będę się bała iść nawet do fotografa.
henrykinho dnia 27.12.2013 18:20
Almari napisała:
I bardzo ciekawi mnie, co ujrzałeś na obrazie


Skoro już się tak rozochociłaś, to się podzielę mym cwanym tropem ;)

Najpierw jednak się zaasekuruję.
Wydaje mi się, moim zdaniem, możliwe, że - koniec asekurowania - obraz przedstawia panienkę tuż "po", tj. po tym, jak portrecista ją urządzi - swoim pędzlo-nożem lub czymś podobnie groźnym (bez podtekstów!). "W tle" natomiast pije do faktu, iż właściwa zbrodnia jest właśnie tytułowym tłem, nieco ukrytym, jednak najważniejszym, stojącym w opozycji do pozostałych igraszek naszej rozkosznej parki, które poprzez ciekawy wątek erotyczny wysuwają się na pierwszy plan, na drugi spychając samo sedno.

wsio :)
Almari dnia 27.12.2013 22:41
pablovsky - Zachowanie bohatera, jak i jego osobę można odbierać różnorako. Twoja interpretacja też jest słuszna :) Powieści o seryjnych sobie na razie odpuszczę. Chyba za wysokie progi, jak dla mnie. To mój pierwszy tekst, w którym z premedytacją umieściłam coś, co faktycznie mogło wywołać dreszcze. Starałam się to opisać najlepiej, jak tylko potrafię i powiem ci, że ten chrzest w postaci dreszczu wywołanego grozą, bądź też niepokojem mi się spodobał. Jest równie przyjemny, jak ten erotyczny. Może więc popełnię jeszcze kiedyś coś thrillowatego lub makabrycznego ;) Dzięki za ciepłe słowa.

al-szamanka - Jak teraz wspomniałaś o Pachnidle, to faktycznie mi się skojarzyło. Swoja drogą dobry film, tylko ta masowa orgia na końcu zepsuła cały efekt ;)
Cytat:
Kurcze, po czymś takim będę się bała iść nawet do fotografa.

Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie...

henrykinho - No i czego tu się bać. Jedna z wielu interpretacji i jak najbardziej trafiona ;) Jak mówisz - bez podtekstów - to moja głowa się nie słucha!
marukja dnia 28.12.2013 20:26 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo dobry początek, rozbudził ciekawość.
Potem małe zakoczenie - niespodzianka: narrator to on, a nie ona. Nie wiem, dlaczego, ale to mnie zaskoczyło, na plus.
Mniej więcej w połowie, tekst trochę stracił na napięciu, ale za to koniec wszystko zrekompensował. ;)

Podobnie jak al-szamanka, od razu skojarzyłam z Pachnidłem, gdzie akt tworzenia miesza się z obłędną psychozą. Udało Ci się oddać taki właśnie klimat. Widać piękno wydobyte bardzo dużym kosztem, destrukcją.

Nie jestem natomiast przekonana do tytułu, może za bardzo się czepiam, ale mogłby być po prostu bardziej wyszukany. Niepotrzebnie też, jak dla mnie, powtarzasz zdania o dreszczach. Nie pamiętam ile razy, ale na pewno więcej niż raz. :)
Cytat:
Ma­lu­ję dzie­wi­cze twa­rze emo­cji nie­ska­żo­ne ludz­ką formą

- to zdanie nie brzmi też za dobrze, przydałby się może jakiś przecinek albo pozbycie się dopełniaczówek.

Pozdrowienia!
Usunięty dnia 28.12.2013 21:03
Różne skojarzenia maja komentujący, to ja tez pochwalę się swoim. Jeden z moich ulubionych reżyserów, Lars von Trier, znany jest z tego, że nie zadowala się udawanymi emocjami, tylko różnymi sposobami doprowadza swoich aktorów do emocji prawdziwych i trzeba przyznać, że jego filmy mocno oddziałują / oddziaływują (?) na widza. Twój malarz tez dąży do perfekcji. Podejrzewam, że tworzy doskonałe dzieła, a jego psychopatyczna natura jeszcze przysporzy mu rozgłosu. Świetny tekst.
Pozdrawiam.
Almari dnia 28.12.2013 21:39
marukja

Cytat:
Niepotrzebnie też, jak dla mnie, powtarzasz zdania o dreszczach. Nie pamiętam ile razy, ale na pewno więcej niż raz.

naliczyłam dwa :D To dlatego, że pierwsze wciąż przetrawiam, ale chyba w końcu je skasuję, bo niewątpliwie macie rację.

Co do przecinka - zależy mi na dynamice w tym zdaniu, dlatego go nie dałam. Właściwie nie wiem, czy można opuścić, ale postanowiłam zachować się jak prawdziwy artysta i się na to wypiąć ;p

Tytułu nie zmienię. Wcześniej był wyszukany, teraz dla odmiany coś prostszego i dosadniejszego.

Dzięki wielkie za wizytę i dobre słowo!


blaszka

Zaszczytne porównanie. Dziękuję ci bardzo, blaszko. Warto było jednak rzucić się na głębokie wody.

Pozdrawiam dziewczyny!
amsa dnia 29.12.2013 00:30
Almari - czytając ten tekst, gdzieś między wierszami wyłaniał mi się obraz czegoś dusznego, spodziewałam się, że zaraz coś się stanie. Że ten malunek musi się źle skończyć, bo artysta jest zbyt podekscytowany, zbyt rozgorączkowany. Coś mi to przypominało, nie mogłam dojść o co mi chodzi, ale teraz już wiem. Pachnidło, w tym filmie też coś takiego było, dążenie do zebrania esencji zapachu, u Ciebie do pozostawienia na płótnie, tego, czego naprawdę nie da się oddać, bo to jest tylko w żywym człowieku. Podoba mi się Twój sposób przekazania obsesji.

Pozdrawiam

B)
puma81 dnia 29.12.2013 21:47 Ocena: Świetne!
No, opisik o nacieraniu olejkiem poskutkował dreszczykiem. A później dreszczyło przy każdym zdaniu, chociaż już nie tak rozkosznie, bardziej niepokojąco.
Cudo! Dla mnie oczywiście.
Podobnie jak Pablo, miałam skojarzenie z seryjnym i przy tym wyobrażeniu chyba zostanę.
Pozdrawiam:)
Kaero dnia 29.12.2013 21:59
Odebrałabym to jako erotyk, gdyby nie ostatnie dwa zdania. Bo to ono właśnie przyprawia o dreszcz, bo daje pewność, że malarz to psychopata. I mnie się to podoba, bo lubię takie kawałki, choć nie potrafię takich pisać. Ty potrafisz. Mało więc napisać, że był dreszcz, skóra cierpła przy czytaniu! :)
Almari dnia 29.12.2013 22:22
Dziewczyny, jak tylko czułyście dreszcze, to zadanie uważam za wykonane i mogę się cieszyć. Na nich mi bowiem najbardziej zależało, a puma nawet dostrzegła płynną granicę między dreszczem erotycznym a niepokoju. Super!

Kaero, rozmasować ;p? To moje pierwsze podejście dreszczykowe, dlatego ty także powinnaś spróbować :)

Ach, i Amso, chciałam ci odpowiedzieć przy hurtowej odpowiedzi i zapomniałam, Więc się poprawiam. Kurczę, ty też skojarzyłaś z Pachnidłem, że też nie miałam tego skojarzenia przy pisaniu... A może to i dobrze, podświadomie bym się wtedy kierowała, a tak to wyszło bardziej naturalnie. Dzięki wielkie za wizytę :)
Kaero dnia 29.12.2013 22:26
Almari napisała:
Kaero, rozmasować ;p?

Po Twojej miniaturze trochę się boję, kto wie, może to nie do końca fikcja :D

Almari napisała:
To moje pierwsze podejście dreszczykowe, dlatego ty także powinnaś spróbować :)

Myślę, że następny raz się trafi :)
Almari dnia 29.12.2013 22:30
Kaero napisała:
Po Twojej miniaturze trochę się boję, kto wie, może to nie do końca fikcja


Haha! Obiecuję, że tylko rękę i bez olejków.


Kaero napisała:
Myślę, że następny raz się trafi


Trzymam za słowo :)
Kaero dnia 29.12.2013 22:35
Almari napisała:
Po Twojej miniaturze trochę się boję, kto wie, może to nie do końca fikcja


Haha! Obiecuję, że tylko rękę i bez olejków.

Prawicę mogę poświęcić, bom mańkut :)
Usunięty dnia 02.01.2014 16:55 Ocena: Bardzo dobre
Przypomniał mi się pewien film, który zrobił na mnie duże wrażenie. Reżyser torturuje widza jednym rodzajem dziania się. Ponad 3h patrzymy na gołą babę (modelka) i starego chłopa (malarz) wyginającego dziewczynę, jakby wyrzymał ręcznik z ostatnich kropel wody w czasie artystycznej suszy. Tytuł filmu "Piękna złośnica" (chyba).
Poniekąd pokazałaś mi co mógł mieć w głowie.
zawsze dnia 02.01.2014 18:00
Ciężkie kotary, gęste od papierosowego dymu powietrze, niewielkie lampki w kilku miejscach. Jestem tam!

Mam pecha co do artystów, i Twój mnie uwiódł i jak zwykle okazał się chorym draniem, wrednym turpistą, wbrew pozorom. I "gwiazdka" wydawała mi się wyjątkowym określeniem, a tu cały "gwiazdozbiór" trofeów, ech... ;-)


Podoba się, co się będę rozwodzić. Odkąd wróciłaś na PP, jeszcze bardziej lubię Twój styl prowadzenia narracji, widać dużą różnicę.
Wierszybajka dnia 03.01.2014 20:34 Ocena: Świetne!
Słowa przyjemne dla oka :)
Almari dnia 05.01.2014 20:30
Ekszyn - Kurczę, jesteś którąś osobą z kolei, która po lekturze ma skojarzenia filmowe. Nie wiem czy to dobrze, czy nie, patrząc pod kątem mego pióra. Może powinnam pisać scenariusze... Tak czy inaczej, ważne, że satysfakcja czytelnicza jest, a to już sporo :) Dzięki!

Zawsze - Te papierosy to ci już w głowie mącą! Dymu nie było :p Za poturbowanie gwiazdki przepraszam. Wiesz, że słodkości to rzadko u mnie. Jeśli jakąś różnice widać, to chyba powinnam się cieszyć, bo osobiście jej nie zauważam, ale ja to sobie tam mogę jako autor... Ucieszył mnie twój komentarz.

Wierszybajka - :)
green dnia 07.01.2014 18:50
Gęsta mroczna atmosfera podszyta erotyzmem i taką niepewnością przeszywająca na wskroś dreszczem.

Trochę mi się skojarzyło klimatem z Tarantulą Thierriego Jonquet'a ale to na plus:)

Bardzo się podobało.
Pozdrawiam
jasna69 dnia 10.01.2014 18:21
Już pierwszym zdaniem stworzyłas klimat, który mnie wessał i nie odpuścił ani na moment. Szaleństwo tu widać i fajnie, że nie do końca wiadomo, jakie. Pożeracz dziewic, czy natchniony artysta? Widzę i jedno, i drugie i pewnie dlatego mój romansik z Twoim tekstem nie zakończy się zaraz po przeczytaniu. A czytało się świetnie.

Pozdrawiam
Almari dnia 10.01.2014 19:52
Green - Ta niepewność mnie najbardziej rajcuje, dzięki ;)

jasna69 - Miło cię gościć w moich ciemnych progach. U ciebie z kolei rajcuje mnie romansik z tekstem. Do nicku nie wypada mi pić.

Taka rajcowna się dziś coś zrobiłam.
Wasinka dnia 14.01.2014 11:54
Almari, z komentarzem się wstrzymuję i wstrzymuję, bo staram się siebie rozgryźć, dlaczego nie poczułam takiego dreszcza jak inni. Miałam takie coś - już, już prawie jest i ziuuut, ucieka. Przeczytałam więc raczej ze stoickim spokojem ostatecznie i nie wiem... może to jest ten dreszcz, który czuję, gdy nie czuję... Bo tak naprawdę - dlaczego? Boję się spytać samej siebie.
Miałam za to coś innego w środku. Wypełnienie. Jakbym była w ciasnym pomieszczeniu, w którym zaczyna brakować powietrza. Może przez te lampy naftowe, które tlen zabierają ;) Treść mnie rozpierała, a równocześnie wydawała mi się ciężką kulką. Atmosfera duszna i grząska... chociaż nie... raczej twarda i mocno skondensowana.
Miałam podobne skojarzenia jak (chyba) chłopaki powyżej (i gdzieś w tle mi zamajaczył obraz kobiety z rozmytymi ustami, bez których nie mogła krzyczeć, a może to też przy okazji jej jakiś talent - ów głos, który artysta zabrał, by dołączyć do reszty odebranych innym), ale aż chyba nie powinnam się przyznawać, miałam też inną wizję, która z pewnością nie była Twoim zamiarem... Bo mi nagle mignął przed oczyma obraz Artysty-Boga, który tworzy postacie, dając im konkretne twarze i role, bawiąc się ludzkimi zagubieniami i czerpiąc z tego chorą uciechę. I bardzo przepraszam za tę wizję, ale mnie opętała. Z perspektywy cytatu z początku robi się to jeszcze bardziej koszmarne...

No i idę sobie. Bo i tak już za bardzo się rozwlekłam.

Pozdrawiam szarym wtorkiem, ale kolorowo.


PS
Zmierzwione napięcie mi nie leży tutaj.
Almari dnia 14.01.2014 21:52
Oj, Wasinko, nie szkodzi, że nie poczułaś dreszcza, za to poczułaś coś innego, ciężkiego i lepkiego. Jakieś emocje w tobie tekst wzbudził, a to się liczy. Interpretacja z artystą Boga wcale nie taka nietrafiona. Znaczy pierwotnie taki miałam zamiar, lecz opowieść popłynęła mi trochę innymi kanalikami, lecz przy końcu spostrzegłam, że porobiły się rozwidlenia, co mnie niezmiernie ucieszyło. Lubię teksty niedosłowne, dobrze się w nich czuję i lubię zostawiać tropy, dzięki którym czytelnik z każdą kolejną lekturą jest w stanie natrafić na coś nowego. Twoja interpretacja mnie cieszy, bo w takim razie udało mi się jeszcze trochę popchnąć tę opowieść w zupełnie inne rozważania, a koncept z bożym palcem, artystą Boga jak najbardziej do mnie przemawia i pasuje :)

Zmierzwione usuwam. Zebrało się parę głosów przeciwko ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/05/2022 00:14
Przeczytałam po raz wtóry i teraz nie jestem pewna co do… »
wolnyduch
24/05/2022 23:08
Wymowny i bardzo smutny wiersz, ale na szczęście nie każdy… »
wolnyduch
24/05/2022 22:36
Wiem, wiem :) Literówki to moja specjalność, niestety,… »
Kobra
24/05/2022 22:10
Super. Każdy wers nie pozwalał się oderwać. Są emocje. I jak… »
Kobra
24/05/2022 22:08
Aj - dubek, literówka. Miało być dubel :) »
wolnyduch
24/05/2022 18:43
Takie bonusy, to, msz głównie wśród celebrytów można… »
wolnyduch
24/05/2022 18:38
Witaj Lilko To pewnie przez tego kosa, takie, a nie inne… »
wolnyduch
24/05/2022 18:36
Niezwykle ciekawy wiersz, o smutnym zabarwieniu,… »
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas