Gwiazdkowa czerwień - akacjowa agnes
A A A

- Spójrz, jaki on piękny.

- Chyba zwariowałaś.

- Przecież jest piękny. Chodź. Chcesz potrzymać?

- Nigdy w życiu! Mówiłam już nie raz. On dla mnie nie istnieje.

- Słońce moje…

- Mam na imię Izabela. A słońca dziś nie zaznasz. Wszystko szare i ponure. Nawet śnieg. Nienawidzę zimy, świąt i tego wszystkiego wokół.

- Kiedyś lubiłaś ubierać choinkę, śpiewać kolędy…

- Kiedyś. To było dawno. Tamten czas nie wróci. Za dużo się zmieniło.

- Jeszcze będzie dobrze. Zobaczysz.

- Co ma być dobrze? Nigdy nie będzie dobrze, bo TO nie jest dobre.

- Nie mów na niego TO. Michałek jest wspaniały.

- Chyba żartujesz! Wspaniały!? Ten dziwoląg? Przecież jest paskudny. Właściwie po co go przywiozłaś? Nie chcę go oglądać.

- Izuniu, to tylko dziecko. Małe, niewinne stworzenie.

- Nie moje! Bo skąd mam wiedzieć, że moje?! Nawet mnie przy tym nie było.

- Ależ ty klepiesz, skarbie. Miałaś cesarkę, ale mamą jesteś.

- Jasne, skóra na brzuchu wisi mi jak stary, połatany balon. Ohyda.

- Wszystko wróci do normy. Przekonasz się.

- Jakiej normy? Przestań, mamo. Gdy słyszę dzwoneczki, rzygać mi się chce. Gdy widzę światełka i bombki, najchętniej podłożyłabym ogień. Kolędy działają na mnie, jak środek przeczyszczający. A najgorsi są przebierańcy. Nienawidzę ich. Niech zdychają jeden po drugim.

- Kochanie, miałam nadzieję, że już ci przeszło.

- Co mi przeszło? Co drugą noc mi się śni, jak otwieram drzwi przekonana, że wracacie z zakupów, a tam stoi obleśny, czerwony skurwiel. Popycha mnie…

- Izuniu, nie musisz do tego wracać. Nie myśl już o tym.

- …przewracam się na podłogę. Nie mogę się już podnieść, bo leży na mnie śmierdzące, ciężkie cielsko. Szarpię się i próbuję krzyczeć, lecz dostaję w twarz tyle ciosów, że gubię kompletnie kontakt z rzeczywistością…

- Nie płacz. Nie płacz, skarbie. To już przeszłość.

- …pamiętam jak przez mgłę, jego wstrętne, szorstkie łapy, gdy grzebie mi w majtkach. I ten ohydny, odurzający odór piwa i mięty…

- Serce ty moje, jak mam ci pomóc?

- Wyobraź sobie, że ten sukinsyn próbował mi tę swoją gumę wpychać do ust. Gnój, gwałcąc, chciał całować. Potrafisz to sobie wyobrazić, mamo?

- Boże, Boże, dopomóż!

- Bóg?! A gdzie on wtedy był?! Pytam, gdzie?! Nie było! Bo go nie ma! Lub jeśli jest, to jest taki sam jak te wszystkie płazy. Kutasy! Nawet pokarał mnie takim bękartem! Za co?! Co ja mu zrobiłam?! Wraca to do mnie po nocach. Nie mogę spać. Gdyby nie te prochy, które we mnie pchają, chyba znów bym się pocięła. Jestem otępiała jak stara, zardzewiała siekiera. Ale i tak bym dała radę mu łeb odrąbać. Z pewnością dałabym radę. I nie żałowałabym.

- Kochanie, nie mów tak.

- Przecież nie będziemy się oszukiwać. Jestem morderczynią i już. Zadźgałam go jak psa. Dobrze wiedziałam, gdzie tata trzyma ten nóż myśliwski. Po wszystkim próbował się zbierać i ubrać ten czerwony łach, nawet nie patrzył, że krwawię i rzygam jak hydrant. Sapał jak astmatyczna świnia. Ostatkiem sił podeszłam do narożnej szafki i…

- Izuniu, proszę, nie wracaj już do tego dnia. Za pół roku masz egzamin do twojego wymarzonego liceum plastycznego. Skup się na tym. My z tatą zajmiemy się Michałkiem.

- Mamuniu, czy wypuszczą mnie stąd do wiosny?

- Nie wiem, kochanie.

- Mamuniu, przynieś mi za tydzień mojego pluszowego tygryska.

- Dobrze, kochanie.

 

- Przepraszam, muszę podać pacjentce leki i proponuję skończyć na dziś.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
akacjowa agnes · dnia 27.12.2013 19:04 · Czytań: 1177 · Średnia ocena: 3,8 · Komentarzy: 67
Komentarze
pablovsky dnia 27.12.2013 20:53 Ocena: Bardzo dobre
Jest dobrze, A.A! Mówiąc szczerze prawie do samego końca nie wiedziałem o co chodzi, czy to dialog męża z żoną na temat jego przyrodzenia (początkowe, pierwsze skojarzenie, teraz sam się śmieję), później wyobraziłem sobie "TO" - jak jakiegoś potworka bez rąk i nóg, sądziłem, że mamy początek jakiejś groteski, serio! :)
Ogólnie wyszło bardziej tragicznie, niż przypuszczałem, młoda dziewczyna zgwałcona przez świętego Mikołaja (grubasa?), niechciane dziecko, próby samobójcze, zamknięty zakład, słowem przy pomocy dialogu stworzyłaś wielowątkową farsę pt. "Nigdy nie wpuszczaj do domu czerwonego".
Pomimo tragizmu, wciąż mi wesoło, gdy pomyślę o moich skojarzeniach, a skoro dziób się śmieje, to znaczy że wesoły dreszczyk mnie dopadł i podobało się!
Przede wszystkim - nie znam Cię z tej strony, rozwinęłaś porządnie swój warsztat podczas mojej nieobecności, gratuluję, Agnes.
al-szamanka dnia 27.12.2013 21:15 Ocena: Świetne!
Zatrzęsło mną.
Tak bardzo, że bezsilna wściekłość mnie ogarnęła.
Nie tylko z powodu ewidentnej tragedii.
Jest jeszcze druga.
Zmuszono dziewczynę do zachowania ciąży!
Horror i katastrofa, przepisy chronią...
Kurcze, zabiła i czuje się morderczynią - ja zmasakrowałabym na nierozpoznawalną maź.
Jeszcze się trzęsę, och, Akacjowa...
akacjowa agnes dnia 27.12.2013 21:19
Pablo, ależ mi dobrze. Twoje słowa to jak super wyróżnienie. Zaczęłam od rymowanek dla dzieci i erotygłupotek, więc takie komentarze i jeszcze od takich mistrzów pióra uszczęśliwiają mnie, jak najlepszy prezent pod choinkę.
Pozdrawiam

Szamanko, przepraszam, że się trzęsiesz. Miał być dreszczyk a nie trzęsienie ziemi. Sytuacja z ciążą po gwałcie jest zawsze trudna lecz wiem, że nie zawsze się ją usuwa. Wszystko zależy od środowiska i mentalności.
Pozdrawiam
pablovsky dnia 27.12.2013 21:23 Ocena: Bardzo dobre
szamanko, jak Ci pomóc? :) Uspokój nerwy, to tylko miniaturka, to się nie dzieje! Pomyśl o moich pierwszych skojarzeniach, to troszkę Ci stres minie.
Cytat:

- Spójrz, jaki on pięk­ny.
- Chyba zwa­rio­wa­łaś.
- Prze­cież jest pięk­ny. Chodź. Chcesz po­trzy­mać?
- Nigdy w życiu! Mó­wi­łam już nie raz. On dla mnie nie ist­nie­je.


Znając Agnes z wcześniejszych historii, naprawdę sądziłem z początku, że chodzi o męża, który namawia swoją panią na "potrzymanie", no wiesz ;) Do teraz mam ubaw! :lol:

p.s.Teraz widzę, że jest "zwariowałaś", mój błąd, przeczytałem, że odpowiedź dotyczy płci męskiej, a przecież osoby prowadzące dialog są kobietami od początku, POMYŁKA! :)
al-szamanka dnia 27.12.2013 21:30 Ocena: Świetne!
Nie wywracaj tu kota do góry ogonem (tylko bez skojarzeń), Pablo.
Przemoc i krzywda wyprowadza mnie z równowagi i budzi mordercze instynkty.
Jako kobieta i osoba z gruntu niewinna, natychmiast zrozumiałam o co chodzi.
Gdybym teraz wpadł mi taki w ręce, to....
Almari dnia 27.12.2013 22:10
Cytat:
- Słoń­ce moje,…

Niepotrzebny przecinek

Cytat:
Po­py­cha mnie,…

jw

Cytat:
że gubię kom­plet­nie kon­takt z rze­czy­wi­sto­ścią…

bardziej tracę

Przejrzyj też tekst pod kątem porównań. Wszędzie tam, gdzie one są, skasuj przecinki.

Bardzo dobra, mocna miniatura. Przesycona emocjami i niejedną tragedią. Jeden czyn potrafi zniszczyć człowieka na zawsze. Niestety w Polsce jest tak, że prawo chroni zbrodniarza, nie ofiarę. On tylko zgwałcił przecież, więc dziewczyna zastosowała nieproporcjonalne środki ochrony własnej osoby, zabijając go. Powinnam przecież w trakcie zbrodniczego aktu zastanowić się, czy może gwałciciela pacnąć ręką, lub kopnąć w jaja, żeby potem nie wytoczył jej procesu. Tak to jest u nas. Nóż się w kieszeni otwiera.
Aha, wydaje mi się, że za bardzo ściełaś klimat. Bohaterka jest wzburzona przez cały tekst, a potem nagle, nie zaznaczając tego w żaden sposób (przesunięcie czasowe itd.), zaczyna być potulna. IMO za gwałtowna zmiana w emocjach, wybiło mnie to z rytmu. Pewnie jeden enter załatwiłby sprawę, więc to no big deal.

Ostatnie zdanie myślę, że jest niepotrzebnym dopowiedzeniem, ale to już moje bardzo subiektywne odczucie, bazujące na preferencjach miniaturowych.

Pozdrawiam
Dobra Cobra dnia 27.12.2013 22:27 Ocena: Świetne!
Dałaś czadu! Jazda bez trzymanki. Tekst mocno zatrząsł moją psyche.

Się czyta, ze strachem, co będzie dalej. Ciężko mi! Pomocy!

Na koniec bohaterka jest bardziej potulna, bo może prochy w psychiatryku zaczęły znów działać?


Pozdrawiam z uszanowaniem,

Dobra Cobra
ajw dnia 27.12.2013 22:37 Ocena: Bardzo dobre
O kurna mania! Dosypałaś do pieca tym tekstem! Aż mam gęsią skórkę na plecach ..
Almari dnia 27.12.2013 22:47
Dobra Cobra napisał:
Na koniec bohaterka jest bardziej potulna, bo może prochy w psychiatryku zaczęły znów działać?


To nie ulega wątpliwości, ale jak dla mnie za duży przeskok. Może przez to, że nie ma opisów, i tekst zbudowany jest na dialogu, więc pozostaje opcja not odautorskich lub enterów. Noty jednak nie istnieją, bo taki był zamysł, więc enterek po
Cytat:
My z tatą zaj­mie­my się Mi­chał­kiem.
, mógłby uczynić sprawę bardziej przejrzystą, ale to tylko moje marudzenie :D

A ty DoCo!!! A ty... mam cię na oku!
mike17 dnia 27.12.2013 22:55
Aga, niby jest dobrze, bo dialogi spójne, konkretnie nakreślające tematykę, płyną sobie potoczyście i bez spiny, można wczuć się w to i owo, jest momentami nawet dramatycznie, życiowo, czuje się puls bólu i wkurwu, niby wszystko w tej orkiestrze gra jak trza, ale...
Końcówka...
Jakże już wyświechtana, jakże znana z innych utworów, czy to literackich, czy też filmowych.

Szanuję koncept: trauma i te sprawy mogą człeka wywalić na bocznicę na całe życie.
I już nigdy nie wrócisz do tego stanu, w jakim byłaś wcześniej, kobieto nieszczęsna.

Ale...

Odnoszę wrażenie wielkiego uproszczenia: zemsta i czyn, czyn i zemsta.
Fajnie się o tym pisze, ale i zemstę warto by opakować bardziej finezyjniej, wtedy bardziej boli i na pewno dotrze do adresata.
Bękarty... hm... na to też można różnie patrzeć.
Czy wszystko to nie dałaś zbyt dosłownie, a może chodziło o prostotę wyrazu?

Wszystko pozornie gra, jak rzekłem wcześniej, ale dreszcza brak...
Końcówka raczej wywołuje uśmiech na twarzy :)
Ilekroć pojawia się psychiatra ze swoim tekstem, wiadomo, że bardziej śmieszno niż straszno, a ja wolałbym tego, no, tego... dreszcza.

Ale suma summarum, nie powala, ale i nie zniechęca - poprawnie, na temat, w pewnej konwencji, spora doza wiarygodności aż do bólu, jednak niedosyt pozostaje...

I wrażenie, że mogłaś dać bardziej czadu, bo żeś dotknęła wrażliwej materii, więc można było wyssać z niej ostatnie soki, ale to tylko moja skromna uwaga :)
pablovsky dnia 27.12.2013 23:01 Ocena: Bardzo dobre
Almari napisała:
Niestety w Polsce jest tak, że prawo chroni zbrodniarza, nie ofiarę.


Bez przesady, aż tak źle nie jest! Oczywiście konstrukcja prawa w pewnym sensie sprawia wrażenie, że potencjalna ofiara ma zbyt wiele do udowodnienia, by móc wnieść wyrok skazujący, jest to tzw. domniemanie niewinności, jednak jeśli mamy mocne dowody, aby skazać sprawcę, to prawo z pewnością nie stoi po jego stronie ;)
akacjowa agnes dnia 27.12.2013 23:32
Dziękuję wszystkim za przybycie :) Błędy interpunkcyjne z pewnością poprawię, jak zasiądę jutro na spokojnie do kompa.
Nie chodziło mi o zemstę. Ona tu ma najmniejsze znaczenie a nawet jej nie ma wcale. Dziewczyna, nastolatka czeka na rodziców w przeddzień świąt, a zostaje brutalnie zgwałcona przez postać, która winna przynosić szczęście. W szoku i desperacji chwyta za nóż, który pewnie niejednokrotnie pokazywał jej tata.
Rodzice wracają ze świątecznymi zakupami i na co trafiają? Rzeź i płacząca córka w kącie.
Przejście do łagodności jest celowe. Toż to dopiero dziecko. Ma prawo mieć skoki nastrojów. Z różnych przyczyn na to prawo.
Jeszcze raz Wam dziękuję i pozdrawiam.
labedz dnia 28.12.2013 00:06 Ocena: Bardzo dobre
Dla mnie PRAWDZIWY dreszczyk, jaki wyziera z tego opowiadania, bierze się z postawy... babci. Normalnie, centralnie, ciarki mam na plecach, jak czytam o takim zachowaniu. Pomijam, że nie potrafiła dziecka uchronić przed złem (jej córka, w chwili "wizyty" czerwonego grubasa była sama w domu), bo rozumiem, że nie można się bać zostawić dziewczyny w ostatniej klasie gimnazjum bez opieki i chyba nie jest to karalne.
Ale wciskać to niemowlę, widzialny owoc zbrodni dokonanej na jej córce, w ogóle pozwolić, żeby urodziła to już masakra (bo co, co sąsiedzi powiedzą? Bo ksiądz jak przyjdzie po kolędzie to pokręci nosem za aborcję w domu?), no ale wciskać w ręce córce to niemowlę, gdy ta "dochodzi" do siebie po czymś takim, to trzeba być co najmniej bez wyobraźni, jeśli nie bez serca.
zajacanka dnia 28.12.2013 02:25 Ocena: Słabe
To pierwszy i chyba ostatni tekst w tym konkursie, który komentuję:
bzdura na resorach i to tak mocno naciągana, że aż boli.


Pozdrawiam
akacjowa agnes dnia 28.12.2013 10:15
Witam, Labedziu, w moich skromnych progach. Cieszę się, że tekst Cię poruszył. Twój komentarz zawiera spostrzeżenia, jakie innym uciekły. To dobrze :)

Pozdrawiam

Zajacanko, podam moje myśli w kolejności, w jakiej wystąpiły po przeczytaniu Twojego komentarza:
1. Auć. Dlaczego tak ostro?
2. Szkoda byś po jednym tekście miała rezygnować z komentowania innych. Też przyda im się obiektywna ocena ;)
3. Nie wiedziałam, że opowiadanie ma być na faktach.
4. Nie zostałam zgwałcona, nikogo nie zabiłam, nie urodziłam niechcianego dziecka, ani nie siedziałam w klinice psychiatrycznej, to chyba faktycznie nie powinnam o takich rzeczach pisać.
5. Pozdrawiam
labedz dnia 28.12.2013 10:27 Ocena: Bardzo dobre
Taki tekst ma boleć.
Nie powinien wygodnie leżeć w dłoni, miło łaskotać za uchem i mruczeć do snu. A komentarz, że słaby, bo bzdura i naciągane, to niewiele wnosi i jakoś mało treściwy mi się wydaje. Właściwie, w takiej formie, to o każdym opowiadaniu można tak powiedzieć.
Swoją drogą, takie reakcje czytelników to zapalają mi lampkę z napisem "oho, trafiło". Bo wiadomo, co robią nożyce, jak się w stół uderzy. Ale pewnie mi się tylko zdaje.


Osobiście to nawet czuję się obrażony, jako współkomentujący, takim osądem.;)
marukja dnia 28.12.2013 11:48
Agnes, a gdzie jest gwiadka? Tylko w tytule?
Szukam i szukam, i nie znalazłam nigdzie w samym tekście, choć tytuł niebanalny, i ta czerwień w połączeniu z gwiazdą wygląda nieźle.

Przyznam się bez bicia, że początek mnie rozbawił (co za skojarzenia...) ;)
A potem widziałam strach i złość, na przemian przeplatają się w dialogu, a potem znowu, i jeszcze raz. Krótko mówiąc - za dużo i to samo.

Natomiast koniec jest ciekawy, zmienia perspektywę i uzupełnia całą historię.
Całość oceniam jako próbę z Twojej strony. Miał być dreszcz przez duże D, co nie jest łatwym zadaniem, i chyba gdzieś coś jednak nie wyszło.

Pozdrowiania!
shinobi dnia 28.12.2013 11:58
Pierwsze trzy wersy - myślałem, że jest o czymś innym, że pójdzie to w inną stronę.
Pierwsze trzy wersy - tak, to w stylu Akacjowej, pomyślałem.

Czuję, że troszeczkę roztrwoniłaś potrencjał tkwiący w samej historii, a jest on spory. Taki zyciowy szlam, psychiatryk itede.
Byłoby super, gdybś tak jak jest, poprowadziła całość dialogiem, a to jest fajne, ale gdyby może same kwestie były nieco bardziej obfite, może dopracowane (?), jakieś zawoalowane może.

No to sobie ponarzekałem trochę, ale to bardziej sugestie i może moje oczekiwania, niż krytyka.
pablovsky dnia 28.12.2013 12:14 Ocena: Bardzo dobre
Komentarza Ani nie brałbym za bardzo na serio, ona tak ma, że od czasu do czasu musi się wyżyć, tym razem padło na akacjową, obym ja nie był następny :D
A tak na serio, to nie przesadzajmy, to nie międzynarodowy konkurs literacki, tylko znakomita zabawa i możliwość szlifu swojego malutkiego piórka.
Liczy się pomysł, miał być jakiś dreszczyk i przecież pojawia się u Agnes. A czy ma on znamiona strachu, wesołości, lub oburzenia - to akurat nie ma żadnego znaczenia, jak sam regulamin mówi.
Pozdrawiam w wiosenną sobotę :)
akacjowa agnes dnia 28.12.2013 12:51
Marukjo, nie wiem, czy dobrze czytam, ale w regulaminie konkursu stoi, że tekst ma dotyczyć czegoś gwieździstego. Tematyka ma być związana z gwiazdką, czy gwiazdą. Nie ma ani słowa, że w tekście ma być użyty wyraz "gwiazda". Moja historia jest o Gwiazdce, jako Bożym Narodzeniu i o Gwiazdorze-gwałcicielu, więc chyba konwencja utrzymana.
A że złość i strach na przemian, hmm... Wydawało mi się, że 15-latka z reguły jest zła i zbuntowana, bym bardziej ma do tego prawo, jeśli została zgwałcona, zabiła i urodziła "niechciane" dziecko. Cóż, choć może przesadziłam. Ale chyba taki był zamysł konkursu.

Shinobi, ojojoj, faceci, Wy tylko o jednym. Czytać ze zrozumieniem, to nie będzie dzikich skojarzeń :) Dziękuję za Twoje narzekania, może pomogą mi w dalszej pisaninie.

Dziękuję, Pablo, za słowa pocieszenia. Zajacanka przywaliła, ale to pewnie dobrze, bo czasem pomyślałabym, że potrafię już pisać ;)
Arras35 dnia 28.12.2013 12:52 Ocena: Świetne!
Witam!
Mocny i bardzo dobry tekst. Zacząłem go rozumieć tak mniej więcej w połowie. Oparty na krzywdzie młodej dziewczyny. Skutki jednak są ciężkie, nieprzewidziana ciąża i dziecko. Jedna sytuacja w życiu potrafi totalnie je zmienić. Rozumiem gniew i żal dziewczyny oraz to, że nigdy nie będzie już mogła sama decydować o sobie jako "ja" tylko każde jej działanie będzie musiało być przemyślane. Dobrze, że ma kochających rodziców.
Temat trudny, na czasie.
Utwór pokazuje, że rozmowa wyrwana z kontekstu jest bardzo dobrym tematem na wprawienie czytelnika w zakłopotanie.
Utwór jednak poruszył, jak widać po komentarzach.
Pozdrawiam
Arras
akacjowa agnes dnia 28.12.2013 12:54
Witam, Arrasie, chyba dawno Cię u mnie nie było :) Napięcie pod moim tekstem skacze, jak powieka po mocnej kawie.
Miło Cię widzieć i czytać taki komentarz. Dziękuję.
viktoria12 dnia 28.12.2013 13:12 Ocena: Bardzo dobre
:)

Moim zdaniem, Anges, napisałaś bardzo dobry konkursowy tekst; zwróciłam uwagę na niego wczoraj, dzisiaj, kilkakrotnie.
Jestem ,, za ' - za wprowadzenie dialogu: spokojne, zrównoważone prawie że zdania bohaterki.
Tak mówi dziewczyna nafaszerowana środkami uspokajającymi.
Ogłupiają nieco i , moim zdaniem, postrzeganie świata i wydarzeń po ich zażyciu jest takie, jak opisałaś.
Nienawiść - w miejsce kochania dziecka; własnego dziecka.
Ale - czy można kochać, będąc strasznie a to strasznie skrzywdzoną przez Czerwonego.
Mikołaj, gwiazdka, krwawa jatka w efekcie, krew na ścianie, tapetach, w chałupie...
No, bo jak zarąbała myśliwskim nożem, to było czerwono i krew tryskała...
Chodzi o dreszcz; jest, pot spływa strużką.
I koniec pogodnego życia nastolatki.
Straszna gwiazdka, bez detali wprawdzie, chociaż mnie się wydaje, że ofiara miał jelita...
albo lepiej oszczędzę szczegółów.
W każdym razie: to był straszny widok.
Zadaję sobie pytanie: Czy młodociana matka kiedykolwiek pokocha dziecko będące owocem gwałtu? Wątpię.
Podjęłaś się trudnego tematu, uważam, że mu sprostałaś.
Arras35 dnia 28.12.2013 13:16 Ocena: Świetne!
No cóż sporo pracy zawodowej oraz intensywnie pracuję nad nowymi tekstami, które niedługo przedstawię na portalu. Jeszcze raz podkreślę tekst bardzo trafiony. Opisuję krzywdę od strony młodej dziewczyny, a to porusza serce, aż do głębi.
Najserdeczniejsze życzenia noworoczne, aby pomysły same trafiały na kartkę i zdrówka. Gdyż ono daje energię do twórczego rozwoju.
Cieszę się, że mój skromny komentarz choć trochę przysłużył się w ocenie utworu.
Pozdrawiam
akacjowa agnes dnia 28.12.2013 13:17
Viktorio, już nie wiem, co o tym tekście myśleć. Jedni chwalą, drudzy przymilnie szydzą, trzeci kołki łamią. Ale może to tak ma być, że tekst wywołuje emocje i to nawet skrajne.

Buziaki, Arrasie.
Pozdrawiam poświątecznie i przedsylwestrowo :)
viktoria12 dnia 28.12.2013 13:24 Ocena: Bardzo dobre
Upewnijmy się, Anges: czy odebrałaś mój komentarz jako szyderstwo przymilne lub jakiekolwiek?
Piszę tylko i wyłącznie w swoim imieniu, są to moje odczucia - jak wspomniałam - poddane rozważaniom od wczoraj.
Nie ma w moich słowach ani krzty, najmniejszego śladu krytyki, czy przymilania się.
Zobaczyłam tekst, temat; ujął mnie, przeszył na wskroś.
Po prostu: raz jeszcze ode mnie: napisałaś bardzo dobry tekst.
Nie komentuję komentarzy ani Komentujących nie oceniam.
akacjowa agnes dnia 28.12.2013 13:29
Wiem, wiem, Viktorio. Nie wątpię w Twoją szczerość. Twój komentarz włożyłam do pierwszej grupy :)
A przymilne szydzenie to też nic tragicznego, sama też to czasami uprawiam (żartobliwie kąsając autora). I mamy paru takich, którzy lubią podgryzać z uśmieszkiem na twarzy :) Ciekawe, czy ktoś się na to odezwie ;P
zajacanka dnia 28.12.2013 13:30 Ocena: Słabe
Akacjowa!

Oto powody, dla których nie podoba mi się ten tekst:

- za duzo chciałaś wcisnąć do tak małej objętości, w związku z tym żaden z przedstawionych problemów nie jest na tyle rozbudowany, żeby czytelnik bez narzucania się autora wszystko przyswoił

- w przeciwieństwie do shinobiego, nie uważam, że dialog to dobra forma przekazu; szczególnie w tej historii. Miniatura to ograniczenie miejsca dla pisarza, więc każde słowo – przy takiej kumulacji problemów jak u Ciebie – powinno być idealnie dobrane, celne w 100%, wycyzelowane. Tu nie jest. Dialogiem przedstawiasz tylko sytuację, nie oddasz wszystkich emocji, nie opowiesz całej historii.

Poza tym psychologicznie słabo, wg mnie. Jaka matka – znając sytuację zdrowotno-emocjonalną swojego dziecka – pogłębia jego problemy? Dlaczego nie usunęła wyniku gwałtu? Po co jej to dziecko matka wciska, skoro wiadomo, że nigdy go nie pokocha, bo całe życie będzie jej przypominało o tym zdarzeniu? Jeśli zabiła, dlaczego nie siedzi w pace/poprawczaku? Czy nawet, jak jest u czubków, to nie powinna być izolowana/ z ograniczoną dostępnością wizytujących? itd,itp...

To tak na szybko moja odpowiedź. Sama też sobie odpowiedziałaś w pkt 4.

pablovsky, zajmij się oceną tekstów, nie komentujących. Proszę.
akacjowa agnes dnia 28.12.2013 13:39
Dziękuję, Zajacanko, za obszerne wytłumaczenie. Teraz już rozumiem w czym rzecz: Nie pisz tego, o czym nie masz pojęcia, bo tego nie przeżyłaś
Hm, współczuję pisarzom s-f :)
Dziękuję jeszcze raz i absolutnie nie żywię urazy, bo niby za co?
Pozdrawiam
labedz dnia 28.12.2013 13:49 Ocena: Bardzo dobre
Wszystko pięknie, tylko z tym coś się zgodzić nie mogę:
zajacanka napisała:
nie uważam, że dialog to dobra forma przekazu; szczególnie w tej historii. (...) Dialogiem przedstawiasz tylko sytuację, nie oddasz wszystkich emocji, nie opowiesz całej historii.

A dlaczego niby nie? Otóż, moim zdaniem, jak najbardziej. Ba, nawet znacznie więcej można opowiedzieć idealnie skrojonymi dialogami niż narracją opisową. Na przykład zgrabnie żonglując niedopowiedzeniami.
Jak to nie da się opowiedzieć całej historii dialogami? A słuchałaś kiedyś relacji z meczu w radiu? ;)
Że o zdeprecjonowaniu (takim rozumieniem dialogu) wszystkiego, co się na przykład zwie teatrem, nie wspomnę.
Jak to nie oddasz wszystkich emocji dialogami? A nawet jeśli, to po co oddawać wszystkie? Po jaką cholerę wywalać kawę na ławę, i to z fusami nawet? Ja tam lubię teksty, w których nie traktuje się mnie jak idiotę i pozwala dopowiedzieć to i owo między wierszami.
Zarzucanie, że tekst jest do bani, bo jest oparty na szkielecie z dialogów, to dla mnie słaby zarzut. Pytanie najwyżej, czy AA samymi dialogami dała radę w tym tekście, ale to kwestia gustu.
Co do stosunku do postawy babci, to też mam mieszane uczucia, ale nie powiedziałbym, że to słabość psychologiczna tekstu, taka babcia nie wydaje mi się kosmicznie nieprawdopodobna.
akacjowa agnes dnia 28.12.2013 13:56
Dziękuję, Łabędziu, za wstawiennictwo. Jednak myślę, że Zajacanka ma prawo tak uważać i nie będę z jej zdaniem dyskutować.
Jedno co zrobię to zainteresowanym zaproponuję przeczytanie tego: http://www.familie.pl/artykul/Dziecko-z-gwaltu-mozna-tez-pokochac,5947,1.html i tego: http://www.oaza.pl/cdz/.../512-rebecca-kiessling.html
Nie wszystko jest takie oczywiste, jak nam się wydaje. Wiele razy dzieją się rzeczy, które w głowach się nie mieszczą.

Buziaki
amsa dnia 28.12.2013 14:05
al-szamanko - a cóż zawiniło dziecko?

al-szamanka napisał/a:
Zmuszono dziewczynę do zachowania ciąży!


Jest wiele tzw. niechcianych dzieci, może je powybijajmy, po co mają się takie niechciane pałętać po świecie i drażnić matki, ojców i resztę rodziny... wszak przypominają o wielu tragediach, bo gwałty zdarzają się również w małżeństwach, a wiele z nich - dzieci - "zmarnowało" życie rodziców.

Tekst jest mocny, bazuje na uczuciach, a nie powinien, bo to nie temat do emocji z "dreszczykiem", chyba nie o to chodziło w konkursie. Podanie w tak krótkiej miniaturce takiego problemu siłą rzeczy wywoła różne reakcje, zawsze silne, ale nic poza tym. A z pewnością nie o to autorce chodziło, dlatego zachęcam do podjęcia tematu w obszerniejszym tekście.
labedz dnia 28.12.2013 14:06 Ocena: Bardzo dobre
Akacjowa, a gdzie tam, nie wstawiam się za nic w świecie.;) Ani tym bardziej nie odbieram Zajancance prawa do uważania, jak i nikomu innemu. Tylko właśnie podyskutować muszę z czymś, z czym się nie zgadzam. Może się mylę, to chętnie dam się przekonać. Ale jak czytam takie arbitralne opinie, że czegoś się nie da czymś zrobić, albo to nie jest dobrą formą ani tamto, to z ciekawości umieram, skąd ta arbitralność właśnie, bo ja na gorąco z pięćset przykładów jestem w stanie wyciągnąć, że jest właśnie odwrotnie.
al-szamanka dnia 28.12.2013 14:17 Ocena: Świetne!
a59o - jest różnica między zabiciem dziecka, które już jest(morderstwo, za które rozszarpałabym), a usunięciem zarodka.
akacjowa agnes dnia 28.12.2013 14:19
A59o, dziękuję za odwiedziny. Może faktycznie przesadziłam z tematem. Może za ciężki na gwiazdkowy konkurs. Jednak wśród innych tekstów mamy m.in. morderstwa, samobójstwa, wojnę, rytualne zabójstwa i psychopatę. Więc nie tylko ja zagrałam na uczuciach. Choć to mnie wcale nie usprawiedliwia.
W każdym razie komentarze pod tekstem wywołują u mnie dreszcz za dreszczem. Chyba, że bierze mnie grypa :)

Jeszcze raz ściskam gorąco wszystkich komentatorów :)
marukja dnia 28.12.2013 14:20
akacjowa agnes napisała:
Nie ma ani słowa, że w tekście ma być użyty wyraz "gwiazda".

Ok, jakoś pochopnie pomyślałam inaczej, chyba z pojedynków literackich zaczerpnęłam tą tezę. ;)
amsa dnia 28.12.2013 14:51
al-szamanka - skąd wiesz w którym momencie człowiek staje się? W pierwszym tygodniu, drugim itd. 21-tygodniowe jest zdolne przeżyć, usuwają też 30-tygodniowe, mam nadzieję, że widziałaś w jaki sposób to się dzieje, i mówią: - to jest płód, jeszcze się nie urodził, więc o co ten krzyk?
Kiedyś padło ciekawe stwierdzenie: na temat aborcji wypowiadają się tylko ci, którzy żyją, może dopuśćmy do głosu drugą stronę? Przecież wszystko się dzieje w imię demokracji, jakaś sprawiedliwość być musi, a demokracja wymaga wysłuchania wszystkich stron.

Pokochałam swoje dzieci w drugim tygodniu ciąży i nigdy nie pomyślałam o nich, że są nie-człowiekiem. Gdybym je straciła, cierpiałabym tak samo, gdyby tak się stało po ich urodzeniu. Szczęśliwie nadal się czasem spieramy, ale są.

akacjowa - zgadzam się, że są tam także mało "gwiazdkowe" tematy, ale to bardziej groteski, a Twój nim nie jest, to niemal reportażowy zapis. Dlatego zachęcam do większego tekstu na powyższy temat.
akacjowa agnes dnia 28.12.2013 14:54
Dziękuję, a59o, za zachętę. Pomyślę, lecz nie wiem, czy dam radę. Po tym tekście zorientowałam się, że koszmarnie mało wiem, by cokolwiek pisać.
amsa dnia 28.12.2013 14:58
akacjowa - znam Twoje teksty - dasz radę ;)
pablovsky dnia 28.12.2013 15:42 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
pablovsky, zajmij się oceną tekstów, nie komentujących. Proszę.


Oceniam z.a, powiem więcej - póki co, odniosłem się do wszystkich konkursowych tekstów ;)
A że lubię się z Tobą droczyć? Sam tego nie rozumiem, pewnie z sympatii :) Wybacz.
Wrócę na sekundkę do powyższej historii - odnoszę wrażenie, że jest to najczęściej komentowany utwór! Mam prośbę, Agnes - nie musisz mnie zazieleniać za każdym razem, nie wchodzę tutaj po kolorki, tylko żeby odnieść się do niektórych kwestii ;)
henrykinho dnia 28.12.2013 16:50
Ja byłem od początku nastawiony na nie, bo tekstom pozbawionym opisów zwyczajnie, w mojej opinii, czegoś brakuje. Nie potrafię się w nie do końca wczuć.
Scenę ratują, o ile można mi tak powiedzieć, osoby ofiary jak i gwałciciela - o takiej koncepcji jeszcze nie słyszałem; w pewien sposób mnie to zdziwiło.
Monia81 dnia 28.12.2013 19:18
Miniaturkę przeczytałam już wczoraj, ale byłam zbyt wstrząśnięta, aby napisać komentarz.

Trochę za dużo tu dla mnie. Gwałt, niechciane dziecko, matka, która chyba nie do końca rozumie uczucia i cierpienie córki. Krótki dialog, a tyle tu złych wiadomości.

Chciałaś poruszyć czytelnikami i muszę ci się przyznać, że jeśli chodzi o mnie, to ci się udało.


Pozdrawiam :)
akacjowa agnes dnia 28.12.2013 22:43
Dziękuję, Henry i Monio, za przeczytanie. Za emocje, zdziwienia i poruszenia, które w Was zaszły. Obiecuję, że to ostatni taki wstrząsający tekst ode mnie :)
Pozdrawiam
zajacanka dnia 29.12.2013 02:54 Ocena: Słabe
Dla labędzia: lektura obowiązkowa. chyba była w liceum?
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/.../hiszpanskie-oczy
akacjowa agnes dnia 29.12.2013 09:32
Przekażę łabędziowi, gdyby miał tu nie zajrzeć :)
Usunięty dnia 29.12.2013 18:15
Przeczytałam. Podziwiam moc wyobraźni autorki, zdolnej do napisania takich rzeczy. Nie umiałabym, chyba nawet nie chciałabym umieć...
akacjowa agnes dnia 29.12.2013 21:26
Dziękuję, Blaszko. Uwierz, że można czasem napisać takie rzeczy, nie próbując sobie ich nawet wyobrażać :)

Przepraszam jeszcze raz wszystkich, którzy poczuli się oburzeni moim tekstem. Nikogo nie chciałam wprawiać w zakłopotanie, czy palpitację.

Pojawiły się zarzuty, że to bujdy na resorach, więc może przy tym zostańmy. Niech to będzie s-f niskiej klasy i już.
Tjereszkowa dnia 30.12.2013 02:04
Jestem na nie. Nie dlatego, żeby od technicznej strony coś mi się nie podobało - tu jest całkiem ok. Ale w tekstach, w których główną rolę odgrywają emocje, psychika, najważniejsza jest wiarygodność. A przedstawionej sytuacji nie kupuję. I nie chodzi mi o traumatyczne wydarzenia z przeszłości bohaterki. Dziewczyna zadźgała zbira, chwała jej za to. Ciężko mi sobie jednak wyobrazić, że tak łatwo, w rozmowie, wraca do wszystkich wydarzeń, szczegółów... Czuję się jakbym oglądała źle wyreżyserowany teatrzyk szkolny. Tekst byłby o niebo lepszy, gdyby traumatyczne przeżycia nie były opisywane w dialogu z matką. Mogłyby to być jakieś dręczące dziewczynę natrętne myśli, migawki wspomnień. Postać matki jest do wybronienia. Znam przypadki "kochających rodziców", którzy w imię zachowania pozorów i poprawności politycznej są gotowi na wiele... Doceniam też sam pomysł, łącznie z planowanym zaskoczeniem czytelnika w końcówce. Chętnie przeczytałabym przeredagowaną wersję. Pozdrawiam.
wykrot dnia 30.12.2013 03:07
Tjereszkowa napisał/a:
Jestem na nie.


Zupełnie się z tym zgadzam. Nie będę powtarzał, bo mam całkowicie podobne odczucia. Opis i dialogi wypompowane z wiarygodności.
akacjowa agnes dnia 30.12.2013 09:13
Dziękuję, Tiereszkowo i Wykrocie, macie całkowitą rację.

To mój pierwszy "dreszczyk", a w ogóle „specjalizuję się” w poezji.
Przegięłam i poszłam na łatwiznę, lecz nie żałuję. Człowiek uczy się całe życie, a Wy, tu na PP, jesteście bardzo dobrymi nauczycielami :)

Pozdrawiam i życzę pomyślności w nadchodzącym roku.
Kaero dnia 30.12.2013 21:29
Również uważam, że brak tu wiarygodności. Dziwnie mi się to czytało, jakbym czytała puste słowa, pod którymi nic się nie kryje. Tekst, który w założeniu miał wstrząsnąć, nie wywołał żadnej reakcji. Może lepiej wyszłoby, gdyby tekstu nie stanowił dialog... ale to już powiedzieli poprzednicy. Podzielam ich odczucia.
akacjowa agnes dnia 30.12.2013 22:05
Dziękuję, Kaero. Już wszystko zrozumiałam: niewiarygodnie, źle wyreżyserowane, bazowane na uczuciach, bzdura na resorach, w dodatku mocno naciągana, pójście na łatwiznę, psychologicznie słabo i brak emocji... Więcej grzechów nie pamiętam. Obiecuję poprawę, proszę o pokutę. Jeśli nikt mi jej nie da, to sama sobie wymyślę :)

Pozdrawiam
labedz dnia 30.12.2013 22:19 Ocena: Bardzo dobre
Pokutę też zadali - napisz to jeszcze raz, chętnie przeczytana będzie przeredagowana wersja.;)
Uszka do góry!
puma81 dnia 31.12.2013 00:06
Bardzo trudny temat poruszyłaś, bardzo. Pomyślałam sobie "co by było gdyby..." i aż się wzdrygnęłam.
Nie wiem, czy wiarygodnie, czy nie, nigdy nie miałam styczności z osobami, które miałyby dzieci z gwałcicielami.
Dla mnie nie jest źle.
Usunięty dnia 31.12.2013 10:00
Wracam pod twój tekst, bo zdecydowanie największym dreszczem mnie przeszył ze wszystkich konkursowych. Sposób narracji bardzo odpowiedni. Wystarczą same dialogi. Nie potrzeba opisów. Wg mnie bardzo wiarygodne. Aż za bardzo, może dlatego tak mocno odebrałam, że wracam. Gratuluję odwagi.
Pozdrawiam cieplutko
akacjowa agnes dnia 31.12.2013 12:32
Witam sylwestrowo, Pumo i Blaszko (ponownie). Zamierzam popracować jeszcze nad tym tekstem. Cieszę się, że zrobił na Was wrażenie, więc zapraszam do wersji poprawionej wg wskazówek, które dostałam od krytyków.
Do poczytania za parę dni.
Pozdrawiam
zawsze dnia 04.01.2014 20:37
Cytat:
jak przez mgłę, jego wstręt­ne

bez przecinka


Aga,
rozumiem, że "chciałaś mocniej". Podjęłaś się szalenie ciężkiej tematyki, ale obawiam się, że jej nie udźwignęłaś. Moje emocje wywołują zupełnie inne teksty.

Dialogi... brzmią szalenie teatralnie. I to nie w jakości Teatru Polskiego, a jakiegoś amatorskiego koła teatralnego... Tak je sobie wlaśnie wyobrażam: do wykrzykiwania na scenie. Są nienaturalne (w mojej opinii), przez to nie oddają ciężaru sytuacji. Postawiłaś na szok, zdecydowanie, może faktycznie ograniczyła Cię ilość znaków w tekście, bo można by historię faktycznie rozbudować, z korzyścią dla niej samej.

Puenta - słaba. Może warto zakończyć niedopowiedzeniem, gdzie dziewczyna właściwie się teraz znajduje?

Jeśli byłam zbyt ostra - przepraszam.
zawsze
akacjowa agnes dnia 04.01.2014 21:13
Nie przepraszaj. Twoja opinia jest dla mnie ważna i dała mi wiele do zrozumienia. A właściwie potwierdziła krytyczne słowa innych komentujących.
Zastanawia mnie tylko to, że niektórzy pochwalili. Może dlatego, że się nie znają zbyt dobrze na pisaniu (czego nie śmiem podejrzewać). Może dlatego, że każda opinia jest subiektywna i jednemu może się coś podobać, gdy inny uzna to za gniot. Pewnie to drugie.
To tak jak z jedzeniem: Kaśka powie, że pomidorówka Akacjowej jest ohydna, bo za słona a Wojtek zachwyci się głębokim smakiem.
Pozdrawiam z nadzieją na lepsze kawałki :)
zawsze dnia 04.01.2014 22:28
Na szczęście kwestia gustu to nie powód do załamek :)

Buziak dobranocny.
Usunięty dnia 04.01.2014 22:50
A ja prawie w ogóle nie zwracam uwagi na niechciane dziecko, i na morderstwo, najbardziej w tym dialogu odbieram dramat matki, która cierpi nawet bardziej niż córka, która nie wie, jak zdjąć cierpienie z córki, która ma nadzieję, że swoją miłością może pomóc. I w rzeczywistości pomaga, bo dziewczyna może wykrzyczeć swój ból i łagodnieje na koniec. No i dramat dziewczyny, która kolejny raz przeżywa we wspomnieniach koszmarne wydarzenie, i wreszcie ma siłę je wykrzyczeć, a komu, jak nie matce może powierzyć swoją tłumioną agresję i rozpacz. I ten pluszowy tygrysek, jako symbol tęsknoty za bezpiecznym dzieciństwem. To wszystko wyczytałam i poczułam silnie w Twoim świetnym tekście i nie chciałabym, abyś cokolwiek zmieniała, i abyś przepraszała.
akacjowa agnes dnia 04.01.2014 23:15
Blaszko, jesteś wielka! Wyczytałaś to co chciałam, by było zauważone. Moim zdaniem rola matki jest tu bardzo ważna. A ten pluszak to ucieczka do bezpiecznego dzieciństwa.
Dziękuję, już mi lepiej :)
ZaredM dnia 05.01.2014 22:16 Ocena: Świetne!
Super, już to wiem kobieto, Twoje książki będę czytać na bank! :)
akacjowa agnes dnia 06.01.2014 11:09
ZaredkoM, co Ty piszesz?! Jakie książki?! A jaki tytuł będzie miała moja pierwsza? ;)
Bardzo mi miło. Nawet nie wiesz jak.

Buźka i pozdrawiam
green dnia 07.01.2014 20:13 Ocena: Słabe
Ledwo dobrnęłam do końca, to jest tak makabrycznie naciągane, sztuczne przejaskrawione, że kompletnie nie rozumiem jak można napisać taką bzdurę.

Słabizna grająca na tanich uczuciach.

Pozdrawiam
akacjowa agnes dnia 07.01.2014 20:34
Ok, biorę na klatę.
I dziękuję.

Pozdrawiam
Wasinka dnia 08.01.2014 21:49
Mocuję się z komentarzem i mocuję.
Za pierwszym razem miałam wrażenie sztuczności wybuchu nastolatki i przykrej nieudolności matki.
Potem pomyślałam, że przecież ciężko im z tym, co się stało, i przypuszczam gdzieś podskórnie, że matka mogła przeżyć sytuację nawet bardziej niż córka. Chociaż czasem nie wygląda na to, bo niektóre jej słowa są zupełnie pozbawione matczynego smaku (przepraszam). Choć z drugiej strony - nie jest łatwo poradzić sobie z takimi sytuacjami i emocjami. Kobieta również powinna chodzić na terapię.
Na początku wydawało mi się, że dziewczyna za wiele mówi, że takie emocje siedzą głęboko i nie wychodzą na zewnątrz. Ale przyszła myśl - to przecież jej matka, z którą chyba jest jednak blisko. Poza tym czasem uczucia sięgają zenitu i trzeba je wykrzyczeć, szczególnie jeśli się jest bardzo skrzywdzoną młodziutką dziewczyną, nieprzygotowaną na piastowanie dziecka - w dodatku z gwałtu (ale czy ktoś jest przygotowany?), a tu cały czas podtyka jej się pod nos owoc najgorszych chwil w życiu.
Zatem - trudno jest się czepiać sztuczności czy niemożliwości/nieprawdopodobieństwa takiego dialogu.

Historia nie przekonała mnie wewnętrznie, ale tak czy owak współczuję dziewczynie i matce. Muszą poradzić sobie z sytuacją, bo inaczej wszystko posypie się jeszcze bardziej.
I współczuję dziecku, biednemu Michałkowi. Płaci za coś, co nie było nawet jego udziałem...

Wyrzuciłabym puentę i parę zdań, np. "- Kochanie, miałam nadzieję, że już ci przeszło." i cały fragment:
"- …przewracam się na podłogę. Nie mogę się już podnieść, bo leży na mnie śmierdzące, ciężkie cielsko. Szarpię się i próbuję krzyczeć, lecz dostaję w twarz tyle ciosów, że gubię kompletnie kontakt z rzeczywistością…

- Nie płacz. Nie płacz, skarbie. To już przeszłość.

- …pamiętam jak przez mgłę, jego wstrętne, szorstkie łapy, gdy grzebie mi w majtkach. I ten ohydny, odurzający odór piwa i mięty…

- Serce ty moje, jak mam ci pomóc?

- Wyobraź sobie, że ten sukinsyn próbował mi tę swoją gumę wpychać do ust. Gnój, gwałcąc, chciał całować. Potrafisz to sobie wyobrazić, mamo?"


Zostawiałbym tylko jakiś zamazany obraz gwałtu (bez wpychania gumy do ust i innych konkretów) i matkę pytającą, jak pomóc (itp.)



Pozdrawiam księżycowo.
akacjowa agnes dnia 08.01.2014 22:12
Dziękuję, Wasinko. Twój komentarz jest dla mnie bardzo cenny i pouczający. Tekst już przerobiłam i pokaże się pewnie lada dzień. Nie wiem, czy cokolwiek zyskał po tym liftingu. Ocenicie :)

Pozdrawiam
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
allaska
02/10/2022 07:32
Wiersz w moim prywatnym archiwum poprawiony. Przed chwilą… »
stanlee
01/10/2022 22:42
Pensjonarka z wypiekami na twarzy czyta Bukowskiego i się… »
Florian Konrad
01/10/2022 22:15
No aury przecież :) »
Florian Konrad
01/10/2022 22:14
A ja przewrotnie stwierdzę, że to dobrze :) »
Florian Konrad
01/10/2022 22:13
Szkoda... »
Florian Konrad
01/10/2022 22:13
Dziękuję za opinię. A moim zdaniem puenta jest logiczna :) »
gaga26111
01/10/2022 19:58
Dziękuję:) »
allaska
01/10/2022 16:30
Wolny duchu. Serdecznie dziękuję za piękne słowa podzielenie… »
pociengiel
01/10/2022 14:53
przegadałaś odlatują na południe słomkowe kapelusze jesień… »
wolnyduch
01/10/2022 14:10
Ciekawie, ale i smutno, ciało bez kości, plastikowe żyły,… »
wolnyduch
01/10/2022 14:04
Ciekawie o relacjach międzyludzkich, no cóż, nie zawsze… »
wolnyduch
01/10/2022 13:50
Tak sobie myślę, że osoby piszące, na dodatek wrażliwe… »
wolnyduch
01/10/2022 13:45
Dobrze jest mieć gdzie uciec przed "wiatrem",… »
wolnyduch
01/10/2022 13:41
To smutne, że ludzi tak bardzo "kręci" podglądanie… »
wolnyduch
01/10/2022 13:38
Wymowna ta noc, dobrze zobrazowana... Podoba mi się wiersz… »
ShoutBox
  • zawsze
  • 27/09/2022 20:50
  • pozdrawiajki!
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
  • ajw
  • 19/09/2022 17:30
  • Nastrojowe :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas