Gwiazdkowy zabójca - pablovsky
A A A

Od dziecka był perfekcjonistą. Już w szkole miał wszelkie przesłanki ku temu, aby nazywać go dziwakiem. Paranoikiem? Potrafił tak długo ścierać tablicę, aż pojawiła się idealna czerń, zabierając nauczycielom połowę lekcyjnego czasu. Przykłady nadgorliwych zachowań można by mnożyć. Kiedyś, jako licealista, zaplanował rowerową wycieczkę z kolegami. Przez tydzień szczegółowo zaznaczał na mapie lokalizacje postoju, miejsca na posiłki. Pech chciał, że w ustalony dzień od rana lał rzęsisty deszcz. Kumple zrezygnowali, pojechał sam...

Postanowił, że najwyższy czas się przełamać, miał dość, że ciągle nazywają go nieudacznikiem, facetem bez jaj. Najbardziej bolało, gdy słyszał to z ust dwóch kobiet. Oli, swojej żony i jej matki. Jednak w tym roku czara goryczy się przelała i podjął decyzję. Gdy już wszystko obmyślił w najdrobniejszych szczegółach, pozostał tylko wybór odpowiedniego narzędzia. Padło na nóż, uznał, że będzie idealny.

Chodząc między regałami sklepu i szukając najbardziej odpowiedniego, czuł narastające podniecenie, miał świadomość, że tym razem już się nie cofnie. Po pewnym czasie wypatrzył taki, który najbardziej się nadawał. Z długą, drewnianą rękojeścią. Niklowane ostrze lśniło złowrogo w świetle sklepowych jarzeniówek. Na chwilę zamknął powieki i wyobraził sobie matkę swojej żony. Ta stara, marudna krowa miała tyle pieniędzy, że spadek po niej... Wyimaginowany obraz w mózgu przedstawiał leżącą na podłodze łazienki teściową. W kałuży krwi wydającą ostatnie tchnienie. Uśmiechnął się, otwarł oczy i sięgnął po nóż.

Gdy wracał, padał gęsty śnieg. Był niezwykle spięty, lecz zdawał sobie sprawę - nie może pęknąć, nie tym razem! Jak mantrę powtarzał, że musi być silny - albo teraz, albo nigdy. Jednego był pewien, ona jest już w domu, tak się umówił z Aleksandrą. Szedł powoli, zastanawiając się, jakie to uczucie, gdy nadchodzi śmierć? Czy ofiara potrafi wyczuć zbliżające się zagrożenie? Wchodząc po schodach wyciągnął z kieszeni nóż, ścisnął go w ręce. Czuł jak drży, lecz wiedział, że nie ma odwrotu.

Po cichu wszedł do środka, przekroczył próg. Była w łazience. Nie zdejmując płaszcza, uchylił drzwi i wszedł najciszej, jak umiał. Obrócona tyłem nawet nie zareagowała. Był tak szybki, że nie zdążyła poczuć jakiegokolwiek zagrożenia, właśnie taki scenariusz ułożył w głowie dużo wcześniej. Chwycił ją w pół i rzucił o ścianę, nawet nie jęknęła. Osunęła się na podłogę, wtedy wyciągnął nóż i zaczął dźgać na oślep. Trysnęła krew, plamiąc mu wełniany płaszcz. Gdy przestała się ruszać, wrzucił ją szybko do wanny. Usiadł na podłodze, oparty o ścianę ciężko dyszał, czuł krople potu spływające po skroniach. Nie mógł uwierzyć, że po tylu latach w końcu się przełamał. Teraz miał pewność, już nikt nie nazwie go mięczakiem! Ale to była dopiero połowa planu. Siedząc na mokrej posadzce w łazience, zastanawiał się, czy poczekać na Aleksandrę, czy od razu przejść do rzeczy. Postanowił działać. Zdjął płaszcz, włożył kuchenny fartuch i zabrał się do pracy. Po godzinie zadzwonił telefon, na wyświetlaczu zobaczył imię swojej żony, odebrał.

- I co, zrobiłeś to? - usłyszał. 

- Tak kochanie, nawet nie wiesz, ile mnie to kosztowało... Nasz wigilijny karp został właśnie wyfiletowany, ryba dochodzi w marynacie. Ale lekko nie było, uwierz mi!

- To nic, jestem z ciebie dumna, mamusia też będzie...

Poczuł rozpierającą chwałę.



Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
pablovsky · dnia 28.12.2013 20:36 · Czytań: 833 · Średnia ocena: 4,56 · Komentarzy: 48
Komentarze
henrykinho dnia 28.12.2013 20:48
Pablo, można powiedzieć, że to klasyczna historia "from zero to hero", z charakterystycznym dla ciebie wątkiem "filetowania" ;)

Usa nie odkryłeś, nie starczyło znaków na zwroty akcji, ale gładko przeczytałem. Końcowe przyrównanie do karpia ma moc.
shinobi dnia 28.12.2013 21:12
Zaskoczyła mnie końcówka. Już miałem napisać, że jest podczas mordu dreszczyk, choć może nie na miarę momentu z "Amerykańskiego marzenia" Normana Mailera, gdy też mordował... a tu nagle okazało się, że chodzi o karpia. Ale jest, jest dobrze.

Prosta historia, kupuję to, coś mnie tu bierze.
Usunięty dnia 28.12.2013 21:16
Fajnie budujesz klimat, ładujesz emocje, tylko trochę brakuje mi spójności charakterologicznej głównego bohatera. Bo jeżeli jest perfekcjonistą i wytrwale osiąga swoje cele (pierwszy akapit), to jak może być jednocześnie nieudacznikiem? Po drugie żona i teściowa wiecznie niezadowolone, a tu taka piękna pochwała z ust żony tylko z powodu przygotowania karpia? Trochę mi to zgrzyta. Poza tym akcja ok.
Pozdrawiam
akacjowa agnes dnia 28.12.2013 23:16
Taki karp podźgany na oślep chyba ciężko pokroić w dzwonka :) Czytałam w napięciu.
Nieźle, nieźle pokombinowałeś :) Ale Ty to potrafisz, więc było pewne, że się nie zawiodę.

Zdrowka
labedz dnia 29.12.2013 00:37 Ocena: Bardzo dobre
Lał rzęsisty deszcz, kumple zrezygnowali, a on pojechał sam... Dla mnie już tu ma jaja.;)
Powiem otwarcie - nie lubię takich chwytów: sugestia, że to teściowa nadzieje się na stal, tak mocno podawana tylko po to, żeby "zmylić" czytelnika, jest dość tanim zabiegiem. Jakby nie można było poprzestać na tym, że
Cytat:
ma­rud­na krowa miała tyle pie­nię­dzy, że spa­dek po niej...​

to jeszcze musiało się pociągnąć to dalej:
Cytat:
Wyimagi­no­wa­ny obraz w mózgu przed­sta­wiał le­żą­cą te­ścio­wą na pod­ło­dze ła­zien­ki, w ka­łu­ży krwi wy­da­ją­cą ostat­nie tchnie­nie.

Więc upychane ponad wszelką wątpliwość. A potem i tak okazało się, że to jednak o karpia chodzi. Osiągnięty w ten sposób punkt zwrotny oczywiście jakoś tam zaskoczy, ale kojarzy mi się to bardziej z poziomem dramatyzmu reklamy telewizyjnej niż literatury. Więc za to - dość pensjonarsko fałszywy trop - bęcki.;)
A teraz będzie przyjemniej.
Świetny styl! Lekki, przejrzysty, szanujący czytelnika. W dobrym rytmie, w zgrabnym tempie, wyważone te zdania jak dobry nóż i świetnie leżą w dłoni. Tną jak trzeba. Jest dreszczyk od początku, właściwie do końca (wszak w pierwszej chwili, to nawet miałem jeszcze nadzieję, naiwnie liczyłem, że bohater kłamie do telefonu i mówi żonie, że to karpia zabił, bo chciał zataić zarżnięcie teściowej), więc za to szacun. Fajnie wykreowany bohater, w kilku zdaniach sprawiłeś, że w niego uwierzyłem, choć nie miałem odwagi mu ufać i wiedziałem dzięki temu, że może być zdolny do wszystkiego. Więc i był dreszcz.
Podsumowując: dobra kreacja bohatera, świetny styl i płynna narracja, dobrze pociągnięty dreszcz po plecach. I tyko przez ten tandetny - moim zdaniem - fałszywy trop, nie postawię "świetnie"!;) Mam nadzieję, że nie masz mi za złe.
Pozdrawiam!
amsa dnia 29.12.2013 01:34
Cytat:
Wyimagi­no­wa­ny obraz w mózgu przed­sta­wiał le­żą­cą te­ścio­wą na pod­ło­dze ła­zien­ki,
- tutaj przestawiłabym szyk zdania - leżącą na podłodze łazienki teściową i koniec zdania.

Cytat:
w ka­łu­ży krwi wy­da­ją­cą ostat­nie tchnie­nie.
- od dużej litery

Cytat:
Po cichu otwarł drzwi i prze­kro­czył próg. Była w ła­zien­ce. Nie zdej­mu­jąc płasz­cza, uchy­lił drzwi i wszedł naj­ci­szej,
- powtarzasz drzwi, może w pierwszym zdaniu, Po cichu wszedł do środka, przekroczył próg.

Cytat:
Ale to była do­pie­ro po­ło­wa planu, sie­dząc na mo­krej po­sadz­ce w ła­zien­ce, za­sta­na­wiał się, czy po­cze­kać na Alek­san­drę, czy od razu przejść do rze­czy.
- podziel to na dwa zdania.

Powiem tak, kapitalne opowiadanie, zaskoczyłeś mnie tym biednym karpiem. Prowadziłeś akcję w taki sposób, że nie spodziewałam się tej krwawej jatki na rybie. Niemalże widziałam Psychozę ;).

To opowiadanie spełniło moje oczekiwanie na konkursowy dreszczyk w zupełności.

Pozdrawiam

B)
zajacanka dnia 29.12.2013 02:47
już dochodziłam, a Ty tu z karpiem wyjeżdżasz...

prawie dobre :)
pablovsky dnia 29.12.2013 06:00
Moi drodzy, wszyscy mi pomogliście, lecz zazieleniłem tylko te wypowiedzi, pod którymi znajdował się "ptaszek" :) Co do samego tekstu, to ustosunkuję się popołudniu, gdy wrócę po pracy do domu. Niektórzy w niedzielę też mają służbę ;) Napiszę tylko (podpowiem?), że bohater miniatury, to człowiek o głębokich skłonnościach psychopatycznych. Być może zbyt słabo nakreśliłem jego osobowość i przez to obraz charakterologiczny nieco się wypaczył. Resztę przedstawię później, serdecznie dziękuję za komentarze! :)
wienczyslaw dnia 29.12.2013 09:14 Ocena: Bardzo dobre
koniec zabawny. pomysł raczej nie jest nowy. nawet tu było opowiadanie Cobry z podobnym pomysłem, tylko tam morderca mordował drzewa. no i nie wiem, czy psychopata byłby w stanie wyładować swe chore instynkty na karpiu? ale czytało się dobrze:)
al-szamanka dnia 29.12.2013 09:56 Ocena: Świetne!
Pomimo że jestem weganką, to w obliczu zamordowanego karpia potrafiłam się dzisiaj tylko śmiać.
Dlaczego?
Bo znając Twoje kryminalne zacięcie spodziewałam się niesamowicie drastycznej sceny.
I doczekałam się, gdyż opis morderczej akcji błyskawicznie skojarzył mi się ze sceną z Psycho Alfreda Hitchcocka. Co prawda tam działo się pod prysznicem, nie w wannie, ale też był nóż, niewinna, niczego się niespodziewająca ofiara, krew i bestialstwo.
Podoba mi się jak zmierzasz ku końcowej scenie. Opis rozterek mięczaka bardzo przekonuje, gdyż wiadomo, że kumulowana w takich osobnikach agresja potrafi zamanifestować się w nieopisanej brutalności - czego podświadomie oczekiwałam.
No i stało się. Brrrr... prawdziwe jatki.
Karpiowa niespodzianka spowodowała, że napięcie opadło znienacka i wywołało
niekontrolowany wybuch śmiechu.
Taki z dreszczykiem satysfakcji i ulgi.
Czyli dobrze było.
Tekst inny niż wszystkie tu zaprezentowane, bo z niespodziankowym humorem, co bardzo mi odpowiada.

Pozdrawiam:)
Usunięty dnia 29.12.2013 12:02
Nie wiem dlaczego komentujący cieszą się, że bohater zamordował tylko karpia, przecież on zamordował teściową! Chyba, że ja nie potrafię czytać ze zrozumieniem. Proszę autora o wyjaśnienie!
Usunięty dnia 29.12.2013 12:31
Nie będzie kolorowo. Ale jeśli zamiast się wkurzać, energię poświęcisz na to, żeby jeszcze w tym podłubać, to obiecuję przyjść drugi raz.

A na razie opowiem Ci, dlaczego i gdzie nie działa.

Tytuł cholernie naprowadza. Od razu się nasuwa, do czego zmierzają przygotowania. A wywalasz gwiazdkę z tytułu, nie zostawiając najmniejszego śladu w tekście, że chodzi o święta i karpik wówczas się nie nasuwa. Zabójcę również usuwasz, żeby nie palić pomysłu na starcie. W zamian, na przykład, przy walce w łazience wplatasz gdzieś, że facetowi przed oczami pokazały się gwiazdy, i masz sprawę gwiazdki załatwioną.

Dwa. Masz pełno przydługich zdań typu:
Cytat:
Od dziec­ka był per­fek­cjo­ni­stą, już w szko­le miał ku temu wszel­kie prze­słan­ki, aby na­zy­wać go dzi­wa­kiem

które gdybyś poprzecinał kropkami, uzyskałbyś efekt większego napięcia:
Od dziecka był perfekcjonistą. Już w szkole miał wszelkie przesłanki ku temu (szyk, tak baj de łej), aby nazywać go dziwakiem.

A już całkowicie rozkładasz napięcie na łopatki tutaj:
Cytat:
za­sta­na­wiał się, czy po­cze­kać na Alek­san­drę, czy od razu przejść do rze­czy. Po­sta­no­wił dzia­łać. Ro­ze­brał się, wło­żył ku­chen­ny far­tuch i za­brał się do pracy.

Laska żyje, więc już wiadomo, że jej nie zabił. Kurtyna. A musisz to napięcie pociągnąć do samiutkiego końca, jeśli ma zadziałać.

Tu kolejny przykład:
Cytat:
Po go­dzi­nie za­dzwo­nił te­le­fon, na wy­świe­tla­czu zo­ba­czył imię swo­jej żony, ode­brał.
- I co, zro­bi­łeś to? - usły­szał. 

Wszystko dajesz na tacy. A wystarczyłoby dłużej wstrzymać oddech, bez zbędnych dopowiedzień i nie pisnąć ani słowa o Olce:
Po godzinie zadzwonił telefon.
- I co, zrobiłeś to?
- Tak, kochanie - odpowiedział, ocierając pot z czoła. - Nasz wigilijny karp został właśnie wyfiletowany, ryba dochodzi w marynacie. Ale nawet nie wiesz, ile mnie to kosztowało...

The end. Kolejne dwa zdania również niepotrzebnie przedłużają zakończenie.

Reszta to już kosmetyka:

Cytat:
aż nie po­ja­wi­ła się ide­al­na czerń

aż pojawiła się czerń

Cytat:
miał dość na­zy­wa­nia go nie­udacz­ni­kiem

zgrzyt: miał dość tego, że ciągle/inni nazywają go nieudacznikiem; miał dość etykietki nieudacznika - do wyboru

Cytat:
Cho­dząc mię­dzy re­ga­ła­mi i szu­ka­jąc naj­bar­dziej od­po­wied­nie­go – czuł na­ra­sta­ją­ce pod­nie­ce­nie

między regałami czego? trzeba by sprecyzować; myślnik zastąpiłabym przecinkiem

Cytat:
że spa­dek po niej...( )​Wyimagi­no­wa­ny obraz w mózgu

Cytat:
Wyimagi­no­wa­ny obraz w mózgu przed­sta­wiał le­żą­cą te­ścio­wą na pod­ło­dze ła­zien­ki, w ka­łu­ży krwi wy­da­ją­cą ostat­nie tchnie­nie.

zgrzyt: obraz w mózgu przedstawiał teściową, leżącą na podłodze łazienki w kałuży krwi, wydającą ostatnie tchnienie; też swoją drogą ciężko zrozumieć, co ma dogorywająca teściowa z przygotowaniami do karpika

Cytat:
Sypał gęsty śnieg, gdy wra­cał.

Gdy wracał, sypnął gęsty śnieg.

Cytat:
Szedł po­wo­li(,) za­sta­na­wia­jąc się(,) jakie to uczu­cie

Cytat:
Osu­nę­ła się na pod­ło­gę, wtedy wy­cią­gnął nóż i za­czął dźgać na oślep. Try­snę­ła krew, pla­miąc mu weł­nia­ny płaszcz. Gdy prze­sta­ła się ru­szać, wrzu­cił ją szyb­ko do wanny. Osu­nął się na pod­ło­gę, opar­ty o ścia­nę cięż­ko dy­szał, czuł kro­ple potu spły­wa­ją­ce po skro­niach. Nie mógł uwie­rzyć, że po tylu la­tach w końcu się prze­ła­mał.
mike17 dnia 29.12.2013 16:04 Ocena: Bardzo dobre
He he nieźle, Pablo, dajesz radę :)
Choć opowiastka prosta i raczej zdrowy rechot budząca, ładnie Ci się ułożyła od początku do końca, bo?
Zmyłka na starcie zacna, można się tu spodziewać jakiegoś nawiedzonego killera (nie Jerzego, broń Boże), który zacznie ostrą kosą wymiatać, po czym poprawiając guzik pod szyją w stoickim a wielce zimnym opanowaniu opuści miejsce zbrodni.
Błąd!
Zaskoczka Ci wyszła, jak dla mnie jest cool a nawet great.
Wprowadzić czytacza w błąd, i to z premedytacją, to już zasługuje na aplauz :)
Bo żeś machnął scenkę rodem z ostrego slashera, więc można było pomyśleć, że pan od noża jakiś może nie do końca z tych normalnych...

Nie popadaj jednak w samozachwyt - jakoś dreszcza nie było, oj nie...
Dziełko jako z lekka groteskowa całość sprawdza się wyśmienicie & wybornie, ale ja chciałem się choć przez chwilę bać, tak bać, poczuć, że mam do czynienia z kolejnym Lecterem, co planując z zimną krwią swe czyny, potrząśnie mną i pozostawi w stanie osobliwej konfuzji...

Jako bezpretensjonalny, podany w sumie na luziku kawałek, jest całkiem zacnie, ale jeśli ów dreszcz miał się kryć w podstępnym zakończeniu... to może i był, bom się zaśmiał.
Ale ja się chciałem przecież bać, i co teraz?

PS.
Jako zdeklarowany morderca ryb powinienem zostać przez bohatera zaproszony w charakterze gościa wigilijnego :)
W tym roku już nie zdąży, ale może w przyszłym, hm?
pablovsky dnia 29.12.2013 17:10
"Pocałujcie mnie wszyscy gdzieś! Możecie mi naskoczyć, tak wam nic nie powiem, pocałujcie mnie dupki!" - to pierwsze słowa bohatera powyższego opowiadania, chwilę po aresztowaniu na lotnisku (dwa dni po dokonaniu zbrodni).
Po kilkunastu godzinach, gdy dotarło do niego, że grozi mu dożywocie, zaczął być rozmowniejszy. Oto krótki zapis z przesłuchania podejrzanego. (Zarzut: podwójne zabójstwo z premedytacją)

- Zacznijmy jeszcze raz. Dlaczego zabiłeś teściową?
- Bo zasłużyła, proste! Miałem dośc tej wywłoki, pięć lat pod jednym dachem to o pięć za długo!
- Opowiedz przebieg zdarzenia.
- Znowu? Ile razy mam to samo gadać? Poszedłem kupić nóż, był piękny, miał takie lśniące ostrze... Była w łazience, gdy wróciłem. Zmieniała wodę w wannie, pływał tam karp. Ta idiotka myślała, że go zabiję na wigilię! (ironiczny śmiech)
- Co było potem?
- Rzuciłem ją o ścianę, chyba straciła przytomność. Potem już wiecie...
- Mów dalej. Zadałeś jej piętnaście ciosów nożem?
- Nie liczyłem, tylko piętnaście? (wyraz twarzy wskazujący na spore zdziwienie)
- Poćwiartowałeś zwłoki, ile ci to zajęło?
- Myślicie, że gapiłem się na zegarek?! Nie wiem, może półtorej godziny?
- A jak to wyglądało z żoną?
- Z tą cipą? Zadzwoniła, to powiedziałem, że rybka nie żyje, ucieszyła się, nie wiedziała, że mówię o mamuśce! Kiedy wróciła do domu i weszła do kuchni, od razu zemdlała. Ułatwiła mi zadanie...
- Poderżnąłeś jej gardło, skurwysynu!
- Licz się ze słowami, glino! Zasłużyła! Myślała, że nie mam jaj, bo nie umiem zabić karpia! Głupia dupa! No to jej pokazałem jaja. (śmiech)
- Nie umiesz zabić karpia?
- Nigdy w życiu żadnego zwierzątka nie skrzywdzę, mowy nie ma!

-----------------------------------------------------------------------

Mam nadzieję, że nie łamię jakiegokolwiek regulaminu, umieszczając krótki dialog, zamiast wyjaśnienia treści mojego tekstu. Przyszło mi do głowy, że taki komentarz będzie bardziej obrazowy i wyjaśni wszystkim miłym czytelnikom mój zamysł na konkursową miniaturę.
Chciałem przedstawić w tej krótkiej historii obraz człowieka o głębokich skłonnościach psychopatycznych. Oczywiście na potrzeby konkursu z dreszczykiem, stereotyp takiego zachowania mocno przejaskrawiłem, aczkolwiek na podstawie własnych obserwacji, spróbowałem nakreślić do czego jest zdolna osobowość człowieka dotknięta tą chorobą.

Poczułem spore zaskoczenie, gdy czytałem Wasze komentarze.
W pewnym sensie mogliście pomyśleć, że chodzi o karpia, bo taki wątek pojawił się na końcu, jednak uważnie czytając, można wychwycić zdanie: "Chwycił ją w pół i rzucił o ścianę, nawet nie jęknęła."
Ryba zazwyczaj nie jęczy podczas odczuwania bólu ;)
Wszystkim serdecznie dziękuję za odwiedziny pod tekstem.
Trudno mi ocenić, czy powinienem odczuwać satysfakcję, że udało mi się wprowadzić w błąd czytelnika, czy raczej świadczy to o braku umiejętności obrazowego pisania. Ocenę pozostawiam Wam, mili czytelnicy.

p.s. Większość wskazanych błędów przez a59o, oraz morfinę poprawiłem, serdecznie dziękuję za wskazanie pomyłek. Tytuł, morfinko, moim zdaniem-jest odpowiedni.
Blaszka - brawo!
zajacanko - teraz możesz spokojnie dojść ;)
labedz dnia 29.12.2013 17:58 Ocena: Bardzo dobre
A jednak, sprzątnął teściową. No proszę.
Więc jednak ma jaja, tak czułem, już od wpadki z rowerową wycieczką.
Ale ukatrupienia teściowej, to jednak się po nim nie spodziewałem. Zastanawiam się, czy to aby nie jest kolejny atut tego tekstu.
amsa dnia 29.12.2013 18:26
pablovsky - chwycił ją w pół (ją - rybę), wbrew pozorom uderzając o ścianę, usłyszysz odgłos, co prawda to jest powietrze, ale można to uznać z jęk ;).
Po Twoich wyjaśnieniach przeszły mnie jeszcze większe dreszcze, bo jednak myślałam, że o rybie piszesz ;(.

labedz - gratulacje, będziesz dobrym śledczym ;)

B)
pablovsky dnia 29.12.2013 18:32
labedz - owszem, coś mu po głowie chodziło, lecz przede wszystkim blaszka zasługuje na miano inspektora Gadżeta, nie miała wątpliwości co do treści ;) "chwycił ją w pół" - ją, czyli kobietę, tu akurat -teściową. Z tym jękiem, to już nie przesadzaj, bo utkniemy całkowicie w jakimś martwym punkcie :) Dziękuję za miłe słowo.
marukja dnia 29.12.2013 21:08 Ocena: Bardzo dobre
Gładki, dopracowany tekst, przeczytałam z przyjemnością i dreszczem. ;)
Stylistycznie bez zarzutów, jest suspens i zaskakujące zakończenie.

Taki gwiazdkowy zabójca to jednak zuch-chłopak. A na karpiu na pewno się wyćwiczył przez lata. ;)
Pozdrawiam!
pablovsky dnia 29.12.2013 21:38
marukja, na litość boską! :) Prawie z fotela spadłem, gdzie Ty - miła poetko, zabłądziłaś? :)
Serdecznie dziękuję za wielce przychylną ocenę tak brutalnego tekstu, mam nadzieję, że Twoja wrażliwość nie ucierpiała przez tego sadystę? Miło mi niezmiernie, pozdrawiam ze szczerym uśmiechem! :)
puma81 dnia 29.12.2013 22:19 Ocena: Świetne!
Nie ma jak miłość do teściowej i do... żony. Bohater wybierał nóż, jak pierścionek dla ukochanej.
Bardzo dobrze się czytało. Lubię Twoje kryminalne opowieści z dreszczykiem, Pablo.
Pozdrawiam:)
Usunięty dnia 29.12.2013 23:37
Hej, hej
tu inspektor Gadżet, rozwiązuję zagadki kryminalne szybko i skutecznie,
kontakt na pw.
Dzięki Pablovsky ;)
pablovsky dnia 30.12.2013 17:19
pumo, dziękuję! Mój bohater zasztyletował żonę i jej mamusię - wyłącznie na potrzeby konkursu ;) Miło, że tak wysoko oceniłaś tekst, podejrzewam, że ma to związek z żyjącym karpiem, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że ocena jest mocno na wyrost, dzięki! ;)
Klaudyna 69 dnia 30.12.2013 21:51 Ocena: Świetne!
Przeczytałam opowiadanie jednym tchem. Podobało mi się, faktycznie pomyślałam facet - psychopata, a do tego z niską samooceną i awersją do teściowej i żony. Czytałam dalej i układałam sobie koniec. Przepraszam Cię, ale kiedy doszłam do fragmentu zaplanowanej zbrodni...przypomniał mi się dowcip " Helmut wraca z pogrzebu teściowej. Dwa kroki za nim idzie jego żona. Przechodzą obok budowanego właśnie wieżowca. Nagle tuż przed Helmutem spada kawał betonu. Helmut zatrzymuje się, zadziera głowę do góry i mówi do żony: Widzisz Maryjka, mamuśka już w niebie". Zakończenie mnie trochę rozczarowało....pomyślałam "Pantoflarz" ale tylko tak na moment. W końcu facet okazał się normalny, a takie myśli dopadają czasami niektórych panów po dwudziestu latach mieszkania z żoną i teściową : dreszczyk był, karp w roli gwiazdy też :) Pozdrawiam
p.s. opowiadanie podobało mi w całości, dalszy ciąg w komentarzu już mniej.(... taki dopisek)
puma81 dnia 30.12.2013 22:41 Ocena: Świetne!
Że co, że niby ocena wynika z sympatii?
Sbirro, nie można lubić kogoś, kto jest po drugiej stronie tęczy, to zakazane :) :) :)
Ale można lubić pewne historie, nawet bardzo, i nawet te o karpiach.
Pozdrawiam serdecznie :)
pablovsky dnia 31.12.2013 12:30
pumo - określenie "po drugiej stronie tęczy" przypadło mi do gustu, lecz nie znalazłem wytłumaczenia do tej "aluzji" :) Nie napisałem, że Twoja zawyżona ocena jest wynikiem sympatii wobec mojej skromnej osoby, nie to miałem na myśli. Sbirro, jak to sbirro- ma pytanie, nie związane z tekstem: kim jest bartolini? ;)

Klaudynko, zaszczyciłaś mnie swoją obecnością oraz oceną, bardzo Ci dziękuję i cieszę się, że Ci się podobało, żałuję, że mój komentarz, wyjaśniający treść - nieco mniej ;)
puma81 dnia 31.12.2013 14:24 Ocena: Świetne!
Zatem nie wiem co miałeś na myśli, ale nie wpadłabym na to, żeby oceniać ocenę, w dodatku całkowicie subiektywną ;)
Pan B. to taki zabawny gość, który siedzi teraz obok i głupio się uśmiecha. Ksywa Tobie znajoma, ten najciemniejszy z kolorów. Jest moim najwierniejszym czytelnikiem i bardzo chciał dać upust swoim emocjom, ale już mu wytłumaczyłam, bardzo dobitnie, że nie musi mi w ten sposób pomagać, gdyż jeszcze jakieś pazury mi się ostały.
Ale musiał się wtrącić i wrzucił tekst na swojego fanpage'a, bo widzę, że mam aż 13 lajków i jakieś udostępnienia w google. Cóż...
Jeszcze jakieś pytania, wątpliwości, tudzież tropy? Chętnie odpowiem :)
Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego na przyszły rok :)
Tjereszkowa dnia 01.01.2014 20:55
Tekst napisany lekko, podwójnie przewrotny. Niestety nie mogę pochwalić się detektywistycznym osiągnięciem, bo kiedy doszłam do karpia, uwierzyłam, że o niego chodzi. Tak sobie myślę, że może jakieś zdanie na samym końcu rozwiałoby wątpliwości. Hmm... np. Poczuł rozpierającą chwałę, a kopnięty w euforii zakrwawiony papuć teściowej potoczył się pod wannę. ;) Albo coś w tym stylu.
Jak dla mnie wtedy byłoby idealnie. Pozdrawiam :)
viktoria12 dnia 02.01.2014 14:48
No ta, całkiem kryminalnie na końcu, a pośrodku anormalnie ( co jest wyznacznikiem zwyczajności każdego człowieka od dzisiaj rana nie mam zielonego pojęcia, bo w jednym z wywiadów z psychologiem wyczytałam, jak ów ocenił, iż: każdy człowiek jest po części szurnięty; w mniejszym lub większym stopniu).
Mniemam, że Twój bohater, to stopień wyższy szurnięcia: psychiczne zaburzenia - schizofrenia głęboka albo coś na ten kształt,
przepływa z realu choroby do realu w dosłownym tego słowa znaczeniu:
rzeź w łazience, jatka na teściowej - kontra karp;
trzeba wysilić mózgownicę, żeby załapać w czym rzecz, bo słowa płyną wartko, wywołują dreszczyk, mieszają trochę.
Dobrze, ba - nawet bardzo dobrze poprowadzony tekst z gatunku: kryminalny - powinien mieszać, zaskakiwać - nie ma to tamto - że lekko, świątecznie, miłośnie, rodzinnie.
Jest twardo i chyba tak miało być; jak to u Pablovskyego.
pablovsky dnia 03.01.2014 00:15
Racja, viktorio! Tak miało być, bo pablovsky to facet o miękkim sercu i twardej... No co? Z faktami podobno się nie dyskutuje ;) Teraz trochę na serio. Zgadza się, mój "bohater", to facet o dosyć wysokim współczynniku szurnięcia. Na szczęście to tylko pewna fikcja, indywiduum, stworzone na potrzeby konkursu.
Chociaż muszę Ci w zaufaniu napisać, że jest wielu ludzi pokroju takiego świra, na szczęście znaczny odsetek tego typu osobowości nigdy nie pokaże pazurów. Wywiad, o którym wspomniałaś w komentarzu jest nad wyraz prawdziwy. Dziękuję za odwiedziny!

Tjereszkowa, jestem mile zaskoczony, że znalazłaś czas dla mnie, serdecznie dziękuję za miły komentarz. Ten "papuć", to traktuję z przymrużeniem oka ;) Pozdrawiam!
Ryszard Taxidriver dnia 03.01.2014 00:28
Historia dobra, trzymająca w napięciu, lecz trochę jak gdyby nie nowa. Oczywiście nie posądzam cię o plagiat, ale wydaję mi się, że gdzieś kiedyś taki motyw mi się przewinął. Pozdrawiam!
Tjereszkowa dnia 03.01.2014 00:32
To może chociaż szczęka mamusi :lol:
pablovsky dnia 03.01.2014 00:39
Ryszard Taxidriver napisał:
Oczywiście nie posądzam cię o plagiat


Rysio! Gdybyś posądził, zmuszony byłbym wsadzić Cię do paki na czterdzieści osiem ;) Nie pisz takich rzeczy, bo pomyślą, że pablovsky to oszust ;) Pewnie, wiele jest powieści, czy historii związanych z psychopatycznymi zabójcami, sam się w nich lubuję, więc pewnie, ma to pewne odzwierciedlenie w moich opowiadaniach. Cieszę się, że poczułeś napięcie ;)

Tjereszkowa, najważniejsze to poczucie humoru, już Cię lubię i zawsze możesz na mnie liczyć :)
Ryszard Taxidriver dnia 03.01.2014 08:38
Bardziej chodziło mi o motym mordu na karpiu i o głębokim stresie z tym związanym. :)
Wierszybajka dnia 04.01.2014 23:17 Ocena: Świetne!
Wyrafinowany ten twój morderca. :D Nie dość że zadźgał to oprawił jak trzeba. :smilewinkgrin:
Bardzo fajne (ze śmiechu prawie spadłam ze stołka). A czy teściowa posiłek przeżyła? Czy ostka w gardle nie stanęła? :D

Pozdrawiam :)
pablovsky dnia 05.01.2014 00:24
Wierszybajko, dziękuję za wizytę i wysoką ocenę, ale jak większość czytelników, nie odkryłaś podwójnego dna tej historii. Wyjaśniłem to w komentarzu pod tekstem.
Mój (anty)bohater zamordował teściową, nie karpia. Co więcej, pozbył się również swojej ukochanej żony. Ot, taka przypadłość człowieka z mocno skrzywioną osobowością ;) Pozdrawiam miło.
Wierszybajka dnia 05.01.2014 00:36 Ocena: Świetne!
paskudnie... ;P a tam, w każdym razie świetnie ukryłeś ten motyw. Ocenę podtrzymuję.
Bo czytając myślałam, że współczujesz rybce taki "niemy jęk."
A teściowa i tak nie żyje jest "bad end" więc dla mnie rybka bo takich historii mało jest. :smilewinkgrin:
jasna69 dnia 07.01.2014 23:54
No i proszę! Całe szczęście, że nie wszyscy faceci z jajami litują się nad karpikiem pływającym w wodzie zaczerwienionej krwią teściowej. Powiem ci, że Twój bohater zyskał moją sympatię, może dlatego, że ja też kocham wycieczki w deszczu i zwierzęta. Gdyby był moim mężem, pewnie potrafiłabym uświadomić biedakowi, że jednak atrybutów mu nie brakuje, a może to tylko takie przeświadczenie, które często nam towarzyszy, że tam, gdzie inni nie dają rady, ja na pewno nie zawiodę, bo przecież miłość wszystko zwycięży – nawet psychopatyczne skłonności wybranka. Świetnie poprowadziłeś akcję. Karp w zakończeniu dodaje smaczku, podkreśla „wrażliwość” oprawcy.
Naprawdę czytało się przyjemnie i ile refleksji zrodziło się po lekturze. Super.
Pozdrawiam
Almari dnia 10.01.2014 17:42
Przeczytałam tekst już wcześniej, nawet miałam komentarz napisany w wordzie, ale coś mnie odciągnęło i zapomniałam go wkleić, wybacz ;P

Lekko napisany tekst. Teraz to już mi ciężko coś błyskotliwego napisać, po tylu komentarzach powyżej. W każdym razie była to przyjemna podróż, taki grobowy humor mi pasuje. Lubię takie klimaty, kiedy nie wiadomo czy się uśmiechnąć, czy może jednak przerazić ;) Przyjemnie.

Pozdrawiam krwiście.
pablovsky dnia 10.01.2014 18:14
Almari, teraz już wiem, że mój tekst jest poważnym niewypałem. Z prostej przyczyny, został źle zrozumiany, dziewięćdziesiąt procent komentujących myśli, że bohater zabija rybkę! Przecież nie o to chodzi, żeby wyjaśniać treść w osobnym komentarzu, co byłem zmuszony uczynić.
Mój błąd, ale spowodowany ograniczeniami w długości tekstu :)

Dziękuję za komentarz.
Almari dnia 10.01.2014 18:24
Mi się nasunęła teściowa a nie karp, ale to chyba źle...
pablovsky dnia 10.01.2014 18:30
A, to dobrze! Sądziłem po komentarzu, że karpik :) Widać, nie taki znów niewypał te świąteczne mordy :) Pozdrawiam Cię, detektywie A.!
Kaero dnia 12.01.2014 22:04
Cytat:
Chwy­cił ją w pół i rzu­cił o ścia­nę, nawet nie jęk­nę­ła.

To mi do ryby nie pasowało właśnie, bo ryby głosu nie mają ;) Uznałam to jednak za element humorystyczny :)
Cytat:
Po­czuł roz­pie­ra­ją­cą chwa­łę.

To mi nie pasuje. Bo można poczuć chwałę? Dumę, tak.

No, ładny tekst, nieco przewrotny. Przyznam, że i ja pomyślałam o karpiu, a nie teściowej i dopiero naprowadziły mnie komentarze.

Pozdrawiam.
Wasinka dnia 14.01.2014 21:46
Przyjemne, choć dość w sumie dramatyczne opowiadanie... Ale dobrze się czytało, więc trudno nie powiedzieć, że przyjemne.
Wasinka w trakcie czytania: o, zadźgać chce żonę i teściową, biedny, niedoceniony (dlatego taki perfekcjonista? jak perfekcjoniście nic nie wychodzi, to musi być podwójnie zmasakrowany...)... oj, naprawdę z tym nożem to nie podpucha? kupuje, żeby zabić? eeee, pablowsky nie zrobi tak, żeby wszystko od początku było wiadome, bo mu od razu napiszę, że przewidywalne i schrzanił przez to. taaa, oby było inaczej. heh. jednak karpia zadźgał? no, to ładnie, chociaż.... może dobrze by było znowu odwrócić sytuację, że jednak zadźga kobiety... taka podwojona przewrotność. o! no proszę! teściowa! a może mnie się źle zdaje... eee. chyba jednak teściowa, ale może... ech.

Wybacz, że tak nabebłałam tutaj; oczywiście to skrót myśli, ale daje wyraz temu, co miarkuję o całości.

Pomysł jest i dobrze się czyta; taka rozrywka na wieczór. Gdyby dać temu większy kształt, to pewnie wyszedłby z tego dość mroczny thriller/kryminał.

Pozdrawiam księżycowo.
zawsze dnia 15.01.2014 00:15
Cytat:
Oli, swo­jej żony(,) i jej
- jako wtrąceine
Cytat:
Chwy­cił ją w pół

wpół
Cytat:
Tak(,) ko­cha­nie




Może jest późno, a może moje trzy punkty iq to za mało, ale i ja z tekstu wychwyciłam morderstwo karpia... ;) I w takiej lekkiej, humorystycznej formie mi odpowiada, choć pierwsze akapity mnie zniechęciły, jakoś wszystko zbyt topornie podane. I dwa pierwsze akapity sobie przeczą albo zwyczajnie ja ie znam żadnego perfekcjonisty-fajtłapy... Trochę mnie rozczarowało, że co innego jest Twoim celem w opowiadaniu, ale o tym wiem dopiero po czytaniu komentarzy. Odchodzę więc z mieszanymi uczuciami...
pablovsky dnia 15.01.2014 12:18
Kaero, Wasinko, zawsze - kłaniam się! Dziękuję za przybycie, opinię i komentarze.

Cytat:
Wybacz, że tak nabebłałam


Nic to, Wasinko! Uwielbiam Twoje bebłanie, zwłaszcza, że ma niewymowną wartość ;)

Cytat:
taka podwojona przewrotność
Tak, o to chodziło, ale zabrakło miejsca, żeby czytelnika więcej wodzić za nos :)

Cytat:
zwyczajnie ja ie znam żadnego perfekcjonisty-fajtłapy...


Są takie porąbańce. Podwójna osobowość i takie tam różne komplikacje umysłu.

Cytat:
Trochę mnie rozczarowało, że co innego jest Twoim celem w opowiadaniu


Taki styl mocno skrzywiony, że cel mam zawsze jeden - "kryminalność" tekstu. ;)

Dzięki Wam, moje miłe dziewczyny!
ajw dnia 12.02.2014 15:33 Ocena: Świetne!
Ależ z Ciebie jajcarz, Ty karpiożerco! Świetna historyjka. Ja kazdego roku kupuję jednego karpia i darowuje mu życie wypuszczając do łachy (dawnego koryta Wisły). Jest tam już wielu kolegów. Jakoś tak wpierdzielam inne ryby, ale karpia mi szkoda.
Bardzo fajny tekst. Czyta się lekko i przyjemnie, choć dreszczyk przebiega po plecach. Potrafisz budować klimat.
Karpie rulez!
Pozdrawiam cieplutko :)
pablovsky dnia 12.02.2014 15:47
Ależ ja nie zjadam tych biednych stworzeń, wolę teściową! ;)
ajw dnia 12.02.2014 16:37 Ocena: Świetne!
Znaczy jesteś harpiożercą ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
19/05/2022 07:04
Dziękuję i również zasyłam pozdrowienia. »
wolnyduch
18/05/2022 23:18
Podoba mi się ten bieg, msz to taki bieg po szczęście, żeby… »
wolnyduch
18/05/2022 23:12
Witaj Galerniku Bardzo dziękuję za czytanie, tym bardziej… »
Galernik
18/05/2022 22:08
Florianie Konradzie - fajne to Twoje floriandzkie pisanie,… »
Galernik
18/05/2022 21:57
Mówisz - masz, wrzucone. "Świder" się to nazywa. I… »
Galernik
18/05/2022 21:49
Przeczytane z przyjemnością. Pozdrowienia :) »
Galernik
18/05/2022 21:47
wolnyduch - dziękuję za wizytę i miłe słowo. Pozdrawiam »
wolnyduch
18/05/2022 20:12
Ładnie, prosto, bez udziwnień i melancholijnie. Dobrego… »
wolnyduch
18/05/2022 20:08
Dobra zaduma egzystencjalna, dobry wiersz, zawsze na czasie,… »
wolnyduch
18/05/2022 20:00
Dobre przesłanie, jesteśmy tacy sami, mimo różnic, a w… »
wolnyduch
18/05/2022 19:56
Bdb wiersz, odbieram go w dramatycznym klimacie, wiersz… »
wolnyduch
18/05/2022 19:52
Kolejna życiowa porcja do zastanowienia, a ostatnia cząstka… »
wolnyduch
18/05/2022 19:46
Doskonały tryptyk, msz, życiowo i boleśnie, z pierwszą… »
wolnyduch
18/05/2022 19:27
Ciekawy, dobry wiersz, co do puenty chyba coś w tym jest,… »
wolnyduch
18/05/2022 19:15
Dobry wiersz, z tęsknotą za miłością i z zadumą nad życiem.… »
ShoutBox
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
  • Yaro
  • 15/05/2022 18:40
  • Michał odezwij się. Pozdrawiam:)
  • Galernik
  • 10/05/2022 12:27
  • Dobra Cobro, ale to tak dobrze brzmi "Żywot bałwana". Myślę, że tytuł jest trafny, ale jak mi coś fajnego podrzucisz, to czemu nie, można zmienić. Dzięki za przeczytanie.
  • Dobra Cobra
  • 09/05/2022 15:30
  • Piękne zaproszenie. Zmieniłbym tytuł, żeby było bez słowa "balwan" , bo odzierasz punkt kuliminacyjny z zaskoczenia. I od początku wiadomo, co będzie.
  • Galernik
  • 09/05/2022 15:00
  • Witajcie. Melduję się po roku nieobecności. Żywot bałwana, jedna z moich najnowszych humoresek / opowiadań oczekuje Waszych opinii i ocen.
  • Darcon
  • 08/05/2022 09:57
  • Cały czas trwa nabór na konkurs "Malowanie słowem". Liczę, że wypoczęliście podczas majówki i teraz ruszycie z pisaniem. :)
  • Darcon
  • 04/05/2022 21:52
  • majka100, Strona główna, na dole, archiwum newsów. Marzec i kwiecień 2021. :) Pozdrawiam.
  • majka100
  • 04/05/2022 18:57
  • Dzień dobry, jest gdzieś zapis pierwszej edycji 'Malowanie słowem'?, bo jakoś nie mogę znaleźć. 'Muzoweny' też nie do odkopania.
Ostatnio widziani
Gości online:31
Najnowszy:Parderdf
Wspierają nas