Wycieczka - mede_a
A A A

 

To była wspaniała wycieczka. Nikola, Wiki i Julka, koleżanki już z 4. klasy, chichrały na tylnym siedzeniu forda. Całe lato siedziały w domu, nigdy w wakacje nie wyjeżdżały, więc ta nieoczekiwana ekskursja do Świętej Lipki była cudowną niespodzianką i nagrodą za doskonałe świadectwa. Sanktuarium zachwycało wielkością i przepychem, onieśmielało, ale czuły się w nim bezpiecznie i spokojnie. Kupił im lody w budce obok, a na jednym ze straganów kartkę z widokiem bazyliki.
- Może zajedziemy nad jezioro? - zapytał. - Taka piękna pogoda.
 Zachichotały na zgodę. Zatrzymał się nad pustym brzegiem. Ależ tu było cudownie! Promienie słońca błyszczały w modrej toni i jezioro skrzyło się jak łuska złotej rybki spełniającej wszystkie życzenia. Wyszli z auta na piasek, który aż parzył, wsypując się pomiędzy palce w dziecięcych sandałkach.
- Chcecie się wykąpać?
- Chcemy, ale nie mamy strojów.
Ruszył do bagażnika. Wyjął z niego jakąś torbę, a z niej króciutkie spódniczki i kuse bluzeczki.
- Nikola, chodź, pomogę ci się przebrać.
Weszła za nim na tył auta. Posadził ją sobie między nogami. Objął za brzuch. Nikola sprawnie włożyła spódniczkę i bluzeczkę.
- Zdejmę ci majteczki, nic pod spódniczką nie będzie widać. Inaczej pomoczysz mi siedzenia w powrotnej drodze.
Nie protestowała, choć czuła, że coś jest nie tak, że zrobił się jakiś inny, drżał i głos miał nieswój. Gdy wyszła, zaprosił Wiki, a po niej Julkę.

Kąpali się, a on uczył je pływać. Potem biegały, turlały się po plaży. Robił im zdjęcia. Były zachwycone. Ustawiał je jak modelki: rączka tam, nóżka tak, główka w tę stronę.
- Wyglądacie jak prawdziwe gwiazdy - powiedział.
Zaśmiały się. Potem zasypywał  leżące dziewczynki złotym piaskiem, uklepując ziarnka na drobnych ciałach. Świetnie się bawili. Znów pstrykał aparat.
- Wracamy.
Ręcznikiem wytarł je po kolei. Pomógł się ubrać.


Docisnął pedał gazu. Spieszył się. O 17:00 musiał odprawić mszę.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
mede_a · dnia 31.12.2013 06:55 · Czytań: 924 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 50
Komentarze
al-szamanka dnia 31.12.2013 09:33 Ocena: Bardzo dobre
Trochę mnie uśpiłaś początkiem; wycieczką, wakacyjnym nastrojem - na pewno świeciło słońce.
Ale scena w aucie burzy ten nastrój.
Jest źle.
Ostatnie zdanie nie wali wprawdzie po głowie, gdyż taką opcję podświadomość podsuwa natychmiast (zbyt często o takich przypadkach jest ostatnio głośno), ale dreszcze przejmują z powodu w jaki sposób to przedstawiłaś.
Sielanka.
Leciutko, gładziutko... bo to przecież milutka zabawa, dziewczynki są gwiazdami, tak jak te, które uśmiechają się do nich z ilustrowanych czasopism i z reklam telewizyjnych, są jak modelki i aktorki, a która w tym wieku nie marzy aby taką zostać.
Brrrr, wzdrygnęłam się, myśląc o dobrym księdzu.
Tjereszkowa dnia 31.12.2013 09:52
Zrobiło wrażenie. Dreszcz był na pewno. Czułam niepokój od momentu, gdy czwarty bohater nie został przedstawiony z imienia, narrator informował tylko co ten ktoś mówi/robi. Później można już było się domyślić jak się sprawy potoczą.
Całość opisana pomysłowo. Przebieranie w stroje jeży włosy. Wiadomo o co chodzi, a przecież nie ma żadnej dosłowności w tekście. Końcówka, w której dowiadujemy się kim jest nieznajomy dokłada wrażeń. Ale tak sobie myślę, że bez tego byłoby nawet lepiej. Bo najważniejszym punktem utworu jest dla mnie to przebieranie, to tu powinien być główny akcent. A ksiądz - pedofil, niestety nie budzi już takiego zdziwienia. W każdym razie bardzo dobry tekst. Pozdrawiam :)
amsa dnia 31.12.2013 10:16
mede_a - kobieto, co to tam w główce się roi, zdumienie i uniesienie słusznym gniewem mnie ogarnia... A nie, przecie to nie moja denominacja... Wiesz, nie wiem skąd mi się wziął w głowie stryjek, to chyba przez tego Forda, nie pytaj dlaczego takie skojarzenie - nie mam pojęcia;). Ale od momentu -
Cytat:
Kupił im lody w budce
zapaliło się światełko, wróciłam do początku i co? Ni ma wujaszka i w tym momencie zadreszczyło. Bo spodziewałam się jakiegoś występku, ale bardziej niż mniej krwawego. Nie przekroczyłaś tej granicy, a jednak napięcie zostało. Ogromnie interesujące było zobaczyć Cię w prozie ;). Jestem nie zawiedziona, i w tym momencie jest mi obojętne, czy pisze się to razem, czy wręcz przeciwnie;)

Pozdrawiam

B)
mike17 dnia 31.12.2013 10:29 Ocena: Świetne!
He he nieźle, oj, nieźle to sobie wymyśliłaś - mistrz suspens Alfred Hitchcock byłby z Ciebie pieruńsko dumny, że jego zabiegi, mając zamotać w głowie odbiorcy, wciąż są na tym pięknym świecie stosowane :)

Lubię być tak wywodzony w szczere pole, a potem, ni z gruchy, ni z pietruchy, bach!
I paszcza otwarta świadczy o tym, że efekt zadziała, a obiekt poczuł dreszcz.
Bo ewidentnie poczułem go aż dwa razy, za co z góry Bóg zapłać!

Podejrzane wielce praktyki "przebieralnicze" w samochodzie nie pozostawiają cienia wątpliwości, iż poczciwina ma niecne zamiary, i do normalnych raczej nie należy.
Jednakże scenkę tę opisałaś świetnie, bo gołe fakty, bez nadbudówki słownej miały wytarczyć - styl chłodnej realcji jest w zupełności wystarczający, bo pójście w jakieś "przeżycia" czy to pana, czy dzieci, nic moim skromnym zdaniem by tu nie wniosły, jako że nie o to przecież chodziło - miała być migawka z życia, była, więcej nie trzeba.
I wystarczyły - w wyobraźni powstał obraz "wujaszka", co to lubi zakazane przyjemności.

Końcówka zdreszczowała mnie na dreszcza w mega dreszczu.
Ostatnie zdanie miażdży seryjnie, wbija w fotel, klepie w czerep okrutnie.
I nie trzeba było używać tu wyszukanego słownictwa, raczyć czytacza słów woltyżerką, by wstrząsnąć.
Tekst porządnie rozplanowany i bardzo przebiegły.
Podoba mi się, kiedy tak odchodzę po lekturze - kontent & happy :)
mede_a dnia 31.12.2013 11:10
Bardzo dziękuję za pozytywne komentarze dla mojego debiutu w prozie;-)
Dziękuję przede wszystkim za docenienie sposobu narracji: bardzo oszczędnej, niemal ascetycznej, tak sobie założyłam- i jako gaduła- wycinałam po napisaniu wszystko, co wydało mi się zbędne, choć bałam się zarzutu suchej reportażowości.

Zolu - uwierz, do wielu, wielu jeszcze ludzi nijak nie dociera, że ksiądz mógłby zrobić w ogóle coś niestosownego, więc tacy nijak nie przewidzieliby końca opowiadania.

Tjereszkowa- cieszę się, że przebieranie zjeżyło włosy. Kiedyś wyjaśnię, dlaczego mnie to raduje.

Mike- suspens odczytany prawidłowo, w taką konwencję biegł pomysł i narracja, że się podobało, tym bardziej miło.

Amso- czasem to, co roimy w głowie, mniej bulwersuje niż rzeczywistość.

Póki co, fajnie mi się kończy ten rok;-)
al-szamanka dnia 31.12.2013 11:27 Ocena: Bardzo dobre
mede_a napisała:
Zolu - uwierz, do wielu, wielu jeszcze ludzi nijak nie dociera,


Hihi, Medeo, tkwisz w poezji tak bardzo, że przeniosłaś ją w prozę. Jam nie Zola:):):):):), chociaż uwielbiałabym tak poetyzować jak ona:)
Usunięty dnia 31.12.2013 12:08 Ocena: Dobre
Daje się wyczuć, że to dziewicze pisanie. Wszystko jest bardzo poprawnie, aż zbyt poprawnie, co też wskazuje na to, co w punkcie pierwszym.

Niestety, według mnie, stało się to, czego się obawiałaś. Trochę przysucho. Przy tak szybko posuwającej się fabule, krótkie zdania nie działają na korzyść. Bardziej szarpią tekst. Tutaj zabrakło mi większej obrazowości. Czyli może jednak owe gadulstwo miałoby swoje uzasadnienie.

Jest też przewidywalnie. Może te Święte Lipki, a może sam On nasuwa takie przypuszczenie. Nie wiem. W każdym razie nie ma efektu zaskoczenia. Bo same wydarzenia aż tak bardzo nie szokują. Może gdyby koleś kazał siebie dotknąć, albo sam dotknął, nie wiem. Tutaj jest przysypawanie piachem, sadzanie na kolanach, ale ten dotyk jest jednak istotny. Może najistotniejszy. I oczywiście musiałoby to być opisane mocno, z dłuższym zatrzymaniem się przy 'drobiazgach'. Tutaj te obrazy zbyt szybko przeskakują. Nie ma szansy poczuć. A tym samym nie ma dreszczy.

Ale to wszystko wyłącznie kwestia wprawy. Jak w poezji.

Cytat:
ko­le­żan­ki już z 4. klasy,

napisałabym słownie

Cytat:
Za­trzy­mał się nad pu­stym brze­giem. Ależ tu było cu­dow­nie! Pro­mie­nie słoń­ca błysz­cza­ły w mo­drej toni i je­zio­ro skrzy­ło się jak łuska zło­tej rybki speł­nia­ją­cej wszyst­kie ży­cze­nia. Wy­szli z auta na pia­sek, który aż pa­rzył, wsy­pu­jąc się po­mię­dzy palce dzie­cię­cych san­da­łek.- Chce­cie się wy­ką­pać?


Cytat:
wło­ży­ła spód­nicz­kę i blu­zecz­kę.

Cytat:
spód­nicz­ki i kuse blu­zecz­ki.- Ni­ko­la, chodź po­mo­gę ci się prze­brać.We­szła za nim na tył auta. Po­sa­dził ją sobie mię­dzy no­ga­mi. Objął za brzuch. Ni­ko­la spraw­nie wło­ży­ła spód­nicz­kę i blu­zecz­kę.- Zdej­mę ci maj­tecz­ki, nic pod spód­nicz­ką nie bę­dzie widać.

powtórzenia to raz, dwa - spódniczki, bluzeczki, majteczki - o ile w wypowiedzi kolesia jak najbardziej, to w narracji trochę za bardzo pieścisz się z czytelnikiem.

Cytat:
Potem za­sy­py­wał  le­żą­ce dziew­czyn­ki

podwójna spacja
labedz dnia 31.12.2013 12:19 Ocena: Świetne!
Wybór języka (faktycznie: jego oszczędność, ascetyczność nawet) - bardzo na plus. Nałożyło to dyscyplinę tekstowi, ograniczyło go do niezbędności. A czy przez to nie jest zbyt suchy?
Moim zdaniem nie. Czytaliście kiedyś notatki policyjne z miejsca znalezienia trupa? Ciarki chodzą, a język jest suchy jak pieprz. Może przez to te ciarki, nieważne.
Tematyka jak najbardziej, ciarkogenna. Nie epatujesz złem, ale wiadomo, jakie atrakcje niosą ze sobą lepkie ręce.
Jak dla mnie, wszystko jak trzeba. I jeszcze mnie trzepie.
mede_a dnia 31.12.2013 12:36
<<Bo same wydarzenia aż tak bardzo nie szokują. Może gdyby koleś kazał siebie dotknąć, albo sam dotknął, nie wiem. Tutaj jest przysypawanie piachem, sadzanie na kolanach, ale ten dotyk jest jednak istotny. Może najistotniejszy. I oczywiście musiałoby to być opisane mocno, z dłuższym zatrzymaniem się przy 'drobiazgach'. Tutaj te obrazy zbyt szybko przeskakują. Nie ma szansy poczuć. A tym samym nie ma dreszczy. >>

Smuci mnie, morfino, że nie masz dreszcza, że to za mało, żeby się choć wzdrygnąć z oburzenia czy niesmaku.


Łabędziu, dziękuję.

Alu, kochana- przepraszam serdecznie
pablovsky dnia 31.12.2013 12:38 Ocena: Bardzo dobre
To chyba najsmutniejsza miniatura konkursu pod względem treści. Mam na myśli moje odczucia odnośnie tematu, który poruszyłaś.
Po prostu wszystkich pedofilów kastrowałbym bez skrupułów, co więcej, bez znieczulenia i jeszcze czerpałbym radość.
Jeśli się nie mylę, opisałaś wydarzenie, które miało miejsce w rzeczywistości i to całkiem niedawno, prawda?
Słyszałem o tej historii z udziałem księżulka. Więc mamy w konkursie pierwszy dreszczyk opisany na podstawie autentycznych wydarzeń.
Zresztą, ksiądz, czy nie - tacy ludzie powinni być izolowani od świata. Leczenie, które proponuje wiele specjalistów zajmujących się dewiacjami seksualnymi nigdy nie przyniesie pożądanego skutku. To jest tak, jakby mnie, czy innych zdrowych facetów - chcieli wyleczyć od pociągu do kobiet, nie da się.
Odnośnie tekstu, niewiele można mu zarzucić, z pewnością temat aktualny, dotykasz problemu, który jest (niestety!) aż nadto widoczny i coraz częściej ujawniany, zwłaszcza w siedliskach rozpusty, jakim są kościoły.
Dreszcz? Owszem, na myśl o takich sukinsynach, krzywdzących maluchy - dostaje dreszczy.

labedz napisał:
Czytaliście kiedyś notatki policyjne z miejsca znalezienia trupa? Ciarki chodzą, a język jest suchy jak pieprz.


To logiczne, w takim przypadku liczą się fakty, a nie emocje. Tutaj mamy do czynienia z opowiadaniem, a nie raportem z miejsca zdarzenia, więc porównanie uznaję za nietrafione, labedziu ;)
mike17 dnia 31.12.2013 12:40 Ocena: Świetne!
I ja odebrałem to jako tzw. "zły dotyk" - taka nazwa chyba funkcjonuje obiegowo.
A to, że nie poszłaś w opisy "tych rzeczy" to bardzo dobrze - każdy chyba jest w stanie dośpiewać sobie wszystko :)
Czasem mniej, znaczy więcej.
mede_a dnia 31.12.2013 12:52
Świetnie, Pablowsky. To autentyczna historia w każdym calu, co poniekąd sugerowałam w komentarzach, nie chcąc przedwcześnie postawić ostatecznej puenty. Zatem zrozumiałe, ze martwi mnie stanowisko morfiny, bo podobnie myślała spora część społeczności- nic wielkiego się nie stało i broniła dobrodzieja, nie zostawiając suchej nitki na dzieciach jako prowokatorkach takich zachowań. Podobnie podsumowała rzecz prokuratura: podkreśliła moralnie naganne zachowanie księdza, ale sprawę umorzyła, bo czyn nie spełniał warunków molestowania seksualnego, bo nie było dotyku w miejscach intymnych, choć przecież był, gdy uczył pływać podtrzymując za podbrzusze, gdy przysypywał piaskiem nagie cipki, gdy sadzał sobie dzieci w krok. W dodatku te zdjęcia, nikt nie wie, co na nich było, bo ksiądz wykasował wszystkie dane z komputera. A opisana wycieczka to jedna z wielu w wykonaniu tego księdza. Przez kilka lat miały dokładnie ten sam scenariusz.
labedz dnia 31.12.2013 12:53 Ocena: Świetne!
pablovsky napisał:
więc porównanie uznaję za nietrafione, labedziu

A w sumie masz rację, przyznaję.:)
Usunięty dnia 31.12.2013 13:01 Ocena: Dobre
Myślę, że zapominasz o jednym. Rozmawiamy o wydarzeniu w kontekście Twojego tekstu. Wyłącznie. Nie o sytuacji na świecie. Tym bardziej nie o mojej moralności. Więc zastanów się nad zarzutami, które tutaj wysnuwasz wobec mnie, tylko dlatego, że zabolała Cię moja krytyka. Krytyka odnośnie tekstu.

Pisarz powinien umieć odróżnić te dwie rzeczy. Skoro Ty nie potrafisz, możesz być spokojna. Więcej pod Twoim nie zawitam.
mede_a dnia 31.12.2013 13:29
Ojej, wcale mnie nie zabolała Twoja krytyka, ja znam swoje ograniczenia i nie mam zbyt dobrego mniemania o swoim pisaniu ;-) I nie oceniałam Twojej moralności, a jedynie zmartwił mnie Twój zarzut w kontekście zwłaszcza autentyzmu wydarzeń. Zobacz, co sama napisałaś, tak jakby taka sytuacja to za mało na dreszcz: Bo same wydarzenia aż tak bardzo nie szokują. Może gdyby koleś kazał siebie dotknąć, albo sam dotknął, nie wiem

Niesłusznie się obrażasz, moim zdaniem, morfino, bo ja nie miałam zamiaru Cię obrazić.
Dobra Cobra dnia 31.12.2013 14:50 Ocena: Świetne!
Dobry duszpasterz z tego księżulka. I taki uczynny. I umie się bawić w wodzie. I robi zdjęcia modelkom.

Jednym słowem: dbający o dobre samopoczucie dzieci, bo i lody kupi i do świętego miejsca zabierze.


Dopóki kościół rzymski będzie skazywał swoich kapłanów na zakaz żeniaczki - takich historii będzie coraz więcej. A nasze dzieci będą w coraz większym zagrożeniu. Ale nie ma tam z kim o tym gadać, same starce,próbujące dyrygować wszystkim, co dla człowieka najbardziej osobiste. Zakaz in vitro, grzeszny stosunek, nie prowadzący do zapłodnienia... Ludzie!

Całość miód malina! Kompozycja piękna. Nawet bez myślenia dziewczynki, że zrobil się jakiś dziwny i głos mu się obnizył - też byłoby zrozumiałe. Może dokonać takiej zmiany?


Pozdrawiam,

DoCo
ajw dnia 31.12.2013 14:58 Ocena: Świetne!
Byłam ja dwa lata temu u spowiedzi w Świętej Lipce i tak mnie zakonnik zmasakrował psychicznie, ze płakałam rzewnymi łzami, a że nie miałam chusteczki musiałam sie wysmarkać w moją najładniejszą chustkę, którą miałam zakutaną na szyi ;) - to tak na marginesie, bo to moja trauma była i wzbudziła dreszczyk ;)

Co do miniatury - wzbudziła nie tylko dreszczyk, ale i zimne poty. Dobrze napisane - tak niewinnie, ale ta niewinność jeszcze bardziej odziera z niewinności. Pozdrawiam :)
mede_a dnia 31.12.2013 16:39
DoCo- dziękuję bardzo. Co do pomysłu wycięcia myśli dziewczynki, to też miałam taki zamysł, bo chciałam czystego tekstu, wolnego od jakiejkolwiek sugestii, ale miałam obawy, czy całość będzie zrozumiana. Rozważę i pewnie w końcu wytnę i to, nie dziś, bo musze się szykować na wiejski bal sylwestrowy.

ajw- miałam podobną onegdaj traumę z jezuitą z Lipki. Nie dostałam rozgrzeszenia, bo nie chciałam przysiąc, ze nigdy już nie opuszczę Mszy św. Na szczęście inny, mądrzejszy ksiądz, na drugi dzień mi odpuścił i wyjaśnił, ze jezuita nie miał prawa żądać ode mnie przysięgi, bo to tak, jakby mi kazał zaklinać się, ze nigdy więcej nie będę grzeszyć. Dziękuję za wysoką ocenę.

A wszystkim życzę udanego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku.
labedz dnia 31.12.2013 18:18 Ocena: Świetne!
Cytat:
Byłam ja dwa lata temu u spowiedzi w Świętej Lipce i tak mnie zakonnik zmasakrował psychicznie, ze płakałam rzewnymi łzami

Jezusicku, może chory jestem jaki, albo co, ale bardzo chciałbym coś takiego przeżyć. Żeby mnie tak wyłomotała spowiedź. Może się trzeba jeszcze kiedyś przejść.
Też nie dostałem kiedyś rozgrzeszenia, ale to było dla mnie jasne i logiczne, po długiej, sensownej rozmowie w konfesjonale dobrze wiedziałem, że ja nie ustąpię, a ten biedak za krateczką wobec mego uporu rozgrzeszenia dać mi nie może, ale życzy jak najlepiej. Ale to nie było to, cholera.
Tjereszkowa dnia 31.12.2013 20:52
Wróciłam, bo doczytałam, że na faktach. W tym momencie wycofuję swoje zdanie o głównym akcencie. Myślę, że w takim przypadku oddałaś historię optymalnie. Twój utwór jak na razie przyprawił mnie o największy dreszcz.
Mam jeszcze myśl o stylu narracji, który wybrałaś. Ten minimalizm, oprócz tego, że pozwala na wywarcie większego wrażenia na czytelniku, można odebrać jeszcze inaczej. Bo przecież prawdopodobne jest, że te dziewczynki tak by tę historię opowiadały. Dziecku łatwo jest zasugerować, że coś jest normalne. I nawet, jeśli instynktownie czuje, że coś jest nie tak, to nie potrafi tego nazwać i sprecyzować. Nawet teraz mam dreszcze. Dobra robota.
PS. Ale co my się będziemy molestowaniem oburzać, jak jest znaczenie gorsze zjawisko. Drżyjcie, nadchodzi GENDER! :| ;) :|
Dobra Cobra dnia 01.01.2014 10:22 Ocena: Świetne!
Zaufaj inteligencji czytelnika. Zawsze.

Pozdrawiam,

DoCo
julanda dnia 01.01.2014 10:35
Twoja wyobraźnia mocno przesadziła. Jestem oburzona, może właśnie taki teksty są pożywką do wszystkiego, co rani i niszczy przyzwoitych ludzi. Przykro mi, poeci powinni być wrażliwi na piękno i dobro.
Pozdrawiam.
(Tak myślę jeszcze, że tekst jest tylko "opisem obrazka". Powinnaś mieć pomysł, podać czytelnikowi zagadkę, uprowadzić psychologicznie w meandry ludzkich zachowań, zaskoczyć wiedzą o czymś, czego jeszcze nie było w temacie, pomyślałam, że to może być intrygująca analiza osobowości, zdarzeń. Czytałaś może książki... Nie nie podpowiem czyje, ale można by na bazie takiej wiedzy zrobić z tego niezłą powieść.)
mede_a dnia 01.01.2014 11:07
>>Twoja wyobraźnia mocno przesadziła. Jestem oburzona, może właśnie taki teksty są pożywką do wszystkiego, co rani i niszczy przyzwoitych ludzi. Przykro mi, poeci powinni być wrażliwi na piękno i dobro>>

I jestem, Julando. W dodatku wrażliwa na krzywdę dzieci. A to nie moja wyobraźnia tu zadziałała, a rzeczywistość. I jak pisałam wyżej- taki scenariusz wycieczek odbywał się wielokrotnie z udziałem różnych dziewcząt w wieku 9-11 lat. Były jeszcze dwa inne epizody z nakłanianiem dzieci do rozebrania się do naga na plebanii. I w poprzedniej parafii też były niepokojące zdarzenia. Prokuratura, jak pisałam, umorzyła sprawę i w oświadczeniu napisała o moralnie nagannym zachowaniu księdza, ale nie znalazła wystarczających przyczyn do postawienia zarzutu molestowania seksualnego, bo nie udowodniono erotycznego podtekstu przebieranek w wożone w bagażniku spódniczki i plażowań z dziewczynkami bez majtek oraz dotykania z zamiarem seksualnym w miejsca intymne. Ksiądz w dodatku wykasował skutecznie, w dniu dowiedzenia się o zgłoszeniu sprawy na policję, zawartość komputera, więc nikt nie wie, jaki charakter miały zdjęcia w tak dużym zakresie robione roznegliżowanym dzieciom. Jednakże sprawą zajął się Rzecznik Praw Dziecka i wciąż jest ona w toku- już cały rok. Ksiądz przebywa na pokucie kościelnej w jednym z sanktuariów, w dodatku w jednym z tych, do których woził dziewczynki z biednych, zaniedbanych w większości postpeegerowskich wsi.
Jak mam to skończyć? Zakończy to życie.
julanda dnia 01.01.2014 11:36
To tym bardziej dopracuj to opowiadanie. Jest wielu mądrych i dobrych kapłanów, zaś kościół tworzą ludzie. Zabierasz swoim opowiadaniem głos, dlatego widziałabym jeszcze rozwinięcie. Być może wtedy będzie warto opublikować je gdzieś z pożytkiem. Jeśli dostrzegamy zło, nie można milczeć. Tym bardziej kościół, który wrósł w tradycję, nie jest instytucją, a kapłan podejmuje rolę sługi, każdy z nich wychował się w społeczeństwie, rodzinie. Pewne mity trzeba kruszyć, aby stanąć mocno na pierwotnej skale.
Pisz więc o tym Medeo, każdemu przypada jakaś rola, nic nie dzieje się bez celu.
Pozdrawiam.
mede_a dnia 01.01.2014 11:55
Co do kapłanów- sama wielu szlachetnych i dobrych. Jeden z nich, już nieżyjący, był moim przyjacielem, zapoznanym w kapłaństwie.

To co mnie w tej historii poruszyło najbardziej, to wykorzystanie małych dziewczynek, nieświadomych ani swego ciała, ani uświadomionych seksualnie, ich zawierzenia, zaufania. One tylko intuicyjnie wiedziały, ze działo się coś złego i że zostały skrzywdzone.

I rzecz kolejna. Zbyt słabe chronienie prawem dzieci. Z całej sytuacji można odnieść wrażenie, ze dorosły mężczyzna może bezkarnie np. proponować dziecku rozebranie się do naga, może przebierać systematycznie w kuse spódniczki bez majtek pod spodem, z takim półnagimi plażować, robić im zdjęcia i nie popełnia przestępstwa, bo mu nie jest się w stanie udowodnić, ze nie miał grzesznych seksualnych myśli?
amsa dnia 01.01.2014 11:57
julando - wtrącę jedną rzecz. To że kościół ma wielu dobrych kapłanów nie oznacza, że nie ma też złych. O tym napisała mede_a. Kapłani to nie "święte krowy", kościół JEST instytucją, a rola kapłana, czy jest sługą czy nie, zależy tylko i wyłącznie od konkretnego człowieka, a nie zajmowanego stanowiska. Mede_a przedstawiła zjawisko, właściwie jedno ze zjawisk. Czy gdyby negatywnym bohaterem uczyniła przedstawiciela innego zawodu, tak samo byś uniosła się oburzeniem? Ksiądz, to taki sam człowiek jak my wszyscy, nie jest nietykalny, a tradycja nie może być ponad prawa ustanowione dla ludzi, i nie o prawach ludzkich tu mówię.

"Aby postępowali według Moich zasad prawnych, stali na straży i je spełniali;(...)Zaś tym, których serce podąża za upodobaniem ohyd oraz swych obmierzłości ich postępki obrócę na ich głowę..." Ezech. 11,20-22

Pozdrawiam

B)

Mede_o, czy to nie któryś z kapłanów powiedział, że młodziutkie osoby same, jak najbardziej osobiście, kuszą bogobojnych, niewinnych kapłanów i o co ten krzyk, gdyż świadomość własnej seksualności w młodym pokoleniu jest bardziej rozbudzona, niż u dorosłych kleryków? Skąd więc pomysł, że dzieci powinny być chronione, trzeba chronić (co się znakomicie udaje, jak nam wykazałaś) stronę wystawioną na pokuszenie...

Pozdrawiam

B)
labedz dnia 01.01.2014 12:51 Ocena: Świetne!
julando, niepotrzebnie się unosisz. Kościół jest instytucjonalny w swej strukturze, i to bardzo mocno. O tym, że na usługach państwa Watykan, to nie wspomnę. Ale instytucjonalny jest. I to jako bardzo sprawna instytucja. Dba o swoje interesy, wprowadza i egzekwuje swoje prawa, zapisy do ustaw, prowadzi finanse, szerzy opracowaną przez siebie ideologię powstałą wieki temu na poszatkowaniu materiałów źródłowych i skutecznie rozciąga swoją pracę do dziś na arenie międzynarodowej. Żadne inne państwo na świecie nie ma tylu placówek dyplomatycznych, w których pracują przedstawiciele zwolnieni od podatków państwa, w którym rezydują. I wreszcie, kościół to nie do końca ludzie, kościół to... mężczyźni. Dlatego tak się boją gender. Bo ich rola społeczna - kapłan - z powodzeniem mogłaby być realizowana przez kobiety, ale nie. Kobiet nie dopuszczą. Więc jeśli mówisz, że kościół to ludzie, to dodajmy, że ludzie płci męskiej. Kobiety tam mają dość sprzątaczą i rozpłodową rolę, niestety. Ale medea nie pisała o tym wszystkim. Jej wyobraźnia wcale się nie posunęła na tyle daleko, by zahaczyć choć o promil grzeszków i matactw kościoła w skali makro.
Pisała o jednym, konkretnym człowieku. O jednym panu księdzu, który taki cudny jakoś nie był. To się zdarza, nawet najlepszym.

A teraz mede_o:
mede_a napisała:
I rzecz kolejna. Zbyt słabe chronienie prawem dzieci. Z całej sytuacji można odnieść wrażenie, ze dorosły mężczyzna może bezkarnie np. proponować dziecku rozebranie się do naga, może przebierać systematycznie w kuse spódniczki bez majtek pod spodem, z takim półnagimi plażować, robić im zdjęcia i nie popełnia przestępstwa, bo mu nie jest się w stanie udowodnić, ze nie miał grzesznych seksualnych myśli?

Rozumiem, co Cię w tym boli i to podzielam, ale... do cholery, nie wolno karać ludzi za myśli, karać można za czyny. Z filozoficznego punktu widzenia myśl to oczywiście też pewna forma czynu, ale wiesz co mam na myśli. Ale fakt, prawo słabo chroni dzieci. Bo nie za te księżulkowe myśli chłop powinien ślęczeć za kratami, ale za te fotki. Za te spódniczki. Za ten piasek bez majtek.
Co do ochrony dzieci, to pozwolę sobie tylko przypomnieć o absurdzie prawnym w naszym kraju. Możesz przelecieć piętnastolatkę, o ile piętnaście lat i jeden dzień skończyła, oraz o ile udowodnisz, że miała na to ochotę. Ale pornografię nabyć drogą kupna możesz mając lat osiemnaście. Tylko ja tu dostrzegam absurd?
Pozdrawiam smutno.
Tjereszkowa dnia 01.01.2014 13:05
Czytam i kiwam głową. labedz - bardzo trafnie ujęte.

Nie życzę Kościołowi źle, ale wydaje mi się że ten w Polsce im szybciej osiągnie dno, tym szybciej się od niego odbije. Nasi duchowni w większości tkwią w średniowieczu jeszcze.
Oprócz tego co już wspomniane, mnie wkurza (to delikatne określenie) uważanie wiernych za biednych maluczkich prostaczków, którym ksiądz musi wszystko wytłumaczyć i wyprofilować poglądy.
mede_a dnia 01.01.2014 13:09
Zgadzam się z Tobą, ze karać powinno się tylko za czyny i co do tego nie mam wątpliwości. I w tym wypadku- moim zdaniem- czyny były. Już samo złożenie propozycji rozebrania się przez dziecko- powinna być karalne. Ksiądz nie zaprzeczał, tłumaczył się tylko z czynu na plebanii, że chciał zobaczyć, czy dziewczynki umieją korzystać z prysznica, bo miały jechać na kolonie Caritasu ( sic!). Na plaży uczył je pływać trzymając za gołe podbrzusze, zasypywał piaskiem uklepując na gołych ciałkach, robił fotki bawiącym się bez majtek dzieciom, niech dorosła kobieta, świadoma ciała, pobaraszkuje w mini spódniczce bez majtek- biega, kładzie się na piasek, pływa, czy nie odsłoni miejsc intymnych- ale złego dotyku nie było i innego przestępstwa też- uznała prokuratura.
Te dzieci- w większości- czuły się skrzywdzone, niektóre zaprzestały uczęszczania do kościoła, jedna nawet przebywała w szpitalu, tak ją cała sytuacja wykończyła i to co po- zarzuty ludzi, ze zniszczyły człowieka, bo opowiedziały rzecz dyrektorce szkoły, a ta zgłosiła na policję, a nawet, że same kusiły księdza ( 9-12 letnie dzieci!).
henrykinho dnia 01.01.2014 13:41
Obrzydza mnie taka tematyka, łatwo nią wywołać emocje i tobie się to udało. Znaczy zadanie konkursowe wykonane, bo się skrzywiłem właśnie.
Choć od początku podskórnie czułem, do czego to zmierza, nie ma zwrotu akcji, to samo kościelne tabu odwala dreszczykową robotę w pojedynkę.
Ja bym się chyba nie odważył tego podjąć. Za to plus.
akacjowa agnes dnia 01.01.2014 14:38
Widzę, że tekst wywołał podobną burzę jak mój. Ma pewnie tyle samo zwolenników, co przeciwników.
Dla mnie wykorzystywanie dzieci (jakiekolwiek, a seksualne szczególnie), niezależnie od tego, czy sprawcą jest świecki, duchowny, czy mundurowy jest tak samo okropne i godne potępienia. Temat celibatu w kościele jest zawsze trudny, lecz moim zdaniem taka sprawa powinna wynikać z wyboru i nie dzielić duchownych na lepszych i gorszych. Kto chce niech się oddaje Bogu w pełni, kto chce mieć rodzinę, proszę bardzo. Można być doskonałym księdzem i pośrednikiem Bożym, mając żonę i dzieci.
To tyle na temat księży.
Czytając tekst szybko wyczułam sprawę molestowania. Lecz, że to duchowny jest sprawcą, zaskoczyło mnie. Nie zbulwersowało, raczej zasmuciło.

Pozdrawiam
labedz dnia 01.01.2014 15:02 Ocena: Świetne!
akacjowa agnes napisała:
Można być doskonałym księdzem i pośrednikiem Bożym, mając żonę i dzieci.

Bardzo Cię przepraszam, akacjowa, ale bzdurę napisałaś straszną, kochana.;)
Co ma celibat wspólnego ze służbą Bogu? Absolutnie nic, bo rodzina w niczym nie przeszkadza w tej posłudze. Podobnie jak i w innych służbach - lekarz, policjant, wiele innych. Celibat nie został zresztą przez Kościół wprowadzony po to, żeby ułatwić kapłanom posługę. Nie chodziło o to, żeby wielebni się nie rozpraszali dzieciaczkami, żoną w domu i tym podobne.
Celibat został wprowadzony po to, żeby nigdy przenigdy, pod żadnym pozorem i w żadnych okolicznościach, nie można było dziedziczyć po ojcu księdzu. Celibat ma na celu ochronę tylko i wyłącznie majątku kościelnego, coby się nie rozpełzł, a nie czasu i uwagi duchownych.
Chodzi o to, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa duchowni jak najbardziej mieli żony, dzieci, rodziny. Ale te dzieci potem ubiegały się o spadek po ojcu. No i co, trzeba byłoby oddać im np plebanię? Zapomnij.;)
Więc wybór kapłanowi co do celibatu Kościół daje zawsze - chcesz być księdzem, bierz celibat, nie będziemy potem spłacać Twoich dzieci. Nie chcesz brać celibatu, to nie będziesz księdzem.;)
Tjereszkowa dnia 01.01.2014 15:52
Dokładnie, majątek kościelny ulegał rozdrobnieniu... celibat został wprowadzony jako zarządzenie administracyjne. Ideologię dorobiono do niego później.
akacjowa agnes dnia 01.01.2014 16:28
Oj, dziękuję, Łabędziu, za wyprowadzenie mnie z ciemnoty. Tyle lat żyłam w błogiej nieświadomości i naiwności. Będę Ci wdzięczna do późnej starości, dopóki Alzheimer lub miażdżyca nie odbierze mi tej przyjemności.

Pozdrawiam
shinobi dnia 01.01.2014 19:53
Temat na czasie. Czytelnik raczej szybko może zorientować się o co chodzi, że gdzieś tu czai się pedofilia i sutanna.
Szoku nie przeżyłem być może ze względu na poprawną, ale pozbawioną błysku narrację, która sprawia nieco mechaniczne wrażenie.

Tekst całościowo jest rzetelny.
Usunięty dnia 01.01.2014 20:35
Mam mieszane uczucia co do treści, wystarczająco dużo tego tematu w mediach, aby go jeszcze do literatury przenosić. Choć sądząc po komentarzach, temat dobrze się sprzedaje. Sprawnie napisane, więc jest potencjał twórczy.
Pozdrawiam
marukja dnia 02.01.2014 15:30
Jak na debiut, to całkiem udany. :)
Narracja nienaganna, stylistycznie bez zarzutów. Troszkę jak dla mnie za krótko, choć koniec trafiony. Motyw gwiazdy zastosowałaś w sposów przewrotny: można mówić do kogoś gwiazdo i jednocześnie sprawiać, że kiedyś zgaśnie. Temat rzeczywiście na czasie, a w dodatku bardzo trudny i brudny. Brakowało mi tu może jakiegoś nowego punktu widzenia, mocniejszych akcentów i tego czegoś, co można nazwać dreszczem.

Pozdrowienia!
mede_a dnia 02.01.2014 17:33
Dziękuję komentującym za łaskawość wobec debiutantki i czas poświęcony na przeczytanie mojej miniaturki.
Serdeczności.
Wierszybajka dnia 03.01.2014 21:12
Nie czytałam komentarzy, tekst jest poruszający, dreszczyk czułam nieprzyjemny. Napisane prawdziwie. Dlatego, w moim odczuciu, napisane dobrze.

Pozdrawiam.
mede_a dnia 03.01.2014 21:19
Dziękuję za miłe słowa.
Almari dnia 07.01.2014 01:35
Nie powiem był dreszcz, ale też taka tematyka, więc nie mogło być inaczej. Skrajna obrzydliwość zawsze wywoła głębokie emocje, a takie też są nośnikiem dreszczy rozmaitych. Ostatnie zdanie zepsuło mi całość. Rozumiem, że jest ważne dla ciebie, gdyż tak sobie założyłaś właśnie, że to będzie ksiądz, aczkolwiek, ja mam przesyt ostatnio tematyki pedofilii w kościele. Mimo że tekst mi się podobał, to jednak od takiej historii wymagam więcej. Jeden rodzaj dreszczu, który zawsze mi sprzyja, czytając o pedofilach to już za mało. Pragnę więcej, nawet jeśli tematyka nie jest za przyjemna, a to więcej to np, inne ujęcie tematu, od innej strony. Wtargnięcie w psychikę, opis emocji, pobawienie się konwencją itd. To oczywiście są moje małe kaprysiki i nadzieje, a nie wymogi dla ciebie :)

Pozdrawiam



Cytat:
ko­le­żan­ki już z 4. klasy,


Slownie

Cytat:
chi­chra­ły na tyl­nym sie­dze­niu forda


Jakoś mi tak zabrakło się...

Cytat:
za świet­ne świa­dec­twa


Wpada na siebie

Cytat:
wi­do­ków­kę z wi­do­kiem


jw

Cytat:
wsy­pu­jąc się po­mię­dzy palce dzie­cię­cych san­da­łek.


Wychodzi na to, że sandałki miały dziecięce palce.

Cytat:
We­szła za nim na tył auta.


Brzmi niezręcznie

Cytat:
O 17:00 mu­siał od­pra­wić mszę.


Słownie
mede_a dnia 08.01.2014 18:26
Almari, dziękuję za poświęcenie czasu opowiadaniu. Niestety, nie mogę przyjąć niektórych Twych uwag. 1) o konieczności pisania liczb słownie- nie ma takiego wymogu w prozie, chyba że od liczebnika zaczynamy zdanie. "Uczennice już 4. klasy" - jest poprawnie napisane. "Czwartej"- to liczebnik porządkowy i jeśli zapisujemy go cyfrą, stawiamy po nim kropkę; zapis "17:00" również uznaje się za poprawny. 2) "chichrać" się obligatoryjnie nie wymaga, bo jest użyty jako synonim "chichotać". 3) "tył auta"- moim zdaniem do przyjęcia.

Z kolei o wpadaniu współbrzmień - tu mogę się zgodzić i poprawię. 5) "palce" sandałków"- a tu się zgadzam bez żadnego "mogę";-) Jeszcze raz dziękuję, Sokole Oko ;-)
Kaero dnia 09.01.2014 21:52
Może i sytuacja rzeczywiście miała miejsce, ale opisana w taki sposób, że ciężko o dreszcz. Temat na czasie, bulwersujący, a tu jakoś się nie odnalazłam. Święta Lipka zdradziła, o czym rzecz będzie, ale może tak miało być. Technicznie poprawnie, stylistycznie również, ale brak mi tu iskry, która "rozpaliłaby" tekst.
mede_a dnia 10.01.2014 06:31
Nie może, Kaero, ale na pewno, bo się zdarzyła w mojej okolicy i w mediach też była głośna. Cóż, przyjęta koncepcja przedstawienia zdarzenia z boku, niewszechwiedzącego narratora mimo opowiadania w 3 os., oszczędnej narracji bez wchodzenia w emocje bohaterów i szczegóły, a poprzez to pozostawienie szerokiej przestrzeni do uzupełnienia miejsc niedookreślonych, nie wypaliła. Nic to;-) Próbowałam ;-)
Wasinka dnia 12.01.2014 10:20
Heh, ależ mam zagwozdkę.
Literatura i wrażliwość jest między innymi po to, by pokazywać, uświadamiać, naprowadzać na temat. Tutaj bez wątpienia tematyka porusza kwestie, które ostatnio mętnią słodkie i boskie powierzchnie kościelnych oceanów. Kwestie lepkie i niewolne od wielkich emocji. Dlatego nietrudno zadziałać wnętrzem czytelnika, gdy mamy kawę na ławę przed nosem...
Język skromny - mnie chyba nie przeszkadza w tym przypadku. Pewnie, że mogłabym się dopraszać intensywności stylu jakowejś (nie chodzi o rozwlekłość i egzotyczne słownictwo), ale chyba jednak nie tędy mnie droga prowadzi. Jest prosto, bez wysiłku, zapewne dobrze to robi tekstowi. Ascetyczność i w sumie sposób narracji spokojny, chciałoby się rzec - bezpłciowy (nie w formie negatywnej krytyki to piszę; chodzi mi o odczucie słowa, które tutaj sprzyja raczej tematowi). Dobrze, że się nie rozpisałaś, bo temat wystarczająco paskudny, by go poczuć po paru zdaniach...
Nie potrafię się jednak obiektywnie ustosunkować do ogólnej ogólności, gdyż od początku wiedziałam, do czego zmierza tekst. Od momentu rozchichotanych dziewczynek i sanktuarium. Dlatego puenta nie wydała mi się szokiem, zaskoczeniem czy choć pstryczkiem w nos; wręcz mnie rozdrażniła - że taka oczywista. Może warto by było pod tym kątem przemyśleć.
Nie chciałbym napisać, że poszłaś na łatwiznę, wybierając temat, żeby zadreszczyć (sama rozumiesz dlaczego), tym bardziej że - jak sądzę - wyniknął on z niezgody na taką sytuację i wewnętrznego krzyku.

Pozdrawiam niedzielnym d(r)eszczykiem.
mede_a dnia 12.01.2014 11:07
Dziękuję, Wasinko, i ciepło odpozdrawiam.
zawsze dnia 16.01.2014 18:11
Cytat:
chodź(,) po­mo­gę ci się prze­brać.



Mede-o, podjęłaś się bardzo trudnego tematu. U mnie - zadreszczyło, aczkolwiek podejrzewam, że ze względu na samą tematykę, nie zaś Twój dreszczyk. Napisane poprawnie, dobrym językiem (bo mnie się jednak jakoś "krzywo" czyta opowiadania o kilkuletnich dziewczynkach napisane językiem kwieciście niezrozumiałym). Co do samego tematu, powiem jeszcze, że mój dreszczyk ciutkę minął po puencie - bo sam motyw molestowania jest na tyle okrutny, że niepotrzebna dodatkowa koloratka. I bulwersuje mnie bez względu na fakt, jaki zawód wykonuje sprawca. Troszkę reportażowo wyszło faktycznie, ale to nie odejmuje tekstowi wartości.

Pozdrawiam
zawsze
mede_a dnia 16.01.2014 18:30
Dziękuję, zawsze. Sokole oko:) Że też wypatrzyłaś ten przecinek. Brawo. Trudno opowiedzieć historię, w której nawet nie dochodzi do klasycznego molestowania, a i ofiary nie do końca są świadome, że ktoś je wykorzystuje. Dlatego jedynie słusznym wydał mi się taki właśnie styl reportażowy. A że koloratka? bo rzecz z cyklu "prawdziwe historie". Ja takiej historii bym nie była w stanie wymyśleć ;-)
Usunięty dnia 24.01.2014 14:12 Ocena: Świetne!
Bardzo ładnie pokazany charakter miłosierdzia, jakim boże tuby obdarzają najmłodszych. Z niezwykłą (jak na PP) delikatnością rozprawiłaś się z diabelskim tematem. Tak należy pisać, jeśli się lubi prawdę; nie tłumaczyć zachowań, dać im czas, aby same ułożyły się w znaczenie.
Mnie się w głowie wytworzył obraz warzyw, które taplają się w ciepłej zupie. Kamera oddala się pokazując szerszy plan: brzeg naczynia, cały gar, aż w końcu ogień pod nim i usygneciony paluch na łysze.
mede_a dnia 24.01.2014 16:40
To co dla jednych stanowi wartość literacką, dla innych jest autorskim błędem. Tak było, jest i zawsze będzie. Jeszcze się taki nie urodził, co by innym dogodził. Tym bardziej miło widzieć Cię, Ekszynie, w gronie tych, którym się podobało. Dziękuję.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/05/2022 00:14
Przeczytałam po raz wtóry i teraz nie jestem pewna co do… »
wolnyduch
24/05/2022 23:08
Wymowny i bardzo smutny wiersz, ale na szczęście nie każdy… »
wolnyduch
24/05/2022 22:36
Wiem, wiem :) Literówki to moja specjalność, niestety,… »
Kobra
24/05/2022 22:10
Super. Każdy wers nie pozwalał się oderwać. Są emocje. I jak… »
Kobra
24/05/2022 22:08
Aj - dubek, literówka. Miało być dubel :) »
wolnyduch
24/05/2022 18:43
Takie bonusy, to, msz głównie wśród celebrytów można… »
wolnyduch
24/05/2022 18:38
Witaj Lilko To pewnie przez tego kosa, takie, a nie inne… »
wolnyduch
24/05/2022 18:36
Niezwykle ciekawy wiersz, o smutnym zabarwieniu,… »
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas