Próżnia - Tjereszkowa
A A A

Ponoć, raz na sto lat, na Ziemię spada gwiazda i rodzi się jako człowiek. Wygląda całkiem jak inni ludzie i tylko głęboko w jego oczach można odnaleźć gwiezdny blask. Komu uda się go dostrzec, zmieni swoje życie na zawsze.

 

Kiedy otworzył oczy, zobaczył nad sobą nocne niebo. Wzrok przyciągał jeden punkt – jaśniejszy od innych. „O tej porze roku to na pewno Jowisz” – pomyślał. Zaraz jednak stropił się, właściwie skąd miałby to wiedzieć? Wstał, otrzepując się ze śniegu. Dopiero teraz poczuł, jak jest zmarznięty. Rozejrzał się – stał na poboczu. Bez namysłu ruszył w kierunku miasta.

 

Samochód, który prawie go potrącił, zatrzymał się kilkanaście metrów dalej.

– Podwieźć pana? – W głosie kierowcy można było wyczuć wahanie.

- Tak. Proszę – rzekł z wdzięcznością. Po chwili siedział z tyłu i odpowiadał uśmiechem na przyjazne spojrzenie pięciolatka.

- Chces zaglać? – zapytał malec, wyciągając rączkę z miniaturową konsolą.

- Nie jestem pewien, czy potrafię – powiedział, biorąc przedmiot.

- Umies! Widzis? – piszczał rozradowany chłopczyk.

 – Mas fajną blodę. - Paluszek utkwił w eleganckiej bródce – i fajne guziki w płascu. Jesteś kosmitą?

- O tak – odpowiedział mężczyzna poważnie – mój statek rozbił się i nie mogę wrócić do domu.

- Cy ktoś cię ściga?

- Mhm.

Oczy chłopczyka rozbłysły. Rodzice zerkali do tyłu z pobłażliwymi uśmiechami.

 

Silnik zamilkł. Mężczyzna obrócił się, patrząc na nieznajomego z zakłopotaniem. – To tu – powiedział w końcu.

- Tu mieszkacie?

- Nie, pan tu mieszka.

Przybysz zakołysał się niespokojnie.

- Komunikat…  rozpoznałem…  zadzwoniłem  – kierowca dokończył niemal szeptem.

Na widok dwóch rosłych mężczyzn zmierzających  w kierunku samochodu, oczy chłopczyka zaszkliły się. - Tato! Ty go zdladziłeś! -  Dźwięk otwieranych drzwi poprzedził trzask rozpinanego pasa. – Uciekamy! Teraz! – krzyknął malec.

Zdrętwiały do tej pory nieznajomy, drgnął. Nie myśląc wiele, wyskoczył za chłopcem. Pędzili co sił, w kierunku pobliskiego osiedla. W gąszczu bloków widział dla nich jedyną szansę.

Zatrzymali się, widząc tunel, który tworzyły dwa niemal  stykające się budynki. Było tak ciasno, że musieli przesuwać się bokiem. Dyszeli ze zmęczenia, a z ust dobywały się im kłęby pary. Mimo strachu, w oczach obojga można było dostrzec szczęście. Patrzyli na siebie z uśmiechem ludzi, połączonych głębokim porozumieniem, które nie zważa na różnice  wieku czy pochodzenia. Niemal równocześnie zadarli głowy do góry. – To Jowisz- rzekł nieznajomy, tym razem pewnie. W oddali słyszeli odgłosy pogoni, które odbijane przez ściany bloków, brzmiały tak, jakby ścigali ich jacyś giganci.  

Dopadli ich niemal równocześnie. Ojciec chłopca z jednej strony, reszta od drugiego końca tunelu. W dłoni jednego z mężczyzn coś błysnęło. Przerażony chłopczyk patrzył jak jego towarzysz wiotczeje i powoli osuwa się. – Nie! Zostawcie go! – dzieciak wrzeszczał jak opętany.

Ojciec krzyczał jeszcze głośniej – Alzheimer, tak?!  Osobnik nieszkodliwy?!  –  ryczał na sanitariuszy. Chwycił syna na ręce.

Maluch  zrezygnował  z oporu. Szlochał  cichutko, a główka spoczywająca na ramieniu ojca podskakiwała w rytm jego kroków. W płaczu chłopca można było rozróżnić słowa:

- To Jowis, Jowis.

Mężczyzna zadarł głowę, lecz niebo zdążyły zasnuć ciemne chmury.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Tjereszkowa · dnia 31.12.2013 06:56 · Czytań: 996 · Średnia ocena: 4,2 · Komentarzy: 32
Komentarze
al-szamanka dnia 31.12.2013 09:51 Ocena: Bardzo dobre
Lubię takie opowiadania, z nutką niby fantastyki, ale tak naprawdę to nie wiadomo czy rzeczywiście.
Tekst skojarzył mi się nieodparcie z filmem K-PAX z Kevinem Spacey... i to jest komplement:)
Pięknie wpleciony w tekst element gwiazdy i porozumienie dwóch niewinnych dusz.
Podobało się, a dreszcz był smutno-rzewny.
puma81 dnia 31.12.2013 10:19 Ocena: Bardzo dobre
Początek świetny, wciągający, przykuwa do monitora.
Pięknie zbudowałaś napięcie. Był dreszczyk, ale nie tak mocny, jakiego się spodziewałam po przeczytaniu dwóch pierwszych akapitów.
Być może jest to spowodowane faktem, że jakiś czas temu przeczytałam wszystkie Twoje teksty i ten chyba troszeczkę jednak odstaje.
Pozdrawiam:)
amsa dnia 31.12.2013 10:37
Tjereszkowa - kapitalne opowiadanie, skojarzyło mi się K-Pax, a ja uwielbiam ten film ;). Dałaś dobry klimat, jest w nim niepokój, tajemnica, oczekiwanie na COŚ. I zaskoczenie, bo nie tego się spodziewałam. Ale też pokazałaś pewien schemat, zły schemat myślenia o ludziach, którzy nie są tacy jak cała reszta. I tym bardziej podkreśliłaś ten schemat. Podoba mi się Twoje opowiadanie.

Pozdrawiam

B)
pablovsky dnia 31.12.2013 13:31 Ocena: Świetne!
Ech, dziewczyny, ukierunkowałyście mnie. Teraz nie umiem inaczej myśleć, a przed oczyma siedzi zafrasowany Spacey. Nie, właściwie to patrzy w niebo i szuka Jowisza.
Skłamałbym, gdybym napisał, że tekst do mnie nie przemówił. Po przeczytaniu odczułem tylko pewne rozczarowanie, że to już koniec.
Znakomicie, wyjątkowo plastycznie opisane reakcje dziecka, zachowanie dorosłych, myśli "przybysza". Wszystko w otoczce pewnej niejasności, mroku.
No i zakończenie, przemawia do wyobraźni, poczułem dramatyzm sytuacji. Jeśli miałem doświadczyć dreszczyku emocji, to udało Ci się tego dokonać, miła Tjereszkowa. Pozdrawiam, idę po szampana.
Tjereszkowa dnia 31.12.2013 21:23
Al-szamanko - cieszę się, z wpisu, że utwór "z nutką niby fantastyki, ale tak naprawdę to nie wiadomo czy rzeczywiście."
Miałam nadzieję, na taki właśnie wieloznaczny odbiór. K-PAX to świetny film, a Kevin Spacey to jeden z lepszych aktorów naszych czasów. Dlatego cieszę się z porównania, choć nie myślałam o tym pisząc.

puma81 - super, że spodobał Ci się początek. Co do dreszczyku, cieszę się, że był choć malutki. A najbardziej mi miło, że czytałaś inne moje teksty. Myślę, że są wśród zarówno lepsze jak i gorsze od tego. "Próżnię" napisałam pod wpływem chwili, kiedy przypadkiem zawitałam na PP i zobaczyłam temat konkursu. Na pewno, gdyby trochę odleżał, zyskałby na jakości.

a59o - Twój komentarz jak miód... bo miałam nadzieję, że ktoś zauważy to schematyczne myślenie. Żyjemy w próżni. Każdy w swojej bańce. Nie patrzymy ludziom w oczy, zadowalając się półprawdami. Szkoda, bo wiele tracimy.

pablovsky - Bardzo mi miło. Super, że był dreszczyk i cieszę się, że reakcje dziecka i dorosłych wyszły autentycznie. Miałam nadzieję, że mimo skrótowości, dramatyzm zdąży się zagnieździć. :)


Dziękuję Wam za czytanie i pozostawienie śladu. Pozdrawiam :)
amsa dnia 31.12.2013 22:35
Tjereszkowa - dopiero w Twoim komentarzu przeczytałam, że Al-szamanka też porównała opowiadanie do tego samego filmu. Znaczy, coś jest na rzeczy ;)

Pozdrawiam, czekając na północ.
akacjowa agnes dnia 01.01.2014 11:49
Chętnie poczytałabym więcej.
Historia mnie wciągnęła, choć pięciolatek ratujący przybysza trochę odrealnił opowieść. I nie dlatego, że ratował przybysza, lecz dlatego, że pięciolatek :)
Mam synka w tym wieku i absolutnie nie wyobrażam go sobie w takiej sytuacji.
Wolałabym, by chłopiec miał siedem, czy osiem lat. Ale to tylko moja subiektywna opinia :) (jakby oni dawali obiektywne ;))

Pozdrawiam
Tjereszkowa dnia 01.01.2014 12:55
a59o - nie myślałam, o filmie podczas obmyślania tekstu, ale to miłe porównanie. Mam tylko nadzieję, że skojarzenie nie narzuca interpretacji. :)

akacjowa agnes - to chyba, że tak powiem zależy od "osobnika" :). Wiek chłopca zaprojektowałam na podstawie swoich spozstrzeżeń . Mam siedmioletniego synka i on by się już do tej roli nie nadawał. Za bardzo wrósł w społeczne ramy. Mówi "dzień dobry", na pytanie "co u ciebie", odpowiada "dziękuję, dobrze"... Dlatego uznałam, że pięć lat będzie w sam raz. I jeszcze jedno- nie nazwałabym "ratunkiem", tego co zrobił opisywany chłopiec. Ucieczka była raczej wyrazem spontanicznego buntu bez żadnego planu "Nie chce mieć z wami nic wspólnego, ucieknę i pomogę temu, kogo zdradziliście" - tak to sobie przynajmniej wyobrażałam.
Dzięki za przeczytanie i poświęceniu czasu na komentarz.


Pozdrawiam :)
amsa dnia 01.01.2014 13:19
Tjereszkowa - skojarzenie z filem absolutnie nie zaburzyło odbioru i nie miało wpływu na interpretację, było przy okazji, a nie w temacie:-) .

Pozdrawiam
B)
henrykinho dnia 01.01.2014 13:30
Podoba mi się akcja i dynamika opowiadania. Był też pomysł na końcòwkę i on ròwnież zagrał swoją rolę. Sztuczna natomiast wydaje się dla mnie reakcja dzieciaka na widok napastników przed autem, bo chyba sam tak szybko nie skojarzyłbym tego faktu ze zdradą. No, chyba, że dzieciak też jest z innej planety, albo jest jakimś wyśmienitym medium. Trochę ten zgrzyt łagodzi jednak fantastyczna atmosfera, ktòra nie pozwala mi brać wszystkich zachowań na poważnie - konwencja pomogła mi się w tym odnaleźć.
Podsumowując - jest klimat ;)
labedz dnia 01.01.2014 14:06 Ocena: Bardzo dobre
Jest klimat, jest dynamika, jest dobrze skrojona do całości narracja. Seplenienie pięciolatka nieco mnie irytuje, ale nie ośmielę się mówić o tym jak o zarzucie w stosunku do tekstu. Też, podobnie jak zauważył henrykinho, nie mogę uwierzyć w reakcję chłopca w samochodzie - za szybko powiązał fakty i wywąchał intrygę "zdrady".
Poza tym - wszystko gra. Jak filharmonia. Tekst godny uwagi.
Salamandra dnia 01.01.2014 15:44
A ja poproszę o rozwinięcie, ciekawią mnie dalsze losy przybysza.
Mnie zaskoczył trochę fakt, że dzieciak uciekł od rodziców z nieznajomym - ale pewnie o ten element zaskoczenia Autorce chodziło.
A Jowisz teraz świeci na niebie wyjątkowo jasno, więc wszystko się zgadza.
Tjereszkowa dnia 01.01.2014 16:10
a59o - w takim razie bardzo się cieszę, bo takie skojarzenia potrafią "ustawić" odbiór.

henrykinho, labedz - pozwolę sobie odpowiedzieć do Was obu, ze względu na podobny wydźwięk komentarzy. Dzięki za miłe słowa o klimacie i dynamice akcji. Co do zarzutu - to przyjmuję na klatę. Na swoją obronę mam tylko jedno- ograniczenie co do wielkości miniatury. Wydaje mi się, że w pierwotnej wersji, reakcja dziecka była łatwiejsza do przełknięcia, niestety musiałam wyciąć co nieco.

Salamandra
- dzięki, kto wie, może coś jeszcze rozwinę, bo polubiłam bohaterów :).
A dzieciak uciekł z nieznajomym, ponieważ poczuł pokrewieństwo dusz, jako jedyny patrzył na nieznajomego bez uprzedzeń i pewnie zobaczył coś, czego inni nie dostrzegli.
A Jowisz świeci jasno i to była moja inspiracja.

Pozdrawiam wszystkich i życzę aby Nowy Rok był lepszy od poprzedniego :)
mike17 dnia 01.01.2014 16:53 Ocena: Bardzo dobre
W kilku zaledwie scenkach, wcale nawet specjalnie nie rozbudowanych i niby zwyczajnych poruszyłaś pewien, uniwersalny problem, przynajmniej ja to tak widzę: stosunek tzw. normalnych do tych "innych", czyli a więc takich, którzy w jakiś sposób odbiegają od ogólnie przyjętych norm i wzorców, budząc tym samym agresję "zdrowego" pospólstwa, którego gotowe iść na noże, jak tu zresztą.

Kolejną rzecz, jaką dostrzegam, to niewinna "jasność umysłu", jaką bardzo często posiadają małe dzieci, mając szósty zmysł od obserwacji i wyczuwania stanów psychiczno-duchowych innych dzieci oraz dorosłych, także też silną empatię we wczuwanie się w położenie innych.

Stąd mnie z kolei przypomina się "Szósty zmysł", gdzie mały bohater miał dar obcowania ze zmarłymi i widzenia ich w realnym życie, choć oni sami nie wiedzieli, że są martwi.
K-PAX też mi tu mignął dość wyraźnie, tylko tam mieliśmy do czynienia ze schizofrenikiem katatonikiem, nie zaś przybyszem z innej galaktyki, jak tu, w twoim opowiadaniu być mogło.
Choć też nie dam głowy, czy nie był to mężczyzna o zaburzonej psychice.

Opowieść pozostawia ewidentny niedosyt, zbyt szybko urywa się motyw ucieczki.
Można było tu mocno to rozwinąć, ale rozumiem limit słów nie pozwolił.

Poczułem dreszcz, ale wybitnie przesycony smutkiem, taki raczej smutny deszcz, który często pada w listopadzie, kiedy świat zastyga w bezruchu, a lato jest już jeno wspomnieniem.
To właśnie poczułem :)

I próżnię, ale o niej napisałem już na początku.
Tjereszkowa dnia 01.01.2014 19:59
mike17 - dziękuję za obszerny komentarz. Cieszę się, że wyłapałeś to wszystko. I ze smutnego dreszcza też... Bo na wzbudzenie takich uczuć własnie miałam nadzieję.
Cytat:
tylko tam mieliśmy do czynienia ze schizofrenikiem katatonikiem, nie zaś przybyszem z innej galaktyki, jak tu, w twoim opowiadaniu być mogło.
Choć też nie dam głowy, czy nie był to mężczyzna o zaburzonej psychice.

I o to chodziło, żeby czytelnik nie był pewien. Bo tak naprawdę, narrator też tego nie wie, może to przybysz, a może nie. Ale nie zaszkodzi spojrzeć mu prosto w oczy.:)
Cytat:
Opowieść pozostawia ewidentny niedosyt, zbyt szybko urywa się motyw ucieczki.
Można było tu mocno to rozwinąć, ale rozumiem limit słów nie pozwolił.

Niestety, nie pierwszy raz się orientuję, że nie umiem pisać miniatur. Podziwiam autorów, którzy w tak małej formie potrafią zawrzeć wszystko, co chcieli, a jednocześnie dobrze wyważyć utwór. Ja zaczynam coś pisać, wydaje mi się, że oszczędzam na słowach, a potem muszę ciąć i znowu ciąć, a tekst nie jest na takie zabiegi obojętny ;).

Dzięki za poczytanie i analizę :)
shinobi dnia 01.01.2014 20:35
Również miałem skojarzenia typu K-PAX.
Tekst jednak nie wywołał u mnie dreszczyka, nie zauroczył jakoś szczególnie.
Ot, poprawnie skonstruowany obrazek, a szukam jednak czegoś innego, odrobiny stylistycznego fajerwerku, powiewu indywidualizmu itd.
Tjereszkowa dnia 01.01.2014 20:47
shinobi - dzięki za odwiedziny, pozostaje mi mieć nadzieję, że może następnym razem bardziej zauroczy i fajerwerk może się znajdzie ;). Pozdrawiam :)
Usunięty dnia 01.01.2014 21:02
Jakże często dorośli krzywdzą dzieci, niszczą ich psychikę, robiąc i mówiąc przy nich różne straszne rzeczy, gdyż wychodzą z założenia, że dzieci i tak nic nie rozumieją.
Tekst dobrze napisany, historia ciekawa, z wyobraźnią. Jest też dreszczyk.
Pozdrawiam ciepło.
Tjereszkowa dnia 01.01.2014 23:41
Niestety blaszko tak własnie jest. A dzieci, nawet, jeśli nie wszystko rozumieją, to doskonale wyczuwają uczucia, aurę. I zapamiętują.
Cieszę się, że spodobał Ci się mój dreszczyk. Pozdrawiam :).
marukja dnia 03.01.2014 18:49
Cytat:
Męż­czy­zna za­darł głowę(,) lecz niebo zdą­ży­ły za­snuć ciem­ne chmu­ry.


Ciekawy tytuł w kontekście całości. Motyw gwiazdy użyty zaskakująco - na plus. Zabrakło mi może coś w wykonaniu, w stylistyce - jakiejś finezji? Choć oczywiście rozumiem, że chodziło o punkt widzenia dziecka.
Skojarzenie z filmem K-Pax aż za bardzo wyraźnie, jak dla mnie, prawdopodobnie dlatego, że to swojego czasu jeden z moich ulubionych filmów. :)

Pozdrawiam!
Wasinka dnia 05.01.2014 22:52
Tytuł, treść i początkowa kursywa ładnie ze sobą współgrają, podrzucając dopowiadające się i opowiadające o sobie nawzajem obrazy. Do tego podrzucasz chorobę wewnętrzną i aluzje, które ładnie nie domykają furtki. Może przybysz był kosmitą, może wszyscy z chorobą Alzheimera (i z każdą inną dotykającą po części psychiki) nie są z naszej planety, bo odczuwają głębiej, co powoduje różne zaburzenia (przyznam, że gdy przeczytałam "Alzheimer", pomyślałam o autyzmie; nie mam pojęcia dlaczego, jakoś bardziej mi pasowało do opowieści), a może to historia tylko li wyłącznie schorowanego staruszka.
Ciekawi mnie, dlaczego akurat Jowisz. Każda planeta ma swoją specyfikę, a Jowisz to najpotężniejsze ciało niebieskie wśród planet naszego układu, przy czym opowiada, że dusza zwycięża materię, nie mogąc się jednak odeń oderwać całkowicie, uwidacznia też łatwe i bezoporne podporządkowanie sobie materii, którą intelekt przerabia w szczęście (stąd fortuna major u starożytnych). I jest tu przewaga pierwiastków dualistycznych.
No, nieważne. I tak już nadto rozwlekłam się z moimi dywagacjami.
Tak czy owak - dajesz czytelnikowi kilka rozwiązań, a też przy okazji nie od początku wyjawiasz wszystko, by stopniowo otwierać kolejną przestrzeń. Wrzucasz w próżnię emocji tych, co na zewnątrz, choć bohater (odkryty przez niewinny i jasny umysł chłopca) wydaje się pełen w środku (z drugiej strony - może i pustka się w nim otwiera, gdy się tak do końca nie może odnaleźć wśród ludzi i chyba jednak sam w sobie przez to...).

Pozdrawiam księżycowo.
Tjereszkowa dnia 06.01.2014 01:14
marukja – dziękuję, za złapanie zbiegłego przecinka. :) Z finezją jest u mnie ostatnio biednie. Zauważyłam, że mój rozwój, jako pisacza, idzie nieuchronnie w kierunku upraszczania stylu. Może dotknę jakiegoś dna minimalizmu i zacznę odbijać w drugą stronę, nie wiem… Dzięki za wizytę i pozostawienie po sobie śladu.

Wasinko – Nie pierwszy raz przekonuję się, że potrafisz wywrócić autora na lewą stronę i wyciągnąć, to co nie na wierzchu.
Zacznę od Jowisza. Ładnie o nim napisałaś. Wybrałam go, a właściwie, to nie wybrałam, sam mi się wepchnął, zaglądając w okna. Teraz w zimie, można go oglądać całą noc. Jasno świeci. To fascynująca planeta, posiadacz nawet amatorskiego teleskopiku może poczuć się jak astronom, gdy widzi tarczę i księżyce kolosa.
Alzheimer – to straszna choroba. Degraduje człowieka okrutnie. Pozostawia przebłyski, czasem niektóre zwyczaje czy umiejętności. Zagubia i spycha całkowicie poza margines człowieczeństwa, w taką społeczną próżnię. Z czasem ogranicza kontakty z drugim człowiekiem do relacji więzień- strażnik.
Osoba chora często czuje się jakby właśnie spadła skądś na Ziemię. Nie wie kim jest i co robi w danym miejscu. Mózg podpowiada różne interpretacje, a człowiek czuje, że coś jest nie tak. Stąd mój wybór, choć tak, jak napisałaś, każda choroba izolująca człowieka pasowałaby tutaj.
Patrzymy na ludzi schematycznie, nie zastanawiając się i nie dając szansy, chorzy czy dzieci są najlepszymi przykładami. Tu też przychodzi na myśl próżnia. Ale za bardzo się rozpisałam…
Bardzo zależało mi na pokazaniu wieloznaczności i cieszę się bardzo, że się udało. Dziękuję i pozdrawiam spod Jowisza :).
Wasinka dnia 06.01.2014 10:19
Tak sobie pomyślałam, że Jowisz po prostu zapukał do Twojego okna, ale w sumie to może nie przypadek, bo bardzo pasuje do tematu.
Dodam, że nie mam nic przeciwko ukazaniu akurat Alzheimera, bo pasuje tutaj oczywiście niezmiernie ("Osoba chora często czuje się jakby właśnie spadła skądś na Ziemię." - zgadzam się z tym bardzo, ale dlatego też przyszły mi do głowy inne choroby, szczególnie autyzm akurat w danym momencie, i się tak po prostu rozlefleksjonowałam).
Społeczna próżnia bardzo wyczuwalna naokół, dobrze, że ktoś o tym pisze.
A wieloznaczność to jest coś, co lubię, więc hura!

Uśmiechy poniedziałkowe. :)
Tjereszkowa dnia 06.01.2014 22:26
Jak czytałam Twój pierwszy komentarz, to też pomyślałam, że to nie przypadek z tym Jowiszem i że pewnie celowo mi w okna świecił. :) I faktycznie pasuje idealnie.
Nawet teraz, gdy to piszę, widzę go. Nie daje o sobie zapomnieć... :)
darek i mania dnia 08.01.2014 10:01
zaciekawiłaś i wciągnęłaś mnie do historii. dreszcza nie było.
było takie sympatyzowanie z maluchem i jego niewiadomym.pozdrawiam.
Almari dnia 09.01.2014 14:53
Mnie jakoś nie ujęło, mimo że przystępnie napisane. Nie przekonałaś mnie żadnym elementem opowiastki. Nic nie poczułam. Widocznie to po prostu opowieść nie dla mnie :)
Tjereszkowa dnia 09.01.2014 16:56
darek i mania- cieszę się z zaciekawienia. Historia faktycznie nie jest jakoś mocno dreszczowa, jeśli już, to na taki rzewny dreszczyk :)

Almari - zdarza się i tak, że ani ujmie, ani przekona. Nie da się z tym nic zrobić. :)


Dzięki za poczytanie i ślad.
jasna69 dnia 09.01.2014 21:10
Stworzyłaś tak sugestywny klimat, że dreszcz nie mógł mnie ominąć. Poczułam go w momencie, gdy pojawił się pięciolatek. Taka słodka scenka, a ja czekałam kiedy przypadkowy pasażer wyciągnie nóż. Całe szczęście, że nie wyciągnął, bo czar by prysnął, a gwiazda zgasła.
Podoba mi się ten tekst, więc z przyjemnością zajrzę do poprzednich.

Pozdrawiam
Kaero dnia 09.01.2014 21:30
Coś się poruszyło w środku, to pewne, ale nie wiem, czy to dreszczyk :) Wiem jednak, że mam do czynienia ze świetnie nakreśloną historią. Od początku przeczuwałam, że opisujesz jakąś chorobę, wyszło, że to Alzheimer. Coś mi się widzi, że chętnie przeczytałabym dłuższy tekst na ten temat. W Twoim wykonaniu, oczywiście :)
Tjereszkowa dnia 11.01.2014 18:14
jasna69 - bardzo cieszę się z dreszczyku, z klimatu chyba jeszcze bardzej :). Z chęcią powitam Cię pod innymi moimi tekstami. :)

Kaero - wiem, że to nie super - dreszczowiec, ale jak się coś poruszyło, to jestem ukontentowana.:) Jakby mi się coś przypadkiem dłuższego napisało, to nie omieszkam wrzucić :).


Dziękuję Wam dziewczyny za poczytanie i miłe słowa :) . Pozdrawiam
zawsze dnia 16.01.2014 18:32
Cytat:
Ponoć, raz na sto lat
lepiej mi się czyta bez tego przecinka
Cytat:
Teraz! – krzyk­nął malec.
krzyknął malec, nie zdając sobie nawet sprawy, że właśnie nauczył się wymawiać "r" :)))


Tjereszkowa,

mnie Twój tekst urzekł. "Solidarność" malca z "przybyszem" i wyobcowanie tego drugiego - urocze i bolesne zarazem. Nie napisałaś dreszczowca - i bardzo dobrze, w tej pół-jawie (chociaż, o dziwo, w moich oczach to wszystko jest bardzo realne) radzisz sobie doskonale. Przypomniała mi się historia rodziny, która musiała chować przed dziadkiem klucze do samochodu, bo ciągle zapominał, że nie może już prowadzić auta...

Samochodowy dialog - podobnie łapiący za serce. Bardzo przyjemnie się czytało.
Tjereszkowa dnia 18.01.2014 19:49
Nie spodziewałam się, że jeszcze ktoś skomentuje, a tu miła niespodzianka :).
Dziękuję zawsze za poczytanie.
Z tych malców zmyślne bestie są i szybko się uczą :). Najpierw jest się zadowolonym, że zaczynają mówić poprawnie, a potem się żałuje, że już nie przekręcają...
Bardzo się cieszę, że pozytywnie odebrałaś tekst. Alzheimerowe historie nie dają się łatwo zapomnieć (nomen omen), ciężko być obojętnym wobec utraty wspomnień, bo pamięć jest tym, co nas definiuje. Ostatnio siedzi mi to w głowie.
Pozdrawiam cieplutko :)
T.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/05/2022 00:14
Przeczytałam po raz wtóry i teraz nie jestem pewna co do… »
wolnyduch
24/05/2022 23:08
Wymowny i bardzo smutny wiersz, ale na szczęście nie każdy… »
wolnyduch
24/05/2022 22:36
Wiem, wiem :) Literówki to moja specjalność, niestety,… »
Kobra
24/05/2022 22:10
Super. Każdy wers nie pozwalał się oderwać. Są emocje. I jak… »
Kobra
24/05/2022 22:08
Aj - dubek, literówka. Miało być dubel :) »
wolnyduch
24/05/2022 18:43
Takie bonusy, to, msz głównie wśród celebrytów można… »
wolnyduch
24/05/2022 18:38
Witaj Lilko To pewnie przez tego kosa, takie, a nie inne… »
wolnyduch
24/05/2022 18:36
Niezwykle ciekawy wiersz, o smutnym zabarwieniu,… »
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:33
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas