Miotacz młotków - Ryszard Taxidriver
A A A
Od autora: Nie wiem, czy jeszcze można wysłać pracę na konkurs, jeśli nie to poprostu proszę wrzucić do ostatnio dodanych.
Klasyfikacja wiekowa: +18

Kolejny patrol taki sam. Święta, nie święta, bez różnicy. Przede mną gwieździsta noc, szosa i buteleczka spirytusu. Idę przed siebie. Idę, nasłuchuję i czekam. Trochę mi ciężko bo już wiek nie ten, ale alkohol niesie mnie naprzód. W małej dawce wyostrza zmysły więc popijam sobie drobnymi łyczkami. Ze mną pies. Wiek psa mnoży się chyba razy pięć, więc jeśli się nie mylę jesteśmy w podobnym wieku. Nie wiem, nie jestem dobry w rachunkach. Pies idzie obok i patrzy w ziemię, bo i nic ciekawego się nie dzieje. Całe szczęście droga zaczyna opadać w dół. Łatwiej iść, a i szybciej można dostrzec jak coś będzie jechało. Chowam buteleczkę do wewnętrznej kieszeni puchowej kurtki i poprawiam pas. Pas jest ciężki, bo wziąłem dzisiaj cztery dodatkowe młotki. Wprawdzie nocna zmiana, ale w święta. Zawsze większy ruch, więc mogą okazać się potrzebne. Patrzę sobie gdzie dokładnie jakie rozmiary młotków powkładałem, żeby później nie szukać. 
 Nagle pies przystaje, podnosi do góry jedną łapę i nadstawia uszu. Ja nic nie słyszę, ale w końcu po to go mam, żeby on słyszał wcześniej. Chyba jednak mu się wydawało bo idzie dalej. Po dwudziestu metrach zwierzak znowu przystaje, a ja wytężam wzrok i widzę światło. Przyglądam się baczniej i nie mam wątpliwości. Reflektory. Zaczynam słyszeć też warkot silnika. Chyba nie jedzie zbyt szybko, ale trzeba się upewnić. Stajemy na skraju lasu. Nie wiadomo, czy nie jakiś wariat, który będzie chciał nas rozjechać. Można nie wierzyć, ale i tak się zdarza. Już niejeden miotacz zginął przy drodze. Kierowcy wiedzą. Albo my, albo oni. 
 Z kieszeni wyciągam policyjną suszarkę. Naciskam zielony guzik ON i czekam aż pojazd pojawi się w polu widzenia. Jest. Po reflektorach zgaduję że to stary Volkswagen Polo. Celuję w niego. Urządzenie pokazuje 65 kilometrów na godzinę. Jest po dwudziestej trzeciej, więc można tu jechać sześćdziesiątką. Te pięć mogę mu podarować. Święta są, niech jedzie. Idziemy dalej. Za cztery kilometry dotrzemy do wioski. Może monopolowy będzie jeszcze otwarty. W końcu ludzie z pasterki będą wracać. Wychodzimy zza zakrętu na prostą i pies znów się zatrzymuje. Tym razem jest niespokojny, kilka razy szczeka. Uspokajam go kopnięciem w żebra i staram się wychwycić jakieś dźwięki. Nie widzę jeszcze świateł, ale za to słyszę silnik pracujący na wysokich obrotach. Staję na poboczu. Czuję w żołądku, że będzie akcja. Odwracam się i widzę, że na zakręcie zza którego przyszliśmy rosną brzozy. W ciemności widać ich białą korę. Z kolei od strony wioski dostrzegam reflektory. Samochód jest jeszcze daleko, ale szybko się zbliża. Za minutę będzie po wszystkim. Po kilku sekundach już wiem, że to osobówka. Chyba BMW. Wybieram czterokilowy młotek. Prędkości nie mierze, bo i tak widzę, że zapierdala. Dla kurażu biorę jeszcze kilka łyków spirytusu. Pies szczerzy zęby i kuli ogon. Samochód trochę zwalnia, bo kierowca widocznie wie, że jest tu zakręt. To dobrze, będzie łatwiej trafić. Staję w rozkroku, biorę potężny zamach i rzucam. Słyszę trzask kruszonego szkła. Nie widzę dokładnie co się stało, ale wiem że młot przebił przednią szybę, zamienił ją w wielką pajęczynę. Prawdopodobnie zabił kierowcę. Słychać pisk palonych opon i samochód wpierdziela się w brzozy. Jak Tupolew, albo i lepiej. Pies biegnie w kierunku wraku. Ja idę swoim tempem. Nie chciałbym w święta jeszcze zawału dostać. Słyszę szczekanie. Znaczy kundel żywego znalazł. Ale lepiej się sam upewnię, dwa dni temu dostałem opieprz, że niepotrzebnie pomoc wezwałem. Dochodzę na miejsce po minucie. Brak mi powietrza. Zasapany świecę do wnętrza samochodu. Facetowi z głowy za wiele nie zostało, ale miejsce pasażera puste, a pies szczeka gdzieś z lasu. Idę, szukam, latarką oświetlam okolice. Podążam za szczekaniem i znajduję. Pod drzewem kobieta leży. Pasów nie zapięła. Podchodzę bliżej i włosy na karku stają mi dęba. Młoda dziewczyna z brzuchem jak balon. W ciąży znaczy. Puls sprawdzam, ale już nie ma co zbierać. Zmarła zanim się doczłapałem. Biedak bez głowy pewnie wiózł ją na porodówkę do miasteczka za lasem. No cóż. Samochodu nie oznakowali, że to nagły przypadek, więc w biurze nie będą się mnie czepiać. Biorę ostatnich kilka łyków spirytu i myślę, że może jednak lepiej było, jak zamiast nas miotaczy przy drogach stały fotoradary.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Ryszard Taxidriver · dnia 01.01.2014 19:35 · Czytań: 776 · Średnia ocena: 4,29 · Komentarzy: 34
Komentarze
Usunięty dnia 01.01.2014 20:05
doskonałe! Dreszczyk jak się patrzy. Opatentuj pomysł na miotacza, bo zaraz znajdą się naśladowcy na drogach. Super!
akacjowa agnes dnia 01.01.2014 20:39
Jejku! Co mam powiedzieć?!
Po pierwsze: strasznie dużo literówek (przede wszystkim brakujące haczyki w końcówkach czasowników w pierwszej osobie).
Po drugie: blokowy zapis koszmarnie utrudnia czytanie.
Po trzecie: historia paskudna. Bohater okropny. Nie lubię go i już. Chyba nawet nie muszę tłumaczyć dlaczego.
Tyle ode mnie.
Pozdrawiam
Ryszard Taxidriver dnia 01.01.2014 20:48
Literówki chyba w większości poprawione. Co do historii i bohatera to... miał być dreszcz. U ciebie akacjowa agnes był to akurat dreszcz obrzydzenia. :) Dziękuję za komentarz!
Usunięty dnia 01.01.2014 20:50
Akacjowa

spójrz na to z przymrużeniem oka, przecież to makabreska z dziedziny absurdu.
I like it!
akacjowa agnes dnia 01.01.2014 21:06
Jasne, jasne. Kumam, lecz mimo wszystko nie lubię gościa. Kopać psa? Niewybaczalne. O reszcie celowo nie wspomnę.
Usunięty dnia 01.01.2014 21:16
Gostek miotacz jest nierealny, ale kierowca jak najbardziej tak. A ja nie lubię takich, co łamią przepisy drogowe, mnóstwo osób przez to ginie, choćby dzisiaj w Kamieniu Pomorskim. W naszym kraju jest dziwne przyzwolenie, a nawet powód do dumy z powodu nadmiernej prędkości jazdy.
I co z tym zrobić? Postawić miotaczy na drogach?
Tjereszkowa dnia 01.01.2014 21:17
Brawo! Gdyby nie ostatnie zdanie, w którym dowiadujemy się, że ten pomysłowy pan w imieniu prawa działał, pewnie nie podobałoby mi się. A tak - bomba! Był dreszczyk jak trzeba. Bardzo pomysłowy tekst :). Pozdrawiam
amsa dnia 01.01.2014 21:37
Ryszard Taxidriver - powiem tak, zaskoczyłeś, zastanawiałam się po cóż mu te młotki, oczywiście podejrzewałam, że nie do wyklepywania uszkodzonej karoserii, ale żeby robiły za radary?:) Ładnie poprowadziłeś ten absurd, podoba mi się.

Pozdrawiam

B)
al-szamanka dnia 01.01.2014 22:12 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Pies idzie obok i pa­trzy się w zie­mię, bo i nic cie­ka­we­go się nie dzie­je.

pierwsze zbędne
Cytat:
Po re­flek­to­rach zga­du­je(ę) że to stary Volks­wa­gen Polo.

Cytat:
Wy­cho­dzi­my z za za­krę­tu na pro­stą i pies znów się za­trzy­mu­je.

zza
Cytat:
Za­sa­pa­ny świe­ce(ę) do wnę­trza sa­mo­cho­du

Cytat:
Biorę ostat­nich kilka łyków spi­ry­tu i myślę, że może jed­nak le­piej było, jak za­miast nas mio­ta­czy przy dro­gach stały fo­to­ra­da­ry.

Biorę ostat­nich kilka łyków spi­ry­tusu i myślę, że może jed­nak le­piej by było, jakby za­miast nas, mio­ta­czy, stały przy drogach fo­to­ra­da­ry.

Powiem krótko.
Treść i chłodna, beznamiętna relacja zmroziły mnie do kości.
Brrrrr...
Ryszard Taxidriver dnia 01.01.2014 22:59
Dzięki, kolejne poprawki wprowadzone.
Dobra Cobra dnia 02.01.2014 09:11 Ocena: Świetne!
Piękne! Coś w rodzaju filmu California z bradem Pittem i innymi. Tam tez bohater na początku morduje kamieniem, zrzuconym z wiaduktu na jadący samochód.

Rozumiem, że rzecz dzieje się w niedalekije przyszłości, gdzie do nOcnego łapania na radar nie trzeba oznakowanego patrolu.

W kilku zdanich szwankuje język - widać nieporadność w opisach sytuacyjnych. Natomiast pomysł i wykonanie świetne!

Może dodać więcej akapitów - wtedy zdecydowanie łatwiej się czyta.

Brawo! Świetne.


Pozdrawiam,

Dobra Cobra

Ps - fach pisarski to ciężki kawałek chleba. Nie każdemu dogodzisz.
labedz dnia 02.01.2014 10:19 Ocena: Świetne!
Rewelacja. Jestem zachwycony, na wielu płaszczyznach. Raz, to narracja. Taka jak trzeba do takich opowieści, prowadzi tam gdzie trzeba i nie rozprasza. Niby bez fajerwerków, ale jest tam tego tyle, ile trzeba. Tyle, że tytuł mógłby mniej zdradzać, bo wolałbym się pozastanawiać w jakim celu facet przedziera się przez zadupie z młotkami właśnie.
Dwa, bohater. Dla mnie - świetny. Nie do lubienia, ok, ale tacy bohaterowie nie są do lubienia. A ja lubię bohaterów nie do lubienia, a do rzeczy.
Trzy. Świetny pomysł na samą ideę i świat przedstawiony. Niby absurdalna, ale nie do końca. Bo koresponduje z ukrytym pragnieniem chyba każdego. Mylę się? To ten, kto ani razu nie pomyślał o tym, żeby imbecyla za kółkiem trzepnąć gaśnicą, łomem, albo innym ciężkim przedmiotem, niech pierwszy rzuci we mnie młotkiem. Ale może nie czterokilowym.

Może pojechałeś nawet za daleko z tą ciążą, bo i bez tego efekt byłby osiągnięty, ale rozumiem zamysł dramatyczny i nie mówię o tym w celach formułowania zarzutu.

Tu mnie mile przemrowiło:
Cytat:
Urzą­dze­nie po­ka­zu­je 65 ki­lo­me­trów na go­dzi­nę. Jest po dwu­dzie­stej trze­ciej, więc można tu je­chać sześć­dzie­siąt­ką. Te pięć mogę mu po­da­ro­wać. Świę­ta są, niech je­dzie. Idzie­my dalej.


W paru innych miejscach też masz dobre wstawki, ale nie będę tu wklejał kupy cytatów.
Pozdrawiam!
shinobi dnia 02.01.2014 10:57
Udała Ci się ta opowieść.
Za pomocą prostej, ale z wyczuciem prowadzonej narracji i ciekawego pomysłu osiągnąłeś dobry efekt, dobry klimat.
Jest nastrój, jest dreszczyk. Podoba mi się jakiś swobodny duch tej opowieści, anarchia, postapokalipsa, spirytus i brak nadziei.

Całość na duży plus.
pablovsky dnia 02.01.2014 12:55 Ocena: Bardzo dobre
"A gdybym był młotkowym, to co byś powiedziała?" Skojarzył mi się ten tekst piosenki :) Powiem szczerze, że miniatura mocno zwariowana, ale robi wrażenie dzięki nowatorskiemu opracowaniu prewencji :) Ciągle nie mogę dojść do siebie po informacji o zabiciu sześciu osób przez pijanego skurwysyna. W takich sytuacjach ubolewam, że w naszym kraju nie ma kary śmierci, serio!
Taki młotkowy glina powinien stać właśnie w takich miejscach i bez skrupułów walić po czaszce pijanego delikwenta.
Sama historia ma przesłanki thrillera, dobrze napisana i poczułem klimat grozy, bardzo mi się to spodobało, gratuluję pomysłu, Rysio!

P.P.
Ryszard Taxidriver dnia 02.01.2014 13:27
Cieszę się, że się wam podoba. shinobi pokładałem się ze śmiechu jak podsumowałeś moje dzieło słowami: "anarchia, postapokalipsa, spirytus i brak nadzieii". Co do kary śmierci to w tym wczorajszym przypadku się z tobą zgadzam. Byłem w szoku jak dziś znajomy Chorwat mi mówił, że nawet u nich jest głośno o tej sprawie.
marukja dnia 02.01.2014 16:32
Cytat:
Już nie jeden mio­tacz zgi­nął przy dro­dze.

niejeden

Gruntowny, interpunkcyjny szlif też by się przydał. Przecinków dużo za dużo za mało. :)

Przyszłam, przywabiona tytułem - niezły. I całość robi wrażenie, jest atmosfera, dreszczowa jak się patrzy. Akacjowa ma rację, że bohater okropny, za to piesek sprawia bardzo pozytywne wrażenie.
Cytat:
Wiek psa mnoży się chyba razy pięć, więc jeśli się nie mylę je­ste­śmy w po­dob­nym wieku.

- słyszałam, że nawet razy siedem. ;)

Koniec jak z jakiegoś slashera, ale przyznam, że opisany umiejętnie. Ciężarna kobieta budzi skojarzenia z Marią, do tego święta w tle i pasterka. W Twojej miniaturze Bóg się chyba nie narodził, nie zdążył przed miotaczem i jego młotkiem. To tekst, ktory wyróżnia się od innych, tutaj w konkursie na pewno najmocniejszy i to nie tylko za sprawą spirytusu, krórego odór jest niemal wyczuwalny.

Pozdrowienia!
mike17 dnia 02.01.2014 16:45 Ocena: Bardzo dobre
Już sama postać kolesia, który na bani, objuczony jak wielbłąd młotkami zasuwa nocnymi drogami w nadziei, że monopolowy jeszcze na wiosce otwarty budzi mój absurdalny śmiech - nie chciałbym doczekać czasów, gdzie podobne postacie będą koczować przy drogach i rzucać młotkami w jadące za szybko samochody, mógłby chociaż "kolczatkę" rzucić, albo przenośną potężną gaśnicą spryskać przednią szybę pirata drogowego.
Cała absurdalność tej sytuacji zasadza się w sposobie myślenia kolesia, który śmiertelnie poważnie uważa, że wszystko jest ok, bo to, co robi, to misja społeczna i dzieło, które warte jest tego, by w annałach przetrwało.
A może to rzeczywistość po jakimś mega wybuchu nuklearnym, kiedy nic nie jest już takie, jakim było wcześniej?

Wyczuwam tu parodię rozumowania niektórych gliniarzy, którzy "chcą być lepsi niż dobrzy", i często wynika z tego tylko kicha i kilku przypadkowo zastrzelonych młodych ludzi...
Bo chłopaków łapy świerzbiały do tej roboty.
Zacna idea, by tępić szosowych rajdowców, ale "młotkowanie" to już absurd w absurdzie, bo jest to zabijanie de facto tychże kolesi, miast dopaść, zatrzymać, wpieprzyć mandat 1000 tysia i gra muzyka.
Ale sam absurdzik nielichy :)

Scenka z kobietą w ciąży niesmaczna.
Nic nie wnosi do tekstu.
To, co dałeś wcześniej w zupełności wystarcza, by się pośmiać, poczuć bluesa, dreszcz, cokolwiek surrealny, ale zawsze, ale na tym by poprzestał, moim skromnym.

Niezła grotecha - chyba zaczną jeździć wolniej, zwłaszcza że mam już mandat na koncie + punkty :)

Ahoy!
Ryszard Taxidriver dnia 02.01.2014 18:51
Marukja zastanawiałem się, czy ktoś też będzie miał takie skojarzenie z Maryją i dzieciątkiem. Mnie samemu skojarzyło się to już po napisaniu tekstu. :) Pozdrawiam.
Usunięty dnia 02.01.2014 21:18 Ocena: Dobre
Trochę mnie zmęczyłeś. Głównie przez zapis, bo kiepskie rozczłonkowanie tekstu każe czytać wszystko na jednym wdechu. Wbrew pozorom akapity są ważne, bo pozawalają napięciu lekko opaść, odetchnąć i od nowa się unosić. A tak musiałam przez to przebrnąć na mocno ściśniętych pośladach i, szczerze, poczułam ulgę, kiedy mogłam już przestać przeć.

Pomysł fajny, choć od Ciebie chcę więcej. Zarówno pod kątem efekciarskim, jak i stylistycznym.

Też bardziej mnie rozbawiłeś, niż zadreszczyłeś (chociaż przy brzuszku coś tam zaszczypało), ale ja ludzkie wnętrzności jadam na śniadanie, więc możesz mnie nie brać pod uwagę.

Cytat:
Tro­chę mi cięż­ko(,) bo już wiek nie ten

Cytat:
W małej dawce wy­ostrza zmy­sły(,) więc po­pi­jam sobie drob­ny­mi łycz­ka­mi.

Cytat:
więc po­pi­jam sobie drob­ny­mi łycz­ka­mi. Ze mną pies. Wiek psa mnoży się chyba razy pięć, więc jeśli się nie mylę(,) je­ste­śmy w po­dob­nym wieku.

Cytat:
a i szyb­ciej można do­strzec(,) jak coś bę­dzie je­cha­ło.

Cytat:
Pa­trzę sobie(,) gdzie do­kład­nie jakie roz­mia­ry młot­ków po­wkła­da­łem

Cytat:
Chyba jed­nak mu się wy­da­wa­ło(,) bo idzie dalej.

Cytat:
Po dwu­dzie­stu me­trach zwie­rzak znowu przy­sta­je

miałeś miarkę?

Cytat:
żeby on sły­szał wcze­śniej. Chyba jed­nak mu się wy­da­wa­ło(,) bo idzie dalej. Po dwu­dzie­stu me­trach zwie­rzak znowu przy­sta­je, a ja wy­tę­żam wzrok i widzę świa­tło. Przy­glą­dam się bacz­niej i nie mam wąt­pli­wo­ści. Re­flek­to­ry. Za­czy­nam sły­szeć

Cytat:
i cze­kam(,) aż po­jazd po­ja­wi się w polu wi­dze­nia.

Cytat:
Po re­flek­to­rach zga­du­ję(,) że to stary Volks­wa­gen Polo.

Cytat:
65 ki­lo­me­trów na go­dzi­nę.

słownie

Cytat:
bę­dzie jesz­cze otwar­ty. W końcu lu­dzie z pa­ster­ki będą wra­cać.

Cytat:
kilka razy szcze­ka.

to tak, jakbyś powiedział: Kazik kilka razy mówi.

Cytat:
Nie widzę jesz­cze świa­teł, ale za to sły­szę sil­nik pra­cu­ją­cy na wy­so­kich ob­ro­tach. Staję na po­bo­czu. Czuję w żo­łąd­ku, że bę­dzie akcja. Od­wra­cam się i widzę, że na za­krę­cie(,) zza któ­re­go przy­szli­śmy(,) rosną brzo­zy.

Cytat:
Po kilku se­kun­dach już wiem, że to oso­bów­ka. Chyba BMW. Wy­bie­ram czte­ro­ki­lo­wy mło­tek. Pręd­ko­ści nie mie­rze, bo i tak widzę, że za­pier­da­la. Dla ku­ra­żu biorę jesz­cze kilka łyków spi­ry­tu­su. Pies szcze­rzy zęby i kuli ogon. Sa­mo­chód tro­chę zwal­nia, bo kie­row­ca wi­docz­nie wie, że jest tu za­kręt

mierzę;

Cytat:
Nie widzę do­kład­nie(,) co się stało, ale wiem że młot prze­bił przed­nią szybę


samochód, samochód, samochód - co chwilę; a jest kilka zamienników tego wyrazu, jak w aptece czopków na przeczyszczenie
szczeka, szczeka, szczeka - j.w.

Cytat:
Ale le­piej się sam upew­nię

sam się

Cytat:
Do­cho­dzę na miej­sce po mi­nu­cie.

a nie po minucie i dwunastu sekundach? zbyt dokładnie, a przez to niedorzecznie, panie

Cytat:
a pies szcze­ka gdzieś z lasu.

w lesie; albo: szczekanie psa dobiega gdzieś z lasu

Cytat:
Zmar­ła(,) zanim się do­czła­pa­łem.

Cytat:
jak za­miast nas(,) mio­ta­czy(,) przy dro­gach stały fo­to­ra­da­ry.
Ryszard Taxidriver dnia 02.01.2014 21:56
Wow, a czym to sobie zasłużyłem, że akurat ode mnie chcesz czegoś więcej? :) Dzięki za wszystkie uwagi. Pozdrawiam.
panta rhei dnia 02.01.2014 22:37
Super :) Dobrze jednak, ze nie jestem kierowca ;)
Grzegorz Panek dnia 03.01.2014 14:23
Wciąga na dobre, kiedy pojawia się młotek. Od razu daje do myślenia, dlaczego on to robi. Końcówka trochę to gasi. Motywacja inna niż państwowy etat byłaby jeszcze ciekawsza.
ZaredM dnia 06.01.2014 23:30 Ocena: Świetne!
Ciekawy pomysł na zreformowanie narzędzi kontrolnych.
Tyle, ze niezgodny z konstytucją :)
Fajny pomysł, przede wszystkim tekst trzyma w napięciu i nie jest nudny.
jasna69 dnia 08.01.2014 01:39
O matko! Pobudziłeś wyobraźnie, teraz za każdym razem, gdy będę jechać przez las i nie daj Boże zobaczę psa...
Młotkowi zamiast fotoradarów to pomysł tyleż makabryczny, co skuteczny. Mnie od szybkiej jazdy już odstraszył.
Pocieszające w tym wszystkim jest, że w tej niedalekiej przyszłości przynajmniej picie w pracy nie będzie karalne.
Podoba mi się Twoje pisanie, wciąga i trzyma. Jest obrazowo i ciekawie. Dobrze, że tu zawitałam.

Pozdrawiam
darek i mania dnia 08.01.2014 09:15
o ja cię, to dopiero rząd się ucieszy, miotacze załatwią temat pijanych i szybkich kierowców, grabarze też i bezrobocie spadnie. Jak chcesz żyć to zwolnij ! po przeczytaniu . hej
Kaero dnia 09.01.2014 20:56
No, gdyby tacy miotacze młotków stali na drogach zamiast fotoradarów, na pewno byłoby mniej wypadków. Udał Ci się tekst, był dreszczyk, lekki co prawda, ale był. Dobrze zbudowałeś klimat.
Almari dnia 10.01.2014 16:26
Stylistycznie można by było jeszcze to i owo poprawić i poprzedzielać enterami. Pomysł bardzo dobry. Cieszy mnie to, że zdecydowałeś się na ten rodzaj narracji, trochę beznamiętny, suchy i zdystansowany. Pasuje do fabuły. I właśnie z tego powodu były dreszczyki.

Krótko, bo inni już powiedzieli dużo :)
Wasinka dnia 11.01.2014 23:33
Wciągnął mnie ów oschły i jakby lekko znudzony tok "gawędy" bohatera. Może i szlif jakowyś jeszcze by się przydał, ale ogólnie narracja Ci się udała, stworzyłeś klimat, jest atmosfera. Brudna i ciemna plama w świątecznej aurze, której tu nie czuć, bo jakżeby...
Kobieta w ciąży też mi się nieco skojarzyła z Maryjką i byłby to dobry powód do umieszczenia tego właśnie motywu w opowieści (bo że o rodzaj wstrząsu chodziło, to wiadomo; gdyby z Maryją powiązać - wstrząs byłby podwójny, również metaforyczny - to w sumie i potrójny nawet).
Bohater nie należy do najprzyjemniejszych, ale jest mocno zarysowany pośród nocy owej i dlatego zupełnie nie przeszkadza mi, że go nie lubię. Potęguje to oczywiście efekt.
Dobry pomysł, całkiem sprawnie skrojony nastrój sytuacji.

Pozdrawiam księżycowo.
ajw dnia 22.01.2014 22:15
Powoli, metodycznie wprowadzasz w fabułę opowiadając wszystko jakby od niechcenia i czytelnik idzie za Tobą jak po sznurku. Akcja toczy sie w swoim tempie - nie za wolno, nie za szybko zmierzając do finału. A finał wzbudził dreszcz nie dreszczyk jak to w piosence "A gdybym był młotkowym, to co byś powiedziała? Drżałabym, drżała, drżałabym, drżała." Ja zadrżałam, bo nie chciałabym z tym młotkowym mieć do czynienia.

Kupuję w całości :)
Pozdrawiam Autora.
mruczol dnia 24.01.2014 16:51
Hej!

Cóż za masakra! Nie tyle dreszczyk, co dreszczysko ;) przewaliło się po moim karku.
Opowieść absurdalna, co mi się bardzo podoba. Uwielbiam niedorzeczności - być może właśnie dlatego pracuję w gimnazjum ;) ...
Styl całkiem niezły, chociaż błędów dość sporo :| . Robisz wiele powtórzeń. Zwłaszcza na początku opowiadania. Pozaznaczałam tylko niektóre. Domyślam się, że od czasu do czasu jest to zabieg celowy. Brakuje Ci jednak konsekwencji, więc albo postaraj się ich unikać całkowicie, albo opracuj sobie system. Dobry system nigdy nie jest zły B) :smilewinkgrin: B) .

Ale do rzeczy (część błędów wytknęli Ci już moi poprzednicy):

Cytat:
Wiek psa mnoży się chyba razy pięć, więc jeśli się nie mylę je­ste­śmy w po­dob­nym wieku.

Powtórzenie.
Cytat:
szyb­ciej można do­strzec jak coś bę­dzie je­cha­ło.

Przecinek przed "jak".
Cytat:
po­pra­wiam pas. Pas jest cięż­ki,

Powtórzenie.
Cytat:
Pa­trzę sobie gdzie do­kład­nie jakie

Przecinek przed "gdzie".
Cytat:
Chyba jed­nak mu się wy­da­wa­ło bo idzie dalej.

Przecinek przed "bo".
Cytat:
Po re­flek­to­rach zga­du­ję że to stary Volks­wa­gen

Przecinek przed "że".
Cytat:
Jest po dwu­dzie­stej trze­ciej, więc można tu je­chać sześć­dzie­siąt­ką. Te pięć mogę mu po­da­ro­wać. Świę­ta są, niech je­dzie.

Powtórzenia.
Cytat:
Może mo­no­po­lo­wy bę­dzie

Kolejne "może".
Cytat:
że na za­krę­cie zza któ­re­go przy­szli­śmy rosną brzo­zy

Przecinek po "zakręcie" i "przyszliśmy".
Cytat:
Pręd­ko­ści nie mie­rze

Brak "ę".
Cytat:
Nie widzę do­kład­nie co się stało

Przecinek po "dokładnie".
Cytat:
ale wiem że młot prze­bił przed­nią szybę

Przecinek przed "że".
Cytat:
ale wiem że młot prze­bił przed­nią szybę

Przecinek po "zmarła".
Cytat:
jak za­miast nas mio­ta­czy przy dro­gach stały fo­to­ra­da­ry.

Przecinek przed i po "miotaczach".

Popieram akacjową agnes - nie lubię bohatera, bo kto to widział, żeby kopać psa.
Ale tekst przefajny :yes: :) :yes: . Gratuluję pomysłu i mam nadzieję, że nie zboczysz z drogi absurdu.

Ściskam dreszczyście ;) B) ;)
Aśka
Dobra Cobra dnia 26.01.2014 11:08 Ocena: Świetne!
Wedle Dobrej Cobry najlepsze opowiadanie w całym dreszczykowym konkursie.

Co było do powiedzenia w sposób subiektywny.


Pozdrawiam,

DoCo

Ps - nia załamuj się, jak zostaniesz wielkim pisarzem, tłum redaktorek będzie się zabijał, aby poprawiac Twoje błedy w zapisie tekstowym. Mówię Ci!
Ryszard Taxidriver dnia 26.01.2014 12:09
Dobra Cobro, jest mi niezmiernie miło czytać taki komentarz. Bardzo mobilizuje mnie to do dalszej pracy.
Pozdrawiam,
R. Tax.


P.S. Bycie wielkim pisarzem narazie jest w fazie bardzo odległych marzeń, ale kto wie, kto wie...
zawsze dnia 29.01.2014 22:59
Ryszardzie,
nie lubię Twojego bohatera. I po poprzednich komentarzach niewiele więcej jestem w stanie powiedzieć.

Tylko nie rozumiem, jak ta rodząca, martwa ciężarna dostała się do lasu :)
Przepraszam, ale rozbawił mnie ten wątek, co pewnie nie zostanie dobrze odebrane, ale cóż, absurdy mnie śmieszą, wybacz...
Ryszard Taxidriver dnia 30.01.2014 01:19
Jak to jak się dostała do lasu? :) Nie miała zapiętych pasów, samochód uderzył w drzewa, a ona wyleciała przez przednią szybę. Cały ten tekst jest absurdalny, ale w tym wątku nie ma akurat cienia absurdu. Pasażer bez pasów leci w dal wystrzelony jak z katapulty.
Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/05/2022 00:14
Przeczytałam po raz wtóry i teraz nie jestem pewna co do… »
wolnyduch
24/05/2022 23:08
Wymowny i bardzo smutny wiersz, ale na szczęście nie każdy… »
wolnyduch
24/05/2022 22:36
Wiem, wiem :) Literówki to moja specjalność, niestety,… »
Kobra
24/05/2022 22:10
Super. Każdy wers nie pozwalał się oderwać. Są emocje. I jak… »
Kobra
24/05/2022 22:08
Aj - dubek, literówka. Miało być dubel :) »
wolnyduch
24/05/2022 18:43
Takie bonusy, to, msz głównie wśród celebrytów można… »
wolnyduch
24/05/2022 18:38
Witaj Lilko To pewnie przez tego kosa, takie, a nie inne… »
wolnyduch
24/05/2022 18:36
Niezwykle ciekawy wiersz, o smutnym zabarwieniu,… »
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas