Zera 9 - Gunslighter
A A A

Długi, ale nie groteskowo długi czarny Lincoln czekał już na nich u podnóży hotelu. Szoferka była oddzielona od reszty pojazdu, czarnym, nieprzezroczystym plastikiem. Szofer pozostawał więc anonimowy.
Przez całą długość lewej strony pojazdu ciągnęła się czarna skórzana kanapa z narożnikiem, a naprzeciwko niej pięknie podświetlony barek z szampanem w kubełku pełnym lodu.
- Czeka nas krótka przejażdżka, więc może napijemy się czegoś? – Janek po raz kolejny postanowił przejąć inicjatywę.
- Ja poproszę szampana – pierwszy zgłosił się Piotrek – nigdy go nie piłem.
- A proszę cię bardzo – Bucik, który siedział najbliżej wiaderka, odkorkował oszronioną butelkę i nalał trochę luksusowej cieczy do strzelistego kieliszka.
- I jak? – spytał Rober, który przepadał za wspomnianym trunkiem.
- Nawet, nawet, ale dupy nie urywa – sam nie wiedział, czemu użył właśnie takiego sformułowania. Jakoś samo mu się wymsknęło.
- Mamy jeszcze piwo, wino i Martini jeśli chciałbyś czegoś innego – rzekł Janek.
- A ty, Edytko? – spytał Robert – czego byś się napiła?
- Macie Sprite`a?
- Mamy – odparł patrząc na barek.
- To poproszę Martini ze Spritem, jeśli łaska.
- I bez łaski ci naleję. A pan, panie Mateuszu? Coś panu podać?
Mateusz nie odpowiedział. Siedział zapatrzony w stale zmieniające się fasady budynków.
Kokaina szalejąca po krwioobiegu sprawiła, że jego mózg zaczął działać na zwiększonych obrotach. Jadąc przez Mokotów analizował wszystkie swoje życiowe zakręty, od załamania się po chorobie, a potem śmierci żony, aż do dnia, w którym jakieś dziwne fatum umieściło go w luksusowej limuzynie. Gdyby mógł wrócić w przeszłość i pozmieniać pewne rzeczy, byłby pewnie milionerem. Żałował każdej złotówki, którą zamienił na czterdziestoprocentowe pochłaniacze emocji i uczuć. Powinien był cierpieć z godnością chociażby dla dobra córki, którą kochał przecież nad życie. Przez chwilę myślał o skonstruowaniu machiny do podróży w czasie, ale uznał, że będzie musiał wynająć do tego sztab naukowców (najlepiej amerykańskich), na których nie miał niestety funduszy. To z kolei podsunęło mu genialną myśl – trzeba znaleźć jakąś pracę. Do tej pory jakoś utrzymywał się z żebrania. Córka naprawdę działała na ludzi i uzyskiwała świetne wyniki w podprogowym wyłudzaniu pieniędzy, ale czas najwyższy by z tym skończyć. Jak długo można wykorzystywać swoje dziecko?
- Panie Mateuszu?
- Tak, tak słucham? – spytał zmieszany. Robert trafił najwidoczniej na jakąś przerwę w dostawie myśli.
- Napije się pan czegoś?
- Może jeszcze trochę tego soku. Wyjątkowo dobrze się po nim czuję.
- Już się robi – zainteresował się Janek, po czym puścił oczko w stronę Białego, a tamten zachichotał pod nosem w odezwie.
„I te wąsy trzeba zgolić w cholerę. Kto mi da robotę, jeśli wciąż będę wyglądał jak popeerelowska skamielina?” – pomyślał Mateusz.
Janek zamieszał kartonem po czym napełnił szklaneczkę. Sok był o dziwo idealnie klarowny.
- Proszę, panie Mateuszu – rzekł Janek ze szczerym uśmiechem.
Mężczyzna i tę szklankę wypił niemal na raz.
- Skąd wzięła się ksywa Biały? – spytał Piotrek.
Wszyscy biznesmeni poza Robertem wybuchli gromkim śmiechem. Robert cały czas przyglądał się Edycie. Stwierdzenie, że była wówczas jego całym światem nie byłoby wcale przesadne.
W tym czasie Mateusz po raz kolejny doznawał Boskiej Iluminacji. Dokładnie wiedział, co ma zrobić, by wyjść z finansowego dołka i jak dalej prowadzić swoje życie, by bieda nigdy więcej nie zajrzała mu do garnka. Im do garnka – poprawił się w myślach.
A więc – podjął Biały – podczas jednego z naszych wypadów do burdelu, postanowiliśmy skosztować słodkiej czekoladki.
- Właściwie – sprostował Bucik – to była gorzka czekoladka. Przecież czarniejszej murzynki w życiu nie widziałem!
- A co ty, Bucik, w życiu widziałeś. Siedzisz w tych swoich…
- W każdym razie! – powiedział z naciskiem Biały – postanowiliśmy zagrać w pewną grę, która polegała na jak najszybszym spuście na jej twarz (nawiasem mówiąc wspomniana kobieta była naprawdę piękną Kenijką o pseudonimie zawodowym Wenus).
Edyta, słuchając opowieści Białego, zaciskała pięści tak mocno, że paznokcie zaczęły wbijać się w jej dłoń.
- Nie chwaląc się, ja byłem pierwszy – rzekł z nieukrywaną dumą Jan.
- No więc, gdy już spuściliśmy się na tę jej piękną buzię, dokonaliśmy niebywałego odkrycia. Po pierwsze okazało się, że sperma nie jest wcale biała, tylko żółtawa, a po drugie, że moja nie jest wcale żółtawa, tylko właśnie śnieżnobiała. Wielokrotnie powtarzaliśmy eksperyment i efekt za każdym razem był taki sam. Moja sperma jest biała jak śnieg i to jest niepodważalny fakt. Zastanawiam się, czy nie uzyskałbym jakiegoś certyfikatu jakości, gdybym się o to postarał – zażartował na koniec, po czym zamilkł i spojrzał na Edytę. Nie wiadomo, czemu akurat u niej szukał słów aprobaty. Być może żył w przeświadczeniu, że kolor jego nasienia podoba się kobietom, albo że traktują go jako ciekawy powiew egzotyki. Prawda była taka, że żadna spośród kobiet z którymi spółkował nie zwróciła na wspomniany szczegół uwagi, Edyta natomiast najchętniej splunęłaby mu w twarz i za pomocą tępego noża do masła, odcięła genitalia.
- Rozumiem – skwitował Piotrek. Bardzo żałował, że zadał to pytanie.
Następne trzy minuty po opowieści Białego upłynęły na Niezręcznym milczeniu i gdy cisza stawała się już nie do zniesienia, samochód stanął.
- Wygląda na to, że jesteśmy na miejscu – rzekł Robert.
Opowieść Białego zażenowała go do tego stopnia, że ze wszystkich sił próbował utrzymywać swoje myśli wokół Edyty. Im dłużej przebywał z tą jej odmienioną, poważną wersją, tym częściej wyobrażał sobie, że spacerują razem po Łazienkach, że karmią razem kaczki, albo, że leżą na łące pośród kwiatów, których nazw Robert niestety nie znał.
- Wszystko, co będzie się tu działo, włączając w to wcześniejsze zażywanie kokainy – rzekł Bucik – pozostaje między nami, zgoda?
Cała trójka zgodnie kiwnęła głowami.
- No to idziemy – rzekł Biały, po czym otworzył drzwi limuzyny.

 
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Gunslighter · dnia 15.01.2014 08:51 · Czytań: 381 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
amsa dnia 04.04.2014 22:10
Gunslighter - no to pojechałeś po emocjach, opowieść Białego taka... brudna. Wcale się nie dziwię ogólnemu zniesmaczeniu towarzystwa, łączę się z nimi w tym odczuciu.

B)

Cytat:
- Już się robi – za­in­te­re­so­wał się Janek,
- zainteresował?
Cytat:
Na­stęp­ne trzy mi­nu­ty po opo­wie­ści Bia­łe­go upły­nę­ły na (n)Nie­zręcz­nym mil­cze­niu
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
18/05/2022 23:18
Podoba mi się ten bieg, msz to taki bieg po szczęście, żeby… »
wolnyduch
18/05/2022 23:12
Witaj Galerniku Bardzo dziękuję za czytanie, tym bardziej… »
Galernik
18/05/2022 22:08
Florianie Konradzie - fajne to Twoje floriandzkie pisanie,… »
Galernik
18/05/2022 21:57
Mówisz - masz, wrzucone. "Świder" się to nazywa. I… »
Galernik
18/05/2022 21:49
Przeczytane z przyjemnością. Pozdrowienia :) »
Galernik
18/05/2022 21:47
wolnyduch - dziękuję za wizytę i miłe słowo. Pozdrawiam »
wolnyduch
18/05/2022 20:12
Ładnie, prosto, bez udziwnień i melancholijnie. Dobrego… »
wolnyduch
18/05/2022 20:08
Dobra zaduma egzystencjalna, dobry wiersz, zawsze na czasie,… »
wolnyduch
18/05/2022 20:00
Dobre przesłanie, jesteśmy tacy sami, mimo różnic, a w… »
wolnyduch
18/05/2022 19:56
Bdb wiersz, odbieram go w dramatycznym klimacie, wiersz… »
wolnyduch
18/05/2022 19:52
Kolejna życiowa porcja do zastanowienia, a ostatnia cząstka… »
wolnyduch
18/05/2022 19:46
Doskonały tryptyk, msz, życiowo i boleśnie, z pierwszą… »
wolnyduch
18/05/2022 19:27
Ciekawy, dobry wiersz, co do puenty chyba coś w tym jest,… »
wolnyduch
18/05/2022 19:15
Dobry wiersz, z tęsknotą za miłością i z zadumą nad życiem.… »
wolnyduch
18/05/2022 19:04
No tak, wiem, że to przekład, ja też głownie piszę rymowane,… »
ShoutBox
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
  • Yaro
  • 15/05/2022 18:40
  • Michał odezwij się. Pozdrawiam:)
  • Galernik
  • 10/05/2022 12:27
  • Dobra Cobro, ale to tak dobrze brzmi "Żywot bałwana". Myślę, że tytuł jest trafny, ale jak mi coś fajnego podrzucisz, to czemu nie, można zmienić. Dzięki za przeczytanie.
  • Dobra Cobra
  • 09/05/2022 15:30
  • Piękne zaproszenie. Zmieniłbym tytuł, żeby było bez słowa "balwan" , bo odzierasz punkt kuliminacyjny z zaskoczenia. I od początku wiadomo, co będzie.
  • Galernik
  • 09/05/2022 15:00
  • Witajcie. Melduję się po roku nieobecności. Żywot bałwana, jedna z moich najnowszych humoresek / opowiadań oczekuje Waszych opinii i ocen.
  • Darcon
  • 08/05/2022 09:57
  • Cały czas trwa nabór na konkurs "Malowanie słowem". Liczę, że wypoczęliście podczas majówki i teraz ruszycie z pisaniem. :)
  • Darcon
  • 04/05/2022 21:52
  • majka100, Strona główna, na dole, archiwum newsów. Marzec i kwiecień 2021. :) Pozdrawiam.
  • majka100
  • 04/05/2022 18:57
  • Dzień dobry, jest gdzieś zapis pierwszej edycji 'Malowanie słowem'?, bo jakoś nie mogę znaleźć. 'Muzoweny' też nie do odkopania.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas