Najważniejsza z nieważnych - Tezet74
Proza » Obyczajowe » Najważniejsza z nieważnych
A A A

Jesienią roku tysiąc dziewięćset trzydziestego trzeciego w Hajdukach Wielkich nie było innego tematu niż Ruch. W Berlinie kilka miesięcy wcześniej Hindenburg powierzył misję tworzenia rządu Adolfowi Hitlerowi, na świecie szalał jeszcze kryzys, który na Śląsku był szczególnie dotkliwy, ale dla chłopaków liczył się tylko ten mecz: Ruch gra u siebie z Cracovią. Jeśli wygra - ma mistrza Polski!

Przy bocznej linii boiska nazywanego "Hasiokiem na Kalinie" stało pięciu szesnastoletnich młodzieńców: Johann, Willi, Gustek, Zeflik i Karlik. Z zainteresowaniem przyglądali się wydarzeniom na boisku. Nagle Willi wskazał na rudego wyrostka niedaleko nich:

- Dziwejcie się, godołech wom, że przidzie - odezwał się do kolegów.

- Kto? - zapytał Gustek

- Ernest. Ernest Wilimowski. Mówią, że ma z "Efcyja"* przyjść do Ruchu. Dzisiok prziszoł zoboczyć swoich nowych kamratów.g

W tej chwili padła druga bramka dla Ruchu, jak się okazało - zwycięska. Ruch wygrał 2:1 i o jeden punkt wyprzedził lwowską Pogoń. Radość w Hajdukach była nie do opisania.

***

- Wiecie, on je Niemiec - rzekł Johann, kiedy cała piątka obserwowała grę Ernesta Wilimowskiego przeciwko Podgórzu Kraków.

- Teraz to godosz, że Niemiec, a jak bydzie groł źle, to powiesz, że to Żyd? - zakpił Karlik.

Johann był synem Niemca i Czeszki, oboje rodzice Willego także deklarowali niemiecką narodowość. Karlik zaś był synem Powstańców Śląskich. Te różnice latem trzydziestego czwartego zaczynały już coraz mocniej dawać się we znaki nie tylko hajduczanom.

***

- Co za gupieloki i chachary. Nie pozwolili mu jechać na olimpiada do Berlina i psincośmy wygrali - Zeflik dzielił się wiadomościami z Igrzysk, które wyczytał w Przeglądzie Sportowym. Radia nie miał w domu żaden z nich, nawet Willi

***

- Co robimy? - zapytał Zeflik.

- Idziemy na mecz.

Na ten mecz wybrali się tylko w trójkę. Johanna i Willego nie widziano w Hajdukach od dawna. Niektórzy mówili, że obaj wyjechali do Bytomia, aby uniknąć służby w Wojsku Polskim. Mieli czego żałować. Ich ulubieniec - Ernest Wilimowski - dziesięć razy pokonał bramkarza łódzkiej drużyny Union - Touring.

***

- Chłopoki, a może by tak pojechać do Warszawy? - zaproponował Zeflik

- Ni momy tela pieniędzy - zaoponowali pozostali. - Staniemy se pod szczekaczką i posłuchomy.

Tak też zrobili. Z wypiekami na twarzy słuchali relacji z meczu Polska - Węgry, w którym Wilimowski strzelił trzy bramki. Biało-czerwoni wygrali 4:2. Uznano to za dobrą wróżbę. Jak Hitler na nas napadnie, to też mu dokopiemy!

Tydzień później obudzili się już nie w Chorzowie, a w Bismarckhutte!**

***

- Co robimy? - zapytał Karlik

- Idziemy na mecz.

Stadion Ruchu był od kilku dni "Nur fur Deutsche", ale wszyscy Ślązacy traktowani byli jak Niemcy. Drużyna praktycznie się nie zmieniła, występowała tylko pod nazwą Bismarckhutter Sport Verein czyli BSV. Karlik, Zeflik i Gustek mogli znów podziwiać grę Eziego, Teo Peterka, Wodarza...

Z trybuny, na której siedzieli żołnierze niemieccy, poderwał się jakiś SS-man w stopniu Unterscharfuhrera. Wydawało się im, że skądś go znają...

***

- Co robimy? - zapytał Zeflik

- Idziemy na mecz. Skocz po Karlika - rzekł Gustek

- To ty nie wiesz? Karlika i cołką jego familię zabrało wczoraj Gestapo.

Gustek oglądał grę bez dawnego entuzjazmu. Zeflik też. Świadomość, że ich przyjaciel może już nigdy nie wrócić z hitlerowskiego więzienia odbierała im dawną radość ze wspólnej pasji.

- Pieronie, to już nie ta drużyna - rzekł po przegranym meczu Zeflik. - Nie ma Wodarza, Peterka, Giemsy... A ci młodzi to jeszcze długo nic nie pokożą. Może ten Gerard, jak mu tam, Cieślik? Może on...

***

- Wiesz, co to znaczy NSDAP? - Gustek opowiedział modny dowcip.

- Wiem: Nasi Są Daleko, Ale Przidom - odparł Zeflik. - Idymy na mecz?

Ale nie poszli. Nagła ofensywa wojsk radzieckich w kierunku Śląska sprawiła, ze odwołano wszystkie rozgrywki.

***

- Popatrz, przecież to nasz Wiluś - rzekł Zeflik, wskazując ciało wiszące na szubienicy stojącej w centralnym miejscu chorzowskiego rynku.

- A wiesz, że kiedyś widziołech go na meczu? Był w tym samym esesmańskim mundurze.

- Tak, to kawał świni. Ale dzięki niemu nie wysłali mnie do lagru - usłyszeli za sobą znajomy głos.

- Karlik?! - z niedowierzaniem zawołali obaj

Rzucili się w objęcia przyjacielowi.

- To co robimy? - zapytał nowo przybyły.

- Jak to co? Idziemy na mecz!

 

 

 

 

 

 

______________________________________________________________________________

* Efcyj - 1.FC Katowice, wicemistrz Polski z 1927 roku. Drużyna uznawana powszechnie za niemiecką. Wychowankiem tego klubu był Ernest Wilimowski.

**Bismarckhutte - niemiecka nazwa Hajduk Wielkich (obowiązywała do 1920 i w czasie II wojny światowej). Obecnie część Chorzowa - Batory.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Tezet74 · dnia 02.02.2014 07:49 · Czytań: 469 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 13
Komentarze
blaszka dnia 02.02.2014 09:29
Jestem pod dużym wrażeniem pomysłu i wykonania. Trudny temat pokazany oczami kibiców, przez pryzmat rozgrywek piłkarskich, i przy zastosowaniu żywej gwary. Czyta się lekko, a jednocześnie czuje ciężar poruszanego zagadnienia. Bezpretensjonalność bohaterów jest dodatkowym atutem. Gratulacje!
Usunięty dnia 02.02.2014 10:26
Przerwa dobrze Ci zrobiła. Chociaż widząc tak ogromne postępy, ciężko uwierzyć, że siedziałeś przez ten czas bezczynnie.

Świetnie napisane. Jeszcze lepiej zmontowane pod kątem budowania atmosfery. Sam pomysł genialny i bardzo oryginalny. No i dialogi rozkładają na łopatki (mnie, nie tekst).

Pomyśl o tych momentach, bo zawsze warto podkręcać śrubkę:

Cytat:
stało pię­ciu szes­na­sto­let­nich mło­dzień­ców: Jo­hann, Willi, Gu­stek, Ze­flik i Kar­lik. Z za­in­te­re­so­wa­niem przy­glą­da­li się wy­da­rze­niom na bo­isku. Nagle Willi wska­zał na ru­de­go wy­rost­ka sto­ją­ce­go

Cytat:
Radia nie maił w domu

miał

Cytat:
- Co ro­bi­my? - (z)a­py­tał Ze­flik.

Cytat:
Z try­bu­ny(,) na któ­rej sie­dzie­li żoł­nie­rze nie­miec­cy(,) po­de­rwał się jakiś SS-man

Cytat:
że obaj wy­je­cha­li do By­to­mia(,) aby unik­nąć służ­by

Cytat:
od­bie­ra­ła im dawną ra­dość z ich wspól­nej pasji.

może: im dawną radość ze wspólnej pasji

Cytat:
- Wiesz(,) co to zna­czy NSDAP?

Cytat:
rzekł Ze­flik(,) wska­zu­jąc na ciało

Cytat:
na ciało wi­szą­ce na szu­bie­ni­cy sto­ją­cej na cho­rzow­skim rynku.

to już wykroczenie

Cytat:
Rzu­ci­li się w ob­ję­cia Kar­li­ko­wi, który wła­śnie nad­szedł.

a tu coś bym przemontowała; może:

- Karlik! - rzucili się w objęcia przyjacielowi.
Tak, żeby zrobić większą pompę, bo w/w zdanie jest mało emocjonalne i takie zbyt sucho relacjonujące.
Martin CROSS dnia 02.02.2014 11:02 Ocena: Dobre
Dobry tekst. Moim zdaniem zasługuje na rozbudowanie. W małej formie jest tyle treści. No i gwara. Co do gwary - świetny pomysł. No, ale właśnie - też brakuje porządnego redaktora i korektora. Samemu nic obecnie nie da się zrobić. Ale gratuluję pomysłu i wykonania.
Tezet74 dnia 02.02.2014 12:52
Bardzo dziękuję za komentarze.

Morfino - poprawiłem wg sugestii.

Jeśli chodzi o gwarę, starałem się odtwarzać jak najwierniej, ale zdaję sobie sprawę, że może nie być perfekcyjnie. Jeśli ktoś ma jakieś sugestie - jestem otwarty.
(tym bardziej, że nie jestem Ślązakiem :))
henrykinho dnia 02.02.2014 20:47
Klimat futbolu z tamtych lat był niesamowity. Niesamowity, bo chodziło o coś znacznie więcej niż o ligę, piłkę, dwie bramki czy wyzwiska na stadionach, o wypicie piwka albo wkurzenie na kaloszopodobnego sędziego. Szczególnie na Śląsku, gdzie przyszedł czas opowiedzenia się po którejś ze stron, gdzie niewłaściwa decyzja mogła wiązać się z konsekwencjami znacznie poważniejszymi od zostania ofiarą nieprzyjemnego pobicia. Wtedy decyzja o grze dla reprezentacji Niemiec to musiało być coś na wzór wypowiedzenia wojny. Wszystko miało niebagatelne znaczenie.
Poczułem to na swój sposób. Pewnie najbardziej jako kibic oraz nieco mniej – jako fascynat historii. Na gwarze się kompletnie nie znam, jednak wiem, że bez niej byłoby jałowo, stąd zabieg językowy uznaję za udany, nadający realizmu.
Swoją drogą – do dziś mam piłkę z autografem Cieślika. To jest coś ;)
Usunięty dnia 03.02.2014 12:28
Super i tyle. itede
Miladora dnia 07.02.2014 12:01
Do licha, Ślązok? Rodowity hanys?! ;)))
Ech, stare czasy, bo urodziłam się w Chorzowie, a wychowałam w Gliwicach, i dźwięk śląskiej gwary był jak powrót do domu. :)
Ładnie odtworzyłeś mowę – jakbym ich wszystkich słyszała.
No i dobre to opowiadanie, Tezet.
Prawdziwe, bo i język, i realia, i wiarygodność psychologiczna postaci, a także specyficzny humor Ślązaków.
Ja mam także dodatkową frajdę, bo nie muszę Cię rozbierać do rosołu, gdyż tekst jest spójny, płynny i bez błędów.
No, z dwoma zaledwie – jedną literówką i jednym ortem. ;)
I jedną sugestią.

Cytat:
już nie w Cho­rzo­wie, a w Bi­smarc­khut­te!(*)

Dałabym gwiazdkę (oczywiście bez nawiasów) i odnośnik pod tekstem, że:

___________________________________________
* Bismarckhutte - dawniej Hajduki Wielkie, obecnie część dzielnicy Chorzów-Batory.

Cytat:
im, ze skądś go znają...

- że -

Cytat:
A ci mło­dzi to jesz­cze długo nic nie po­ko­rzą.

Pokażą - od pokazać - czyli "pokożą".

Z przyjemnością przeczytałam, wchodząc w niezapomniany śląski klimat języka i... meczy. :)
Jak mogłabym nie znać nazwiska "Gerard Cieślik".

Miłego, Tezet.
Dobrze, że hanysy dokopały Krakusom, chociaż Kraków to teraz moje miasto. :)

PS. "(tym bardziej, że nie jestem Ślązakiem :))"
Dopiero teraz zauważyłam. No to gdzie się nauczyłeś tak gadać? :)
Tezet74 dnia 07.02.2014 12:14
Milu - nie jestem Ślązakiem. Pochodzę z regionu nazywanego czasem "szuwarowo - bagiennym". Jestem warmiakiem. Gwarę śląską uwielbiam. Poznałem ją dzięki "Berom i bojkom śląskim" Ligonia oraz sadze o rodzinie Pasterników. Dziękuję za odwiedziny. Tego orta zauważyłem dopiero teraz :(. Wstyd...
Co do objaśnienia - masz rację. Dodatkowo muszę też chyba wyjaśnić co to znaczy "Efcyj". Zaraz poprawię ;).
Miladora dnia 07.02.2014 12:19
Tezet74 napisał:
Poznałem ją dzięki "Berom i bojkom śląskim" Ligonia

Stare dobre bojki. :)
W dodatku mieszkałam na ulicy Ligonia...

Dzięki za umożliwienie powrotu do przeszłości. :)
ajw dnia 07.02.2014 14:02
Świetny pomysł! :) Mocną stroną jest też specyficzny język. Podoba mi się :)
Miladora dnia 07.02.2014 23:35
Tezet74 napisał:
Dodatkowo muszę też chyba wyjaśnić

Daj tylko linię ciągłą i odnośniki niżej pod tekstem, żeby nie wpadały na zakończenie. :)
Tezet74 dnia 08.02.2014 15:53
Milu - zrobione. Myślę, że teraz i treść, i forma są ok :).
Wasinka dnia 09.02.2014 11:14
Ciekawy sposób na pokazanie istotnych momentów historii - i jak ona wyznacza rytm życia codziennego, czy też codziennych pasji. Jest niby lekko i z humorkiem, ale pod podszewką szturcha nas ciężar i szczypie mrok.
Bohaterowie jakby zaklęci w swoim futbolowym świecie, niejako w ogóle niereagujący na zmiany ogólnoludzkie, ale wplątani jeno w perypetie piłkarskie. Lecz i ten świat podporządkowany został siłom prądu historii. Beztroska zdaje się więc tylko pozorem.
Jednakowoż - bohaterowie nie tracą rezonu i pasja w nich pozostaje. ;) Szczególnie że przyjaźń pozostaje nienaruszona.

Kropki Ci się pogubiły, na przykład tutaj:
Cytat:
- Kto? - za­py­tał Gu­stek(.)

Cytat:
Radia nie miał w domu żaden z nich, nawet Willi(.)

Cytat:
- Chło­po­ki, a może by tak po­je­chać do War­sza­wy? - za­pro­po­no­wał Ze­flik(.)

Cytat:
- Co ro­bi­my? - za­py­tał Ze­flik(.)
- Idzie­my na mecz. Skocz po Kar­li­ka - rzekł Gu­stek(.)

Cytat:
- Kar­lik?! - z nie­do­wie­rza­niem za­wo­ła­li obaj(.)


Czasem jeszcze gdzieś przecinka braknie, np.
Cytat:
Świa­do­mość, że ich przy­ja­ciel może już nigdy nie wró­cić z hi­tle­row­skie­go wię­zie­nia(,) od­bie­ra­ła im dawną ra­dość ze wspól­nej pasji.


I taki cosik jest:
Cytat:
Dzi­siok przi­szoł zo­bo­czyć swo­ich no­wych kam­ra­tów.g
- zagadkowe "g"


A tutaj miałabym sugestię:
Cytat:
- Idzie­my na mecz.
Na ten mecz wy­bra­li się tylko w trój­kę.

Może:
- Idziemy na mecz.
Wybrali się tylko w trójkę.



Pozdrawiam słonecznie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
akacjowa agnes
12/08/2022 08:31
Dziękuję za miłe słowo o kapelusiku ;) Jasne, że Twój… »
pociengiel
12/08/2022 02:56
najfajowsze z tych wszystkich wagonów »
pociengiel
12/08/2022 02:35
dzięki, jako niezdeklarowany wolny duch, myślałem… »
wolnyduch
11/08/2022 23:52
Wszystko można, również za tym winklem, ale czy warto? Z… »
wolnyduch
11/08/2022 23:41
P.S Nie uleganie trendom, to właśnie świadomość siebie i… »
wolnyduch
11/08/2022 23:34
To prawda, że ludzie sami sobie podcinają gałąź na której… »
wolnyduch
11/08/2022 23:11
Witaj Akacjowa Masz rację, że dobra pewnie nie jest… »
akacjowa agnes
11/08/2022 18:05
Cieszę się, że trafił w Twój gust, Ekslibris. Bardzo ciekawa… »
ekslibris
11/08/2022 18:01
Wiersz o akceptacji siebie i o próbie odnalezienia się we… »
pociengiel
11/08/2022 17:49
podjarany »
pociengiel
11/08/2022 17:48
dzięki »
skroplami
11/08/2022 13:18
Ajw witaj. Jakie umiejętności :(? Sądowe :)? Poważnie, mogę… »
skroplami
11/08/2022 13:09
Prawdziwe poruszydło :). Z komentarzy, poruszyło wielu.… »
akacjowa agnes
11/08/2022 09:05
Dobra starość nie jest zła. Ale co, jeśli nie jest dobra?… »
akacjowa agnes
11/08/2022 08:30
Bardzo dziękuję za komentarze. Flor, ten wiersz jest… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:28
Najnowszy:Vitalii
Wspierają nas