Ciemna strona miasta cz. V - Tezet74
Proza » Historie z dreszczykiem » Ciemna strona miasta cz. V
A A A
Od autora: Kolejna część mojej historii kryminalno - thrillerowej.
Klasyfikacja wiekowa: +18

Rozdział III

W pokoju narad w komisariacie policji siedzieli inspektor Wiatr, komisarz Mazur oraz nadkomisarz San. Referowała ta ostatnia.
- Oględziny miejsca zbrodni niewiele nam na razie dały. Dziewczyna leżała na łóżku, związana i zakneblowana. Na twarzy ślady krwi, prawdopodobnie została pobita.
- Przyczyna śmierci? – zapytał Wiatr
- Na ciele brak obrażeń, jeśli nie liczyć tych śladów na twarzy i pręg po więzach na nadgarstkach i kostkach. Czekamy na wyniki sekcji zwłok – odpowiedział Mazur
- Motyw? – indagował dalej naczelnik wydziału.
- Seksualny – wypalił bez namysłu Mazur.
- Nie byłabym tego taka pewna – San pokręciła przecząco głową
- A to z powodu? – Wiatr podniósł głowę i spojrzał w twarz Olgi, Mazur nachmurzył się.
- Panienka, tj. ofiara została znaleziona kompletnie ubrana. Żadnych śladów zgwałcenia…
- Taki z pani anatomopatolog? – zapytał ze złością w głosie Mazur.
- Komisarzu, gdyby morderstwo było na tle seksualnym, to ofiara byłaby przynajmniej obnażona. On ją tylko przywiązał do łóżka i zakneblował.
- Wiadomo, że morderca był sam?
- Tak. To znaczy, domniemany morderca. Tyle zeznała koleżanka zamordowanej, ta Joanna Maślińska vel Dalila. Ona prawdopodobnie widziała zabójcę, albo też ostatniego klienta ofiary. Tyle, że jak zobaczyła zwłoki wpadła w histerię i do tej pory nie mogliśmy z komisarzem Mazurem zadać jej ani jednego pytania więcej.
W tej chwili rozległo się pukanie do drzwi i do gabinetu wszedł sierżant Michał Olszewski z plikiem papierów w ręku.
- Pani nadkomisarz – zwrócił się do Olgi – protokoły z oględzin.
Olga wzięła z rąk Olszewskiego dokumenty i szybko zaczęła przebiegać po nich oczami. Zatrzymała się w pewnym miejscu tekstu. Jej brwi uniosły się na znak zdumienia, po czym opanowawszy się, czytała dalej. Gdy skończyła podała papiery Wiatrowi.
- Na spodenkach ofiary ślady spermy – przeczytał na głos inspektor.
- A więc jednak! – zawołał tryumfalnie Mazur
- Jakiś pieprzony nekrofil – rzekła Olga – Albo…
- Albo? – powiedział Mazur, powtarzając jak echo ostatnie słowo nadkomisarz San.
- Albo fetyszysta, który marszczy Freda nad związaną dziewczyną – dodała Olga sięgając ponownie po dokumenty przyniesione przez Olszewskiego.
Z pliku papierów wybrała jeden. Był to wstępny protokół sekcji zwłok. Olga odszukała rubrykę, w której wpisano przypuszczalną godzinę śmierci.
- Raczej fetyszysta – rzekła z przekonaniem – bo Dalila zeznała, że jej koleżanka wyszła z klubu z klientem o 19, a zgon nastąpił po 23, a więc kilkadziesiąt minut przed znalezieniem zwłok. Prostytutki raczej nie spędzają z jednym klientem aż 4 godzin. Z tego wynika, że kiedy morderca wychodził, dziewczyna żyła.
- W takim razie trudno tu mówić o morderstwie. Może panna miała jakąś ukrytą chorobę. Nie wiem, problemy z sercem, cukrzycę… – rzekł Mazur, ale widząc powątpiewający wzrok Olgi zamilkł, a po chwili dorzucił – Zastanawia mnie tylko, czemu, skoro masturbował się nad nią, to nawet jej nie dotknął – Marek Mazur zastanowił się głęboko.
- Tej sprawy teraz nie rozstrzygniecie. – zakończył naradę inspektor – Ty pojedziesz do klubu i przesłuchasz właściciela. Przyciśnij go trochę na okoliczność stręczycielstwa. Zresztą – wiesz co masz robić.
- Tak jest panie inspektorze! – przesadnie ozwał się Mazur
- Nie błaznuj – skarcił go dowódca i zwracając się do Olgi zakończył – a pani pojedzie do rodziców tej drugiej. Może w rodzinnym domu będzie rozmowniejsza. Potem, które z was skończy pierwsze, pojedzie do szkoły, w której uczyła się zamordowana. Wykonać.
Funkcjonariusze udali się do swoich zadań.

***

Samochód prowadziła starsza posterunkowa Agnieszka Marzec. Ona jedyna przychodziła na służbę w mundurze. Formalnie nie była pracownikiem Wydziału. Dopiero zaczynała swą karierę w Policji, ale za to pod jakim okiem! Olga San była dla niej prawie niedościgłym wzorem, coś jak mistrz Jedi dla swego padawana. Agnieszka starała się we wszystkim naśladować swą mentorkę. Teraz jechały razem, aby w domu rodzinnym Joanny Maślińskiej dokonać jej przesłuchania. Był to bowiem jedyny świadek, który widział potencjalnego zabójcę Sylwii Stasiak.

Olga nie była w najlepszym nastroju. Sprawa, którą zaczęli wspólnie z tym nadętym komisarzem przypomniała jej pewne wydarzenie z czasów, gdy była nastolatką. Przymknęła oczy i, jak na zawołanie, najgorsze wspomnienie z lat młodości powróciło.

Agnieszka gwałtownie przyhamowała, bo jadący prawym pasem volkswagen passat nagle zmienił pas ruchu. Nadkomisarz Olga San, jakby wyrwana ze snu rozejrzała się półprzytomnie wokoło. Radiowóz zbliżał się do skrzyżowania ulic Świętokrzyskiej i Górnej. Za chwilę mieli skręcić w owo osławione Przytorze. San wzdrygnęła się, jakby z obrzydzeniem. A może z lękiem?
Ona to bowiem była ta nastolatką, która w owe piątkowe popołudnie dwudziestego siódmego listopada przed czternastu laty wyszła z baru „Beta” i zamiast iść okrężną drogą do domu dziadka, poszła prosto przed siebie…

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Tezet74 · dnia 04.02.2014 05:35 · Czytań: 664 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 3
Komentarze
pablovsky dnia 04.02.2014 14:08 Ocena: Bardzo dobre
Tezet, wziąłem sobie na warsztat Twoją kryminalną historię, poświęciłem troszkę czasu i wyobraź sobie, że przeczytałem również pozostałe odcinki. Pierwsze, czyli najważniejsze wnioski, jakie mi się nasunęły po lekturze:
- Nie jest źle
- Jest dobrze
- Będzie jeszcze lepiej.

Ale ta ostatnia opcja tylko wtedy, jeśli zaczniesz czuć, to co piszesz, a nie będziesz pisał po to, żeby się czytelnikowi spodobało. To są rzeczy, które należy bezwzględnie sobie podporządkować, pisząc dobry kryminał.

Dla przykładu:
Cytat:
Ona to bo­wiem była ta na­sto­lat­ką, która w owe piąt­ko­we po­po­łu­dnie dwu­dzie­ste­go siód­me­go li­sto­pa­da przed czter­na­stu laty wy­szła z baru „Beta” i za­miast iść okręż­ną drogą do domu dziad­ka, po­szła pro­sto przed sie­bie…


Ostatnie zdanie w tym odcinku jest całkowicie zbędne. To się musi zdarzyć gdzieś z boku, czytelnik musi się nad tym zastanowić. A gdyby mocno się uprzeć i zostawić zdanie, to już bezwzględnie należy wyrzucić zwrot: "Ona to bo­wiem była ta".

Gdyby to ode mnie zależało, zakończyłbym:

Za chwi­lę mieli skrę­cić w Przy­to­rze. San wzdry­gnę­ła się, jakby z obrzy­dze­niem. 
A może z lę­kiem? Zagryzła wargi.
Czy to możliwe? - przeszło jej przez myśl. - To ja byłam tą na­sto­lat­ką, która w piąt­ko­we po­po­łu­dnie przed czter­na­stu laty wy­szła z baru „Beta” i za­miast okręż­ną drogą do domu dziad­ka, po­szła pro­sto przed sie­bie…?


Ogólnie rzecz ujmując, zapowiada się całkiem ciekawie. Jestem miłośnikiem dobrego kryminału, więc obiecuję, że będę śledził każdy następny odcinek. Jeżeli dołożysz więcej emocji, skrócisz nieznacznie opisy i niepotrzebne momentami dialogi, to z pewnością coś interesującego urodzi się na Portalu.
Pozdrawiam serdecznie!
Usunięty dnia 05.03.2014 11:13
Za bardzo chcesz wszystko dopowiedzieć. Czuć to i w dialogach, i w narracji. Czasem samo się nasuwa, czyja jest dana wypowiedź, a właśnie przez te ciągle wyjaśnienia zaczynają się osoby mieszać. Narrator też jest zbyt drobiazgowy, chwilami nawet zdarza mu się powtarzać. Musisz po prostu bardziej uwierzyć w wyobraźnię czytelnika, zamiast prowadzić go cały czas za rączkę.

Wiatr, San, Mazur, Marzec. Trochę jak na lekcji geografii. Jeśli to celowy zabieg, to w zestawieniu z mocną fabułą nie wypada dobrze. Powiedziałabym, że dość zabawnie.

Pokombinuj, bo pomysł jest. I może się okazać, że całkiem dobry.

Cytat:
W po­ko­ju narad w ko­mi­sa­ria­cie po­li­cji

zrób: w pokoju narad komisariatu policji - i jedno "w" wyleci, bo teraz się trochę kłócą

Cytat:
- Nie by­ła­bym tego taka pewna(.) – San po­krę­ci­ła prze­czą­co głową

Cytat:
- Pa­nien­ka, tj. ofia­ra zo­sta­ła

to jest
Cytat:
- A to z po­wo­du? – Wiatr pod­niósł głowę i spoj­rzał w twarz Olgi, Mazur na­chmu­rzył się.

i tutaj właśnie masz przykład, kiedy te dopowiedzenia wprowadzają bałagan; nie wiadomo już kto i co

Cytat:
Tyle, że jak zo­ba­czy­ła zwło­ki(,) wpa­dła w hi­ste­rię

Cytat:
Za­trzy­ma­ła się w pew­nym miej­scu tek­stu. Jej brwi unio­sły się na znak zdu­mie­nia, po czym opa­no­waw­szy się, czy­ta­ła dalej. Gdy skoń­czy­ła(,) po­da­ła pa­pie­ry Wia­tro­wi.

Cytat:
do­da­ła Olga(,) się­ga­jąc po­now­nie po do­ku­men­ty przy­nie­sio­ne przez

Cytat:
ale wi­dząc po­wąt­pie­wa­ją­cy wzrok Olgi(,) za­milkł

Cytat:
rzekł Mazur, ale wi­dząc po­wąt­pie­wa­ją­cy wzrok Olgi za­milkł, a po chwi­li do­rzu­cił:Za­sta­na­wia mnie tylko, czemu, skoro ma­stur­bo­wał się nad nią, to nawet jej nie do­tknął – Marek Mazur za­sta­no­wił się głę­bo­ko.

raz że powtórzenie, dwa - skoro już powiedział, że się zastanawia, to narrator nie musi po nim powtarzać

Cytat:
- Tej spra­wy teraz nie roz­strzy­gnie­cie. – (Z)a­koń­czył na­ra­dę in­spek­tor(.) – Ty po­je­dziesz do klubu

Cytat:
- Tak jest(,) panie in­spek­to­rze!

Cytat:
- Tak jest panie in­spek­to­rze! – prze­sad­nie ozwał się Mazur

znowu niepotrzebne dopowiedzenie

Cytat:
i zwra­ca­jąc się do Olgi(,) za­koń­czył: – a pani po­je­dzie do ro­dzi­ców tej dru­giej. Może w ro­dzin­nym domu bę­dzie roz­mow­niej­sza.

zrób: może tam będzie rozmowniejsza - i powtóreczka zniknie

Cytat:
Funk­cjo­na­riu­sze udali się do swo­ich zadań.

to też bym wywaliła

Cytat:
Do­pie­ro za­czy­na­ła swą ka­rie­rę

swoją; chociaż wywaliłabym całkiem, bo za chwilę znowu masz - swą mentrokę

Cytat:
Olga San była dla niej pra­wie nie­do­ści­głym wzo­rem

prawie - do kosza

Cytat:
Agniesz­ka sta­ra­ła się we wszyst­kim na­śla­do­wać swą men­tor­kę.

swoją

Cytat:
Teraz je­cha­ły razem, aby w domu ro­dzin­nym Jo­an­ny Ma­śliń­skiej do­ko­nać jej prze­słu­cha­nia.

jej - do kosza

Cytat:
Spra­wa, którą za­czę­li wspól­nie z tym na­dę­tym ko­mi­sa­rzem(,) przy­po­mnia­ła jej pewne wy­da­rze­nie

Cytat:
ro­zej­rza­ła się pół­przy­tom­nie wo­ko­ło.

wokół będzie ładniej

Cytat:
ro­zej­rza­ła się pół­przy­tom­nie wo­ko­ło. Ra­dio­wóz zbli­żał się do skrzy­żo­wa­nia ulic Świę­to­krzy­skiej i Gór­nej. Za chwi­lę mieli skrę­cić w owo osła­wio­ne Przy­to­rze. San wzdry­gnę­ła się

miały skręcić

Cytat:
Ona to bo­wiem była t(ą) na­sto­lat­ką, która w owe piąt­ko­we po­po­łu­dnie(,) dwu­dzie­ste­go siód­me­go li­sto­pa­da przed czter­na­stu laty(,) wy­szła z baru „Beta
Tezet74 dnia 05.03.2014 17:39
Bardzo Ci dziękuję Morfinko za tę "wiwisekcję" mojego tekstu. No cóż - wypada mi się jakoś do tego odnieść. Na wstępie (mojego listu ;)) wyjaśnię, że "Miasto" pisałem jakiś czas temu i dla pewnej, konkretnej grupy czytelników. Dlatego też bohaterowie mają takie nazwiska. I nie zamierzam ich zmieniać, bo to "za dużo roboty", choć może i rzeczywiście brzmią zabawnie. Do tego odcinka, który komentowałaś nic nie zmieniłem z pierwowzoru, jednak następne będę pisał prawie od zera, powinno więc być trochę lepiej (skromność to nie jest moje drugie imię ;)). Jeszcze raz dziękuję Ci za poświęcony czas.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zbigniew Szczypek
20/02/2024 00:55
Gabrielu No niestety Kazjuno ma rację - to już nie jest ten… »
Zbigniew Szczypek
19/02/2024 23:56
Cześć Nikon Nie wiem, jakiej prawdy szukasz, według górali… »
mike17
19/02/2024 20:38
Jarku, piszesz w bardzo amerykańskim stylu. Nie ma tu… »
Marek Adam Grabowski
19/02/2024 15:28
Spoko. To chyba rzeczywiście jedno z moich lepszych, a… »
Kazjuno
19/02/2024 14:15
Dzięki Marku. Na Ciebie mogę zawsze liczyć. To kontynuacja… »
Kazjuno
19/02/2024 14:11
Ten kawałek też przegapiłem. Sorry! Pomysł, jak to u Ciebie… »
Marek Adam Grabowski
19/02/2024 13:39
Sympatyczne opowieść. Niestety słabo pamiętam poprzednie… »
Marek Adam Grabowski
19/02/2024 13:30
Dzięki Kazju! Bardzo fajny komentarz. Pozdrawiam »
Kazjuno
19/02/2024 11:41
Masz rację Marku, że olałeś roszczeniową Witch. Babsztyl za… »
Kazjuno
19/02/2024 11:18
Przeczytałem Gabrielu G. Niestety nie całość. Dlaczego, za… »
Marek Adam Grabowski
19/02/2024 10:02
Dziękuję; miło słyszeć o takich grzebaniach. Polecam też… »
Marek Adam Grabowski
19/02/2024 10:00
Dziękuję za miły komentarz. Przy okazji przypomnę o mojej… »
Zbigniew Szczypek
19/02/2024 00:56
Bernierdh Nie było mnie w tedy, więc piszę teraz ;) Jest… »
Zbigniew Szczypek
19/02/2024 00:23
No tak Marku, babie nie dogodzisz! Całkiem, jak w bajce… »
Zbigniew Szczypek
19/02/2024 00:14
Witaj Marku Grzebałem sobie w "Kościach" i… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 20/02/2024 16:43
  • Nie mamy nic przeciwko, jeśli każdy z narzekających sprowadzi choć jedną osobę ze starej gwardii. Nie mamy niestety siły, żeby konkurować z mediami społecznościowymi, jesteśmy skromnym portalikiem ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 18/02/2024 22:24
  • Szkoda, wielka szkoda! Co zaglądam, a trochę mnie nie było, to jest coraz gorzej! Przez tydzień obserwuję zapaść, było żle ale teraz, to jakaś tragedia z komentarzami, czy to martwy magazyn?
  • RonaczeK
  • 09/02/2024 19:16
  • Chciałem tylko powiedzieć że choć ostatnio nie mam czasu na to by być tu online to zaglądam poczytać. A Ty czytasz? [link]
  • mike17
  • 09/02/2024 16:19
  • Wczoraj minęło 12 lat, jak jestem na portalu :) Jak ten czas leci. To były naprawdę fajne, udane lata. Szkoda tylko, że tak wielu wartościowych użytkowników już tu nie zagląda...
  • Druus
  • 20/01/2024 22:16
  • Bywam tutaj co jakiś czas i domniemam, że Wasz Król „umarł”.
  • ajw
  • 13/01/2024 15:52
  • Również wszystkiego dobrego :)
  • Wiktor Orzel
  • 02/01/2024 09:38
  • Wszystkiego dobrego Wszystkim, dziękuję że tu nadal jesteście! :)
  • mike17
  • 31/12/2023 18:00
  • Oby ten Nowy Rok był dla Was lepszy niż ten, który się właśnie kończy, niech dopisuje zdrowie i wena, a co do portalu, to najlepszy portal w Polsce i tak trzymać, ole :)
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:joanna_wie