Felicja - Maciejka
Proza » Miniatura » Felicja
A A A
Od autora: Z dedykacją dla wiadomej osoby.

Felicja właśnie zakończyła kolejny ciężki dzień w pracy. Beznadzieja, pomyślała zamykając najniższą szufladę biurka na mały kluczyk zawieszony na intensywnie różowej smyczy. Nienawidziła tego koloru. I tej pracy. Kolor jednak ułatwiał szybkie odnalezienie kluczy każdego poranka, a praca zapewniała „jakie takie” przeżycie, jak mówiła dziewczyna pytana o zarobki w międzynarodowej korporacji.

Wrzuciła klucze do bocznej kieszeni czerwonej torebki, a szybkie spojrzenie w lusterko tylko potwierdziło, że włosy już same błagają o fryzjera, na którego znów dzisiaj nie znajdzie czasu. „Jesteś beznadziejna, mała!” oświadczyła swemu odbiciu i poczłapała w stronę windy. Wciśnięta w najdalszy jej punkt słuchała radosnego szczebiotania kobiet, pracujących na innych piętrach wieżowca, opowiadających o planach na zbliżającą się majówkę. Felicja rzucała co chwilkę nienawistne spojrzenia w ich stronę, gdy nagle ktoś stojący obok wyszeptał jej wprost do ucha „Bo się pomarszczysz na dobre, wyglądasz teraz jak mops, nie szkoda ci takiej ładnej buźki?” Dziewczyna spłonęła rumieńcem zażenowania, nie sądziła bowiem, że jej twarz tak doskonale odzwierciedliła stan umysłu. Nieśmiało spojrzała w stronę sąsiada. Wysoki, barczysty, z dwudniowym zarostem i zawadiacko założonym kapeluszem. Bezczelnie wpatrywała się w jej biust. „80 D, jakbyś miał wątpliwości” rzuciła w jego stronę, gdy drzwi windy otworzyły się i nie patrząc, które to piętro, przecisnęła się i zniknęła w ciemnym komentarzu.

„Cholerny świat, jeszcze to mi potrzebne, jakby za mało było dzisiaj atrakcji!” mruczała pod nosem, gdy pokonywała kolejne piętro schodami. „Piękny początek tygodnia, nie dość, że kolejne nadgodziny, pewnie znów w ramach działalności charytatywnej, to jeszcze ten mi tutaj…” Felicja szybko pokonała hol, po raz kolejny zaczepiła torebką ten duży kosz, strojący od dwóch lat w tym samym miejscu, „na złość mnie”, jak wielokrotnie powtarzała. „Ej, złośnico, a ten kosz to czym Ci podpadł?” usłyszała za sobą. Odwróciła się i zamarła na chwilkę. Ten bezczelny typek z windy, stał i najwyraźniej czekał na nią, jakby wiedział, że za chwilkę się pojawi. Stał i się uśmiechał całym garniturem wybielonych zębów. Stał i znów się wpatrywał w jej biust. „80 D mówisz? Obstawiałem 75 C, ale ty pewnie wiesz lepiej…” usłyszała. Nie zastanawiając się za długo, podeszła do niego, spojrzała mu w oczy i łapiąc go za krocze wysyczała „Możemy się przekonać, ale tu i teraz. Taki jesteś kogut, to pokaż na co Cie stać!” Nadjechała kolejna winda, z której wyszła grupa kobiet. Zamilkły na widok tej niecodziennej pary. „No dalej, kogucie” triumfowała Felicja. „Daj spokój, żartowałem, a tak w ogóle to Ty nienormalna jesteś, leczyć się powinnaś” krzyczał i popychając ją, uwolnił się, by wybiec z budynku, gubiąc po drodze kapelusz. „Brawo, dziewczyno! A to będzie moja zdobycz wojenna” powiedziała sama do siebie i wrzucając kapelusz do torebki udała się w stronę domu.

Już w połowie schodów go zauważyła. Duży bukiet żółtoczerwonych tulipanów. Jej ukochanych, takich, jakie rosły w ogrodzie ukochanej babci. Nogi zaczęły ważyć tony, każdy krok sprawiał niewyobrażalny fizyczny ból. Tych parę ostatnich stopni pokonała w pół godziny. Po twarzy zaczęły płynąc łzy. Usłyszała za sobą szybie kroki, to starszy syn sąsiada z piętra wyżej wracał ze szkoły. „Mówię Ci, nienawidzę tej budy! -zaczął bez wstępów- a tę starą pannę powinni juz dawno rytualnie złożyć na stosie, będzie to najlepsza forma okazania jej szacunku, na punkcie którego ma jakiegoś bzika. No masz, a ty znów buczysz???? Felka, co się tym razem stało? Oooo, kolejne chwasty na wycieraczce, no gość jest przemocny. Fajna z Ciebie babka, mam pomysł, namówię kumpli i po starej znajomości spuścimy mu manto w ciemnej dziurze. Chcesz???” Felicja ocierając łzy roześmiała się radośnie. „Chodź na porządna herbatę, mały, osłodzimy sobie żywota szarlotką. Masz ochotę?” zapytała Felicja. „No ciotka, na twoją zawsze, a co z tym zielskiem?” zapytał chłopak wskazując nogą na bukiet. „Weź mamie, niech się ucieszy”- „No, coś ty, Felka, żeby jakiejś zarazy dostała czy cuś. Rób herbatę, a ja skoczę wyrzucić ten badziew do śmietnika, za minutę jestem” i zanim Felicja zdążyła coś rozsądnego powiedzieć, chłopak znikał już na półpiętrze, unosząc bukiet w nieznane. Dziewczyna wiedziała doskonale, że zostawił je Damian, człowiek, którego próbowała się pozbyć od roku. Bezskutecznie. Na własne w sumie żądanie. Do takich wniosków doszła zalewając dwie pękate filiżanki wrzątkiem.

„O, jak pięknie pachnie- usłyszała po chwili- mówię ci , ciotka, nie ma to, jak porządna dawka glukozy po ciężkim dniu. Zmizerniałaś ostatnio, więc też Ci się przyda. Pewnie to przez tego patafiana, co? Przecież widzę, że nie odpuszcza. Młody jestem, ale nie głupi. I powiem ci coś, ale pewnie się na mnie wściekniesz, wiec miej litość nad młodzieżą, przyszłością narodu. Sama jesteś sobie winna… Stara jesteś ,ale naiwna jak przedszkolak. Facet się dobrze ustawił, miał tutaj wikt i opierunek i numerek na życzenie. No, nie patrz tak na mnie, mylę się?” „To nie tak, mylisz się, bo…” „Dziewczyno, tylko mi nie sprzedawaj tych głodnych kawałków, że cię kochał. Czy tam kocha. To zielsko nie stanowi dowodu miłości. Jakby cię kochał, to by ci nie zgotował tego piekła na ziemi. To nie jest miłość ciotka, to patologia. Nie wiem, czym on cię tak związał, co ci wmówił, ale to nie jest normalne. Nawet ja, dzieciak, to wiem. Kiedy się tutaj wprowadziłaś, pomyślałem „Ale laska! Mieć taka i cały świat do mnie należy!” A dzisiaj? Spójrz na siebie, jesteś wrakiem. Oczy podkrążone, smutne, zabiedzone i widzę w nich strach. Czego ty się dziewczyno boisz?? Co on ci wmówił? Takich patafianów jak on, możesz mieć na pęczki! Przestałaś się uśmiechać, nie ma w tobie tej siły, która tak do ciebie ciągnęła, nie ma tej przebojowości, pewności siebie. Nawet te obrzydliwe swetry to nie ty! No masz i znów buczysz? Może zresztą to potrzebne, więc bucz, ale tak do końca, wybucz tego skurwiela! Pewnie mało wiem o życiu, ale mam ochotę gada zabić! Za to co ci zrobił. Musisz się od tego odciąć, zacząć od nowa. Bo inaczej on wygra. Pokona cię, a na to nie pozwolimy, co, ciotka, nie pozwolimy??Chodź tutaj do mnie, przytulę i będzie lepiej. Tylko nie myśl, ze na ciebie, lecę - stara dupa już jesteś. Powiedzmy, że pokutę odprawiam. Zobaczysz wszystko będzie dobrze.”

Następnego dnia Felicja zadzwoniła i poprosiła o tydzień wolnego. Uśmierciła dawno nieżyjącą już ciotkę Wandę z Sanoka. Zapakowała bieliznę na zmianę i wsiadła w pierwszy pociąg jadący w stronę Lublina. Musiała uciec i pomyśleć. Botanik przywitał ją gama barw. Podobnie i w ukochanym Parku Saskim. Dzieci biegały, pszczoły brzęczały. Siedziała godzinami i karmiła stado gołębi. Przechodnie przyglądali się z ciekawością na jej twarz szczelnie zakrytą kolorową chustką. Miała tutaj znajomych, nie chciała się jednak z nikim widzieć. Bała się ich pytań o Damiana, o to, co dalej.                               Ostatniego dnia obcięła sięgające pasa blond włosy, znak rozpoznawczy Felicji. Workowaty sweter zamieniła na dopasowaną niebieską sukienkę. W kiosku kupiła kartę do telefonu. Gdy pociąg ruszył dziewczyna wysłała sms: „Miałeś rację. We wszystkim. Miałeś rację poniżając mnie i mówiąc, że jestem nic nie warta. Miałeś rację okłamując, szantażując. Miałeś rację, byłam głupia. Bo ci na to pozwalałam. Bo ci pozwalałam się mną bawić. Miałeś rację we wszystkim. Zniszczyłeś tamtą dziewczynę, ale nie mnie. Tamta cię nienawidzi, a ta z ciebie kpi. Długo to trwało, ale zrozumiałam, że to ty nie jesteś za wiele wart. Że twoja siła była tylko moja słabość. A jej już nie ma. I nigdy nie będzie. Nie próbuj się ze mną kontaktowa, bo cię zniszczę. Mam wszystkie twoje wiadomości. I za dużo wiem o przekrętach. Więc wybór jest prosty- albo zaszyjesz się w swej szczurzej norze albo zobaczysz, na co mnie naprawdę stać!”

„No, no, no, ciotką, aleś się wytaszczyła! Wiedziałem, że działam na kobiety, ale, że aż tak.” „Nie pochlebiaj sobie, młody, mamy robotę na dzisiaj. Podrzucisz jego rzeczy?” „Dżizes, znowu on?!” „Nie, mój drogi, po raz ostatni on!” powiedziała ze śmiechem na ustach.

Felicja właśnie zakończyła kolejny ciężki dzień w pracy. Nadal beznadzieja, pomyślała zamykając najniższą szufladę biurka na mały kluczyk zawieszony na intensywnie zielonej smyczy. Kochała ten kolor. I tę pracę. Po prostu projekt się przedłużał i znów musiała zostać dłużej w pracy. Piąty raz w tym tygodniu. Dała pstryczka w nos roześmianemu chłopakowi na zdjęciu stojącym na jej biurku, poprawiła wiszący na nim mały kapelusz, dzięki któremu poznała Krzyśka, zgasiła światło i zdecydowanym krokiem ruszyła w stronę windy.

W torebce zawirowała komórka. Sięgając po nią w przelocie zobaczyła roześmiane niebieskie oczy i falujące blond włosy. Jest całkiem, całkiem, pomyślała dziewczyna. „Felka, dostałem się! Miała rację! Wszystko jest możliwie!” Tak, wszystko jest możliwe, pomyślała Felicja i skierowała się w stronę domu.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Maciejka · dnia 19.02.2014 19:23 · Czytań: 384 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
zajacanka dnia 19.02.2014 22:04
Cytat:
Bez­czel­nie wpa­try­wa­ła się w jej biust.

wpatrywał chyba
Cytat:
„80 D,

A to znam! :)
Cytat:
stro­ją­cy od dwóch lat

stojący
Cytat:
po­de­szła do niego, spoj­rza­ła mu w oczy i ła­piąc go za kro­cze wy­sy­cza­ł

za dużo zaimków. "mu" do kosza."go" własciwie też
Cytat:
a tak w ogóle to Ty

ty - małą
Cytat:
a ty znów bu­czysz????

daj jeden pytajnik i wykrzyknik, jak chcesz podkreślić zdziwienie
Cytat:
Prze­chod­nie przy­glą­da­li się z cie­ka­wo­ścią na jej twarz

jej twarzy lub spogladali na jej...
Cytat:
aleś się wy­tasz­czy­ła!

kolejna literówka

i jeszcze kilka innych, których nie chciało mi się już zaznaczać.

Tekścik rozliczeniowy, jak widać, ale dobrze, że bohaterka wraca do siebie. Zastanawiam się nad zapisem wypowiedzi w cudzysłowie. Nie lepiej byłoby dialogiem to zapisać?
Jeśli pisanie pomogło, a odbiorca zrozumiał, to się cieszę i

Pozdrawiam na nowej drodze :)
spawngamer dnia 20.02.2014 09:30
Dobrnąłem do końca. Ku pokrzepieniu serc. Kobiecych. Więcej nie napiszę w obawie o moje krocze... ;-)
blaszka dnia 20.02.2014 13:59
Przyjemnie się czytało, płynnie, lekko napisane. Warto poprawić błędy, a literówki i spacje skontrolować jeszcze przed wrzuceniem tekstu do poczekalni. Historia ku pokrzepieniu kobiet przeżywających toksyczne związki. zapewne w życiu nie jest tak prosto i łatwo jak tutaj, tym niemniej pokazujesz słuszny kierunek.
Pozdrawiam cieplutko.
mruczol dnia 20.02.2014 14:47
Maciejko,

tekst ciekawy :yes: ;) . Lubię pozytywne zakończenia, więc jestem w pełni usatysfakcjonowana po przeczytaniu go :rol: .
Popracowałabym na Twoim miejscu nad znakami interpunkcyjnymi :smilewinkgrin: . Zajacanka ma rację. Powinnaś dialogi rozpisywać od nowych linii. Byłoby dużo prościej. Ponadto mam wrażenie, że uparcie pomijasz kropki (też miałam z tym kiedyś problem :( ;) ). Krótsze zdania lepiej się czyta, a w Twoim tekście co niektóre aż proszą się, żeby je poskracać.


Ściskam serdecznie i życzę dalszej weny twórczej :lol: :bigeek: :lol: .
Aśka ;) B) ;)
pablovsky dnia 20.02.2014 16:29
Sama historia być może nie jest zła, ale problem polega na tym, że nie gustuję w takich zawirowaniach miłosnych. Dotyczy to zarówno literatury, jak i życia w świecie realnym ;)
Oczywiście rozumiem, że znajdziesz swoich odbiorców. Treść taka mocno "harlequinowska", niektóre dziewczyny zaczytują się w podobnych romansidłach.
Pozdrawiam miło.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marian
26/06/2022 07:44
Marku, dzięki za odwiedziny i komentarz. Akapit zaraz usunę. »
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
wolnyduch
25/06/2022 21:26
Jeśli ktoś nie oglądał filmu pt. "Przełęcz… »
wolnyduch
25/06/2022 21:22
Witaj Katarzyno/Kasiu, jeśli można?... Dziękuję za… »
wolnyduch
25/06/2022 21:16
Piękne obrazowanie, czytałam z przyjemnością, pozdrawiam… »
Marek Adam Grabowski
25/06/2022 15:19
Ciekawe i dobrze napisane opowiadanie. Oddajesz magiczny… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:35
Poetycka wirtuozeria. Nic dodać, nic ująć. Gratuluję… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:31
Wiersz zasługujący na uwagę. Pełen bólu i smutku, lekko… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 08:43
Oj. Początek jest mocny. Wiersz wzbudza zainteresowanie i… »
Yaro
24/06/2022 22:40
3maj sie:) »
Yaro
24/06/2022 22:38
Wszystko każda rzecz ma nazwę i twarz... :) »
Materazzone
24/06/2022 17:58
Przypominam, że wiersz wcale nie musi się rymować,… »
Materazzone
24/06/2022 17:55
Erotyk dla dzieci. Ciekawe, nie powiem choć zbyt mocno… »
Materazzone
24/06/2022 17:52
Nie pasuje mi czwarty wers. Jakoś tak nie wybrzmiewa,… »
Materazzone
24/06/2022 16:37
Dzień dobry wszystkim. Rozwiążę wasz spór, choć omyłkowo… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:25
Najnowszy:ilustratorka
Wspierają nas