Siniaki - puma81
Proza » Inne » Siniaki
A A A
Od autora: Dedykuję tekst Renacie (mrugnięcie serducha wysyłam do Ciebie) i A (mężczyzna).
Klasyfikacja wiekowa: +18

Poranek jest jaskrawy jak kropla prawdy w strumieniu kłamstw. Na nocnej szafce leży paczka fajek, nietknięta od kilku miesięcy. Dym zabijał zapach czekolady, rozsiewany przez twoją skórę. Bose stopy przyklejają się do gumolitu w kuchni, nie chodzisz w kapciach, lubisz czuć, zimno, ciepło, ból, smutek, radość, cokolwiek, byle czuć. Upewniasz się w ten sposób, że żyjesz. Brzęk przestawianych naczyń ginie w szumie telewizora, a kwiatowy wzór tapety blednie razem z gniewem, gdy odtwarzam w myślach doskonałą sekwencję ruchów dłoni, malującej szminką usta. Opierasz lewe biodro o kuchenny blat, wpinając żółtą spinkę we włosy, jak słońce w błękit. Bierzesz kubek z parującą kawą i otwierasz drzwi.

- Śniłam ci się?

Jestem z tobą, w tobie, mówisz, że inny świat nie istnieje.
- Świeżak, kopsnij szluga! Gdzieś je skitrał?[1]
Masz dziwne oczy, zachodzą mgłą.
- ...będzie do mnie podklepywał na bajerę.[2]
- Kurwa, karnego solniaka wyłapiesz...[3]
Ktoś z łoskotem zamyka drzwi, rygluje zasuwami, jakbyśmy nie byli w sypialni tylko w lochach Alcatraz, a korytarzem przechadza się śmierdzący potem strażnik z pękiem kluczy albo Ed Harris jako generał Hummel, waląc kałachem o kraty. Wściekłe głosy uderzają w ściany, ich właściciele czyhają na mój błąd, jak horda wygłodniałych wilków. Pokonanie słabości potrafi najdotkliwszą klęskę obrócić w zwycięstwo. Czekam, aż będę mógł rozpieprzyć im łby.
Błaganie o litość, to chyba ten gość, którego przywiązaliśmy łańcuchem do samochodu. Uratował go czarny kot, bo Maciek nie chciał wycierucha przejechać.
Wiązki przekleństw, jak odbezpieczone granaty wybuchają pod czaszką. Szepczesz. Co? Nie musisz nigdzie iść! Znikasz. Otwieram oczy.
Blondynka, ściskając silikonowe cycki, patrzy nieruchomym wzrokiem i wykrzywia usta w grymasie, którego u kobiet nie znoszę, jakby zamiast mózgu miała pralinę nadziewaną spermą. Przecieram twarz. Nigdy nie lubiłem tlenionych lalek zadzierających nosa, zazwyczaj okazywały się cienkie jak pornus, w którym facetowi nie staje, a laska ma większą ochotę na operatora kamery.
Pot spływający po karku wsiąka w kraciasty koc, a razem z nim resztki sennych obrazów, pokrytych twoimi liniami papilarnymi, jakbyś grzebała w mojej głowie. Wróciłem. Zasysam więzienny brud, jak noworodek pierwszą dawkę powietrza i myślę sobie, że niektóre powroty są przykrym żartem losu. Uciekłaś do stolicy. Powiedzieli, że gość, który trzasnął ci dzieciaka, to farmazon, a ty przecież brzydzisz się kłamstwem.

- Zostawiłeś mnie samą w tym syfie.
- Gdybym nie wyjechał, moja głowa spadłaby wprost pod twoje stopy.

Słońce gra na podłogowych klepkach, jak na rozstrojonym pianinie. Świeżak zajmuje pryczę nade mną. Spod poduszki wystaje fragment zdjęcia, na którym uśmiechnięta blondynka trzyma w ramionach śpiące niemowlę. Ciekaw jestem, jak nowy zniesie rozłąkę. Na razie fota przynosi ulgę, stanowi przeciwwagę dla szamba obwarowanego kratą, jednak z czasem zacznie budzić wątpliwości.
Patrząc na kobietę, którą w białej sukience poprowadził do ołtarza, będzie zadawał wciąż te same pytania. Czy już poczuła słabość do jakiegoś pana Władzia reperującego jej pralkę, przykręcającego kran i naprawiającego samochód. Ostatecznie jest bardziej użyteczny od niego. A może najlepszy kumpel się nią zaopiekował?
A jak "życie zawodowe", od którego wziął przymusowy urlop? Od ilu spraw został odsunięty? Czy matka, którą zawiódł, dalej rozpacza nad losem syna?
Zaciśnie zęby w oczekiwaniu na listy i wiadomości. Ostatni skrawek papieru, który dostał, skitra pod poduszką. Tyle razy go rozwinie i złoży z powrotem, że przetrze się na krawędziach, a staranne pismo wykrzywi pot albo łzy. Paranoiczne myśli zrobią czystkę w mózgu, jak bojówki Tygrysa Arkana w bośniackich wioskach, pozostawiając zgliszcza i masowe groby. W końcu, w ciasnej pętli żółtych ścian, zmasakruje współlokatora zupełnie bez powodu, albo zrobi coś przeciwko „administracji” zakładu i pójdzie na dźwięki[4], jeden raz, drugi, trzeci i tak dalej, niwecząc możliwość skrócenia odsiadki. Stan chronicznego wkurwienia stanie się nieodłączną częścią zachowania, jak przemyt elementem dziedzictwa kulturowego Bułgarii. Można to nazwać produkcją szumowin na szeroką skalę. W zamyśle twórców państwa prawa miała być oczyszczalnią ścieków.
Nie dla wszystkich paka jest kurtyną ograniczającą dostęp do tego, co kochają. Niektórzy przemierzają spacerniak na wzór celebrytów wystawiających do kamery upudrowane twarze. Nie siedzą za majtki[5] ani pedofilskie zapędy, więc mogą być gitami[6] chodzącymi z podniesionym czołem. Ponoć ten rodzaj dumy pozostaje w sercu po wsze czasy. Są ważni, dopóki gówno nie wypłynie na powierzchnię, a czasem tak się zdarza. Tatę[7] dochodzą słuchy, że któryś obsypywał psiarnię niusami, jak rolnik pola uprawne nawozem. I koniec kariery. Pozostaje tylko kruka[8] prosić o rozgrzeszenie. Swoją drogą, nienawidzę konfidentów.
Nie mam zdjęć. Przewijam w głowie wciąż ten sam stary film, powoli, klatka po klatce. Co jakiś czas obrazem wstrząsa kilka poziomych, białych pasków. Kadr tańczy, nadając gestom aktorów groteskowego wyrazu. Patrzenie na ciebie, nawet w myślach, sprawia mi przyjemność. Tak samo, jak moment, gdy wychodzę na kolejną przepustkę.
Pan wychowawca lubi porządek pod celą i zapach banknotów wpadających w łapy. Żona chce iść do spa, dzieciak czeka na nowy rower, a z państwowej pensji można co najwyżej kupić krem Nivea i rozpadający się składak. Mogę mieć z nim układy, bo gitem nie jestem. Później pewnie powiedzą, że pogardziłem więzienna bracią, ale i tak ostatecznie przegra ten, którego szybciej dosięgnie śmiercionośna kula.
Podłoga zaczyna dygotać od mocnych uderzeń, jakby siedzący piętro niżej Cypek zmienił się w młot pneumatyczny, co nikogo nie dziwi, bo często odbiera rakiety z koksem[9]. Pęcznieje w oczach jak nadmuchiwany balon.
- Puca! Otwieraj lipo i przewiń![10]
Jędrek podbiega do okna, jedynego, które łapie widok na ulicę i szarpie za klamkę. Z beemki na gdańskich blachach, lśniącej w wiosennym słońcu gładką czernią, wysiadają dwaj goście.
- Nawiń![11] - krzyczy Jędrek.
Mężczyzna w obcisłej błękitnej koszulce, pokroju samców potwierdzających boskość swojego ciała w spojrzeniu suki w rui, przykłada dłonie do ust:
- Lucyna czuje się dobrze!
Jędrek, niczym echo tłukące w nagie górskie szczyty, powtarza dokładnie słowo po słowie, naśladując nawet akcenty kładzione na sylabach. Z wieżyczki naprzeciwko wyłania się strażnik z karabinem gotowym do strzału.
- Zamknij okno, skurwysynu! Zaraz łeb ci upierdolę!
- Pozdrowienia od Jolki, jest na wakacjach!
Jędrek udaje, że nie słyszy gróźb, a lufa wymierzona w jego kierunku topnieje pod wpływem adrenaliny, jak kawałek lodu wrzucony do wrzątku:
- Cypek, Jolka jest...
W tym momencie okno celi poniżej zamyka się z hukiem. Jędrek robi kilka kroków w tył i spogląda na mnie przerażonym wzrokiem, szukając pomocy. Wie, że mu jej nie udzielę. Nie tym razem.
- Kurwa – przekleństwo wypływa z jego ust, jakby usiłowało zatuszować hańbę. Złamał zasadę. Żadnych ksyw, nigdy. Wyjątki od reguły nie obowiązują. Błąd, który dla normalnych ludzi, rano wyjeżdżających do pracy, po południu wstępujących do baru na piwo, a wieczorem wspólnie z rodziną jedzących kolację, jest nieznaczącym incydentem, tutaj sprowadza cię do roli ściery, zbierającej gówno spod każdego tyłka.
- Aleś odjebał, człowieku. Na harem[12] pójdziesz. A tak ładnie garowanie[13] zacząłeś, od dziesiony z dwóją[14] – mówi ze spokojem Monter, przeciskając się przez szparę między Jędrkiem a piętrowym łóżkiem. - Nie zarzucać, kręci się na ostro.[15] - Zasłania granatową kotarę, oddzielającą kibel od reszty pomieszczenia, zapewniając sobie chwilę samotności.
Ściany ożywają. Krzyki, wycie i walenie wszystkim, co może znaleźć się na kilkunastu metrach kwadratowych, zamykają Jędrka w ślepym zaułku własnego strachu. Żałosny widok, jakby z młodego, jędrnego ciała opadła skóra, wydobywając na zewnątrz niedołężną staruszkę.
- Dawać tu tę kurwę!
Jędrek włazi na pryczę i nakrywa głowę poduszką. Pośród skowytu, składającego obietnicę bolesnej kary, błaga Boga o przebaczenie, o ochronę. Widzi siebie siedzącego przed poważną panią psycholog, z ramionami kulonymi ciężarem wstydu.
- Smakowało zjełczałe masełko?
Co ma odpowiedzieć? Że wypił w ramach pokuty za wyrządzoną krzywdę? Że przez kilka dni nie chciał czuć za sobą szybkich ruchów męskich bioder?
Później, jako jedna ofiara z wielu, opowie swoją historię dziennikarzynie, który poczuwszy zew krwi, będzie chciał się upaprać i zrobić dokument o realiach polskiego więziennictwa. Przy okazji sfilmują wnętrze celi, typów wytatuowanych od stóp do głów, podpierających ściany zwieńczone kolczastym drutem i zmontują sceny grozy jak dobry horror, tyle że na faktach, z dołującą muzą w tle. Powstanie produkcja ku przestrodze, a ludzie lubią oglądać niedolę innych, lubią mówić: ci to dopiero mają przesrane. Dlatego jeżdżą na wycieczki do dzielnic nędzy, gdzie szyby autokarów rozbłyskają światłem fleszy, bo wyjście na ulicę jest zbyt niebezpieczne, trzymając coca colę w ręku, robią foty na polach śmierci w Kambodży, bukują pokój w jednym z kubańskich hoteli z widokiem na zakamarki poza grubym, ochronnym murem. Oglądają dokumenty o wojnach kamorry w Secondigliano i stwierdzają, że mafia wcale nie jest taka fajna jak na kartach powieści Mario Puzo. Zyskują prawo do samorozgrzeszenia i przechodzą metamorfozę z życiowych nieudaczników w wygranych.
Zamykam oczy. Myślę o tobie, mimo upływu lat. Kiedyś zostawiłem cię w moim mieszkaniu, samą. Wróciłem nad ranem. Zmyłem krew z dłoni, żebyś się nie bała. Strach w twoich oczach doprowadzał mnie do szału. Był synonimem zatrutego świata, w którym umorusałem łapy. „Boi się, bo wie, że nie potrafisz jej ochronić.” Ciemną nocą diabły siadają na piersi i wykrzywiają mordy. Spałaś w samych majtkach, przytulając moją koszulę, jakby to było gwarancją bezpiecznego powrotu. Kiedy zdejmowałem spodnie, klamka wypadła zza paska. Przez cały czas leżałaś na chropowatej rękojeści. Obtarłem ci wtedy skórę na plecach. Słowem nie pisnęłaś, dopiero, jak siniak zobaczyłem, powiedziałaś, że...

Cisza. Leżymy na podłodze, nadzy, w twoim domu. Za oknem spadają pierwsze płatki śniegu. Podobno nie ma dwóch identycznych. Zdobią czarną ziemię, jak moja łza zimną podłogę. Drętwieją mi stopy. Okrywasz mnie koszulą z zapachem płonących zniczy, wplątanym między ciasno splecione bawełniane nitki. Poznaliśmy się szesnaście lat temu, pierwszego listopada, nad Grobem Nieznanego Żołnierza. Było zimno. Miałeś na sobie skórzaną kurtkę na motor.
Patrzysz w sufit, jakbyś szukał tam odpowiedzi na pytanie, którego nigdy głośno nie zadasz. Łapię za rękaw uciekający czas, proszę, by przystanął choćby na chwilę, walczę o sekundy twojego dotyku. Kiedy jutro brzask zakończy bezsenną noc, zawieziesz mnie na dworzec. Pojadę do domu, gdzie córka zechce bym umyła jej włosy, a mąż wieczorem przykryje kołdrą i skorzysta z mojego ciała, jak korzysta się z prysznica albo chusteczek w barze szybkiej obsługi. Zamykam oczy.
- Tęskniłam.
Znowu mam siniaki, ale tym razem nie zejdą...

-------------------------------------------------------------------
[1] Nowy, daj papierosa! Gdzie je schowałeś?
[2] ...będzie do mnie przychodził na naukę.
[3] Karny solniak – kara w postaci napoju sporządzonego z całej chemii, jaka znajduje się w celi.
[4] Odbywać karę dyscyplinarną w odosobnionej celi.
[5] Majtki – gwałt.
[6] Git – grypsujący. Grypsera – podkultura więzienna, rządząca się ściśle określonymi zasadami.
[7] Tata – szef grypsujących.
[8] Kruk – ksiądz.
[9] Rakieta z koksem – paczka ze sterydami.
[10] Puca – wymiana informacji. Lipo – okno. Przewiń – powtórz.
[11] Nawiń – mów.
[12] Harem - część celi zajmowana przez cweli. Cwel – mężczyzna zmuszany do seksu z innymi więźniami.
[13] Garowanie – odsiadka.
[14] Dziesiona z dwóją – rozbój z bronią.
[15] Nie jeść! - Kiedy więzień idzie skorzystać z toalety, musi to zasygnalizować. Wtedy żaden z pozostałych osadzonych nie może jeść.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
puma81 · dnia 21.02.2014 05:27 · Czytań: 967 · Średnia ocena: 4,71 · Komentarzy: 17
Komentarze
mike17 dnia 21.02.2014 10:15 Ocena: Świetne!
Ilekroć kończę każde twoje nowe opowiadanie, czuję się, jakby mi ktoś dał w tył czaszki łopatą, nie wiem, gdzie jestem, która godzina, zapominam zrobić coś, co właśnie miałem zrobić.
To niesamowita intensywność, z jaką piszesz, to jak dotykanie sobą nagich uczuć innych ludzi sprawia, że te teksty tak wstrząsają, zwłaszcza że nie poruszasz w nich trywialnych, radosnych tematów - jest ból, cierpienie, agresja, pogarda, miłość bez szans na happy end, brud ludzkich serc, syf życia.
Czytając, wchodzę w głowę bohatera i patrzę już jego oczami, czuję, jakbym to ja sam przeżywał to, o czym on mówi, i wtedy wiem, że nigdy nie chciałbym się znaleźć w takim świecie - panuje w nim mrok, choć bohaterowie usiłują chwytać namiastki miłości, wszystko jest nie takie, jak być powinno, powykrzywiane, zatrute, mroczne...

Mocny wątek miłości/namiętności więźnia i jego dziewczyny.
Mocny w kontekście "siniaków" i parszywego męża, z którym żyje w toksycznej rodzinie, gdzie przemoc jest na porządku dziennym.
Co za paradoks, za koszmarny żart losu, że czułość i ciepło odnajduje u kryminalisty.
To wiele mówi o nim i mężu, i ci dwaj w zestawieniu ze sobą wypadają jak czarne i białe, i niekoniecznie w domu musi panować miłość i harmonia, perłę można czasem znaleźć w rynsztoku...
Taką perłą był narrator dla notorycznie krzywdzonej dziewczyny, ona dla niego małą namiastką domu, stabilizacji takiej na parę godzin, poczucia, że jest się kochanym.

Super zabieg ze stylizacją językową, w ogóle lubię ten brudny język tego opka, podbarwiony ostrą ironią i tę ciężką, duszną atmosferę, w której dzieje się ten pokręcony świat...
Jak w "Symetrii", która swojego czasu zrobiła furorę.
Świetna polszczyzna, ale o tym zawsze muszę napisać, bo wiem, że masz niesamowity dar posługiwania się nią i czynisz to z wielką maestrią.
Dla mnie to ideał pisania, bez kitu, wiem, co mówię.

Smutne to obrazy...
Smutne, jak smutnym potrafi być życie, w którym czasem sami tworzymy sobie klatki, tkwiąc w nich potem i szukając bodaj promyka dobrego światła.
Jak bohater, który w więzieniu ma tylko wspomnienia.
I aż wspomnienia, i kolejne przepustki.
I czytając, odnosi się wrażenie, jakby coś kończyło się na zawsze, nigdy nie miało się już powtórzyć, jakby miało nie być jutra...

Kolejne opko, którego nie zapomnę.
Zresztą znam wszystkie twoje na pamięć, ale o tym też już wiesz :)
al-szamanka dnia 21.02.2014 10:21 Ocena: Świetne!
Czytając tekst, cały czas i nieodparcie nasuwało mi się pytanie - skąd Ty to wszystko wiesz, Pumo. Nie potrafię pojąć, że można napisać coś takiego nie mając wglądu w określone realia.
I od razu zaznaczam, nie znoszę więziennej tematyki.
Ale przeczytałam, gdyż zobaczyłam Twój nick:)

Dawno temu wiedziałam, co dzieje się za murami. Przestałam, gdy wiezień przyłożył nóż do gardła mojej koleżanki, po tym, jak parę dni wcześniej podpisała jego pozwolenie na urlop. Właściwie powinien mi go przyłożyć, gdyż jako jedyna sprzeciwiłam się, uznając go za ciągłe zagrożenie.

A Ty przypomniałaś mi wszystko. Łącznie z ponurą atmosferą, okrucieństwem, wewnętrznymi prawami, które rządzą tą instytucją. Obcy, wynaturzony świat.

I jest też miłość, nie mniej mroczna niż ciemność więziennej celi.

Doskonale napisany tekst, namacalny klimat, który wręcz okleja czytelnika, zamyka go w pułapce tragicznych obrazów, przyspiesza puls i powoduje skurcze w przełyku. Brawo.
ajw dnia 21.02.2014 11:05 Ocena: Świetne!
Jezu Chryste. Przez długą chwilę siedziałam i patrzyłam w ekran, bo nie mogąc skupić się na czymś innym.
To jest rewelacyjne opowiadanie! Dwa światy, dwa sposoby patrzenia na rzeczywistość. Delikatność pomieszana z okrucieństwem. Subtelny język skonfrontowany z więziennym żargonem. Wciągnęłaś mnie w treść jak odkurzacz. I te zarąbiste porównania ..
Jestem pod wielkim wrażeniem! Czapki z głów!
Pozdrawiam serdecznie łapiąc oddech :)
Usunięty dnia 21.02.2014 11:28
Moja Anka mówiła, że skądś Cię zna, ale ja jej nie wierzyłam. Ma tylko kilka sugestii technicznych:

Cytat:
- Za­mknij okno, skur­wy­sy­nu! Zaraz łeb ci upier­do­lę!

Anka wie, że chodzi o efekt szokowy, ale chyba jednak najpierw kwit

Cytat:
- Puca! Otwie­raj lipo i prze­wiń![11]

Anka to wie i Ty to wiesz, ale dla dobra czytelnika zrobiłaby tak:
- Pucuj się do lipa!
(a potem jakieś krótkie naprowadzenie, że będzie przewijać temu z piętra niżej - będzie łatwiej zrozumieć, o co chodzi w całej sytuacji, a nie ociosasz z niczego realiów)

Cytat:
- Dla­cze­go wy­pi­łeś zjeł­cza­łe masło?

pani psycholog wie, dlaczego wypił - on i inni; Anka wrzuciłaby tu jakieś jej szydzące pytanie/komentarz z tym związane

Cytat:
[9] Kla­wisz – straż­nik wię­zien­ny, wy­cho­waw­ca.

wychowawca to jednak nie klawisz; chyba, że Anka coś przespała

A teraz ja. Chociaż ciężko było Ankę oderwać od ekranu.

Cytat:
[16] Nie jeść! (-) Kiedy wię­zień idzie sko­rzy­stać z to­a­le­ty(,) musi to za­sy­gna­li­zo­wać.


Cytat:
a kwia­to­wy wzór ta­pe­ty, bled­nie razem z gnie­wem

bez robaczka

Cytat:
Po­ra­nek jest ja­skra­wy, jak kro­pla praw­dy

j.w.

Cytat:
jak­by­śmy nie byli w sy­pial­ni, tylko w lo­chach Al­ca­traz

j.w.

Cytat:
z pę­kiem klu­czy, albo Ed Har­ris

j.w.

Cytat:
jak­by­śmy nie byli w sy­pial­ni, tylko w lo­chach Al­ca­traz, a ko­ry­ta­rzem prze­cha­dzał się

tutaj coś zgrzyta: albo - a korytarzem przechadza się; albo - a korytarzem jakby przechadzał się

Cytat:
za­zwy­czaj oka­zy­wa­ły się cien­kie, jak por­nus

bez robaka

Cytat:
Pot, spły­wa­ją­cy po karku, wsią­ka w kra­cia­sty koc

bez robaków

Cytat:
do ja­kie­goś pana Wła­dzia, re­pe­ru­ją­ce­go jej pral­kę

bez robaka

Cytat:
pismo wy­krzy­wi pot, albo łzy.

j.w.

Cytat:
Nie dla wszyst­kich paka jest kur­ty­ną, ogra­ni­cza­ją­cą do­stęp do tego

j.w.

Cytat:
więc mogą być gi­ta­mi[6], cho­dzą­cy­mi z pod­nie­sio­nym czo­łem.

j.w.

Cytat:
Nie­któ­rzy prze­mie­rza­ją spa­cer­niak na wzór ce­le­bry­tów, wy­sta­wia­ją­cych do ka­me­ry

j.w.

Cytat:
Prze­wi­jam w gło­wie wciąż ten sam, stary film

j.w.

Cytat:
Pa­trze­nie na cie­bie, nawet w my­ślach, spra­wia mi przy­jem­ność(.) (T)ak samo, jak mo­ment, gdy wy­cho­dzę

odcięłabym, bo tych przecinków dużo się nazłaziło

Cytat:
i za­pach bank­no­tów, wpa­da­ją­cych w łapy.

bez robaka

Cytat:
Pęcz­nie­je w oczach, jak na­dmu­chi­wa­ny balon.

j.w.

Cytat:
Męż­czy­zna w ob­ci­słej, błę­kit­nej ko­szul­ce

j.w.

Cytat:
ni­czym echo tłu­ką­ce w nagie, gór­skie szczy­ty

j.w.

Cytat:
a lufa wy­mie­rzo­na w jego kie­run­ku, top­nie­je pod wpły­wem ad­re­na­li­ny

Cytat:
po­po­łu­dniu wstę­pu­ją­cych do baru

po południu

Cytat:
Nie za­rzu­cać, kręci się na ostro.[16]

Cytat:
idzi sie­bie, sie­dzą­ce­go przed po­waż­ną panią psy­cho­log


Cytat:
po­wie swoją hi­sto­rię dzien­ni­ka­rzy­nie, który po­czuw­szy zew krwi, chce się upa­prać i zro­bić do­ku­ment o re­aliach pol­skie­go wię­zien­nic­twa.

będzie chciał się upaprać

Cytat:
i zmon­tu­ją sceny grozy, jak dobry hor­ror

bez przecinka

Cytat:
Ci to do­pie­ro mają prze­sra­ne.

ci

Cytat:
robią foty na po­lach śmier­ci w Kam­bo­dży, z coca colą w ręku

trzymając coca colę w ręku, robią foty na polach śmierci

Cytat:
bu­ku­ją pokój w jed­nym z ku­bań­skich ho­te­li, z wi­do­kiem na za­ka­mar­ki

bez przecinka

Cytat:
mafia wcale nie jest taka fajna, jak na kar­tach po­wie­ści Mario Puzo.

j.w.

Cytat:
Sło­wem nie pi­snę­łaś, do­pie­ro(,) jak si­niak zo­ba­czy­łem

jak zobaczyłem siniak

Cytat:
jak ko­rzy­sta się z prysz­ni­ca, albo chu­s­te­czek

bez przecinka


Siedziałyśmy tutaj z Anką przeszło godzinę. Warto było.

Ciach bajera.
Miladora dnia 21.02.2014 12:35
Ciekawi mnie, gdzie się tak nauczyłaś więziennej gwary. ;)
Oj, duszny klimat się zrobił.
Dobrze napisana więzienna scenka i, jakby w opozycji do tego nienormalnego życia, uczucia i relacje dwojga osób, chociaż też niełatwe i skomplikowane.

Z uwag - przejrzyj pod kątem nadmiaru "jaków". Dobrze też byłoby sprawdzić przecinki.
Aha - masz przypadkowy rym na początku "jaskrawy/czekolady".

Miłego :)
zajacanka dnia 21.02.2014 22:44
Dobrze, że dodałaś podręczne rozmówki, bo dla mnie to zupełnie obcy język.
I obcy świat.
I, szczerze mówiąc, nie tęsknię do poznania go. Stąd brak w komentarzu oceny.
A klimat istotnie duszny się zrobił. Szczególnie po komentarzu morfiny z koleżanką Anką.
Strach się bać!
Ryszard Taxidriver dnia 21.02.2014 23:59 Ocena: Bardzo dobre
Droga Pumo,
Ogromne wrażenie zrobił na mnie opis uczuć osoby przebywającej w odosobnieniu. Sądzę, że tylko ktoś, kto przeżył to na własnej skórze wie czym jest prawdziwa tęsknota, natrętne myśli i "diabły siadajęce na piersi". Jest to tu oddane bardzo realnie.
Odniosłem wrażenie, że bohater pozbył się zwyrodniałego męża i za to garuje. To o to chodziło w tym fragmencie kiedy zmywał krew z dłoni? Pojechał go zabić kiedy jego kochanka została sama w nieswoim domu?
Na takie teksty trzeba mieć nastrój. Bardzo dużo metafizycznych porównań, mało akcji, jednak wszystko na królewskim poziomie.
Pozdrawiam.
R. Tax.
pablovsky dnia 22.02.2014 14:08 Ocena: Świetne!
A dlaczego nie ma dedykacji dla mnie? ;) Nasze wspólne klimaty, Pumo.
Uczta.
Podpisuję się obiema rękami pod komentarzami, stworzyłaś znakomity obraz. Relacje między bohaterami, ich dylematy, opisy zachowań osadzonych w zakładzie karnym, wszystko sprawia, że jest się pośród osób tworzących tę opowieść.
Nie jest dla mnie jakimś szczególnym zaskoczeniem kunszt, z jakim zaserwowałaś nam to literackie danie.
Doskonale wiem, że poradzisz sobie z każdym tekstem, a jeśli wymaga nadania mu specyficznej aury, jak w powyższym opowiadaniu, to tym bardziej radzisz sobie w sposób, który zasługuje na uznanie.

al-szamanka napisał/a:
Nie potrafię pojąć, że można napisać coś takiego nie mając wglądu w określone realia.


Ja pojmuję, szamanko. Jeżeli jest się dobrym w swoim fachu, to nie trzeba garować, żeby o tym napisać. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że właśnie w tym kontekście zadałaś to pytanie, chcąc podkreślić niezwykłe zdolności autorki ;)
Kłaniam się z wyrazami podziwu.
Dobra Cobra dnia 22.02.2014 18:25 Ocena: Świetne!
Szacunek od DoCo. Słowa nie oddadzą w pelni tego, co czuję.

Jestem pod wielkim wrażeniem.

Pozdrawiam,

DoCo
blaszka dnia 22.02.2014 22:32
Kolejny trudny temat, który podejmujesz z dużą znajomością rzeczy. Cenię Twoje profesjonalne podejście do pracy, także dobry styl i ciekawą fabułę, o pobudzaniu emocji, nie wspominając :)
amsa dnia 23.02.2014 10:31
Pumo81 - coś mi dzisiaj, z samego rana w oczy wpadają teksty mało relaksujące. Ten jest surowy, melancholijny, wspomnieniowy i rzeczywisty. Jest w nim brutalność codzienności, tęsknota tkwiąca w pamięci i sucha relacja z jakiegoś dnia, a może kompilacja kilku dni. Niektóre scenki są mi znane, oglądam czasem stojących ludzi pod okrąglakiem, krzyczących do tych, którzy za matowymi, odchylonymi na skos osłonami okien czekają wieści ze świata. Sam tytuł dwuznaczny, odnoszący się do śladów fizycznych i psychicznych, podbiegniętych krwią, uderzeń zadanych tu i tam, gdzieś, teraz i kiedyś.
Potrafisz poruszyć, ukazać okoliczności i przeżycia w słowach nie epatując wulgarnością, ale tak je dobierając, że dotykają głęboko, nie pozwalają przymknąć oczu, zapomnieć.

Pozdrawiam

B)
Quentin dnia 23.02.2014 22:08 Ocena: Bardzo dobre
Mocno, szybko i z rozmachem.

Jak w dobrym filmie o dobrych i złych ludziach. Tu widzę przede wszystkim nieszczęśliwych ludzi. I tytuł o tym chyba właśnie mówi. Czy siniaki nie są bliznami przeszłości, a blizny nie przypominają o dawnym życiu? Ktoś rzekł, że aby być szczęśliwym, trzeba wziąć rozwód z przeszłością. Coś w tym jest, rozpamiętywanie nas niszczy w obliczu dramatu. Czasem daje też siłę, ale w gruncie rzeczy życie przeszłością prędzej czy później musi prowadzić do rozpaczy. Dlaczegoś przecież wracamy do dawnych czasów.

Tęsknota bije niemal z każdego zdania i tak do samego końca. Zamknięcie kogoś pod kluczem i separowanie to dobry zabieg, aby uwydatnić emocjonalny aspekt tekstu. Tak oto wygląda dobry, solidny tekst psychologiczny. Brawo.

Pozdrowienia
puma81 dnia 25.02.2014 00:41
Witajcie, Kochani :) Przepraszam za zwłokę, ale wrzucili mnie na cztery osiem za próbę wytagowania od wewnątrz policyjnej suki. Żartuję oczywiście :)

Mike, latam. Brak mi słów po takim komentarzu, za każdym razem wlewasz w niego tyle serca, że aż nogi człowiekowi miękną. Dziękuję, dziękuję, dziękuję.
Mam wrażenie, że otaczają mnie paradoksy, białe nie jest białe, tylko czarne i na odwrót, dokładnie tak, jak napisałeś. Miłość odnajduję tam, gdzie być jej nie powinno, nienawiść nabiera kolorów tęczy, itd.
Doskonale odczytujesz emocje zawarte w tekście. I dziękuje za ten "ideał" :)

Szamanko, znowu mam wyrzuty sumienia. Pozostaje mi tylko żywić nadzieję, że nie popsułam Ci nastroju. Jesteś takim promyczkiem, nieopacznie zgubionym przez słońce. Ono teraz żałuje, za to my wręcz przeciwnie ;) Dziękuję serdecznie za czytanie :)

ajw, puchnę z dumy, ktoś mnie musi czym prędzej uszczypnąć, albo najlepiej ukłuć :) Nawet nie wiesz, jaką radość mi sprawiłaś swoim "wessaniem", bo ja zawsze uważała, że nie ma większej nudziary, w dodatku jeszcze ponurej, a to chyba najgorsze połączenie. Dzięki przeogromne :)

morfinko, dzięki wielkie za musztrę rozbestwionych przecinków. Zachowują się jak moja dwunastoletnia córka, ręka, noga, mózg na ścianie. Natychmiast zabieram się za poprawki.
Aneczce nic nie miało prawa umknąć, a gdzie tam. Ona taka zagubiona z początku, a tu proszę, jak mnie pięknie przyfilowała. Trochę zazdrosna byłam o jej zgrabne szkitki w obcisłych gatkach, że na taką maniurę się mój luby ślini, a później pójdzie w kimono i kto mu się przyśni, no kto? W obawie, że mu pikawa przy okazji siądzie, na siłkę trzeba było zacząć podjeżdżać. ;)
Czadowy ten Twój komentarz.

Miladoro, dziękuję serdecznie za wizytę. Wiem, że trochę dużo "jaków", to ostatnio mój ulubiony "łącznik myślowy". Spróbuję coś pozmieniać. Niezmiernie mi miło, że zostawiłaś komentarz pod moim tekstem. Cenię sobie Twoje zdanie:)

zajacanko, dzięki, że w ogóle przeczytałaś. No, miało być duszno. Do następnego, mam nadzieję :)

Rychu, pozwoliłam sobie na skrót, jeżeli coś nie tak, z góry przepraszam, super, że udało się zrobić na Tobie wrażenie, że diabły chociaż trochę przydusiły. Bardzo rzadko wcielam się w rolę mężczyzny i ten tekst był dla mnie ogromnym wyzwaniem, dlatego stwierdzenie, że jest "realnie" ma szczególną wartość. I ten królewski poziom, ocham i acham sobie teraz głośno :)
Bohater nie stuknął męża, jeszcze...

Pablo, nie wiem, jak mogło do tego dojść. Tekst z serii "Troskliwe Misie" z dedykacją ląduje w poczekalni ;) Dziękuję za piękny komentarz, tego mi było trzeba.

DoCo, kłaniam się, dzięki.

blaszko, super, że jesteś. Znowu połechtałaś moje ego. Dziękuję w skowronkach:)

amso, pięknie to określiłaś:
Cytat:
brutalność codzienności, tęsknota tkwiąca w pamięci i sucha relacja z jakiegoś dnia, a może kompilacja kilku dni

I równie pięknie odczytałaś siniaki, bo finalnie chodzi właśnie o te psychiczne, te których nie wywabia czas. Dziękuję Ci serdecznie za czytanie i podzielenie się refleksjami.

Quentin, doczekałam się Twojego komentarza, jestem szczęśliwa :)
Tak, to tekst o przygniatającej tęsknocie, pogmatwanych relacjach, moralności wywróconej do góry nogami, zmieniającej oblicze w zależności od kąta, pod którym patrzy. Rozwód z przeszłością? Chyba nie ma niczego trudniejszego. Dziękuję:)

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie:)
jasna69 dnia 11.03.2014 02:08
Pumo, posiniaczyłaś mnie tym tekstem, jakbym sama przez lata odbijała się od więziennych krat. To nic, że boli świadomość, że nigdy nie osiągnę Twojego poziomu, dla chwil spędzonych z Twoimi tekstami bez chwili wahania dałabym się poszatkować.
Nie wiem, co na to A., ale ja jestem zachwycona.
Dziękuję Ci.
puma81 dnia 16.03.2014 19:10
jasna, wiesz, że cała przyjemność po mojej stronie.
Gdybyś chciała osiągnąć mój poziom, musiałabyś nieco obniżyć loty ;) a tak przecież nie można ;)
Przyznam, że też nie wiem, co na to A. Może kiedyś się dowiem.
Wasinka dnia 20.03.2014 22:24
Wzruszyłaś mnie. A właściwie Twój bohater stalówką Twojego pióra wyrysowany. Mocne akcenty wrzuciłaś w coś delikatnego i pełnego ciepła. Wibrują wzajemnie, ale się nie przepychają. Oba istnieją tak samo intensywnie. Wzmacniają siebie nawzajem. Tak jak to bywa, gdy z czytelnikiem mocuje się kontrast. Pokaleczony świat głaskany miękką dłonią uczucia. Miłość znajduje się czasem w zdumiewających miejscach, otrzymuje się ją od ludzi, którzy obcują na co dzień ze złem, ba - sami je czynią. Może właśnie dlatego potrafią tak kochać, że wokół brudno, że sami popychają ku sobie mrok. Przez to głęboko wpadają i czują mocniej to, co dobre. Niektórzy.
Przyznam, że poruszył mnie obraz, jaki rozpościera się w bohaterze, gdy myśli o kochanej kobiecie. Nie zdziwił mnie, ale rozczulił.
Potęgujesz moc odczucia dwóch światów poprzez ich zestawienie, a to niewątpliwie działa. Działa też przewrotność życia, kiedy znajdujemy prawdziwe uczucie nie tam, gdzie byśmy spodziewali się znaleźć, bo wydaje się to bardziej prawdopodobne.
Do tego otworzyła mi się klapka i nie musiałam korzystać z przypisów.

No i narracja - jak zwykle dobrze odziana historia (Miladora wspomniała o jakach i przecinkach, więc ja już nie muszę).

Pozdrawiam księżycowo.
puma81 dnia 21.03.2014 11:41
Wasinko, cudownie odebrałaś tekst. Idealnie. Gdy czytałam komentarz miałam wrażenie, że dosłownie wyciągnęłaś myśli z mojej głowy. To fantastyczne uczucie i chyba każdemu autorowi takiego życzę.
Uwielbiam kontrasty, widzę ich całą masę naokoło, czasem zło wymieszane z dobrem tworzy niesamowite zestawienie. Podobnie rzecz się ma z bohaterem opowiadania, który (zdradzę po cichutku) jest postacią autentyczną (jego wspomnienia były moją inspiracją) i naładowaną wieloma sprzecznościami. Nie mogę jakoś, chyba właśnie przez jego cudowną słabość do kobiety, tak jednoznacznie powiedzieć, że jest zły.
Wie, że dużo jaków, tylko pomysłów brak na rekonstrukcję, ale pogrzebię na pewno.
Wasinko, bardzo serdecznie Ci dziękuję za komentarz, jest piękny.
Pozdrawiam:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Jacek Londyn
01/07/2022 08:08
Wolnyduchu, Mareczku, dziękuję za znak na… »
Abi-syn
30/06/2022 22:57
Atutem tego wiersza jest autentyczność, wiersz pisany… »
Abi-syn
30/06/2022 22:46
Dzięki: No i trafiały się u mnie też i gorsze teksty,… »
Abi-syn
30/06/2022 22:06
Wolna Duchem, "wyciągłaś" B) B) z niebytu tekst,… »
Madawydar
30/06/2022 20:55
Taka chwila przed pierwszym aktem, oczekiwanie, kondensacja… »
Yaro
30/06/2022 19:52
Dziękuję Duszku jesteś bardzo potrzebna i niesiesz dobre… »
wolnyduch
30/06/2022 19:47
Specyficzne poczucie humoru, jak dla mnie jest to wiersz… »
wolnyduch
30/06/2022 19:44
Jak dla mnie świetny, rytmiczny 13 zgłoskowiec, a z takimi… »
wolnyduch
30/06/2022 19:29
Dobry wiersz do zatrzymania, pozdrawiam. »
wolnyduch
30/06/2022 19:18
Witaj Abi - syn No cóż, może i nie musiałam, ale na ogół… »
Mareczek
30/06/2022 17:03
Delikatnie płynie Twój wiersz,bije z niego autentyzm.Pełne… »
Mareczek
30/06/2022 16:37
Inaczej niż zwykle,zaskoczyłeś mnie,Jacku.Świetny wiersz,… »
Abi-syn
30/06/2022 13:21
jest klimat, czuję ten wieczór pełny napięcia w szuwarach… »
Abi-syn
30/06/2022 13:16
hejka Wolna Duchem I nie musiałaś dopisywać, że to Munch,… »
Abi-syn
30/06/2022 13:03
No i czasami trzeba "łopatologią" wytłumaczyś co… »
ShoutBox
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas