Zgwałcona - brutalne życie, z jego najgorszymi odcieniami… - agnieszka3201
Publicystyka » Recenzje » Zgwałcona - brutalne życie, z jego najgorszymi odcieniami…
A A A
Od autora: Recenzja autorstwa Marty Grzebuły.
http://jarzebina22.blog.pl
  • Autor książki: Stefiania Jagielnicka-Kamieniecka
  • Tytuł: Zgwałcona
  • Kategoria: powieść obyczajowa
  • Forma książki: Psychoskok

ZGWAŁCONA – Książka jest tak mocna, tak pełna bólu a zarazem zdolności, jaką bez wątpienia posiadają ludzie, że aż niewiarygodna. Nawet gdy życie, los, wystawi nas na ciężką próbę, gdy wszystko i to od wczesnych lat młodości „wali się nam na głowę”, gdy gwałt odciska się gwałtem na naszej psyche, na codziennych chwilach, potrafimy – bo musimy?- dźwignąć się kolejny raz. Niesamowite…wierz mi. Tego możesz oczekiwać po tej powieści.

Przy jej czytaniu zastanawiałam się nad jednym: Ile razy, i jak musimy zostać przez los, ludzi, okoliczności, osaczeni, oszukani, zniewoleni, by kiedykolwiek, komukolwiek „udało” się zniszczyć w nas pragnienie życia? Czy w ogóle to można stłamsić w drugim człowieku? Czy nie mówimy tu o instynkcie przetrwania? A co z pokorą, co z czymś, co ja nazywam- pogodzeniem się, zaakceptowaniem losu? Na ile to stanie się, w chwili największego dramatu bohaterki, jej drogą ku zwycięstwu? Emocjonująca książka. Piękne tło czasów.


Ale wiesz, co mnie najbardziej urzekło w tej powieści? To, w jaki sposób bohaterka po tak bolesnych przejściach, gdy już pozornie jej życie wracało do tak zwanej normy, musiała zmierzyć się najgroźniejszym …Z widmem śmierci. Własnej śmierci. Każdy z nas, Ty, ja bez wyjątku, mamy świadomość, że słowo -rak- taka diagnoza- brzmi, jak wyrok. Czy bohaterka tak samo do tego podejdzie? Niesamowite, ale nie. A jak? Sam musisz przeczytać. Ale nie sądź, że od razu dźwignie się po takim rozpoznaniu. Ale przejdzie niesamowitą, duchową - bym powiedziała, metamorfozę.
To powieść, w której znajdziesz nie tylko nadzieję, wiarę, ale i to, za czym każdy z nas tęskni. Miłość. Odkrywanie siebie, poznawanie i uczenie się samoakceptacji, jaki akceptowanie okoliczności, to moim zdaniem jedna z warstw tej powieści. Bo jak wiesz, tych dopatruję się wszędzie.

Lecz nie od razu, ja i moja przewodniczka, jesteśmy skazane…na piekło bólu, świadomości i tego wszystkiego, co wiąże się z poddaniem, z rezygnacją. Czy ja dzięki niej, mojej przewodniczce coś jeszcze więcej zrozumiem? Tego dowiesz się za chwilę…

Nasza historia zaczyna się dawno, dawno temu…

Lecz nie jest to baśń pod tytułem „i żyli długi i szczęśliwie”

To brutalne życie, z jego najgorszymi odcieniami…Ale co to znaczy „życie zgotowało nam, jej, ten los?” czy to jest PRAWDĄ? Nie, wierz mi, nie życie…jak zwykle to ludzie…

Najpierw zaczniemy swoją przygodę od czasów po II wojnie. Bytom, dom gdzie brzmi nie tylko język polski, ale i niemiecki. Gdzie jedyną opoką dla małej dziewczynki jest pewna osoba. Kim jest? Ktoś kto ukształtował, ktoś kto mówił małej dziewczynce „jesteśmy Polakami”. Polacy i Ślązacy a wśród nich ona, mała dziewczynka, która – moim zdaniem- wiedziała KIM JEST. Bo nic, ani nikt nie zaburzył jej poczucia tożsamości. Mijają lata, sąsiad, któremu się kłaniała, uśmiechała, staje się katem dla jej psyche, dla ciała. I to na lata. Niechciana ciąża, wyjazd, kolejne rozczarowania i ból…na szczęście ktoś jej równie bliski, wyciąga do niej pomocną dłoń. Ale i tak ucieka od tego, co było i jest. Podejmuje ryzyko, oddala się od korzeni, jednocześnie, choć zabrzmi to paradoksalnie, je kultywuje. Rozpoczyna studia, dziennikarstwo, i to staje się dla niej odskocznią. I dla mnie. Ten fragment powieści odrywa mnie od bólu wspomnień a porywa ku nowemu, prawie dobremu światu. Ja i ona, moja bohaterka w końcu zaczynamy dostrzegać piękno, które nas otacza. W końcu zaczynamy akceptować to, co się stało… I gdy pogodzone zaczynamy się uśmiechać się i wierzyć…

I nagle…Zapada wyrok…Choroba, o której już Ci wspomniałam…

Wybacz, że nie trzymam chronologii zdarzeń powieści, ale ta książka i mnie tak „przerzucała” od dziś do przeszłości, od nadziei, po jej brak. Od miłości po jej utratę. Wracałam do przeszłości wraz z moją przewodniczką, aby zrozumieć. A także wybaczyć i pogodzić się z faktami…

Najpiękniejsze, najcudowniejsze słowa, jakie czytałam są niemal na ostatnich stronach. Jakie są to słowa? Już wiesz, zapraszam Cie do czytania.
A ja tylko dodam. To powieść, o której się nie zapomina…Bo jak można zapomnieć o zdolności, jaka nagle w nas się budzi? O pojednaniu z samym sobą i z Bogiem. Lecz nie oczekuj książki o tematyce religijnej, lecz o ludzkiej. Bo ile trzeba mieć w sobie wiary by uwierzyć, że ta choroba jednak cię nie zabije? Że masz jakąś przyszłość? A może moja przewodniczka jej nie będzie miała? A mimo to, wciąż w nią będzie wierzyć? Sprawdź to sam. Zapraszam Cię do świata, gdzie być może fikcja literacka miesza się z prawdą życia…

Pozdrawiam Cię serdecznie, Marta Grzebuła

 

Zapraszam na blog Marty Grzebuły  http://jarzebina22.blog.pl

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
agnieszka3201 · dnia 26.02.2014 09:20 · Czytań: 10337 · Średnia ocena: 3,5 · Komentarzy: 8
Komentarze
Masza_ dnia 01.03.2014 11:28 Ocena: Świetne!
Gdybym miała w nadmiarze wolnego czasu, to bym sięgnęła po książkę, którą opisujesz.
Czasami wydaje się, że nad niektórymi ciąży jakieś fatum, to znaczy ledwo uporali się z jednym nieszczęściem, a tu los przynosi kolejne.

Wiadomo, ciężko to znieść, ale warto sobie uzmysłowić, że NIE MA człowieka, który by tego nie doświadczał. Każdy niesie jakiś swój krzyż i dlatego pamiętajmy jak będziemy starali się "dokopać" komuś w odwecie, np. kasjerce. Ale po to potrzebne jest serce.

W języku francuskim jest słówko epreuve - ciężkie doświadczenie, próba, egzamin i pojęcia te są niejako tożsame.
amsa dnia 02.03.2014 10:11
Agnieszko - wiesz, zachęciłaś mnie do przeczytania. Dobra recenzja, opisałaś, ale właściwie nic nie zdradziłaś, chociaż istotne sprawy wypunktowałaś, a jednak w taki sposób, że muszę naprawdę sięgnąć po książkę jeśli chcę poznać historię. Podoba mi się takie ujęcie, powiedzieć wiele, a w sumie zachować najważniejsze do samodzielnego odkrycia.

Pozdrawiam

B)
agnieszka3201 dnia 03.03.2014 09:19
Ja zachęcam do przeczytania książki, gdyż jest to interesująca lektura. A teraz prostując sprawę dodania recenzji, niestety nie jest ona moja. Poprosiłam o to osobę, którą bardzo cenię za szczerość i bezinteresowność. Napisała ją Marta Grzebuła - wspaniała osoba, a także doskonała pisarka.

http://autorzy365.pl/autor/marta-grzebula,r162
amsa dnia 03.03.2014 09:38
agnieszko ;), w takim razie przekaż mój komentarza autorowi;), a Tobie dziękuję za pomysł.

Pozdrawiam

B)
zajacanka dnia 05.03.2014 00:50 Ocena: Słabe
Recenzja absolutnie nie do przyjęcia. Dla mnie. Nie lubię bezpośredniego zwracania się do czytelnika, a już w szczególności zwrotu : "wierz mi". Kim jest dla mnie autor powyższego tekstu, żebym miała mu wierzyć na słowo? Autorytetem? Nie. Tym bardziej, że nie wiem kto tę "recenzję" napisał. Skucha do potęgi drugiej.
Słabe toto literacko, niedopracowane, a miało czas już po ukazaniu się...
Styl nie zachwyca, jakby gimnazjalistka to napisała.
Zupełnie nie widzę powodu, dla którego ktoś wcześniej wstawił "świetne". Dla mnie to "słabe", a nawet Bardzo.
Dominika96 dnia 18.03.2014 08:55
Cytat:
za­pra­szam Cie do czy­ta­nia.

Zgadzam się z zajacanka, ten zwrot wyjątkowo razi w oczy. Recenzja zupełnie nie zachęca do przeczytania owej książki.
Dodatkowo "wyłapałam" wiele literówek. Autorka zapomniała o polskich znakach.
JessikaBoniecka dnia 20.03.2014 14:13 Ocena: Bardzo dobre
Kiedy czytam takiego rodzaje zdania czuję ból w klatce piersiowej zupełnie jakbym traciła oddech . Po policzkach płyną mi łzy , muszę przeczytać tę książkę , ale wiem że nie powstrzymam się od płaczu . Bardzo szkoda mi takich ludzi . Dla innych życie jest usłane różami , a dla jeszcze innych kolcami tych róż . Wiem co to znaczy mieć chorobę , bo ja ją mam i to do końca życia . Świat jest dziwny , mam piętnaście lat , a czuję się zupełnie inna niż inni ludzie w moim wieku . Mam nadzieję , że ta książka sprawi że poczuję dreszcze na ciele . :)
henryk kotas dnia 21.03.2014 19:30 Ocena: Bardzo dobre
* Bogu nie wypada
losem i przeznaczeniem ludzi okładać"!
* Życia kły -
stąd na duszy blizny i szwy.
* Nie w Warszawie, Wólce, Pcimiu -
Bóg umarł w Oświęcimiu.
Od tego zacznę mój komentarz do recenzji książki "Zgwałcona". Los bohaterki może być
lustrzanym odbiciem tragedii wielu kobiet borykających się z dramatem czasu wojny,
głodu, samotności i gwałtu na dokładkę. Potem choroba najgorsza ze wszystkich w życiu
człowieka.
Uważam, że recenzja zachęca do przeczytania książki od deski do deski. Przy poziomie
czytelnictwa w Polsce nikomu by ta lektura nie zaszkodziła.
Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
28/02/2024 22:59
Gosposię, Zbysiu, w odpowiedzi na mój komentarz, ująłeś w… »
Kazjuno
28/02/2024 22:13
Zbysiu Zaciekawiłeś mnie powyższym komentarzem. Bliski… »
Jacek Londyn
28/02/2024 19:03
Zdzisławie, z treści fraszki wnioskuję, że pomimo… »
Marek Adam Grabowski
28/02/2024 15:55
Zamiast pisać od nowa wklejam mój komentarz z innego… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:24
Kaziu Nie zrozumiałeś mnie niestety, jeśli chodzi o… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:06
Kaziu To jest niedokończony przeze mnie komentarz, tak jak… »
Kazjuno
28/02/2024 13:26
Sposobów na poderwanie "gosposi" może być wiele.… »
Kazjuno
28/02/2024 13:01
Cieszę się, że przeczytałeś i dzięki za taaaaaaki duży i… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:40
Kaziu Pisałem wcześniej o pomyśle na część 5-tą, już ją… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:14
Roninie Podobała mi się ta miniatura. Chociaż zacząłem od… »
Kazjuno
27/02/2024 23:32
No, Zbysiu, Muszę pogratulować! Nie należę raczej do… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 23:23
Kaziu Nie pamiętam, co czytałem i nie skończyłem… »
pliszka
27/02/2024 23:22
Muszę przyznać, że tekst ten skłonił mnie do szczególnie… »
pliszka
27/02/2024 22:57
Uderzająco prawdziwe i smutne. I nie tylko z miłością tak… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 21:42
Dobry wieczór Pliszko Bardzo Ci dziękuję, że jako jedyna… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 28/02/2024 12:15
  • Dla nas to było takie samo zaskoczenie jak i dla Was ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 28/02/2024 12:00
  • No to śmieszne nie było, już rozwijałem matę i owijałem papierem ryżowym krótkie tanto... ;-]
  • Redakcja
  • 28/02/2024 11:50
  • Wracamy po krótkiej przerwie. Tęskniliście? ;-)
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 23:33
  • I teraz dopiero, gdy byłem tu i tam, pozwolę sobie zaprosić Was do mnie, na "Bal". Z góry dziękuję, za odwiedziny ;-}
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 22:50
  • Hej! W tym "skansenie" chroboczą korniki - więc jeszcze żyje!
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:52
  • Oby nie z mocą Covida. Część ucieknie w popłochu. Niektórzy przeciążeni intelektualnie mogą powiększyć grona pacjentów zakładów psychiatrycznych. Tym zalecam mokre kompresy na rozpalone czoła.
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:45
  • Sorry za literówkę. "Macie", a nie "Maci"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 13:44
  • I tu Ci Kaziu przyklasnę - brawo! "Zarażmy" towarzystwo PP nową "pandemią" ;-}
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:09
  • Maci rację Pliszko Zbyszku. Szczypku. Może właśnie my (bo też ostatnio dorzuciłem pięć groszy) ponownie obudzimy z letargu PP rozleniwione towarzystwo? Szkoda było patrzeć, jak marniało w oczach.
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 12:48
  • Zgadzam się z Pliszką. Gdy tu się działo - komentarze/rady{kilkadziesiąt dziennie) - PP żyło, przyciągając także młode pookolenia, radosną dyskusją na temat literatury wszelakiej. Był taki gwar!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty