Szynka z murzynka (4) - ajw
Proza » Humoreska » Szynka z murzynka (4)
A A A
Od autora: cz.IV cyklu "Życie Marcela jako ustawiczne unikanie pokus"

   Nie chciałem spóźnić się do pracy, więc ruszyłem szybkim krokiem w kierunku mojej dwudziestopięcioletniej Ferozy, zostawionej na parkingu przy spożywczym. Na murku siedział Krzywy Nos, tutejszy zakapior o fizjonomii psychola, i cienki jak struna Łysy. Ten drugi otworzył tanie wino, łyknął, skrzywił się, jakby plastry cytryny uwięzły mu między zębami, beknął drugą literę alfabetu i rzekł do przyjaciela z uznaniem:

- Smaczne, jebane!

Przed sklepem pojawiła się pani Grażyna, która dorabiała tam do emerytury. Rozwiesiła szmatę na kontenerze z tekturą, postawiła obok szczotkę, a zobaczywszy mnie, krzyknęła:

- Panie Marcelku, mam śmierdzącą szyję! – Jej piskliwy głos rozszedł się po całym osiedlu.
- Słucham? – Wychyliłem się przez okienko.
Co mnie obchodzi jej śmierdząca szyja. Niech se umyje, a nie informuje o tym wszystkich dookoła.

Kobieta podeszła bliżej, wycierając ręce o firmowy fartuch.

- Pan powie Helenie, żeby wzięła dla swojej suni, bo ja długo nie mogę trzymać. Przyjdzie szefowa i każe wyrzucić. A ciocia krupniczek Pusi ugotuje.

Na samą myśl o krupniczku na śmierdzącej szyi zrobiło mi się niedobrze, ale obiecałem, że natychmiast poinformuję ciotkę o czekającym w sklepie rarytasie.
Ledwo odeszła pani Grażyna, przy oknie Ferozy znalazł się Krzywy Nos.

- Kolo, daj na zakąskę.

Kupcie se śmierdzącą szyję pani Grażyny – pomyślałem, ale nie uległem pokusie, by puścić im taki tekst. W porę ugryzłem się w język. W końcu trzymałem samochód w ich rewirze. Wyciągnąłem więc złotówkę i uśmiechnąłem się przepraszająco.

- Nie mam więcej.
- Dobra, najwyżej dziś kawioru nie będzie – powiedział do mnie, a następnie odwrócił się do kolegi i krzyknął zachrypniętym głosem:
- Łysy, leć do sklepu i kup dwa plastry szynki z murzynka.
- Z czego? – nie zrozumiał Łysy, rozkoszując się kolejnym łykiem mamrota.
- Salcesonu czarnego - zdenerwował się Krzywy Nos. – Już ci te mózgojeby całkiem rozum zlasowały. Nie wiesz, co to szynka z murzynka?
- Nie będę jeść zwierzęcia zapakowanego do własnego żołądka – wzdrygnął się Łysy.

Nie słyszałem dalszej części rozmowy, bo zręcznie wykręciłem i odjechałem. Ledwie opuściłem osiedle, Feroza odmówiła współpracy. Stanęła na środku jezdni jak święta krowa na ulicy Bombaju i żadne próby uruchomienia nie robiły na niej wrażenia. Spojrzałem na wskaźnik paliwa i zakląłem siarczyście. Nie było benzyny. Zepchnąłem więc samochód na pobocze obok lasku i pobiegłem kurcgalopem na przystanek.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ajw · dnia 05.03.2014 05:38 · Czytań: 1560 · Średnia ocena: 4,4 · Komentarzy: 25
Komentarze
SzalonaJulka dnia 05.03.2014 09:49
Witaj ajw,
bardziej smakowała mi kiełbaska z mysich psitek, bo ta szynka z murzynka owszem wykwintna, ale trochę malizną pachnie... słowem - nadal głodnam - poproszę dokładkę!
Kłaniam
ajw dnia 05.03.2014 15:41
Szalona Julko - to tylko marna humoreska oparta na rzeczywistych faktach. Byłam świadkiem jak pod naszym sklepem panowie popijali jabola. Trudno opisać minę jednego, który po wypiciu miał niemal oczy na wierzchu, ale zamaszyście wytarł usta i docenił smaka winka. Od tego czasu "Smaczne jebane" stało się u nas w domu znakiem jakości potraw ;)
A pani od śmierdzącej szyi tez pracuje u nas w sklepie. Raz tak zawołała przez cały spożywczak do mojego męża. Trzeba jednak zobaczyć osobę i usłyszeć głos, by poczuć klimat komuny i ówczesnych sklepów ;)

Malizna jest, bo to tylko jakby krótka scenka spod sklepu. Zresztą ja nie umiem pisać za duzo na raz.
pablovsky dnia 05.03.2014 15:56 Ocena: Bardzo dobre
Marcel! Ty chłopie weź się w garść, nie bądź mięczakiem! Takiego żula, Krzywego Nochala powinieneś przetrącić wzrokiem, a nie jeszcze kasę dawać! Aż chce się przytoczyć znane, czyli "twardym trzeba być"! ;)
Co szynki z Murzyna, to aż ślinka pociekła na samą myśl!
Kiedyś, jak jeszcze byłem młody i piękny, to uwielbiałem takie delikatesy.
O wiele bardziej preferowałem salcesonik, leberkę, czy dobry kaszoczek od szynek i kabanosów! Inna sprawa, że tymi specjałami nieco nadszarpnąłem swoje zdrowie. Od kilku lat jestem wręcz zmuszony spożywać chude mięsko.
Zabawna historia, ale ten Marcel niech się ogarnie! ;)
Wierszybajka dnia 05.03.2014 16:57
Rozgryzam tę śmierdzącą szyję (nie dosłownie :@ ) ale czy to chodziło o gęsie, albo indycze szyjki? Czy kobitka się przejęzyczyła i miała na myśli szynkę?

Przeczytałam i pośmiałam się z przypadków biednego bohatera. Bo chyba pokus w tym fragmencie nie miał nijakich (poza brudną szyją i dogadaniem pijaczkom ;) ).
Troszkę za krótkie ale dobre do poczytania przy kawie i ciastku :)

Pozdrawiam :)
mruczol dnia 05.03.2014 17:25
Hej!

Ciekawy obrazek obyczajowy ;). Brutalny momentami, ale cóż... Takie życie :(!
Podobają mi się perełki w formie neologizmów :yes: (akurat dzisiaj miałam na ten temat lekcję i biedne dzieci trudziły się, płodząc własne twory, a tu proszę - jak znalazł, sypiesz nimi lekko i z dowcipem :lol: ;)).

Poniżej propozycje poprawek:

Cytat:
Ma murku sie­dział Krzy­wy Nos

Chyba "na murku"?

Cytat:
który otwo­rzył tanie wino, łyk­nął, skrzy­wił się, jakby pla­stry cy­try­ny uwię­zły mu mię­dzy zę­ba­mi, bek­nął drugą li­te­rę al­fa­be­tu i rzekł do przy­ja­cie­la z uzna­niem:

- Smacz­ne, je­ba­ne!

Przed skle­pem po­ja­wi­ła się pani Ma­ry­sia, która

Za duże nagromadzenie zaimka "który".

Cytat:
po­sta­wi­ła obok szczot­kę, a zo­ba­czyw­szy mnie krzyk­nę­ła

Przecinek przed "krzyknęła".

Cytat:
- Słu­cham? – wy­chy­li­łem się przez okien­ko zdzi­wio­ny.

Zastanowiłabym się nad umiejscowieniem "zdziwionego" akurat na końcu zdania.

Cytat:
o tym wszyst­kich do­oko­ła.”

Kropka po cudzysłowie. I jedno z dwóch - albo cudzysłów, albo wersaliki. Obu za jednym zamachem nie wypada ;).

Cytat:
Ko­bie­ta po­de­szła bli­żej wy­cie­ra­jąc ręce o fir­mo­wy far­tuch.

Przecinek przed "wycierając".

Cytat:
„Kup­cie se śmier­dzą­cą szyję pani Ma­ry­si”

Znów - cudzysłów lub wersaliki.

Cytat:
- Z czego? – nie zro­zu­miał Łysy roz­ko­szu­jąc się ko­lej­nym ły­kiem mam­ro­ta.

Przecinek przed "rozkoszując".

Cytat:
zde­ner­wo­wał się Krzy­wy Nos .

Zbędna spacja przed kropką.

Cytat:
Nie wiesz co to szyn­ka z mu­rzyn­ka?

Przecinek przed "co"?

Ściskam gorąco :@ i życzę mniej brutalnych obrazków obyczajowych jako źródła natchnienia.
Aśka ;) B) ;)
Miladora dnia 05.03.2014 17:35
Ja też chcę jeszcze, ale rozumiem, bo mnie też często za diabła nie chce wyjść więcej, jak tylko jedna strona. ;)))

Hihi, ale scenka faktycznie realistyczna. :)
Nie znałam "szynki z murzynka", więc się dokształciłam przy okazji.

No i przy tej samej okazji, jak zwykle małe conieco:

Cytat:
Ma murku sie­dział Krzy­wy Nos, tu­tej­szy za­ka­pior o fi­zjo­no­mii psy­cho­la(,) i cien­ki jak stru­na Łysy,

- Na -
Cytat:
bek­nął drugą li­te­rę al­fa­be­tu

Jak "beknął", to już się samo przez się rozumie, że drugą literę alfabetu, więc to zbędne dopowiedzenie. Czyli opuściłabym, zamiast tego dając coś w rodzaju "beknął soczyście".
Cytat:
Przed skle­pem po­ja­wi­ła się pani Ma­ry­sia, która do­ra­bia­ła tu do eme­ry­tu­ry.

- dorabiała tam (w tym sklepie) -
Cytat:
mam śmier­dzą­cą szyję! – (J)ej pi­skli­wy głos roz­szedł się

Cytat:
- Słu­cham? – (W)y­chy­li­łem się przez okien­ko

Cytat:
o tym wszyst­kich do­oko­ła”(.)

Ale skoro masz kursywę, to cudzysłów jest niepotrzebny.
Poniżej także:
Cytat:
„Kup­cie se śmier­dzą­cą szyję pani Ma­ry­si” – po­my­śla­łem,

Cytat:
Ko­bie­ta po­de­szła bli­żej(,) wy­cie­ra­jąc ręce o fir­mo­wy far­tuch.

Cytat:
nie zro­zu­miał Łysy(,) roz­ko­szu­jąc się ko­lej­nym ły­kiem

Cytat:
Krzy­wy Nos . – Już

Kropka Ci uciekła za daleko.
Cytat:
Nie wiesz(,) co to szyn­ka z mu­rzyn­ka?

Cytat:
i po­bie­głem kruc­ga­lo­pem na przy­sta­nek.

- kurcgalopem -

Jeżeli o mnie chodzi, to pisz takie scenki, bo w sam raz na chwilę uśmiechu. :)

Serdeczności, Ajwik :)

Do licha - rozbierałyśmy Cię z Mruczołkiem w tym samym czasie.
I faktycznie przed "krzyknęła" przecinek.
Tezet74 dnia 05.03.2014 17:44 Ocena: Bardzo dobre
Szynka z murzynka? W jakichże stronach tak mówią, jeśli wolno spytać? Od razu mi się dowcip przypomniał:

Lata sześćdziesiąte XX wieku. Przychodzi facet do mięsnego i mówi:
- Pani da 2 kg cwaniaka.
- Jakiego cwaniaka?
- O tego - i pokazuje salceson.
- Przecież to salceson! - mówi oburzona "kobieta za ladą"
- No tak, ale to cwaniak - nie dał się wywieźć do Ruskich!

A poza tym to gdzieś mi tam w tekście mignął "kawior". Niewątpliwie panowie mieli na myśli kawior praski, czyli kaszankę (albo "krupnioka" ;))?

Kolejna zabawna przygoda Marcela. Kupa śmiechu (z naciskiem na "śmiechu";), ale coraz mniej lubię naszego bohatera. Straszna zeń ciapa! Jak można było zapomnieć zatankować???
ajw dnia 05.03.2014 18:01
Mruczolko i Milu - serdeczne dzięki za wkład pracy. Moze kiedyś nauczę się pisać poprawnie, tylko co Wy wtedy bedziecie robić? W kazdym bądź razie bardzo dziękuję. Milu, celowo napisałam drugą literę alfabetu, bo ja np. po piwie wybekuję prawie cały ;)

pablovsky - daj spokój, chłopakowi. Bez ojca chowany i przez matkę co w depresji poporodowej, to jaki ma być? Cienias i już ;)) Ha! Ja w dzieciństwie zawsze prosiłam tatusia, by mi 'czarnego' kupił, bo miał takie fajne białe wzorki słoninowe w środku ;)

wierszybajko - to szyja indycza, która 'nie zeszła', no i ciut waniajet ;)

Tezet74 - u nas w Puławach sie tak mówi, czyli na Lubelszczyźnie :) A o cwaniaku nie słyszałam, dzieki :)
Dobra Cobra dnia 05.03.2014 20:23
Słodycz przebywania z Twoimi dziełami bardzo czytelnikom regalmentujesz! Dostajemy jeno kolejne, króciutkie odsłony...


ajw,

Pięknie snujesz opowieść z przegranej dzielnicy, gdzie nie ma dziewicy. Towarzystwo szemrane, stare autka i somsiedzka pomoc nade wszystko. I kazdy zna swoje miejsce w tym kawałku miasta.

Imię psa najpiękniejszem jakie może być pod słońcem! Pusia:)


Fajniutkie, lecz krótkie. A z tym, jak z penisem męskim - dłuzsze powinno być;)


Ukłony i do nastepnego,

DoCo
ajw dnia 05.03.2014 21:48
DoCo- moja babcia zawsze mi mówiła: nigdy nie pokazuj chłopu od razu całej dupy. I tak mi zostało. Reglamentuję, bom w czasie komuny dojrzewała w kolejkach ;)
Masza_ dnia 05.03.2014 22:11 Ocena: Świetne!
Bardzo fajna miniatura. Przyznam się, że obce mi było określenie szynka z murzynka. Faktycznie tak mówi się, czy sama to wymyśliłaś?
zajacanka dnia 05.03.2014 22:17
Hehe, dobre.
Moja babcia nigdy przy mnie nie wypowiedziała na głos słowa na d... :)
A wracając do tekstu - scenka fajna, krótka - bo krótka - więcej tu nie trzeba. Istota podana na talerzu. Tytuł przyciągnął - nie znałam określenia. Ale ozorowy, biały... już mi ślinka leci ;)
azikuder dnia 05.03.2014 22:23
Widać ,że masz poczucie humoru i dobry zmysł obserwacji rzeczy przyziemnych. Przeczytałam z uśmiechem. Pozdrawiam Azi:)
amsa dnia 05.03.2014 22:48
ajw - doprawdy moja droga, muszę to wyznać - lubię Marcela, rozczula mnie rozwalając swoją niezłomną wolą unikania wszelkich pokus, przez co, jak widać, ładuje się biedak w coraz to nowe tarapaty. Twoja wyobraźnia kreująca jego życie jest bardzo pomysłowa, dlaczegóż jednak pozbawiłaś go benzyny? Biedak zadyszy się nim dotruchta do tego przystanku. Celowo nie wspominam o śmierdzącej (a mamusia z pewnością przestrzegała - myj szyję), tudzież biednych resztek z niewinnego murzynka, bo to już zakrawa na horror, nie mówiąc że całkiem czarny humor (w końcu salceson ma i odpowiednią woń i koloryt). Przekaż Marcelowi, że go usynowię, albo przynajmniej uciotecznię:) ale nie w tym sensie, w jakim może się jawić to słowo, więc może niech będzie, bo z braku siostry - ubratecznię:).

Pozdrawiam i czekam na więcej.

B)
ajw dnia 05.03.2014 22:54
Masza - u nas tak się mówi, ale nie wiem czy ogólnie, czy tylko w moim srodowisku ;)

zajacanka - moja jedna była świętojebliwa i nigdy by tak nie powiedziała (świeć Panie nad jej duszą), ale druga była mniej grzeczna i tej sie słuchałam :)

azi - bez humoru trudno żyć w tych ponurych czasach ;)

amsiu
- wiesz co, ja też go polubiłam jak syna - takiego trochę niedorobionego, ale co tam, wszystkie dzieci się kocha. Także adopcję wybij sobie z głowy , bo dwóm kobitom dziecka nie dadzą ;) A mój ślubny nie ma o nim bladego pojęcia ;)
Usunięty dnia 06.03.2014 10:32
Niestety. Tym razem tylko moment ze śmierdzącą szyją mnie połechtał. Reszta mało zaskakująca i nieciekawa. Zakończenie takiese.
Realistycznie - jak najbardziej, ale zbyt to codzienne, żeby było ciekawe.

Też stylistycznie mam wrażenie, że trochę odpuściłaś. Między innymi dlatego:

Cytat:
przy spo­żyw­cza­ku. Na murku

Cytat:
za­ka­pior o fi­zjo­no­mii psy­cho­la

nie jestem przekonana, czy coś takiego w ogóle istnieje

Cytat:
Jej pi­skli­wy głos roz­szedł się po całym osie­dlu. - Słu­cham? – Wy­chy­li­łem się przez okien­ko.

Cytat:
łyk­nął, skrzy­wił się, jakby pla­stry cy­try­ny uwię­zły mu mię­dzy zę­ba­mi, bek­nął

Cytat:
po­my­śla­łem, ale nie ule­głem po­ku­sie, by pu­ścić im taki tekst. W porę ugry­złem się w język. W końcu trzy­ma­łem sa­mo­chód w ich re­wi­rze. Wy­cią­gną­łem więc zło­tów­kę i uśmiech­ną­łem się prze­pra­sza­ją­co.

Cytat:
- Nie będę jeść zwie­rzę­cia za­pa­ko­wa­ne­go do wła­sne­go żo­łąd­ka – wzdry­gnął się Łysy.

trochę zbyt inteligentna kwestia jak na Łysego

Cytat:
Nie sły­sza­łem dal­szej czę­ści roz­mo­wy, bo zręcz­nie wy­krę­ci­łem i od­je­cha­łem. Le­d­wie opu­ści­łem osie­dle, Fe­ro­za od­mó­wi­ła współ­pra­cy. Sta­nę­ła na środ­ku jezd­ni jak świę­ta krowa na ulicy Bom­ba­ju i żadne próby uru­cho­mie­nia nie ro­bi­ły na niej wra­że­nia. Spoj­rza­łem na wskaź­nik pa­li­wa i za­klą­łem siar­czy­ście. Nie było ben­zy­ny. Ze­pchną­łem więc sa­mo­chód na po­bo­cze obok lasku i po­bie­głem kurc­ga­lo­pem na przy­sta­nek.
ajw dnia 06.03.2014 11:12
Morfino - dzięki, ze zajrzałaś i że chciało Ci się wyłuszczyć aż tyle wpadających na siebie końcówek. Powiem Ci, ze jak czytam teksty w ogóle na to nie zwracam uwagi, bo ze mnie pod tym względem straszny patałach, ale czy naprawdę to jest takie istotne? Części od pierwszej do obecnej są pewną całością, wiec to naturalne, ze raz się dzieje wiecej, raz mniej. Poza tym rozumiem, że nie każdemu musi przypaść do gustu, bo wtedy znaczyłoby, ze wszyscy jesteśmy tacy sami.

morfina napisała:
- Nie będę jeść zwie­rzę­cia za­pa­ko­wa­ne­go do wła­sne­go żo­łąd­ka – wzdry­gnął się Łysy.

trochę zbyt inteligentna kwestia jak na Łysego


Menele to rózni ludzie. Nie wszyscy są prości jak budowa cepa i maja też swoje filozofie życiowe. Zdziwiłabyś się ;)

Poza tym zapewniam Cię, ze fizjonomia psychola to nie jest czcze gadanie. Psychologia kliniczna mówi o tym, że np. budowa ciała koresponduje z wieloma chorobami, choćby szczupła budowa ciała i długie kończyny u schizofreników, czy pykniczna u cyklofreników (patrz Teoria konstytucjonalna Kretschmera). Tak samo jest z fizjonomią psychola. Czyż niektóre osoby nie wygladają podejrzanie dziwnie?

W kazdym badx razie dziekuje za wyszczególnienie błędów, przejrzę i poprawię co uznam za niezbedne. Pozdrawiam :)
Usunięty dnia 06.03.2014 11:23
Znam Teorię Kretschmera. Wiem też, o jaki efekt Ci chodziło. Jednak o ile określenie schizofrenik czy schizoid istnieje, to poza mową potoczną nikt nie śmiałby tytułować człowieka psycholem. Także psychologia kliniczna w tej kwestii nie przyzna Ci racji.
ajw dnia 06.03.2014 12:44
morfino - nie przesadzajmy, to powiedzenie potoczne i tak miało brzmieć. Podobno nie wolno mówić też Murzyn, wiec popełniłam kolejne faux pas. Sorry , wiecej luzu. Przeciez to nie jest poważne dzieło.. Nikogo nie chciałam urazić.

Prostaczek - dokładnie! Jestem tego samego zdania, ze nie można generalizować. W tym wypadku morfina popełniła faux pas nie doceniając Łysego i wsadzajac go do jednego wora ze wszystkimi menalami świata ;) Luz.
puma81 dnia 07.03.2014 12:25 Ocena: Bardzo dobre
Osiedlowa społeczność, to jest to!
Bardzo dobrze przedstawiona scenka, wiadomo co, gdzie i jak. Uśmiechnęłam się promiennie i czekam na jeszcze, bo polubiłam Twój sposób pisania.
Pozdrawiam serdecznie:)
ajw dnia 07.03.2014 16:48
Uwielbiam takie lokalne miejsca, gdzie wszyscy wiedzą o sobie wszystko, a nie mijają się bez uśmiechu i nawet nie mówią dzień dobry.
Cieszę się, że poczułaś moje klimaty :)
mike17 dnia 07.03.2014 20:33 Ocena: Świetne!
Cytat:
- Panie Mar­cel­ku, mam śmier­dzą­cą szyję! – Jej pi­skli­wy głos roz­szedł się po całym osie­dlu.
- Słu­cham? – Wy­chy­li­łem się przez okien­ko.
Co mnie ob­cho­dzi jej śmier­dzą­ca szyja. Niech se umyje, a nie in­for­mu­je o tym wszyst­kich do­oko­ła.

Tu przypomniał mi się dowcip mojego autorstwa, który pojawia się w jednym z moich opek:
- Swędzą mnie jaja, będzie padać - powiedział Johnny.
- Swędzą cię jaja, bo się nie myjesz - spuentował Jimmy :)

Lubię te twoje ziomalskie, ludowe, oddolne klimaty, animuję się w takim pisaniu, bo o zwykłych ludziach ulicy też trza umieć napisać, co by to miało owe jajca :)
Na luziku, bez spiny, na czilałcie, z flowem, podlaszczone mega wyczesem, a i podalfonsić nie zaszkodzi, bo bajer tęgo skręcowany, to nie to, co krzywa nawijka, a więc nikt tu w ciula nie wali, tylko leci ostro po calaku, dobry chłopaku and good girl!
Czyli rozklepiocha i nie ma Niemców we wsi :)

In other words - I'm impressed :)

A jak kobita mięskiem czasem miotnie, to ja pjonę przybijam, bo wiem, że trzyma blat od wielu lat, a wokół kręci się świat, ziom, nie ma kwasu, a za tym pełna wiarygodność przekazu.

:)
ajw dnia 07.03.2014 22:13
O kurna mania! Aleś komentarz mi odwalił, żem się z rozumem nie mogła pozbierać. Fajoski :) Dzięki, miku za niezawodność i tak charakterystyczną kwiecistość :)
Wasinka dnia 27.03.2014 12:14
Krótka scenka, przyjemna, choć mało tutaj ogólnie. W zasadzie uśmiechnęłam się tylko przy szyi śmierdzącej (i przy okazji - nie wiem, czy potrzebne jest aż tak obfite wyjaśnienie przez Marcela, jak można to zrozumieć, ale to tylko moje czepialstwo właściwie). Jednak to migawka jeno, a przecież losy bohatera nie w jednym odcinku namierzone zostają.

Ogólnie - jest miło. Swojska scenka menelska z szyją w roli głównej (jak dla mnie, bo wiem - murzynek tu istotniejszy miał być. ;)).

Pozdrawiam rozsłonecznionym miastem.
ajw dnia 27.03.2014 13:54
Rzeczywiście, to tylko migawka, ale fajnie, ze chociaż szyja Cię rozweseliła w ten pochmurny dzionek :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marian
26/06/2022 07:44
Marku, dzięki za odwiedziny i komentarz. Akapit zaraz usunę. »
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
wolnyduch
25/06/2022 21:26
Jeśli ktoś nie oglądał filmu pt. "Przełęcz… »
wolnyduch
25/06/2022 21:22
Witaj Katarzyno/Kasiu, jeśli można?... Dziękuję za… »
wolnyduch
25/06/2022 21:16
Piękne obrazowanie, czytałam z przyjemnością, pozdrawiam… »
Marek Adam Grabowski
25/06/2022 15:19
Ciekawe i dobrze napisane opowiadanie. Oddajesz magiczny… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:35
Poetycka wirtuozeria. Nic dodać, nic ująć. Gratuluję… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:31
Wiersz zasługujący na uwagę. Pełen bólu i smutku, lekko… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 08:43
Oj. Początek jest mocny. Wiersz wzbudza zainteresowanie i… »
Yaro
24/06/2022 22:40
3maj sie:) »
Yaro
24/06/2022 22:38
Wszystko każda rzecz ma nazwę i twarz... :) »
Materazzone
24/06/2022 17:58
Przypominam, że wiersz wcale nie musi się rymować,… »
Materazzone
24/06/2022 17:55
Erotyk dla dzieci. Ciekawe, nie powiem choć zbyt mocno… »
Materazzone
24/06/2022 17:52
Nie pasuje mi czwarty wers. Jakoś tak nie wybrzmiewa,… »
Materazzone
24/06/2022 16:37
Dzień dobry wszystkim. Rozwiążę wasz spór, choć omyłkowo… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas