Ciota, niemota i pańcia, co miała za małą (5) - ajw
Proza » Humoreska » Ciota, niemota i pańcia, co miała za małą (5)
A A A
Od autora: Piąta część cyklu "Życie Marcela jako ustawiczne unikanie pokus"

   Na przystanku było niewiele osób. Mój wzrok ściągnęła zadbana kobitka nawijająca ostro przez komórkę. Jak się szybko zorientowałem, opieprzała jakiegoś fagasa za to, że zepsuł się jej samochód i musi teraz popylać komunikacją miejską, gdzie, jak wiadomo, bardziej wiejsko niż miejsko. Po zakończeniu rozmowy, a właściwie monologu, położyła telefon na ławce i zaczęła gorączkowo szukać czegoś w torebce. Babski standard.

 U mojego stryja w pracowni złotniczej nie raz i nie dwa takie pańcie wysypywały na ladę całą zawartość, by w końcu znaleźć łańcuszek czy kolczyki zawinięte w chusteczkę higieniczną, co nie odróżniało takowej od tej, w której jedynym skarbem były zeschnięte smarki.
Kiedyś jedna taka, zanim wyciągnęła ze zmiętej chusteczki obrączkę, zapytała stryja:

- Proszę pana, czy mógłby mi pan powiększyć?

Jako że nie sprecyzowała, co dokładnie miałby jej powiększyć, stryj czekał na rozwój sytuacji, uśmiechając się pod wąsem, którego notabene nie posiadał. Babka, nie w pełni świadoma na jaką minę wlazła, kontynuowała:

- Bo widzi pan, mojemu mężowi wchodzi tylko do połowy palca.

Stałem za nią, więc zacząłem pokazywać stryjowi dość obrazowo, jak to może wchodzić do połowy palca. Stryjowi coraz bardziej zaczynała drgać broda.

- Do połowy palca – powtórzył za nią, powstrzymując się od śmiechu.
- No tak, bo dalej już nie chce.
- No dobrze, więc czego pani ode mnie oczekuje?
- No, żeby pan powiększył mężowi.
- Mężowi?

W tym momencie nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem. Stryjek też już nie wyhamował i śmiejąc się, powiedział:

- Ale to jest pracownia złotnicza, proszę pani.

Dopiero wtedy owa dama, czerwona jak barszczyk wigilijny z uszkami (równie czerwonymi), wyjęła obrączkę męża ze sfatygowanej chusteczki i powiedziała, o co chodzi.

Tymczasem paniusia z przystanku nadal przeszukiwała torebkę jak celnik na głodzie. Siadłem obok, mając nadzieję na łatwy łup.

Mój telefon od środy spoczywał na dnie Wisły, gdzie wrzucił go Darek, kiedy dowiedział się, że piszę smsy z jego ślubną. Do niczego nie doszło, nie uległem pokusie, choć dziewoja gorąca jak towar u pana Krzysia zajmującego się paserką - a ten idiota pozbawił mnie w sekundę bezprzewodowego połączenia ze światem i jego żoną. Palant! Dałem mu w ryj, ale komórki to nie zwróciło. Może gdyby ją połknął, dałoby radę.

Nadjechał autobus i babka, zgodnie z moimi przewidywaniami, podbiegła do wejścia, a ja dyskretnie przykryłem telefon dłonią i rozejrzałem się na boki. W tym momencie zobaczyłem oczy ślicznej brunetki, która obserwowała całą sytuację. Zrobiło mi się głupio. Chyba nawet złapałem buraka, bo ciśnienie podskoczyło mi pod górny pułap.

- Proszę pani! – krzyknąłem za kobietą. – Zostawiła pani komórkę!
- Jaki pan miły… Dziękuję bardzo. Tak mało teraz uczciwych ludzi. – Pokiwała głową i zniknęła w autobusie.

Czarnula zaśmiała się głośno i już miałem wbijać do niej z jakimś dyżurnym tekstem, czując, że zrobiłem dobre wrażenie, ale ubiegł mnie jakiś wytatuowany kolo. Podszedł jak do swojej i pocałował obleśnie.

- Widzisz tego frajera? – powiedziała czarnula do mięśniaka, wskazując ruchem brody moją osobę.
Odwróciłem się w drugą stronę, ale i tak usłyszałem ciąg dalszy.

- Przed chwilą przepuścił niezłą okazję. Miał w ręku wypasioną komórę takiej niemoty, co poleciała do autobusu, zostawiając towar na ławce, a ta ciota, zamiast zgarnąć w kieszeń, oddała taki sprzęt! No, masz pojęcie?

 

                                                     Koniec cz.V

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ajw · dnia 11.03.2014 05:41 · Czytań: 1090 · Średnia ocena: 4,77 · Komentarzy: 35
Komentarze
mede_a dnia 11.03.2014 06:30 Ocena: Świetne!
Obśmiałam się o poranku. Lubię twojego Marcela. W ogóle kocham niemoty. Wzruszają mnie. Scenka u złotnika - kapitalna;-)
Dobra Cobra dnia 11.03.2014 09:26 Ocena: Świetne!
Jakże pominąć opowiadanie o tak wyrafiniowanym tytule?!


ajw,

najlepszy odcinek ze wszystkich w tej serii. Jakiż dramatyzm, jaka dynamika, jak wyraziście nakreślone postacie.

Czuć letkość pióra, czuć, że masz prąd wznoszący. Jest pięknie.


Ileż to dykteryjek jest o paniach, któe chciały coś powiększyć, lub podać czystą. Ponoć damy nieco później łapią żart, co udowadnia Howard Pyle w swych nieśmiertelnych Przygodach Robin Hooda. I stąd czasem tyle zamieszania :)

Bardzo się podobało mi, co zaświadczam niniejszym tym skromnym wpisem.

Brawo! masz u mnie szejka waniliowego!


Ukłony rozsłonecznione,

DoCo
Urbi dnia 11.03.2014 10:33 Ocena: Świetne!
Mnie też szalenie spodobała się scena u złotnika ;) Pióro rewelacyjne, bardzo lekkie i zabawne. Nie przestawałam się uśmiechać. Tytuły poszczególnych części wyjątkowo trafione ;) Pozdrawiam.
amsa dnia 11.03.2014 10:46
ajw zamiast z rana karmić oczy poważną prozą, co to jak śniadanie karmiące ciało, wzmocni duszę, po prostu musiałam najpierw sięgnąć po ów deser i radośnie kwiczeć. Normalnie idziesz jak burza, humor coraz lepszy i odważniejszy. Nie, nie w tym sensie, co sobie teraz myślisz :). Chodzi mi o to, że coraz lepiej wychodzą Ci zabawne i dobrze napisane kawałki. A napisać dobrze takie scenki to sztuka, a jak wiadomo komedie to trudniejszy gatunek niż dramat. Przy okazji nawiedziła mnie myśl, jak często źle odczytane intencje sterują naszymi zachowaniami:). Ale dla Marcela to dobrze, że nie umie dobrze ich odczytywać:). Niech pozostanie nadal poczciwy, chociaż jak sugeruje ten odcinek, on dość kochliwy, ale nie umie lokować swoich, hm... oczu, we właściwych osobach.

Pozdrawiam

B)
marukja dnia 11.03.2014 11:10
Uśmiecham się do Twojego tekstu, ajw. Zachęcił mnie do sięgniecia do poprzednich części, bo tak jest dla mnie pierwszą. :)
Ciekawa narracja, fajnie stylistycznie. Motyw z chusteczkami rozwalił mnie:
Cytat:
czy kol­czy­ki za­wi­nię­te w chu­s­tecz­kę hi­gie­nicz­ną, co nie od­róż­nia­ło ta­ko­wej od tej, w któ­rej je­dy­nym skar­bem były ze­schnię­te smar­ki.

:D

Pozdrowienia!
Martin CROSS dnia 11.03.2014 11:43 Ocena: Dobre
Niezłe, śmieszne. Ale zastanowiłbym się na miejscu autora w jakim stylu chce pisać. Slang - ok w myślach postaci, ale nie u narratora. Ale pomysł i anegdota naprawdę niezłe.
mede_a dnia 11.03.2014 12:07 Ocena: Świetne!
martinie, ale mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową, a Marcel to jednocześnie i bohater, i narrator. Inaczej miałby mówić w dialogach, a inaczej w narracji? ;-) W rozmowie - pan Hyde, w warstwie narracyjnej dr Jekyll?
mike17 dnia 11.03.2014 12:22 Ocena: Świetne!
Super nawijka slangiem straszliwie uradowała serce me, jako że sam co jakiś czas płodzę opo, które jest całkowicie od litery a do litery z napisany slanżkiem, wnosi to inny zupełnie klimat, tak jak tutaj, gdzie od razu całość nabiera wiarygodności, bo przeca nie ujdzie, by młokos z blokowiska leciał "na poważnie" - pisze więc takim językiem, jakim gada na codzień.

Fajosko się czytało, totalnie wyczesana scenka u złotnika rozwaliła mnie na wiele kawałków, które teraz zbieram z podłogi i ze stołu oraz łóżka - to był cymesik, jak pociągnąć odjechany dialog na niedopowiedzeniach, to jak w kultowych dowciapach z mej młodości:

Joke no 1.

- Co to jest - wielki, czerwony, jak wchodzi, to robi przyjemność?
- Święty Mikołaj!!!

Joke no 2.

W lokalu:
- Poproszę colę - mówi klient.
- Z lodem? - pyta kelnerka
- Nie bez loda.

I takiż twój dialog u rzeczonego złotnika, który zapamiętam sobie na długie miesiące, masz to jak w banku :)

A sam bohater sympatię budzi, choć z lekka zaiste ciotowaty i skalany ciężkim pomyślunkiem, ale za to jaki uczciwy - takich chłopców nam trza w naszej ojczyźnie, a nie wytatuowanych mięśniaków o niskich czółkach, którzy za Komuny bez przerwy lądowaliby na dołku za sam wygląd i dla zasady :)

Lekko piszesz, klimacik bezbłędnie skrojony, garścią z życia zaczerpnięty.
Wszystko mi tu gra, jak orkiestra, co nie fałszuje, a tony wydaje czyste.
Zatem znikam, radosny i literacko zaspokojony :)

Howgh!
Tezet74 dnia 11.03.2014 12:51 Ocena: Świetne!
No. Tym razem Marcel się spisał. Ubawiłem się setnie a z drugiej strony odbudowała się sympatia do bohatera.
Styl bez zarzutu, humor jak w najlepszym kabarecie. Jednym słowem klasa.
A dowcip też będzie. A jakże.

Facet szukał w obcym mieście zegarmistrza. Łaził i łaził a tu nic. Wreszcie znalazł w jakimś zaułku budyneczek z wielkim zegarem na witrynie. Wszedł. Zastał tam człowieka o (jak to mówiono) niearyjskich rysach.
- Chciałbym naprawić zegarek
- Ale my nie naprawiamy zegarków. My wykonujemy obrzezania.
- To czemu w oknie wisi zegar?
- A co miałem powiesić?
zajacanka dnia 11.03.2014 12:56
Przyznam, że i na mojej twarzy rozkwitł radosny uśmiech :)
Tempo opowiadanka świetne, humor jest i to ten najbardziej lubiany, bo podszyty erotyką, więc czegóż więcej pragnąć w ten promienny poranek? :)
Bdb, ajw :)
romantyczna dnia 11.03.2014 12:58 Ocena: Świetne!
Aaa, jest i mój Marcel! Uwielbiam tego gościa :)

Pozdrawiam
pablovsky dnia 11.03.2014 13:33 Ocena: Świetne!
I posypały się komentarze urocze! A jakże by inaczej, jeśli tekst urokliwy i mocno zawadiacki?
Nie na darmo zapisałem Cię moja droga do Klubu Wesołego Szampana, czy Szamponu, jak mawia Wierszybajka.
Bo pokazałaś tą historyją, żeś godna wszelakich zaszczytów w naszym Zakręconym, co by nie rzec - Głupkowatym Klubie :)
Pytanie tylko, czy będziesz nosić te kalesonki z nadrukiem, o których wspomniał DoCo?

Najlepszy Marcel jakiego czytałem! Humor i dowcip sam się rodzi z sytuacyji, nie jest pompowany, a to rzecz najważniejsza w naszym fachu!
Chłopak normalnie przypomina mi tego tam ze Wspólnej, jak mu jest? Co za barem stoi, kurcze pieczone, zapomniałem z wrażenia! Taka poczciwota, co zawsze ma pod górkę, ale trudno go nie lubić, no jak mu było, przypomnisz?

Brawo, brawo, brawo! Na priva wysyłam Ci kwestionariusz i test, wypełnij, odeślij i już będziesz naszą wesolutką panią sekretarz K.W.Sz-a!

Ukłony trzykrotne za tekst z najwyższej, dowcipnej półki!

ZłyZas :) :) :)
mruczol dnia 11.03.2014 14:43
Hej!

Jakie fajniutkie opowiadanko :rol: :yes: :rol:. Pośmiałam się trochę :lol:. Puenta - niesamowita :smilewinkgrin:!
Bohatera być może nie do końca lubię, bo taki cwaniakowaty trochę :upset: (chociaż jego sposób patrzenia na świat bywa rozbrajający), ale tekścik super ;).
Gratuluję poczucia humoru oraz lekkości pióra.

Ale czepłam się trochę i poniżej wytykam Ci wszystko, co wpadło w me oko. Doszlifuj sobie, bo myślę, że taką perełkę warto jeszcze trochę podopracowywać.

Cytat:
Jak się szyb­ko zo­rien­to­wa­łem opie­prza­ła ja­kie­goś fa­ga­sa

Przecinek po "zorientowałem".

Cytat:
gdzie jak wia­do­mo bar­dziej wiej­sko niż miej­sko

Przecinek przed "jak" i po "wiadomo". To wtrącenie.

Cytat:
by w końcu zna­leźć łań­cu­szek, czy kol­czy­ki za­wi­nię­te

Zbędny przecinek.

Cytat:
nie od­róż­nia­ło ta­ko­wej od tej

Trochę dziwnie to brzmi.

Cytat:
od tej, w któ­rej je­dy­nym skar­bem były ze­schnię­te smar­ki.
Kie­dyś jedna taka zanim wy­cią­gnę­ła z tej zmię­tej chu­s­tecz­ki

Powtórzenie.

Cytat:
Jako, że nie spre­cy­zo­wa­ła

Zbędny przecinek

Cytat:
cze­kał na roz­wój sy­tu­acji uśmie­cha­jąc się pod wąsem

Przecinek przed "uśmiechając".

Cytat:
po­wtó­rzył za nią po­wstrzy­mu­jąc się od śmie­chu

Przecinek przed "powstrzymując".

Cytat:
nie wy­ha­mo­wał i śmie­jąc się po­wie­dział:

Przecinek przed "powiedział".

Cytat:
czer­wo­ny­mi),wy­ję­ła ob­rącz­kę męża

Brakuje spacji po przecinku.

Cytat:
po­wie­dzia­ła o co cho­dzi.

Przecinek przed "o".

Cytat:
Może gdyby ją po­łknął da­ło­by radę.

Przecinek przed "dałoby".

Cytat:
Tak mało teraz uczci­wych ludzi – Po­ki­wa­ła głową

Kropka po "ludziach".

Cytat:
z ja­kimś dy­żur­nym tek­stem czu­jąc

Przecinek przed "czując".

Cytat:
co po­le­cia­ła do au­to­bu­su zo­sta­wia­jąc towar na ławce

Przecinek przed "zostawiając".

Uściski gorące :bigeek:
Aśka ;) B) ;)
Hallam dnia 11.03.2014 16:21 Ocena: Świetne!
super, ajw. widzę, że w prozie też się odnajdujesz, bardzo fajnie z humorem w dobrym guście ( : Pozdrawiam
ajw dnia 11.03.2014 18:06
O jakże cieszą moje oczy Wasze wpisy w nieskromnej ilości. Miód na serce :) Nawet moja lampka zaczęła jaśniej świecić.

mede_o - Twoja wizyta zarówno w poezji jak i w prozie jest memu sercu bardzo bliska :)
DoCo - dobre słowo od Ciebie jest jak wyciśnięcie słodkiego soku z kwaśnej miny. Nie to, ze rzadko piszesz coś dobrego, tylko trza se naprawdę zasłużyć. Tym bardziej dziękuję :)
urbi - obyś zawsze się tak uśmiechała, a ja się będę odśmiechiwać do Ciebie :)
amsiu - z rańca trza brać najpierw lekkostrawne co by se nie przeciążyć głowy :)
marukja - a nie jest tak z tymi chusteczkami? Toż to z życia wzięte ;)
martin - cieszy mnie nowy czytelnik, a sprawę z narracją wyjaśniła już mede_a :) Pozdrawiam :)
mike - kto wie, może Marcela czeka jakaś przemiana duchowa i cielesna. Pójdzie na siłkę czy cóś i przestanie być z niego taka niemota, a zrobi się mięśnota ;)
tezet - dzięki za wizytę i dowcipaska ;)
zajacanko - oprócz błekitnego nieba, nic nam dzisiaj nie potrzeba ;)
romantyczna - on też Cię uwielbia ;)
pablo - oddam Ci za wpisowe i za kalesonki ;) No i bardzom rada, ze jestem w Waszym zacnym klubie :) za barem na Wspólnej stoi mąż pani Marii, ale jak ma na imię bij-zabij nie pamietam ;)
mruczolko - dzięki za poprawki, zaraz wdrożę je w życie :)
hallam - miło Cię tu widzieć :)
Urbi dnia 11.03.2014 18:29 Ocena: Świetne!
ajw, w takim razie poproszę Cię o zajrzenie do mojego kawałka, zwykle tego nie robię, ale jeno trzy dusze mnie zaszczyciły pozostawieniem opinii.
shinobi dnia 11.03.2014 18:41
Bardzo lekkie i zabawne, nie czuć też jakiegoś wymuszania śmiechu, co czyni całość jeszcze bardziej powabną.
Miłe i zwiewne mini. Masz poczucie humoru, nie ma co. :)

Kilka przecinków chyba zaginęło, ale mam lenia, to mi się nie chce.
ajw dnia 11.03.2014 18:50
urbi - byłam, ślad zostawiłam :)
shinobi - podobno poczucie humoru by­wa cu­dow­nym fil­trem do znie­czu­lania smut­nej rzeczywistości. Zaginione przecinki? O nie! Toż dopiero co kilka naniosłam :)
Wierszybajka dnia 11.03.2014 19:18
Marcel ty jesteś... dobrym człowiekiem :)
Uśmiałam się, bo też noszę taką wielką torbę w, której nic znaleźć nie umiem. Standardowa przypadłość. :rol:

Pozdrawiam :D
ajw dnia 11.03.2014 22:03
Wierszybajko - nie jesteś w tym odosobniona. Ja też mam problem z tą przypadłością ;)
akacjowa agnes dnia 11.03.2014 22:15 Ocena: Świetne!
Ubawiłam się po pachy. Super tekst. Oby takich jak najwięcej. Świetnie napisane!
blaszka dnia 14.03.2014 11:02
Ja też przyłączę się do pozytywnych komentarzy. Podoba się, a tekst z chusteczkami jest moim ulubionym.
Dorzucę coś do zabawnych skojarzeń. Znajoma bibliotekarka opowiada, jak studenci podchodzą do lady z pytaniami:
- Może pani zobaczyć, co ja tutaj mam? (na koncie)
albo - Czy może mi pani przedłużyć? (termin zwrotu książek)
;)
ajw dnia 14.03.2014 11:57
akacjowa - cieszy Twoja radość :)
blaszko- uwielbiam takie żarty sytuacyjne :)
al-szamanka dnia 14.03.2014 16:29 Ocena: Świetne!
Nooo, leciutko Ci to pióro frunie:)
Sporo komentów przede mną, więc nie będę powtarzać.
Niemniej powiedzieć coś muszę.
Przeczytało mi się leciutko, ubawiłam się setnie.
Fajny, zabawny kawałek - masz poczucie humoru, dziewczyno:)
ajw dnia 14.03.2014 17:04
Cieszę się al, że trafiłam w twój gust :)
Quentin dnia 17.03.2014 18:43 Ocena: Bardzo dobre
Anegdotka z obrączką przednia ;)

Właśnie taki humor jest najlepszy. Większość dobrych żartów ociera się o pewien poziom niedopowiedzenia, tendencyjnych skojarzeń, wpadek i nieścisłości. Można się tym bawić aż do śmierci, no bo też co innego można robić ;)

Marcel jest spoko. Wpada ciągle w nurt jakiś dziwnych wydarzeń. Tak się zastanawiam ile chłop może mieć lat, czy jest zdrowy na umyśle itd ;) to taki zwyczajowy zestaw rozważań nad bohaterami ;) . Pewnie jest tak samo zwyczajny jak wszyscy, ale jedno można powiedzieć na pewno. Nie ma z nim nudy ;) A i on pewnie też nie narzeka.

Pozdrawiam
ajw dnia 17.03.2014 18:47
No popatrz, Quentinie.. w jednym czasie czytaliśmy swoje opowiadanka. Ależ synchronizacja :) Ile Marcel ma lat? Tak sobie myślę, że ze dwadziescia pare :)
Quentin dnia 17.03.2014 19:32 Ocena: Bardzo dobre
Świat jest mały, jak widać ;)

Dwadzieścia parę, o cholera, to tyle co ja ;)

Pozdrawiam
ajw dnia 17.03.2014 19:42
No widzisz. Niby w tym samym wieku, a jaka niemota ;)
puma81 dnia 19.03.2014 21:06 Ocena: Świetne!
Super :) Leciutko i zabawnie, ale to już chyba ze sto razy przeczytałaś pod tym tekstem, niemniej powtarzam.
"Obrotni" goście są w cenie, bardziej niż uczciwi, taki lajf niestety :)
A wszystko przez żonę kolegi, czyli przez kobiety. Czym byłby bez nas świat?
Bardzo się podobało.
Pozdrawiam serdecznie :)
ajw dnia 19.03.2014 22:15
pumo - miło Cię widzieć pod moim tekstem. Dzięki za miłe słowa :)
Miladora dnia 21.03.2014 16:07
Czytałam już wcześniej, ale nie miałam czasu się przyczepić, Ajwuś. :)
A może zresztą nie będę miała już do czego po tylu komentarzach?
To lecę sprawdzić... ;)

Cytat:
Ciota, niemota i pańcia(,) co miała za małą (5)

Cytat:
ko­mu­ni­ka­cją miej­ską, gdzie, jak wia­do­mo, bar­dziej wiej­sko niż miej­sko.

Może warto byłoby inaczej ująć drugą część zdania? Albo dać "popylać autobusem"?
Cytat:
Kie­dyś jedna taka(,) zanim wy­cią­gnę­ła ze zmię­tej chu­s­tecz­ki ob­rącz­kę, za­py­ta­ła stry­ja:

Cytat:
Babka(,) nie w pełni świa­do­ma na jaką minę wla­zła, kon­ty­nu­owa­ła(:) dalej.

Kontynuować zawiera w sobie znaczenie "mówić dalej", więc "dalej" zbędne.
Cytat:
- Bo widzi pan, mo­je­mu mę­żo­wi wcho­dzi tylko do po­ło­wy palca – sta­ra­ła się wy­tłu­ma­czyć.

Skoro "kontynuowała:", to zbędne dopowiedzenie "starała się wytłumaczyć". No i nie będzie rymu "kontynuowała/starała", gdy usuniesz.
Cytat:
Do­pie­ro wtedy owa dama(,) czer­wo­na jak barsz­czyk wi­gi­lij­ny z uszka­mi (rów­nie czer­wo­ny­mi),

Cytat:
prze­szu­ki­wa­ła wła­sną to­reb­kę jak cel­nik na gło­dzie.

Zbędne dopowiedzenie.
Cytat:
choć ko­bit­ka go­rą­ca jak towar

Zamieniłabym tu kobitkę na coś innego, bo "kobitki" używasz cały czas jako określenia babki z przystanku. Babka gorąca jak towar? Tyle że "babka" masz zaraz potem, więc może "facetka podbiegła do wejścia"?
Cytat:
prze­wi­dy­wa­łem, pod­bie­gła do wej­ścia, a ja dys­kret­nie przy­kry­łem te­le­fon dło­nią i ro­zej­rza­łem się na boki.

Wystarczy dać "rozglądnąłem" i już nie będzie rymu.
Cytat:
- Pro­szę pani! – krzyk­ną­łem za ko­bie­tą(.) – Zo­sta­wi­ła pani ko­mór­kę!

Cytat:
za­śmia­ła się gło­śno i już mia­łem wbi­jać do niej z ja­kimś dy­żur­nym tek­stem,

Może - już miałem wystartować z jakimś? Wtedy nie masz powtórzenia "niej":
- wbi­jać do niej z ja­kimś dy­żur­nym tek­stem, czu­jąc, że zro­bi­łem na niej -
Cytat:
a ta ciota(,) za­miast zgar­nąć w kie­szeń, od­da­ła taki sprzęt! No(,) masz po­ję­cie?


Biedny Marcel - nie dokonał właściwej oceny sytuacji i przepadła mu taka wypasiona komóra. ;)))
Bardzo fajny odcinek, Ajw.
Będzie więcej? ;)

Buziaki dla Marcela i Ciebie. :)
ajw dnia 21.03.2014 17:02
Milu - dziękuję za pracę włożoną w mój tekst. Może w ramach wdzięczności, pomogę Ci sprzątać po remoncie? ;)
Co do kolejnych odcinków Marcelka już ukazał się następny, kolejny jest w poczekalni, a nad VIII aktualnie pracuję, czyli piszę. Pozdrawiam serdecznie. Buziaki :)
Wasinka dnia 28.03.2014 21:45
Heh, skojarzenia erotyczne na porządku dziennym i zabawowym, jak widzę. Tylu entuzjastów. ;)
Miło się czytało, uśmiech się przybłąkał, biedna pańcia nie wiedziała, jaki sobie biczyk skojarzeniowy kręci. Wesoło to wyszło.
Kolejny fragment niby zabawny, ale w kontekście ludzkim - w sumie dość przygnębiający. Marcel się przejechał na uczciwości... To znaczy - nie na swojej, bo takowej nie posiadał, ale na wrażeniu, że inni są uczciwi i tego oczekują także od niego. Bidulek jeszcze życia nie poznał nazbyt dogłębnie... Wiesz, nawet fajnie to wywróciłaś. Morał Ci się zrobił, chi chi.

Jeżeli chodzi o czepialstwo, to skończyłabym na tekście dziewczyny (- Widzisz tego frajera? – powiedziała czarnula do mięśniaka, wskazując ruchem brody moją osobę. - Przed chwilą przepuścił niezłą okazję) albo na np. - Zobacz, tak wygląda frajer - powiedziała czarnula do mięśniaka, wskazując ruchem brody moją osobę.
Chyba mam zboczenie niedopowiedzeniowe.

Pozdrawiam księżycowo.
ajw dnia 31.03.2014 10:04
Wasinko, toż z puenty powstała połowa tytułu ;) Dzięki za odwiedzinki :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
wolnyduch
25/06/2022 21:26
Jeśli ktoś nie oglądał filmu pt. "Przełęcz… »
wolnyduch
25/06/2022 21:22
Witaj Katarzyno/Kasiu, jeśli można?... Dziękuję za… »
wolnyduch
25/06/2022 21:16
Piękne obrazowanie, czytałam z przyjemnością, pozdrawiam… »
Marek Adam Grabowski
25/06/2022 15:19
Ciekawe i dobrze napisane opowiadanie. Oddajesz magiczny… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:35
Poetycka wirtuozeria. Nic dodać, nic ująć. Gratuluję… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:31
Wiersz zasługujący na uwagę. Pełen bólu i smutku, lekko… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 08:43
Oj. Początek jest mocny. Wiersz wzbudza zainteresowanie i… »
Yaro
24/06/2022 22:40
3maj sie:) »
Yaro
24/06/2022 22:38
Wszystko każda rzecz ma nazwę i twarz... :) »
Materazzone
24/06/2022 17:58
Przypominam, że wiersz wcale nie musi się rymować,… »
Materazzone
24/06/2022 17:55
Erotyk dla dzieci. Ciekawe, nie powiem choć zbyt mocno… »
Materazzone
24/06/2022 17:52
Nie pasuje mi czwarty wers. Jakoś tak nie wybrzmiewa,… »
Materazzone
24/06/2022 16:37
Dzień dobry wszystkim. Rozwiążę wasz spór, choć omyłkowo… »
Jacek Londyn
24/06/2022 13:47
Dobra Cobro, dziękuję za komentarz i dobre słowo. Tekst… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas