Mamusia - pablovsky
Proza » Miniatura » Mamusia
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Nowy Meksyk, lipiec 1989.

- Moja kochana, źle to robisz. Mając dwadzieścia dwa lata, powinnaś już umieć takie rzeczy, nieprawdaż? Zobacz. – Ujął jej dłoń w swoją. - Chwyć mocno, nie obawiaj się. Świetnie. A teraz poruszaj rączką, do góry i na dół. I szybciej, coraz szybciej. Nieźle, teraz sama. Sama! Mówię, kurwa, niewyraźnie?! - krzyknął jej do ucha.

Zacisnęła powieki i zaczęła energiczniej poruszać ręką.

- Znakomicie, Lucy. Nie przestawaj! - Wyprostował się i zamknął oczy, poddając rozkoszy. - A teraz zaśpiewaj za mną, ale po cichu! - mruknął i zaczął nucić, nie otwierając oczu.

„Mały Joe, mały Joe ptaszka ma. Mały, słodki ptaszek miłość da...”. - No, na co czekasz? Śpiewaj. Ale po cichu, Lucy, po cichu... Tylko nie daj dupy, bo będę zły! I szybciej pracuj rączką, staraj się... - wyszeptał i poczuł przebiegający dreszcz w podbrzuszu.

 

Dwa dni później, Santa Rosa, Guadalupe County Hospital.

- Witaj, mamo. - Joe podszedł do łóżka i pocałował kobietę w czoło. - Wybacz, że nie byłem w zeszłą niedzielę. Dobrze wyglądasz. Mam nadzieję, że czujesz się lepiej? Kwiaty dla ciebie, mamusiu.

Mężczyzna sięgnął po niebieski wazon i podszedł do umywalki. Nalał wody, po czym wsadził do naczynia bukiet żółtych róż.

- Zaraz ci powiem coś ciekawego. Z pewnością zastanawiałaś się, jak moje sprawy? Minęły dwa tygodnie od czasu, gdy ci opowiadałem o Lucy, pamiętasz? Oj, mamuś, wiele się zmieniło. Lucy nie żyje. - Czterdziestoletni Joe Loren przekręcił klucz w drzwiach szpitalnej sali i usiadł przy leżącej nieruchomo matce, patrzącej w sufit.

- Wydaje mi się, czy się wzdrygnęłaś? Czasami mam wrażenie, że mówię do ściany. Ale to tylko złudzenie, prawda mamo? Może i nie możesz mówić, ruszać rękoma i srasz pod siebie, ale słuch nadal masz całkiem w porządku? - zaśmiał się pod nosem, wyciągnął gumę do żucia i włożył do ust. Zamyślił się na moment, poprawił krawat, po czym nachylił nad starą, pomarszczoną kobietą.

- Lucy już nie ma – powiedział po cichu. - Miała takie kręcone, jasne włosy. Zupełnie jak ty, gdy byłaś młodsza, pamiętasz w ogóle? - Pokręcił głową ze smutkiem. Wyciągnął wyblakłą fotografię z kieszeni marynarki i pokazał kobiecie, podsuwając przed oczy. - Zobacz, mamusiu, my w Iowa, przypominasz sobie to zdjęcie? Wtedy miałaś chyba czterdzieści lat? Ja siedem, albo osiem. Spójrz, to było wtedy, gdy jedliśmy marcepanowe lody? Pamiętam ich smak, uwierzysz? Potem, gdy wróciliśmy, zamknęłaś mnie w łazience, bo wujek Harry przyszedł. Nie, wtedy odwiedzał nas wuj Mike? Zresztą nieważne, za każdym razem bolało. Ciebie też? Widziałem przez dziurkę od klucza, jak wujek Harry wsadzał ci w dupsko tę dziwną kolorową zabawkę, krzyczałaś wtedy... 

Joe wzdrygnął się i schował zdjęcie. - To było potworne. Ale pocieszę cię, mnie też bolało. Wiesz, że do dzisiaj nie zapomniałem tego bólu? Pamiętam też piosenkę, którą śpiewałaś, gdy mnie kąpałaś. Nie rozumiem tylko jednej rzeczy, dlaczego zawsze się uśmiechałaś, gdy płakałem? To była dziwna zabawa... Ale mniejsza z tym, wróćmy do Lucy. Wiesz, że szybko umarła? Jak się teraz zastanawiam, nie było to miłe z jej strony. Może dziewczyna dostała zawału serca? Taka Judith trzy godziny błagała, żebym z niej to wyjął. W międzyczasie dwa razy się zlała, raz nawet zemdlała, musiałem ją cucić, żeby miała świadomość strachu. Wyobrażasz sobie, mamo? Trzy godziny wiła się z bólu. Podobnie jak ty, gdy podglądałem, zamknięty w ciemnej łazience. Założyłem jej czarne, koronkowe pończochy. Takie same, które lubiłaś ubierać, kiedy przychodził mój nauczyciel, pan Doran. Judith też wyglądała uroczo. - Wstał i zaczął chodzić po pokoju.

- Ale ta suka, Lucy... - Machnął ręką w geście rezygnacji. - Nieważne, zobacz mamo, co ci przyniosłem w prezencie. - Wyciągnął z kieszeni spodni złoty pierścionek, założył kobiecie na wskazujący palec lewej ręki i wyszczerzył śnieżnobiałe zęby.

- Pasuje ci. To właśnie prezent od Lucy. Teraz masz już cztery i naszyjnik od Ann. Nie dziękuj, zasłużyłaś mamo. - Spojrzał z czułością na staruszkę i zamyślił się na dłuższą chwilę.

- Wiesz, zastanawiałem się ostatnio, czy nie chciałabyś przypomnieć sobie tamtych chwil, poczuć podobną rozkosz? No wiesz, z wujkiem Harrym, Mike'em i innymi? Ale masz minę, o co chodzi? Chciałabyś? Pomyślę nad tym. A teraz będę się zbierał. Aha, jeszcze jedna rzecz, zawsze byłaś doskonała w udzielaniu rad i prawieniu morałów, więc doradź mi. Czy powinienem wyłupywać oczy moich przyjaciółek? No wiesz, jak już jest po wszystkim. Taki symbol, że niby nie zapamiętają mojej twarzy? - Nachylił się do jej ucha.

- Mrugnij na tak, jeśli uważasz pomysł wart realizacji, mamusiu. - Spojrzał w oczekiwaniu. - No mrugnij, ździro! - syknął po cichu.

- Nie to nie. - Wyprostował się, gładząc marynarkę. - Sam zdecyduję. A teraz muszę uciekać. Pa, mamo. Do zobaczenia jak zwykle w przyszłą niedzielę... - Nachylił się, pogłaskał kobietę po policzku, delikatnie wytarł spływającą łzę i pocałował w czoło.

Wyszedł na korytarz, spotkał pielęgniarkę niosącą tacę z obiadem.

- Siostro, można na sekundkę? - Chwycił ją za łokieć. Uśmiechnęła się i zatrzymała.

- W czym mogę pomóc?

- Chodzi o mamę, jakie są rokowania, wyjdzie z tego kiedykolwiek?

- Minęły trzy miesiące, stan się ustabilizował, ale przeszła poważny udar i musi pan się pogodzić, że już nigdy nie będzie mówić ani chodzić. Przykro mi, panie Loren. - Opuściła wzrok. Pokiwał ze zrozumieniem głową.

- Ale musi pan mieć świadomość, że ona wszystko rozumie. Zawsze jest bardzo wzruszona, gdy pan wychodzi, często płacze... Musi pan bardzo kochać mamę, co tydzień kwiaty, prezenty. Pańska matka jest z pewnością szczęśliwa, mając takiego syna... - Młoda kobieta spojrzała z uznaniem na Joe.

- Robię co mogę, żeby ulżyć jej w cierpieniu, nie ma w tym nic niezwykłego. Do zobaczenia. - Mężczyzna ukłonił się i poszedł w stronę wyjścia. Odniósł wrażenie, że spodobał się tej uroczej dziewczynie.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
pablovsky · dnia 25.03.2014 05:21 · Czytań: 744 · Średnia ocena: 4,92 · Komentarzy: 48
Komentarze
al-szamanka dnia 25.03.2014 07:46 Ocena: Świetne!
Cytat:
Z pew­no­ścią za­sta­na­wia­łaś się, jak się toczą moje spra­wy?

Cytat:
- Wy­da­je mi się, czy się wzdry­gnę­łaś?

Cytat:
Za­my­ślił się na mo­ment, po­pra­wił kra­wat, po czym na­chy­lił się nad starą,

Cytat:
Nie ważne, zo­bacz mamo

Nieważne

O kurcze, Pablo, ja jestem na urlopie, a Ty mi tu psychopatę serwujesz!
Walnąłeś takim tekstem, że przypomniały mi się wszystkie fragmenty strasznych filmów, które zdążyłam obejrzeć jeszcze przed pospiesznym wyłączeniem telewizora.
A i tak przypominały mi się nocnymi koszmarami.
Tekst, moim zdaniem, mógłby posłużyć jako pomysł na scenariusz.
Można to rozbudować i straszyć widzów.
Nieco przesadziłeś z wyłupywaniem oczu, no ale tak jak pokazałeś Joe i jego przeszłość, to jednak wszystkiego można się spodziewać.

Pozdrawiam urlopowo:)
Dobra Cobra dnia 25.03.2014 09:25 Ocena: Świetne!
Ożesz kurde mol!!! Rewelacja!


Pablo,

Wyciosałeś sztukę, co się jej krytyka nie ima. W najlepszym stylu kina noir w Ameryce lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku!!! Tylko kosmitów brak! Hehehe!

Mlaskam uradowany, ukontentowany, zaspokojony i utulony Twoją opowieścią. Brawo!

Bierzesz przykład z najlepszych w Hollywood tamtego czasu. Choc może byłoby bardziej swojsko, gdybyś osadził historię w naszym pieknym, katolickim kraju, gdzie wszyscy chadzają do kościoła i są tak żarliwi w uczestnictwie na mszy, a jak tylko wyjdą...

Pięknie poprowadzona narracja, posuwasz sie w opisach daleko, więc nie zdziw sie, że niektóre Panie dadzą Ci naganę;).

Dla mnie bomba w pięknym stylu.

Coś tam bym pokombinował w zapisie i akapitach, żeby czytanie było jeszcze przyjemniejszym, ale zostawiam to Twojej wolnej artystycznie duszy.

Początek opowieści i od razu bicie konia, no no! Tak zaczynają najlepsi, np tacy chłopacy z ACpiorunDC. Nie ma wstydu, jest piękno i sugestywność.

http://youtu.be/M7LUsTGFquk

Co ja jeszcze... A pisałem już, że kapitalna Ta Twoja opowieść?

Brawo! Sprawiłeś, że ten dzień jest taki wesoły i roztańczony!


Do nastepnego, gdyż brak słów do opisania cudownosci pokarmu, ktory dziś nam serwujesz!



Z uszanowaniem pozostaje

Dobra Cobra
shinobi dnia 25.03.2014 09:47
Na moje oko, to dałeś czadu tym tekstem. Wiarygodne, bardzo dobre narracyjnie - mam wrażenia, że ostatnio z każdym tekstem jesteś lepszy.

Podoba mi się też klimat tej historii, i podkreślę jeszcze raz - sposób narracji, będący na bardzo wysokim poziomie. Brudny posmak też dobrze robi opowieści.

Jest bardzo bardzo.
pablovsky dnia 25.03.2014 10:09
Się, się, się, ciągle to "się", co ja, ślepy byłem przy edycji? :) Poprawię, al.

DoCo, Shin, odniosę się do Waszych komentarzy, gdy wrócę z pracy, na spokojnie. Dziękuję za tak szybkie połknięcie tekstu.
puma81 dnia 25.03.2014 10:18 Ocena: Świetne!
No, no, Pablito, pięknie poprowadziłeś tekst. Nie mogłam oderwać oczu od monitora, co miało swoje konsekwencje, gdyż jestem w pracy. Idealnie wyrysowany profil seryjnego, niezwykle wiarygodny i wzbudzający niepokój, ale akurat po Tobie nie można było spodziewać się plamy w tym temacie. No i narracja. Super! Pisz więcej, wchłonę nawet z tysiąc stron takiego stylu. Brawo!
Pozdrawiam :)
Usunięty dnia 25.03.2014 10:18
Najlepszy Twój tekst, jaki czytałam. I stylistycznie, i technicznie, i pod kątem budowania klimatu. Bo że pomysłów masz pełną głowę, wiemy nie od dzisiaj. Czyli jednak zdecydowałeś się nie stać w miejscu, ale podciągać warsztacik. Bardzo lubie to.

Wciąż sporo rymujących końcówek, ale z tym to tak łatwo nie idzie, wiem. I inne drobinki:

Cytat:
mruk­nął i za­czął nucić, nie otwie­ra­jąc oczu. (-) „Mały Joe, mały Joe ptasz­ka ma. Mały, słod­ki pta­szek mi­łość da...” .

wywaliłabym cudzysłów, a zaprosiła kursywę

Cytat:
mruk­nął i za­czął nucić, nie otwie­ra­jąc oczu. „Mały Joe, mały Joe ptasz­ka ma. Mały, słod­ki pta­szek mi­łość da...” .
- No, na co cze­kasz? Śpie­waj.

Tutaj dochodzimy do zapisu. Wygląda jak dialog dwóch osób, a nie monolog jednej. Przydałoby się albo połączyć akapity:

mruk­nął i za­czął nucić, nie otwie­ra­jąc oczu. „Mały Joe, mały Joe ptasz­ka ma. Mały, słod­ki pta­szek mi­łość da...” - No, na co cze­kasz? Śpie­waj.

albo - jeśli chcesz zachować większą przejrzystość tekstu - niektóre opisy wykonywanych czynności przerzucić do nowego akapitu, żeby nowy myślnik miał uzasadnienie. Na przykład tutaj:

Cytat:
Kwia­ty dla cie­bie, ma­mu­siu. - Męż­czy­zna się­gnął po nie­bie­ski wazon i pod­szedł do umy­wal­ki. Nalał wody, po czym wsa­dził do na­czy­nia bu­kiet żół­tych róż.
- Zaraz ci po­wiem coś cie­ka­we­go.

zapisać tak:

(...) Kwia­ty dla cie­bie, ma­mu­siu.
Męż­czy­zna się­gnął po nie­bie­ski wazon i pod­szedł do umy­wal­ki. Nalał wody, po czym wsa­dził do na­czy­nia bu­kiet żół­tych róż.
- Zaraz ci po­wiem coś cie­ka­we­go.

Cytat:
Do­brze wy­glą­dasz? Mam na­dzie­ję, że czu­jesz się le­piej?

bez znaku zapytania po -wyglądasz

Cytat:
szpi­tal­nej sali i usiadł przy le­żą­cej nie­ru­cho­mo matce, pa­trzą­cej w sufit.


Cytat:
mówię do ścia­ny. Ale to tylko złu­dze­nie, praw­da mamo? Może i nie mo­żesz mówić

Cytat:
mam wra­że­nie, że mówię do ścia­ny. Ale to tylko złu­dze­nie, praw­da mamo? Może i nie mo­żesz mówić, ru­szać rę­ko­ma i srasz pod sie­bie, ale słuch nadal masz

Cytat:
Po­krę­cił głową ze smut­kiem. Wy­cią­gnął wy­bla­kłą fo­to­gra­fię z kie­sze­ni ma­ry­nar­ki i po­ka­zał ko­bie­cie, pod­su­wa­jąc

Cytat:
ma­mu­siu, to my w Iowa, przy­po­mi­nasz sobie to

Cytat:
Zo­bacz, ma­mu­siu, to my w Iowa, przy­po­mi­nasz sobie to zdję­cie? Wtedy mia­łaś chyba czter­dzie­ści lat? Ja sie­dem, albo osiem. Spójrz, to

Cytat:
za­mknę­łaś mnie w ła­zien­ce, bo wujek Harry przy­szedł

szyk: bo przyszedł wujek Harry

Cytat:
Wi­dzia­łem przez dziur­kę od klu­cza, jak krzy­cza­łaś

nie można widzieć, jak ktoś krzyczy - można słyszeć

Cytat:
gdy wró­ci­li­śmy, za­mknę­łaś mnie w ła­zien­ce, bo wujek Harry przy­szedł. Nie, wtedy od­wie­dzał nas wuj Mike? Zresz­tą nie­waż­ne, za każ­dym razem bo­la­ło. Cie­bie też? Wi­dzia­łem przez dziur­kę od klu­cza, jak krzy­cza­łaś, gdy

Cytat:
wsa­dzał ci w dup­sko tę dziw­ną, ko­lo­ro­wą za­baw­kę... 

bez przecinka

Cytat:
Ale po­cie­szę cię, mnie też bo­la­ło.( )Wiesz, że do dzi­siaj

Cytat:
Może dziew­czy­na do­sta­ła zawał serca?

zawału

Cytat:
W mię­dzy­cza­sie ze stra­chu dwa razy się zlała, raz nawet ze­mdla­ła, mu­sia­łem ją cucić, żeby miała świa­do­mość stra­chu.

Cytat:
gdy pod­glą­da­łem, za­mknię­ty w ciem­nej ła­zien­ce. Za­ło­ży­łem jej czar­ne, ko­ron­ko­we poń­czo­chy. Takie same, które lu­bi­łaś ubie­rać, gdy przy­cho­dził mój na­uczy­ciel

Cytat:
Nie ważne(.) (Z)o­bacz(,) mamo, co ci przy­nio­słem w pre­zen­cie.

nieważne

Cytat:
za­słu­ży­łaś(,) mamo

Cytat:
No wiesz, z wuj­kiem Har­rym, Mike'em i in­ny­mi? Ale masz minę, o co cho­dzi? Chcia­ła­byś? Po­my­ślę nad tym. A teraz będę się zbie­rał. Aha, jesz­cze jedna rzecz, za­wsze byłaś do­sko­na­ła w udzie­la­niu rad i pra­wie­niu mo­ra­łów, więc do­radź mi. Czy po­wi­nie­nem wy­łu­py­wać oczy moich przy­ja­ció­łek? No wiesz

Cytat:
- Nie, to nie.

bez przecinka

Cytat:
nie bę­dzie mówić, ani cho­dzić.

j.w.

Cytat:
- Robię, co mogę

j.w.

Cytat:
za­śmiał się po cichu, wy­cią­gnął gumę do żucia i wło­żył do ust. Za­my­ślił się na mo­ment, po­pra­wił kra­wat, po czym na­chy­lił się nad starą, po­marsz­czo­ną ko­bie­tą.- Lucy już nie ma – po­wie­dział po cichu. - Miała takie krę­co­ne, jasne włosy. Zu­peł­nie jak ty, gdy byłaś młod­sza, pa­mię­tasz w ogóle? - Po­krę­cił głową ze smut­kiem. Wy­cią­gnął wy­bla­kłą fo­to­gra­fię z kie­sze­ni ma­ry­nar­ki i po­ka­zał ko­bie­cie, pod­su­wa­jąc
Dobra Cobra dnia 25.03.2014 11:10 Ocena: Świetne!
Tak, to bez wątpienia najlepszy tekst pabla!

DoCo
Wasinka dnia 25.03.2014 11:40
O jejeju... Zanurzanie się w takim obrazie to jak wchodzenie do bagna. Nawet gdy nie chcesz, to wciąga. Szukam drogi, by zrozumieć, dlatego brnę. i może pojawi się światło, gałąź, za którą chwycę. Ale nie - bohater jest tak pokaleczony, że ścieżka powrotu już zarosła... Porażające jest, jak niektóre zdarzenia odbijają się na naszej psychice i do czego prowadzą. Wiemy o tym nie od wczoraj, ale wciąż otwieramy oczy w przerażeniu.
Sytuacja matki jest straszna. I oby pielęgniarce udało się nie spotkać więcej jej syna...
Tekst dobrze ukazuje problem.
Można by gdzieniegdzie poprawić.

Brrr....


Pozdrawiam z wiaterkiem i mżawką.
WholeTruth dnia 25.03.2014 11:54
sobie jestem. jak słup soli. po co się odwracałam? po cholerę chciałam czytać taką historię?
czuję, że się nie uwolnię od tego obrazka. zostanie w głowie na dłużej.


sam tekst - rewelacja. chociaż wyłapano w nim wiele niedociągnięć, których faktycznie być nie powinno, to przy czytaniu nie zwracałam na nie uwagi. nie widziałam ich zwyczajnie, bo fabuła mnie zmiażdżyła.
co więcej napisać?

myślę sobie, do następnego ;)
pozdrawiam. Whole
blaszka dnia 25.03.2014 12:29
Jakoś mi nie żal matki sadystki, która pierwsza zniszczyła psychikę dzieciaka. Hitler miał okrutnego ojca i co z niego wyrosło...
Twojego bohatera na szczęście zaraz złapią, bo zostawia te gadżety na palcach matki. Głupek.
Ciągle, gdzieś tam w czterech ścianach dzieją się straszne rzeczy, a my sobie tu o nich piszemy i rozważamy, psując sobie humorek.
Pablo, mocny tekst, dobrze napisany, odchodzę zdołowana.
Hedwig dnia 25.03.2014 12:56 Ocena: Świetne!
Tekst jest z pewnością świetny. Ale pomyślałam sobie - bardzo przerażona - ile to takich psychopatów może być wokól nas. a my o tym nic nie wiemy.
Koszmar jakiś.
ajw dnia 25.03.2014 14:35 Ocena: Świetne!
Świat obrodził psycholami. Nawet nie jesteśmy w stanie przewidzieć who is who. I nie zawsze jest to ktoś, kto ma urok osobisty zombie. Czasem wyglada zupełnie normalnie, a nawet sympatycznie jak ja, Ty, on, ona, ono ;)

Absokurwalutnie swietne! Narracja, klimacik, słowotok pięknie opanowany. Jest wszystkiego w sam raz. Czytałam, flaki sie przewracały na myśl o takich rodzinkach, ale wszystko podane bardzo wiarygodnie. Nie przeholowałes w niczym.

Pozdrawiam prezesie. Łubu-dubu. To byłam ja, Wesoła Boa :)
Urbi dnia 25.03.2014 15:33 Ocena: Świetne!
Kolejny wstrząsający tekst, uff, robi się duszno ;) Ale ten jest oprócz tego bardzo dobrze wyważony, skrojony, wystylizowany. Szacun, Panie Majster.
Ryszard Taxidriver dnia 25.03.2014 16:49 Ocena: Świetne!
Inni powiedzieli już dużo, więc mogę tylko dodać, że się z nimi zgadzam. Powiedz, czy data i miejscowość są nieprzypadkowe? Chodzi tu o jakiegoś zwyrodnialca, który naprawdę żył?
pablovsky dnia 25.03.2014 18:34
Serdecznie dziękuję.
Za Wasze wizyty, wysokie oceny i ciepłe słowa. To budujące, choć nie sądzę, że to jakiś nadzwyczajny tekst, na PP wstawiłem lepsze, lecz to wyłącznie moje subiektywne odczucie.

al-szamanka napisał/a:
O kurcze, Pablo, ja jestem na urlopie, a Ty mi tu psychopatę serwujesz!

szamanko: cieszę się, że jesteś na urlopie, oznacza to odpoczynek od pracy, zasługujesz, bo wiem, że Twoja praca nie należy do najłatwiejszych.
Co do tej krótkiej historii.
Powstało już tak wiele filmów o podobnym schemacie, że nie wiem, czy warto byłoby powielać temat.
Nie przesadziłem z wątkiem wyłupywania oczu ofiar, to wbrew pozorom dosyć częsta praktyka wśród zwyrodnialców.
W mniemaniu zabójcy, fakt ten chroni ich przed ewentualnym zapamiętaniem przez ofiarę, chory tok myślenia.

Dobra Cobra napisał:
Tylko kosmitów brak! Hehehe!


DoCo: Kosmitów tu nie ma, bo to pisałem ja, czyli pablo, a nie ten wariat ZłyZas ;)
Ale uwielbiam Twoje specyficzne poczucie humoru.
Pisząc, że dzięki powyższej historii, będziesz miał "roztańczony i wesoły dzień" - rozłożyłeś mnie na łopatki.
Czy posunęłam się "daleko" w opisach sytuacji? Chyba nie do końca, wszystko na granicy smaku. Trochę przesadziłeś w tych "ochach", ale miło mi ;)

shinobi napisał:
sposób narracji, będący na bardzo wysokim poziomie.


shinobi: jeśli sądzisz, że widzisz wysoki poziom narracji, to chyba powinienem się zgodzić? W tych kwestiach jesteś znakomity, więc musisz wiedzieć, co piszesz.
Tym bardziej fajnie. Uradowałeś mnie, shin, serio.

puma81 napisała:
Idealnie wyrysowany profil seryjnego, niezwykle wiarygodny i wzbudzający niepokój, ale akurat po Tobie nie można było spodziewać się plamy w tym temacie.


pumo: plamę to każdy może dać, różnie z tym bywa.
Nie przeceniałbym tego tekstu, ale jeśli Ci się podoba historia o seryjnym, to coś jest na rzeczy, bo prawda jest taka, że nie mogę się nawet porównywać z Twoim stylem.
I to są fakty, nie jakieś tam maślenie.
Jeśli mnie wena nie opuści, to postaram się coś dla Ciebie wysmarować w podobnych klimatach.
Dziękuję za najwyższą ocenę!

morfina napisała:
Najlepszy Twój tekst, jaki czytałam. I stylistycznie, i technicznie, i pod kątem budowania klimatu.


morfino: Jak pisałem wyżej- mam pewne wątpliwości, ale spierać się nie będę.

morfina napisała:
Czyli jednak zdecydowałeś się nie stać w miejscu, ale podciągać warsztacik.


Tutaj nie zrozumiałem, czy kiedykolwiek pisałem, że mam zamiar stać na baczność? Każdy szanujący się pisarz, zawodowiec, czy amator (jak w moim przypadku) będzie próbował iść ku lepszemu.
Dziękuję Ci, że tyle czasu poświęciłaś tekstowi, to miłe. Lubię, gdy ktoś tak szczegółowo wskazuje zdania do korekty, bo to uczy. Zwłaszcza pokazanie odpowiedniej konstrukcji zdań bardzo mi się przydaje.
Bo jeśli chodzi o powtórki sylab w bliskich sobie wyrazach, to nie dajmy się zwariować, ostatnio jak czytam książki, to zwracam na to szczególną uwagę i powiem Ci, moja droga, że nie ma autora, który nie popełniałby podobnych "błedów". Mam na myśli niektóre zdania, które zaznaczyłaś, np:

morfina napisała:
Po­krę­cił głową ze smut­kiem. Wy­cią­gnął wy­bla­kłą fo­to­gra­fię z kie­sze­ni ma­ry­nar­ki i po­ka­zał ko­bie­cie, pod­su­wa­jąc


Pewne powtórki są moim zdaniem nieuniknione, co zresztą potwierdza fakt, o którym wspomniałem przed chwilą. Ale inna sprawa się uczyć, jak my tutaj, a co innego pisać zawodowo. Co jednym przystoi, drugim nie bardzo i to akurat rozumiem.
Dziękuję Ci.

Wasinka napisała:
Porażające jest, jak niektóre zdarzenia odbijają się na naszej psychice i do czego prowadzą


Wasinko, moja historia jest jakby odpowiedzią na historię mike'a i innych podobnych, w których zawsze winien jest "tatuś". A przecież w połowie winne podobnych zachowań u późniejszych ewentualnych psychopatów są matki. Dlaczego tak mało się o tym pisze? Warto by się zastanowić. Nie tak do końca, że zawsze tata jest "be". Cieszę się, że wpadłaś, wiesz?

WholeTruth napisała:
fabuła mnie zmiażdżyła


Whole, czy ja się mylę, to Twoja pierwsza wizyta w moich skromnych progach? ;) Jest to spowodowane grypą, o której piszesz? :) Nie ważne i tak jestem szczęśliwy, że Cię ujrzałem, na dodatek podobało Ci się! Dziękuję pięknie!

blaszka napisała:
Twojego bohatera na szczęście zaraz złapią, bo zostawia te gadżety na palcach matki. Głupek.


Blaszko, nie ma psychopatów-głupków. To nieprzeciętnie inteligentni ludzie. Zastanawiam się w jaki sposób ktokolwiek miałby wpaść na trop schorowanej kobiety i powiązać jej syna z zabójstwami kobiet w mieście? Jeśli mamusia nagle nie wyzdrowieje i nie przemówi - nie ma takiej opcji. Tylko niewyobrażalny zbieg okoliczności mógłby spowodować, że ktoś skojarzyłby ślady.
Nie masz pojęcia, jak mi miło, że ciągle do mnie zaglądasz :)

Hedwig napisał/a:
Tekst jest z pewnością świetny. Ale pomyślałam sobie - bardzo przerażona - ile to takich psychopatów może być wokól nas. a my o tym nic nie wiemy. Koszmar jakiś.


Droga Hedwig, to że i Ty się pojawiłaś pod tak okrutną historią, sprawiło, że przez chwilę straciłem oddech ;) Niezwykle mnie ten fakt ucieszył! No i przyznaję Ci całkowitą rację, odnośnie komentarza. Dziękuję serdecznie.

ajw napisała:
Pozdrawiam prezesie. Łubu-dubu. To byłam ja, Wesoła Boa


Droga ajw, doszło do kuriozalnej pomyłki, ale to nie Twoja wina. Ten tekst napisałem ja, znaczy się pablo pablovsky.
Wiem, że to trudne, ale musisz zacząć nas odróżniać. Ten wariat ZłyZas, przebywa na PP, gdy ja śpię, pracuję, albo oglądam TV.
Wedy też pisze te swoje głupoty. Ja wiem, że to brzmi, jak odpowiedź wariata i całkowicie się z tym zgadzam :) :)
Rozdwojenie jaźni, to niezwykle trudna choroba do wyleczenia, zwłaszcza, jeśli jest ubocznym efektem czytań podprogowych, jak było w tym przypadku.(DooooCoooo, doooorwę Cięęę!) :p

Urbi napisała:
Szacun, Panie Majster.


Urbi, jak to mile brzmi.Ale nie wygłupiaj się z tym panem, pablo jestem ;) Dziękuję za pierwsze odwiedziny, poczułem się wyróżniony, ocena tekstu również mnie mile połaskotała.

Ryszard Taxidriver napisał:
Powiedz, czy data i miejscowość są nieprzypadkowe? Chodzi tu o jakiegoś zwyrodnialca, który naprawdę żył?



Nie, Ryszardzie, to fikcja w najczystszej postaci, ale pytanie trafne. Cieszę się, że Cię znowu znalazłem pod tekstem, dzięki za ciepłe słowa, zapraszam częściej ;)
al-szamanka dnia 25.03.2014 18:38 Ocena: Świetne!
No widzisz, Pablo, jak jestem z kryminałami na bakier:)
Nie wiedziałam, że
pablovsky napisał:
to wbrew pozorom dosyć częsta praktyka wśród zwyrodnialców.
.
Nadrobiłam ocenę, bo zaaferowana zapomniałam rano wstawić:)
ajw dnia 25.03.2014 18:44 Ocena: Świetne!
Jakby pisał pablovsky, to by nie siedział tu ten zwiniety w precel głupawy zaskroniec zzieleniały od wiosennych myśli o seksie na trawie, z plamami na grzbiecie od opalania się bez filtra ;)
pablovsky dnia 25.03.2014 18:50
Nie mam wpływu na avatar, miła ajw. Regulamin portalu nie zezwala na rejestrację dwóch użytkowników spod jednego adresu IP ;) Ten głupawy zaskroniec na avku też mi się nie podoba, ale ZłyZas zmienił go, gdy byłem poza domem :p
A przecież nie aresztuję go za czyn tak mało szkodliwy! :)
ajw dnia 25.03.2014 18:55 Ocena: Świetne!
A propos aresztowania. Przypomniał mi się kawał:

Poseł jadąc samochodem potrącił 2 pieszych na przejściu. Przychodzi do znajomego prokuratora i pyta:
- Co z tym zrobimy?
Prokurator po chwili odpowiada:
- Myślę, że ten, który głową rozbił przednią szybę może dostać 5 lat za uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odleciał w krzaki 8 lat za próbę ucieczki z miejsca wypadku.


Nie możesz z nim jakoś tak? Przeciez na każdego znajdzie się jakiś paragrafus ;)
pablovsky dnia 25.03.2014 19:04
To najlepszy dowcip, jaki ostatnio słyszałem! Haha, jestem rozłożony, muszę go jutro opowiedzieć w pracy! :D
ajw dnia 25.03.2014 19:21 Ocena: Świetne!
To jest samo życie, niestety ;)
akacjowa agnes dnia 25.03.2014 21:06 Ocena: Świetne!
Kurde, Pablo, czytałam, czytałam i krzywiłam się, jak sztachety w starym płocie. Jestem nadal w szoku i nie wiem, czy uda mi się wyprostować. Odchodzę wykoślawiona, ale z podziwem, który maluje się na mnie, jak najlepszy impregnat. Czyli mam przechlapane.
pablovsky dnia 25.03.2014 21:16
Spokojnie Agnes, to tylko krótka historia, ten pan nie istnieje w rzeczywistości. Serdecznie dziękuję za zaglądniecie, Twoje wizyty zawsze sprawiają mi nieopisaną radość, poważnie! :)
blaszka dnia 25.03.2014 21:32
pablovsky napisał:
Blaszko, nie ma psychopatów-głupków. To nieprzeciętnie inteligentni ludzie.

widocznie inteligencja powstaje kosztem innych komórek mózgowych, a co za tym idzie, ludzie o mniejszej inteligencji powinni być bardziej prospołeczni, czy tak jest?

pablovsky napisał:
Zastanawiam się w jaki sposób ktokolwiek miałby wpaść na trop schorowanej kobiety i powiązać jej syna z zabójstwami kobiet w mieście?

to wcale nie jest takie trudne, wystarczy, że przypadkowa osoba zobaczy znajomy pierścionek na ręce matki, albo pielęgniarka buchnie i odda do lombardu, albo sanitariusz, by włożyć na palec ukochanej, która akurat była koleżanką ofiary...

pablovsky napisał:
Nie masz pojęcia, jak mi miło, że ciągle do mnie zaglądasz

tego to już w ogóle nie rozumiem, jakieś zaskoczenie, że zaglądam? Bo, że miło, to akurat jasne. Wiem, wiem, kurtuazja ;)
Dobra Cobra dnia 25.03.2014 21:54 Ocena: Świetne!
Nic żem o ochach i achasz nie przesadził, kurde!

DoCo
pablovsky dnia 25.03.2014 21:55
blaszko, tak jak wspomniałem, pewien dziwny zbieg okoliczności mógłby doprowadzić do sytuacji, o której wspominasz, ale to tak, jak trafić w szóstkę w totka (no, prawie).
Zwróć uwagę na rok wydarzeń, zamieściłem go celowo, gdyż w latach 80-tych ubiegłego wieku FBI pracowała na zupełnie innym sprzęcie, aniżeli obecnie, a co za tym idzie, wykrywalność takich była na innym poziomie. Choć faktem jest, że ta agencja zawsze miała najlepszy sprzęt na świecie, jeśli chodzi o wykrywanie podobnych zbrodni.

Nie masz pojęcia, jaki mi miło, że znowu zajrzałaś! :) :)

O, DoCo znowu jest, kurde :) Fajny chłopak z niego!
blaszka dnia 25.03.2014 21:59
Naoglądałam się filmów, w których działał porucznik Colombo, stąd wiara w stuprocentową wykrywalność. Żartuję. Tak tylko wpadłam, by zrobić Ci przyjemność po raz trzeci. Bye.
puma81 dnia 26.03.2014 06:50 Ocena: Świetne!
Zatem mam nadzieję, że wena Cię nie opuści - wyszedł na jaw mój egoizm.
A tak serio, pamiętam z czym startowałeś na PP, z opowieścią stylizowaną na skandynawski kryminał, miała w tytule chyba cyferkę "trzy", ale nie jestem pewna, nie potrafię odnaleźć jej na Twoim profilu. Od tamtego czasu zrobiłeś tak ogromny postęp, że gdybym przeczytała tamtą historię i "Mamusię" nie znając autora, trudno byłoby mi uwierzyć, że to jedna osoba. Myślę, że przesadzasz z tym swoim "brakiem" talentu i "wiedzą o zajmowanym miejscu w szeregu". Dlatego czekam, bo tekst powyżej naprawdę jest świetny, a przede wszystkim wciągający. Pisz, Pablo, pisz i wstawiaj :)
Dobra Cobra dnia 26.03.2014 06:54 Ocena: Świetne!
Tak, progres u pabla wielki. Teraz przed nim wyżyny i niziny stanu pisarskiego: pochwały lub wściekłe ataki krytyki... Tu się okaże, czy jest mężczyzną z charakterem. Oraz czy potrafi chodzić we własnych butach.


Głowa do góry, pierś do przodu, drogi mooy!


Pozdrowienia miłe.

DoCo
amsa dnia 26.03.2014 09:31
Pablo - napisałam bardzo mądry komentarz i... nie ma, zniknął:(. Mój komputer nie chce ze mną współpracować :(. Ale było mniej więcej tak. Miałam taką myśl- czyżbyś wziął się za styl Mike?
Okrutny tekst nam przysoliłeś. Brutalne teksty dają człowiekowi do myślenia, zastanawiam się co i kto doprowadził do takiej (brutalnej) sytuacji, rozważam różne okoliczności, szukam dla zachowań wyjaśnienia. Okrutne teksty to takie, o których chcę od razu zapomnieć, bo nie ma żadnego wytłumaczenia, ja nie umiem znaleźć. Tak jest i w tym przypadku. Bo jakkolwiek bohater został "skrzywiony" w młodości nie jest niepoczytalny, ma pełnię świadomości tego co robi. Kochance, jednej i drugiej i następnej oraz matce.
Przy okazji tego utworu zastanawiam się dlaczego? Dlaczego autor mierzy się z takim zadaniami? Wolę Cię w roli nie-gangstera, w Twoich własnych pomysłach, w Twoim humorze i specyficznym patrzeniu na świat. To jest indywidualność nie do podrobienia :). Ale przyznaję - marudzę, jestem dość konserwatywna :).

Pozdrawiam
B)
pablovsky dnia 26.03.2014 13:08
puma81 napisała:
pamiętam z czym startowałeś na PP, z opowieścią stylizowaną na skandynawski kryminał, miała w tytule chyba cyferkę "trzy", ale nie jestem pewna, nie potrafię odnaleźć jej na Twoim profilu. Od tamtego czasu zrobiłeś tak ogromny postęp, że gdybym przeczytała tamtą historię i "Mamusię" nie znając autora, trudno byłoby mi uwierzyć, że to jedna osoba.


pumo, amso, Thank's! DoCo?!
Faktycznie pumo, tytuł tamtej historii to "Trzy" i przekornie powiem, że był świetny tekst, lecz kompletnie niezrozumiały dla większości :) Może dlatego, że nikt wcześniej nie pisał podobnym stylem na PP, wydawał się archaiczny, pozbawiony logiki i takie tam różne. Wzorowałem się na Monsie Kallentofcie, którego książki uwielbiam. Ale mniejsza z tym. Z pewnością zrobiłem mały postęp w kwestiach narracji, prawidłowej konstrukcji zdań, chociaż i tak zdaję sobie sprawę, że pewnych rzeczy nigdy się nie nauczę.

amsa napisała:
napisałam bardzo mądry komentarz i... nie ma, zniknął


Amso, Twoje komentarze są zawsze pełne logiki i mądre, więc nie martw się ;)

amsa napisała:
Miałam taką myśl- czyżbyś wziął się za styl Mike?


Nie, absolutnie. Mike'a stylu nikt nie podrobi, jest specyficzny. Nie potrafię budować zdań tak, jak robi Mike.

amsa napisała:
Okrutny tekst nam przysoliłeś


Bez przesady, amso. To tylko krótki opis zachowań człowieka skrzywdzonego w dzieciństwie przez własną matkę. Nie widzę jakiegoś mocnego okrucieństwa, przecież nie opisałem konkretnych sytuacji, lecz ich tło.

amsa napisała:
Dlaczego autor mierzy się z takim zadaniami?


Bo lubi :)

amsa napisała:
Ale przyznaję - marudzę, jestem dość konserwatywna


To nie konserwatyzm amso, tylko kwestia upodobań. Ale nie martw się, też uwielbiam humor w literaturze, chyba nawet bardziej, niż podobne, mroczne klimaty ;)

Dobra Cobra napisał:
Teraz przed nim wyżyny i niziny stanu pisarskiego: pochwały lub wściekłe ataki krytyki... Tu się okaże, czy jest mężczyzną z charakterem. Oraz czy potrafi chodzić we własnych butach.


DoCo - przed krytyką się kłaniam, z pochwał cieszę. Masz wątpliwości, czy mam charakter? Nie wstyd Ci teraz za te słowa? :p
Co do własnych butów, to mam dwie pary. Swoje i ... Twoje! Co teraz powiesz? :)

Uniżone ukłony dla wszystkich!
Dobra Cobra dnia 26.03.2014 13:55 Ocena: Świetne!
Odpowiedź godna prawdziwych tfurcuw, z którymi się wszak zadajemy! I to każdego wieczora. ;)

Masz jaja, chopaku.


DoCo
Miladora dnia 26.03.2014 16:54
Matko jedyna – do piwnicy musiałam zejść, żeby znaleźć wolne okienko komentarza. ;)

Cytat:
Ujął jej dłoń w swoją.

"W swoją" to zbędne dopowiedzenie, bo czym, jak nie ręką, mógł ująć jej dłoń?
Cytat:
za­mknął oczy, pod­da­jąc roz­ko­szy. - A teraz za­śpie­waj za mną, ale po cichu! - mruk­nął i za­czął nucić, nie otwie­ra­jąc oczu.

Przymknął powieki?
Cytat:
„Mały Joe, mały Joe ptasz­ka ma. Mały, słod­ki pta­szek mi­łość da...”. - No, na co cze­kasz? Śpie­waj.

Też głosuję za kursywą i w takim zapisie:
- Mały Joe, mały Joe ptasz­ka ma. Mały, słod­ki pta­szek mi­łość da... No, na co cze­kasz? Śpie­waj.
Cytat:
nie byłem w ze­szłą nie­dzie­lę. Do­brze wy­glą­dasz. Mam na­dzie­ję,

Unikaj rymów. Zmieniłabym tę "niedzielę".
Cytat:
Mam na­dzie­ję, że czu­jesz się le­piej?

Bez pytajnika.
Cytat:
Z pew­no­ścią za­sta­na­wia­łaś się, jak moje spra­wy?

Też bez pytajnika.
Cytat:
usiadł przy le­żą­cej nie­ru­cho­mo matce, pa­trzą­cej w sufit.

Rym.
Zapatrzonej w sufit?
Cytat:
Cza­sa­mi mam wra­że­nie, że mówię do ścia­ny. Ale to tylko złu­dze­nie, praw­da(,) mamo?

Rym.
Ale to iluzja/pozór, prawda, mamo?
Cytat:
Może i nie mo­żesz mówić,

Nie potrafisz mówić?
Cytat:
Może i nie mo­żesz mówić, ru­szać rę­ko­ma i srasz pod sie­bie, ale słuch nadal masz cał­kiem w po­rząd­ku?

Bez pytajnika.
Cytat:
po­wie­dział po cichu.

Powiedział cicho.
Cytat:
Wtedy mia­łaś chyba czter­dzie­ści lat?

Bez pytajnika.
Cytat:
Ja sie­dem, albo osiem.

Bez przecinka.
Można także - Ja siedem... albo osiem.
Cytat:
Spójrz, to było wtedy, gdy je­dli­śmy mar­ce­pa­no­we lody?

Bez pytajnika.
Cytat:
Nie, wtedy od­wie­dzał nas wuj Mike?

Bez pytajnika.
Cytat:
którą śpie­wa­łaś, gdy mnie ką­pa­łaś. Nie ro­zu­miem tylko jed­nej rze­czy, dla­cze­go za­wsze się uśmie­cha­łaś,

Zmień formy, żeby się nie rymowało.
Cytat:
dwa razy się zlała, raz nawet ze­mdla­ła, (...) miała

Rymy.
Cytat:
Za­ło­ży­łem jej czar­ne, ko­ron­ko­we poń­czo­chy.

Bez przecinka.
Cytat:
Takie same, które lu­bi­łaś ubie­rać

- wkładać -
Cytat:
Wiesz, za­sta­na­wia­łem się ostat­nio, czy nie chcia­ła­byś przy­po­mnieć sobie tam­tych chwil, po­czuć po­dob­ną roz­kosz? No wiesz, z wuj­kiem Har­rym, Mike'em i in­ny­mi?

Bez pytajników.
Cytat:
Czy po­wi­nie­nem wy­łu­py­wać oczy moich przy­ja­ció­łek?

A nie lepiej "moim przyjaciółkom"?
Cytat:
Taki sym­bol, że niby nie za­pa­mię­ta­ją mojej twa­rzy? - Na­chy­lił się do jej ucha.

Bez pytajnika. Dałabym wielokropek.
Cytat:
jeśli uwa­żasz po­mysł wart re­ali­za­cji, ma­mu­siu.

- jeśli uważasz, że pomysł wart realizacji, mamusiu.
Cytat:
- Nie(,) to nie. - Wy­pro­sto­wał się,

Cytat:
Na­chy­lił się, po­gła­skał ko­bie­tę po po­licz­ku, de­li­kat­nie wy­tarł spły­wa­ją­cą łzę i po­ca­ło­wał w czoło.
Wy­szedł na ko­ry­tarz, spo­tkał pie­lę­gniar­kę nio­są­cą tacę z obia­dem.

Przydałoby się urozmaicenie form.
Cytat:
musi pan się po­go­dzić, że już nigdy nie bę­dzie mówić ani cho­dzić.

Rym.
Można uprościć - że już nigdy nie dojdzie do siebie - albo - (...) nie wróci do zdrowia.
Cytat:
musi pan się po­go­dzić/Ale musi pan mieć/musi pan bardzo kochać

Powinien pan mieć świadomość?
Chyba bardzo pan kocha mamę?
Cytat:
Młoda ko­bie­ta spoj­rza­ła z uzna­niem na Joe.

Na Joe'go.
Poniżej jest jednak:
- nie ma w tym nic nie­zwy­kłe­go - co rymuje się z "Joe'go".
Dałabym - to normalne.

No, Pablo - nieźle pograłeś na emocjach czytelników.
Tekst niestety bardzo wiarygodny.
Nie wiem, jak długo synkowi-psychopacie uda się unikać sprawiedliwości, ale dla matki, niezależnie od tego, co kiedyś zrobiła, lepiej byłoby, gdyby trwało to jak najkrócej.
Chociaż można również pomyśleć, że w zasadzie zbiera to, co posiała, i nie odczuwać z tego powodu specjalnych wyrzutów sumienia.
Tak myślę jeszcze, w jakim stopniu zaważyła tu postawa matki, a w jakim po prostu pewne obciążenia dziedziczne. Być może też miała skrzywioną psychikę i do głosu doszły geny.
Może byli warci siebie?
Ale tak czy owak zemsta na sparaliżowanej kobiecie może przyprawić o dreszcze.
I z takim dreszczem odchodzę.

No to do milszego spotkania. :)
pablovsky dnia 26.03.2014 18:39
Milu, z największą przyjemnością poprawię wskazane niedociągnięcia, bo rzeczywiście, sam widzę, że Twoje poprawki brzmią znacznie lepiej. Pomyśleć, że trzy dni szukałem podobnych nieścisłości i ominąłem ;)
Teraz to i ja muszę schodzić do piwnicy, ale to chyba dobrze? Znaczy się, że tekst trochę zainteresował ;)

Jest tak wiele przyczyn i zależności odnośnie psychopatycznych zachowań poszczególnych ludzi, że ich analiza zajęłaby mi kilkanaście stron, a i tak jeszcze pozostałoby sporo niedomówień.
W powyższym przypadku gdzieś w psychice dziecka zostało zasiane ziarno krzywdy, pewien schemat przemocy.
To ziarno ewoluowało sobie w umyśle mężczyzny, dojrzewając do niebezpiecznych rozmiarów, eksplozja nastąpiła, chociaż w większości przypadków nie dochodzi do tak drastycznych zachowań, ujście znajduje w nieco innej postaci.

W tym przypadku mężczyzna porywa, znęca się i morduje młode kobiety podobne do jego matki, w jego mniemaniu jest to zemsta za złe traktowanie, gdy był dzieckiem.
Oczywiście zwrot - złe traktowanie - należy ująć w cudzysłów, to był dramat tego małego chłopca.
Będąc dzieckiem i absolutnie tego nie rozumiejąc, zamknięty na klucz w łazience, oglądał matkę prostytutkę, co chwilę przyprowadzającą innych "wujków", był świadkiem orgii seksualnych. W między czasie kobieta sama molestuje seksualnie swojego syna.

Co ciekawe, w dorosłym życiu znajduje zaspokojenie seksualne tylko poprzez słuchanie tej samej piosenki, którą śpiewała mu matka podczas kąpieli, gdy był molestowany. Po spełnieniu, zabija dziewczyny, a ten czyn daje mu złudzenie zemsty na matce.
Trudny temat, jak wspomniałem, do "zagadania".

Dziękuję Ci za wizytę, oraz poświęcony czas, kłaniam się i pozdrawiam!
puma81 dnia 28.03.2014 17:35 Ocena: Świetne!
pablovsky napisał:
przekornie powiem

Nie mam absolutnie nic przeciwko Twojej przekorności, powiem więcej, bardzo ją lubię. Myślę, że gdybyś tamtą historię ubrał w podobne kwiatki, jak "Mamusię", opowieść byłaby więcej niż świetna, pomyśl o tym. Tam też masz niezłego zwyrola. Tutaj udało Ci się osiągnąć "głębię", to znaczy wchodzi się w bohatera jak w masło (bez skojarzeń) i patrzy na świat jego oczyma. Przynajmniej ja tak odczułam tekst, a dla mnie to liczy się najbardziej, by autor pozwolił spojrzeć z innej pozycji (tutaj też bez skojarzeń).
Pozdrawiam ;)
mike17 dnia 28.03.2014 19:07 Ocena: Świetne!
Totalnie wymóżdżone opko, rodzina Adamsów no. 2, szykuj się, amigo, bo Quentin Tarrantino jeszcze Ci zapuka do drzwi i powie:"Hej, kolo, sprzedasz mi swoje kawałki na screenplaye?"
Cały Holliłódź już czeka, by w tym zagrać!
Klimacik seksualny trafnie oddany - smrodek poczułem, oj, aż okna trza było rozewrzeć, bo mamuśka synka warta, więc zasyfiało mi tu z lekka, ale że wiatry były tęgie, czytałem dalej i...

Psychopatyczne flowy nie są mi obce, tu raczej poleciałeś w czarny humor, ale ja lubię "na twardo", czujesz?
Takie stany duszy nie należą do kanonu dowcipu, więc raczej widzę je w poważnym pisaniu, hardcorowo, nawet okrutnie, bo psychol to nie miły lodziarz, który Ci jutro sprzeda loda w mieście twym i pośle uśmiech - on czeka, by łeb urwać i wtedy już trza obmyślać plan B.

Zatem, my dear Zły, ładnieś to poprowadził, bo i czarny humorek był, i klimaty mroczne dość, perwersją jadące...
Feee...

Ale życie nie obiecywało, że zawsze będzie cool, więc czasem jest kwas, i to solny, ahoy and see you soon, yo :)
pablovsky dnia 29.03.2014 00:09
Pumo, jeszcze raz dziękuję za miły komentarz. Mike, Tarantino dzwonił przed południem, ale finansowo nie zaproponował ciekawej oferty, byłem zmuszony odrzucić.
Zastanawia mnie skąd Twoja interpretacja?
Jako jedyny uznałeś tekst za groteskowy?
Nic z tych rzeczy, historia jest wyjątkowo paskudna. Być może sposób bycia psychopaty jawi Ci się jako zabawny, ale to pewna przewrotność.
Za twardo też nie może być, bo granice smaku warto zachować, w takich historiach należy uszanować czytelnika, na zasadzie "co za dużo, to nie zdrowo" . Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za ocenę najwyższą z możliwych.
mike17 dnia 29.03.2014 10:30 Ocena: Świetne!
Myślę, że to zdanie trochę ukierunkowało mnie, by spojrzeć na tekścior z lekkim przymrużeniem oka, jak na czarny humor?
Cytat:
jak wujek Harry wsa­dzał ci w dup­sko tę dziw­ną ko­lo­ro­wą za­baw­kę

To "dupsko" jakoś tak ustawiło mnie, no i rzecz jasna, scenka początkowa.

I potem już tak mi się czytało.

Kawałek absolutnie nie jest groteskowy, ale jak wcześniej pisałem, podkręciłbym go bardziej, ale to tylko takie tam moje gadanie :) Może po prostu nie tak łatwo mną wstrząsnąć?
Właśnie dobrze to nazwałeś: dla mnie zachowanie i wypowiadane kwestie psychopaty są bardziej przewrotnymi niż wywołującymi dreszcz grozy, aczkolwiek jego sposób rozumowania jest głęboko zaburzony i to się czuje, robi to jakby od niechcenia, na luzie, co może być ową przewrotnością lub być postrzegane jak psychopatyczny chłód.

Nie zrozum mnie źle: opo jest świetne, tylko jak dla mnie trochę za "miękko", a może to kwestia jego długości - gdybyś je trochę pociągnął, dodał nowe szczegóły z mrocznego świata mamy i synka, wówczas obraz dałby po deklu bardziej?
pablovsky dnia 29.03.2014 12:02
Michałku, wiem o czym myślałeś.
Świetnie odczytujesz wszelakie literackie formy. Wiem też, że potrafisz pojechać ze swoim hard-tekstem mocno za mocno, pozytywnie rzecz jasna, aż się włosy jeżą na głowie :)
Nie mam nic przeciwko, żebyś powyższe historie odczytywał "softowo"- to wszak pewna zaleta!

A Twoje komentarze, to również znakomita robota! Ktoś kiedyś napisał, że są, jak dobre historie ;)
Miłej soboty, pozdrowionka, do następnego! Dzięki wielkie.
Kłaniam się.
mike17 dnia 29.03.2014 12:29 Ocena: Świetne!
:)
Adela dnia 13.04.2014 19:56
Ostry tekst, smutny, przed lekturą myślałam, że inaczej się potoczy, a tutaj masakryczny syn. Szkoda mamy.
Pozdrawiam,
A.
pablovsky dnia 13.04.2014 20:00
O, serdecznie dziękuję, że zajrzałaś. Czy smutny tekst? Raczej przerażający.
Pozdrawiam i częściej zapraszam! ;)
zajacanka dnia 13.04.2014 21:03 Ocena: Świetne!
Jezu, Pablo!
Aleś pojechał! Nie spodziewałam się tego. Właściwie niczego nie oczekiwałam, ale treść mnie zaskoczyła i to mocno. Mam dziś pecha, bo to kolejny po Quentina "Toczących kamieniach" tekst o psychopacie. A miał być taki miły wieczór...
Mocny tekst. Jestem pod wrażeniem.

Pozdrawiam
pablovsky dnia 13.04.2014 21:49
Nie wzywaj Pana Boga nadaremno, mawiała moja świętej pamięci prababcia Leokadia. Na szczęście jesteś wśród tych, droga Ann, co nie wierzą w zabobony ;)

Jak to "niczego nie oczekiwałam"? Wchodząc pod tekst pabla, zawsze należy oczekiwać! Albo popeliny, albo... jeszcze większej popeliny ;)

Jest miły wieczór! Nawet bardzo.

Dzięki za miłe słowa.
passi dnia 13.04.2014 22:31 Ocena: Bardzo dobre
O... nie wiem jak ja tu trafiłam, ale trafiłam i proszę mi teraz powiedzieć jak ja mam iść spać po takiej lekturze??? przecież do rana będę wyłupywać oczy...
obrazowe bardzo, zostanie na długo ze mną, choć wcale nie mam na to ochoty.
pozdrawiam serdecznie.
pablovsky dnia 14.04.2014 20:01
passi, kopę lat! Gdzieś Ty się podziewała?
Wielkie dzięki, że trafiłaś.
Nic w tym złego, jeśli się trafia, a jak jeszcze gość przemiły?

Kłaniam się, zapraszam częściej, pozdrawiam miło!
mickiewiczada dnia 15.04.2014 01:18 Ocena: Świetne!
Mój spaczony w estetycznym wymiarze gust został ukontentowany. Ciekawszym jest czytać zamiast tkliwych liryków okropnie historie. Dobranoc.
pablovsky dnia 15.04.2014 14:49
Miło poznać nowego użytkownika (użytkowniczkę?) Portalu! Mam nadzieję, że będziesz osobą, od której wiele się nauczę. Dziękuję za komentarz i tak wysoką ocenę tekstu.
Pozdrawiam!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
wolnyduch
23/05/2022 23:23
Re: Tetu No to się cieszę, że nie nalegasz na zmianę,… »
Florian Konrad
23/05/2022 22:55
Dziękuję i również jak najserdeczniej pozdrawiam! »
tetu
23/05/2022 22:31
Twój lekki, zwiewny utwór, przypomniał mi wiersz Teofila… »
tetu
23/05/2022 22:16
Wolnyduszku, ale ja niczego nie sugerowałam z tytułem, ani… »
Lilah
23/05/2022 21:49
Ano, taki tasiemiec mi wyszedł. Dziękuję, wolnyduchu.… »
JOLA S.
23/05/2022 21:08
Witaj Owsianko, czyta się z przyjemnością. Napisane oczami… »
wolnyduch
23/05/2022 21:02
Bardzo obrazowe pisanie, wręcz malarskie. Co do czerniny,… »
wolnyduch
23/05/2022 20:42
Ponoć są takie osoby, które potrafią dokładnie opisać… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas