Ciało, z którym by się chciało (7) - ajw
Proza » Humoreska » Ciało, z którym by się chciało (7)
A A A
Od autora: Cz. VII z cyklu "Życie Marcela jako ustawiczne unikanie pokus"

     Do Lublina pojechałem nocnym pociągiem. O świcie byłem już w dzielnicy, gdzie zajmowaliśmy połowę bliźniaka. Kiedy otwierałem furtkę, dostrzegłem na sąsiednim podwórku pana Stefana wychodzącego do pracy. Zobaczywszy mnie, splunął pod nogi i odwrócił się, nie odpowiadając na moje pozdrowienie.

Nie zdziwiło mnie to. W sumie miał rację. Zawiodłem na całej linii. W Sylwestra miałem zająć się jego pupilem - dać mu przygotowany zastrzyk uspokajający, zanim zaczną się fajerwerki, i ogólnie pilnować, by nic mu się nie stało. Niestety, impreza, która odbywała się tego roku u mnie, rozkręciła się za wcześnie i nikt nie pamiętał o kundlu pałętającym się pod nogami. Tankowaliśmy równo i do północy wszyscy byli nawaleni w trzy dupy, a Krystian nawet zaliczył atak histerii, gdy ze zmoczonym łbem wpadł do pokoju, drąc się wniebogłosy, że ktoś chciał go utopić.

- Klapa od sedesu spadła ci na łeb, debilu! - wybełkotał Arnold i walnął mu w udo strzykawką ze środkiem uspokajającym dla Maksa. To był szczyt głupoty. Niestety, nie ostatni.

Później zaczęły się fajerwerki i wszyscy wyszliśmy przed dom (tylko Krystian spał jak zabity), no i stało się to, co nie powinno się stać. Arnold rzucił petardę, a Maks chciał ją aportować. Dalej już wiadomo. Niewiele zostało po czarnym kundlu z sąsiedztwa. Wszyscy wytrzeźwieliśmy w jednej chwili, ale było za późno. Dziewczyny podsunęły pomysł, by szczątki Maksia wynieść na ulicę i upozorować, że przejechał go samochód, ale w rezultacie zakopaliśmy go w zaspie i trzymaliśmy się wersji, że zaginął bez wieści. Niestety, zaraz po Nowym Roku śnieg stopniał i … do dziś nie mogę darować sobie tej bezdennej głupoty.

Zamyślony otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Znany zapach wypełnił nozdrza. Anka musiała jeszcze spać, bo w domu panowała kompletna cisza. Zajrzałem do jej pokoju przez otwarte na oścież drzwi i stanąłem jak wryty.

W łóżku obok nagiej Anki spała równie roznegliżowana dziewczyna z tatuażem na pośladku. Nie widziałem jej twarzy, bo leżała na brzuchu. Prawą nogą obejmowała władczo moją siostrę, a spod uniesionej ręki, wplątanej we włosy Anki, wyglądała całkiem zgrabna pierś. Poczułem, że w moich spodniach robi się za ciasno. Szybko zamknąłem drzwi i poszedłem do łazienki zmoczyć głowę, by zacząć trzeźwo myśleć.

Obudził je hałas, który zrobiłem. Najpierw do salonu weszła Anka w różowym szlafroczku jak z burdelu w Koluszkach i zaczęła się mętnie tłumaczyć. Wyjawiła mi jak na spowiedzi u księdza proboszcza, że jest zakochana w Ukraince, którą poznała na warsztatach fotograficznych, gdzie postanowiła nauczyć się robić profesjonalne zdjęcia i w rezultacie rozkręcić fotograficzny interes. Ołena, bo tak miała na imię dziewczyna z łóżka, rozbudziła w niej miłość do filmowania lustrzankami. Nauczyła, jak znaleźć oprogramowanie i pluginy do montażu filmów. Im dłużej nawijała i podawała fachowe nazewnictwo, tym bardziej nie rozumiałem, o czym do mnie mówi. W końcu pojawiła się Ołena, naga jak ją pan Bóg stworzył. Stanęła przede mną bez żadnego zażenowania i powiedziała krótko z lekkim, wschodnim akcentem:

- Kochamy się.

Patrząc na jej bosko wyrzeźbione ciało, zapragnąłem, by nie było to stwierdzenie faktu, dotyczące jej relacji z Anką, tylko pytanie skierowane do mnie, na które odpowiedziałbym: „tak”, nie unikając pokusy.
Poinformowawszy mnie o miłości do mojej starszej siostry, ruszyła w stronę łazienki, a ja, wpatrzony w jej pośladki, nie rozumiałem, dlaczego nie mogę czegoś z tym zrobić.

- Jest piękna, prawda? – wyrwała mnie z zamyślenia Anka.
- Zajebiście – westchnąłem i zagryzłem wargę.

Zjadłem z dziewczynami śniadanie i choć Ołena była już ubrana, wciąż miałem przed oczami jej sprężyste ciało. Nie mogłem na niczym skupić uwagi. Wydawało mi się, że feromony krążą w powietrzu i osiadają na grzankach, brzegu kubka, że są wszędzie i jeśli nie wyjdę z domu, wpełzną do ust, do gardła, a może nawet do rozporka i będzie po mnie. Zrobią ze mną wszystko, co zechcą, bo ja będę leżał, kwiczał i prosił o jeszcze.

Skierowałem rozmowę na bardziej rzeczowe tory i przestałem wgapiać się w usta Ołeny, które nie wiedzieć czemu, wciąż były wilgotne i rozchylone. Dowiedziałem się, że matka dostała szału, kiedy zobaczyła to, co ja dzisiejszego ranka. Wściekła się jak nigdy w życiu i zrobiła niezłą demolkę, a wezwane pogotowie zabrało ją prosto do wariatkowa, bo chciała uszkodzić boskie ciało kochanki swojej córki. Nie umiałem wyobrazić sobie matki w takiej akcji, bo oprócz wiecznego przygnębienia, nie widziałem u niej od lat żadnych emocji.

Kiedy Anka brała prysznic, a ja zmywałem po śniadaniu, poczułem przy prawym uchu słodki oddech Ołeny.

- Nie masz nic przeciwko temu, że jestem z twoją siostrą?

Zesztywniałem. Odwróciłem się gwałtownie, zobaczyłem brązowe oczy dziewczyny wpatrzone we mnie w napięciu, jej rozchylone usta, do których przywarłem w jednej chwili i natychmiast odskoczyłem jak oparzony, bo ugryzła mnie boleśnie. Przeklinając coś po ukraińsku, wybiegła z kuchni. A ja stałem dalej jak palant, nie wiedząc, co zrobić z rękami i myślami, które atakowały mnie ze wszystkich stron, jak te feromony fruwające w powietrzu.

 

                                                            Koniec cz. VII

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ajw · dnia 26.03.2014 18:16 · Czytań: 1260 · Średnia ocena: 4,88 · Komentarzy: 26
Komentarze
Tezet74 dnia 26.03.2014 19:25 Ocena: Świetne!
No Ajw, to jest najlepszy z dotychczasowych odcinków o Marcelu. Te feromony to mi się z ekranu wylewały. Uff. No tak biedny Marceli. Jak się mu trafia wwystrzałowa dziewczyna to akurat musiała być odmiennej orientacji w dodatku sypia z jego siostrą. Jak się ma takie szczęście, to mu w drewnianej stodole cegła na głowę spadnie.
A dodatkowy plus masz za Ołenę. Nie wiem czy też zwróciłaś na to uwagę, że zazwyczaj gdy gdzieś pojawia się Ukrainka, to ma na imię Oksana. Udało Ci się uniknąć tej sztampy.
pablovsky dnia 26.03.2014 20:47 Ocena: Świetne!
No cudownie moja Boło! Wesolutko prawie od początku i kończy się kąśliwie, bo gryzieniem panny Ołeny.
Ołeny?! Fajne imię!
Nie wiem, czy przedmówca ma rację, bo ostatnio każdy Twój marceli tekst jest jajcarski.
Widać funkcja pani rzecznik w KWSZ służy Ci wyśmienicie!
Szczerze powiedziawszy mogłaś podać na tacy więcej szczegółów odnośnie tej zakochanej pary, więcej opisów, szczegółów, detali, zachowań, no wiesz! :p

Na maxa poczułem sie rozbawiony sytuacją z psiakiem i zakopaniem go w śniegu, a zastrzyk wyciszający dla kumpla to normalnie kapitalny pomysł! Chłopak pospał sobie, odpoczął i wstał zadowolony. Tylko psiaka szkoda he he :)

Prezes odchodzi hepi!
Ukłony i czekamy za kolejnym odcinkiem!
ZłyZas
akacjowa agnes dnia 26.03.2014 21:17 Ocena: Świetne!
Absolutnie Jest Wyśmienicie i nie może być inaczej, skoro napisała to AJW. Dobrze, że Prezes mnie tu skierował, bo było co poczytać i pouśmiechać się też było. Dziękuję za wprowadzenie w miły wieczór.

Pozdrawiam
Anakonda Bonda :)
ajw dnia 26.03.2014 21:46
Tezet - a ja myslałam, ze ten odcinek się nie przyjmie, bo trochę mało śmieszny ;)

ZłyZasie - nie Boło, tylko Buło ;) Dzieki, ze wpadłeś :) Pozdrawiam Niedorzecznik TWSz ;)

AnakondoBonda - jak Ty pieknie wykonujesz polecenia prezesa ;)
akacjowa agnes dnia 26.03.2014 21:56 Ocena: Świetne!
Do usług, Pani Rzecznik :)
Dobra Cobra dnia 27.03.2014 08:20 Ocena: Świetne!
Ależ tu nie o śmiech chodzi! I co to znaczy, że: "dzisiaj mniej śmiesznie"?

ajw,

To piękna sztuka opowiadawcza, a w tym wypadku dodatkowo poparta coraz lepszym warsztatem. Ładnie skomponowany odcinek przygód naszego bohatera, bardzo realistyczny obraz impry noworocznej i śmieszny w swym smutku zgon psa. No, a u siostry to już słodziutko, słodziutko.

Bardzo na tak, kombinujesz coraz lepiej. Ale po co pisać: coraz lepiej? Jest pysznie. Bardzom więc rad a i duma me serce rozpiera, że tak słodko potrafisz pisać.


Dobry poranek się zapowiada po tak dobrym pokarmie lyteracko - duchowym.


Pozdrawiam dobrocobrowo"

Do następnego.

To ja, Dobra Cobra, piszę te słowa własnoręcznie i bez przymusu czy innego pistoleta przystawionego do skroni:)
ajw dnia 27.03.2014 09:46
DoCo - już kasuję 'dzisiaj mniej śmiesznie', bo rzeczywiscie ta 'cenna' informacja jest zupełnie zbyteczna. Cieszę się, że Cię ukontentowałam i Twój dzionek dzieki temu bedzie lepszy. Po Twoim komentarzu, mój też bedzie niczego sobie :)
mike17 dnia 27.03.2014 09:53 Ocena: Świetne!
Ach, to bidulek miał pecha nad pechami, skoro nie udało mu się pobaraszkować z piękną Ukrainką, i tym samym skręcało się chłopcze niemożebnie, bo ciasność w galotach jakże słodko pulsowała, a tu klapa, miłość z wyspy Lesbos zdominowała balangujący lokal i jeno popatrzeć na pośladki mógł, tudzież w grand finale skraść całusa, co przypłacił byciem pokąsanym, oj nieładnie, droga Ukrainko, toć on miał dobre chęci i był jak rycerz, który składa się ze zbroi i z... konia, gotowego stanąć na każde wezwanie!

Choć oba warunki spełnione były, zakończyło się furią matuli, którą rychło powieziono do dekli, bo pianę pewnikiem na pysku toczyła i szpony cudnej Ukraince chciała w śliczne oczęta wepchać, wiedźma jedna, brrr...

Skrajasz te kawałki fikuśnie i wesolutko, zmysł humorystyczny góruje nad całością, dając kolejne odsłony przygód, w których nasz kolo ciągle ma pod górkę, bidaczek, ale taki już jego lajf, panie dzieju.
Elementy erotyczne niezmiennie bardzo radują serce me i tak trzymaj!

Muchos gracias :)
blaszka dnia 27.03.2014 16:15
Zgadzam się z DoCo, że coraz lepiej radzisz sobie w prozie. I to w jakim tempie! Od nieśmiałej próbki do bardzo dobrego stylistycznie tekstu. To pisanie w odcinkach ma sens ;) Podziwiam Twoją odwagę, wytrwałość i talent.
Buziaki.
Urbi dnia 27.03.2014 18:20 Ocena: Świetne!
Trzymasz wysoki poziom. Kolejny zabawny kawałek o Marcelu wychwalany przez wszystkich. I słusznie. Nie chce się wierzyć, że od niedawna, jak czytam w komentarzu powyżej, zajmujesz się prozą. Gratuluję talentu.
ajw dnia 27.03.2014 19:13
mike - iluż takich pechowców ziemia nosi. No ale nie pobaraszkować czasami chwała, toć dziewczyna jego siostry, a nie wchodzi się rodzinie w paradę ;)

blaszko - cieszę się, ze daję radę, mimo, ze na początku nie za koniecznie wierzyłaś we mnie ;)

urbi - uwielbiam pisać listy, więc może troszkę w ten sposób wyrabiałam pióro. Pozdrawiam serdecznie :)
azikuder dnia 27.03.2014 19:59
Masz dobry zmysł obserwacji i potrafisz w przekonujący sposób budować historię, a wartka narracja sprawia,że czyta się z przyjemnością. Pozdrawiam Azi:)
ajw dnia 27.03.2014 20:02
Fajnie, ze Ci sie spodobało :)
Hallam dnia 27.03.2014 22:45 Ocena: Świetne!
przeczytałem z przyjemnością, wiele wątków zabawnych dla mnie, co jest na wielki plus, pomysł z aportowaniem kosmiczny, skąd bierzesz te pomysły xD pozdrawiam ( :
ajw dnia 27.03.2014 22:45
Z życia, Hallam. Wyłącznie z życia ;)
Hallam dnia 27.03.2014 22:50 Ocena: Świetne!
nawet ta petarda ? XD
SzalonaJulka dnia 31.03.2014 15:47
Co tu dużo gadać - feromony osiadające na grzankach rozłożyły mnie na łopaty :)
Jest coraz ciekawiej, a Ołena opisana tak, że chociaż chybam zboczona, bo tylko do chłopów mnie ciągnie, to no... te feromony i te pośladki... słowem - rozumiem Marcela :D

Ukłony

PS. Aha... Maksa mi żal ;)
Quentin dnia 31.03.2014 21:41 Ocena: Bardzo dobre
Jak u Almodovara ;)

Zgrabnie opisowo to wypada. Zwłaszcza, jeśli chodzi o dwie kobitki śpiące razem. Dwie śpiące razem kobitki, nagie kobitki, które nic nie mówią, tylko śpią, to cudny widok musi być ;) Pewnie można by się zakochać w obu z miejsca.

Coś mi się wydaje, że Marcel wstępuje w jakiś poważniejszy etap życia. Czyżby zmiana frontu, ajw? Czyżby teraz historie Marcela miały poważniejszy ton? W sumie nie byłoby chyba źle, jak mniemam po tej części...

Pozdrowienia
ajw dnia 02.04.2014 16:56
Hallam - przede wszystkim petarda, reszta to trochę inwencji twórczej :)

Szalona - mnie też żal ( w rzeczywistosci był to piesio proboszcza ;)

Quentin- tak myslę, że musi być cudny i nie jeden pułkownik Kwiatkowski zapłakałby nad tym widokiem ;)
Krystyna Habrat dnia 02.04.2014 18:26
Znowu męskie pióro, jakie ostatnio na PP się rozpowszechniło. Sprawne i ostre. Niech autor nie udaje, że jest kobietą. I to tak śliczną, jak na załączonym obrazku. Musi być starszawy, brzuchaty i mocno doświadczony w różnych dziedzinach. Doświadczony w obu znaczeniach.
Mylę się?
Dobra Cobra dnia 02.04.2014 18:30 Ocena: Świetne!
Nie, nie mylisz się!!!!!

DoCo z uśmiechem!!!
ajw dnia 02.04.2014 18:33
Nie przeczę, mam trochę brzuszka i starszawa jestem, ale czy mocno doświadczona? Kurde, no nie za bardzo, bo ja z jednego pieca chleb jadłam ;)
Krystyna Habrat dnia 02.04.2014 18:43
Czyli pozory mylą.
ajw dnia 02.04.2014 18:45
Ty Krysiu tez na faceta wygladasz, bo masz ptaszka (na awatarze) ;)
Wasinka dnia 02.04.2014 22:14
Tak jak kot miał się dobrze, tak pies przechlapane.
I, jak widać, Marcelek uległ pokusie. Oczywiście, jak to w jego świecie kaprawym bywa, momentalnie został sprowadzony do parteru.
No i wyjaśniło się wariactwo matki. Myślałam, że ona ogólnie jak wariatka zawsze się zachowywała, ale tutaj okazuje się, że raczej brakiem emocji mogła stłamsić Marcelka (no kurka, nic nie poradzę, że mi się Marcelek kojarzy z precelkiem - brzmienie, znaczy się).
Lekko i przystępnie.

Np. takie ewentualnostki:
Cytat:
po­je­cha­łem noc­nym po­cią­giem. Bla­dym świ­tem po­ja­wi­łem się
- wpada na siebie ta sama forma bladym świtem/pociągiem i do tego też zwróć uwagę na takie same formy czasowników - nie jakoś tak bardzo, ale troszku (ogólnie w całości)
Cytat:
od­wró­cił się(,) nie od­po­wia­da­jąc na moje po­zdro­wie­nie.

Cytat:
za­strzyk uspo­ka­ja­ją­cy(,) zanim za­czną się fa­jer­wer­ki(,) i ogól­nie pil­no­wać,

Cytat:
wpadł do po­ko­ju(,) drąc się wnie­bo­gło­sy,

Cytat:
- Klapa od se­de­su spa­dła ci na łeb, de­bi­lu! Nikt cię nie chciał uto­pić
- zrezygnowałabym z drugiej części wypowiedzi
Cytat:
spod unie­sio­nej ręki(,) wplą­ta­nej we włosy Anki, wy­glą­da­ła cał­kiem zgrab­na pierś.

Cytat:
Na­uczy­ła(,) jak zna­leźć opro­gra­mo­wa­nie

Cytat:
nie ro­zu­mia­łem(,) o czym do mnie mówi.

Cytat:
Pa­trząc na jej wy­rzeź­bio­ne ciało,
- dodałabym, jak wyrzeźbione, bo samo słowo "wyrzeźbione" nie świadczy, że jest piękne (a przynajmniej w tej sytuacji jakoś tak mi się widzi jakiś epitecik)
Cytat:
by nie było to stwier­dze­nie faktu, do­ty­czą­ce jej re­la­cji z Anką, tylko py­ta­nie skie­ro­wa­nym do mnie,
- skierowane
Cytat:
a ja(,) wpa­trzo­ny w jej po­ślad­ki, nie ro­zu­mia­łem(,) dla­cze­go nie mogę cze­goś z tym zro­bić.

Cytat:
- Jest pięk­na, praw­da? – Wy­rwa­ła mnie z za­my­śle­nia Anka.
- Jest pięk­na, praw­da? – wy­rwa­ła mnie z za­my­śle­nia Anka. / - Jest pięk­na, praw­da? – Anka wyrwała mnie z za­my­śle­nia (gdyby Anka nie wymagała dużej litery, to i tak byłaby duża)
Cytat:
zmy­wa­łem po śnia­da­niu(,) po­czu­łem przy pra­wym uchu

Cytat:
Prze­kli­na­jąc coś po ukra­iń­sku(,) wy­bie­gła z kuch­ni.

Cytat:
nie wie­dząc(,) co zro­bić z rę­ka­mi i my­śla­mi



Pozdrawiam księżycowo.
ajw dnia 02.04.2014 22:55
Dzięki Wasinko za mega robotę. Jutro poprawię, bo dziś padam na pysk :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zbigniew Szczypek
20/02/2024 00:55
Gabrielu No niestety Kazjuno ma rację - to już nie jest ten… »
Zbigniew Szczypek
19/02/2024 23:56
Cześć Nikon Nie wiem, jakiej prawdy szukasz, według górali… »
mike17
19/02/2024 20:38
Jarku, piszesz w bardzo amerykańskim stylu. Nie ma tu… »
Marek Adam Grabowski
19/02/2024 15:28
Spoko. To chyba rzeczywiście jedno z moich lepszych, a… »
Kazjuno
19/02/2024 14:15
Dzięki Marku. Na Ciebie mogę zawsze liczyć. To kontynuacja… »
Kazjuno
19/02/2024 14:11
Ten kawałek też przegapiłem. Sorry! Pomysł, jak to u Ciebie… »
Marek Adam Grabowski
19/02/2024 13:39
Sympatyczne opowieść. Niestety słabo pamiętam poprzednie… »
Marek Adam Grabowski
19/02/2024 13:30
Dzięki Kazju! Bardzo fajny komentarz. Pozdrawiam »
Kazjuno
19/02/2024 11:41
Masz rację Marku, że olałeś roszczeniową Witch. Babsztyl za… »
Kazjuno
19/02/2024 11:18
Przeczytałem Gabrielu G. Niestety nie całość. Dlaczego, za… »
Marek Adam Grabowski
19/02/2024 10:02
Dziękuję; miło słyszeć o takich grzebaniach. Polecam też… »
Marek Adam Grabowski
19/02/2024 10:00
Dziękuję za miły komentarz. Przy okazji przypomnę o mojej… »
Zbigniew Szczypek
19/02/2024 00:56
Bernierdh Nie było mnie w tedy, więc piszę teraz ;) Jest… »
Zbigniew Szczypek
19/02/2024 00:23
No tak Marku, babie nie dogodzisz! Całkiem, jak w bajce… »
Zbigniew Szczypek
19/02/2024 00:14
Witaj Marku Grzebałem sobie w "Kościach" i… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 20/02/2024 16:43
  • Nie mamy nic przeciwko, jeśli każdy z narzekających sprowadzi choć jedną osobę ze starej gwardii. Nie mamy niestety siły, żeby konkurować z mediami społecznościowymi, jesteśmy skromnym portalikiem ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 18/02/2024 22:24
  • Szkoda, wielka szkoda! Co zaglądam, a trochę mnie nie było, to jest coraz gorzej! Przez tydzień obserwuję zapaść, było żle ale teraz, to jakaś tragedia z komentarzami, czy to martwy magazyn?
  • RonaczeK
  • 09/02/2024 19:16
  • Chciałem tylko powiedzieć że choć ostatnio nie mam czasu na to by być tu online to zaglądam poczytać. A Ty czytasz? [link]
  • mike17
  • 09/02/2024 16:19
  • Wczoraj minęło 12 lat, jak jestem na portalu :) Jak ten czas leci. To były naprawdę fajne, udane lata. Szkoda tylko, że tak wielu wartościowych użytkowników już tu nie zagląda...
  • Druus
  • 20/01/2024 22:16
  • Bywam tutaj co jakiś czas i domniemam, że Wasz Król „umarł”.
  • ajw
  • 13/01/2024 15:52
  • Również wszystkiego dobrego :)
  • Wiktor Orzel
  • 02/01/2024 09:38
  • Wszystkiego dobrego Wszystkim, dziękuję że tu nadal jesteście! :)
  • mike17
  • 31/12/2023 18:00
  • Oby ten Nowy Rok był dla Was lepszy niż ten, który się właśnie kończy, niech dopisuje zdrowie i wena, a co do portalu, to najlepszy portal w Polsce i tak trzymać, ole :)
Ostatnio widziani
Gości online:15
Najnowszy:joanna_wie