Teściowa - shinobi
A A A
Od autora: Słowa w kadrze 2; Limit - do 2000 znaków; Inspiracja - http://www.portal-pisarski.pl/galeria/zdjecie/4835

- Czy mamusia mogłaby więcej tego nie robić?
- Czego?
- No... moczyć... tu, w tym... Kto to widział taką sytuację?
Patrzy. Zdziwiona, jakby nie wiedziała, że robi coś złego, jakby mogła zrozumieć, że to coś złego, dopiero w zbliżeniu, pod lupą.
Zawsze się tak kończy, myślę. Podobno ożenić się, to jak umrzeć. Najpierw małżonka wykorzystująca każdą sytuację, by wypomnieć podniesioną klapę od sedesu, potem teściowa szukająca każdej okazji, by odmoczyć zęby w ulubionej szklance do herbaty.

Wyjazd do niej. Wieś jak malowana - „tam”. „Tam”, gdzie ludzie wchodzą pod pierzynę zaraz po tym, jak ostatnia kaczka o zachodzie słońca wczłapie do kurnika. „Tam” gdzie wszystkie dziewuszki po siedemdziesiątce obrabiają paznokcie stóp nożami do krojenia chleba.
Umalowana jak do trumny.
- Sku... skur... synku, mógłbyś przynieść wody na herbatę?
Wstaje, opuszcza spódnicę, płucze wiadro, w którym współzawodniczą zapachy kiszonej kapusty i tysiąca kocich cieczek. Wiadro nie kłamie, wiadro prószy rdzą z czasów starożytnej Troi, choć podobno świętej pamięci dziadek wyklepał je kilofem za panowania Bonapartego z poniemieckiego czołgu, któren spłonął pod Kurskiem, a może Stalingradem, czy gdzieś pomiędzy.
Oczy – pięciozłotówki. Patrzę, myślę.
Zawsze się tak kończy. Najpierw małżonka wykorzystująca każdą podniesioną klapę od sedesu, by podporządkować sobie pewne sytuacje, potem teściowa parząca herbatę w ulubionej szklance do odmaczania zębów, której nawet nie musi szukać, bo od lat trzyma ją w tym jednym, jedynym, bezpiecznym miejscu – na komódce, pomiędzy Przenajświętszą Panienką, a Karolem Wszystkich Polaków.
Nie wierzę, pragnę zrozumieć tak bardzo, jak bardzo nie mogę zaakceptować zdarzeń, których przetrawienie to ledwie czterdzieści dni odosobnienia na pustyni lub kilka ciepłych słów od delfickiej Pytii szeptanych niby mantra, czule, na ucho: „Może jeśli wodę na herbatę nosi się w nocniku, odmaczanie zębów w szklance to już żadna zbrodnia? Może jeśli wodę na herbatę... Może jeśli wodę... Może...”

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
shinobi · dnia 01.04.2014 11:00 · Czytań: 1066 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 18
Komentarze
amsa dnia 01.04.2014 13:17
Shinobi - ten utwór przypadł mi do serca tak stylistycznie, jak i ujęciem tematu. Stylistycznie, bo kojarzył mi się z natręctwem myśli, a ujęcie tematu - no cóż, poniekąd wielu czeka problem moczenia garnituru państwowego, bądź tego z wyższej półki w szklaneczkach, wiaderkach, czy też innych pojemnikach. A że jest w utworze charakterystyczny dla Ciebie sposób przedstawienia rzeczywistości powszedniej, nabrała ona cech niepowszednich:).

Pozdrawiam

B)
Usunięty dnia 01.04.2014 14:07
Podoba mi się to, że przestałeś zamykać się w jednej formie i jednej tematyce. Teraz każdy Twój kolejny tekst jest nieprzewidywalny i dajesz się poznawać od innych stron. Styl staje się z jednej strony mniej charakterystyczny, z drugiej bardziej przystępny. I dobrze. Każdemu należą się wakacje.
Co nie znaczy, że w jakikolwiek sposób spadł poziom. Nawet o kreskę.

Cytat:
jakby mogła zro­zu­mieć, że to coś złego(,) do­pie­ro w zbli­że­niu

bez (,)

Cytat:
jakby mogła zro­zu­mieć, że to coś złego, do­pie­ro w zbli­że­niu, pod lupą.Za­wsze się tak koń­czy, myślę. Po­dob­no oże­nić się, to jak

Cytat:
do her­ba­ty.Wy­jazd do niej. Wieś jak ma­lo­wa­na - „tam”. „Tam”, gdzie lu­dzie wcho­dzą pod pie­rzy­nę zaraz po tym, jak ostat­nia kacz­ka o za­cho­dzie słoń­ca wczła­pie do kur­ni­ka. „Tam”(,) gdzie wszyst­kie dzie­wusz­ki po sie­dem­dzie­siąt­ce ob­ra­bia­ją pa­znok­cie stóp no­ża­mi do kro­je­nia chle­ba.Uma­lo­wa­na jak do

paznokcie u stóp

Cytat:
trzy­ma ją w tym jed­nym, je­dy­nym, bez­piecz­nym miej­scu

tutaj mam kłopot, ale na pewno jakiś remanent przecinkowy; na moje to bez nich w ogóle, ale głowy nie dam

Cytat:
któ­rej nawet nie musi szu­kać, bo od lat trzy­ma ją w tym jed­nym, je­dy­nym, bez­piecz­nym miej­scu – na ko­mód­ce, po­mię­dzy Prze­naj­święt­szą Pa­nien­ką, a Ka­ro­lem Wszyst­kich Po­la­ków. Nie wie­rzę, pra­gnę zro­zu­mieć tak bar­dzo, jak bar­dzo nie mogę za­ak­cep­to­wać zda­rzeń, któ­rych

Cytat:
lub kilka cie­płych słów od del­fic­kiej Pytii(,) szep­ta­nych niby man­tra

Cytat:
któ­rym­ współ­za­wod­ni­czą za­pa­chy ki­szo­nej ka­pu­sty i ty­sią­ca ko­cich cie­czek. Wia­dro nie kła­mie, wiadro pró­szy rdzą z cza­sów sta­ro­żyt­nej Troi, choć po­dob­no świę­tej pa­mię­ci dzia­dek wy­kle­pał je ki­lo­fem za pa­no­wa­nia Bo­na­par­te­go z po­nie­miec­kie­go czoł­gu, któ­ren


I trochę rymowańców.
weronikulus dnia 01.04.2014 15:36
Znam to miejsce. Czasem siedzę tam na rozjechanym fotelu, sprawiającym, że chce się spać. Pod tyłkiem mam pluszaka, którego już nikt nie używa. Zdeptał go kurz czasu, bo wpisany w nitkę uśmiech jest niepokojący. 40 lat temu był śmieszny.
Nade mną Batka Moska Częstochoska. I paprotki koniecznie.

Podoba mi się w tekście ujęcie tematu: który zależy od wrażliwości i toku myślowego. Jednak najbardziej intrygującym wydaje się to "kiedy i jak" w istocie takie miejsca nadziały się na głębię swojego standardu. Jak tam zatrzymały się pewne postrzegania! Często zdumiewające. Czy były kiedyś, z jakiegoś początku, wątpliwości w doborze zwykłości?
:)
mike17 dnia 01.04.2014 19:19 Ocena: Świetne!
Teściowo, ty stary rowerze, tylko pedałów ci brak :)
A zna się takie klimaciki, oj zna, bo się ma teściową góralkę, i to jeszcze urodzoną tego samego dnia, co piszący te słowa, więc już totalnie nie działa święta maksyma, że przeciwności się przyciągają, bo my od wojny do rozejmu, od rozejmu do wojny, takie same typki w dwóch różnych ciałach, charakterek ten sam, o dym nie trudno :)

Mieć dobrą teściową to jak wygrać w lotto.
A że rzadko kto wygrywa, to jest, jak jest i nie ma bata.
I żeś to pięknie a kąśliwie pokazał, bo z nimi nie ma żartów, jak mawiał Lenin: "Albo my ich, albo oni nas, towarzysze!" - i prawda to święta, bo teściowa często myśli, że zięć zabrał jej ukochane dziecko, zgred zboczony, i teraz ona musi mu trochę napsuć nerw :)

Tak to jest...

A że typ niereformowalny, to żeś zauważył, bo to fakt nad faktami.
Albo ten typ tak ma, albo to kwestia złośliwości.
A obrazki, co żeś je odmalował, prima sort, sztuczne szczęki zawsze były moim ulubionym motywem żartów i pewnie na stare lata będę za karę bezzębnym mikiem.

Mało słów, cedzonych z umiarem, a widzi się wiele.
Ten konflikt, to niezrozumienie, to już standard.
Mówię to ja, balansujący między sielanką a wojną z własną teściową Kazimierą!

Howgh!
Krystyna Habrat dnia 01.04.2014 19:54
Koncertujesz słownie. Tworzysz ciekawe figury symetryczne, na przykład z tą szklanką, pokazywaną raz tak, raz na odwrót. Celnie oddajesz obrzydzenie, jakie może wzbudzać starość i obcość. Cudzy brud, czy bałagan, jest bardziej odstręczający niż własny. Dobierając takie odpychające drobiazgi, w niewielu słowach, a bardzo celnie charakteryzujesz upartą, wiejską babinę z lekką już sklerozą oraz jej otoczenie. Sądząc z powszechnej opinii, temat teściowej tak okrutne skojarzenia usprawiedliwia. Ja tam nie wiem, bo nigdy teściowej nie miałam, a wolałabym, żeby pożyła dłużej - choćby dla mego męża i wiem, że ona byłaby dobra.
Jestem ciekawa, jak sobie radzisz w utworze narzucającym dobór zupełnie odmiennych środków wyrazu. Ale przypuszczam, że nawet zachwyty nad wiosną oddałbyś poprzez woniejące obory i nawożenie obornikiem czy spoconych przy pracach polowych wieśniaków. Ja znam wykwintną damę, dla której zapach obornika jest przyjemny, bo w dzieciństwie wywożono ją dla zdrowia na wieś. A zatem wszystko względne.
Ojej, chyba mój komentarz dłuższy niż twoja miniatura. Trudno. Nic już nie wymażę, żeby mój trud nie poszedł na marne.
pablovsky dnia 01.04.2014 19:58
Czytając obie historie finałowe zastanawiałem się, która jest Twojego pióra. Pierwszy raz chyba nie mogłem rozstrzygnąć tego dylematu :)
Przyznam szczerze, że bardziej tekst przypisywałem Mizi, bo tak jakoś o kobietach, z humorem o szczękach i ironicznie o sedesowych klapach :)
Zupełnie nie Twój styl, lecz wcale nie oznacza, że gorzej. Wręcz przeciwnie, nareszcie pojąłem Twoją historię od A do Z :p
Nawiasem mówiąc, szczęściarzami ci, którzy nie muszą dzielić kąta z teściową he he :)
Podobało się, brawo mistrzu shin!
zajacanka dnia 01.04.2014 20:17 Ocena: Świetne!
shin - Rewelacja! Co tu dużo mówić. Zachwycił mnie ten obrazek od pierwszego czytania, a i po kilku dniach - jeszcze bardziej. Tak naturalistycznie, spostrzegawczo, z zadumą filozoficzną niemal. (Mimo lekkiego banału jednak). Ale wciąż na wielkie TAK!

Pozdrawiam serdecznie!
shinobi dnia 01.04.2014 21:36
Amsa, dzięki za wizytę i miły komentarz. Super, że się spodobało. :)

Morfina, fajnie, że znów wpadłaś pod mój tekst. Dzięki za słowa uznania, sugestie poprawek przepatrzę, przemyślę. :)

Weronikulus, zakumać Twój komentarz to nie bułka z masłem, ale chyba się podobało. Pojawia się w nim pytanie - myślę nad odpowiedzią.

Mike, no, no, ciekawe impresje, zapodane z polotem i freestylem. ;) Dzięki. :)

Krystyna, miło, że wpadasz pod moje teksty, naprawdę miło. Opisując lato/wiosnę rzeczywiście skupiłbym się chyba na subtelnych zapachach krowich placków i cichych a bezpiecznych zakątkach wiejskich albo publicznych szaletów. :)

Pablovsky, coś ściemniasz, ale fajnie, że się podobało. :) Dzięki za wizytę.

Zajacanka, super, że podoba Ci się mój drugi, czy nawet trzeci tekst w tej edycji "Słowa w kadrze", a że w słowach pochwały bywasz oszczędna, tym bardziej mi miło. :) Pozdrowienia!
pablovsky dnia 01.04.2014 22:51
shinobi napisał:
Pablovsky, coś ściemniasz


Jak to? Absolutnie! Nigdy w życiu! Mowy nie ma!
Fabularia dnia 02.04.2014 18:57
I jeszcze ja, na końcu łańcuszka peanów, taka skromniutka i biedniutka, chciałam wyrazić rzecz jasna swój podziw dla kunsztu i pomysłowości Autora, jak również zadeklarować, że od wczoraj jestem wielką fanką wiader!

Pozdrawiam :)
shinobi dnia 02.04.2014 21:35
Fabularia napisała:
od wczoraj jestem wielką fanką wiader!


Tylko nie mocz w żadnym zębów. ;)

A poważnie, to:

Fabulario, dziękuję za miły komentarz.
Wasinka dnia 03.04.2014 18:48
Wiadro z tysiącem kocich cieczek (ja już nawet o subtelnej w tym momencie woni kapuchy nie wspominam...) - trudno nie przystanąć i się nie wzdrygnąć. Ble <chrzęst wzdrygających się ramion>
Urokliwy obrazek, gdzie pobrzękuje smrodliwe wiadro i szczęka w szklance.
Temat taki powszedni (teraz nie myślę o powyższych rekwizytach, jeno o zmorach teściowopodobnych i małżeńskich), a poprowadzony krętymi ścieżkami doznań bohatera - jakże subtelnego i wymuskanego w odczuciach. No ładnie go złożyłeś.

Pozdrawiam majowością podwieczorną.
shinobi dnia 03.04.2014 20:51
Wasinko, dzięki za przychylny komentarz.
Od początku staram się dążyć w swoim pisaniu do pokazania banału w mniej banalny sposób, tak nieco zawile.

Pozdrowienia. :)
Wasinka dnia 07.04.2014 22:18
shinobi napisał:
Od początku staram się dążyć w swoim pisaniu do pokazania banału w mniej banalny sposób, tak nieco zawile.

Dobrze mieć swój nurt i płynąć, płynąć... ;)

A tak przy okazyi: ;) W międzylesiachtegosiach tego niet robaczków:
Cytat:
po­mię­dzy Prze­naj­święt­szą Pa­nien­ką, a Ka­ro­lem Wszyst­kich Po­la­ków.



:)
henrykinho dnia 07.04.2014 23:20
Cytat:
- Sku... skur... synku, mógł­byś przy­nieść wody na her­ba­tę?


Tym mnie absolutnie poskładałeś. Kapitalne. W ogóle całe opowiadanie jest przesycone bardzo dowcipnymi wizjami wsi zupełnie niespokojnej, gdzie obierakiem do kartofli - analogicznie, jak obcina się paznokcie nożem przeznaczonym do fechtunku z chlebem - to się pewnie goli. Dostrzegłem tutaj bryzę klasycznej, rodzinnej nudy, rutyny podszytej jakąś absurdalną zawiścią. Stereotyp teściowej wciąż silny. I wciąż niewyeksploatowany, jak się okazuje.

pozdrawiam
shinobi dnia 08.04.2014 12:55
Wasinko, dzięki, poprawię. :)

Henryk, miło, że tu wpadłeś. Cieszę się, że dostrzegasz komediowy potencjał tekstu. Liczyłem, że wycytowana scena będzie zabawna. :)
Adela dnia 08.04.2014 20:47
Bardzo fajne, przeczytałam z przyjemnością.
Pozdrawiam,
A.
shinobi dnia 09.04.2014 08:20
Adela, dzięki. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
22/05/2024 20:27
Cieszę się Gabrielu z Twoich odwiedzin i komplementów.… »
Gabriel G.
22/05/2024 17:56
Dobry tekst. Dobrze się czyta. Gdybym miał na cokolwiek… »
Gabriel G.
22/05/2024 16:03
Dzięki za komentarz Kazjuno. No właśnie muszę się… »
Gabriel G.
22/05/2024 15:46
Bardzo dobra historia. Uwielbiam klimat tamtych lat.… »
Kazjuno
22/05/2024 10:12
Sprawdziłem Januszu. W Languege Tool jest możliwość zamiany… »
Janusz Rosek
22/05/2024 09:24
Kazjuno Bardzo dziękuję za konkretny komentarz i porady.… »
Kazjuno
21/05/2024 22:07
Jacku Londyn, przesadzasz. Januszu, ten program, wprawdzie… »
Jacek Londyn
21/05/2024 21:22
Januszu, Kazjuno radzi: Kopiujesz każdy z rozdziałów… »
Kazjuno
21/05/2024 20:35
Karkołomne Januszu opisałeś przygody z dzieciństwa. Czyta… »
Janusz Rosek
21/05/2024 18:36
Valerio Cieszę się bardzo, że spodobał Ci się ten prosty… »
Zdzislaw
21/05/2024 12:36
Zbigniewie - może nie ze wszystkim się zgodzę, ale z ogólnym… »
Janusz Rosek
21/05/2024 11:00
Jacku Londyn. Dziękuję bardzo za cenne rady. Wezmę to sobie… »
dach64
21/05/2024 09:16
Zawsze warto jest próbować i angażować się w różne style,… »
Jacek Londyn
21/05/2024 09:15
Lustereczko, powiedz przecie... Ważne, że śmiejesz się z… »
Zbigniew Szczypek
21/05/2024 09:00
Kaziu Nie wszystkie eksperymenty zakończone były… »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 13:58
  • Aż chce się pisać i publikować w PP. Toż to przedsionek do książkowych wydawnictw!
  • Zbigniew Szczypek
  • 14/05/2024 17:56
  • No nie może być, gwar jak dawniej! Warto było, tylko niech już tak zostanie!
  • Wiktor Orzel
  • 08/05/2024 15:19
  • To tylko przechowalnia dawno nieużywanych piór, nie jest tak źle ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 08/05/2024 10:00
  • Ufff! Kamień z serca... Myślałem, że znów w kostnicy leżę
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/05/2024 20:47
  • Hallo! Czy są tu jeszcze jacyś żywi piszący? Czy tylko spadkobiercy umieszczają tu teksty, znalezione w szufladach (bo szkoda wyrzucić)? Niczym nadbagaż, zalega teraz w "przechowalni"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 06/05/2024 18:38
  • Dla przykładu, że tylko krowa nie zmienia poglądów, chciałbym polecić do przeczytania "Stołówkę", autorstwa Owsianki. A kiedyś go krytykowałem
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty