Przed siebie - część 1 - Falcor
Proza » Długie Opowiadania » Przed siebie - część 1
A A A
Od autora: Wstajesz rano i zastanawiasz się, co ja mam dalej zrobić ze swoim życiem? Podobnie ma bohater tej historii. Wiedziony impulsem nagle rusza przed siebie, dzięki czemu trafia w parę codzienno-niecodziennych miejsc oraz spotyka na swojej drodze kilka ciekawych i nieciekawych osób. Tylko czy na końcu znajdzie odpowiedź na pytanie, dokąd ja w zasadzie zmierzam?

1

 

Czerwone słońce powoli chowało się za drzewa, rozlewając się na tafli jeziora falującą smugą.

- ...lecz gdy krwawe o zachodzie, wie marynarz o pogodzie – mruknął do siebie Bosman, siedząc na kei i machając nogami nad wodą. Bosman wcale nie wyglądał jak tradycyjny bosman, o ile rzeczywiście jakikolwiek stereotyp bosmana istnieje. Był to dwudziestoparoletni chłopak, który trochę się już w życiu na żeglował, ale też nie wiele było rzeczy o których marzył bardziej. Nie był ani gruby (jak to bosman), ani nie miał żadnych tatuaży (jak to bosman), a nawet nie za często pił (zdecydowanie jak to bosman). Z bosmana miał tylko brodę, a i tę niezbyt bujną. Siedział tak nad brzegiem, nie wiedząc za bardzo co dalej. W życiu bowiem każdego człowieka nadchodzi taki dzień, że kompletnie nie wie co ma dalej robić. Szczęśliwi ci, którzy mają taki dylemat tylko od czasu do czasu, są bowiem i tacy, którzy prawie nigdy nic nie wiedzą. Tylko pozornie może się to wydawać zabawne i tylko dla osób trzecich. Nasz Bosman miał jednak taki dylemat po raz pierwszy w życiu. Dotąd zawsze znał swoją drogę i zmierzał nią prosto do kolejnych celów, czasami tylko zbaczając z wybranej ścieżki. Jak każdemu z nas raz szło mu się ciężej, a raz nieco lżej, ale ogólnie rzecz biorąc trzymał kurs. Nie miał nic na sumieniu, ani też niczego wybitnego nie dokonał.

- Jak to się wszystko stało, że tu w zasadzie dotarłem? – zadawał sobie to pytanie raz po raz, ale jeszcze częściej zadawał sobie inne. – I co ja mam do cholery teraz zrobić? – to drugie pytanie mogło wydawać się ogólne, ale w rzeczywistości odnosiło się ono do kilku, niezwykle sprecyzowanych rzeczy. Jednak Bosman nie był w stanie odpowiedzieć na żadne z tych pytań, a przynajmniej nie w tym momencie. Pustka przepełniała jego ciało, gdy tak siedział na kei, chociaż naprawdę siedział na rozstaju dróg, w ciemnym, nieznanym, ogromnym lesie. Każda z dróg wydaje się wtedy taka sama i każda wydaje się niewłaściwa, kompletnie donikąd, a co najmniej bardzo ryzykowna.

- Kurwa! – dorzucił z przeciągiem, po czym wstał i wolnym krokiem udał się do tawerny znajdującej się na końcu kei.

- Jeszcze raz to samo – wymamrotał powoli do dobrze mu znanego barmana.

- Jaki smak? – Ze spokojem zapytał tamten.

- Obojętnie.

Barman chwycił pierwszą butelkę ze stojącej obok skrzynki.

- Jabłkowo-miętowy? - spytał

- Pasuje – odrzekł Bosman odbierając trunek, po czym siadł na werandzie i znowu zaczął gapić się na jezioro. Dziś było spokojne. Zresztą zwykle pod wieczór jeziora są spokojne. Mają wtedy niezwykłą moc rozbudzania marzeń i przywoływania wspomnień.

Bosman wyciszył się tylko na pozór. W rzeczywistości nawet nie siedział już w tawernie, tylko błądził myślami bardzo, bardzo daleko. Można by rzec, iż toczył on prawdziwy myślowy wyścig.

- „...a może zamustrować się na łajbę? Wspaniałe morze. Miałbym zgraną kompanię i pływalibyśmy od portu do portu. Przygoda... Nieee, to nigdy się nie udaje. Takie pierdoły przechodzą tylko w filmach. W rzeczywistości kasa skończyłaby się po miesiącu i trzeba by wracać do domu z niczym. Trudno, jutro ubiorę się w garnitur i zaniosę to CV. Kurwa, jak ja nie cierpię tego w kant skrojonego gówna. I co!? Mam tak już zostać na zawsze? Jak już raz się zasiedzę, to potem już nigdy nie wyruszę. Tak trzeba, to odpowiedzialne, ale... ale takie zabijające. Pieprzę to! Raz w życiu trzeba pójść na żywioł.” – Wstał i energicznie wyszedł z knajpy, chociaż tak naprawdę jeszcze nie wiedział dokąd. Na razie jednak nie zawracał sobie tym głowy. W połowie drogi, mogę już tak napisać gdyż wiem dokąd się udał, zaczęły go ogarniać wątpliwości.

- „Jak tak można odejść? A obowiązki? Przecież ja nawet nie wiem dokąd zmierzam. Rodzina będzie się martwić. Ehhh, zrozumieją. Muszą. Ale co ja chcę właściwie udowodnić? Nic. Przecież nic udowadniać nie muszę. Tylko ta... przepaść. Wszyscy pewnie tak mają. Wszyscy muszą się podporządkować. Kurwa, ja nie jestem wszyscy!” – ostatnie zdanie prawie krzyknął na głos. Wiele jeszcze myśli przeszło mu przez głowę, ale że zwykle nie należał do ludzi robiących głupstwa, to w końcu doszedł do wniosku, że wróci do domu.

Zrozumcie dobrze, nie można powiedzieć, że nie był człowiekiem spontanicznym lub bał się ryzyka, ale czy wy na jego miejscu rzucilibyście wszystko, chociażby wszystko oznaczało ciągłą pustkę (ale przynajmniej w domu), dla jakiegoś kaprysu? Nawet jeśli ów kaprys wydawał mu się, nie wiedzieć czemu, niezwykle dla niego ważny. Skąd brać pieniądze? Co z przyszłością, jakąś życiową stabilizacją, karierą...

Tutaj można by więc ową historię zakończyć, ale jak się zapewne domyślacie, tak się nie stanie. W życiu bowiem często zdarzają się pewne przypadki, które ja wolę nazywać przeznaczeniem, a które to zupełnie zmieniają bieg wydarzeń. Oto Bosman przechodził właśnie koło dworca, na którego peron wjechał pociąg. Popatrzył chwilę na tablicę odjazdów, po czym w nagłym przypływie energii podbiegł do wagonu i po prostu do niego wskoczył.

- „A co mi tam?” – pomyślał i lekki uśmiech zagościł na jego twarzy – „Raz się żyje. W najgorszym wypadku wywalą mnie gdzieś na jakiejś stacji i tak się to wszystko skończy”.

Skończyć się jednak miało znacznie dalej, czego nasz bohater oczywiście nie mógł teraz wiedzieć. Nie obudziła się w nim bowiem jeszcze prawdziwie buntownicza dusza i myślał, że ta przygoda tak szybko się skończy jak i się zaczęła. Warto nadmienić, że pociąg ów zmierzał do Molocha, w którym to mieście Bosman miał kilku znajomych, co z pewnością pomogło mu podjąć decyzję o rozpoczęciu podróży. Być może podjąłby ją również gdyby pociąg zmierzał gdzie indziej, ale nie jestem już tego taki pewien.

Zaraz po zajęciu miejsca w pustym przedziale drugiej klasy, Bosman wysłał smsa mniej więcej takiej treści: „Jadę do Molocha. Nic się nie martwcie, będzie dobrze. Niedługo wrócę i wtedy wszystko wytłumaczę”. Mimo iż najbardziej buntowniczo i w pewien sposób pięknie byłoby teraz napisać, że na tym się skończyło, a Bosman pomknął w siną dal, to jednak nie mogę tego uczynić. Byłoby to bowiem niezgodne z prawdziwymi wydarzeniami a ja, jako narrator, zobowiązany jestem do ich rzetelnego zrelacjonowania. Napiszę wam więc jak było naprawdę. A naprawdę telefon rozdzwonił się jak szalony. Bosman w końcu odebrał i odbył długą rozmowę ze zdenerwowanymi i niepokojącymi się rodzicami. A jednak zdania nie zmienił, nieco ich natomiast uspokoił. W końcu wszystko ucichło. Tylko pociąg podskakiwał na szynach wydając przy tym dobrze nam wszystkim znany dźwięk – tuk, tuk ... tuk, tuk. – A jest to dźwięk czarodziejski, chociaż nie wszyscy potrafią to dostrzec. Potrafi on bowiem przenieść podróżnika w najdalsze rejony świata i wcale nie chodzi tu o dystans jaki pokonuje pociąg.

Za oknem nastał już zmrok i z pozoru nic nie było przez nie widać. W przedziale światło było zgaszone, Bosman skwapliwie wpatrywał się w nicość.

- „A jeśli właśnie stałem się zły?” – myślał. – „Przecież tak chyba nie można. Tam ktoś liczy na to, że będę dobrym, normalnym człowiekiem, a ja właśnie go zawodzę. I nawet nie wiem w imię czego. Wiem tylko, że nie jest dobrze i że nie będzie dobrze, jeśli będzie normalnie. Jednak jak ja w zasadzie zamierzam żyć? Czy ja w ogóle zamierzam żyć? Teraz to nie ma sensu. Jeśli to nie ma sensu, to po co się żyje? Dla zasady? Żyję, bo żyję? To żałosne.

Tak moi drodzy, myśli Bosmana do najweselszych nie należały. Zresztą wiele z nich i teraz i w przyszłości może okazać się dobrze wam znanych. Któż z nas nie wpatrywał się głupio w gwiazdy, jakby miały mu one dać jakąś odpowiedź? Przecież jedyną wyjątkową rzeczą jakiej możemy oczekiwać z tamtej strony jest meteor, a ten z pewnością by nas nie zachwycił gdyby znalazł się zbyt blisko. Prawda, że to wszystko jest idiotyczne? A jednak Bosman dostrzegał w tym jakiś sens, którego w żaden logiczny, zerojedynkowy sposób nie dałoby się wytłumaczyć.

Pociąg ciągle stukał w mrokach nocy, a tymczasem w bosmańskim przedziale znalazła się doborowa kompania.

- Heh, heh, spokojnie dziś, nawet za bardzo – powiedział, drwiąc nieco, podstarzały pirat z opaską na oku i drewnianą nogą.

- Cisza przed burzą – odparł spokojnie Bosman, wyglądając przez okno, jakby chciał ocenić stan nadchodzącej pogody. – Może nas dzisiaj nieco pokołysać – dodał krzywiąc się, po czym rzucił kolejną kartę na stół. Grę przerwał im Siwobrody, który zjawił się nagle w ich kajucie.

- Stary każe zwijać szmaty – mruknął i poszedł dalej. Na nikim nie zrobiło to jednak wrażenia.

- Stary cap, sam by się ruszył, a nie innych poganiał – warknął Kozik, który nie lubił, gdy mu ktoś coś kazał. Był to kamrat rosły i dość młody jeszcze, szorstki jednak w obyciu.

- Jak był takim chłystkiem jak ty, to się ruszał, a teraz trzeba się ruszyć samemu, bo Stary się wścieknie – odparł jednooki pirat, po czym wstał i ruszył do wyjścia.

- Taaa, będzie obowiązki... – Chciał jakby dodać Bosman, ale nie zdążył, bo w tym momencie do przedziału wszedł konduktor. Rozprawa z nim była krótka, a jej koniec oczywisty. Stacja na której nasz bohater musiał przerwać podróż do największych nie należała.

- Zadupie. – Przeczytał powoli napis na niewielkim, drewnianym, zniszczonym budynku. – Nie ma co świetny postój na nocleg. – Próbował zażartować Bosman, po czym obszedł ten niby dworzec dokoła. Wszystko było zamknięte i to zdaje się od dobrych kilku lat. –„Dobrze, że jest tu ławka pod dachem.” – Pomyślał.

Ławka widocznie spełniała funkcję poczekalni, bo prowizoryczny dach pociągnięto tak, że można było się tam bez problemu schować przed deszczem. Nie mając żadnej innej koncepcji na dzisiejszy wieczór, Bosman położył się na ławce i próbował nieco zdrzemnąć. Noce były nadal ciepłe to też nie zmarzł on zbytnio zwłaszcza, że miał ze sobą bluzę, ale dopiero teraz poczuł, że jest głodny. Było to uczucie na tyle uciążliwe, że pomimo zmęczenia, przez długi czas nie mógł usnąć. W końcu jednak zmorzył go sen i to sen bardzo głęboki.







Sen pierwszy



Szum. Dookoła szum ptaków. Nie widać ich, ale wiem... Nogi tańczą nad bagnem. Nie wciąga mnie. Nawet go nie dotykam. Mgła. Nic nie widzę tylko bagno pode mną. Już tu chyba byłem, gdy nogi tańczyły nad bagnem. Sunę do przodu pełen strachu czy nie wpłynę w bagno, które gotowe wyrosnąć przede mną. Mgła dziwnie wchłania i zapominam. Nad chmurami latają smoki. Na pewno tam są choć ich nie widzę. Frunę do góry. Jestem już bardzo wysoko, ale mgła nadal nie rzednie. Czemu znowu jestem nad bagnem. No tak. Jestem. Gdzieś za plecami mam mnóstwo rzeczy, ale ich nie dostrzegam. Zostawiłem je. Idę nie wiedząc dokąd. Szedłem już tędy, to pewne. Samochód zakrywa powalone drzewo. To stary wrak. Wsiadam do niego. Jadę. Bagno chlupie dookoła, a patki już nie szumią. Bóbr na siedzeniu obok podaje mi mapę. Poznaję ją. Jest pusta. To na pewno ta mapa. Wóz ślizga się po bagnie, czasami nad nań wzlatując, aby szybko zanurzyć się w nim z powrotem. Raz zanurza się głęboko. Ciągnę kierownicę w górę. Urwana ratuje mnie. Jestem przy drzewie. Las zanurzonych drzew nad którymi pędzi pociąg. Doskakuję do niego i lecę starając się trzymać jakiejś metalowej rury, wystającej zaraz koło pracującej maszynerii podwozia. Strach. Cholerny strach, że dotknę czegoś mechanicznego. To mnie wciągnie. Zabije! Trzymam się. Jeszcze kawałek. Jestem na miejscu. Puszczam się i opadam, aby na koniec spaść. Błoto otacza mnie. Ręce nie trafiają na nic, ale chwytam się powietrza. Wiem, że mogę. Drzewa stojące dookoła są blade tak jak bagno. W oddali stoi chata. Jest równie blada i ulepiona jakby z błotnistego drzewa. Bóbr idzie ze mną. Wchodzę do środka. Pusto. Nie ma tu nic oprócz zbędnej ściany. Pytacz stoi za moimi plecami, po których przechodzą mnie ciarki. Daje mi książkę i pokazuje ławę. Wiem, że muszę odpowiedzieć. Pytacz chodzi z posępną miną. Jest ubrany w długą szatę z pajęczej sieci. Brodę też utkały mu pająki. Siedzę nad księgą próbując znaleźć odpowiedź. Same matematyczne zadania. Nie rozwiążę żadnego. Każde jest zbyt skomplikowane. Pytacz się nie cofnie, wiem to. Staram się coś nakreślić na ławie. Wiem, że wszystko jest źle, nic innego jednak nie narysuję. Nie potrafię. W końcu rzucam odpowiedź jakby była wyrokiem i w myślach przygotowuję się do walki. Pytacz patrzy z powagą. Kiwa głową. Unosi rękę. Wiem, że jest źle. Staram się zasłonić niewidzialną tarczą. Za słaba. Jest za słaba.

Szum. Dookoła szum ptaków. Nie widać ich, ale wiem... Nogi tańczą nad bagnem...

 

C.D.N.

 

Całe opowiadanie można znaleźć na stronie: http://bambararowo.blogspot.com/

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Falcor · dnia 14.08.2014 18:43 · Czytań: 383 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Komentarze
amsa dnia 14.08.2014 22:40
Falcor - chciałam poczytać, ale przy zastosowanej czcionce to przekracza możliwości moich oczu:(. Zrób coś z tym, a chętnie wrócę.

B)
Wasinka dnia 14.08.2014 22:50
Teraz chyba lepiej (zmieniłam czcionkę na większą i bardziej czytelną).
amsa dnia 14.08.2014 23:32
Falcor - to może być ciekawa opowieść, ale musisz poprawić. Za dużo powtórek, z części bosmana możesz zrezygnować budując inaczej zdanie. Często używasz w początkowych akapitach odmian miał, to nie jest dobre dla tekstu. Bagno ma także synonimy - moczary, topiel, trzęsawisko itp. Przeczytaj tekst i poszukaj powtórek. Podoba mi się sposób narracji. Lekko, z humorem, płynnie. Narrator jest aktywny, on nie tylko przekazuje ale i relacjonuje, uczestniczy, co jest bardzo fajnym zabiegiem. Używasz czasem za dużo spójników, pamiętaj też - czytelnik poznaje opowieść na podstawie zapisu. Skróty myślowe nie są korzystne. Popraw zapis dialogów.

Pozdrawiam

B)

Cytat:
- ...​lecz gdy krwa­we o za­cho­dzie, wie ma­ry­narz o po­go­dzie.(usuń kropkę) – (m)Mruk­nął do sie­bie Bos­man,

Cytat:
że kom­plet­nie nie wie co ma dalej.
- ? myśleć, robić, zamierzać, brakuje słowa
Cytat:
- Jesz­cze raz to samo.(usuń kropkę) – (w)Wy­mam­ro­tał po­wo­li do do­brze mu zna­ne­go bar­ma­na.

- Jaki smak? – (Z)ze spo­ko­jem za­py­tał tam­ten.


Cytat:
- Pa­su­je. – Od­rzekł Bos­man

Cytat:
w któ­rym to mie­ście Bos­man miał kilku zna­jo­mych i to(co) z pew­no­ścią po­mo­gło mu pod­jąć de­cy­zję

Cytat:
To ża­ło­sne.(";)

Cytat:
a tym­cza­sem w (B)Bos­mań­skim prze­dzia­le

Cytat:
Heh, heh, spo­koj­nie dziś, nawet za bar­dzo. – Po­wie­dział,

Cytat:
- Cisza przed burzą. – Od­parł spo­koj­nie Bos­man,

Cytat:
Może nas dzi­siaj nieco po­ko­ły­sać. – Dodał krzy­wiąc

Cytat:
Stary każe zwi­jać szma­ty. – Mruk­nął

Cytat:
Stary cap, sam by się ru­szył, a nie in­nych po­ga­niał. – Wark­nął Kozik,

Cytat:
Wark­nął Kozik, który to nie lubił,

Cytat:
Był to kam­rat rosły i dość młody jesz­cze, szorst­ki jed­nak w oby­ciu.
- usuń jednak
Cytat:
bo Stary się wściek­nie. – Od­parł jed­no­oki pirat

Cytat:
Nie widać ich, ale wiem. Nogi tań­czą nad ba­gnem
- ale wiem(co?), jeśli dotyczy to nóg nad bagnem, przecinek i nogi z małej
Cytat:
Bagno chlu­pie do­oko­ła i patki już

Cytat:
po ba­gnie, cza­sa­mi nad nań wzla­tu­jąc
- brzydkie wyrażenie i możesz z niego zrezygnować
Falcor dnia 14.08.2014 23:52
Hej,
Dzięki za uwagi :) Już powiększam czcionkę i nanoszę poprawki do tekstu (może nie wszystkie, ale większość). Zdaje się, że moja wiedza z zakresu pisania dialogów jest mocno niewystarczająca, bo myślałem, że stosowany przeze mnie zapis jest poprawny. Będę musiał to zweryfikować w dalszej części opowiadania (nie tylko tego zresztą).
Pozdrawiam.
F.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Galernik
18/05/2022 22:08
Florianie Konradzie - fajne to Twoje floriandzkie pisanie,… »
Galernik
18/05/2022 21:57
Mówisz - masz, wrzucone. "Świder" się to nazywa. I… »
Galernik
18/05/2022 21:49
Przeczytane z przyjemnością. Pozdrowienia :) »
Galernik
18/05/2022 21:47
wolnyduch - dziękuję za wizytę i miłe słowo. Pozdrawiam »
wolnyduch
18/05/2022 20:12
Ładnie, prosto, bez udziwnień i melancholijnie. Dobrego… »
wolnyduch
18/05/2022 20:08
Dobra zaduma egzystencjalna, dobry wiersz, zawsze na czasie,… »
wolnyduch
18/05/2022 20:00
Dobre przesłanie, jesteśmy tacy sami, mimo różnic, a w… »
wolnyduch
18/05/2022 19:56
Bdb wiersz, odbieram go w dramatycznym klimacie, wiersz… »
wolnyduch
18/05/2022 19:52
Kolejna życiowa porcja do zastanowienia, a ostatnia cząstka… »
wolnyduch
18/05/2022 19:46
Doskonały tryptyk, msz, życiowo i boleśnie, z pierwszą… »
wolnyduch
18/05/2022 19:27
Ciekawy, dobry wiersz, co do puenty chyba coś w tym jest,… »
wolnyduch
18/05/2022 19:15
Dobry wiersz, z tęsknotą za miłością i z zadumą nad życiem.… »
wolnyduch
18/05/2022 19:04
No tak, wiem, że to przekład, ja też głownie piszę rymowane,… »
OWSIANKO
18/05/2022 18:41
Galernik wrzuć nie mieszkając! bzdyk »
Lilah
18/05/2022 12:53
Dzięki, wolnyduchu. Miło, że tekst przypadł Ci do gustu.… »
ShoutBox
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
  • Yaro
  • 15/05/2022 18:40
  • Michał odezwij się. Pozdrawiam:)
  • Galernik
  • 10/05/2022 12:27
  • Dobra Cobro, ale to tak dobrze brzmi "Żywot bałwana". Myślę, że tytuł jest trafny, ale jak mi coś fajnego podrzucisz, to czemu nie, można zmienić. Dzięki za przeczytanie.
  • Dobra Cobra
  • 09/05/2022 15:30
  • Piękne zaproszenie. Zmieniłbym tytuł, żeby było bez słowa "balwan" , bo odzierasz punkt kuliminacyjny z zaskoczenia. I od początku wiadomo, co będzie.
  • Galernik
  • 09/05/2022 15:00
  • Witajcie. Melduję się po roku nieobecności. Żywot bałwana, jedna z moich najnowszych humoresek / opowiadań oczekuje Waszych opinii i ocen.
  • Darcon
  • 08/05/2022 09:57
  • Cały czas trwa nabór na konkurs "Malowanie słowem". Liczę, że wypoczęliście podczas majówki i teraz ruszycie z pisaniem. :)
  • Darcon
  • 04/05/2022 21:52
  • majka100, Strona główna, na dole, archiwum newsów. Marzec i kwiecień 2021. :) Pozdrawiam.
  • majka100
  • 04/05/2022 18:57
  • Dzień dobry, jest gdzieś zapis pierwszej edycji 'Malowanie słowem'?, bo jakoś nie mogę znaleźć. 'Muzoweny' też nie do odkopania.
Ostatnio widziani
Gości online:37
Najnowszy:Parderdf
Wspierają nas