Zwyczajna - Ela Samek
Proza » Miniatura » Zwyczajna
A A A
Od autora: z życia

Zwyczajna

Był taki maleńki i bezbronny. Płakać nie potrafił, tylko kwilił boleśnie jak osierocone pisklę. Na granicy życia, na granicy śmierci - tak go po raz pierwszy zobaczyła. Gdy podano jej wcześniaka, z lękiem wzięła go w dłonie delikatnie jak porcelanową laleczkę, przytuliła drobne, rozedrgane wewnętrznymi spazmami ciałko, opuszkiem palca gładziła po pokrytej meszkiem główce. Powieki przestały mu drgać, otulony jej ciepłem powoli uspokajał się. Czuła bicie jego serduszka i niewypowiedziane to było, a przecież od pierwszego spojrzenia, to nieswoje dziecko, pamięcią miłości po wiekach odnalezioną, całą sobą go kochała i tak bardzo pragnęła mu pomóc, oddałaby wszystko, aby żył.

Czy niemowlę może pamiętać? - W głębi siebie czuła, że on w sobie pamięć bliskości do niej ma.

Ona tu, on daleko tam. W rozumieniu z dziś obcą osobą dla tego dziecka była. Miesiące mijały, a on wbrew rokowaniom lekarzy, on nadal żył. Podczas tych rzadkich odwiedzin, z troską na niego spoglądała, inny był od rówieśników, nie gaworzył, nie próbował siadać, bez ruchu leżał i patrzył, tylko tymi swoimi wielkimi błękitnymi oczami patrzył. Nadeszła wiosna, gdy   przyjechała kolejny raz. Wzięła go na ręce, wyniosła na ukwiecona łąkę. Kwiatki pokazywała, liście, co na wietrze wiatr rozwiewał i szeptała: - Maleńki mój świat, tak piękny jest, zobacz listki są delikatne i zielone takie... I listkiem po policzku go gładziła, paluszki jego do łodygi roślinki przykładała aby czuł. A on powoli, na podobieństwo roślinki kiełkującej, wraz z nastaniem dni cieplejszych, powoli dla świata budził się.

Czy pół roczne dziecko może pamiętać? - Gdy ją widział całą buzią radośnie uśmiechał się.

I przyszedł czas, gdy ostatecznie waga ku życiu przeważyła się i z dnia na dzień do życia tak bardzo zaczął się garnąć. Rączkami szczebelki w łóżku chwytał, na nóżkach wspinał się i z radością zgłoski wykrzykiwał. Gdy podrósł, na podłodze z nim siadała, klocki układała, po jasnych włoskach głaskała, a on do niej się tulił. Nie rodzina, a przecież tak bliski, tak bliski jak można tylko być bliskim, jej był. Przez te swoje trzy lata życia, widział ją może kilka razy, podczas ty spotkań rzadkich, gdy ja zobaczył: - Mama, mama wołał i rączką tak kurczowo za jej palec chwytał.

Miesiące mijały od ostatniego spotkania, trzy a może cztery upłynęły jak go ostatni raz widziała. Starała się nie myśleć, nie pamiętać, w ciągu dnia powtarzała: - Obca dla niego jesteś, on nie był i nie będzie twój. Ale nocami, spojrzenie jego błękitno – szarych, dziecięcych, dorosłych oczu... w snach obecny przy niej był.

W kwietniu w odwiedziny pojechała, wśród tej rodzinnych tylko powracającym gościem była. Weszła do jadalni, przy stole wraz z rodzeństwem i gośćmi na składanym krzesełku siedział. Przywitała się z dorosłymi, jak inne dzieci tak i jego w policzek pocałowała i na jedynym wolnym krześle na końcu stołu siadła. W gwarze rozmów ona milczała, z pochyloną głową, spod przymkniętych powiek, ukradkiem na niego spoglądała. Minęło chwil kilka, on mozolnie zszedł z krzesełka, minął rodziców, babcię, co go na ręce brać chciała, wyminął wszystkich, podszedł do jej krzesła, maleńkie rączki wyciągnął w górę i po jej kolonach zaczął wspinać się, nachyliła się, pomogła mu, na kolana wzięła, on uklęknął, objął ją mocno rączkami i głowę w jej ramiona, całym ciałkiem swoim w nią wtulił się. Po długiej chwili blond główkę podniósł, szklistym oczkami spojrzał w jej zasnute mgłą wzruszenia oczy, delikatnie w policzek pocałował... z jego oczek kropla łez spłynęła.

Pamiętał.

 

Elżbieta Anna Sadkowski

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Ela Samek · dnia 19.08.2014 09:23 · Czytań: 447 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
Anima dnia 19.08.2014 11:42
Szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia. Opowiadanie skonstruowana całkiem zgrabnie. Dużo opisów, mniej akcji, ale to dobrze. Bardziej refleksyjnie, wręcz lirycznie, ale, na szczęście, nie ckliwie. Udane zakończenie. Przyznam, że nawet trochę się wzruszyłam. ;) Podoba mi się sposób, w jaki opisujesz najpiękniejszy, najczystszy bodaj rodzaj uczuć - czyli miłość macierzyńską. Nie podoba mi się styl. Tzn. nie mam nic przeciwko szykowi przestawnemu. W tego typu utowrach potęguje nawet atmosferę "archaiczności" i swego rodzaju, "sielskości" (choć opowiadanie sielanką nie jest w żadnym wypadku). Nie wiem, czy czytałaś którąś z powieści Małgorzaty Kalicińskiej - w podobny sposób pisze, czasowniki na koniec przestawia i nikt o to pretencji nie ma. A jednak, począwszy od fragmentu
Cytat:
do życia tak bar­dzo za­czął gar­nąc się. Rącz­ka­mi szcze­bel­ki w łóżku chwy­tał, na nóż­kach wspi­nał się i z ra­do­ścią zgło­ski wy­krzy­ki­wał. Gdy pod­rósł, na pod­ło­dze z nim sia­da­ła, kloc­ki ukła­da­ła, po ja­snych wło­skach gła­ska­ła, a on do niej tulił się.
czytało mi się źle. Za dużo, jak na mój gust, czasowników z tą samą końcówką na końcu wypowiedzeń (nie wspominając o nieszczęsnych "się", odstających od zdań niczym samotne ogonki). Domyślam się, że w zamierzeniu miało to usprawnić czytanie i nadać tekstowi rytm, ale nie wiem, czy udało się osiągnąć zamierzony efekt. Jakoś nie przemawiają do mnie tego typu zabiegi w prozie. Nawet poetyckiej. Nawet, jeżeli ma być czymś na kształt gawędy. Może warto byłoby jednak zmienić szyk zdań, choćby w niektórych miejscach (w myśl zasady, ze co za dużo, to jednak niezdrowo)?
Całość, mimo wszystko, na plus.
Pozdrawiam serdecznie,
Anima
al-szamanka dnia 19.08.2014 14:27
Cytat:
prze­cież od pierw­sze­go spoj­rze­nia, to nie swoje dziec­ko

nieswoje
Cytat:
całą sobą go ko­cha­ła i tak bar­dzo pra­gnął(pragnęła) mu pomóc, od­da­ła­by wszyst­ko, aby żył.

Cytat:
W głębi sie­bie czuła, że on w sobie pa­mięć(,) bli­skość dla niej ma.

Cytat:
gdy raz ko­lej­ny przy­je­cha­ła(,) na ręce go wzię­ła

Cytat:
waga ku życiu prze­wa­ży­ła się i z dnia na dzień do życia tak bar­dzo za­czął gar­nąc(ć) się.

pierwsze się zbędne
Cytat:
Mama, (m)Mama wołał i rącz­ką

Cytat:
minął ro­dzi­ców, bab­cie(ę), co go na ręce brać chcia­ła

Cytat:
ma­leń­kie ra(ą)cz­ki wy­cią­gnął w górę

Cytat:
on uklęk­ną(ł), objął ja(ą) mocno ra(ą)cz­ka­mi



Zaskoczyłaś mnie stylem.
Dlatego cofnęłam się do Twoich wcześniejszych tekstów, aby zobaczyć w czym rzecz.
Piszesz tak, czy to stylizacja.
Wiem, to drugie :)
I dlatego zobaczyłam obraz, który nam przedstawiłaś.
Prosty i zwyczajny obraz, tak, jak prosta i zwyczajna jest miłość Twojej bohaterki.
I widzę prosty, nieoheblowany stół, zydel... izbę, nie pokój.
Wzruszyła mnie wyjątkowa miłość do dziecka.
I jego pamięć.
I jego subtelne kiełkowanie na tle cudu przyrody.

Pozdrawiam serdecznie:)
Ela Samek dnia 20.08.2014 10:32
Anima , al-szamanka
Chciałam podziękować za merytoryczne uwagi do tekstu. Zrobiłam korektę zgodnie z waszymi sugestiami i poprawiłam literówki. Mam nadzieję, że teraz będzie się lepiej czytać :)

Anima

A co do szyku zdań i „archaiczności” nie znam powieści Małgorzaty Kalicińskiej, nie stylizują moich zapisków na innych autorach, po prostu w ten sposób myśli swoje zapisuje. Autorowi z pewnością, inaczej czyta się tekst, niż czytelnikowi. Na pewno jeszcze go poprawie mając na uwadze Twoje sugestii, ale potrzebuje dystansu czasowe.

Serdecznie pozdrawiam:)

al-szamanka

Ten tekst to zwyczajnym, o życiu jest, o tym dniu codziennym, o czuciu, co w biegu dnia nam umyka, o ludziach, bywa, że tych najbliższych, a przecież w zabieganiu mijanych i o tej miłości, co wśród trudów, a ona najważniejsza z najważniejszych jest. To zwykły tekst jak i miłość zwykła, bo nieżądająca. I o pamięci przeszłej, co zapomniana, a przecież każdy w nas ja w sercu nosi. A styl? - Czasami w biegu dnia słowa przychodzą, i jak ich nie zapisać to w dal ulecą,wtedy pisze, nie stylizuje po prostu tak słowa układają się, brzmią tak. Czasami staram się zmienić, ale to, co w tekście, to nuta tęskna ona tak brzmi, tak ja słyszę.

Kiedyś… dziecko narodzone pamięta, w miarę lat biegnących nowa pamięć wymazuje przeszłe pokolenia, ale przez te pierwsze miesiące życia po urodzeniu dusza powracająca pamięta…

Serdecznie pozdrawiam:)
amsa dnia 20.08.2014 18:33
Ela Samek – witam, postaram się wyjaśnić co jest nie tak w opowiadaniu, które samo w sobie ma potencjał na wzruszającą historię. Otóż nie wiem dlaczego przyjęłaś taki sposób stylizacji. Jest nienaturalny, nawet w pewnym sensie karkołomny. Jeśli celem była poetyka, to wiedz, że i w poezji inwersja nie zawsze jest dobra. Język polski ma pewną regułę budowania zdań i należałoby się tego trzymać. Oczywiście piszemy intuicyjnie, a chociaż literacki język ma swoje wymagania i odbiega od mowy potocznej, jednak staramy się zachować naturalne brzmienie. Tutaj tego zabrakło. Przeczytaj tekst na głos, sama zobaczysz. Poza tym za dużo zaimków, proza ich nie lubi:). Czasem powtarzasz słowa w bliskim sąsiedztwie. Sama treść, jak wspomniałam jest ładna, nie zdradzasz kim jest ona (pielęgniarka?), dlaczego uczestniczy w życiu dziecka, może jest krewną? I tak naprawdę dla opowieści, przynajmniej dla mnie nie jest to istotne, ale z drugiej strony, czytelnik lubi wiedzieć, chce znać, co doprowadziło do takiej a nie innej sytuacji. Związki przyczynowo-skutkowe są istotne dla zrozumienia w pełni zamysłu. Popracuj nad tekstem, może z niego być ładna miniatura, pokazująca bezinteresowność i, w jakimś sensie, irracjonalność naszych emocji.

Nie pokazałam wszystkich uwag, widzę, że al-szamanka już tu była, więc nie kontynuuję wypisywania:).

Pozdrawiam

B)

Gdy po­da­no jej wcze­śnia­ka, z lę­kiem wzię­ła go w dło­nie(,) de­li­kat­nie(,) jak por­ce­la­no­wą la­lecz­kę(.), (P)przy­tu­li­ła drob­ne, ro­ze­dr­ga­Ne we­wnętrz­ny­mi spa­zma­mi ciał­ko, opusz­kiem palca gła­dzi­ła po po­kry­tej mesz­kiem głów­ce. Po­wie­ki prze­sta­ły mu drgać, otu­lo­ny jej cie­płem po­wo­li uspo­ka­jał się.
Czuła bicie jego(małego) ser­dusz­ka i nie­wy­po­wie­dzia­ne to było, a prze­cież od pierw­sze­go spoj­rze­nia, to nie­swo­je dziec­ko, pa­mię­cią mi­ło­ści po wie­kach od­na­le­zio­ną, całą sobą go ko­cha­ła i tak bar­dzo pra­gnę­ła mu pomóc, od­da­ła­by wszyst­ko, aby żył. – zagmatwane
Czy nie­mow­lę może pa­mię­tać? - W głębi sie­bie czuła, że on w sobie pa­mięć bli­sko­ści do niej ma. - szyk
Ona tu, on da­le­ko tam. W ro­zu­mie­niu z dziś obcą osobą dla tego dziec­ka była. – szyk w obu zdaniach
Mie­sią­ce mi­ja­ły, a on wbrew ro­ko­wa­niom le­ka­rzy, on nadal żył. - mi­ja­ły i wbrew
Pod­czas tych rzad­kich od­wie­dzin, z tro­ską na niego spo­glą­da­ła, inny był od ró­wie­śni­ków, nie ga­wo­rzył, nie pró­bo­wał sia­dać, bez ruchu leżał i pa­trzył, tylko tymi swo­imi wiel­ki­mi błę­kit­ny­mi ocza­mi pa­trzył. – poza tym zdanie jest nieładnie skonstruowane, za dużo naraz chcesz powiedzieć, podziel i wygładź
Wio­sna na­de­szła, gdy raz ko­lej­ny przy­je­cha­ła, na ręce go wzię­ła, na ukwie­co­na łąkę wy­nio­sła, kwiat­ki po­ka­zy­wa­ła, li­ście, co na wie­trze wiatr roz­wie­wał i szep­ta­ła: - Ma­leń­ki mój świat, tak pięk­ny jest, zo­bacz list­ki są de­li­kat­ne i zie­lo­ne takie... I list­kiem po po­licz­ku go gła­dzi­ła, pa­lusz­ki jego do ło­dy­gi ro­ślin­ki przy­kła­da­ła aby czuł. – budujesz dziwne zdania, są nienaturalne, po szeptała daj akapit. Zobacz, czy nie lepiej brzmi: Nadeszła wiosna, gdy przyjechała kolejny raz. Wzięła go na ręce, wyniosła na ukwieconą łąkę. Pokazywał kwiaty, liście rozwiewane przez wiatr. I szeptała:
A on po­wo­li, na po­do­bień­stwo ro­ślin­ki kieł­ku­ją­cej, wraz z na­sta­niem dni cie­plej­szych, po­wo­li dla świa­ta bu­dził się.

Czy pół rocz­ne dziec­ko może pa­mię­tać? - Gdy ją wi­dział całą buzią ra­do­śnie uśmie­chał się. - szyk
Ela Samek dnia 20.08.2014 21:23
amsa

Przeczytać tekst na głos – przeczytałam, zdecydowanie czytany inaczej brzmi. Co do zaimków i powtórzeń, cóż z pewnością trzeba nad nimi popracować. Pisząc skupiam się na przekazaniu emocji i tych drobnych chwil, jak w stop klatce uchwyconych, w których często niezwykła esencja życia ukryta jest, niestety kwestie reguł budowy zdań wtedy odstawiam na boczny tor. Popracuję nad tekstem:)
A co do „jej”, istotnym dla mnie było, że nie jest ona członkiem rodziny, to może być każdy. Bliskość pamięcią czasu minionego, wiek, płeć, nic nie ma znaczenia.

Pozdrawiam i dziękuję
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Abi-syn
30/06/2022 13:03
No i czasami trzeba "łopatologią" wytłumaczyś co… »
Abi-syn
30/06/2022 12:53
Hejka jakoś tak, że długo bez podziękowania za komentarz:… »
Brytka
30/06/2022 07:52
EDyta To — dziękuję :) »
wolnyduch
29/06/2022 23:52
Doskonały wiersz, niestety życie nie zawsze niesie ze sobą… »
wolnyduch
29/06/2022 23:50
To, fajnie, że się na coś przydałam, wzajemnie życzę dobrej… »
Yaro
29/06/2022 21:57
Dziękuję za komentarz:) Poprawiłem i jest lepiej, dobrze… »
wolnyduch
29/06/2022 20:30
Jak dla mnie bardzo romantyczny wiersz, z urokliwymi… »
wolnyduch
29/06/2022 20:21
Ładny opis przyrody, nietuzinkowy. Pozdrawiam. »
wolnyduch
29/06/2022 19:58
Msz, w każdym czasie poezja może być przydatna, w tych… »
wolnyduch
29/06/2022 19:50
Bardzo ładny, pełen subtelności, jak dla mnie delikatny… »
wolnyduch
29/06/2022 19:45
Witaj Jarku Też lubię ten film, odwrócę R. Crowe w roli… »
wolnyduch
29/06/2022 19:38
Witaj Jarku Miło, że sięgnąłeś do starszego, można rzec… »
wolnyduch
29/06/2022 19:22
Taka gra, msz nie jest dobra, a wiersz intrygujący.… »
Marek Adam Grabowski
29/06/2022 18:53
Darcon - Niektórzy ganią mnie za wulgaryzmy, inni je… »
stawitzky
29/06/2022 16:03
@Darcon To chyba punkt, który próbuję złapać,… »
ShoutBox
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
Ostatnio widziani
Gości online:32
Najnowszy:DominikSkibinski
Wspierają nas