Fizyka ciała stałego - Procesja
Kategoria Konkursowa » Gra wstępna » Fizyka ciała stałego
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Energooszczędne żarówki oświetlały długi korytarz, który zdawał się nie mieć końca. Drgające powietrze zaburzało obraz ruchu kończyn J. Sprawiało, że palce zlewały jej się w podwójnym widzeniu, a nogi przypominały giętkie odnóża ośmiornicy.

Szła w stronę znajdującej się za rzędem kilkudziesięciu innych pomieszczeń palarni Instytutu. Zza mijanych drzwi dobiegał ją szum aparatury, a piktogramy ostrzegały o śmiertelnym niebezpieczeństwie. Przyglądała się niespójnej architekturze budynku; dobudowanym odnogom pięter, odnowionym odcinkom korytarzy, przechodzącym stopniowo w odcinki stare i odrapane, by za otwieranymi kodem drzwiami ukazać oczom odwiedzającego kolejne futurystyczne wnętrza.

Na końcu hallu dojrzała zmierzającą w jej stronę postać. Zmarszczyła brwi. Szpakowaty mężczyzna około pięćdziesiątki, nic szczególnego. Nosił bordowy dzianinowy sweter i sztruksy, które określiłaby mianem tatusiowatych. - Um Gottes Willen. Za moich czasów ludzie tacy jak pan kopali rowy, a nie studiowali kierunki ścisłe. Proszę zejść mi z oczu – przypomniała sobie jego wzburzony głos dobiegający zza ścianki działowej pracowni, potem mignęły jej w pamięci jego plecy i przerażone oczy asystenta. Zrobiło jej się nieswojo. Zmusiła sztywniejące kolana do pewnego kroku, a wzrok zawiesiła na trzymanej kartce.

Gdy znalazła się o kilka kroków od idącego z naprzeciwka mężczyzny, ten przystanął. Rzucił jej uniżone, nieśmiałe spojrzenie. Nieszczere – oceniła w mgnieniu oka i skrzywiła się. Widziała falowanie powierzchni jego swetra od z trudem kontrolowanego oddechu. Widziała wybrzuszenie w jego spodniach, a może tylko jej się wydawało. Poczekał aż J. przejdzie, powoli obracając się na pięcie. Po wyminięciu go czuła na swoich plecach palący wzrok. Dopiero po kilku sekundach usłyszała ponowny stukot butów.

Weszła do dusznego, zadymionego pomieszczenia. Przy oknie stała z papierosem jej starsza koleżanka, a J. z ulgą oparła się o parapet obok niej.

- Miałam przed chwilą dziwne spotkanie. Na korytarzu jeden facet dosłownie zamarł na mój widok. Rozumiem, gdyby chciał mnie przepuścić, ale obok nas zmieściłoby się jeszcze z pięć osób.

- Ach, chyba  wiem, o kim mówisz. To K. z Zakładu Radiospektrografii Ciała Stałego. On ma takie zwyczaje.

- Obleśny gość… Widziałam, jak wyżywał się na asystencie. Od dawna tu pracuje?

- Chyba od zawsze. Co najmniej od wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Kiedy rozwiązywali jakiś zakład, przenosił się do innego. Ale nie martw się - jak tylko skończysz blok praktyk z kriogeniki, w ogóle nie będziesz musiała go oglądać.

- Cóż, pozostaje mi skupić się na tym, żeby do tego czasu nie wchodzić mu w drogę.

- Bez obaw, nic ci nie zrobi – T. zaśmiała się pogardliwie. – Za bardzo boi się kobiet.

- Serio?

- Całkowicie. Kiedyś był podobno wobec pracownic jeszcze sto razy bardziej chamski niż wobec facetów. Wszystkie znosiły to bez protestu, aż trafił na jedną, która mu się postawiła. Dziewczyna oskarżyła go o molestowanie. Czy coś było faktycznie na rzeczy - nie wiadomo. Niczego mu nie udowodniono, ale przestraszył się utraty posadki i nagle zrobił się potulny.

- Myślisz, że trafił na równą sobie i przestał pogardzać kobietami?

- Przestań… Zakłamany szczur. Mi się zdaje, że ma w sobie jeszcze więcej jadu i pogardy niż przedtem, tylko nic nie mówi. Zrozumiał, że lepiej trzymać ręce przy sobie.

***

J. stanęła przy balustradzie na balkonie auli. Studenci nie wiedzieli, jak trafić w to miejsce, więc pomimo świetnej akustyki i widoczności była tam sama. Przygotowując się do wykładu, K. rozglądał się z niesmakiem po twarzach słuchaczy. Zbierali się oni z szumem i chaotycznie, lecz już po kilku minutach wolne zostały jedynie pojedyncze miejsca. J. złapała na moment wzrok K., w którym czaiło się oschłe pytanie: „Co ona tu robi?”. Sama nie umiała jeszcze na nie odpowiedzieć. Jej zainteresowanie z pewnością łączyło się z osobą prelegenta, ale nie wiedziała, jakiej jest natury.

Spóźniał jej się okres. Raczej nie ciąża – przemknęło jej przez głowę - raczej zaburzenia hormonalne. Z niecierpliwością wsunęła dłoń za bieliznę, chcąc sprawdzić, czy nie pojawiło się oczekiwane krwawienie. W tym ułamku sekundy K. znów uniósł głowę. Z niedowierzaniem spojrzał, jak za cienkimi szczeblami balustrady kobieta wyciąga palce ze swoich fig i spódnicy – odrobinę za późno. Zaczerwieniona J. cofnęła się pod ścianę.

Gdy minęło pierwsze oszołomienie, poczuła lekką przekorę. Powoli podeszła do balustrady, oparła się o nią i słuchając rozpoczętego wykładu, z głębokim oddechem powracała do równowagi. Niby od niechcenia zaczęła gładzić swoje włosy, przejeżdżała palcami po dekolcie i zanurzała je w zagłębieniu między piersiami. Z kolejnymi ruchami odchodziła od niej nieśmiałość. Przypominała sobie wzrok K. z poprzedniego dnia oraz to, co w nim dostrzegła i do tej pory nie potrafiła nazwać - pewność, że mogłaby nad nim dominować.

Coraz obszerniejszymi ruchami dotykała się po całym tułowiu, a w pewnym momencie podniosła swoją spódniczkę, odsłaniając uda. Patrz na mnie – mówiła bezgłośnie do K., jakby próbowała rzucić na niego swój czar. Fizyk gubił wątek i z coraz większą złością, przemieszaną z rozpaczą, zawieszał na niej wzrok. Wyzywająco podtrzymując jego spojrzenie, J. odsunęła palcami pasek bielizny, by pokazać wargi sromowe.

– Czy pani, która stoi na balkonie, mogłaby okazywać trochę więcej zainteresowania treścią wykładu? Nie musi pani tutaj być, zapewniam.

Studenci odwrócili głowy ze zdziwieniem. Tylko po to, by ujrzeć niewinną postać kobiety opartej o balustradę i skrzętnie notującej slajdy z ekranu.

***

Po zaszyciu się w jednym z nieuczęszczanych bloków Instytutu, J. wyciągnęła z torby interesującą książkę. Często zerkała na zegarek, czekając aż budynek opustoszeje i jej pożądaniu nie będą towarzyszyć żadni świadkowie. Po cóż miałaby denerwować jeszcze bardziej tego, który boi się kobiet?

Dochodziła osiemnasta i na zewnątrz panowała już całkowita ciemność. J. czuła, że musi coś zrobić ze swoją energią, nie mogła dłużej wytrzymać. Idąc wzdłuż korytarza, podpierała się o ściany, muskała koniuszkami palców kamienne parapety, w jej wyobraźni proszące się o to, by kogoś do nich przyprzeć. Sprawić, aby nogi, chcąc uniknąć bolesnego uderzenia o wystające żebra kaloryferów, uniosły się do góry i nieco rozwarły. Cała energia jej kroku docierała tylko do pachwin, tam rozpływała się niewykorzystana, niezaspokojona, podczas gdy pośrodku zalegało epicentrum ciepła.

Już tylko na końcu jednego z korytarzy migotało światło. To ta pora.

Podeszła do gabinetu K. i bez pukania pociągnęła za klamkę. Fizyk, siedząc na krześle, wpatrywał się w ekran komputera. Na jej widok obrócił się szybko i zapytał:

- Czego pani chce?

- Dokończyć to, w czym mi pan przeszkodził - J. włożyła dłoń za swoją bieliznę i po kilku sekundach położyła wilgotny palec na jego ustach.

Zaskoczony K. zaparł się o krzesło, mimowolnie szerzej rozstawił nogi. J. stanęła pomiędzy nimi, dotykając kolanem o jego krocze. Stała przez kilka chwil w zawieszeniu, czując jak energia podobna do jej własnej gromadzi się między pachwinami kochanka.

Delikatnie rozpięła mu spodnie i niespiesznie zareagowała na widok jego męskości – nieładnej, potężnej; a jednak upajającej jak mocny alkohol, od którego pulsowało całe jej ciało. Wzięła ją w dłoń i trzymała jak cenny okaz, pieszcząc pod palcami każde zgrubienie, wyczuwając twardość. Po kilku sekundach trwania w odrętwieniu K. objął J. i przysunął ją do siebie. Sięgnął dłońmi pod jej spódnicę i zagłębił się w soczystym aromacie ciała. Skóra J. była drżąca, rozgrzewała się niemal z iskrami pod jego dotykiem. Oboje nabrali śmiałości, by uprawiać czystą fizykę bez słów i pocałunków.

***

Kilka dni później pracownicy nieco szybciej niż zwykle przemierzali korytarze Instytutu, z nieodłącznymi kubkami termicznymi. W wolnym chwilach przekazywano sobie z radością wiadomość dnia: „Słyszałeś, że K. znowu został posądzony o molestowanie jednej z dziewczyn? Tym razem chyba się już nie wywinie”.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Procesja · dnia 09.09.2014 17:46 · Czytań: 1492 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 7
Komentarze
Dobra Cobra dnia 10.09.2014 06:32 Ocena: Bardzo dobre
Jaka zemsta studentki! Jaka perfidia! Jakie wykorzystanie biednego, zalęknionego mężczyzny!


Procesjo,

Na szczęście są jeszcze faceci, którzy potrafią się oprzeć młodym, nabuntowanym kobietom, które nie wiedzą, czego chcą. Tak pogrążyć biednego, zahukanego faceta? W imię czego? Że mu staje?

Wiele ważnych myśli poruszasz w swoim dziele. Wiele pozostaje bez odpowiedzi. To nie jest zwykły erotyk.

Z chęcią poczytam inne Twoje dzieła.


Pozdrawiam,

DoCo
mike17 dnia 10.09.2014 10:54
Ha ha całkiem zgrabny koncept tego dziełka, jestem pod wrażeniem, choć jak wiadomo, temat nienowy, bo o zemście napisano już miliony stron ksiąg przeróżnych i nakręcono setki filmów, tym nie mniej opowiadanie uważam za udane, i niestety "na faktach", a czemu?
Przed wakacjami ktoś mi opowiadał, że pewna licealistka dostała jedynkę z matmy, wciekła się i po lekcjach poszła do owego matematyka i powiedziała, że jak nie anuluje oceny, oskarży go o molestowanie.
Nie wiem, jaki był finał, ale jak widać zjawisko istnieje.

Opowiadanie napisane poprawnie, czytało się płynnie, choć cały jego erotyzm zasadza się tylko na scence końcowej, co wywołać może spory niedosyt, zwłaszcza u osób chętnych przeżyć literacko-seksualną ucztę, dlatego jest to element najsłabszy tego utworu.

Poza tym, o czym już wspomniałem, ma w tych czasach charakter uniwersalny, bo i przeróżne zboki dybią na niewinne panny, a te bardziej obrotne potrafią się dotkliwie mścić, a więc mamy tu dwa odwieczne zjawiska.

Ale z erotyzmem, miłością i zdradą często idzie w parze zemsta, tak już ten świat jest urządzony.
Procesja dnia 10.09.2014 10:59
DoCo,

dziękuję za miły komentarz.

To mój debiut na Portalu, na razie głównie czytam, ale nie wykluczam, że z czasem zacznę wrzucać inne swoje teksty.

No tak, zauważyłam, że lubię pisać historie niedopowiedziane i dwuznaczne w interpretacji.
Będę starała się kontrolować tę przypadłość - na korzyść większej zrozumiałości tekstu i spójności psychologicznej bohaterów.

Pozdrowienia!

Procesja
amsa dnia 10.09.2014 11:22
Procesja - świetny, mój drugi faworyt, przewrotny, pełen kipiącego erotyzmu już na wejście, przez cały tekst, owe palce na ścianach, bardzo obrazowe. Gra wstępna okazała się rosyjską ruletką:) dla K. Kto by pomyślał, że w fizykach tyle fizyczności:))). Nie wpadałaś z poziomu ani na chwilę, nie przekroczyłaś granicy, a scenka w auli - kapitalna. Puenta mnie rozbawiła i usatysfakcjonowała:).

Pozdrawiam

B)
Dobra Cobra dnia 10.09.2014 14:24 Ocena: Bardzo dobre
To bardzo udany debiut na PP!

DoCo
jasna69 dnia 13.09.2014 19:37
Jak dobrze nie być facetem! Wbrew pozorom takie bezbronne z nich istoty, a oznaki zdrady własnego ciała tak trudno im ukryć.
I jakże okrutne potrafią być kobiety, taka kara za jedno spojrzenie? I jaka determinacja w dążeniu do usunięcia z pola widzenia obleśnego typa. A może J. tylko pobudziła fantazje biednego K., który potem poszukał prawdziwej ofiary? Hm, wiele tu pytań może się narodzić.

Wyborny tytuł w kontekście całego utworu. Czytało się świetnie.

Pozdrawiam
Wasinka dnia 24.09.2014 09:04
Temat na czasie; a i bohaterka bardzo współczesna.
Lekko się czyta, historia przyciąga, bo od początku wiadomo, że coś się wydarzy. Tylko może zaskakujące jest to, że dziewczyna czerpie aż tak wiele satysfakcji z dokonania zemsty - i nie chodzi mi o radość, że się udało pognębić i zemścić; droga do tego okazała się całkiem przyjemna. Nigdy nie wiadomo, co wprawi nas w erotyczny nastrój - pokazuje J.
Postać profesora nieco tajemnicza - niby coś wiadomo, a jednak nie bardzo.
Fajniutki tytuł.
Sam pomysł - może nie najnowszy, ale dobrze zrealizowany.


Technicznie: nie ma potrzeby pisać dialogów kursywą.

Oraz np.
Cytat:
Po­cze­kał aż J. przej­dzie, po­wo­li ob­ra­ca­jąc się na pię­cie.
- może: Czekał
Cytat:
- Bez obaw, nic ci nie zrobi – T. za­śmia­ła się po­gar­dli­wie.

może:
- Bez obaw, nic ci nie zrobi. - T. zaśmiała się pogardliwie.
- Bez obaw, nic ci nie zrobi - zaśmiała się pogardliwie T.
Cytat:
Mi się zdaje, że ma w sobie jesz­cze wię­cej jadu
- Mnie
Cytat:
Zbie­ra­li się oni z szu­mem
- można by wyrzucić "oni"
Cytat:
- Do­koń­czyć to, w czym mi pan prze­szko­dził(.) - J. wło­ży­ła dłoń




Pozdrawiam słoneczną jesienią.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
zawsze
27/01/2023 00:13
pisałam Ci niedawno na fb, że dajesz mi dużo wzruszeń, i ten… »
Tomek i Agatka
26/01/2023 23:29
Czasami wylewa się ze mnie morze, a wtedy fala wyrzuca… »
Tomek i Agatka
26/01/2023 23:16
Z całego serca dziękuję Wolnyduszku za czytanie i ślad.… »
Florian Konrad
26/01/2023 17:43
Dziękuję serdeczniasto! »
Florian Konrad
26/01/2023 17:43
Oj, metal jest tym, co kocham »
Yaro
26/01/2023 10:50
Dziękuję za komentarz bardzo budujący , błąd prawiłem.… »
Woland
26/01/2023 08:20
Dziękuję :) I również dziękuję, chociaż mniej od… »
wolnyduch
26/01/2023 00:18
Pięknie wyrażona tęsknota za "Odyseuszem" , podoba… »
wolnyduch
26/01/2023 00:12
Jak dla mnie to taki bardzo wysublimowany, niezwykle… »
wolnyduch
26/01/2023 00:09
Bardzo lubię prostotę, a jednocześnie pięknie wyrażającą… »
wolnyduch
26/01/2023 00:04
Urokliwy wiersz o przyrodzie, mnie się o bardzo podoba,… »
wolnyduch
25/01/2023 23:54
Nie przepadam za wyliczankami, dlatego wiersz nie bardzo mi… »
wolnyduch
25/01/2023 23:36
Tak, masz rację, Ołowiany Żołnierzyku, że to proza poetycka,… »
wolnyduch
25/01/2023 23:31
Tak, dobrze się czyta, teoretycznie o zwykłej jeździe… »
Olowiany Zolnierzyk
25/01/2023 23:11
Dobre. Choć za krótka ta miniatura.. Stylistyka szwankuje.… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 25/01/2023 22:34
  • Droga Redakcjo. Przez przypadek dodałam dwa razy ten sam tekst. Nie wątpię, że wiecie, co zrobić z tym faktem ;)
  • Dark
  • 22/01/2023 14:36
  • Rada dla tworzących horror lub jakąkolwiek grozę - nie tutaj. Szukajcie grup na fb, wysyłajcie prawdziwym autorom swoje teksty na priv, udzielajcie się w postach.
  • Dark
  • 22/01/2023 14:35
  • Usunąłem teksty i się żegnam. Odezwała się do mnie Anna Dzięgielewska, która ma kontaktować się z Wojciechem Gunią. W przyszłym roku redakcja Planeta czytelnika ma ogłosić mnie swoim autorem, promować
  • Berele
  • 14/01/2023 01:47
  • Bo ja się wycofałem ;)
  • Arkady
  • 12/01/2023 20:30
  • Jakoś tu cicho się zrobiło ... i pusto...
  • wolnyduch
  • 06/01/2023 21:02
  • Dołączam do życzeń,
  • Gramofon
  • 05/01/2023 20:11
  • Dark, o jakim tekście mówisz?
  • Dark
  • 05/01/2023 07:41
  • Zgadzam się.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas