Sposób na obchutą kobyłę - Figiel
Proza » Inne » Sposób na obchutą kobyłę
A A A
Od autora: Inspirowane przekładem „Koloru Purpury” Alice Walker w wykonaniu Michała Kłobukowskiego.

Żono!

Odkont cie nie ma, trudno mi w życiu i na gospodarce. Tyle żywizny do obrzondku. A tu samemu trza i krowy doić i wieprzkom kartoflów uparować i kurom ziarna sypnoć. Roboty od świtania do wieczernego pacierza i ani do kogo zagadać. Siedze sam jak palec, z nikim nie mówie. Może to lepij, bo ja już ludziów nie rozumie.

Przyszed do mnie dwa dni nazad Mietek, ten, co ma plamy na gembie. Pamientasz go?

I prosi, coby mu kobyły do orki za stodołom dać.

A twojej co jest? Pytam sie, bo przecie Mietek ma gniadom, co mu po ojcach została.

Obchuta jest, on na to, sił nie ma.

Żryć nie dajesz? Zafrasowałem sie, bo może u niego kiepsko z paszom.

Daje, ale u niej wcionż boki zapadłe.

To od robaków, mówie mu, no bo jak to, żryć dostaje, a chuda?

A dzie ona ma te robaki?On sie pyta.

Jak to dzie? W dupie!

On ślepi sie na mnie, widać nie rozumi, co mówie, drapie sie w głowe, a potem wzion mojom kobyłe i poszed. Jaki on gupi. Móg swojej pod ogon zaglondnonć i oleju dać, toby robaki nie mieli sie czego czymać i wypadli.

A on po sonsiadach własnom durnote obnosi.

Gupie te ludzie, nic nie wiedzom.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Figiel · dnia 15.09.2014 05:22 · Czytań: 840 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 21
Komentarze
Dobra Cobra dnia 15.09.2014 17:18
Z wypiekami na twarzy śłedziłem wczoraj kolejny odcinke Żony dla rolnika. Co tam się działo, jakiż dramatyzm, jakież śmiałe zwroty akcji!


Figlo,

Twój tekst idealnie wpaja się w moje przyciasne potrzeby eksplorowania tematów rolniczych, j.w.

Chop potęgą jest i basta!

Sposób na pozbycie się robaków jest bardzo mondry. ;)

Słodycz czytać tak proste dywagacje prostych ludzi, z jakich w większości zbudowane jest nasze zdrowe i silne społeczeństwo.



Pozdrawiam,


DoCo
Figiel dnia 15.09.2014 18:58
:)))))

Dobra Cobro, mój wierny Czytelniku, może i słodycz z tego wynika, ale zostawmy tego pana razem z nieobecną małżonką i kobyłą z robakami na boku:)
Niezmiernie taktownie nie pytasz mnie co ćpałam, ani ile i jakiej gorzałki wypiłam, więc pozwolisz, że zadam całkiem serio pytanie: jak Ci się czytało? Godził Ci się mózg z tym, co oczy widziały?
Usunięty dnia 15.09.2014 19:40
oleju dać, toby robaki nie mieli sie czego czymać i wypadli.
czego czymać i jak narciarze jechaliby po torach :)

Wygląda na to, że tych otcinkuf jest sporo, trza usiąść i poczytać...

Fajnie się czytało... :) Pozdrawiam serdecznie
Usunięty dnia 15.09.2014 21:37
Zabawny tekst, nawet bardzo. Taki kabaretowy. Tylko "trochę" godzi w rolników...

Naprawdę inspiracją był "Kolor purpury"? Oglądałam film jako pacholę i... dokonał wówczas ogromnego spustoszenia emocjonalnego we mnie z powodu doświadczeń ciemnoskórej kobiety (świetna rola Whoopi Goldberg). Było to tak dawno, że czas mógł zamazać odczucia, ale pamiętam, że łzy się lały. Większość scen odrzucała mnie od telewizora (dramatyzm porównywalny do filmu pt. "Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" ).

Jednak wracając do Twego tekstu - są i pozytywne odczucia, jak zawsze. Podobnie, żeśmy z kuzynką do siebie listy pisały (jako żart) a szło to jakoś tak: Ja ci godam kochana, ze za dzieciskani mojemi to ja ledwo nadonzyć moge, takie łone hyze. Ledwom zem jednego złapała to drugie gna po niedzy, co to o nio sie sondzilim z Kaźnierani... a toć to moja łojcozizna!

Wiele wspomnień wywołał we mnie ten tekst... jakże skrajnych;)

pozdrawiam cieplutko:)
Dobra Cobra dnia 15.09.2014 22:07
Figlo,

Oczy nadrabiały, bo ja Ci zdradzić muszę, że lubię taka stylizację. Ale też od razu Cię przestrzegam wiernie, że niektórzy jej nie lubią.

Wieś to wspaniały temat na opowieści róznej treści. Jestem nieodpartym kaznodzieją tych terenów zapomnianych i jakże odmiennych od miejskich, gdzie ludnośc sie tłoczy i po sobie toczy.

Zadziwiłem się tylko, że to opo takie inne, takie krótkie, tak błahą sprawę podejmującą. Alem wszak wczoraj oglądnął Żonę dla rolnika i już wiem, że każda sprawa ma swój ciężar pod słońcem.

Spokojnej nocki, uważaj na warkocki.

DoCo
Figiel dnia 15.09.2014 22:28
Dziękuję wszystkim za odwiedziny:)
Dobra Cobro, a skoro lubisz, to wszystko jasne :) Oczywiście, że każda sprawa ma swój ciężar, zatem te hm... robaki też, przynajmniej w mikrokosmosie obu panów.

zrekapitulowana, witaj:)

Cytat:
Naprawdę inspiracją był "Kolor purpury"?


Naprawdę:) I w tym cała rzecz oraz powód powstania tekściku.
„Kolor Purpury” w wersji filmowej to coś zupełnie innego, niż książka. Ale tego nie wiedziałam. Obraz świetny( wiadomo Spielberg!) łapię więc książkę, rozsiadam się wygodnie i… wpadam w dysonans. Czytam i nie rozpoznaję słów, gubię się w zapisie, a dialogi… to coś, to dialog? Chyba tak, tylko dlaczego w takim zapisie? Jak to w ogóle czytać? Przecież, u diabła, różne rzeczy już czytałam, ale tego mózg nie chce. Okoniem staje.
„Kolor Purpury”, składa się z listów Celii, niewykształconej, ledwie piśmiennej kobiety do Boga. Listów napisanych niegramatycznie, z błędami ortograficznymi, składniowymi, fleksyjnymi w zasadzie wszystkimi, jakie można sobie wyobrazić. Oczy bolą, mózg się buntuje, bo przywykł do poprawności tekstu. Niepoprawny odrzuca. Chyba nie jestem wyjątkiem?
Walker dokonała majstersztyku budując psychologiczny portret postaci z niedoskonałości jej języka, w dziwnej konwencji zapisu. Na przykład:
” Stary pan…… mówi do pana…… A o co właściwie to wielkie halo z tą całą Cuksą Avery. Czarne jak smoła, łeb skołtuniony, nogi jak kije do baseballa.”
Albo taki
„A gdzie chciała być, pytam jej się?”
Lub
„ Pan….. szepcze do Sofii Gdzie twoje dzieci?
Żadnych pauz dialogowych, czasem brak pytajników, kropek. Zwyczajnie, ciekawa jestem, czy Wam też się mózg buntuje na widok tekstu celowo, ale w całości niegramatycznego, w zapisie niezgodnym ze standardem? Głaszczemy te nasze zdania, wygładzamy im fałdki, pilnujemy kropeczek, myślników. U Walker trzeba się przebijać przez tekst( zresztą nagrodzony w 1983 Pulitzerem, oczywiście, nie za sam język, ale ogólne wartości i nieprawdopodobnie rzetelną kreację postaci) a efekt jest niesamowity, jeśli tylko znaleźć klucz do czytania. Ja znalazłam. I tak sobie myślę: krążymy w tej reżimowej poprawności, może nam coś przez to umyka?

Cefeuszu, otcinkuf raczej nie ma, ale do czytania zapraszam:)

Pozdrawiam :)
amsa dnia 15.09.2014 23:49
Figiel - sądzę, że Twój utwór znalazł się we wprawkach z powodu dwóch poniższych błędów. Z pewnością jeśli je poprawisz znajdziesz się piętro wyżej. Skupmy się teraz na jakże ważkiej treści, na zawartej w niej prawdzie o samotności, a dobrej radzie, która jest tak często pomijana. Jednakowoż dostrzegam też wskazanie na jakże istotny motyw bliskości i związków międzyludzkich ukazany w sąsiedzkiej pomocy i przyjaźni. Widzę też motyw zachęty do troski o potrzeby naszych mniejszych (a jednak jakby większych) braci, chociaż o kobyle wspominasz, o jej cierpieniu, czyli jakby jednak o siostrach mniejszych. Ale także widzę, jak pochylasz się z troską nad małżeństwem, nad samotnością która tak często wmyka się w dom, gdzie powinno być porozumienie i komunikacja wzajemna. Sprytnie pozostawiasz w niejasności, czy żona była odeszła, bo jej żywot zakończony, czy też np. wyjechała do wód, albo w odwiedziny. Jednak smutek męża sugeruje tę pierwszą ewentualność. Jestem niezwykle poruszona głębią tego krótkiego, a jednak wiele mówiącego utworu.

Z poważaniem

B)

Cytat:
Sie­dze(m) sam jak palec, z nikim nie mówie(m)
blaszka dnia 16.09.2014 05:32
Figlu, Figielku

bardzo zabawna jest Twoja opowieść, zarówno w treści, jak i w formie.
Dobrze robi na ból ucha' który nie daje mi spać.
Coś w nim dudni i pulsuje, więc sobie myślę czy to nie proces rozmnażania robaków właśnie zachodzi. Może je tak olejem, kamforowym, potraktować, hm?
Figiel dnia 16.09.2014 10:26
Amso,
dziękuję Ci za wnikliwą refleksję nad tekstem:)
Doskonale odczytałaś moje intencje, żałuję tylko, że nie nazbyt dobitnie zaznaczyłam jeszcze dwa aspekty: szerokie tło przestrzeni wiejskiej, której symbolem jest tu orny hektar za stodołą i problem niedostatecznej opieki zdrowotnej na terenach gminnych. Jej konsekwencją są niewiadomego pochodzenia plamy na twarzy Mieczysława, które wymagają zastosowania terapii laserem frakcyjnym lub przynajmniej wielokrotnych zabiegów dermabrazji, co byłoby do uniknięcia, gdyby lekarz z miejscowego ośrodka zawczasu stanął na wysokości zadania. Jego niedbałość zawodowa i nierespektowanie powinności wynikających z przysięgi Hipokratesa zdają się być zatrważające.
W aspekcie psychologicznym próbowałam nadać postaci bohatera wyraźne, negatywne rysy charakterologiczne( zarozumiałość, przekonanie o wszechwiedzy), które mają skłonić czytelnika do zastanowienia się nad przywarami społeczeństwa rozumianego jako ogół, zaś w jednostkowym wymiarze – zachęcić do rewizji własnych postaw.
Co do wskazanych błędów: rada bym je poprawić zgodnie z sugestią, ale jest to niemożliwe. Jeśli użyję proponowanej przez Ciebie formy : „siedzem” oraz „mówiem”, to konsekwentnie bohater powinien używać czasownika „ rozumieć ” w brzmieniu „rozumiem”, a to jest – niestety – forma prawidłowa, zupełnie nieprzydatna dla kreacji bohatera i naraziłaby jego postać na zarzut nieautentyczności, poddając jednocześnie w wątpliwość realizm całego tekstu.

Z wyrazami szacunku
B)

blaszko

cieszę się, że opowiastka na chwilę odgoniła nieprzyjemne doznania w uchu, a jak dudni i pulsuje ( wiem, paskudne uczucie) to rzeczywiście olejem kamforowym. Coś tam Ci harcuje, ale to pewnie te małe paskudy bakterie. Może mają imprezę? Ach, ci głośni sąsiedzi!

Pozdrawiam i życzę szybkiego ustania dudnienia :)
Usunięty dnia 16.09.2014 10:35
Figielku!
Tak czułam zasypiając, że coś przeoczyć mogłam...;)

Zachęciłaś mnie do zapoznania się z treścią książki, bo od tego powinno się w sumie zaczynać. Najpierw książka, potem film nakręcony na jej podstawie. Zazwyczaj to pierwsze wypada lepiej, zazwyczaj.

Trafne spostrzeżenie co do poprawności, równych ram estetyki, zaślepienie zasadami, które mają nas trzymać w ryzach. A czasem może warto wszcząć bunt na okręcie! :) aby właśnie coś dojrzeć więcej.

Pozdrawiam - przyszła zagorzała czytelniczka powieści Walker!

:)
Figiel dnia 16.09.2014 10:46
zrekpitulowana,
gorąco zachęcam do lektury. Ja też zaczęłam od filmu i co tu dużo gadać, byłam przekonana, że książka będzie prowadzona w stylu Maragret Mitchell. A tu zonk!
Ale wiesz, znalazłam klucz: wyłączyłam opcję „kontroluj poprawność i zapis”, przełączyłam się na ”słuchaj brzmienia”. I dopiero wtedy usłyszałam co Celia mówi, a zaraz potem ją zobaczyłam.

Pozdrawiam:)
amsa dnia 16.09.2014 11:10
Figiel - masz całkowitą rację w podniesionych kwestiach. Nie ma nic gorszego nad gorliwość zbytnią, toteż wycofuję się z ukazanych błędnie błędów. Na swoje usprawiedliwienie, że nie dość wyraźnie ujrzałam problem NFZ mam jedynie to, że czytałam o późnej godzinie, kiedy to kur nie piał, a krowa już mleka nie dała. Pocieszam się jednak, że dzięki temu zechciałaś wykazać ów rys społeczno-zdrowotny, co z pewnością będzie z pożytkiem dla chcących się z nim zapoznać.

Z wyrazami o jednoznacznym zabarwieniu szacunku

B)
mike17 dnia 16.09.2014 11:19
Film z Whoopi pamiętam, dawno to było, ale po książkę jak widać warto będzie sięgnąć, zwłaszcza że bibliotekę mam na rzut beretem, więc się tam przetransferuje i zadam wiążące pytanie :)

Ubawiłem się, swojskie klimaty, co za potworki ortograficzne, aż brzuch boli ze śmiechu, ale ogólnie jednak wyczuwa się tu jakieś drugie dno, że nie tylko bełkotliwy list do żony, że coś tu między wierszami ukryte.

Masz niewątpliwie talent do chowania na małej przestrzeni słownej zawoalowanych treści, skrótowość myślowa świetnie to uwypukla, i kawałki, wychodzące spod twojej ręki warto parę razy zaliczyć, by wszystkie smaczki wyłowić.
Inaczej to nie zatrybi.
Bo w każdym zdaniu może kryć się jakiś klucz do zrozumienia.
Jesteś wymagająca w stosunku do czytacza, ale to akurat bardzo dobrze może mu zrobić, wyśmienicie kształtując bezcenną umiejętność czytania ze zrozumieniem, co takim łatwym wcale nie jest :)
Wszak nie każdego rajcuje, jak mu dają na tacy, nie?
To czysta rozkosz "rozbierać" utwór na czynniki pierwsze i czuć się literackim Kolumbem.

:)
Barbara K.W. dnia 16.09.2014 11:31
Dla mnie jako mieszczucha od zawsze są to klimaty tak egotyczne jak cedry Libanu. Uśmiałam się bezkarnie przy Twojej lekturze, albowiem śladowe kontakty z mentalnością wiejską mnie paraliżują. Nie znaczy żem taka wydelikacona, ale nieskora do 'bratania się" z powodu zbyt wielkiej bezpośredniości i omnipotencji w wyrażaniu opinii o mojej i jakiejkolwiek 'cudzej' inności. A tu i ja/my inni i wy/oni inni, a zrozumienia jak nie było, tak nie ma.
Dzięki temu tekstowi powrócił klimat wakacyjnych ognisk ze skeczami. Polecaną książkę przeczytam.
Ciepło pozdrawiam :)
Figiel dnia 17.09.2014 10:47
Mike,
słusznie zauważyłeś, że lubię niedopowiedzenia i skróty. Chyba po prostu babska natura w wyłazi, no bo przecież to my, kobiety, coś tam sugerujemy, szczególnie panom i oczekujemy, że się domyśli. Domyśla się albo i nie, zazwyczaj z różnym skutkiem:)
Tu akurat drugiego dna nie ma, choć usilnie z Amsą w komentarzach wyżej go szukałyśmy, i nawet coś tam się znalazło:) Niemniej doskonale pokazuje, że znaleźć można coś w niczym:)
Celnie nazwała to Barbara K.W czymś w rodzaju skeczu, bo takie miało być. Nie treść tu istotna, ile właśnie niegramatyczność, ale nie jako "smaczek" umieszczony w tekście poprawnym, ile lity niepoprawny blok. Krótko, bo podejrzewam że przejście długiego tekstu, pewnie jeszcze kiepsko w moim wykonaniu wystylizowanego ( pierwsza próba) byłoby niestrawne.
Ten tekst to pytanie o granice poprawności literackiej, a być może nawet o ich zasadność w ogóle. Tylko tyle.

Pozdrowienia słoneczne:)

Barabara K.W.
Istotnie, wieś to klimat dla mieszczucha bliski cedrom, wiem, bom jako mieszczuch na wieś się przeflancowała z własnej woli.
Skeczowo nadmieniam, że kobyłę obuchutą na własne oczy widziałam, a było to tak:
Jechałam z kolega z pracy samochodem drogą gminną i pełną dziur. Na tylnej kanapie rozpierał się, no, powiedzmy, petent.
Jedziemy sobie spokojnie, a tu nagle z bocznej drogi wyjeżdża wóz. Koń na widok samochodu zatrzymuje się gwałtownie, zaczyna podrzucać łeb, przebierać przednimi nogami, nawet lekko dęba staje.
- O, jaki nerwowy - mówię.
- Nie łobłucony i obchuty - odzywa się petent.
- Co temu koniowi jest? - pytam cicho kierowcę.
- Wychudzony i nie przyuczony do chodzenia w zaprzęgu - odpowiada. - Ty to się jeszcze musisz sporo nauczyć.
Święta racja. Do dziś się uczę. No.

A " Kolor Purpury" polecam gorąco!
Pozdrawiam:)
Barbara K.W. dnia 17.09.2014 15:20
Podziwiam odwagę! Znajomi, którzy również zamienili miasto na wieś niedawno przebili bezpośrednie przejście między garażem a domem. Dlaczego? Bo sąsiedzi woleli oglądać, jakie zakupy wyciągają z bagażnika i głośno komentować niż patrzeć na program telewizyjny. I tak się skończyła świetna ekorozrywka. Oj, jest wesoło. Nie wątpię, że klimat wiejski pobudza wenę twórczą, co w Twoim wydaniu oby długo trwało przynosząc czytelnikom wiele, wiele radości.
Serdecznie pozdrawiam
Figiel dnia 17.09.2014 15:40
"Nie kupuj domu, kupuj sąsiada". Chińczycy to jednak mądry naród. Współczuję znajomym, bo mieszkać na wsi, to trochę jakby się do nowej edycji Big Brother nająć - kichniesz w nocy pod kołdrą, a rano wszyscy mówią ci " Na zdrowie!"
Pozdrawiam:)
al-szamanka dnia 20.09.2014 19:30 Ocena: Świetne!
Tak się ostatnio śmiałam, gdy po raz kolejny czytałam nieśmiertelną Konopielkę.
Podejrzewam, że i Redliński by parskał, mając przed oczami Twój tekst.
A prosty on niczym cep.
Uderza słowami jak chłop w snop :D
Oczywiście drugie dno być musi, bo spod snopa nie tylko plewy lecą.
Ziarno przede wszystkim, a po zmieleniu mąka jest, a z niej chleby wiejskie... czasami z mysimi bobkami, gdy spichlerz nieszczelny.
Ale, ale, u Ciebie nie snop, ni bobki, a krowa w pierwszym rzędzie stoi.
I to jaka?! Nieodrobaczona!
W dalsze dna nie wchodzę, gdyż wyjaśniłyście je wspólnie z Amsą, na co tylko głową potakująco kiwam... a chusteczka mokra od łez, co to od onego śmiechu ciągle mi płynom.

Pozdrawiam serdecznie:)
Figiel dnia 21.09.2014 12:17
al-szamanko, cieszę się, że tekst dał chwilę radości. Przyznam, że własnie od Redlińskiego zaczęła się moja fascynacja wiejskimi klimatami, szkoda, wielka szkoda że przemijają, bo jest w nich, poza - czasami - warstwą humorystyczną ogromna mądrość. Zaciera się różnica miedzy miastem a wsią, z jednej strony dobrze, z drugiej żal. Jak tych cygańskich taborów.

Pozdrawiam:)
Krystyna Habrat dnia 25.09.2014 21:17
Należysz do moich Ulubionych, ale ze względów pozaPP-owych rzadko miałam ostatnio okazję czytać twoje teksty. Dziś widzę, że dużo straciłam i muszę to szybko nadrobić, gdy już będę mogła na dłużej przysiąść do komputera.
Lekkie to. I zabawne. I dobrze oddaje psychologię postaci.
Figiel dnia 26.09.2014 15:24
Krystyno, jest mi niezmiernie miło, że obchuta kobyła przypadła Ci do gustu. Jeszcze mi milej z powodu pozostawania w gronie Twoich Ulubionych. Zapraszam do mnie jak najczęściej, Twoja obecność jest dla mnie cenna.

Pozdrawiam:)
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
ApisTaur
29/09/2022 22:45
Zbigniew Szczypek rany/ tak dawno tu nie buszowałem/ więc… »
ApisTaur
29/09/2022 22:26
czas każdego załatwi/ nie zawsze po cichu/ mi coraz bardziej… »
Sirpions
29/09/2022 22:18
alt art-oszust, Marek Gajowniczek-ten to produkował… »
ApisTaur
29/09/2022 22:13
Sirpions swoją metrykę spaliłem/ byle wszystkim na… »
Sirpions
29/09/2022 22:09
Pan (Jezus?) nie uważał ludzi za psy, bo stworzono ich na… »
Sirpions
29/09/2022 22:06
Widać, że nie bardzo masz o czym pisać. Banalna opowiastka o… »
Sirpions
29/09/2022 22:03
Ciekawa historia z tym Pawłem. Opowiadanie traktuję jako… »
Sirpions
29/09/2022 21:56
Kolejny nudny tekst. »
Sirpions
29/09/2022 21:55
W sumie nudna opowiastka. »
Sirpions
29/09/2022 21:35
Co ty za pierdoły pociskasz ? Straszenie dzieci topielicami,… »
Marek Adam Grabowski
29/09/2022 21:20
To jedne z najprzyjemniejszych komentarz jakie miałem pod… »
wolnyduch
29/09/2022 21:17
Pięknie o tym, iż lato nas żegna, ale mimo tego mając bliską… »
Sirpions
29/09/2022 21:17
Nie chcę bana. Chcę, żeby mnie wykreślono i moją radosną… »
Tjereszkowa
29/09/2022 20:47
Hej, Marku! Wiadomość o dedykacji sprowadziła mnie na stare… »
gaga26111
29/09/2022 20:04
Dziękuję ludzie ???? Cieszę się że możemy czuć.… »
ShoutBox
  • zawsze
  • 27/09/2022 20:50
  • pozdrawiajki!
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
  • ajw
  • 19/09/2022 17:30
  • Nastrojowe :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas