Święty Jerzy na ramieniu poluje wciąż na smoki - labedz
Proza » Miniatura » Święty Jerzy na ramieniu poluje wciąż na smoki
A A A
Od autora: Kolejny kawałek z cyklu - "męskie zawody, męskie przygody". Zapraszam, panie również.

 

 

 

 

 

 

Jerzy obudził się jak zwykle wcześnie, pięć minut później zadzwonił budzik. Jednym muśnięciem palca po wyświetlaczu wyłączył jednostajny, głośny dźwięk. Lubił ciszę, od zawsze. Ostatnio, nawet jakby bardziej.

Wstał, nastawił kawę. Następnie porozciągał się chwilę, zrobił dwie serie szybkich pompek. Przelał kawę do kubka i podszedł do okna. W zamyśleniu podziwiał wschodzące słońce. Były już dni, gdy myślał, że nigdy więcej go nie ujrzy, więc przyglądał się wschodzącej tarczy z zadowoleniem.

W łazience długo przyglądał się swojemu odbiciu. Zmęczone, ukrywające cierpienie i smutek oczy zdradzały go bezwzględnie, mimo, że bardzo starał się ukryć stan swojego ducha i robić dobrą minę do złej gry. Wszyscy bardzo się starali, żeby wyciągnąć go z niewoli, żeby sprowadzić go do kraju, żeby potem wrócił też i do swej wagi, do pełni sił, żeby wszystko było jak dawniej. Doceniał to i chciał, żeby myśleli, że jest jak dawniej. I prawie było. Tyle, że golił się za to od tego wszystkiego codziennie. Nawet gdy wracał już do kraju, z długą brodą, gdyż w niewoli u porywaczy nie miał się czym golić, w jego zaroście były jeszcze wszy. Już nigdy nie będzie miał brody.

Pod prysznicem stał długo, choć dawno już zmył z siebie wszystko, co pragnął zmyć. Gorąca woda, spływająca po jego ciele, niemal parzyła Jerzego.

Zerknął na zaczerwienione od ukropu ramię. Tatuaż przedstawiał świętego Jerzego, jego imiennika. Przedstawiony patron pewnie dosiadał masywnego rumaka, a wyprężony w siodle, długą kopią dziurawił wijącego się między końskimi kopytami smoka. Zamknął oczy, pozwolił wodzie swobodnie spływać mu po twarzy. Chciał pamiętać do czego został powołany i jakie stoi przed nim zadanie na dziś. W myśli prosił Boga o siły i pewność w działaniu.

Włożył czarne spodnie, wciągnął wysokie, czarne, skórzane buty, zapinał czarną koszulę. Był na kilku misjach, także w krajach tropikalnych, wielokrotnie w Afryce. Zawsze chodził ubrany na czarno. Choć nie musiał. Z ostatniej misji wracał wygłodzony, brudny, zawszony i półnagi, wykupiony z niewoli przez szpiega Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ale znów pojedzie na misję, na razie wykonuje pracę w kraju, dochodząc do siebie.

Wyszedł, przemierzał chodnik pewnym, raźnym krokiem, nie zwracając większej uwagi na mijanych przechodniów. Był przedstawicielem ostatniego, w pełni męskiego zawodu, był skupiony na celu i zmierzał prosto pod ustalony adres. Głowę miał zajętą powtarzaniem tego, co miał zrobić i co miał powiedzieć. Szedł pieszo. Niemal wpadł na przebranego za kufel piwa człowieka, reklamującego lokalną kompanię piwowarską. Całe życie wolał piwo, a regularnie musiał popijać wino. I nie posiadał samochodu, choć wydaje się, że wszyscy posiadają.

- Czego? – usłyszał, gdy drzwi obskurnego mieszkania w bloku komunalnym uchyliły się po tym, jak zadzwonił rozpadającym się dzwonkiem.

- Mogę wejść? – Jerzy rozpoznał dziewczynę po głosie – wolałbym, żebyśmy nie rozmawiali na klatce. Twoja matka jest w domu?

- Nie ma, ale proszę, wbijaj. O co chodzi? – dziewczyna otworzyła drzwi szerzej, obróciła się na pięcie i ruszyła w stronę dużego pokoju. W mieszkaniu pachniało wilgocią i starością, brud i nędza robiły za cały wystrój tego wnętrza. Jerzy podążył za nią.

Miała piętnaście lat, podkoszulek na ramiączkach i stringi. Usiadła na fotelu i wzięła w dłoń pilota. Włączyła telewizor, nie patrzyła na Jerzego.

- Wiem, co robi ci twój nauczyciel chemii, Andżeliko. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić jak cierpisz. Być może nie masz z kim o tym porozmawiać, być może się boisz. – Patrzył na tył głowy nastolatki i starał się mówić jak najspokojniej – pamiętaj, że…

- A ty co? Kazania przyszedłeś mi prawić? – Ironicznie zaśmiała się nastolatka. – Czy zazdrosny jesteś? Wal się.

- Andżeliko, ja…

- Co: ty? A może też chcesz mnie przelecieć? – dziewczyna odwróciła się do Jerzego, rozchyliła szeroko nogi i pogłaskała dłońmi po udach.

- Nie. – Jerzy nie tracił moresu. – Wiesz, że to co on ci robi, jest karalne. Możesz to zgłosić u psychologa, u dyrektora szkoły, możesz iść z tym na policję. Myślę, że twoja mama…

- Moja matka się puszcza, nie ma jej całymi nocami, a za dnia leży gdzieś nawalona – wrzasnęła nagle – a nawet jakbym jej powiedziała, myślisz, że by ją to obeszło? A w ogóle czemu zakładasz, że ja tego nie chcę? Że nie mam ochoty? Ja to lubię, sprawia mi to przyjemność. Daj, obciągnę ci, to sam zobaczysz.

- Przestań.

- Wiedziałam, jakbym była chłopcem, to byś się za mnie zabrał, co? – Andżelika bawiła się wąskimi majteczkami. – Jak mnie nie chcesz, to spadaj, a w ogóle wypierdalaj stąd już, bo zadzwonię na psiarnię.

- To, co się tam dzieje, w sali chemicznej po godzinach, to jest przestępstwo, nie tylko grzech. – Jerzy wstał, wyciągnął małą wizytówkę. – tu masz numer telefonu na niebieską linię, tam udzielą ci wszelkiej pomocy. Jak nie będziesz miała się gdzie podziać, przyjdź na swoją parafię, udzielą ci tam pomocy.

Wyszedł. Postawił kołnierz kurtki, powiało chłodem. Ciemna sylwetka jego postaci komponowała się z szarówką dnia. Jedynie biała koloratka pod szyją kontrastowała z czernią. Splunął. Przekleństwo tajemnicy spowiedzi ciążyło mu już nieraz, mógł się już przyzwyczaić. Ale się nie przyzwyczaił. Są smoki, których nie da się oswoić.

              

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
labedz · dnia 22.10.2014 08:58 · Czytań: 773 · Średnia ocena: 4,4 · Komentarzy: 9
Komentarze
euterpe dnia 22.10.2014 09:37 Ocena: Świetne!
A to ci zaskoczenie. To ks. Jerzy z św. Jerzym na ramieniu:)
Bardzo ciekawa opowieść. Płynnie się czyta i z zaciekawieniem do ostatnich słów. Do tego ten język napędzający całą historię:)
Tylko zastanawia mnie ta Andżelika w samych stringach. To są jej jakieś zwyczaje?:D
Wyłapałam parę powtórzeń, chyba niezamierzonych. Tak mi się zdaje:)
Cytat:
Z ostat­niej misji ... Ale znów po­je­dzie na misję,

Cytat:
tam udzie­lą ci wszel­kiej po­mo­cy. Jak nie bę­dziesz miała się gdzie po­dziać, przyjdź na swoją pa­ra­fię, udzie­lą ci tam po­mo­cy.

Jak dla mnie bomba:)
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Usunięty dnia 22.10.2014 10:38
No niestety, nie da się nikogo do niczego zmusić. Ksiądz może sobie przychodzić i gadać swoje farmazony ile chce, a to i tak nic nie da.
Bez z względu na to, czy robi to z własnej woli czy nie i tak będzie to robić w ramach buntu przeciwko braku miłości, jakiej nie znajduje w domu. Może właśnie w tej sytuacji, którą ksiądz nazywa grzeszną, odnajduje to, czego jej brakuje. Przejaw zainteresowania, którego nie ma ze strony matki. A że ma niskie poczucie własnej wartości, pozwala na takie traktowanie, zgodnie z tym, co o sobie myśli.
Misja misją, ale żeby uzdrowić pewne rzeczy, trzeba zmienić nieco podejście. To rada dla Jerzego.

Fajnie się czytało. Lubię teksty, z których można wyciągnąć jakieś wnioski.

Pozdrawiam, Łabędziu piękny ptaku:)
Miroslaw Sliwa dnia 22.10.2014 11:07 Ocena: Bardzo dobre
W mordę i nożem, jakie to prawdziwe. Czasami rzeczywiście stajemy w obliczu smoków, które wydają się nie do zwalczenia. Czasami czujemy się naprawdę bezradni, ale i tak niektórzy z nas po prostu muszą robić swoje. Nie najgorzej w takich sytuacjach jest móc sobie odpuścić, ale prawdziwy duchowny nie może. Św. Jerzy musi walczyć ze smokami i musi wierzyć, że je zwycięży.
Pomimo wszystko historia opowiedziana przez Ciebie niesie jednak jakieś pozytywne przesłanie.
Dostajesz w mordę, ale wstawaj i walcz dalej.
Dobry i dobrze napisany tekst.
Pozdrawiam. :)
mike17 dnia 22.10.2014 11:13 Ocena: Świetne!
Jak to mówią mądrzy ludzie:"Dobrego karczma nie zepsuje, a złego i kościół nie naprawi" i w całej rozciągłości znajduje to potwierdzenie w twoim opowiadaniu, Wojtek.
Choćby ks. Jerzy i inni jemu podobni na głowie stanęli, zdemoralizowanej małolaty nie zmienią nawet w jednym procencie, bo do tego jest potrzebna jej wola i chęć, a tu tego ewidentnie brak.
Zatem będzie się dalej puszczać jak jej mamusia i nie mając w ogóle wglądu we własne postępowanie prawdopodobnie pójdzie w ślady rodzicielki.

Myślę, że u dziewczyny zdążyło wytworzyć się już coś na kształt postawy: seks stał się swoistą formą jej funkcjonowania, organiczną potrzebą, nieważne gdzie i z kim, byle poczuć faceta.
Niestety na czasie to, bo co się obecnie wyprawia wśród młodych, to się włosy jeżą na kolanach.

W moim domu mieszka córka prostytutki, jej matka już nie żyje, a ja pamiętam, że kiedy się do Samanty (córka) chodziło w podstawce i w liceum (kumplowaliśmy się), to jej matka cały dzień spała nawalona, a w nocy szła w cug na miasto.
O dziwo, córka nie poszła w jej ślady: skończyła studia i dziś pracuje w kancelarii Senatu.
Jednak trauma pozostała: nigdy nie wyszła za mąż.
Wniosek z tego taki, ze powiedzonka i przysłowia nie sprawdzają się - jaki ojciec, taki syn, jaka mać, tak nać.
Bullshit!
Jest wręcz odwrotnie: dzieci czując odrazę do patologicznych rodziców wybierają odmienną drogę życia.
Myślę, że ks. Jerzy zrobi jeszcze wiele dobrego, ale nigdy na siłę.

Udana produkcja, a ja lubię męskie pisanie, ale o tym pewnie już wiesz :)
labedz dnia 22.10.2014 21:30
Droga Ewo, faktycznie - masz rację, powtórzenia biją po oczach i aż mi głupio, że je przepuściłem. Poprawię, przerobię. Dzięki!
Andżelika ma wiele niezdrowych zwyczajów, stringi to chyba najmniejszy z jej problemów.
Dziękuję za poczytanie, cieszę się, że się podobało!

Droga Wiki, to prawda, Andżelika penie nie posłucha, i nic jej nie wyprostuje. A Jerzy pewnie powinien zmienić podejście. Ale on, nim je zmieni, będzie gdzieś na drugiej stronie globu, gdzie sprawy, paradoksalnie, są prostsze, a dylematy wymagają łatwiejszych, bardziej podstawowych rozwiązań. On tej nastolatki nie uratuje.
Dzięki z wizytę, cieszę się, że Ci się spodobał kawałek.

Drogi Mirosławie, cieszę się, że dostrzegłeś w tej historii tę cienką nutkę pozytywnego, jasnego przesłania. Też mam nadzieję, że są jeszcze tacy ludzie, ze świętym Jerzym na ramieniu czy bez, którzy się nie poddają i po tym, jak nieraz dostaną po mordzie, mają siłę wstać i starać się czynić dobro.
Rad jestem ogromnie, że i Tobie tekst się spodobał, dzięki za wizytę!

Stary, dobry Mike'u, dobrze mówisz. Ciężko będzie komukolwiek ją zmienić, a i nawet oddany sprawie porządny klecha nie wskóra tu nic. Ale dobrze, że chce próbować.
A Twoja historia o córce prostytutki, piękną nadzieję jednak pozostawia, że można.:)
Cieszę się, że trafiłem w Twój męskopisaniowy gust, dobrze Cię tu widzieć!
euterpe dnia 22.10.2014 21:56 Ocena: Świetne!
O, pardonsik, zapomniałam wklepać ocenę. Już się naprawiam Labedziu, bo się zdecydowanie należy;)
Pozdrawiam ciepło,
Ewa
zajacanka dnia 23.10.2014 00:04 Ocena: Bardzo dobre
no, tak. nie wiem, co napisać. sama zgrzeszyłam kiedyś tekstem o wykorzystywaniu dzieci za ich zgoda. zgodą? a mają jakies inne wyjście? świat zakłamany jest, cholera. młodość ma świadomość zycia w takim piekle. co to rodzice, nauczyciele im stawiają. zadnych autorytetów.
temat pomocy kościoła w obecnych czasach jest na ostrzu noza. ale trzeba pisac, ze jednak sa dobrzy księża, pastorzy (?) itd.
bez ogródek oddany sposób zachowania nastolatki, nieświadomej własnego upadku
mocno, mocno
trzasnęłabym taką w pysk i starała się postawić do pionu.
tyle
bdb
a
al-szamanka dnia 23.10.2014 00:21 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
mimo, że bar­dzo sta­rał się ukryć stan swo­je­go ducha

przecinek zbędny

A wiesz, że się nie domyśliłam, że to ksiądz?
Ciekawy obrazek zaserwowałeś.
Niby słyszy się o takich przypadkach, napływają z każdej strony, ale pisanie o tym zawsze powoduje wstrząs.
Udało Ci się ten wstrząs wywołać, co dla mnie jest dowodem dobrego pisania.

Pozdrawiam :)
labedz dnia 23.10.2014 11:48
Dziękuję pięknie, Ewo, za "zaświetnienie" tekstu, bardzo mi miło!

Milo Cię widzieć, zajacanko, pod moim tekstem, cieszą mnie bowiem takie a nie inne reakcje na ten tekst i duma mnie rozpiera, czytając Twój komentarz. Dziękuję za wizytę!

Al- szamanko, miło mi przeczytać, że tekst na swoj sposób wstrząsnął. Znaczy - zadanie wykonane. Fajnie, że zajrzałaś!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
16/04/2024 21:56
Dzięki, Marianie za pojawienie się! No tak, subtelnością… »
Marian
16/04/2024 16:34
Wcale się nie dziwię, że Twoje towarzyszki przy stole były… »
Kazjuno
16/04/2024 11:04
Toż to proste! Najeżdżasz kursorem na chcianego autora i jak… »
Marian
16/04/2024 07:51
Marku, dziękuję za odwiedziny i komentarz. Kazjuno, także… »
Kazjuno
16/04/2024 06:50
Też podobała mi się twoja opowieść, zresztą nie pierwsza.… »
Kazjuno
16/04/2024 06:11
Ogólnie mówiąc, nie zgadzam się z komentującymi… »
d.urbanska
15/04/2024 19:06
Poruszający tekst, świetnie napisany. Skrzący się perełkami… »
Marek Adam Grabowski
15/04/2024 16:24
Kopiuje mój cytat z opowi: "Pod płaszczykiem… »
Kazjuno
14/04/2024 23:51
Tekst się czyta z zainteresowaniem. Jest mocny i… »
Kazjuno
14/04/2024 14:46
Czuję się, Gabrielu, zaszczycony Twoją wizytą. Poprawiłeś… »
Gabriel G.
14/04/2024 12:34
Bardzo fajny odcinek jak również cała historia. Klimacik… »
valeria
13/04/2024 23:16
Hej miki, zawsze się cieszę, gdy oceniasz :) z tobą to jest… »
mike17
13/04/2024 19:20
Skóra lgnie do skóry i tworzą się namiętności góry :)»
Jacek Londyn
12/04/2024 21:16
Dobry wieczór. Dawno Cię nie było. Poszperałem w tym, co… »
Jacek Londyn
12/04/2024 13:25
Dzień dobry, Apolonio. Podzielam opinię Darcona –… »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 01/04/2024 10:37
  • Z okazji Św. Wielkiej Nocy - Dużo zdrówka, wszelkiej pomyślności dla wszystkich na PP, a dzisiaj mokrego poniedziałku - jak najbardziej, także na zdrowie ;-}
  • Darcon
  • 30/03/2024 22:22
  • Życzę spokojnych i zdrowych Świąt Wielkiej Nocy. :) Wszystkiego co dla Was najlepsze. :)
  • mike17
  • 30/03/2024 15:48
  • Ode mnie dla Was wszystko, co najlepsze w nadchodzącą Wielkanoc - oby była spędzona w ciepłej, rodzinnej atmosferze :)
  • Yaro
  • 30/03/2024 11:12
  • Wesołych Świąt życzę wszystkim portalowiczom i szanownej redakcji.
  • Kazjuno
  • 28/03/2024 08:33
  • Mike 17, zobacz, po twoim wpisie pojawił się tekst! Dysponujesz magiczną mocą. Grtuluję.
  • mike17
  • 26/03/2024 22:20
  • Kaziu, ja kiedyś czekałem 2 tygodnie, ale się udało. Zachowaj zimną krew, bo na pewno Ci się uda. A jak się poczeka na coś dłużej, to bardziej cieszy, czyż nie?
  • Kazjuno
  • 26/03/2024 12:12
  • Czemu długo czekam na publikację ostatniego tekstu, Już minęło 8 dni. Wszak w poczekalni mało nowych utworów(?) Redakcjo! Czyżby ogarnął Was letarg?
  • Redakcja
  • 26/03/2024 11:04
  • Nazwa zdjęcia powinna odpowiadać temu, co jest na zdjęciu ;) A kategorie, do których zalecamy zgłosić, to --> [link]
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty