Cmentarze pogranicza - Szuirad
Proza » Inne » Cmentarze pogranicza
A A A

Cmentarze pogranicza

 

Ciepły, choć wilgotny i mglisty poranek końca października ciszą rekompensował konieczność czekania w samochodzie. Zaparkowałem w rogu niewielkiego placu, pod sklepieniem zwieszonych, ospałych gałęzi drzew, rozpartych na przyciasnym dla nich skwerku. W mieście mgła nie jest tak namolna i natrętna, nie dominuje, nie przytłacza, nachalnieje dopiero na peryferiach, na łąkach i w szarościach pól. Ale w każdym z tych miejsc dominuje nad dźwiękiem, hałasem, ujarzmia wszelkie odgłosy owija je w watę swoich smug, tak, że docierają do uszu pokorne i delikatne. Świat jest wtedy taki cichy i spokojny, jakby nagle się zatrzymał, wyłonił z codzienności i zamyślił nad sensem życia.

Jeden z liści, z prawie niesłyszalnym mlaśnięciem opadł na szybę i przesłonił ciemne, skulone sylwetki ludzi sunących w stronę masywniejącego w oddali kościoła. Dlaczego poczułem się jak na cmentarzu?  W polskich realiach cisza mokrej jesieni, bicie kościelnych dzwonów i zbliżający się listopad nie może inaczej się kojarzyć. Mam wrażenie, jakby w tym czasie, gdzieś w naszych wnętrzach budził się specyficzny gen, niezmywalny stygmat charakteru. Gen, na swój sposób szlachetny, choć w setkach mutacji tak łatwo ulegający wpływom płytkiej, nachalnej komercji, czy niezdrowej rywalizacji.

Liść, zgaszone złoto, spłynął po szybie wraz ze łzami skroplonej mgły. A mimo to miał szczęście - został zauważony. Za rok wciąż będzie istniał gdzieś w moim archiwum, gdy o tysiącach innych nikt już nie wspomni. Na dziś, na teraz zapamiętałem go… jeszcze… Podobnie wiele twarzy, odchodzących w wieczność. Uprzytomniłem sobie jak szybko z roku na rok stają się zatarte i mniej wyraźne, odległe, bezszelestnie odpływające w głąb studni czasu, gdzie z każdym betonowym kręgiem mniej dociera światła.

Umierają po raz drugi?

Siedząc w samochodzie wspomniałem lipcowy wyjazd na chełmowszczyznę. Od mieszkańców małej wsi polsko – ukraińskiego pogranicza dowiedziałem się o starym, sięgającym dziewiętnastego wieku, opuszczonym cmentarzu, którego pozostałości wciąż można było odnaleźć w lesie za niegdysiejszym wygonem. Wejście dawno zarosło przydrożnymi krzakami. Przebiłem się przez nie i stanąłem przed porośniętymi kożuchem bluszczy garbami mogił, z rzadka już zwieńczonych śpiącymi resztkami ocalałych nagrobków. Wśród nich, wciśnięty między drzewa, wciąż na stanowisku, trwał nieznacznie pochylony prawosławny krzyż. Późnopopołudniowe słońce bezlitośnie obnażało wpływ czasu, wyrżnięty deszczem i mrozem w poszarzałym drewnie słupa i poprzecznych ramion, w rdzy hufnali, w odłupanym fragmencie ukośnej belki… tym wskazującym na piekło.

Widziałem kilka starych cmentarzy, ale ten umierał w prawdziwej samotności.

             Pomiędzy próchniejącymi krzyżami wydeptywałem pierwszą od lat ścieżkę i dotykałem murszejących kamiennych pomników o czołach rytych cyrylicą. Pozostały jedynie przytarte imiona i nazwiska, wciśnięte w nawiasy dat narodzin i śmierci, tylko tyle… a może aż tyle? W końcu ocalały, przetrwały na przekór wszystkiemu i trwają, choć prawie bez nadziei, że ktokolwiek z bliskich tu dotrze.

Zdziwiłem się jednak kilka metrów dalej. Na czterech mogiłach, ledwie kopczykach pokrytych mchem, w przesianych przez gałęzie promieniach słońca błysnęły czerwienią wypalone znicze. Wyblakłe, wrośnięte w warstwę liści szkło wskazywało, że choć leżały tu już parę lat, to i tak były dowodem, że dotarł tu ktoś, kto żył w naszych realiach, szukał swoich korzeni… I znalazł… A może wypalone znicze to ślad wizyty starego człowieka, który pragnął przed śmiercią raz jeszcze ujrzeć miejsce pochówku przodków? Kim był, byli? Tego już się nie dowiemy, los oskalpował te groby z pomników, krzyży, napisów…

Za ścianą przydrożnych krzewów wolno przejechał traktor, ciągnąc podskakującą na wybojach pustą przyczepę. Taak… Kołowrót życia i śmierci toczył się niewzruszony. Podniosłem głowę i zobaczyłem przed sobą prosty krzyż. Powalony przez czas leżał wsparty na jednym z krótszych ramion, drugie w niemym proteście wbijał w niebo. Przypominał ciężko ranionego człowieka, który resztką sił próbuje zaczerpnąć haust powietrza, ale nie pozwalają na to przestrzelone płuca. Czyżby znajdowały się tu również inne niż prawosławne mogiły? Być może potwierdza to kilka małych krzyży, wyrastających nieopodal wprost z leśnego runa, jak nieme morskie latarnie, wskazujące bezimienne dziś miejsca pochówku.

Przygraniczne cmentarze. Wiele z nich czas i polityka wymazały z oblicza ziem. Dziś ocalałe na obszarach odzyskanych nie stanowią już tak głębokiego źródła niepewności
 i obaw – nikt już macewami nie brukuje ulic. A te za Bugiem? Przemiany polityczne sprawiły, że wspomnienia uzupełniamy, choć w skromnym zakresie, możliwością ratowania naszych nekropoli.

Ale niezależnie gdzie są usytuowane, cmentarze pozostaną dostępnym, wymownym świadectwem współistnienia człowieka obok człowieka. Pozostaną miejscem powrotów i poszukiwań tożsamości, własnej historii i dzieciństwa, bez względu na to, czy nagrobki pokrywa cyrylica, gotyk, jidysz, czy polski. „Przeszłość sama odchodzi, nie trzeba jej niszczyć. Sama potrafi także wrócić1.

Przez szybę samochodu zobaczyłem wyłaniającą się z mgły znajomą sylwetkę. Odpaliłem silnik. Czas wracać do życia.

1 Hanna Kowalewska; „Tego lata, w Zawrociu”                   

Dariusz Szuirad Zajączkowski                                               

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Szuirad · dnia 24.10.2014 05:09 · Czytań: 630 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 4
Komentarze
al-szamanka dnia 24.10.2014 10:39 Ocena: Świetne!
Świetnie napisany tekst, Szuirad.
I doskonale podsumowany cytatem:
Cytat:
„Prze­szłość sama od­cho­dzi, nie trze­ba jej nisz­czyć. Sama po­tra­fi także wró­cić”
, który akurat tu okazuje się być niejako spoiwem całości.
Mgła.
Uwielbiam mgłę, a Ty posłużyłeś się nią znakomicie.
W zależności od tego co opisujemy, może być wesoła, obiecująca, dramatyczna i zawsze tajemnicza.
U Ciebie jest smutna, ale jednocześnie ciepła i czuła. Nostalgiczna.
I doskonale otwiera wrota tekstu. Tego, co chciałeś nam pokazać, o czym chciałeś wraz z nami powspominać, potrwać w tym.
Piękny język i poetyckie opisy.
Po prostu chwyciło za serce.

Pozdrawiam w zadumaniu :)
Szuirad dnia 25.10.2014 07:45
Dzięki Szamanko
Mgła nie pierwszy i nie ostatni raz wysnuwa się spod pióra. To jest naprawdę COŚ magicznego. Może wciągnąć i zmienić i skonfrontować ze wszystkim co skrywa lub co nam się wydaje, ze4 skrywa...
pozdrawiam sobotnioulotniomgliście
Sz
Izolda dnia 25.10.2014 20:30
Wprowadzasz nas, Szu, swoim tekstem w zbliżające się Święta, które u nas nie z niebem, a z głęboką ziemią związane. Taki już nostalgiczny jesteśmy naród. Atmosfera u Ciebie bardzo zróżnicowana, to ulotna, wraz z mgławicami szkląca oczy, to głęboko wkopana w ziemię zapomnianych cmentarzy, to fruwająca z liśćmi nad głową, prowadząca gdzieś wyżej, to budząca przemyślenia celnym podmuchem wiatru o naszym genie, wszczepionym mocno (ciekawe czy u naszych dzieci też tak samo się objawi?).
Bardzo cenne było prześledzić drogę Twojego jesiennego pióra, pobudzić dzięki namalowanym obrazom, własne przesuwające się przed oczami.
Szuirad dnia 25.10.2014 22:26
Izoldo
dziękuje za komentarz
Zwróciłaś mi uwagę na zróżnicowanie, nie dostrzegałem tego tak wyraźnie...
A geny naszych dzieci? Odezwą się na pewno inaczej, jak i my inaczej podchodzimy do tej kwestii w stosunku do rodziców. Takie jest prawo następnych pokoleń, ich świat już jest innych, narazie się nim zachłystują. Poczekajmy, wrócą do korzeni

pozdrawiam
Sz
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
ApisTaur
29/09/2022 22:45
Zbigniew Szczypek rany/ tak dawno tu nie buszowałem/ więc… »
ApisTaur
29/09/2022 22:26
czas każdego załatwi/ nie zawsze po cichu/ mi coraz bardziej… »
Sirpions
29/09/2022 22:18
alt art-oszust, Marek Gajowniczek-ten to produkował… »
ApisTaur
29/09/2022 22:13
Sirpions swoją metrykę spaliłem/ byle wszystkim na… »
Sirpions
29/09/2022 22:09
Pan (Jezus?) nie uważał ludzi za psy, bo stworzono ich na… »
Sirpions
29/09/2022 22:06
Widać, że nie bardzo masz o czym pisać. Banalna opowiastka o… »
Sirpions
29/09/2022 22:03
Ciekawa historia z tym Pawłem. Opowiadanie traktuję jako… »
Sirpions
29/09/2022 21:56
Kolejny nudny tekst. »
Sirpions
29/09/2022 21:55
W sumie nudna opowiastka. »
Sirpions
29/09/2022 21:35
Co ty za pierdoły pociskasz ? Straszenie dzieci topielicami,… »
Marek Adam Grabowski
29/09/2022 21:20
To jedne z najprzyjemniejszych komentarz jakie miałem pod… »
wolnyduch
29/09/2022 21:17
Pięknie o tym, iż lato nas żegna, ale mimo tego mając bliską… »
Sirpions
29/09/2022 21:17
Nie chcę bana. Chcę, żeby mnie wykreślono i moją radosną… »
Tjereszkowa
29/09/2022 20:47
Hej, Marku! Wiadomość o dedykacji sprowadziła mnie na stare… »
gaga26111
29/09/2022 20:04
Dziękuję ludzie ???? Cieszę się że możemy czuć.… »
ShoutBox
  • zawsze
  • 27/09/2022 20:50
  • pozdrawiajki!
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
  • ajw
  • 19/09/2022 17:30
  • Nastrojowe :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas