Jeżeli przy zderzeniu książki i głowy pozostaje pusty dźwięk... - Dominika289
Publicystyka » Eseje » Jeżeli przy zderzeniu książki i głowy pozostaje pusty dźwięk...
A A A
Wbrew temu, co głosi się w dzisiejszych czasach, instytucja książki nie umarła. Z badań Biblioteki Narodowej wynika, że 56% Polaków czyta książki, jest to najpowszechniejsza forma kultury w naszych domach- na jedną rodzinę przypada 180 egzemplarzy. Zmienia się wyłącznie forma samej książki i nasz stosunek do niej. W myśl zawartego w tytule eseju cytatu niemieckiego satyryka i krytyka sztuki, Georga Christopha Lichtenberga, postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy w erze techno i prostych przyjemności potrafimy jeszcze czerpać radość i wiedzę z czytania.

Ginęły państwa, społeczeństwa, plemiona i narody, a książka pozostała. Rośnie ona i rozwija wraz z postępem ludzkości- słowa Aleksandra Hercena zdają się idealnie opisywać rozległą historię książki. Ciekawe jest, że w starożytności, kiedy wzrosło zapotrzebowanie na słowo pisane, księgarz- nakładca na swój własny koszt, a pracą niewolników, powielał liczbę egzemplarzy określonych dzieł. Ich autorzy nie dostawali z tego tytułu żadnych honorariów, a korzyści materialnych mogli się spodziewać jedynie ze strony swoich ewentualnych mecenasów. Wynika z tego, że tylko ludzie będący z powołania pisarzami, mający coś wartościowego do przekazania porywali się na ten czyn. Wydaje się to aż niemożliwe teraz, gdy autorzy poczytnych tytułów dorabiają się fortun na sprzedaży swoich często niewiele niosących utworów. Takie "dzieło" może napisać każdy, kto ma odrobinę wyobraźni, tupetu i umiejętności. Średniowiecze także nie było epoką przełomową w rozpowszechnianiu literatury, poza bibliotekami klasztornymi było niewiele takich ośrodków, a zamożni ludzie częściej gromadzili księgozbiory dla samego ich posiadania niż dla zawartości naukowej. Dopiero renesans i rosnący dobrobyt patrycjatu stworzył duży popyt na książkę: jedni sięgali po nie z pociągu do kształcenia się, drudzy naśladowali modę na czytanie. Z chwilą wynalezienia przez Gutenberga druku sprzedaż książek przeszła do rąk świeckich, w XVI wieku zaczęła być ona jedną z ważnych gałęzi manufaktury. Dwieście lat później masowa produkcja, poddana prawu kapitalistycznej konkurencji, już na dobre uczyniła z książki towar, przedmiot handlu i spekulacji. Szukając szybkiego i łatwego zbytu wydawca przestał dbać o treść podporządkowując się gustowi klas posiadających lub niewybrednemu smakowi drobnomieszczaństwa. Prasa wynaleziona przez Koniga, która sprawiła, że liczba odbitek ze 100 wzrosła do 1600 na godzinę zwieńczyła proces odbierania książce elitarnego statusu, czego owoce dziś zbieramy. Przychodzi mi na myśl pytanie, czy owoce te na pewno są dla nas zdrowe i nie pozostawią niestrawności. Podczas gdy w dziewiętnastowiecznej Polsce ku uciesze tłumów palono na stosach "bluźniercze" książki z lisy ksiąg zakazanych przez Kościół, tak obecnie najgorsze idiotyzmy oraz pozycje kontrowersyjne sprzedają się jak świeże bułeczki i robią furorę, także wśród pseudoelit.

Wbrew pozorom książka nie skończyła swojej kariery, wciąż wymyślane są nowe formy jej wydania, wymuszane przez media. Na Dalekim Wschodzie wytworzył się nowy gatunek literacki- powieść komórkowa. Powstała nawet SMSowa wersja Biblii, a pamięć nowoczesnych telefonów pozwala na przechowanie kilkuset e-booków w postaci plików PDF. Jednak największą potęgą w szerzeniu słowa pisanego jest Internet. W popularnych sklepach internetowych dostępnych w Polsce najważniejszą kategorią są "książki", a przeglądarka Google zapowiada wprowadzenie do swoich zasobów piętnastu milionów pozycji książkowych z pięciu światowych bibliotek. Ponadto nasz kraj może się poszczycić także Polską Biblioteką Internetową. Wynika z tego, że Internet nobilituje książkę, nie jest jej wrogiem, lecz zwyczajnie jest nastawiony na szybki przepływ danych. Wszystko to wygląda pięknie, aczkolwiek boję się, że zostaniemy całkowicie zalani (o ile już nie jesteśmy) literaturą niskich lotów, a szukanie perełek stanie się równie trudne, jak szukanie igły w stogu siana. Co bowiem czytają Polacy? Badania pokazują, że w 2002 roku w dziesiątce najczęściej sprzedawanych książek obok Biblii i standardowego zestawu lektur (Pan Tadeusz, Lalka, Quo Vadis) prym wiodą serie Władca Pierścieni, Harry Potter oraz romanse Harlequin. Wniosek: sięgamy po książki, do których jesteśmy zmuszani w szkole oraz te, których wydawca postarał się o dobrą promocję. Stragany ustawiane w hipermarketach wabią raczej grą kolorów niż treścią prezentowanych tytułów. Obciążeni obowiązkami w pracy, w szkole, a także otumanieni przez media zadowalamy się tekstami, które nie wymagają od nas większego myślowego wysiłku, za to tworzą w naszych głowach chore wyobrażenia o rzeczywistości. Zastanawiam się, do ilu rozwodów i zawodów doprowadziły wpajane w tzw. romansidłach hasła, że życie jest usłane różami, mężczyzna przez całe życie powinien nosić kobietę na rękach, a miłość przetrwa ABSOLUTNIE każdy kryzys. Oczywiście wszystko to powinno dziać się w idealnym świecie, z idealną pracą, domem i psem. Kobiety uczą się przez lekturę takich książek naiwności, nie mogą się odnaleźć w prawdziwych sytuacjach. Na podobnej zasadzie działa seria Harry Potter, z tą różnicą, że swe plony zbiera nie wśród spragnionych wiecznej miłości czytelniczek, lecz wśród dzieci. Nie mogąc nadziwić się temu fenomenowi, odwiedziłam kilka portali z wypowiedziami na ten temat różnych grup społecznych. Jedni doszukują się w tytułowym bohaterze antychrysta, szatana, drudzy nowego zbawiciela i chyba nie wymaga to już mojego komentarza. Niezaprzeczalną prawdą jednak jest, że książki o młodym czarodzieju uczą, że ze złem walczyć można TYLKO czarami, inaczej się nie da. A ja bym wolał dać złu w łeb naturalnie- napisał pewien internauta, pod czym obiema rękami się podpisuję. Inną sprawą jest, że obliczono, iż Harry Potter kłamie w całej sadze 170 razy, za co nigdy nie jest potępiony, a psychologowie ostrzegają, że natężenie magii oraz przemocy może nadwyrężyć wytrzymałość dziecka, doprowadzić do emocjonalnego rozchwiania, a w rezultacie przyszłej niemożności odróżnienia fikcji od rzeczywistości. Książka wszystko potrafi- chciałoby się powtórzyć w tym momencie słowa Kornela Makuszyńskiego. To, jak duży wpływ ma na umysły czytelników dana publikacja dobrze ilustruje także fakt, że po wydaniu w 1774 roku Cierpień Młodego Wertera przez Europę przeszła wzmożona fala samobójstw, a ludzie przez lata inspirowali się promowaną tam miłością romantyczną (tak jak książkowi Stanisław Wokulski z Lalki, Hrabia z Pana Tadeusza czy Gustaw, bohater Dziadów).

Skoro wiemy już, czym grozi lektura płytkich utworów, pora zastanowić się co dzieje się w momencie, gdy dobrą książkę odbieramy opacznie. Bowiem ktoś powie, że czytać każdy umie, zaprawdę mało kto czytać potrafi- stwierdził niegdyś Cyprian Norwid. Otóż, jak nietrudno się domyśleć, powstają wtedy same nieporozumienia- najlepszym przykładem jest lista lektur szkolnych i wybranie noweli Prusa Antek jako literaturę odpowiednią dla czwartoklasistów. Ciekawi mnie, czy osoby (podobno wykształcone) odpowiedzialne za spis owych lektur są pewne, że sceny kiedy to siostra tytułowego bohatera jest wkładana na trzy zdrowaśki do pieca i wyjmowana z niego rozżarzona jak węgielek to idealna czytanka dla jedenastoletniego dziecka. Wiele herezji wynikających z nieumiejętnej interpretacji opowiada się także chociażby na temat Lalki, wspomnianych wcześniej Cierpień Młodego Wertera (jakoby ich głównym tematem była gorąca miłość) czy Pana Tadeusza, którego uznaje się omylnie za epopeję narodową. Co najgorsze, błędna wiedza w dalszym ciągu jest przekazywana w szkołach z pokolenia na pokolenie i próżno wyczekiwać, że ten nieszczęsny łańcuch kiedyś się urwie.

Książka nie umarła, a nawet wręcz przeciwnie- naciągana beletrystyka święci triumfy. Opłakany jest zaś stan samych czytelników, którzy mają poważne kłopoty z rozumieniem czegokolwiek, co wymaga od nich odrobiny wiedzy i uruchomienia logicznego myślenia. Niegdyś czytano dzieciom na dobranoc baśnie, które zawierały w swej symbolice ważne wskazówki jak żyć, natomiast obecnie maluchy sadza się przed telewizorem i puszcza im spreparowane przez Walta Disneya i spółkę kolorowe obrazki całkiem odarte z tych znaczeń. Nie twierdzę, że telewizja jest złem XXI wieku, lecz z pewnością to tylko zastępcza rozrywka dla mózgu, która nie angażuje ani wyobraźni, ani fantazji, ani często w ogóle głowy, ponieważ wszystko w niej jest jednoznaczne i brak miejsca na nasze domysły. Posłużę się słowami Jarosława Iwaszkiewicza: Kino, telewizja narzucają nam obraz, nie pozwalają go uzupełnić na swój sposób. Książka utwierdza naszą indywidualność, wybrania naszą osobowość przed atakiem wszystkiego, co brutalne, napastliwe w naszej dzisiejszej kulturze. Jesteśmy PRZYZWYCZAJENI, że wszystko mamy szybko, bez większego trudu, podane jak na złotej tacy. Nastawieni w ten sposób nigdy nie sprostamy wymogom ambitnej literatury. I cóż z tego, że niegdyś tylko niewielki procent ludności był piśmienny, skoro znał i rozumiał on więcej pozycji książkowych niż my wszyscy posiadający umiejętność składania liter razem wzięci!...
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Dominika289 · dnia 15.10.2008 11:06 · Czytań: 997 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 8
Komentarze
valdens dnia 17.10.2008 12:55 Ocena: Bardzo dobre
Napisane zawodowo, czyściutko, zgrabnie, ale nie zmienia to faktu, że z kilkoma tezami postawionymi przez autorkę się nie zgadzam. Zwyczajnie się nie zgadzam. Z tym np.:
Cytat:
autorzy poczytnych tytułów dorabiają się fortun [...] Takie "dzieło" może napisać każdy, kto ma odrobinę wyobraźni, tupetu i umiejętności.
czyżby? a jeśli tak, to dlaczego setki tysięcy autorów próbuje, a na palcach można policzyć tych, którym się to udało? za bardzo uproszczasz sprawę moim zdaniem

Ostatnie zdanie:
Cytat:
I cóż z tego, że niegdyś tylko niewielki procent ludności był piśmienny, skoro znał i rozumiał on więcej pozycji książkowych niż my wszyscy posiadający umiejętność składania liter razem wzięci!...

zwłaszcza przez ten wykrzyknik przyprawia mnie o uśmiech :D i też jest odrealnione. cóż rozumiał taki mnich średniowieczny? że Słońce krąży wokół Ziemi?
W ogóle ten pomysł, że Oświecenie i wynalazek Guttenberga zabiły wartościową literaturę, to nonsens. W moich oczach literatura nigdy nie miała się gorzej niż w średniowieczu i żaden wynalazek nie mógł tego upadku pogłębić.

Tekst oceniam na bdb, ale to za warsztat, technikę.
Dominika289 dnia 17.10.2008 17:28
Dziękuję za komentarz- zauważyłam, że dłuższe teksty głównie się omija, a tu jednak ktoś raczył nie tylko przeczytać, ale i skomentować!. I już przechodzę do rzeczy. Po pierwsze, zgadzam się z tym, że przesadziłam pisząc, że każdy może wydać książkę; zdaję sobie sprawę z obowiązujących w światku pisarskim zasad. Ale to nie znaczy, że na rynku nie ma szmatławców :) I nie jest to winą autorów czy wydawców, lecz czytelników, którzy czują zapotrzebowanie na literaturę łatwą, przyjemną, nic nowego nie wnoszącą. Wydawcy są tego świadomi, wydają pełno bubli i trzepią grubą kasę :]

Co do średniowiecza- będę bronić. Mediewistą ani specem od żadnej innej epoki nie jestem, jednak zdaje mi się, że myślenie o wiekach średnich jak o czasie wszędobylskiej ciemnoty jest zgubne. Wiem, że powszechnie w szkołach się tak uczy, jednak to dopiero Hegel w XIX w. wpadł na tak szalony pomysł, by poustawiać epoki dialektycznie, w sensie: antyk dobry, średniowiecze złe, renesans dobry itd. I chyba TO dopiero jest uogólnienie. Poza tym, myślę, że takiemu mnichowi wiedza o astrologii była naprawdę G potrzebna, ważne, że literaturę, filozofię, grekę i łacinę miał w małym paluszku :) Bo miał!

Dziękuję :)
valdens dnia 18.10.2008 11:58 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
takiemu mnichowi wiedza o astrologii była naprawdę G potrzebna, ważne, że literaturę, filozofię, grekę i łacinę miał w małym paluszku
W zasadzie tak, ale zastanawiam się teraz - po co? Przecież wystarczyłaby mu znajomość Katechizmu Kościoła Katolickiego oraz obsługi różańca.
Myślę, że Ty znowu upiększasz. Realia były bardziej zbliżone do tego, co ja mówię. Czyli, kilku mnichów na tysiąc rzeczywiście znało tę literaturę, filozofię i trochę świata, a reszta znała tylko brewiarz, różaniec, swoją celę i ogródek przyklasztorny.

Ok, a co z całą resztą społeczeństwa? Zastanawiałaś się nad tym, co by było, gdyby istniała maszyna czasu i mogłabyś ze swoimi damskimi mądrościami przenieść się, choćby na krótki czas, w tamtą epokę? Stawiam 10:1, że skończyłabyś na stosie jako czarownica.
(ale nic do Ciebie nie mam)
Dominika289 dnia 18.10.2008 12:29
A więc w porządku, pójdźmy na kompromis. Ustalmy, że wykształconych ludzi w średniowieczu rzeczywiście było mało, ale jak już taki się trafił, to wiedzę miał tak gruntowną (w zakresie nauk humanistycznych), że dzisiejsze tzw. "elity" się nie umywają. Taaak... Myślę, że społeczeństwa mieszać nie musimy, gdyż w swoim eseju z góry podzieliłam ludzi na piśmiennych i niepiśmiennych, doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że faktycznie było ono ciemne. Ale przecież tak samo było też w innych epokach, dopiero później się to zmieniło.

"Damskie mądrości" pheh :D Kolego, zabrzmiało mi to lekko ironicznie...! A to, o czym piszę to nie są "mądrości" tylko, to czego mnie uczono (i nadal uczą) w szkole, sama sobie nie wymyśliłam niczego ;) Pozdrawiam ;)
valdens dnia 18.10.2008 12:36 Ocena: Bardzo dobre
Ba, nawet lekko szowinistycznie, ale co tam... Musiałem podkreślić, że kobiety były bardziej łatwopalne.
Mam nadzieję, że się nie gniewasz? :shy:
Dominika289 dnia 18.10.2008 12:43
Aaaaa, łatwopalne, to zmienia postać rzeczy, trzeba było tak od razu! :D Trudno się z tym nie zgodzić, oczywiście, że się nie gniewam ;p
Jaga dnia 11.11.2008 12:31 Ocena: Bardzo dobre
haha, jasne ,że bardziej łatwopalne: długie włosy i więcej tłuszczyku:):)
Świat się zmienia i czytelnicy też. Jak to pięknie ujął Kapuściński "nasza cywilizacja zaczęła się pismem obrazkowym i do pisma obrazkowego dąży" :)
Jednak zgadzam się z Valdensem. Dzieła nie może napisać każdy, choćby nawet stanął na jednej ręce na taborecie. Próbowałam, nie działa:):):)Ale może za krótko stałam...;)
ginger dnia 11.11.2008 12:54 Ocena: Bardzo dobre
"(Pan, Tadeusz, Lalka, Quo Vadis)" - o jeden przecinek za dużo, chyba, że to jakieś nowe dzieła, które nie są mi znane :D
Tekst warsztatowo bardzo dobry, ale też nie mogę się co do wszystkich treści zgodzić. Ja generalnie rzecz biorąc jestem wrogiem uogólniania - każdy człowiek jest inny, ma inne możliwości i predyspozycje, i jego stosunek do książek jest indywidualny. Ja miałam szczęście i miłości do czytania od kosza na pościel (inni mieli kołyski...) uczono.
Ale tekst ciekawy, dobrze się czytało - bdb.
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Yash
07/10/2022 00:18
"zaczęły powstawać przez czysty żart" »
allaska
06/10/2022 23:35
Anno Bardzo dziękuję za słowa. Ostatnio próbuje siebie też w… »
Zola111
06/10/2022 21:58
Abisiu, bardzo Ci dziękuję. Przeczuwałam, że Mama już… »
annakoch
06/10/2022 20:42
Świetny pomysł, świetny tekst w naturalistycznym stylu.… »
Yaro
06/10/2022 18:45
Dziękuję stare sprawy już nie ważne. Pozdrawiam… »
Milena1
06/10/2022 18:33
Czyli cząstka pierwszej prawdy przeskakuje na kilka prawd.… »
TakaJedna
06/10/2022 18:27
Yash, a można jaśniej? Bo ja nie rozumieć. Jaki żart?… »
Yash
06/10/2022 12:45
Zaglądam tu w drodze rewanżu zakładając przed zaglądnięciem,… »
Majster89
05/10/2022 22:37
dzięki ;) pozdrawiam »
Wiga
05/10/2022 21:08
Miło poczytać dobry tekst Pozdrawiam ciepło »
Wiga
05/10/2022 20:36
Pięknie trafiasz w moją wyobraźnię »
Dobra Cobra
05/10/2022 19:51
Jednak nie jest łatwo być gęśmi, czyha na nie wiele pułapek… »
Dobra Cobra
05/10/2022 19:48
Nie pisz z rzadka, pls. Piękny utwór liryczny w sam raz… »
allaska
05/10/2022 18:14
Dziękuję Wszystkim za ślad pod tekstem bez tekstu;) :)»
allaska
05/10/2022 18:13
Berele dziękuję. Wolny duchu być może masz rację:)»
ShoutBox
  • TakaJedna
  • 04/10/2022 10:38
  • Jasne, bo to miejsce na takie rzeczy. Bez odbioru, o przepraszam: bo.
  • Berele
  • 04/10/2022 10:24
  • Ministerstwo Spraw Zagranicznych msz
  • TakaJedna
  • 04/10/2022 09:41
  • Takie małe pytanie przy wtorku: co to za moda pisać skrótami? Pytam o "msz". Moim skromnym zdaniem - ani to trudne, ani skomplikowane... Ktoś coś (jak to się mówi)?
  • zawsze
  • 27/09/2022 20:50
  • pozdrawiajki!
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas