Sweetfocia z hipsterem - labedz
Proza » Obyczajowe » Sweetfocia z hipsterem
A A A

 

Pyta mnie, czy może sobie ze mną samojebkę pierdolnąć.

To dobrze, pomyślałem jako polonista z wykształcenia, że nie powiela się u nas terminologii brytyjskiej bez opamiętania i słowo selfie nie wlazło do języka aż po samą dupę, a sweetfocia była, zaszalała, a teraz też już wyszła z mody. Ale samojebka? Chyba kojarzy mi się nieco z pornosami, więc też nie jestem pewien, czy czasem nie uśmiecham się trochę.

Miała szesnaście lat i wcale na mnie nie leciała, ale chciała mieć pewnie coś w rodzaju pamiątki z zoo, pomyślałem. Godzina siódma czterdzieści sześć, światło już rozstawione, dźwiękowcy poukrywali anteny strategicznie, reżyser (tfu, realizator, nie reżyser. Jakby go nazywać reżyserem, trzeba byłoby mu płacić tantiemy, a przecież to serial telewizyjny z kuriozalnego gatunku – stworzonego zresztą przez właścicieli stacji chyba tylko po to, by właśnie nie płacić tantiemów i swobodnie móc kręcić bzdury sprzedawane masom ku uciesze – scripted docu, a nie fabuła) dopija kawę dopalając czwartego już papierosa. Za czternaście minut mają ruszyć zdjęcia, a ja mam wszystkich głównych grających z pierwszego wątku jeszcze w garderobie.

Ale była dyrektywa – bachory mają czuć się na planie swobodnie, żeby chciały tu wracać, bo w końcu to serial o szkole, więc kto ma grać, jak zniechęcimy wszystkie dzieciaki w mieście, więc staję koło niej jak małpa do kadru na tyle dalekiego, na ile pozwala jej wyciągnięta przed siebie nieproporcjonalnie jeszcze, jak to u nastolatki, długa ręka, i uśmiecham się głupawo. Ona niemal kładzie głowę na moim ramieniu i układa usta w dziubek, a potem słychać sztuczny, cyfrowy dźwięk niby migawki telefonu.

Kolejny zadowolony klient. Tylko nie wrzucaj tego na fejsa, proszę. A mogę pana dodać – słyszę w odpowiedzi – do znajomych na fejsie? Mówię więc, że nie ma mnie na fejsie, bo i faktycznie, nie ma mnie tam już od dawna, a właściwie od kiedy obejrzałem The Social Network. To pan nie istnieje, zaczyna rechotać. I chyba ma trochę racji. Nie wrzucę na fejsa, luzik – dodała, gdy już się pośmiała – poleci na snapie.

Snapchat. Dla mnie pojęcie z szuflady typu czarna magia, a słyszałem o tym tylko przy okazji artykułu o sextingu, takiej formy uprawiania bezpiecznej miłości przez właścicieli smartfonów. Pocieszające jest chociaż to, że fotka nie będzie wisiała w sieci na wieki, a ulegnie autodestrukcji po kilkudziesięciu sekundach od opublikowania, jeśli dobrze rozumiem.

A właściwie czemu chciałaś mieć ze mną fotkę? Musiałem zapytać, nie wiedzieć czemu. To usłyszałem: bo ja też chciałam wrzucić sweetfocię z hipsterem.

Ale może by tak od początku, jeżeli właściwie jest jakikolwiek początek.

Czas i miejsce akcji: Kraków.

Miejsce, bo wiadomo, ale dlaczego, zapytasz pewnie, czas? Bo tak, Kraków to pojęcie, którym można określać też i czas. Tu wszystko ma specyficzny rytm i wcale nie przemija linearnie. Ani nie cyklicznie. Są tu miejsca, w których czas się zatrzymał, a są takie, w których przesunął się nie wiadomo gdzie. Albo przebiega niejako obok.

Tu jest tygiel. Magiel pojęć, kultur i mentalności. Gigantyczna pralka bębnowa, w której ciągle i na okrągło ze wszystkimi się pierzemy.

Zdjęcia ruszyły, scena się kręci, więc mam trochę luzu, idę zapalić.

Na krzesłach ustawionych nonszalancko przed cateringiem siedzi para nastoletnich gejów, którzy akurat nie grają w pierwszej scenie, więc gruchają sobie jak dwa gołąbeczki. Ucieszyli się, jak wyszedłem zapalić, bo lubią mnie i chętnie do mnie zagadują.

Nie, nie cieszy mnie to, że mnie lubią.

O jeny, a myślałem, że hipsterzy nie palą już gotowych papierosów, tylko wszyscy skręcają, słyszę od jednego z nich, gdy odpalam wyciągniętego z paczki camela.

Co wy macie z tym nazywaniem mnie hipsterem, już drugi raz dzisiaj to słyszę, pytam udając irytację, żeby ukryć, że mam to w dupie.

No jak to, a nie jesteś hipsterem? Nosisz brodę, ubierasz się oryginalnie, niemodnie, po swojemu, widać, że jesteś indywidualistą, odpowiada drugi. W lusterku zaparkowanego nieopodal samochodu kogoś z ekipy zerkam na długość zarostu na mojej twarzy, ktoś kiedyś powiedział, że jestem podobny do Toma Cruise’a, nie tylko z powodu wyglądu, ale przede wszystkim z powodu bezczelności i pewności siebie, sprawdzam przy okazji.

No to mówię im, że jak od dwóch tygodni codziennie wstaję na zdjęcia o piątej trzydzieści, żeby siedzieć na planie bez sensu do dwudziestej, jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, a jak coś pójdzie nie tak, to do dwudziestej pierwszej, a czasem dwudziestej drugiej, no więc jak wstaję o piątej trzydzieści, to staję przed dylematem czy umyć zęby czy się ogolić, bo na jedno i drugie to mi czasu nie wystarczy, więc wybieram zęby. A nie, że noszę brodę. Po prostu się nie golę. A modę pierdolę, bo to jest tak już wykolejone zjawisko, że to dobre już tylko dla peda… A nie wiem dla kogo już.

No właśnie, sam widzisz – mówi mi ten pierwszy, i robi maślane oczy do mnie – to jest zajebiście hipsterskie.

Kraków, Kraków, dawna stolica Polaków. Dziwne miasto, które jest prowincją w stosunku do stolicy, ale kompleksy z tego wynikające ukrywa pod maską antykonsumpcyjnej alternatywy. Od cholery tu pozabudżetowych teatrów, dziwacznych niekomercyjnych przedsięwzięć artystycznych, których wartość estetyczna jak tak duża, że aż żadna, studentów, którzy silą się na pozę bardziej wartościowych, zdolnych i inteligentnych, niż są i kiedykolwiek będą w rzeczywistości, dekadentów chlejących w niszowych knajpach, tak niszowych, że starają się tam chodzić wszyscy, oryginałów, którzy zrobili filozofię z ubierania się w lumpeksach, ekspertów od sztuki, którzy sami nigdy nic nie tworzą, no i pedałów, których jest tu najwięcej w Polsce, jak wynika z jakichś badań socjologicznych, chyba wprostowych albo politykowych. W końcu – znacie jakieś polskie miasto, w którym kamienica, w której było kilka klubów gejowskich, zawaliłaby się w pewien weekend pod natłokiem odwiedzających je klientów? A w Krakowie to się zdarzyło. Na ulicy Wielopole.

Po drodze biorę sobie kawę z cateringu i dolewam dużo więcej mleka, bo to już trzecia dzisiaj; idę do biblioteki. Tak, nasza rozbudowana scenografia przypominająca surrealistyczne w pojechaniu aranżacje z Ikei, a przedstawiająca szkołę w najmniejszych detalach, przewidziała także bibliotekę. Rzadko gramy w tym pomieszczeniu, bo kto tam jeszcze w życiu czyta książki, a w szkołach to już w ogóle, ale pomieszczenie to znajduje się w centrum planu i prawie nigdy w kadrze, więc wszyscy z ekipy, którzy nie biorą udziału w scenie, a muszą być blisko na wszelki kurwa wypadek, przesiadują tam i zabijają czas. Są tam już obaj chłopcy z obsługi planu i dłubią w nosach, asystent oświetleniowca podziwia skleconego z mozołem skręta, scenograf śpi na podłodze, a rekwizytor gra w coś na komórce. W momencie gdy wchodzę tam ja, opiekun planu (czytaj: pastuch od statystów), nasza mała loża szyderców jest niemal w komplecie. Brakuje tylko Michała, pi-arowca, planowego fotosisty, odpowiedzialnego za promocję serialu w sieci.

I po chwili także i jego nie brakuje. Michał przywitał się z wszystkimi po kolei, rzucił torbę z aparatem i obiektywami w kąt, usiadł przy stoliku i wyciągnął laptopa. Piętnaście minut później pyta mnie, czy wiem, że jestem na Facebooku.

Jak mu odpowiadam, że nie wiem, to pokazuje mi zdjęcie małolaty z dzisiaj, podpisane sweetfocia z hipsterem.

Nie dziwię się zbytnio, komentuję jedynie, że czemu, do cholery, z hipsterem niby. To Michał na to, że się nie znam, ale pasuję do hipsterskiego archetypu jak ulał. Chyba olał, odpowiadam. No to Michał odpala przeglądarkę, wyszukuje w googlach artykuł Nieuchwytny hipster ze strony Polityki i zaczyna mi czytać fragmenty.

…na określenie wielkomiejskiej, lewicującej młodzieży, związanej z kulturą alternatywną, wybierającą ekologiczny, wegetariański czy nawet wegański styl życia.

Nic tu o mnie, unoszę więc brwi i robię znudzoną minę.

Według Roberta Lanhama, autora książeczki „The Hipster Handbook”, hipster to ktoś, kto ukończył liberalną artystyczną szkołę, której drużyna futbolowa nie wygrała meczu od czasu rządów Ronalda Reagana i ma jednego przyjaciela republikanina.

Uniwersytet Jagielloński jest liberalny jak katechetka a polonistyka tak artystyczna, jak tapetowanie przedpokoju.

Uwielbia termin postmodernizm, używa słów w znaczeniu ironicznym, spędza wolny czas w barach, ale nigdy w sieciowych, w których kelnerzy mają plakietki z imionami, albo gdzie gra się w rzutki. Bardzo niehipsterskie są m.in. samochody typu suv,…

A bo jak, do kurwy nędzy, żyjąc w mieście, którego lwia część urbanistyki pochodzi jeszcze ze średniowiecza, a więc jest po prostu ciasno, można kupować auta wyglądające jak czołg bez lufy?

…przedmieścia, książki z wypukłymi literami na okładce, praca na etacie,…

a ja tam nie mam nic przeciwko etatowi, tylko etaty jakoś mnie coś nie pragną. Umowy śmieciowe są wszędzie, to i ja taką mam, ale nie znaczy to, że gardzę etatem.

bożonarodzeniowe swetry z mikołajem i muzyka, którą można usłyszeć w radiu. Z definicji Nonsensopedii: „hipster to ktoś tak oryginalny, że w skali oryginalności od 1 do 10 jest siedemnastką. Brzydzi się komercją i nie słucha zespołów, których nazwę da się wymówić”.

Taaa. Ciekawe o kim tego nie można powiedzieć.

Ideowa otoczka, która dawniej towarzyszyła hipsterom, dziś się ulotniła, zastąpiona przez nutę dekadencji i hedonizmu. Równouprawnienie, ekologia, tolerancja dla mniejszości to rzeczy zbyt oczywiste, by o nich mówić. Nie bardzo jest przeciwko czemu się buntować, zresztą bunt to już od dawna towar na sprzedaż. „Hipster to koniec cywilizacji Zachodu, kultura tak bardzo niezaangażowana, tak bardzo wyłączona, że nie może z siebie wydać nic nowego” – deklaruje Douglas Haddow w tekście o hipsterach.

A mnie się po prostu nie chce, a nie, że to tak filozoficznie. Ale postanawiam coś znowu napisać, na wszelki wypadek.

Pozostaje zabawa stylami, estetykami, trendami subkulturowymi, układanymi w indywidualny kolaż. Jednak, jak pisze amerykańska dziennikarka Julia Plevin, choć kluczowe dla hipsterów jest unikanie etykiet, metek i bycia ometkowanym, wszyscy oni noszą to samo i zachowują się tak samo. Są konformistyczni w swoim nonkonformizmie.

                Parsknąłem śmiechem, na krótkofalówkach usłyszeliśmy Wacka, kierownika zdjęć, żeby cisza była w tej bibliotece. Mówię, że gdzieś tu miałem metkę, a Michał mi na to, żebym czekał, bo teraz będzie o ubraniu.

To jest trudny styl. Trzeba sprawiać wrażenie, że człowiekowi zupełnie na modzie nie zależy. Na niewtajemniczonych hipster może sprawiać wrażenie, jakby przed chwilą wstał z łóżka (fryzura) i ubierał się po ciemku. Metki wykluczone. Kto ma wiedzieć, że to z Berlina, ten wie. Założyć można niemal wszystko. Liczy się kombinacja stylów, np. sportowego z retro albo kiczu z elegancją, dobrze widziane są cytaty z różnych modowych epok. Ale z tym trzeba uważać, bo nie każdą epokę warto aktualnie cytować. Definitywnie skończył się styl na brytyjskiego modsa, czyli marynarka, krawat śledzik, kapelusz. Trendy zmieniają się szybko, więc o każdym lepiej mówić na wszelki wypadek, że właśnie się kończy.

Ja coś tam burczę, że po prostu nie lubię chodzić na zakupy i noszę to, co mam od lat. Mieszając łachy zupełnie bez żadnego klucza, byleby było ciepło i wygodnie. Czasem niechcący coś ze sobą połączę, bo mi tak pasuje, a pół roku później widzę takie połączenie na wystawie, przypadek.

Zgodnie z hipsterską zasadą modne jest to, o czym jeszcze nikt nie wie, że jest modne, i to jest kolejna trudność, bo wielkie koncerny natychmiast przechwytują trendy. Zatrudniają cool hunterów, czyli łowców tego, co jest cool, którzy myszkują w środowiskach młodzieży. Jak pisze Bartek Chaciński w przygotowywanej do wydania książce o kulturowych niszach, hipsterzy są w sytuacji ciągłej ucieczki przed tym, co z ich stylu robią koncerny modowe i z czym za chwilę zaczyna się obnosić całe miasto. „To kultura ciągle tropiona i inwigilowana przez speców od marketingu”.

Cokolwiek hipsterzy wymyślą, w następnym sezonie trafia do wielkich sieci typu H&M czy Zara. Co o tyle upraszcza sprawę, że jest wyraźnym sygnałem, by prawdziwy hipster przestał to nosić.

                Sranie w banię, mówi wreszcie na to Misiek, z obsługi planu. Wszędzie jest, kurwa, to samo.

Pośpiech, bycie w biegu, praca na etacie są okropnie niehipsterskie. W grę wchodzą raczej wolne zawody, które pozwalają na to, by posiedzieć w kawiarni z laptopem (biały Macintosh lub MacBook). Kawiarnia powinna spełniać trzy warunki: mieć nieco ascetyczny wystrój, bezprzewodowy Internet (jednak się pracuje) i dobrą caffé latte (najlepiej także w wersji z mlekiem sojowym dla wegan).

I co, nie mów, że właśnie pijesz czarną kawę, hipsterze pierdolony, dodaje Obłęd, asystent oświetleniowca, śmiejąc się szyderczo.

W ciągu tego dnia usłyszałem słowo hipster jeszcze siedemnaście razy. Odmienione we wszystkich możliwych przypadkach. Pomyślałem, że na jutro jednak będę musiał się ogolić. Więc może wstanę o piątej zero zero.

Po zdjęciach podskoczyłem jeszcze do całodobowego pod blokiem, kupić piwo i fajki. Fajki zostawiam sobie na jutro, ale piwo otwieram na ławce pod blokiem, bo akurat siedzi na niej Kielon, kibic Wisły, sąsiad i kumpel z podstawówki. Nic innego oprócz podstawówki nie skończył. Podstawówki chyba też zresztą nie. Opowiadam mu o hipsterskim piętnie tego dnia, o dziwnych czasach i obłędzie kulturowym, w jakim tkwimy po uszy.

A chuja tam hipster, Ty zwykły piknik życiowy jesteś – powiedział Kielon. Po chwili poszliśmy do swoich mieszkań.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
labedz · dnia 01.11.2014 17:06 · Czytań: 2495 · Średnia ocena: 4,7 · Komentarzy: 26
Komentarze
euterpe dnia 01.11.2014 17:37 Ocena: Świetne!
Świetne opowiadanie. Wszystko takie realne, idealnie przedstawiona popkultura i jedna i druga. Zastanawiam się tylko, czy ten tekst nie ma charakteru dziennika? Czy sytuacje przedstawione są autentyczne, czy ewentualne podobieństwo bohaterów do jakichkolwiek postaci rzeczywistych jest niezamierzone i całkowicie przypadkowe?
Cytat:
bycia omet­ko­wa­nym

komentowanym
Pozdrawiam serdecznie, :)
Ewa
zajacanka dnia 01.11.2014 18:10 Ocena: Bardzo dobre
No i fajnie! :)
Z mody to jeszcze odpowiednie nakrycie głowy, słuchawki na uszach, takie oldskul, big one;), i koniecznie kawka w Starbuks ;)

Ironia pełną gębą! Jak na hipstera przystało...

ometkowane jest ok :)

Dobry tekst, wyśmiewający różnego rodzaju klasyfikacje, podziały...

Pedalstwo jednak zostawiłabym w spokoju: niech sobie robia co chcą. Tak sobie myślę, choć odautorskie klimaty i mi sprzyjają :)

Dobry, mocny tekst.

Pozdrawiam

a
Usunięty dnia 01.11.2014 20:24 Ocena: Świetne!
No Łabędziu piękny ptaku, ile tu Łabędzia w tym tekście...:)

Słowo hipster usłyszałam po raz pierwszy od mojej córki gimnazjalistki. Ja to starsza pani jestem, więc nie bardzo się orientuję, ale dzięki córce to i owo wiem.
No hipster z Ciebie, jak z koziej dupy trąba:) Ale to chyba akurat komplement. Równie dobrze, mogłabym siebie nazwać tak samo, bo pewne warunki tej definicji niechcący spełniam.
Skoro modny styl życia i bycia się przejadł, stworzono nowy twór, który miał być tak niemodny, że aż stał się modny. Tak to widzę. Tak czy siak, klasyfikowanie, nawet jeśli miało być nie utożsamianie się z niczym.
A gdzie tu w tym wszystkim bycie sobą prawdziwym? Czy nie lepiej znaleźć swój własny złoty środek? Ale przy tym trzeba użyć mózgu, a ten w dzisiejszych czasach, zdaje się, że jest na ciągłych wczasach, w wielu przypadkach.

No bardzo mi się podoba ten tekst ze względu na jego realność i autentyczność. A to, że dobrze piszesz, to już wiesz.

Pozdrawiam:)
labedz dnia 02.11.2014 19:54
Droga euterpe, tekst nie ma charakteru dziennika, aczkolwiek podobieństwo przedstawionych osób i wydarzeń do autentycznych jest jak najbardziej zamierzone i jak najbardziej realne. Bardzo jestem rad, że się spodobało.:)

Droga zajacanko, bardzo cieszą mnie Twoje słowa i zadowolenie z poziomu hipsterskiej ironii. A panowie pedałowie - do których absolutnie nic nie mam - mam nadzieję, że mi to wybaczą, a z tego miejsca serdecznie ich pozdrawiam.

Droga wiktorio, mody, pozy, subkultury i opozycja wobec subkultur, to jak widać, też subkultura. Czy moda. Świat zwariował, więc się nim bawmy.;) Cieszę się, że i Tobie się spodobało. A ze mnie taki hipster, jak z Ciebie starsza pani.;)

Dziękuję Wam wszystkim za wysokie noty i poczytanie.
Dobra Cobra dnia 02.11.2014 20:48 Ocena: Bardzo dobre
Dobrze kombinujesz, panie labedziu. Samo życie, niekoniecznie, jak w Madrycie. Choć tam też, co potrafię sobie wyobrazić, kręcą telenowele i seriale, gdyż plaga ta zawładnęła światem.

Historia, rzekłbym, obyczajowa, skąpana w naszych realiach. Realistyczna.

Zabawy ze słowem "pedał" są w tych czasach niebezpieczne.


Podobało się.


Ukłony,

DoCo
labedz dnia 02.11.2014 20:55
A to i owszem, niebezpieczna to zabawa, mam nadzieję, że niczego mi nie urwie przy ruszaniu tej bomby.
Cieszę się, że się podobało i że zagościłeś tu drogi DoCo.
Pozdrawiam serdecznie!
alkestis dnia 02.11.2014 21:23
Podoba się bardzo, mimo, że pisane z perspektywy odległej od mojej. Gość kosmita trochę, nie wie kto to hipster? No to jest właśnie mega hipsterskie:p

Pozdrawiam Cię:)

a
Miroslaw Sliwa dnia 03.11.2014 00:07 Ocena: Świetne!
No i jak się Łabędziu nie obrócisz, dupa z tyłu.
Z tymi wszystkimi, modami, stylami, trendami czy jak to się tam jeszcze nazywa, to w istocie można dostać na łeb.
I tak cała ta mierzwa tak się od siebie odróżnia jak jeden umundurowany chińczyk od drugiego takiego samego.
Można by jeszcze zapytać czy oni myślą tak samo, tzn. tak różnie, że tak samo, ale podejrzewam, że nie, bo oni nie mają po prostu czym myśleć. Doskonale zrobiony "Człowiek bez właściwości".
Znakomity tekst Łabędziu. Szacun. Aczkolwiek mało wesoło.
Pozdrawiam serdecznie.
labedz dnia 03.11.2014 01:20
Droga alke, no właśnie, jak nie hipsterskie, jak hipsterskie?
Fajnie, że zajrzałaś i ślad pozostawiłaś.

Drogi Mirku, dokładnie tak jak mówisz, dupa zawsze z tyłu, a człowiek bez właściwości. Znak czasu? Oby nie. Mądrze mówisz i ciekawie odczytujesz, miło Cię tu widzieć.

Dziękuję za wysokie noty i uwagę, pozdrawiam!
Brat Pianisty dnia 05.11.2014 18:59 Ocena: Świetne!
W kwestii hipsterstwa nic nowego nie napiszę. Nadmienię tylko, że opowiadanie mi również się podoba. Dobra robota, Łabędziu.
labedz dnia 05.11.2014 19:37
Dziękuję pięknie, Bracie. Miło mi to czytać, cieszę się ogromnie, że Ci się podobało. Dzięki za wizytę!
mike17 dnia 05.11.2014 20:20 Ocena: Świetne!
Tak się składa, że z hipsterami mam często styk poprzez moją córkę, u której na roku jest takich typków sporo, czasem mam ich w domu, dziwaki pokręcone, pajace z wyglądu, ale do amerykańskich bitników to mają się jak pięść do p...zdy.
Banda cwaniaczkowatych pozerów z bogatych rodzin, tatuś jest kimś tam, a synuś udaje buntownika bez powodu, nie kupuję tego, nie kupuję, bo to jałowe biadolenie, podczas gdy amerykański postmodernizm (o, lubię, kocham wręcz!) wydał takich facetów jak Bukowski, Ginsberg, O'Hara, czy Kerouac.
A ten polski grajdołek co?
Nico. (Nie mylić z kultowym filmem z udziałem Stevena Seagala).

Tekścior na czasie, panie Wojtek, bo u nas te mody to bezrozumnie się plenią.
A te sweetfocie i inne durności to już apogeum niskopienności duchowych potrzeb.
O fejsie nie gadam, bo konta nie mam, nawet nie wiem, jak to działa, wali mnie to.
Opisujesz znaki czasów, tych czasów, gdzie spłycenie człowieka sięga poziomu deski klozetowej - zdjęcie z hipsterem, co za szczyt marzeń!
Bida, panie ładny...

W twoim tekście pobrzmiewa dość spokojna nuta: niejako relacjonujesz, bez specjalnego zapiekania się, i dobrze, dając suche fakty o hipsterach pozostawiasz innym wolne pole do "kupię, nie kupię".
Nikt nie lubi narzucania czegokolwiek, a u Ciebie obrazek z życia... hipstera!
Margareta dnia 05.11.2014 20:33 Ocena: Świetne!
przeczytalam juz dawno, a teraz przywedrowalam za Mikiem ponownie... Bardzo zabawny tekst, nasycony ironia, w ktorym obserwacja zmieniajacych sie czasow, miesza sie moim zdaniem ze slusznym zdumieniem bohatera i jego tesknota za normalnoscia. Ze mozna nosic kraciasta koszule i nie wyrazac tym niczego, ze kawe z mlekiem pije sie, bo zdrowsza ponoc i smakuje, ze broda po prostu rosnie, a nie jest symbolem czegos.
Podobalo mi sie.:-)Pozdrawiam.

A i jeszcze te celne uwagi o artystach, Krakowie itp, pewnie tez autokrytyczne i obserwacyjne jednoczesnie... miodzio.:-)
labedz dnia 06.11.2014 10:59
Nieoceniony Michale, jak słusznie zauważyłeś, do bitników (od których wywodzi się jakimś cudem genezę hipsterstwa), hipsterzy mają się conajmniej nijak. I owszem, też uważam, że hipsterka jest balonem napompowanym pozą, lansem, a nie konkretnym buntem czy ideą. Takie mamy, skurwiało puste, śmieszne czasy.
Dzięki za zajrzenie i uwagi.

Droga Margareto, cieszą mnie Twoje spostrzeżenia i raduje się, że ironię i autokrytyczne obserwacje dostrzegłaś. Dzięki za poczytanie i dogłębny komentarz, miło Cię tu widzieć!
mike17 dnia 06.11.2014 11:10 Ocena: Świetne!
Cholercia, zapomniałem o ocenie - oto ona :)
Heisenberg dnia 06.11.2014 17:56 Ocena: Świetne!
O kurna, Łabędź, aleś to zrobił! Świetny tekst, świetnie napisany, świetnym stylem. I te wplecenia o Krakowie, i fragment o peda... no, tych dwóch na krzesłach. Jestem pod wrażeniem.
No właśnie, ostatnio nie można czegokolwiek zrobić, żeby nie było jakimś symbolem. Nawet brak tego całego fejsbuka jest czymś hipsterskim. Kiedy mówię znajomym, że nie mam fejsa, to oni, gdy już otrząsną się z szoku, pytają mnie: "A dlaczego? To wyraz buntu? Jakaś twoja ideologia?" No ja yebie.
Gratuluję Autorowi i pozdrawiam serdecznie
Usunięty dnia 06.11.2014 18:19
Samojebka z hipsterem... sama mam dwie takie (taka moda). Muszę wam powiedzieć, że zrobienie naprawdę cool selfie trwa 20 minut... trzeba poprawić włosy, make-up, wypróbować wszystkie rodzaje dzióbków.... to naprawdę schodzi :)
Co do tekstu.. jak dla mnie za długi, ale fajny... ironiczny rzekłabym.
Podoba mi się. No i wspomniany Kraków. Lubię Kraków, jest piękny. (Byłam ostatnio to wiem).
Jestem na TAK.
Pozdrawiam, dark_kid.
labedz dnia 06.11.2014 19:14
Dzięki, Mike, za notkę. Piona!

Drogi Heisenberg, otóż to, dokładnie tak jak zauważasz - nie można czegoś zrobić, żeby nie było symbolem. Podobnie jak nie zrobienie czegoś - też za symbol jest brane (np. nie założyłem konta na fejsie - tak, ja też - to już zaraz się buntuję i niewiarygodnie pierdolę system). Cieszę się, że wyłapałeś to, co najbardziej drażniącą nutą w tym tekście rozbrzmiewa. Dzięki za zajrzenie, wrażenia, i najwyższą notę!

Urocza Dark, Kraków, jak każde miejsce, niejedną ma stronę i niejedno oblicze. Jasne, jest piękny, uroczy, godzien zobaczenia. Ale ma też swoje bolączki i wstydliwe rejony. Nie piszę teraz o topografii.
Ale cieszę się, że rzuciłaś okiem.
P.S.: wrzuć tu kiedyś jakąś swoją selfie na portal! :D

Pozdrawiam Was serdecznie!
Usunięty dnia 06.11.2014 20:30
Drogi łabędziu, ależ mam "sweet focie z rąsi", musisz tylko poszukać ;)
labedz napisał:
Ale ma też swoje bolączki i wstydliwe rejony. Nie piszę teraz o topografii.

nie wiem co ma, ale wiem, że w okresie wiosenno - letnio - jesiennym jest tam dużo motocyklistów :) o godzinie 4 rano naprawdę jest cool :)
Pozdro, dark_kid.
labedz dnia 06.11.2014 22:04
A jest, faktycznie!:D
Śliczna sweetfocia, mraaau.:)
Usunięty dnia 07.11.2014 21:14
labedz napisał:
Śliczna sweetfocia, mraaau

Jedyne co tam jest do zniesienia do włosy :) A tak nawiązując jeszcze do twojego tekstu.... od pewnego czasu miałam ubaw z hipsterów... ale już nie mam... nie mam od momentu jak pewne dziecko (a miało ono 12 lat może) powiedziało do mnie: "Masz zajefajne słuchawki... takie hipsterskie."... już mnie to nie bawi :)
Pozdro, dark_kid.
labedz dnia 08.11.2014 12:11
Nie przejmuj się. To przecież nie Ty, tylko wyobrażenie dziecka o Tobie. Wszyscy jesteśmy statystami w filmach innych ludzi.
Pozdrawiam!
Quentin dnia 12.11.2014 23:40 Ocena: Bardzo dobre
Analiza przypadku

Dobra robota w sumie. Wgryzłeś się, labedziu, w tę lekko komiczną grupę, z której można drwić na wielu frontach. No coś w tym jest, bo o ile niektórzy mogą wyrażać siebie z naturalnością, o tyle hipsterzy chyba ocipieli, za przeproszeniem. Szczerze mówiąc jest kilka elementów, które mi się podobają w tej gromadce, ale one ograniczają się raczej do wizualnych niuansów. Problem zaczyna się w momencie, gdybyśmy chcieli znaleźć jakąś ideologię. No i tu niestety lipa. Właściwie to co my wiemy o hipsterach? Chyba niewiele, a już na pewno ciężko podać cokolwiek konstruktywnego jako sztandarowy element. Obawiam się, że z tymi ludźmi jest trochę jak ze współczesnością. Mnóstwo barw, ale wypłowiałych.

Kłaniam się
labedz dnia 15.11.2014 16:17
Idąc tym tropem, trzeba byłoby wywnioskować, że są to właściwi ludzie na właściwym miejscu - grupa, idealnie reprezentująca właściwości współczesności. I chyba tak jest. Jakie czasy- taka subkultura...
Dzięki za opinię, zajrzenie i poczytanie!
Jaga dnia 27.01.2017 22:13
Bardzo dobry tekst. Ironiczny, zabawny. Nie wiem czy smutny. To zależy, jak na niego spojrzeć. Na pewno realistyczny. Młodzi z pokolenia kciuka widzą świat takim, jaki jawi im się w necie. Każdy zatem nieogolony, niemodnie (oryginalnie!) ubrany może stać się hipserem. Patrzą płytko, po muszą patrzeć szybko, przecież obrazki się zmieniają, czas ucieka, wszystko się dezaktualizuje, a na fb co chwila nowa wiadomość. Udają, że są jacyś lub są za czymś, z czymś...Jeśli tak na to spojrzeć, to rzeczywiście smutne. Ale przecież nie wszyscy młodzi są odmóżdżeni. Są młodzi mądrzy, dzielni, z wartościami. Tekst daje do myślenia, porusza ciekawy temat. Napisany bardzo sprawnie. Nie żałuję, że go przeczytałam.

Tylko już nie na czasie jestem, bo właśnie zobaczyłam, że opublikowany w 2014. Toż to prehistoria;-)

Pozdrawiam ciepło,
Jaga
labedz dnia 05.02.2017 19:56
Dzięki, Jago.
Cieszę się, że tekst przemówił nawet i "po latach". :) Pewnie, że młodzi są różni, na szczęście. Dużo jest też bardzo wartościowych osób, może nawet i statystycznie więcej niż wtedy, gdy ja byłem w ich wieku?
Dzięki za poczytanie!

Pozdrawiam jeszcze cieplej.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
valeria
01/12/2022 00:05
Jestem po prostu taką romantyczką, ułatwiam sobie ten… »
TakaJedna
30/11/2022 21:48
Bagno ma, jeśli pamiętam dobrze, inną temperaturę zamarzania… »
Dobra Cobra
30/11/2022 21:35
Pytanie jest tylko jedno: skoro mróz i wszystko skute na… »
Zdzislaw
30/11/2022 09:28
Dobra Cobro, kiedy nadchodzi jakiś kryzys, to ludzie próbują… »
Yaro
30/11/2022 09:19
Dziękuję serdecznie,:) »
wolnyduch
29/11/2022 23:05
Witaj Valerko Te listki przypomniały mi nie tylko o lecie,… »
wolnyduch
29/11/2022 22:59
Znieczulica z pewnością nie jest dobrą towarzyszką dla… »
wolnyduch
29/11/2022 22:53
Msz, jeśli mamy szukać łez, to tylko tam, gdzie płyną łzy… »
wolnyduch
29/11/2022 22:47
Wymowny, mocny wiersz, niestety wynalazcy zbrodni są nadal… »
Kazjuno
29/11/2022 22:46
D.Urbańska, też Cię serdecznie pozdrawiam! Uieszyłem się z… »
wolnyduch
29/11/2022 22:44
Witaj Jarku Wiersz pełen optymizmu, z nadzieją w tle iż… »
wolnyduch
29/11/2022 22:35
Witaj Yaro/Jarku Tak, to teksty o reinkarnacji i o… »
wolnyduch
29/11/2022 22:31
Witaj al - szamanko Miło mi, że zadałaś sobie trud… »
Kazjuno
29/11/2022 22:31
Już w trakcie czytania, podobnie jak u komentujących… »
Dobra Cobra
29/11/2022 19:50
W swoich dziełach często hołdujesz powiedzeniu: ocalić od… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 29/11/2022 10:35
  • Hej! Jak Wam idzie przekazywanie listy artystów konkursu Malowanie Słowem? Dotarła już do ostatniego uczestnika?
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
  • Dark
  • 26/11/2022 11:27
  • Witam. Dostałem ofertę z wydawnictwa Novae res na mój zbiór opowiadań. Koszty pół na pół. Ktoś się orientuje czy warto w to inwestować?
  • Darcon
  • 24/11/2022 17:35
  • Uwaga, uwaga! Zostało ostatnie wolne miejsce w konkursie "Malowanie słowem"!
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:53
  • Ja oczywiście żartuję, bo w gruncie rzeczy nie ma to chyba żywotnego znaczenia, ale skoro może działać dobrze, to dam mu trochę czasu ;)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:49
  • Silnik portalu potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby wszystko przemielić, żeby dane były jeszcze bliższe prawdy. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:45
  • Nie żebym narzekała, ale byłam online przed chwilą, a pokazuje, że po raz ostatni byłam o 9:34. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas