Oko - Zmariusz
Proza » Humoreska » Oko
A A A

Zarychta wstał i przeciągnął się leniwie. Zamglonym wzrokiem łypnął na barłóg i powlókł się do łazienki. Na chwiejnych nogach dotarł do muszli klozetowej, potykając się po drodze o niedopitą butelkę Wyborowej. Podniósł deskę i zaczął oddawać mocz. Skoncentrował się z całych sił. Kropelka potu zaczęła powoli spływać po jego czole przeskakując z bruzdy na bruzdę, a żyły na skroniach nabrzmiały. Spojrzał w dół. Z muszli patrzyło na niego Oko. - Znowu się obnażasz zboczeńcu! - powiedziało.

Zarychta odskoczył, jak oparzony, zapinając w panicznym odruchu rozporek. Niestety nie zdążył już zapanować nad rozluźnionymi zwieraczami. W mgnieniu oka jego spodnie w okolicy rozporka zaczęły nasiąkać, a plama rozszerzyła się aż do kolan. Oko aż zapiszczało z zachwytu. - Ty debilu! - Oko ze śmiechu zaczęło łzawić.

Tego było już za wiele. Zarychta gwałtownie odwrócił się, zszarpnął z siebie spodnie, usiadł i zrobił na Oko kupę. Oko zemdlało. - Przegięło pałę - pomyślał. - To już szósty raz w tym tygodniu. Drwiący uśmieszek przebiegł po jego twarzy.

Gdy załatwił potrzebę, wstał, zdjął mokre spodnie i zatrzasną klapę. Chciał być sam. - Niech się trochę poddusi - uśmiechnął się i celowo nie spuścił wody. W dużo lepszym humorze podszedł do umywalki i przeciągnął ręką po szczeciniastym zaroście. Spojrzał w lustro i panicznie zawył odskakując. Miał zęby! Przetarł dłonią oczy i zerknął z niedowierzaniem raz jeszcze. - Skąd? Jak? - przecież nie miał zębów od czterdziestu ośmiu lat! Dotknął ich delikatnie palcem. Były białe, równe i lśniące. Mlasnął i ugryzł się w język. - Cholera! Zapomniałem, jak się ich używa. Posiadanie zębów wymaga wielkiej ostrożności - zauważył odkrywczo. Nagle znieruchomiał pod wpływem jakiegoś impulsu. - Usmażę sobie kiełbasę! - krzyknął radośnie - już nie pamiętam jej smaku.

W pośpiechu ubrał się i pocwałował do sklepu. W sklepie na szczęście nie było kolejki, więc szybko napełnił koszyk różnymi twardymi produktami (do testów). Na koniec kupił litra. Pani Józia o mało nie przytrzasnęła sobie dłoni szufladą kasy, gdy zobaczyła jego promienny uśmiech. Zadowolony wrócił do domu. Wypił kielicha i zaczął smażyć. Apetyczna woń zaczęła mile łechtać jego nozdrza, roznosząc się po mieszkaniu.

Gdy wszystko było gotowe, zasiadł za stołem. Zgarnął ramieniem pozostałości wczorajszej imprezy i zaczął biesiadę suto zakrapianą Wyborową. - Tak, tego mi było trzeba - westchnął i z czułością pogładził zęby. Wypił, zapalił i odprężył się. W miarę działania alkoholu, zaczął przypominać sobie wydarzenia wczorajszego wieczoru. Przyszli Wacek i stary kawalarz Zatrata. Przynieśli trochę gorzały. Okazja była, bo Wackowi ręki nie ucięło, a mogło, gdyż w tartaku pracuje. Popili z godzinkę sami, ale nudno zaczęło się robić, bo to bez damskiego towarzystwa, więc Zatrata skoczył po starą Dójkę. Żadna rewelacja, ale od razu zrobiło się raźniej. Gdy się trochę wstawili, Zatrata zaczął robić dowcipy. Nałożył Wackowi musztardy do ucha i aż pękał ze śmiechu. Później odsunął Dójce krzesło, gdy chciała usiąść. Wyrżnęła na podłogę jak długa. Przy okazji rąbnęła głową w kant stolika pod telewizor, aż jej sztuczna szczęka wypadła. Śmiechu było co niemiara.

- Zaraz… Zaraz… Czyżby...? Nie, to niemożliwe. Chociaż…? A to drań! - Zarychta nalał i wypił, aż pół szklanki naraz. - Sukinsyn Zatrata musiał mi we śnie głębokim Dójcyną szczękę do ust włożyć. Tfu! Ja go! - Niestety nie dokończył, gdyż legł nagle wielce zmożony.

Ze snu wyrwało go uczucie mokra i lepkości na twarzy. Przetarł się dłonią i spojrzał półprzytomnie. Nad nim stało Oko i załatwiało potrzebę wprost na niego. Zarychta zemdlał. I umarł.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zmariusz · dnia 19.11.2014 21:32 · Czytań: 630 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 4
Komentarze
euterpe dnia 21.11.2014 09:48 Ocena: Bardzo dobre
Historia przyprawia o dreszcz, teraz każde posiedzenie w łazience, polegać będzie na bacznej obserwacji porcelanowej czeluści. Jeśli jakieś oko zacznie łypać, zaraz się wyprowadzam, obiecuję!
Podejrzewam, że pan "oko", to jedna z pozostałości po libacji alkoholowej, aczkolwiek nie pojmuję, jak się znalazł w takim niefortunnym położeniu? Zemsta była mało smaczna raczej, niż słodka. Na miejscu oka, nie czułabym satysfakcji, ale zniesmaczenie.
Jako debiut, uważam że bardzo dobry. Zaskakujący, czasem surrealny, po prostu ciekawy.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
LukaszPeee dnia 22.11.2014 16:16 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Zamglonym wzrokiem łypną na barłóg i powlókł się do łazienki.

brak litery na końcu, ale to mały feler

Cytat:
potykając się po drodze o niedopitą butelkę wyborowej.

raczej Wyborowej

Cytat:
Zaraz… Zaraz… Czyżby...? Nie, to nie możliwe. Chociaż…?

niemożliwe

Ogólnie, dobry kierunek, jak na debiut portalowy. Bardzo surrealistyczne, ale też do końca nie odrealnione. Po Wyborowej pewnie takie wizje są ;) Uśmiałem się przy lekturze, czyli zrozumiałem i nie byłem obojętny wobec tekstu.
Pozdrawiam
Łukasz
Dobra Cobra dnia 22.11.2014 19:37 Ocena: Bardzo dobre
Piękna proza quasi fekalna! I jaki zdecydowany koniec całej opowieści!


Zmariuszu,

Jak dobrze kombinujesz! Miodem na sercu Twa opowieść miejska jest dla mnie. I te imiona/ksywki bohaterów! Dujka - hahaha!

W tym kawałku znalazłem wiele praktycznych rad, jak i ostrzeżeń przed zbyt swawolnym życiem. Niestety, za wybryki zawsze trza kiedyś zapłacić. Nie ma wyboru.

Odchodzę ubawiony.

Pozdrawiam,

DoCo
Zmariusz dnia 23.11.2014 15:34
euterpe, LukaszuPeee, Dobra Cobro. Dzięki, fajnie, że się podobało.
LukaszuPeee. Poprawione :). Dobrze, że zauważyłeś, jutro idę zaskarżyć okulistę ;).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Yaro
28/06/2022 21:41
Świetny film i bardzo dobry wiersz. Pozdrawiam… »
Yaro
28/06/2022 21:39
GUZIKI /Pamięci kapitana Edwarda Herberta/ Tylko guziki… »
Brytka
28/06/2022 21:06
Z podobaniem, pozdrawiam »
Gramofon
28/06/2022 14:39
Dziękuję, cieszę się, że się podobało. Pozdrawiam. »
wolnyduch
27/06/2022 20:48
Msz sens życia, to coś więcej poza przetrwaniem, ale… »
Yaro
27/06/2022 19:09
Jezus chce byśmy się cieszyli, radowali miłość jest radością… »
Materazzone
27/06/2022 17:27
Jak dla mnie zbyt...proste? Może nie, raczej zbyt łatwe w… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:37
Nie lubię żartów z religii (nie twierdzę, że taki był… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:35
Dobrze napisane i fabuła fajna. W obydwu przypadkach sukces… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 09:14
Dzięki! Zawsze miło cię widzieć. Pozdrawiam »
Marian
27/06/2022 07:25
Ciekawie napisane. Zgadzam się z tulipanowką, przeżyła, bo… »
Yaro
26/06/2022 13:42
Dziękuję Kasiu:)Pozdrawiam:) Duszku akurat Jezus pokazał… »
Marek Adam Grabowski
26/06/2022 09:32
Spoko. Przy okazji polecam moje ostatnie opowiadanie.… »
Marian
26/06/2022 07:44
Marku, dzięki za odwiedziny i komentarz. Akapit zaraz usunę. »
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
ShoutBox
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas