Pomiędzy... - LukaszPeee
Proza » Obyczajowe » Pomiędzy...
A A A
Od autora: Historia jak najbardziej zmyślona...
Klasyfikacja wiekowa: +18

           Znowu tam poszłaś. Przecież nie lubię tego miejsca. Widać, nie słuchałaś mnie nigdy. Teraz masz za swoje. Szukasz pocieszenia tam, gdzie go nie ma. Mogłabyś choć przez chwilę pomyśleć, zastanowić się. Przynajmniej o to nie muszę cię chyba prosić? Zrozum, mnie tam nie ma. Przestań wreszcie tracić pieniądze na te paskudne kwiaty i kolorowe znicze. Co za ohydztwo. Myślałaś, że polubię. Że gusta i się mi zmienią.

            Zawsze zwracałaś większą uwagę na to, co inni widzą.. Wiele razy próbowałam ci to wyperswadować. Znasz to przysłowie, nie szata zdobi człowieka. I co? I nic. Jak głową w mur, na oślep i bez efektu. Czasami myślę, że to moja wina. Może powinnam więcej od ciebie wymagać. Ale nie chciałam, żebyś przechodziła przez to, przez co ja musiałam. Chciałam dla ciebie udanego życia, bez wplątywania się w niepotrzebne problemy. Ty jednak wolałaś z innych lekcji korzystać…

            Nie twierdze, że masz złe życie. Myślę jednak, że nie zniosłabym takiej nijakości. Nie wyobrażam sobie tej monotonii na co dzień. Nazywaj to szczęściem, ale ja bym zanudziła się. Masz kasę, dom, wolny czas, uznanie. Jesteś znana. Czemu, więc, nie chwalisz się swym szczęściem? Ukrywasz je, jakby było jakąś tajemnicą, czy karą z pokutą i żalem za grzechy jednocześnie. Spokojnie, możesz wyjść do ludzi. Aż tak bogata nie jesteś, żeby chcieli cię okraść. Wyjdź, zaszalej, zabaw się. Tymczasem, ty, godzinami przemierzasz markety w poszukiwaniu cudu. Chyba tam bajek nie sprzedają, jak u kosmetyczki i fryzjera, do których zaglądasz co rusz, by upewnić się, że jeszcze masz czas…

            Jeśli polujesz na jakiegoś sprzedawcę w tym samoobsługowcu, to wrzuć na luz. Oni nie mają czasu. Kupa roboty. Umowa zlecenie. Najniższa krajowa. Nadgodziny. Jak chcesz któremuś się przysłużyć, to przerzuć kilka palet z towarem z magazynu na sklep. Zaraz, na kim to oko zawiesiłaś ostatnio. Ano tak, na chłopczyku od telefonów komórkowych. Taki w sam raz, na jeden raz. Chłopczyk oczywiście. Telefony mnie już nie interesują. Dosyć nanosiłam się tej cegły, co żeś z ojcem swym mi kupiła dwa lata temu. Wielki dar od pana posła dla żony. Córka wybierała. Okropne cholerstwo, ale chociaż przeczytać esy mogłam i numer widziałam, jak ktoś dzwonił. No tak to jest, jak się dużo czyta. Polonistki tak mają, ale co ty możesz o tym wiedzieć.

            Ty wiesz, na jakim świecie żyjesz? W jakim kraju, w jakim mieście, na jakiej ulicy? Wiesz, że masz męża? No, pomyśl. Sprawdziłam. Porządny chłop. I powiem ci, że sprawdził się. Nie to, co twój ojciec. Wiedziałam, że nie układało się wam. Nie mogłam patrzeć, jak chłopak się miota, i nie wie, co dalej zrobić. Mam, znaczy miałam, ten swój urok i powab, i zadziałało. Ty wolałaś biegać od komitetu do komitetu z zapytaniami. Wspierałaś ojca w kampanii. Grałaś grzeczną i posłuszną córkę szanowanego polityka i zwariowanej pedagog, co nawet coś podobno pisze… On wolał prawić komplementy memu ciału. Ty lizałaś dupę wszystkim możliwym sponsorom, on lizał mi cipkę…

            Pewnie znowu nie uwierzysz w ten sen. Wstaniesz, weźmiesz dwa prysznice, ciepły na oczyszczenie skóry, zimny na zamknięcie porów. Pójdziesz na prawie godzinne zakupy do marketu. Przejrzysz wszelkie możliwe receptury na opakowaniach. Zanotujesz w głowie tę tablicę Mendelejewa, którą codziennie ludzkość wpierdala ze smakiem. Kupisz w końcu butelkę mineralnej niegazowanej i jogurt naturalny, żeby za dużo kalorii nie przyjąć. Ot, twoje śniadanie.

            Ty na pewno nie masz klaustrofobii. Lubisz te zamknięte pomieszczenia. Popołudnie w pracy, czyli w domu. Siedzisz nad papierami i sprawdzasz bilanse. Czy ojciec nie za dużo wydał na kampanię, i czy na pewno z legalnych źródeł. Prostujesz rachunki. Nauczyłaś się tego, gdy wójtem został. Potrafiłaś wyciągnąć go z każdej sytuacji. Wiedziałaś, skąd wziąć kasę na zamknięcie ust urzędniczkom, które wcześniej musiały bez apetytu te usta otwierać… Co miały robić? Dom, dzieci, mąż, rachunki… Znikały, wyprowadzały się, przepraszały w mediach, że się pomyliły. No dobra, ale od razu po tym pędzisz do kościoła na mszę. Wiem, że fotoreporterzy uwielbiają go ostatnio, ale nie każdemu kandydatowi na posła umiera zdrowa żona. Rozpromujecie to miasto, że hoho…

              Wreszcie wyszłaś na ulicę. Nic ci się nie podoba. Wiem, że to nie Warszawa, ale jak się nie ma co się lubi… Dobra, nie będę kończyć, bo to znasz. Twój stary często w kampanii tak mówi. Twoi znajomi nie mieli polytyka w rodzinie. Wyjechali. Może nie do Brukseli, ale do Londynu, Luton, Berlina czy Hamburga. Nie głosują na twojego ojca; wybacz, nie moja wina. Nie w celach podróżniczych tam wybyli. Zarabiają euro i funty. Zazdrościsz im tego wielkomiejskiego życia. Nigdy nie zrozumiesz. Przecież nikt ci nie zabrania. Znasz języki. Uczyłaś się, same piątki miałaś. Irytują cię wystawy sklepowe. Ciągle to samo, i to samo. I tak mało tu butików, fryzjerów i kosmetyczek. Sama zostałaś. Konkurencji nie masz. Korzystaj, póki masz monopol na wszystko.

            Twoje koleżanki, panie z kółka różańcowego. Równolatki wygnało z tego pięknego raju. Twój ojciec mówi, że stałaś się pomostem pomiędzy. Pomiędzy czym, a czym? Może załóż klub patriotek z różańcowymi dziewicami. Nie jeździsz z ojcem do Warszawy, bo nie wiesz, w czym pokazać się w wielkim świecie. Twierdzisz, że nie masz wprawy. Ostatnio pan wielki poseł spieszył się, a potem trzy dni balował w różnych lokalach. Nagrali to nawet. Teraz wszystkich nagrywają, a on myśli wciąż, że to atak na jego osobę. Służby specjalne nawet od ministra pożyczał w celu likwidacji burdelu, w którym ich podsłuchano. Ale dobrze, że ty jesteś tą nienaruszoną ostoją moralności, i że moralność znaczy dla ciebie coś innego niż dla tego starego capa. Prostowanie faktów też niektórym pomaga w życiu w iluzji.

            Triumfujesz razem z ojcem. Maż twój, już ci mówiłam, cicho przygląda się. cicho też uczy się od swego teścia. Bez zbędnego szumu wylizuje w sztabie wyborczym, co tylko się da. W końcu moja szkoła. Napracowałaś się ostatnio. Wycieczka uczniów, pingwinice, jakieś powiatowe szeregi organizacji gejowskich. Dasz sobie radę ze wszystkimi. Możesz być dumna z siebie. Widzisz te dziewczyny, które wychodzą z tej prywatnej szkoły? Znajomy ojca twego ją założył. Słyszysz jak rozmawiają o czterdziestogodzinnym tygodniu pracy, o najniższej krajowej (czy ty wiesz, ile to jest?). Któraś wspomina coś o umowie zlecenie, inna o trudnej młodzieży. Rozglądasz się. nie widzisz tej młodzieży. Chcesz wiedzieć, gdzie są? Siedzą przed komputerami w blokowiskach, które wielu robotników pod wodzą twego starego, starego leniucha, budowali. On też nie widzi tych dzieci. Widzi efekty, mur i beton , żelbeton.

            Zapaliłaś jednak ten znicz. Papierosa też. Na nic moje dmuchanie i chuchanie. Jesteś uparta. Niereformowalna. Że też muszę za tobą chodzić. To wszystko przez twego małżonka, ale jakoś tego nie żałuję… Właściwie wolałabym zobaczyć, co porabia w sztabie. Ta młoda stażystka jest w jego typie. Jego ciało, tak by się chciało. A on świnia, zapomniał i przerzucił się na młodsze…

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
LukaszPeee · dnia 25.11.2014 16:48 · Czytań: 792 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 2
Komentarze
bekita dnia 26.11.2014 10:10 Ocena: Bardzo dobre
Masakra... Daje do myślenia.

Czyżby to były słowa umarłej matki do córki stojącej przy grobie? Ciężkie...
Może źle interpretuję.

Pozdrawiam,
Bekita
LukaszPeee dnia 26.11.2014 15:44
bekito,
dziękuję za przeczytanie i komentarz. W dobrym kierunku interpretujesz.
Pozdrawiam
Łukasz
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 08:43
Oj. Początek jest mocny. Wiersz wzbudza zainteresowanie i… »
Yaro
24/06/2022 22:40
3maj sie:) »
Yaro
24/06/2022 22:38
Wszystko każda rzecz ma nazwę i twarz... :) »
Materazzone
24/06/2022 17:58
Przypominam, że wiersz wcale nie musi się rymować,… »
Materazzone
24/06/2022 17:55
Erotyk dla dzieci. Ciekawe, nie powiem choć zbyt mocno… »
Materazzone
24/06/2022 17:52
Nie pasuje mi czwarty wers. Jakoś tak nie wybrzmiewa,… »
Materazzone
24/06/2022 16:37
Dzień dobry wszystkim. Rozwiążę wasz spór, choć omyłkowo… »
Jacek Londyn
24/06/2022 13:47
Dobra Cobro, dziękuję za komentarz i dobre słowo. Tekst… »
wolnyduch
23/06/2022 23:45
Bardzo sympatyczny wiersz dla poprawy humoru, dobrego dnia… »
wolnyduch
23/06/2022 23:42
Bardzo fajny wiersz, jak dla mnie wcale nie jest… »
EDyta To
23/06/2022 22:52
Też mam słabość do gwiazd i księżyca. Bardzo, bardzo mi się… »
wolnyduch
23/06/2022 22:30
Dla mnie ten tekst jest świetnie napisany, taki lekko… »
wolnyduch
23/06/2022 22:20
Może, nie siedzę w głowie Autora, nawisem mówiąc w… »
Baszolud-Nihilistic-Zombie-Poet
23/06/2022 22:00
Fajne, delikatne, podoba mi się. @wolnyduch a może to tak… »
wolnyduch
23/06/2022 21:56
Witaj BNZPoe,t nie będę pisać całego nicku bo można sobie… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas