Szczelina (3) - euterpe
Proza » Długie Opowiadania » Szczelina (3)
A A A

Witaj Szemry,

Zastanawiasz się pewnie, kim jestem i jaki mam w tym cel, że cię nachodzę, ale wszystko w swoim czasie.

  Chciałbym żebyś coś dla mnie zrobił, Karolu. To tak niewiele dla ciebie, przecież jesteś pisarzem, nieprawdaż? Zadaniem twoim będzie spisanie mojej historii. Nie martw się, wystarczy jedna powieść. Wierz mi, to będzie bestseller, także ostatecznie będziesz usatysfakcjonowany. Już ja się o to postaram. Kiedyś z góry spojrzysz na to dumnie. A tym czasem, do rzeczy.

  Jestem zwykłym człowiekiem, o niezwykłych zainteresowaniach. Zająłem się sprzątaniem syfu tego świata. Największych glizd i pomyj, z którymi nie radzą sobie przedstawiciele prawa. Stałem się takim czyścicielem. Zabijałem wszystko, co się rusza w domu drania, nawet dzieci w myśl zasady, ”jaki ojciec taki syn”, a na koniec patrzyłem jak sam pociąga za spust. Nie mogło być inaczej. Widząc śmierć rodziny, bliskich, zapominamy o tym, czego jeszcze możemy dokonać. Nie chcemy bez nich myśleć o przyszłości. Jakby żadna dobra nie istniała. 

  Po wszystkim pięknie sprzątałem i pozorowałem. Żaden element nie mógł pasować do mojej układanki, ponieważ w ten sposób, byłem narażony na odnalezienie. Nie chciałem przerwać tej „zabawy w kotka i myszkę” z światem przestępczym, ale złapać zwierzynę i wyeliminować. Robiłem tak do dziś.

 Co ty na to, Karolu? Jak się zapatrujesz na współpracę z kimś takim jak ja?

Odpisz jak najszybciej.

Dobrej nocy życzę, choć niczego nie gwarantuję.

Twój przyjaciel,

VIVIVI

 

Na Karolu list nie zrobił zbyt wielkiego wrażenia, choć zastanowiły go nieco dołączone puste białe strony w liczbie sześciu. Setki takich historii czyta dziennie w swoim ulubionych archiwum.  Często nawet gorszej treści. Do morderstw dochodzą akty seksualne, brutalne pobicia, tortury, czasem nawet domniemane siły nadprzyrodzone, w które specjalnie nie wierzył. Właściwie wszystko to, co stanowi pewien fundament poczciwego horroru.

Nie wiedział, dlaczego właściwie, ale coś mu podpowiadało, aby wyciągnąć granatowe pióro z szuflady kredensu. Chwycił w zęby i płynnym ruchem zsunął skuwkę.

 

Wcale się nie zapatruję. Mam dość materiału na następne pięć lat pisania, więc twoja opowieść, choć nie wątpię, że poruszająca, do mnie nie przemawia. – Takie słowa zapisał niebieskim atramentem pod tajemniczą parafką. Chwilę potem zamknął znów list w kopercie i rzucił na łóżko. Koperta nim opadła, wirowała zataczając salta w powietrzu, niczym owoc dmuchawca.

Karol ruszył w stronę kuchni, gdzie jak pamiętał, w szafce leżały zapasowe żarówki. Wyciągnął jedną z opakowania, po czym sprawdził czy jest cała, chwilę później, zawrócił z powrotem do sypialni.

Nie mógł uwierzyć własnym oczom. List znowu niedbale rozwalony na łóżku, a okno otwarte na oścież. Tego już było za wiele. Szybko ruszył klamką zamykając w ten sposób wysoką lukarnę kawalerki.  Podszedł bliżej do łóżka. Już z oddali widział dopisane wersy tym samym niechlujnym stylem. Podniósł kartkę.

 

Karolu,

Ty nic nie rozumiesz. To ja Cię wybrałem. Nikt inny. Ja.

Czy się tego podejmiesz, oczywiście zależy od Ciebie. Szybko znajdę następcę, ale wierz mi, będę musiał wcześniej trochę posprzątać. Wiem, że już teraz mnie rozumiesz. Jesteś przecież biegły w zawiłościach ludzkiej psyche. Mam rację?

Odpowiedz jak najszybciej.

Twój przyjaciel,

VIVIVI

 

Gdy przeczytał ostatni zwrot, nagle przeszył go dreszcz. Przecież owy mężczyzna prawie wprost groził mu śmiercią. Poza tym, on tu był. Być może siedział na jego łóżku, klecąc tych parę zdań. Zresztą, dość szybko mu to wyszło. Już teraz zrozumiał, po co te kolejne puste białe kartki dołączone do listu. Miały być miejscem kontynuacji rozmowy.

W głowie układał różne scenariusze i możliwości zakończenia tej historii. Może to z przyczyn wykonywanego zawodu, jednak nie był w stanie wyobrazić pomyślnego finału. Jak w greckiej tragedii, akcja zmierzała do nieuchronnej katastrofy. Postanowił, więc odpisać, by nie trzymać szaleńca w niepewności. Poza tym miał nadzieję, że ta powieść, jednak szybko się zakończy i nie będzie musiał za nią ręczyć głową.

Nie wiem, kim jesteś i w sumie mało mnie to obchodzi – w oczywisty sposób okłamywał samego siebie. Naturalne, że miał ochotę poznać własnego prześladowcę. Nie często się zdarza ktoś taki - żywy materiał na powieść. Kiedyś uganiał się za historią i przyszedł w końcu dzień, gdy ta puka mu do drzwi, a w zasadzie włamuje przez okno. Co ma niby zrobić? Rozum podpowiada, dzwonić na policję, gdy naiwna dusza zajmuje się wypisywaniem tych bzdur i oczekiwaniem na odzew. – Zostaw mnie w spokoju, bo zadzwonię na policję. Ja nie żartuję!

Rzucił świstek na łóżko i wraz z opadnięciem go na zmiętoloną pościel, wpadł na pomysł, dzięki któremu mógł wreszcie poznać włamywacza. Powolnym krokiem zbliżył się do komody. Otworzył powoli drewniane drzwiczki, tak by nie prowokować prześladowcy. Pochylił się i rozejrzał. Dostrzegł interesujące go przedmioty. Wyciągnął aparat fotograficzny ukrywając go za kartką papieru z napoczętej ryzy. Usiadł na łóżku tyłem do okna. Całym ciałem zasłonił przyrząd, tak by podglądacz nie zdawał sobie sprawy z Karola zamiarów. Ustawił nagrywanie i wyszedł do kuchni, po drodze zostawiając aparat ukryty za wazonem, z którego wystawały czerwone główki amarylis.

Wyciągnął kolejną żarówkę. Stwierdził, że ta zabawa musi się wkrótce skończyć, gdyż za chwilę miało zabraknąć wkładów. Zostały jedynie dwie stu watówki, co doprowadzało Karola do szału.

- Po jaką cholerę gość zabiera moje żarówki?! Ma jakieś niedobory minerałów i zagryza je przy kawce? – mówił pod nosem. Ciężko jest racjonalnie myśleć, gdy to istna paranoja, co prawdopodobnie się dzieje w pokoju obok.

Chwilę później wygramolił się z kuchni. Bezszelestnie, niczym przenikający mieszkanie chłód i czujnie jak zając pod miedzą, ruszył w stronę sypialni. Wyjrzał lękliwie zza ściany ledwie oddzielającej obie części drobnego mieszkania. Z jednej strony miał nadzieję, że ujrzy nadawcę korespondencji, z drugiej zaś chciał tylko znów poczuć się bezpiecznie we własnym domu.

Nikogo jednak nie było. Pokój wyglądał podobnie, jak go pozostawił, poza tym przeszywającym mrozem dobywającym się zza okna. Przestał się mimo wszystko nim przejmować, mając na głowie większe powody do zmartwień.

Rozejrzał się w poszukiwaniu aparatu. Chwycił oburącz i popędził z powrotem do kuchni, która zdawała się być bezpiecznym schronieniem w owej sytuacji. Schował się za szafką. Uchwyty wbijały się w jego krzywy kręgosłup. Nie czuł jednak bólu, ani dyskomfortu, jedynie podniecenie rozstrzygnięciem zagadki. Zdawało się być na wy ciągnięcie ręki, a przynajmniej palca. Aparat był w trybie czuwania. Karol nacisnął środkowy przycisk zatwierdzający ustawienia, szkiełko za chwilę się rozjaśniało, jednak nie było w pamięci żadnego nagrania, tylko komunikat - „usuwanie pomyślnie zakończone”.

Nie mógł w to uwierzyć. Kto mógłby przewidzieć jego postępowanie? Słynął przecież z zaskakujących wątków, pełnych zawiłości soczystych rozwiązań, jednak czy jest to możliwe, aby stał się przewidywalny? Ta myśl nie dawała mu spokoju. Uważał się za kiepskiego człowieka, jednak interesującego rzemieślnika słowa. Nie dość, że sam o sobie, miał jak najgorsze mniemanie, a tu jeszcze został, jako pisarz ośmieszony przez nieznaną mu postać.

To wcale nie poprawiło mu zgnębionego samopoczucia. Myśl o odebraniu sobie życia, stawała się coraz śmielsza i słodsza. Wiedział jednak, że jako twórca, musi to zrobić w sposób godny i przemyślany, tak by pozostawione po nim „dziedzictwo”, nie przepadło przez zwykłe niedbalstwo.

Zrezygnowany położył aparat na blat kuchenny. Paski zwisały na krawędzi, a on sam siedział dalej za szafką. Jeszcze nigdy nie odczuwał takiego niepokoju.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
euterpe · dnia 25.11.2014 16:49 · Czytań: 680 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 8
Komentarze
Dobra Cobra dnia 25.11.2014 21:43
Wypowiedzieć to, co niewypowiedziane...


Droga euterpe,

To nie jest prosta rzecz wypowiedzieć niewypowiedziane. Pomijając nieśmiałość, oddalenie, niewypadactwo... należy wziąć pod uwagę niechęć drugiej strony. Ludzie się zmieniają, to co kiedyś było ważne zanika. Więzy przyjaźni ulegają rozluźnieniu. Nawet, gdy jedną stronę to boli i to bardzo. Wspomnienia stają nieważnymi, wspólne przeżycia zapomniane...

Trzeba wiedzieć, kiedy postawić kropkę. Jednak wielu stawia ją zbyt wcześnie.

Dziękuję Ci za chwie zadumy, spowodowane Twoim kawałkiem.

Literacko dobrze napisane.



Pozdrawiam,

DoCo
bekita dnia 25.11.2014 22:27
Ach te koty... Rzadko wiedzą, jak się zachować, by dodać otuchy właścicielom ;)

Podoba mi się "elektroniczny arkusz"... Wyobraziłam sobie trochę bohatera jako malarza, który patrząc na płótno bez użycia pędzla wyłania z niego obrazy, które wprawiają go w zachwyt zanim jeszcze ktoś inny zdążyłby je zobaczyć :)

ciekawy tekst :)

pozdrawiam księżycową porą,
bekita
LukaszPeee dnia 25.11.2014 22:30
To kaka wizja pisarstwa, której należy chyba się wystrzegać. Choć z drugiej strony, w pisaniu zawsze jest się samotnikiem... Ciekawe przemyślenia przemyciłaś do tekstu.
Pozdrawiam
Łukasz
euterpe dnia 27.11.2014 23:38
Dziękuję DoCo za wizytę i chwile refleksji nad tym skrawkiem moich myśli. Myślę, że czasem warto jest przestać się gryźć w język i po prostu mówić co na niego ślina przyniesie. Zakończenie bywa najtrudniejsze, można wyjść z niego z twarzą lub bez i to wszystko zależy od nas.
Bekito, koty są mimo wszystko na swój sposób interesujące i choć ignorują nas tak irytująco, to nadal z uwagą obserwujemy ich zachowanie. Cieszę się, że Ci się podobało i dziękuję za dodanie do ulubionych. Mam nadzieję, że nie zawiodę;)
Łukaszu, trzeba się wystrzegać bycia wchłoniętym przez świat wewnętrzny, gdy przysłania rzeczywisty, może wtedy być niebezpiecznie. Dzięki za odwiedziny i pozostawiony komentarz;)
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
sergiusz45 dnia 06.12.2014 09:52
euterpe
"Trzymał chwilę dłonie nad klawiszami. Nie wiedział, w jaki sposób zakończyć opowieść. Tych parę zdań warzy na odbiorze całości. To słowa, które czytelnik powinien zapamiętać, dzięki czemu historia będzie żyć własnym życiem i nigdy nie przeminie."

Zapamiętaj sobie, że słowo "warzy" w tym tekście, nie pochodzi od warzyw tylko od wagi i pisze się przez ż. Tak, to zdanie czytelnik także powinien zapamiętać!!!
Najwyższy czas nauczyć się pisać bez rażących błędów - po polsku (strict deadline).
euterpe dnia 06.12.2014 10:33
Dziękuję Sergiuszu za komentarz i choć nie znam opinii na temat całości tekstu, doceniam wyłapanie błędu.;)
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
sergiusz45 dnia 06.12.2014 11:39
euterpe
"Zwykle uważał te kędziory zwisające spod nosa, za przejaw jego geniuszu".

To jedno zdanie określa poziom całego tekstu.
euterpe dnia 06.12.2014 14:22
Nie będę dyskutować na temat jednego zdania, gdyż wiem że i w Twoich tekstach jest wiele niezgrabności, tak więc dyplomatycznie odmawiam komentarza:)
Pozdrawiam,
Ewa
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas