Rozmyślania o pracy pisarza. Cz.5. - Krystyna Habrat
Publicystyka » Eseje » Rozmyślania o pracy pisarza. Cz.5.
A A A
Od autora: Dalszy ciąg opracowania na temat pracy twórczej, w szczególności literackiej, na podstawie wypowiedzi artystów oraz uczonych.

   V CZYNNIKI SPRZYJAJĄCE NATCHNIENIU I PRACY TWÓRCZEJ

 

„Według mego własnego doświadczenia – mówi Helmholtz (cyt. Błachowski „Fragmenty Psychologii”) pomysły nie przychodziły nigdy, kiedy mózg był zmęczony. I nigdy przy biurku. Moje zagadnienie musiałem zawsze wpierw tak przewertować na wszystkie strony, że mogłem spojrzeć w myśli na wszelkie jego odmiany i komplikacje i nie pisząc, przebiegać je swobodnie. Zazwyczaj nie można dopiąć tego bez dłuższej pracy. Później, kiedy przeminęło pochodzące stąd zmęczenie, musiała nadejść godzina zupełnej fizycznej świeżości i spokojnej równowagi ducha, zanim przyszły dobre pomysły. Często rzeczywiście (...) były one obecne rano przy budzeniu się, co też kiedyś zanotował Gauss. Szczególnie chętnie (...) zjawiały się one przy powolnym chodzeniu po lesistych górach w słoneczną pogodę. Najmniejsze ilości napojów alkoholowych zdawały się je płoszyć.”

Natomiast Schiller mógł pisać tylko po wypiciu szampana – pół butelki. Do tego podczas pisania trzymał nogi w miednicy z zimną wodą. Rodinowi również pomagały różne gatunki alkoholi, wywołujące odpowiednio różne nastroje, a Mickiewicz improwizował najchętniej podczas słuchania melodii „Laura i Filon”. Opisuje to Mieczysław Jastrun w książce biograficznej pt. „Mickiewicz”.:

„Słowacki wstał (...) . Stojący pod drzwiami rozmawiali szeptem: jest blady, jakby wszystka krew z niego uciekła. Podobno wszyscy wielcy poeci, gdy mówią wiersze są bladzi, proroctwa ich dzięki temu wydają się bardziej wiarygodne., choć w istocie nie znaczą nic (...). Szczepanowski uderzył w struny lekko, jakby od niechcenia, by z każdą sekundą wzmacniać ton. Dźwięki ucichły i zanim słuchacze zdążyli ochłonąć, podniósł się Mickiewicz. Nie, nie podniósł się – mówił później Zan – zerwał się, jak dawny templariusz, jak archanioł wreszcie. Twarz jego zbladła i przemieniła się rzeczywiście. Co   mówił? Nikt nie wiedział i nie wie. Ale całe to zgromadzenie podniecone winem i grą gitary, całe to zgromadzenie wygnańców oczekujących wciąż czegoś – cudu, objawienia – nie chciało wcale rozumieć słów improwizatora. Nie mogło zresztą. Słowa wiersza mówionego szybko, gwałtownie, zaledwie pojawiały się, już nikły, zmiażdżone nagłym obrotem zdania, przesłonięte twarzą, która naprawdę promieniała wzruszeniem.”

Jan Parandowski w „Alchemii słowa” opowiada, że Hoffman tworzył w pokoju obitym czarną tapetą i zależnie od nastroju zakładał na lampę zielony to znów niebieski abażur. Twórczości Słowackiego najbardziej sprzyjała jesień, a Schillerowi – wiosna. Pliniusz Młodszy nabierał sił, gdy patrzył na morze.

Marcel Proust kazał obić pokój, w którym pisał, korkiem, by nie zakłócały mu pracy żadne hałasy.

Balzak pisał nocami, a wypijał przy tym dla pokrzepienia wiele filiżanek mocnej kawy. To ponoć nadwerężyło jego zdrowie. Ale dla niego pisanie było ważniejsze. Iluż mniej znanych twórców poświęca się podobnie? Może każdy?

Silvia Plath w listach do matki pisała o radach, jakich jej udziela mąż, Ted Hughes, też jak ona poeta. Podkreślała jego dobroczynny wpływ, bo nie oczekuje od niej natychmiastowych publikacji ani sukcesów. Doradza, by po prostu pisała i dużo czytała „nie tylko powieści i wiersze, ale również książki o sztuce ludowej, o krabach, meteorytach, gdyż to właśnie daje pożywkę wyobraźni.” Silvia Plath w okresach zastoju twórczego żyła intensywnie, dużo czytała i gromadziła wrażenia.

Słynny uczony – twórca teorii stresu, Hans Seyle, opracował specjalne metody dla pobudzania aktywności twórczej. Stosował je sam i zalecał je swym pracownikom naukowym. Opublikował to w książce: „Od marzenia do odkrycia naukowego”. Książka ta ukazała się również w Polsce w latach sześćdziesiątych, a jej fragmenty publikował wcześniej Radar – niegdysiejszy miesięcznik dla studentów, poświęcający wiele miejsca omawianiu pracy twórczej.

Według Seylego następujące czynniki mają decydujący wpływ na twórczość:

 

  1. Entuzjazm i wytrwałość

a/ koncentrowanie się na jednym celu

b/ odporność na niepowodzenie i znudzenie

c/ odporność na sukces

d/ odwaga

e/ wiara

f/ zdrowie i energia

    2. Oryginalność

a/ niezależność myśli

b/ niezależność od uprzedzeń

c/ wyobraźnia

d/ intuicja

   3.Inteligencja

   4. Etyka

   5. Kontakt z przyrodą

   6. Kontakt z ludźmi.

 

Powyższe punkty nie wymagają   szerszego omawiania.

Najwyżej 1.c, dotyczący odporności na sukces. Jednak każdy twórca potrafi sobie przypomnieć, ile zamieszania a nawet szkód wywołało czasem zbytnie zaufanie we własne siły po osiągnięciu sukcesu i spoczęciu na laurach.

A co do punktu 1.e: „wiara”, to bezskutecznie szukam w notatkach czy odnosi się to do wiary w siebie, czy ma znaczenie szersze, a nie chciałabym na razie niczego w teorii  znanego uczonego zmieniać. Niech więc każdy odpowie na to sobie sam. Oczywiście, wiara w siebie ma w twórczości kolosalne znaczenie. Uskrzydla. Emituje nowe pomysły. Niejednemu daje po prostu poczucie, że naprawdę jest pisarzem i może pisać. Byle tylko nie przesadzić – patrz punkt: 1, c.

Ileż jednak początkujących wypytuje innych, prawdziwych twórców, wysyła próbki swej pisaniny do różnych poczt literackich, by dowiedzieć się, czy mają jakiś talent i mogą dalej pisać, czy też dać sobie z tym spokój. Odpowiedzi zwykle bywają oględnie. Ale jak już kogoś pochwalą, to... O tym też opowiem kiedyś więcej.

Wracajmy do uczonego od stresu i warunków pracy twórczej.

Seyle, zgodnie ze swą teorią zapobiegania szkodliwemu stresowi stosował też ściśle przemyślany reżim dnia, aby pracować w godzinach najkorzystniejszej kondycji intelektualnej. Do tego odpowiednio wypoczywał i wykonywał specjalne ćwiczenia gimnastyczne oraz zabiegi higieniczne poprawiające samopoczucie. Miało to usuwać zmęczenie i podtrzymywać dobry stan zdrowia. Preferował kąpiele słoneczne, treningi na rowerowym statywie i spacery.

Ale co najważniejsze: Seyle bardzo dbał o przyjemną i życzliwą atmosferę w domu i pracy.

Wykorzystywał też twórczo okres bezpośrednio przed zaśnięciem i po przebudzeniu, kiedy to umysł na pograniczu snu i jawy ma wzmożoną skłonność do rodzenia ciekawych pomysłów. Unikał natomiast sytuacji wywołujących zmęczenie lub nudę. Nie mogąc ich zupełnie wyeliminować, odcinał się od nich poprzez zagłębianie się we własne przemyślenia.

- - -

Jakie znaczenie ma dla twórczości dobry nastrój, pogoda ducha, radość a szczególnie beztroska zabawa, opowiem następnym razem.

Zanim to nastąpi, zdradzę, że więcej rozważań na temat  pracy twórczej, pisania, rodzenia się pomysłów, talentu, grafomanii, powołania, potrzeby tworzenia czy natchnienia,   można przeczytać w   powieści mego autorstwa, opowiadającej właśnie o pisaniu powieści, pt. „Klatka Guliwera”.  Informuję o tym, bo nie sądzę, żeby to była autoreklama.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Krystyna Habrat · dnia 07.12.2014 18:24 · Czytań: 772 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 18
Komentarze
Dobra Cobra dnia 07.12.2014 22:26 Ocena: Świetne!
Pięknego rozważania ciąg dalszy.

Bezcenne, ikoniczne, prawdziwe.


Pozdrawiam,

DoCo
Miroslaw Sliwa dnia 08.12.2014 00:44 Ocena: Świetne!
Krystyno, jak zwykle kawał dobrej roboty.
Świetnie systematyzujesz te wszystkie aspekty twórczej pracy.
Spójrz; wszyscy wiemy, że nie uda nam się stworzyć recepty na arcydzieło, a jednocześnie wszyscy szukamy tego kamienia filozoficznego. W głębi ducha natomiast zdajemy sobie sprawę, że skoro jest już ta odrobina talentu, to pozostała tylko praca, praca, praca i tak w kółko, aż do... wiadomo czego.
Niemniej jednak ciekawie jest poczytać jak robili to mistrzowie i co im pomagało albo przeszkadzało.
Zresztą każdy z nas ma swoje sposoby.
Tekst bardzo ciekawy i bardzo wartościowy.
Pozdrawiam serdecznie. :)
euterpe dnia 08.12.2014 10:03 Ocena: Świetne!
Pani Krysiu, jak zwykle świetna robota.
Ja chyba popełniam w tym temacie wszystkie możliwe błędy. Najczęściej jestem zmęczona, pora dnia jest... jak tylko znajdę chwilę, ale w sumie miejsce to samo i ulubiony kubek kawy, może jeszcze nic nie jest stracone, resztę można przecież dopracować:)
Dziękuję za przybliżenie tej sprawy. Teraz mam otwarte oczy:)
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
palenieszkodzi dnia 08.12.2014 10:25
Zaciekawiona tytułem, przeczytałam i ja oraz porównałam ze sobą, jako raczkującym quazipisarzem :). Sporo się zgadza, widać prawdziwi pisarze też tak mają :p. Co do alkoholu, zawsze wpływał na jednych pozytywnie, innym odbierając skrzydła. Należę do pierwszych. Dziękuję Krystynie Habrat za zebranie wszystkiego w jedną pomocną całość, co zauważyła
palcia:)


P.S. Coś mi się nie zgadza z numeracją "we­dług Sey­le­go" ...
Krystyna Habrat dnia 08.12.2014 11:26
Faktycznie, mój komputer bywa bardzo samodzielny w numerowaniu według siebie samego. Zaraz spróbuję go poskromić. Punkty pogrubione mają mieć kolejne numery arabskie.
Dziękuję i pozdrawiam.
Już ponumerowałam. Więcej potem.
Dobra Cobra dnia 08.12.2014 15:47 Ocena: Świetne!
Bardzo popieram punkt: f/ zdrowie i energia!

To sama prawda!


DoCo
julanda dnia 08.12.2014 15:55
:) A udzielasz porad pacjentom, którzy "myśleli, że by chcieli pisać", a między myśleniem a myśleniem zostaje przekroczona prędkość dźwięku, więc nic z tego pisania? Grafomanom jest najlepiej w życiu, bo wygląda, że mają nielimitowany czas, tylko grafomanią i grafomanią, może nawet moczą stopki w strumyku i piją szampana. A zresztą na co pisać, kiedy nie ma na czytanie okoliczności sprzyjających, chociażby ten Twój tekst, przeczytałam jak dokument, z którego trzeba wyłuskać istotne, a przecież pisałaś piękną polszczyzną, stosowałaś fachowe pojęcia itp., tymczasem taki zjadacz sensu, jak ja w tej chwili, dokopał się do czegoś, co z gruntu dotyczy faktu, że już nie ma tego świata, o którym piszesz, no, może jest - w wyobraźni tych, którzy chcąc czytać. Zresztą, jak my odejdziemy, zostanie animowany świat komputerów, którzy tworzą młodzi, inni ludzie, jakby gatunek nie ten, a jeśli oni czytają, to o wampirach, jeśli piszą to dziwności natchnione mangą i twórczością Pratchetta i podobnych, którzy może faktycznie, aby tworzyć popijają sok z gumijagód, a może coś innego, o czym nie mam pojęcia, a może o tym napiszesz w kolejnej części?
Pozdrawiam!
Krystyna Habrat dnia 08.12.2014 20:34
Dziękuje wszystkim za sympatyczne uwagi, a więc: Do Co (2x), Mirkowi Ś. euterpe, palenie szkodzi i julandzie. Wszystkie komentarze są mi pomocne, ale nie przy każdym jest ptaszek do oznaczenia tego.
Mam świadomość, że świat, który tu wyciągam już może nie istnieje i dlatego tym bardziej chcę tu dać namiastkę minionego uroku literatury.
Coś podobnego przedstawia w swym artykule pt "O książkach i ich (nie)czytaniu" Dariusz Pawlicki (piszę to z pamięci) na portalu: pisarze.pl - w ostatnim numerze, obecnym tam do jutra. Opisuje atmosferę, jaka kiedyś towarzyszyła czytaniu książki i jest to tak piękne, że czytając to, pragnie się znowu tak przeżywać każdą lekturę, zapominając o braku czasu, zagonieniu, i inności obecnych lektur.
Od siebie dodam, że kiedyś najwierniejszymi czytelniczkami powieści były kobiety, te niepracujące. Nie tylko hrabina Hańska, żyjąca na Ukrainie, która nawiązała korespondencję z ulubionym autorem, Balzakiem, ale całe rzesze kobiet czytały książki, bo jeszcze za naszych babć i mam, wszyscy czytali, nawet po nocach.
Ja nikomu nie odradzam pisania. To przecież miły sposób spędzania czasu. Wielką pochwałę amatorów w sztuce pisania głosi Jerzy Krzysztoń w książce "Poczta literacka", powstałej z takiej właśnie poczty, którą prowadził w radio.
skroplami dnia 08.12.2014 20:44 Ocena: Świetne!
Dzięki za potwierdzenia :).
palenieszkodzi dnia 08.12.2014 22:18
Nie wiem, jak to się stało, że podczas czytania umknął mi fragment o polecanej książce autorstwa Krystyny Habrat o intrygującym tytule "Klatka Guliwera". Pełny tytuł to "Podręcznik czarownicy. Klatka Guliwera". Czyżby nasza Autorka ukrywała inne, równie intrygujące zdolności ?:), o co zapytała wielce zaintrygowana
palcia:)
julanda dnia 08.12.2014 22:22
Bardzo Ci dziękuję za to Twoje pisanie, akurat mi temat zajrzał w duszę, a że dla PP udało mi się znaleźć chwilę, to już chyba cud nadchodzących Świąt. Chcę wierzyć w świat, w którym jest czas i miejsce na czytanie i pisanie, jeśli nie w tym życiu, może następne zapachnie lasem i kominkiem, rzeką i słońcem, jakby raj, jakby marzenia...
Muszę spokojnie przeczytać wszystkie części - serdeczności!
Krystyna Habrat dnia 09.12.2014 10:43
Skroplami - mój nowy czytelnik - bardzo mi miło.
Julanda - cieszę się, ja również z wizyt u Ciebie na ulicy Poetyckiej czerpię otuchę i urodę życia.
Palcia - w Archiwum PP są fragmenty moich książek, ale sprzed końcowej korekty wydawnictwa. Więcej w Google. Wydałam ich 5: opowiadania i 5 powieści (2x po dwie w jednej książce). W sumie, nie ma się czym chwalić. A mój kochany Conrad napisał ich 27, i to jakich! Sama się dziwię, że mnie zapracowanej kobiecie (w zawodzie odległym od literatury) i matce, udało się aż tyle, gdy jeszcze czasy dla piszących niełaskawe.
Hedwig dnia 16.12.2014 07:18 Ocena: Świetne!
Byłam już tu Krystyno kilka razy i zawsze odchodziłam nie wpisując żadnego komentarza. Cóż bowiem może o pracy pisarza wiedzieć osoba, która nie napisała i nie napisze w życiu żadnej ksiązki.?
Napiszę więc coś zupełnie innego.
Wspaniałymi pisarzami czy poetami byli też samotnicy, ludzie którzy nie mieli szczęścia w miłości, uzależnieni, a także ludzie biedni i lekceważeni /mam tu na myśli przede wszystkim Norwida, który pisał w przytułku w Paryżu/. Więc może to też jest potrzebne niektórym twórcom słowa?
Co o tym myśleć.?
A tekst Twój - tak jak i poprzednie - świetny.
Pozdrawiam serdecznie :)
Krystyna Habrat dnia 16.12.2014 12:07
Dziękuję Hedwig za przychylne słowa.
Masz rację, że twórczość może być rekompensatą za życiowe niepowodzenia i smutki. I czymś więcej. Przypomnijmy choćby Mickiewicza i jego Marylę.
Ale wydaje mi się, że Norwid napisał już dużo zanim, pozbawiony opieki finansowej mecenasa, popadł w taką prostrację, że trafił do przytułku. Wcześniej przecież pretendował do ręki arystokratycznej panny. I chyba do niej napisał wiersz: "Wstążkę ci prześlę błękitną".
Pozdrawiam miło.
al-szamanka dnia 17.12.2014 19:14 Ocena: Świetne!
Z przyjemnością przeczytałam Twoje następne rozmyślania.
Przykłady o sprzyjających czynnikach pisania u znanych autorów frapujące.
I jak się okazuje takim czynnikiem może być właściwie wszystko.
Natychmiast zaczęłam się zastanawiać... a jak to było u moich ulubieńców.
U samej siebie wiem.
Niezapracowanie.
A jako że ostatnio jest wręcz przeciwnie, więc ani pisania, ani zaglądania na PP, co mnie mocno dołuje :(
Cieszę się, że dzisiejszy wieczór jest wolniejszy, i że jako pierwszy mogłam przeczytać właśnie Twój tekst.
Bo po prostu dobry jest.

Pozdrawiam :)
Krystyna Habrat dnia 18.12.2014 12:40
Bardzo się cieszę, że się tu pojawiłaś, al-szamanko, i znalazłaś chwilę, by poczytać mój tekst.
Nie zaniedbuj pisania, nie przepracowuj się zanadto, bo bardzo lubię Cię czytać. I nie tylko ja.
Pozdrawiam.
blaszka dnia 21.12.2014 22:29
Fascynujący felieton, bardzo ciekawy w treści i tak dynamicznie napisany, że chciałoby się więcej.
Dziękuję, Krystyno, za te cenne rozważania.
Pozdrawiam.
Krystyna Habrat dnia 22.12.2014 14:39
Blaszka - dziękuję bardzo. Pomyślę o cd.
Pozdrawiam świątecznie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
ZielonyKwiat
04/12/2021 10:27
Nieśmiała prośba z mojej strony: czy tytułowy… »
alos
03/12/2021 23:39
Ładnie napisane, jakby emocje tańca transponować na słowo -… »
alos
03/12/2021 23:36
Takie zlokalizowanie czasowo-miejscowe zawsze dobrze robi… »
alos
03/12/2021 23:32
Dla wybrańców bogów nie ma zbyt wygórowanej ceny ; ). Fajne,… »
alos
03/12/2021 23:29
Efektownie napisane, zwłaszcza puenta. Zastanawiam się… »
alos
03/12/2021 23:24
Wyraźne tutaj zagubienie w czasie. Czyżby tracił on… »
alos
03/12/2021 23:19
Znam film i ta ekfraza do niego jest całkiem dobra, udanie i… »
alos
03/12/2021 23:13
Dziękuję za komentarze. Pozdrawiam. »
AntoniGrycuk
03/12/2021 22:02
W pełni zgadzam się z ZielonymKwiatem. Nie widzę w wierszu… »
Pulsar
03/12/2021 20:46
Podejrzewam zielony kwiatuszku, że jesteś kobietą, bo mówisz… »
Carvedilol
03/12/2021 20:37
Yaro nie odniosę się do wiersza, bo na poezji się nie… »
ZielonyKwiat
03/12/2021 20:19
Ja wszystko rozumiem, ale nie lubię (skoro już problem… »
Pulsar
03/12/2021 20:15
Zielony kwiatuszku. "mój bóg jest wielki" ten… »
ZielonyKwiat
03/12/2021 19:34
W wierszu nie ma żadnej agitacji, nie chcesz, człowieku, to… »
Pulsar
03/12/2021 19:10
Wiara jest dla głupich i ubogich, ubogich, ze nie potrafią… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/11/2021 14:27
  • Ze względu na małe zainteresowanie MUZO WENAMI 10 przedłużam czas nadsyłania prac do 15-go grudnia. [link] Życzę weny i lekkiego pióra :)
  • AntoniGrycuk
  • 13/11/2021 11:31
  • Czy ktoś ma pojęcie o wyobrażeniu, gdzie znajdę listę aktualnych czasopism (też internetowych), gdzie warto publikować? Nie mówię o portalach literackich. Dzięki.
  • AntoniGrycuk
  • 09/11/2021 22:18
  • Na czyjąś prośbę zamieszczam link do konkursu: [link] Ja w tym roku nie biorę udziału. Należy napisać tekst z jedną z kilku dzielnic Wwy.
  • mike17
  • 09/11/2021 15:15
  • Przypominam, że pozostał jeszcze cały tydzień, by nadesłać pracę konkursową. Weźcie się w garść i piszcie ;) [link]
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 17:15
  • Apisie - wiem i niestety zgadzam się z Twoją opinią - tak jest znów, kolejna "fala"
  • ApisTaur
  • 07/11/2021 16:12
  • Zbyszku. Oczywiście pisałem to do Ciebie, lecz nie o Tobie.:)
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 16:01
  • Apisie -na szczęście nas obu to, o czym pisałeś, zwracając się do mnie, nie dotyczy. ;-}
  • Kazjuno
  • 06/11/2021 18:51
  • Dzięki za miłe komentarze pod recenzją "Buntownika" M. Grabowskiego. Na końcu komentarzy odpowiadam, indywidualnie Joli S. i każdemu z komentujących. Pozdrawiam cały PP
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas