XIII. Nieszczęścia chodzą parami - Korniu
Proza » Inne » XIII. Nieszczęścia chodzą parami
A A A
Od autora: ROZDZIAŁ 13
Jest to powieść o bezwarunkowej przyjaźni, o poświęceniach jednej osoby wobec drugiej, o tym jak brutalny, a zarazem piękny jest świat.

Z radością przyjmuję wszelkie, uzasadnione komentarze ;)

      Pomimo upływu czasu, życie wydawało się stać w miejscu. Każdy dzień był taki sam, nie wnosił niczego nowego dla pogrążonego w smutku Aleksa. Chłopak spędzał w pracy więcej czasu niż zwykle, a gdy już skończył, zamykał się w pokoju z długopisem w dłoni i otwartym zeszytem. Nie czuł się na siłach, aby rozmawiać z kimkolwiek o stracie, którą przeżył, zamiast tego każdą myśl starannie spisywał na kolejnych stronach.

      Aleks tak bardzo zamknął się w sobie, że nawet John nie był w stanie przebić się przez jego osłony. Starszy mężczyzna bezustannie próbował zmusić chłopaka do rozmowy, lecz kończyło się na krótkiej wymianie zdań na temat pracy i Aleks ponownie pogrążał się w ciszy.

      Zeszyt powoli się kończył, lecz wciąż tyle spraw nie zostało w nim poruszonych. Aleksander chciał opisać wszystko co przeżył w towarzystwie Maćka, trudne życie chłopaka i jego rodziny, tak aby każdy wiedział jak to dokładnie było. Dlatego każdego dnia, po spędzeniu niemal dwunastu godzin w garażu, zasiadał do biurka i pisał przez kilka kolejnych, aż zmęczone oczy odmawiały posłuszeństwa. Stał się bardziej płochliwy i wrażliwy na głośne dźwięki, niewyspanie, nieregularne posiłki i ciągły smutek odbijały się na jego kondycji fizycznej jak i psychicznej.

      Aleks odtrącił od siebie wszystkich bliskich, liczyła się dla niego jedynie praca i kolejne strony opowiadania o bohaterze swego życia – Maćku. Pomimo usilnych próśb rodziców, nie odwiedził psychologa, nie zmienił niezdrowego trybu życia. Brnął w nieszczęściu głębiej i głębiej, aż dotarł do momentu krytycznego.

      Pewnego, niedzielnego poranka, obudził się dosyć późno i dostrzegł pierwsze płatki śniegu, które niesione wiatrem wirowały za oknem. Przetarł zmęczone oczy i zapatrzył się w sufit. Czuł się jakby wypłakał już wszystkie łzy. Na jego twarzy nie zagościł grymas, po prostu leżał i myślał. Dotarło do niego jak wielki błąd popełnił w przeciągu ostatnich tygodni. Odtrącił wszystkich kochających go ludzi, tak jakby to miało przywrócić Maćka do życia. Wymigiwał się od obowiązków, przestał brać odpowiedzialność za swe czyny i wciąż na wszystko wyszukiwał wymówek. Teraz, gdy patrzył na to z boku, był na siebie zły jak nigdy. Wściekł się na myśl, że pozostawił potrzebującego wsparcia Bartka i jego matkę samym sobie. Kto miał się nimi teraz zająć, jak nie on? Głupi. Pomyślał po czym wstał i spojrzał na zagracony pokój. Jego rodzice poddali się w próbie walki z jego upartością i nawet nie wspominali, aby uprzątnął bałagan. Myśl o tym sprawiła, że poczuł się jeszcze gorzej.

      Ubrał się elegancko i powierzchownie sprzątnął pokój. Następnie dołączył do rodziców przy śniadaniu, ale tym razem uśmiechał się, rozmawiał z nimi i szczerze przeprosił za ostatnie tygodnie swojej nieobecności. Gdy opuścił mieszkanie, zdziwiła go ilość śniegu przykrywająca auta. Z uśmiechem odśnieżył samochód ojca i pojechał odwiedzić Bartka.

- Dawno cię nie widziałem – powiedział przekraczając próg, dobrze mu znanego mieszkania. Serdecznie objął chudego młodzieńca i poklepał go po plecach.

- Aleks? – Dobiegł głos z kuchni i po chwili stanęła przed nim mama Maćka. Jej twarz szpeciły podkrążone, sine oczy a potargane włosy sterczały w każdą stronę. Kobieta przytuliła go jak własne dziecko i wyszeptała.

- Dobrze cię wreszcie widzieć. Jak się czujesz?

- Do dziś, było bardzo źle, ale czuję, że już będzie tylko lepiej. Przepraszam, że o was zapomniałem, sam do końca nie wiedziałem co się ze mną dzieje.

      Aleksander od dawna nie czuł się tak dobrze jak tego dnia w mieszkaniu najlepszych przyjaciół. Bartek i jego matka, widocznie cieszyli się z jego odwiedzin i nie dawali po sobie poznać jak bardzo tragedia wstrząsnęła ich życiem. Nie musieli nic mówić, on to widział w ich oczach, w chwilach ich milczenia, sam przez to przeszedł i doskonale wiedział co czują.

      Po odwiedzinach, cała trójka udała się na cmentarz, gdzie odśnieżyli i przyozdobili nagrobkową płytę Maćka. Z ich oczu już nie leciały łzy, a twarze nie wykrzywiały się w grymasie żalu. Co więcej kąciki ust lekko unosiły się ku górze, w radości, że są tu razem w niemej akceptacji niesprawiedliwości, która ich spotkała.

      Aleksander postanowił zakończyć dzień spacerem, który dotleni jego skołatany umysł. W ciągu jednej nocy tak wiele się zmieniło, jak to możliwe? Jak to jest, że przez ostatnie tygodnie nie myślał trzeźwo, jakby ktoś inny kierował jego życiem, rutynowymi obowiązkami, a on tylko stał obok i bezsilnie się przyglądał. To już minęło, znów jest sobą, nie mógł się doczekać aż oznajmi to Johnowi.

      Usiadł na ośnieżonej ławce i wyciągnął z plecaka gruby zeszyt. Chwycił długopis i zaczął pisać. Miał w głowie idealną puentę na zakończenie wymyślonych wcześniej rozdziałów i pisanie tak bardzo go pochłonęło, że zapomniał o otaczającym go świecie. Nie wiedział nawet, że z jego oczu ponownie spływają łzy, że oddycha bardzo głęboko i nieregularnie, i że odkąd usiadł, obserwowała go blondynka o niebieskich oczach.

                                                      * * *

      Magda nie kryła zdziwienia, gdy zobaczyła zamyślonego, pochłoniętego pisaniem dryblasa. Podeszła nawet na ławkę bliżej i przyglądała mu się. Wiedziała, że jest to Aleks o którym opowiadał jej Janusz. Z podziwem patrzyła jak kreśli kolejne słowa, jak z policzków ściekają mu łzy na papier, a on zdaje się ich nie zauważać, słuchała jego oddechu i niemal czuła jego żal.

      Nagle on wstał i szybkim tempem oddalił się od ławki. Dziewczyna w pierwszej chwili nie zareagowała, lecz dostrzegła iż odszedł jedynie z zeszytem, zostawiając plecak ułożony na ławce. Wstała, chwyciła rzecz należącą do dryblasa i pośpieszyła, aby go dogonić. Zapadał zmrok, a on był coraz dalej.

- Hej! – Krzyknęła z nadzieją, że się zatrzyma, lecz nie zareagował.

Wyszedł z parku i na ruchliwej ulicy skręcił w prawo. Dziewczyna przyspieszyła. Widziała jak zaczyna przechodzić na drugą stronę jezdni i obawiała się, że za chwilę go zgubi.

- Aleks! – Krzyknęła ponownie i tym razem zareagował, stanął na wysepce i przyglądał się jej.

- Zostawiłeś plecak.

      Bez rozejrzenia się wkroczyła na jezdnię. Rozległ się przeszywający dźwięk klaksonu, a powietrze wypełnił hałas wpadającego w poślizg samochodu. Magda nie zareagowała, strach sparaliżował jej kończyny. Pomimo ułamków sekundy zdążyła dostrzec wpadające na nią światła pojazdu. Zamknęła oczy i poczuła silne pchnięcie w okolicach ramion. Przycisnęła plecak do piersi, jakby był skarbem, który za wszelką cenę chciała uchronić i z impetem upadła na zmrożony asfalt. Dech zaparł jej w piersi lecz nic więcej się nie wydarzyło, nawet nie bolało. Otworzyła oczy i z ulgą stwierdziła, że samochód przemknął obok niej. Odetchnęła, a powietrze wypełnił kobiecy krzyk. Pomimo przerażenia, które zmroziło krew w jej żyłach, wstała. Auto stało kilka metrów dalej, a tuż pod jej nogami leżał zeszyt. Trzęsącymi się rękoma podniosła go i skierowała się w stronę krzyczącej kobiety. Samochód stał w poprzek drogi, a za nim w powiększającej się kałuży krwi, znajdowało się bezwładne ciało Aleksandra.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Korniu · dnia 29.12.2014 10:10 · Czytań: 2028 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
euterpe dnia 29.12.2014 12:46
Cytat:
 Po­mi­mo upły­wu dni, życie wy­da­wa­ło się stać w miej­scu. Każdy dzień był taki sam, nie wno­sił ni­cze­go no­we­go dla po­grą­żo­ne­go w smut­ku Alek­sa

tu chyba lepiej "pomimo upływu czasu", " pomimo, że czas płynął nieubłaganie" itd.
Cytat:
otwar­tym ze­szy­tem przed sobą.

tu nie trzeba tego "przed sobą"
Cytat:
 Ze­szyt po­wo­li do­bie­gał końca

"zeszyt powoli się kończył", albo "powoli kończyły się strony zeszytu"
Cytat:
chciał opi­sać wszyst­ko co prze­żył w to­wa­rzy­stwie Maćka, chciał opi­sać

bez tego drugiego
Cytat:
aż zmę­czo­ne oczy nie za­my­ka­ły się.

"aż zmęczone oczy odmawiały posłuszeństwa", "aż zmęczone oczy nie potrafiły utrzymać powiek w stanie gotowości"
Cytat:
na jego zdro­wiu fi­zycz­nym jak i psy­chicz­nym.
tu lepiej "kondycji". "Zdrowie" jest ogólne, więc i fizyczne, i psychiczne.
Cytat:
Prze­tarł zmę­czo­ną, za­ro­śnię­tą twarz i za­pa­trzył się w sufit. Do jego oczu nie na­pły­nę­ły łzy, czuł się jakby wy­pła­kał już je wszyst­kie, na jego twa­rzy

Cytat:
Wy­mi­gi­wał się od swych obo­wiąz­ków, prze­stał brać od­po­wie­dzial­ność za swe czyny

te pierwsze jest niekonieczne
Cytat:
Teraz, gdy o tym my­ślał, był na sie­bie zły jak nigdy. Wściekł się na myśl,

Cytat:
za­gra­co­ny pokój. Mama już dała sobie spo­kój

tu "pokój" ze "spokojem" zgrzyta.
Cytat:
Z ich oczu już nie le­cia­ły łzy, a twa­rze nie wy­krzy­wia­ły się w gry­ma­sie żalu.

Cytat:
Do jego oczu nie na­pły­nę­ły łzy, czuł się jakby wy­pła­kał już je wszyst­kie, na jego twa­rzy nie za­go­ścił nawet gry­mas,

te zdania są bardzo podobne
Cytat:
z ple­ca­ka za­pi­sa­ny nie­mal po ostat­nią stro­nę, gruby ze­szyt. Chwy­cił dłu­go­pis i za­czął pisać.

Cytat:
hwy­ci­ła za tor­ni­ster

ten tornister mnie rozbroił, bo zwykle noszą taki usztywniany dzieci do szkoły.
Końcówka najlepsza. Czy to ostatni rozdział? Szkoda byłoby tego dryblasa. Trochę jest do poprawki, ale lubię czytać tę opowieść, Korniu. Jest bardzo ciepła, jak taki płomyczek w kominku, którego nie mam:p
Pozdrawiam serdecznie i życzę wesołych świąt. Hoł, hoł, hoł:D
Ewa
Korniu dnia 29.12.2014 15:41
Korzystam ze wszystkich Twoich sugestii i bardzo się cieszę, gdy mówisz mi o błędach, które zauważasz ;)
Tornister śmieszył mnie równie bardzo, ale wybrałem go z braku pomysłu na lepszy synonim.
Pozostało kilka rozdziałów, które mam nadzieję, że Ci się spodobają i wtedy powiesz mi co myślisz o całości utworu :)
Udanego Sylwestra!
Korniu
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
wolnyduch
25/06/2022 21:26
Jeśli ktoś nie oglądał filmu pt. "Przełęcz… »
wolnyduch
25/06/2022 21:22
Witaj Katarzyno/Kasiu, jeśli można?... Dziękuję za… »
wolnyduch
25/06/2022 21:16
Piękne obrazowanie, czytałam z przyjemnością, pozdrawiam… »
Marek Adam Grabowski
25/06/2022 15:19
Ciekawe i dobrze napisane opowiadanie. Oddajesz magiczny… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:35
Poetycka wirtuozeria. Nic dodać, nic ująć. Gratuluję… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:31
Wiersz zasługujący na uwagę. Pełen bólu i smutku, lekko… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 08:43
Oj. Początek jest mocny. Wiersz wzbudza zainteresowanie i… »
Yaro
24/06/2022 22:40
3maj sie:) »
Yaro
24/06/2022 22:38
Wszystko każda rzecz ma nazwę i twarz... :) »
Materazzone
24/06/2022 17:58
Przypominam, że wiersz wcale nie musi się rymować,… »
Materazzone
24/06/2022 17:55
Erotyk dla dzieci. Ciekawe, nie powiem choć zbyt mocno… »
Materazzone
24/06/2022 17:52
Nie pasuje mi czwarty wers. Jakoś tak nie wybrzmiewa,… »
Materazzone
24/06/2022 16:37
Dzień dobry wszystkim. Rozwiążę wasz spór, choć omyłkowo… »
Jacek Londyn
24/06/2022 13:47
Dobra Cobro, dziękuję za komentarz i dobre słowo. Tekst… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas