ONI - Rodion
Proza » Inne » ONI
A A A

W gabinecie siedziało dwóch mężczyzn. Rozparli się w olbrzymich, skórzanych fotelach i od kilku minut trwali w milczeniu. Miny mieli marsowe. Nie grzeszyli urodą, ba, gdyby ich nieco pochylić nad stojącym między nimi biurkiem do złudzenia przypominaliby dwa kamienne gargulce.

Powietrze wypełniał świszczący oddech klimatyzatora. Delikatne, przyjemnie chłodne podmuchy z mozołem kołysały ciężkimi zasłonami. Słońce miało niemały problem ze znalezieniem drogi w gęstym splocie materiału, lecz mimo to ani trochę nie spokorniało. Jego promienie były boleśnie gorące.

Młodszy mężczyzna nerwowo przeczesywał przerzedzone włosy. Myślami odpłynął gdzieś daleko. Starszy natomiast w skupieniu obserwował każdy ruch towarzysza.

Unosił się wokół nich zapach perfum, starego drewna, kurzu oraz niezręcznego zakłopotania. Ostatnia nuta była najlepiej wyczuwalna.

- Wszyscy słyszeliśmy, że jesteś chory – zaczął starszy – a teraz mi mówisz, że to wcale nie grypa ani inne przeziębienie. Co ci właściwie dolega?

- ONI! - prychnął - ludzie.

Mężczyźni, najwyraźniej lubiący niespieszną dyskusję, znów zamilkli. Ciszę przerwało przeciągle skrzypnięcie znudzonego fotela. Nawet meble były od nich mniej cierpliwe.

- Nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem. Ludzie ci w czymś przeszkadzają?

- I tak i nie. Po pierwsze - wyprostował kościsty palec - moim problemem są ONI, wszyscy ale nikt z osobna.

Starszy mężczyzna pokiwał głową choć wolał się w nią podrapać. Postanowił nie okazywać zdziwienia.

- Po drugie - następny palec dołączył do poprzedniego - słowo "przeszkadzają" nie opisuje najtrafniej moich uczuć.

- W takim razie – poprosił najmilej i najspokojniej jak potrafił - opowiedz to swoimi słowami.

Młodszy nie potrzebował dalszej zachęty. Zamknął oczy i przez krótką chwilę zbierał myśli. Wreszcie pstryknął palcami, usiadł prosto i zaczął mówić.

- Mój stan opisałbym jako sinusoidę - nakreślił w powietrzu niedbałą, falistą linię – co najmniej cztery razy w tygodniu śni mi się ten sam koszmar. Zanim jednak rozwinie się i w pełni wykorzysta posiadany arsenał grozy jest bardzo niewinny. Przyjmijmy wiec, ze to punkt zero. Dołek naszej krzywej. Wszystko jasne?

W odpowiedzi otrzymał nieśmiałe potaknięcie.

- Idę ulicą. Jest piękny, majowy dzień. Wszystkimi zmysłami wyczuwam budzące się do życia... Życie? – skrzywił się z niesmakiem - Nie, źle to brzmi, wybacz. Ale rozumiesz, słoneczko świeci, ptaszki śpiewają, łapiesz?

Znów nieme potwierdzenie.

- I nagle linia drga! Wychyla się ku górze. Czuję ucisk w żołądku a niewidzialna ręka powoli wykręca pętle moich jelit. Na horyzoncie pojawiają się ONI. Najpierw jest ich niewielu, ale z każdym oddechem widzę kolejnych. Chcę umrzeć, zastygnąć tak aby mnie nie zauważyli jednak ciało jest nieposłuszne. Serce przyspiesza, oddech przechodzi w chrapliwe sapanie. ONI nadchodzą. Bzyczą, jak irytujący komar, trajkoczą o bezsensownych rzeczach, szydzą i plują jadem. Słyszę ich coraz wyraźniej, uderzają w uszy niczym huragan, wzbudzają bolesny sztorm endolimfy. A wiesz co w tej nawałnicy dźwięków jest najgorsze?

Przeczący ruch głową.

- Bicie serc. Dudnią jak tam-tamy. Zwiastują śmierć. Namnażają się, powielają jak jakaś paskudna bakteria aż wreszcie swą masą przesłaniają słońce. Nie czuję nic prócz dotyku ich ciał. Zaczyna brakować mi tchu, zapadam się w ciemność aż wreszcie, w momencie największej paniki i zwątpienia budzę się z krzykiem. To będzie górka w wykresie. Najczęściej nie jestem w stanie już usnąć. Powoli się uspokajam, krzywa znów nakreśla dołek.

- A co dzieje się w trakcie dnia?

- Nad ranem nie jest źle… – odparł niepewnie – No, przynajmniej dopóki nie zacznę słyszeć głosów. Wtedy panikuję.

- Czyje głosy słyszysz?

- Sąsiadów – uśmiechnął się chytrze – i przechodniów. Moja żona może potwierdzić, że istnieją. No już, nie patrz na mnie jakbyś mi nie wierzył!

- Ja nie sądziłem… nie podejrzewałem…

- Że jestem wariatem? – roześmiał się serdecznie – Bo nie jestem. Lęk zawsze jest irracjonalny, ale mój wyjątkowo trudno wybija się z głowy. Wszak to ONI mordowali, grabili, gwałcili. To ONI byli, są i będą przerażająco plugawi.

- Oni czyli my?

- W rzeczy samej – potwierdził ponuro.

- A mimo to jesteś w stanie tu siedzieć i ze mną rozmawiać.

- Mam dobre leki ,niedawno zaczęły działać. No i pewien miły pan tresuje mnie jak psa – uśmiechnął się blado – nazywają to terapią. Małymi kroczkami wrócę na łono ukochanego społeczeństwa, znów pójdę do pracy. I wiesz co? - wbił w towarzysza przenikliwe spojrzenie – tobie też się uda. Mówię ci to jako psychiatra i jako przyjaciel.

- Co takiego mi się uda?! - fuknął.

- Wyleczyć się. Wiem, że od lat z gracją linoskoczka balansujesz na krawędzi kieliszka. Wiem, że póki co nie utonąłeś. Wiem, że powoli mylisz kroki. Proszę – w jego głosie znać było desperację - daj sobie pomóc.

- Czyli… – zapytał głucho – czyli nie przypadkiem wysłali mnie żebym sprawdził co u ciebie słychać?

Odpowiedział mu najcieplejszym uśmiechem na jaki było go stać.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Rodion · dnia 29.01.2015 16:13 · Czytań: 1796 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
Heisenberg dnia 29.01.2015 16:13
Dobrze się czytało, niezły język, styl prosty i mało oryginalny, ale w porządku. Interpunkcja momentami poprawna, ale momentami momentami robisz najprostsze błędy... Popracuj nad tym.

Treść wydaje się jakby wyrwana z większej całości. Takie moje odczucie.

Pozdro :)

Aha, jeszcze jedno.
Cytat:
- Nad ranem nie jest źle… – od­parł nie­pew­nie

Cytat:
- Czyli… – za­py­tał głu­cho

Cytat:
ro­ze­śmiał się ser­decz­nie

Moim zdaniem w tych miejscach spokojnie można zrezygnować z przysłówków. Mówi się, że przysłówek jest wrogiem czasownika, i chyba całkiem słusznie...
Cytat:
skrzy­wił się z nie­sma­kiem

Albo tutaj. "Z niesmakiem" to chyba zbędne dopowiedzenie. "Skrzywił się" sugeruje, że był zniesmaczony. Zwracaj uwagę na takie rzeczy.
Rodion dnia 29.01.2015 22:19
Dziękuję za komentarz :)

Cytat:
styl prosty i mało oryginalny


Wyjdę na głupka, ale spytam: co masz na myśli?
Heisenberg dnia 29.01.2015 22:25
No co Ty, na głupka wychodzi jedynie ten, co nie wie, a nie pyta ;)

Mam na myśli, że Twój styl, sposób pisania jest w pewnym sensie "pospolity", mało indywidualny. Jeśli styl autora jest jak jego podpis, to Ty podpisujesz się drukowanymi literami - wyraźnymi i czytelnymi, ale mało "osobistymi".
Ech, strasznie pokręciłem... Teraz to już w ogóle nie wiem, czy da się mnie zrozumieć :)
Rodion dnia 29.01.2015 22:40
Teraz rozumiem :D

Powiem tak: kiedyś lubiłem pisać "dziwne" teksty. Konstruowałem potwornie długie zdania, tworzyłem "ambitne" metafory, umieszczałem setki nawiązań. To był mój styl.

Ja bawiłem się świetnie, ale czytelnik płakał. Opowiadania roiły się od błędów stylistycznych, interpunkcyjnych, były ogromne i trudne do przełknięcia. Postanowiłem to zmienić.

Teraz piszę dużo prościej. Czasami udaje mi się przemycić nieco siebie, czasami, jak w tym przypadku, wychodzi zachowawczo i pospolicie :)
Heisenberg dnia 29.01.2015 22:41
Indywidualny styl nie oznacza styl strasznie skomplikowany :) Tak samo jak styl pospolity nie znaczy zły...
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
14/07/2024 11:07
Jak dzień i noc, różnice :). Chociaż jak one tak Twoja… »
skroplami
14/07/2024 10:00
Stara prawda, wieczna prawda, boska prawda. Zawarłeś kilka… »
al-szamanka
13/07/2024 17:07
Sumiennie przeczytałam tekst od początku do końca i mam… »
al-szamanka
13/07/2024 14:50
Mam pytanie. Czy wyzwolone kobiety, to te z tymi wszystkimi… »
Florian Konrad
13/07/2024 13:58
Dziękuję. Wiersz jest nieromantyczny, bydlak jeden :) »
Janusz Rosek
13/07/2024 12:19
Kazjuno To bardzo ciekawa historia. Czytając takie… »
Kazjuno
13/07/2024 07:42
Bardzo ciekawe, Januszu, 3 opowieści. Przeczytałem jednym… »
Janusz Rosek
12/07/2024 08:57
Kazjuno Bardzo dziękuję za Twój komentarz i słuszne… »
Kazjuno
12/07/2024 08:07
Przeczytałem Januszu z zainteresowaniem. Wewnętrzne rozterki… »
valeria
10/07/2024 13:53
Podoba mi się. Łagodne lato :) »
valeria
10/07/2024 13:51
Dziękuję, opis poprawiony już:) zachęcam :) od soboty jestem… »
Berele
10/07/2024 13:37
Pointa mogłaby okazać się jakaś lżejsza, ale udała się ta… »
Jacek Londyn
10/07/2024 13:08
Valerio, cieszę się, że się wydało, że ktoś z nas (a… »
Berele
10/07/2024 10:59
Nawet fajne neolęgi. Spodobał mi się wiersz ubogi w… »
Berele
10/07/2024 10:37
Dużo ładnych figur w wierszu. Na minus poetyckość eteru i… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty