MIKROTEKSTY 2 - OWSIANKO
Proza » Inne » MIKROTEKSTY 2
A A A

 

Stowarzyszenie ”Oni”

Truizm: jesteśmy po przeciwnych stronach barykady. Jak za dawnych, niedobrych lat PRL, dzielimy się na ugrupowanie MY i stowarzyszenie ONI. Czyli statystyczne dziadostwo powołane do zaciskania pasa i szczyptę wybranych z właściwego klucza. My, to wielomilionowy naród, szarzy ludzie namawiani na ponoszenie ofiar, mierzwa, ciemna masa. ONI, to garstka zasiadających i piastujących, ździebełko decydujące w imieniu całego kraju.

MY pracujemy, bierzemy po trzy etaty i padamy na pysk. ONI nie narzekają. Są wypoczęci, zadbani, przesympatyczni na odległość kija. Zarabiają po kilka tysięcy i doradzają nam, jak żyć za psi grosz: kiedy chorują, to się leczą, bo ich na to stać. Kiedy MY chorujemy, to JEDYNIE chorujemy, bo tylko na to możemy sobie pozwolić.

Oszczędność

Z naszym państwem kojarzy mi się kabaretowa piosenka o tanich draniach. Jeżeli w niej dwa ciemne typki wyśpiewywały nieco szemrane treści, było to zgodne z przyjętą konwencją. Ale mowa tu nie o zabawie, o absurdach mających nas rozweselić i być może zneutralizować frustracje i napięcia: mowa tu o naszym życiu, o codziennym braniu się z nim za bary. O zmęczeniu oczekiwaniem na lepszy czas.

Wybrańcy

Ledwie zwyciężyli, a już gracko dzielą łupy, już wywijają rozgdakanym rozumkiem cynicznie mnożąc stanowiska dla swoich krewnych, znajomych i przybocznych entuzjastów. Nowe miotły narodu traktują Sejm jak stołówkę, sypialnię i pogaduchownię, tańcują w jego kuluarach, imprezują i wojażują na koszt szeregowego podatnika, a ich główne zmartwienie polega na podwyższeniu własnych uposażeń. Moje ich nie interesuje; mają mnie w głębokim poważaniu. Podobnie, jak los pozostałych ludzi.

Ps.

Za każdym wyborczym przetasowaniem kart mam wrażenie, że nareszcie coś się zmieni, a na widok naszych ekonomicznych osiągnięć i powszechnego dobrobytu całego społeczeństwa, świat zmartwieje z podziwu. Nie umrze ze śmiechu, bo nastąpi radykalna eliminacja nawiedzonych chwastów, populistycznych pasożytów i pijawek, natomiast słowo Sejm RP - obecny areopag poronionego rozsądku - przestanie być synonimem cichego portu dla przeciętniaków i będzie nareszcie reprezentatywnym gronem utalentowanych osób zdolnych do holistycznego myślenia.

Są to jednak dziecięce mrzonki, ponieważ znowu zbliża się czas bezpardonowych zadym, pojedynków na inwektywy, potyczek na haki, nagrania i przecieki, następny okres huraganowej bijatyki na podłe traktowanie politycznych przeciwników, nadciąga kolejny etap prześcigania się w zorganizowanej głupocie: zaczniemy urządzać sobie zawody w tym, kto na większe wiaderko i bardziej ciasne poglądy.

Nic się nie stało

Nie potrafię zatrzymać swojego pędu do zagłady. Przeciwstawić się lawinie absurdów. Jestem osaczony presją wmawiania mi dziecka w brzuch: wpiera się we mnie, że trzeba się spieszyć, dawać podglądać, zgadzać na pozbawienie tożsamości, na fatalne przepisy prawne usprawiedliwiane sądową niezawisłością. Egzystuję bombardowany agresywnym przeciętniactwem wynoszonym na piedestały. Postępowaniami, które świadczyły niegdyś o parafiańszczyźnie i uważane były za niedopuszczalne, a teraz okazały się normą, powszechnym zwyczajem ocenianym pobłażliwie.

Próżno by ubolewać nad tym faktem, bo i efekt żaden i sens tak samo nijaki. Zazwyczaj podobny do obrażania się na powódź, że zatapia chałupę. Trzeba raczej przyjąć do niechętnej świadomości, że proceder oszustwa jest powszechnym i masowym żywiołem, nad którym nie sposób zapanować. Żywiołem rozlewającym się wszędy; począwszy od drobnych gwizdnięć, za które grozi pudło, a skończywszy na wielkich malwersacjach, za które nic nie grozi; gdzie nie spojrzysz, tam dopadają cię grzywacze fal złożonych z machlojek.

Kup Pan cegłę!

Od małego nie lubię być robiony na szaro i może z tej przyczyny nie zostałem handlowcem; choćby mnie smażyli na wolnym ogniu, nie jestem w stanie zrozumieć hasła: KUP ZA DARMO! Przywykłem sądzić, że zaliczam się do grona uczciwych ludzi, a tak nazwany osobnik nie nabija bliźnich w butelkę. Jednakowoż słowo to stało się wymiennym i niemal tożsamym bliskoznacznikiem z knajacką nazwą frajera pompki lub człowieka niedzisiejszego. Bez wielkiej przesady można powiedzieć, że uczciwy to synonim naiwniaka.

 

Kto zaś nie chce uchodzić za niedołęgę, ten kombinuje, ten stara się być zaradnym na granicy prawa, stwierdzam więc ze skruchą, że dzieje się to na moje życzenie. Moje, bo między innymi to ja pozwoliłem na rozpanoszenie się tego zła, odpuściłem, zbagatelizowałem, rzekłem, że trudno i darmo, nie ma wyjścia: albo rybka, albo akwarium.

Kradzież

 

Od razu zaznaczę; chodzi o złodziejstwo czasu. O niezauważalne wydzieranie chwil życia skracających pozostały. O czas marnotrawiony na jałowe użeranie się z biurokratyczną głupotą, na toczenie wiatrakowych walk z absurdalnymi przepisami, paragrafami, rozporządzeniami, o czas utraconych godzin spędzonych w „bezpłatnych” kolejkach do urzędów. A także o zastanowienie nad tym, jak odzyskać te chwile, które mógłbym spożytkować na lepsze istnienie, istnienie wolne od codziennych trosk, choćby na podróże po niepoznanych rejonach świata.

Zawodowiec

W nie tak odległych czasach czerwonej zarazy przestrzegano żelaznej zasady, że prezenterem TV czy dziennikarzem byle gazetki nie mógł zostać intelektualny burak wyposażony w niekompetencję. Teraz prześladuje nas klęska urodzaju „fachowców” od wszelkich dziedzin. Nastąpiło swoiste rozwolnienie kryteriów i profesjonalistą jest nie ten, co ma pojęcie o zawodzie, lecz ten, co wyżej skacze w rankingach oglądalności. Tak więc lektor może nie mieć dykcji, kaleczyć polszczyznę, gadać językowo niepoprawnie, a żurnalista nie musi znać elementarza. Z czego modne hasła naszych superczasów:

Nie stój, nie czekaj, tylko błyśnij byle czym lub napisz byle co.

Precz z logicznym myśleniem.

Niech rośnie i umacnia się powszechny debilizm.

Kretyni wszystkich krajów – łączcie się.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
OWSIANKO · dnia 03.02.2015 17:15 · Czytań: 2317 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 8
Komentarze
Heisenberg dnia 03.02.2015 17:21
Zmieniłbym tę denerwującą czcionkę.
I jeszcze taka uwaga:
Cytat:
W nie tak od­le­głych cza­sach czer­wo­nej za­ra­zy prze­strze­ga­no że­la­znej za­sa­dy

zarazy - zasady, niedokładnie, ale też się rymują, zmieniłbym to.

Dużo celnych spostrzeżeń i świetny styl. Podobało się.

Pozdro
Miladora dnia 03.02.2015 18:13
Postanowiłam Cię odwiedzić, drogi Owsianko. :)
Nie po to, by się handryczyć, bo tekst jest dobry i prawdziwy, mimo iż większość myślących ludzi i tak zdaje sobie sprawę z tego, o czym piszesz.

A przy okazji:
Heisenberg napisał:
Zmieniłbym tę denerwującą czcionkę.

Całkowicie popieram, bo pogrubiona kursywa nie jest dobrym pomysłem.

Cytat:
nie­do­brych lat PRL.,

- PRL - bez kropki. Albo PRL-u.

Cytat:
Czyli sta­ty­stycz­ne dzia­do­stwo po­wo­ła­ne do za­ci­ska­nia pasa(,) i szczyp­tę wy­bra­nych z wła­ści­we­go klu­cza.

Dałabym przecinek, by rozgraniczyć te dwa ugrupowania.

Cytat:
już wy­wi­ja­ją roz­g­da­ka­nym ro­zum­kiem(,) cy­nicz­nie mno­żąc sta­no­wi­ska


Cytat:
Ps.
za każ­dym wy­bor­czym prze­ta­so­wa­niem

- PS.
Za każdym wyborczym... - po kropce wielka litera.

Cytat:
wma­wia­nia mi dziec­ka w brzuch

Niezbyt mi się podoba to określenie. Lepiej byłoby chyba "dziecka w brzuchu".

Cytat:
wpie­ra się we mnie, że trze­ba się


Cytat:
bo i efekt żaden(,) i sens tak samo ni­ja­ki.


Cytat:
cza­sach czer­wo­nej za­ra­zy prze­strze­ga­no że­la­znej za­sa­dy,

Popieram Heisenberga, by zlikwidować ten podwójny rym.

Cytat:
Precz z lo­gicz­nym my­śle­niem.

I na tym zakończyłabym artykuł.

Miłego :)
Miroslaw Sliwa dnia 03.02.2015 18:52 Ocena: Świetne!
Opisałeś Marku naszą rzeczywistość rzetelnie. Trudno się z Tobą nie zgodzić.
Dodam tylko od siebie, że to nie ONI wymyślili ten piekielny w swojej idiotyczności, ale i skuteczności system.

Gdybyś ten felieton opublikował za komuny, to by Cię zamknęli, ale o tekście i jego autorze byłoby głośno, bo orwellowski system dyktatu tzn. opisany przez Orwella, nakazywał jednomyślność, a więc wolnomyśliciel błyszczał na tle mierzwy. Ten system był biało czarny.

Dzisiaj też żyjemy pod buciorem dyktatu, huxleyowskiego systemu dyktatu.
Możesz gadać, co chcesz, a i tak Cię nikt nie słucha.
Nikt Cię do więzienia nie zamknie, no chyba, że ukradniesz batonik w sklepie. Zamkną Cię wtedy na trzy miesiące, a po roku będziesz miał do spłacenia kilka tysięcy złotych.
Jeśli nie spłacisz ich w terminie, to będziesz na głowie miał komornika. I tak aż do usranej śmierci. System huxleyowski jest szary i mętny. To po prostu mefistofelesowski majstersztyk.

W tamtym systemie karali Cię za pragnienie wolności, w tym nikt Cię za to nie ukarze. Wytłumaczą Ci jedynie, że szczęście to "róbta co chceta". W tym systemie powolutku umrzesz w zapomnieniu. W tym systemie liczy się szczęście jednostki. A czego potrzebuje jednostka do szczęścia? Sexu do niemożliwości, alkoholu ile dupa zniesie, narkotyków i możliwie jak najgłupszych programów telewizyjnych. Myślenie jest wrogiem szczęścia.

Pomyślałby kto, że te systemy są przeciwstawne. Ależ skąd. Przecież to tylko dwie strony tego samego lewicowego programu, który ma tak ten świat przepierdolić, że nie zostanie z niego kamień na kamieniu.

Kiedyś zadałem sobie pytanie; dlaczego? Dlaczego ktoś taki diabelski program wymyślił i go realizuje.
Jedyna sensowna odpowiedź jaka przyszła mi do głowy brzmi: z nienawiści do człowieka i z nienawiści do świata takim jakim on naturalnie jest. To ci lewicowi jajogłowcy zapijający Dom Perignon najlepsze kawiory świata, mający się za bogów (oni chyba nawet w to wierzą) jebią życie miliardom ludzi, dziwiąc się przy tym; czemu ci (czyli my) dziwacy nie całują ich z wdzięcznością w te ich tłuste dupska, tylko buntują się i pragną jakiejś tam głupiej wolności.

Pamiętasz Marku takie powiedzenie z czasów komuny: system jest wspaniały, tylko ludzie do niego nie dorośli. Otóż ja nie chcę dorosnąć do tego systemu.
ONI Marku nami gardzą, bo nas nienawidzą, a nienawidzą nas, bo się nas boją. To tyle.
Alem się rozpisał. Już kończę.
Znakomity tekst.

Pozdrawiam serdecznie.
mike17 dnia 03.02.2015 20:48 Ocena: Świetne!
Witaj, Marku!

Nóż się w kieszeni otwiera, kiedy czyta się tak trafne spostrzeżenia o tych skundlonych czasach, gdzie to, co kiedyś było wadą, dziś jest zaletą, i na odwrót.

Będę na bieżąco odnosił się do twoich refleksji:

Cytat:
MY pra­cu­je­my, bie­rze­my po trzy etaty i pa­da­my na pysk. ONI nie na­rze­ka­ją. Są wy­po­czę­ci, za­dba­ni, prze­sym­pa­tycz­ni na od­le­głość kija. Za­ra­bia­ją po kilka ty­się­cy i do­ra­dza­ją nam, jak żyć za psi grosz: kiedy cho­ru­ją, to się leczą, bo ich na to stać. Kiedy MY cho­ru­je­my, to JE­DY­NIE cho­ru­je­my, bo tylko na to mo­że­my sobie po­zwo­lić.

jak już kiedyś pisałem, żyję na Powiślu, to warszawska dzielnica artystów, na ulicy widuje się znanych aktorów, reżyserów, muzyków.
Oni kilka tysięcy mają za dzień zdjęciowy w dobrym serialu.
Obok przemykają szarzy ludzie, którzy ledwie wiążą koniec z końcem - podobno ponad połowa Polaków nie ma konta ani żadnych oszczędności.
Biednyś, boś głupi, jak mawiało dawne "porzekadło" - nie sądzę.
Pusto bywa w kieszeni, bo koneksji brak.

Cytat:
Le­d­wie zwy­cię­ży­li, a już grac­ko dzie­lą łupy, już wy­wi­ja­ją roz­g­da­ka­nym ro­zum­kiem cy­nicz­nie mno­żąc sta­no­wi­ska dla swo­ich krew­nych, zna­jo­mych i przy­bocz­nych en­tu­zja­stów.

nie bardzo rozumiem "postawę" ministra Sawickiego, który co niedziela, na 13-tą melduje się w naszym kościele, idzie zawsze do komunii, a jak wielu, zrobi wszystko, by się rękoma and nogoma trzymać koryta, zwłaszcza że już raz zaliczył wtopę.
Na obrzeżach naszego osiedla mieści się sławetna "Sowa i Przyjaciele" - czemu dotąd tych panów nie wzięła na tapetę prokuratura?
Za komuny w pierdlu by zgnili, albo jak ojciec Wawrzeckiego, dostaliby czapę.

Cytat:
za każ­dym wy­bor­czym prze­ta­so­wa­niem kart mam wra­że­nie, że na­resz­cie coś się zmie­ni,

daj spokój z tymi nadziejami, Marku, przecież demoliberalizm wyrasta z komuny, ze starych układów, kolesiostwa popartego WSI, i innymi "służbami".

Cytat:
Kto zaś nie chce ucho­dzić za nie­do­łę­gę, ten kom­bi­nu­je, ten stara się być za­rad­nym na gra­ni­cy prawa,

oj, myślę, że na chama łamiąc je, ale za plecami stoją kumple albo, co gorsza, "chłopcy z ferajny" i wtedy ten ma władzę, kto umie wykorzystać wszystkie chwyty, by przepchnąć swoje interesy, utrącić konkurencję, dać w łapę, manipulować mediami, używając w rozmowie chwytów Schopenhauera, z winnego raptem rżnąć ofiarę.

Cytat:
Teraz prze­śla­du­je nas klę­ska uro­dza­ju „fa­chow­ców” od wszel­kich dzie­dzin.

Medialny kał osiągnął apogeum.
Kretyńskie "Tańce z gwiazdami" tudzież podobne badziewie ma odciągnąć szare masy od istotnych problemów: biedy, bezrobocia, emigracji, przestępczości na szczytach władzy.
Głupawe programiki, gdzie równie durni jurorzy prześcigają się w "mondrościach" a la Strasburger z "Familiady" świadczą o nędznej kondycji Telewizji i zejściu na psy tzw. gustów, choć o nich podobno się nie dyskutuje.
A i wypowiedzi pewnej "ustawionej" redaktorki, znanej z braku manier, świadczą, iż osiągnąć poziom dechy klozetowej nie jest tak w sumie trudno w kraju nad Wisłą :)
Cytat:
Kre­ty­ni wszyst­kich kra­jów – łącz­cie się.

trochę już żyję, i tak źle w kulturze: prasie i telewizji to jeszcze nie było.
Dominuje lichota i mentalny syf, i pytam: "Do kogo adresowana taka niskopienna rozrywka"?

Dla mnie to nie jest produkt: od lat oglądam tylko Discovery Channel, bo lubię "człowieka z krwi i kości", nie skretyniałą bandę celebów, którzy mają swoje 5 minut, próbując rozciągnąć je jak gumę w gaciach na kolejne 5 godzin, co boli, to fakt, że znajdują publikę.

Czas umierać?

Nie, bo dla jednego klasyką będzie Czesław Śpiewa, a dla innego The Rolling Stones :)

To tyle, już mnie palce bolą :)
Vanillivi dnia 03.02.2015 23:16
Owsianko, jestem rozczarowana po przeczytaniu tego felietonu. Nawet bardzo rozczarowana i zła, bo wiem, że jego autor jest osobą wykształconą, oczytaną i inteligentną a serwuje nam kolejny tekst, będący użalaniem się w zasadzie o wszystkim i o niczym.

Gdyby taki tekst wkleił debiutant, pochwaliłabym styl, kilka rzeczy sprostowała i uznała, że nie pisze źle. Ale aż nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy widzę, że osoba z dużym doświadczeniem czytelniczym i pewnym już dorobkiem publicystycznym wypowiada tak miałkie intelektualnie sądy. Wizja świata przedstawiona w tym felietonie jest uproszczona w sposób typowy dla tabloidów, sposób dzielenia ludzi na "my" i "oni" paranoiczny. To zdaje się być po prostu tak krytykowanym przez autora lenistwem intelektualnym, bo łatwiej jest winą za życiowe niepowodzenia obarczyć jakichś wyimaginowanych "onych", niż przeanalizować źródła problemów i możliwości ich rozwiązania. Tekst ten zupełnie ignoruje istnienie klasy średniej, ludzi dochodzących stopniowo do coraz lepszych zarobków nie dzięki "plecom", lecz dzięki temu, że są specjalistami w jakiejś dziedzinie. Takich ludzi jest bardzo dużo, ale wspominanie o nich popsułoby czarno-biały obraz.

Tak samo jak łatwe jest przylepienie do polityka z góry łatki złodzieja, aferzysty i błazna, zamiast wyszukać na liście wyborczej kogoś, kto np. jest profesorem ekonomii, zna pięć języków, pracuje po 12-14 godzin dziennie w komisjach nad nowymi projektami aktów prawnych i oddać na niego głos. Czyżby takie pozytywne przykłady były dla autora zbyt mało medialne?

Każdy z nas ma w życiu sytuacje, gdy czuje się bezsilny wobec biurokracji, denerwuje się, że zarabia zbyt mało, dlatego do wielu z pewnością dotrzesz, tylko że to moim zdaniem, bardzo populistyczne, tanie.

Cytat:
Nie po­tra­fię za­trzy­mać swo­je­go pędu do za­gła­dy. Prze­ciw­sta­wić się la­wi­nie ab­sur­dów. Je­stem osa­czo­ny pre­sją wma­wia­nia mi dziec­ka w brzuch: wpie­ra się we mnie, że trze­ba się spie­szyć, dawać pod­glą­dać, zga­dzać na po­zba­wie­nie toż­sa­mo­ści, na fa­tal­ne prze­pi­sy praw­ne uspra­wie­dli­wia­ne są­do­wą nie­za­wi­sło­ścią. Eg­zy­stu­ję bom­bar­do­wa­ny agre­syw­nym prze­cięt­niac­twem wy­no­szo­nym na pie­de­sta­ły. Po­stę­po­wa­nia­mi, które świad­czy­ły nie­gdyś o pa­ra­fiańsz­czyź­nie i uwa­ża­ne były za nie­do­pusz­czal­ne, a teraz oka­za­ły się normą, po­wszech­nym zwy­cza­jem oce­nia­nym po­błaż­li­wie.


Ten fragment sugeruje mi, że abstrahując od stanu społeczeństwa, autor ma problem ze sobą. Sama często lubię narzekać, więc do pewnego stopnia to rozumiem, ale tutaj widzę straszne poddanie się, konieczność wyrażania ciągłego niezadowolenia, nieumiejętność zdystansowania się od tego, co miałkie, znalezienia czegoś wartościowego i promowania tego, inspirowania innych.

Cytat:
W nie tak od­le­głych cza­sach czer­wo­nej za­ra­zy prze­strze­ga­no że­la­znej za­sa­dy, że pre­zen­te­rem TV czy dzien­ni­ka­rzem byle ga­zet­ki nie mógł zo­stać in­te­lek­tu­al­ny burak wy­po­sa­żo­ny w nie­kom­pe­ten­cję. Teraz prze­śla­du­je nas klę­ska uro­dza­ju „fa­chow­ców” od wszel­kich dzie­dzin. Na­stą­pi­ło swo­iste roz­wol­nie­nie kry­te­riów i pro­fe­sjo­na­li­stą jest nie ten, co ma po­ję­cie o za­wo­dzie, lecz ten, co wyżej ska­cze w ran­kin­gach oglą­dal­no­ści. Tak więc lek­tor może nie mieć dyk­cji, ka­le­czyć pol­sz­czy­znę, gadać ję­zy­ko­wo nie­po­praw­nie, a żur­na­li­sta nie musi znać ele­men­ta­rza.

Ale mógł już zostać intelektualny burak wybrany z klucza partyjnego, a kanały były dwa? To ja już zdecydowanie wolę dzisiejszą sytuację, gdy mam kilkadziesiąt kanałów i nawet jeśli na wielu z nich poziom oferowanej rozrywki jest żenujący, to znajdę dla siebie kilka programów, które mi odpowiadają. Nie dam się przekonać, że pod tym względem za komuny dawniej było lepiej...

Owsianko, uważam, że umiesz pisać, ale Twój potencjał się całkowicie marnuje, tracisz czas na wylewanie złości, na sadzenie banałów, narzekanie, zamiast promować to, co wartościowe, inspirować i zmieniać świat na lepsze. Uważam że taka powinna być rola literata czy szerzej, człowieka wykształconego. Dlatego jestem zła, gdy czytam takie teksty.

Pozdrawiam serdecznie.
OWSIANKO dnia 04.02.2015 01:45
Vanillivi
A propos „pozytywnego przykładu”:
nie tak dawno oglądałem serial Agnieszki Holland „Ekipa”. Rzecz dzieje się w Polsce i dotyczy polskiego rządu. Polityczna fikcja, lecz bardzo prawdopodobna. Premierem zostaje profesor, wykładowca, człowiek do bólu uczciwy. Dostrzega istniejące absurdy i syfy, a jako naiwniak oderwany od realiów, stara się je zmienić. W miarę postępu akcji przekonuje się, że nie może zmienić NICZEGO, że nawet jako osoba najważniejsza w tym rządzie liczyć się musi z koalicjantem, układami, intrygami opozycji. Zatem człek doszczętnie szlachetny i mimo to chcący się zajmować polityką, zaczyna pieprzyć jak reszta lub odchodzi.

Vanillivi napisała:
łatwe jest przylepienie do polityka z góry łatki złodzieja, aferzysty i błazna,
zamiast wyszukać na liście wyborczej kogoś, kto np. jest profesorem ekonomii, zna pięć języków, pracuje po 12-14 godzin dziennie w komisjach nad nowymi projektami aktów prawnych i oddać na niego głos. Czyżby takie pozytywne przykłady były dla autora zbyt mało medialne?
Zola111 dnia 04.02.2015 11:33
Ojej,


a
Cytat:
super cza­sów:


piszemy łącznie:

superczasów

pozdrawiam,

z.
Vanillivi dnia 13.02.2015 00:12
Owsianko, ale zdajesz sobie sprawę z tego, że seriale, takie jak wspomniana przez Ciebie "Ekipa", nie tyle mają za zadanie tłumaczyć nam rzeczywistość polityczną, co odpowiadają na zapotrzebowanie społeczne, bazują na obecnych wśród odbiorców stereotypach, serwują coś, w czym widzowi łatwo się odnaleźć? Dla przeciętnego odbiorcy schemat jednostki niszczonej przez układ jest bardzo prosty do zaakceptowania. Rzeczywistość polityczna jednak jest o wiele bardziej złożona, rzadko kiedy mamy do czynienia z obrazem czarno-białym.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marek Adam Grabowski
06/02/2023 17:08
Jeśli chodzi o samo pióro to jestem zadowolony. Piszesz… »
Woland
06/02/2023 07:17
Mocno nijakie, zgodzę się ;) »
Woland
06/02/2023 07:16
Dziękuję za wskazówki i ocenę :) :) Dziękuję… »
Marek Adam Grabowski
05/02/2023 21:47
Oj, byłeś, byłeś. Natomiast tutaj chyba nie byłeś (a… »
AnDob
05/02/2023 17:43
Bez cudu to się nie spotkają jeszcze raz »
Ronin
05/02/2023 16:59
Bardzo fajny tekst Marku. Cykl Kości Wielkich ma z pewnością… »
TakaJedna
04/02/2023 14:18
Mnie taki styl podoba się. Może to i nie miejsce… »
Korektorka
04/02/2023 13:44
Dzień dobry:) Ciekawe! I bardzo dobrze mi się to czyta.… »
TakaJedna
04/02/2023 13:42
Uważam, że najgorzej to być w środku stawki, to takie… »
ajw
04/02/2023 10:45
I ja dobrze się czuję przebywając wśród Twoich wersów :) »
Woland
03/02/2023 22:08
Nie. Jak odwróciło się tabelę, to byłem na jej czele ;) »
TakaJedna
03/02/2023 20:18
Wygrałeś? »
ajw
03/02/2023 13:06
Bardzo ciekawy wiersz, choć w pewnych miejscach ujęłabym… »
Semlus Sertus
03/02/2023 12:53
Ciekawy obraz liryczno-oniryczny. Trochę mnie zaskakuje… »
Semlus Sertus
03/02/2023 12:38
Bez wersu 3 i 4 od końca byłby moim zdaniem zgrabniejszy »
ShoutBox
  • TakaJedna
  • 03/02/2023 12:41
  • Chyba muszę wymienić okulary ;) (to żart oczywiście). Pozdrawiam
  • Wiktor Orzel
  • 03/02/2023 11:45
  • Jak miło widzieć dobrze znane twarze!
  • zawsze
  • 02/02/2023 18:34
  • Tak, też się do tego uśmiecham, choć ostatnio mnie tu mało i bardzo mało :)
  • Tjereszkowa
  • 30/01/2023 18:28
  • Super znajome nicki znaleźć!
  • Szymon K
  • 30/01/2023 13:19
  • Polecam ksiązkę,
  • zawsze
  • 29/01/2023 22:51
  • Tjereszkowa! jak miło Cię tak po latach :)))
  • TakaJedna
  • 27/01/2023 15:43
  • To tylko wrażenie takie.
  • Tjereszkowa
  • 27/01/2023 14:24
  • A może to tylko wrażenie takie! A userzy za fotelami i regałami kryjąc się, czekają by przestraszyć gości znienacka!
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:Cmurka
Wspierają nas