XVII. Coś się kończy, coś się zaczyna - Korniu
Proza » Inne » XVII. Coś się kończy, coś się zaczyna
A A A
Od autora: ROZDZIAŁ 17 (koniec)
Jest to powieść o bezwarunkowej przyjaźni, o poświęceniach jednej osoby wobec drugiej, o tym jak brutalny, a zarazem piękny jest świat.

      Od wizyty Jana, Aleksander emanował pozorną radością. Z każdym dniem przybierał na sile, a jego optymizm stawał się zaraźliwy dla wszystkich. Pielęgniarki polubiły odwiedzanie sali numer siedem, gdzie połamany dryblas dowcipkował za każdym razem, gdy przychodziły sprawdzić czy wszystko jest w porządku.

      Dni mijały i pomimo ciągłych odwiedzin rodziców, Jana i Bartka, Aleks czuł wewnątrz pustkę. Nie dość, że stracił zdrowie, to nikt nie wiedział, gdzie jest jego zeszyt. Powieść nad którą pracował przez ostatnie miesiące zaginęła, a on czuł jakby stracił drugiego przyjaciela. Oczywiście pamiętał
o dziewczynie, którą wybawił od ponurego losu, lecz ona widocznie postanowiła nie mieć z nim nic wspólnego. Niestety była jedyną osobą, która mogła znać położenie zeszytu. Aleksander jednak nie pozwalał, aby te myśli na dłużej zagnieżdżały się w jego umyśle i oddawał się czytaniu, bądź rozmawianiu z kimkolwiek, kto chciał słuchać jego paplaniny.

      Któregoś ponurego dnia, gdy pędził przez kolejne linijki „Honoru złodzieja”, a silny wiatr uderzał gałęziami po szpitalnych oknach, został wyrwany z zaczytania przez delikatny głos.

- Aleks?

      Chłopak bez wyraźnej chęci podniósł wzrok znad stronicy i spojrzał przed siebie. Oto ona. Pofalowane blond włosy związała i opuściła na jedno ramię. Jej policzki pokryły rumieńce, przez które, niebieskie oczy lśniły się jeszcze bardziej. Podeszła bliżej i Aleks dojrzał plecak, który przyciskała do piersi.

- Cześć – odpowiedział chłopak, a na jego twarzy zagościł uśmiech. Przekrzywił głowę
i przyglądał się nieznajomej, a w piersi poczuł przyjemnie rozlewające się ciepło. Gestem zaprosił ją, aby usiadła przy łóżku.

      Magda nieśmiało usiadła. Wpatrywała się w swojego bohatera lecz nie powiedziała ani słowa.

- Już myślałem, że nie przyjdziesz.

- Chciałam wcześniej, ale się bałam.

- Bałaś się? Czego? – Spytał z uśmiechem Aleks, nie mógł oderwać oczu od buzi dziewczyny. Magda westchnęła i rozluźniła uścisk na plecaku. W końcu uniosła wzrok i ich spojrzenia się spotkały, a po jej plecach przeszedł przyjemny dreszcz. Usiłowała uspokoić skołatane myśli. Nigdy wcześniej nie czuła się tak w niczyjej obecności. Czym on różnił się od setek innych, których mijała na ulicy?

- Wszystko w porządku?

      Wyrwała się z zamyślenia i wpadła w lekką panikę. Co jeśli weźmie ją za wariatkę? Przyszła go odwiedzić, lecz zamiast coś mówić tylko gapi się na niego i stęka. Co ma zrobić? Przez umysł dziewczyny przebiegały setki pomysłów, a każdy gorszy od poprzedniego. Może powinna wyjść? Tak. Zostawi plecak i ucieknie, to dobry pomysł. Lecz nie ruszyła się, jej nogi odmówiły posłuszeństwa, siedziała oszalała, jak nastolatka widząca członka boysbandu.

      Aleks czuł jak jego serce coraz mocniej wali w piersi. Chciał chwycić dziewczynę za dłoń, przyciągnąć do siebie i nie pozwolić odejść. A jedyne co zrobiła od wejścia to usiadła. Jej zachowanie wzbudzało w nim bezdenną ciekawość, blask jej rozszerzonych źrenic sprawiał, że ręce mu drżały. Cholera – pomyślał. – Ma mnie na haczyku.

      Siedzieli tak i połykali się wzrokiem, lecz nie ruszyli się z miejsca, nie powiedzieli ani słowa. Aleks dostrzegł, że dziewczyna drży i lekko zagryza wargi. Nie mógł dłużej wytrzymać, musiał coś zrobić zanim ona ucieknie.

- To mój plecak? – Przerwał ciszę, wskazując na pakunek w jej ramionach.

- Tak – odpowiedziała krótko, lecz nie wykazała chęci oddania przedmiotu. Aleks uśmiechnął się jeszcze szerzej i pomyślał, że skóra na jego policzkach lada moment zacznie pękać.

      Magda nie mogła zapanować nad drżeniem całego ciała. To, że coś powiedział, wcale nie pomagało, żeby tylko nie powiedziała niczego głupiego.

- Przyszłaś mi go oddać?

- Nie – ugryzła się w język. Jak mogła wypalić coś równie idiotycznego? Jej panika osiągała apogeum, lecz pomimo tłukącego się serca i głosu, który nakazywał jej natychmiastową ucieczkę, wypaliła.

- To znaczy tak, ale chciałam też zobaczyć jak się czujesz.

      Aleks obserwował jej zachowanie, mógł wyczuć panikę, która ogarniała dziewczynę, ale sam nie czuł się dużo pewniejszy. Same słowa, że odwiedziła go, aby sprawdzić jak się czuje dźwięczały
mu w uszach jak najpiękniejsza melodia.

- Czy powiesz mi w końcu jak masz na imię?

      Dziewczyna poczuła jak ulatują z niej siły, ale wyszeptała.

- Magda.

- Madzia? Bardzo ładne imię.

      Poczuła, że się gotuje, a po jej czole spłynęła kropla potu. Rozpięła kurtkę i ściągnęła gruby szal, w tym czasie starała się na niego nie patrzeć. Aleksander usiadł prosto na łóżku z lekkim grymasem bólu, lecz już po chwili jego twarz dalej promieniowała radością, wyciągnął dłoń
i powiedział.

- Przysuń się bliżej.

      Nie wiedziała skąd wzięła siłę, aby to zrobić. Jeszcze przed chwilą drżała na całym ciele
i gotowała się, a teraz bez zawahania, bez namysłu podsunęła krzesło najbliżej jak mogła. Gdy tylko zdała sobie z tego sprawę, wyciągnęła plecak w jego stronę.

      Aleks nie spojrzał do środka, nie chciał odrywać od niej oczu, lecz nie mógł nie pomyśleć
o straconej powieści.

- Madziu, czy nie widziałaś przypadkiem zeszytu o twardej, zielonej okładce?

- Widziałam, jest w środku.

      Aleksander pełen euforii otworzył plecak i ujrzawszy zeszyt, wypuścił powietrze z wyrazem głębokiej ulgi. Następnie odłożył torbę i jego wzrok powędrował na dłonie dziewczyny, ułożone na materacu. Pomimo wypielęgnowanych paznokci, były miejscami poplamione drobinkami farby,
a najważniejsze, że z pewnością nie nosiła pierścionka. Nim zdążył pomyśleć, ujął jej dłoń.

      Magda poczuła jak jej serce wali w piersi, ponownie uniosła wzrok, aby spojrzeć na jego twarz, uśmiechał się.

- Dziękuję – wyszeptał – nawet nie wiesz ile dla mnie znaczy ten zeszyt.

- Wiem.

      Pomimo zaciekawienia, nie pytał, pozwolił, aby sama wyjaśniła.

- Nie mogłam się powstrzymać, przeczytałam go.

      W pierwszym momencie poczuł złość, która zniknęła równie szybko jak się pojawiła.

- I co o tym sądzisz?

- Brak mi słów. Podziwiam cię za wytrwałość i uważam, że świetnie piszesz.

- Dziękuję – jej słowa, były niczym balsam dla zranionego serca. Poczuł jak przelewa się przez niego fala niewypowiedzianej radości, poczuł przypływ siły.

- Przepraszam – wyszeptała Magda, wciąż patrząc mu w oczy, a jej oczy zalśniły.

- Za co? – Pomimo tego co zrobiła, on wciąż szeroko się uśmiechał. Nie mogła znieść tego spojrzenia, czuła się jakby prześwietlał jej myśli, jej duszę, czuła się naga pod jego spojrzeniem, a mimo tego nie odsunęła się, odwzajemniła uścisk na dłoni i odpowiedziała.

- Że przeczytałam twoje prywatne zapiski, że przeze mnie tu jesteś, i że do tej pory cię nie odwiedziłam.

      Nie odpowiedział, zamiast tego powoli przyciągnął jej dłoń do swych ust i delikatnie pocałował jej wierzch. Magda zadrżała na całym ciele i już wiedziała, że nie chce go więcej opuszczać. Chciała zostać z nim na zawsze.

- Magda – męski głos przerwał ich chwilę. Dziewczyna zabrała dłonie z ciepłego uścisku Aleksa
i usiadła prosto. Do sali wkroczył Janusz Karaś.

      Aleksander zmarszczył czoło i spojrzał na umundurowanego mężczyznę. Już od dawna jego umysł nie był tak rozbudzony, zrozumiał wszystko w ciągu tej jednej sekundy. Spojrzał na dziewczynę, jej oczy wciąż lśniły w jego kierunku, lecz speszona zabrała dłonie, nie chciała, aby Janusz widział.
W ciągu tej jednej chwili Aleks poczuł przypływ nienawiści wobec funkcjonariusza.

- Myślałem, że poczekasz na mnie i przyjedziemy tu razem – powiedział mężczyzna, podszedł
z drugiej strony łóżka i zwrócił się do leżącego. – Miło widzieć, że wracasz do formy.

      Aleks zacisnął szczęki najmocniej jak mógł i drżącą ręką, ledwo panując nad sobą, uścisnął wyciągniętą dłoń Janusza.

- Chciałam porozmawiać z Aleksem na osobności.

      Janusz spojrzał na piękną blondynkę. Jej oczy lśniły, gdy patrzyła na leżącego na łóżku, jedną dłonią masowała drugą i mógł przysiąc, że przed momentem trzymali się za ręce. Jego wzrok padł
na twarz Aleksandra, a tam ujrzał czystą nienawiść. Przełknął ślinę i powiedział.

- Myślałem, że się nie znacie.

- Właśnie się poznaliśmy – odparł mu poszkodowany z jadem w drżącym głosie.

      Policjant zrozumiał co się działo i uśmiechnął się, na ten widok Aleksowi zadrżały wargi.

- Podejrzewam, że Magda nie zdążyła ci powiedzieć co nas łączy?

      Aleksander spojrzał na dziewczynę, która zrobiła pytającą minę i odwróciwszy głowę do Janusza wymamrotał przez zęby.

- Chyba już wiem, ale możesz mnie oświecić.

- Aleks – powiedział kładąc dłoń na jego ramieniu – Magda to moja siostra.

      Przez chwilę zapadła cisza i dryblas trawił słowa policjanta, lecz ich sens dotarł do niego
z opóźnieniem. Nienawiść zniknęła spojrzał na uśmiechniętego mężczyznę, później na nią, wciąż siedziała z pytającą miną.

- Naprawdę?

- Tak – odpowiedziała dziewczyna – a co myślałeś?

      Obaj zanieśli się śmiechem, dziwiąc ją jeszcze bardziej.

- Myślałem, że złamiesz mi kark jak się zbliżę – wymamrotał przez śmiech Janusz.

- Miałem taki zamiar.

      Magda wciąż czekała na wyjaśnienie, aż w końcu sama zrozumiała zbieg okoliczności i myśli, które nasunęły się poturbowanemu.

- Myślałeś, że ja i Janusz to para? – Pokiwał głową, śmiejąc się – chyba za mocno uderzyłeś się
w głowę.

      Aleks ponownie uchwycił dłoń dziewczyny i złożył kolejny pocałunek, a ona znów zarumieniła się. Przez chwilę patrzył jej w oczy, a następnie zwrócił się do brata.

- Panie funkcjonariuszu, jak tylko będę w stanie, zamierzam zabrać pańską siostrę na randkę.

                                                                  ***

      Atmosfera rozluźniła się i troje jeszcze do niedawna nieznajomych, rozmawiali jak starzy przyjaciele. Tak czasem bywa, że nagle spotkamy na swojej drodze kogoś, kto jest nam przeznaczony. I nie chodzi tu jedynie o miłość, lecz także najszczerszą przyjaźń. Oczywistym jest, że trzeba ją pielęgnować i rośnie z każdym rokiem trwania, a gdy nawet rozejdziemy się w inne strony to nigdy nie przemija. Los Aleksa tak zadecydował, że po odebraniu mu Macieja, postawił przed nim dwie inne osoby, które mogły wypełnić pustkę w jego sercu. I teraz to od niego zależało co z tym zrobi.
Czy zamknie się przed światem w obawie, że znów zostanie zraniony, czy będzie żył pełnią życia, dzieląc radości i smutki z tymi, którzy chcą je dzielić z nim.

      Po opowieści Johna, Aleksander zadecydował i nie chciał pozostać bierny w swym życiu.
W końcu ma tylko jedną szansę na prawdziwe szczęście na ziemi i to tylko i wyłącznie od niego zależy jak ją wykorzysta. Los coś daje i coś odbiera, ale wybory są naszymi decyzjami. Tak jak Aleks postanowił odrzucić swój żal i wziąć odpowiedzialność za swoje życie, tak i my musimy dokonać tego wyboru. Czy pozostaniemy bierni, rzucani przez wiatr to na jedną to na drugą stronę, czy też będziemy budować własne szczęście, począwszy od głęboko wkopanych fundamentów i stopniowo piąć się w górę, piętro po piętrze, systematycznie stawiając kroki coraz wyżej. Nie musimy się bać wtedy szalejącego wiatru, gdyż postanowiliśmy i nie jest on w stanie zagrozić naszej fachowo postawionej budowli.

      Aleksander odnalazł szczęście. W zamian jednej przyjaźni zyskał inną, a także i miłość. Patrzmy na naszą drogę i wyciągajmy z niej wnioski, wiedzmy, że po każdej, nawet najgorszej burzy, wstaje słońce. Uczmy się, abyśmy mogli przekazywać wiedzę młodszym pokoleniom, aby nie musieli popełniać tych samych błędów. Nie pozostawajmy bierni na to co robią ze swoim życiem, na to jak traktują innych, gdyż lekceważąc to co się dzieje, nie wpływamy na ulepszanie naszego świata. Nim przejdziemy do kolejnego kroku, musimy zrozumieć, że gdy coś się kończy, coś innego się zaczyna.
I nie jest sztuką rozpaczać, że się skończyło, sztuką jest cieszyć się, że w ogóle było.

I żyć tak, aby każdy kolejny dzień, miał szansę stać się jednym z najlepszych w naszym życiu.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Korniu · dnia 09.02.2015 15:35 · Czytań: 551 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
euterpe dnia 09.02.2015 18:19
Szczerze Ci powiem, że ta końcówka wcale mi nie przypadła do gustu, trochę tak jakbyś nie starał się dla czytelnika, tylko na odwal rzucił jakiś "the end".
Cytat:
a jego opty­mizm sta­wał się za­raź­li­wy dla wszyst­kich w około

jeśli dla wszystkich, to nie potrzebne to "w około"
Cytat:
Dni mi­ja­ły i po­mi­mo cią­głych od­wie­dzin ro­dzi­ców, Jana i Bart­ka, Aleks czuł we­wnątrz pust­kę

tu jest niekonsekwencja. Najpierw emanuje szczęściem, a teraz czuje pustkę? Najwyżej możesz napisać, że pozornie wyglądał na rozentuzjazmowanego, a tak naprawdę odczuwał tę pustkę, czy coś.
Cytat:
zo­stał wy­rwa­ny z za­czy­ta­nia przez de­li­kat­ny głos.- Aleks?      Chło­pak bez wy­raź­nej chęci ode­rwał

Cytat:
warz roz­cią­gnę­ła się w uśmie­chu

to rozciąganie mi nie pasuje
Cytat:
Ge­stem za­pro­sił ją do krze­sła przy łóżku.

to jak dla mnie niefortunne zdanie(przez ten gest + zaproszenie)
Cytat:
nie­bie­skie oczy lśni­ły się jesz­cze bar­dziej.

chyba bez się
Cytat:
W końcu unio­sła wzrok i ich spoj­rze­nia się spo­tka­ły, a po jej ple­cach prze­szedł dreszcz. Uchy­li­ła usta w nie­mym pod­nie­ce­niu i usi­ło­wa­ła uspo­ko­ić sko­ła­ta­ne myśli. Nigdy wcze­śniej nie czuła się tak w ni­czy­jej obec­no­ści. Czym on róż­nił się od setek in­nych, któ­rych mi­ja­ła na ulicy?

to już w ogóle wyrwane z jakiegoś romansidła. Nieme podniecenie? Niczyja obecność? - do przemyślenia, bo sama rzeczywiście inaczej się czuje, niż w towarzystwie Aleksa:)
Cytat:
na niego i stęka

to stękanie to prze czad, może też potrzebuje lekarza?
Cytat:
że dziew­czy­na drży i lekko za­gry­za wargi.

cholera! - Pomyślałam. - To tak zimno w tym szpitalu, że on drży i ona? ale nie, bo potem gotuje się i poci...
Nie, no, tak trochę żartuję, ale pomyśl o tym;)
Cytat:
ugry­zła się w język

to trzeba napisać "Ała":)
Cytat:
że skóra na jego po­licz­kach lada mo­ment za­cznie pękać.

to od tego "rozciągania się w uśmiechu"?:D
Cytat:
wzrok – jest w środ­ku. Alek­san­der pełen eu­fo­rii otwo­rzył ple­cak i uj­rzaw­szy ze­szyt, wy­pu­ścił po­wie­trze z wy­ra­zem głę­bo­kiej ulgi. Na­stęp­nie odło­żył torbę i jego wzrok

Cytat:
Nim zdą­żył po­my­śleć, ujął jedną z jej dłoni

ujął jej dłoń wystarczy
Cytat:
fala nie­wy­po­wie­dzia­nej ra­do­ści,

trzeba więc wypowiedzieć "hurra:D"
Cytat:
mu w oczy, a jej oczy za­lśni­ły

Cytat:
Panie funk­cjo­na­riu­szu, jak tylko będę w sta­nie, za­mie­rzam za­brać pań­ską sio­strę na rand­kę

takie rzeczy, to na osobności. Ja bym spaliła się ze wstydu, na miejscu Magdy.
Może przemyślisz raz jeszcze i trochę inaczej zakończysz opowieść o niezwykłej przyjaźni?
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Korniu dnia 09.02.2015 19:14
Witaj Ewo,

widzę iż większość rzeczy, które myślałem, że spodobają się przeciętnej czytelniczce, Tobie całkowicie się nie spodobały ;)

Myślałem nad wieloma wariantami zakończenia, osobiście chciałem zabić głównego bohatera, ale zrezygnowałem, myślę, że byłaby to przesada.
Postanowiłem więc rozwinąć wątek romantyczny, który wyszedł jak widać.

Nie ukrywam, że także chciałem zakończyć tę serię, aby zająć się bardziej pilnymi sprawami, być może kiedyś do niej wrócę i mając Twe podpowiedzi na uwadze zrobię z tego coś ciekawszego.

Póki co, pozostaje mi podziękować za cierpliwość i pomoc jaką mi okazałaś :)

Pozdrawiam serdecznie,
Korniu
euterpe dnia 09.02.2015 19:34
Nie ma za co, Korniu:) Pisz, co uważasz, ja chętnie poczytam;)
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 18:09
Dziękuję za rady. Pozdrawiam »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie. »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam. »
Lilah
22/05/2022 17:53
???? »
wolnyduch
22/05/2022 17:46
Re: Lilka Wybacz, mea culpa :) Tak, masz rację, to nie… »
annakoch
22/05/2022 17:20
Dziękuję za odwiedziny i zatrzymanie Lilu. Rozwieszam-… »
valeria
22/05/2022 16:34
rudzik jest słodki. »
Lilah
22/05/2022 15:28
Podoba mi się, Aniu /tak mogę?/. Jednak dni bym rozciągnęła… »
FrancodeBies
22/05/2022 15:19
Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam serdecznie »
Lilah
22/05/2022 15:09
Aleksandro, taki zapis - "szaliczek" nie wygląda… »
Lilah
22/05/2022 14:53
"Zaś" nie jest tu wypełniaczem, zastępuje słowo… »
annakoch
22/05/2022 14:35
Przyroda zawsze miała wpływ na życie człowieka. "Po… »
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 13:38
Dziękuję za cenne uwagi. Pozdrawiam »
wolnyduch
22/05/2022 13:36
Bardzo ciekawa, nietuzinkowa i obrazowa proza. Swoją drogą… »
wolnyduch
22/05/2022 13:15
Człowiek jest przywiązany do miejsca zamieszkania i… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:15
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas