Wiem, jesteś - euterpe
Proza » Miniatura » Wiem, jesteś
A A A
Od autora: Tekst ten został zgłoszony do Pluszowego konkursu, zajął IV miejsce. Jest to krótkie opowiadanie o ojcu, którego imię nie jest przypadkowe.

Otworzył oczy. Dudnienie było nie do zniesienia. Słyszał, jak tuż nad nim coś skrobało pazurami w drewnianą boazerię, stukając naprzemiennie diabelską racicą.

 – Tato! - wrzasnął chłopiec. Po chwili jednak zaczął żałować, że podniósł w domu alarm.

  Widocznie to coś usłyszało dźwięk dobywający się z jego pokoju. Skrzypiące deski, uginające się przy każdym kroku potwora, nagle zaczęły poruszać się z szybkością przypominającą galop. Malec mimo tego, że może zdradzić swoją pozycję, powtórzył nawoływanie.

 – Tato! - Wykrzyczane słowa odbijały się echem od ściany, przeląkł się więc, gdy dotarły do niego z powrotem. Były wypowiedziane jakby przez obcą osobę.

  Nagle usłyszał, jak to coś dobiega do schodów. Chwyciło kurczowo poręczy, która chybotała się niczym osika. Człapało na platfusach, jakby kto napowietrzał drożdżowe ciasto wieloma uderzeniami.  Dosięgło klamki u drzwi chłopca. Dyszało złowrogo. Kilkakrotnie naciskało pozłacany uchwyt, który dzielnie się opierał przed napaścią na bezbronnego malca. W końcu nie wytrzymał starcia z bestią. Światło przedarło się do pokoju.

  Chłopiec zniknął pod kołdrą. Przełknął ślinę i przestał oddychać. Miał nadzieję, że zwierz nie wyczuje w nim strachu, który uchodził kropelkami potu. To mogłoby wzmóc w nim agresję. Malec zacisnął oczy z nadzieją, że gdy je otworzy, będzie już po wszystkim.  Po chwili poczuł na sobie chłód czyjegoś oddechu, następnie zlodowaciały dotyk na karku. Jeszcze nigdy nie był tak przerażony, ale ani myślał podnosić wzroku. Tata kiedyś opowiedział, że w takiej chwili trzeba udawać martwego. Leżeć bez ruchu do momentu, gdy się upewni, że bestia już sobie poszła. Tak też zrobił.

  Mimo wszystko, zimne, wilgotne łapy chwyciły chłopca za barki i mocno potrząsały, następnie bestia wypowiedziała szeptem:

 – Co się stało, synku? - zapytało.

  Malec nieśmiało rozchylił oczy. Szczelina była tak maleńka, że obraz, jaki przed nim powstał, okazał się nie do opisania. Zamazana rosła postać trzymała go w ramionach, a on nie mógł się ruszyć. Głos uwiązł mu w gardle. Nie był w stanie już wołać o pomoc ani odstraszyć napastnika. Jedynie oczekiwał rozwiązania sytuacji. Biernie patrzył, jak potwór uniósł łapę i wymierzył w jego głowę. Opadła jednak miękko na policzek. Ośmielił się bardziej do podniesienia rzęs. Zobaczył ojca, tego samego, który tulił go do snu i opowiadał bajkę na dobranoc.

 – Oh - synku, może nie powinienem ci czytać moich zapisków - wyszeptał na ucho i mocniej przytulił chłopca do piersi, wdychając zapach niedawno umytych włosów.  - To tylko zły sen.  Nie bój się. Już jestem.

 – Tatusiu, to coś mnie goniło. Nie mogłem uciec. Zrobiłem jak kazałeś - leżałem bez ruchu - powiedział z przejęciem.

 – Dobrze, synku, już dobrze. Wiesz, jestem z ciebie bardzo dumny. Słodkich snów. - Ucałował czoło i lekko ułożył chłopca na miękkiej poduszce.  Przykrył szczelnie kołdrą, wciskając jej brzegi pod ciało malca. Sam zasiadł na fotelu bujanym i znikomo otulił ciało maleńkim kocem w śnieżnobiałe misie. Odłożył okrągłe okulary na nocną szafkę i chwilę jeszcze mościł się, by ułożyć odpowiednio w tym niezbyt wygodnym miejscu.

 Chłopiec jednak nie mógł zasnąć. Wiercił się, rozbijając misterną konstrukcję posłania. Czuł się poniekąd odpowiedzialny za ojca, który zszedł aż z piętra, aby go ratować. Obserwował przestrzeń. Każdy szmer był dla niego powodem do niepokoju. Bał się, że straci czujność, mimowolnie zaśnie, a ich oboje połknie w całości ten potwór. To uczucie było nie do zniesienia, tak samo, jak dudnienie, które obudziło go wcześniej.

  Znowu usłyszał jakiś dźwięk, jakby w jego okno ktoś walił czymś ciężkim. Natychmiast postawił na baczność mężczyznę, który nie przestał się bujać na fotelu.

 – Tato! Tu ktoś jest! Puka w szybę. Nie pozwól mu wejść, tylko nie otwieraj! Tato, szybko, bo jeszcze ucieknie!

 – Co? Co się dzieje? - spytał zdezorientowany ojciec. Przysnął tylko na chwilę, a tu już alarm podniesiony, dziecko przebudzone, a okulary dynamicznym machnięciem ręki strącone. Poszybowały niechcący przez pół pokoju.

 – Mówię ci, tu ktoś jest, tatusiu. Proszę, idź zobacz. Tam, o, za oknem - wyszeptał, jakby bał się, że ktoś go usłyszy.

  Mężczyzna wstał, zrzucił z siebie miękki kocyk, który bezładnie ułożył się faliście na podłodze. Zaczął szukać na oślep leżących nieopodal okularów. Zdawały się pokpiwać z ociemniałego, gdyż nie mógł znaleźć zguby. W końcu zrezygnował z dalszych poszukiwań, usiadł na skraju łóżka chłopca, pogładził go po plecach i zaspanym głosem rzekł:

 – Krzysiu, tam nic nie ma. Wszystko będzie dobrze. Zaśnij, proszę.

 – Zobacz, tam za oknem. Sam widziałem czyjąś dłoń. Ona pukała w szybę - powiedział z przejęciem.

 – Pomyśl tylko, czy potwór pukałby do nas, czy brał z zaskoczenia? Jak sądzisz?

 – Pewnie to drugie, ale…

 – Nie ma żadnego „ale”. Zaufaj mi. Wiem coś o tym. - Porozumiewawczo mrugnął lewym okiem, dzięki czemu Krzyś przez chwilę się uśmiechnął. Przyłożył głowę do poduszki i czując się w miarę bezpiecznie, postanowił zasnąć. Nawet zamknął oczy, choć nadal rejestrował, co się działo dookoła. Gdy usłyszał skrzypiące deski, podniósł się po raz kolejny.

 – Tato!

 – Tak, Krzysiu? - zapytał poirytowany.

 – Nic – powiedział chłopiec, chwytając ojca za rękę. - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś.

  Mężczyzna uśmiechnął się, przybliżył do syna, ucałował jego dłoń i odparł:

 – A niby gdzie miałbym być. Proszę, idź już spać, albo dam ci takiego obślizgłego, mokrego buziaka, jak ciotka Róża. To jak?

  Chłopiec położył się szybko na brzuszek, zamknął oczy i powoli przygotował do snu.

 – Tak myślałem. Dobranoc. - Mężczyzna znów zasiadł w fotelu i starał się nie zasnąć, jednak Morfeusz miał wobec niego inne plany. Przyniósł mu na skrzydłach ukochaną postać. 

 – Alan, kiedy się kładziesz? Nie mogę bez ciebie zasnąć - szepnęła, oczekując na odpowiedź.

  Stanęli w progu pokoju, rzucili tęskne spojrzenia w stronę śpiącego syna, który nagle stał się tak cichy i łagodny. Wiedzieli doskonale, że to wszystko ulegnie zmianie, gdy tylko nastanie nowy poranek. Odeszli w milczeniu, gasząc za sobą to światło, które rozpraszało mrok.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
euterpe · dnia 23.02.2015 16:55 · Czytań: 738 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 11
Komentarze
Heisenberg dnia 23.02.2015 17:24
Cytat:
jak tuż nad nim coś jakby

Cytat:
Wi­docz­nie to coś, usły­sza­ło dźwięk

bez przecinka
Cytat:
ża­ło­wał, że we­zwał

(czepialstwo level hard tutaj, ale zwróciłem uwagę, bo może nie zauwazyłaś)
Cytat:
z szyb­ko­ścią przy­po­mi­na­ją­cą galop.

Nie lepiej "z szybkością galopu"?
Cytat:
obcą mu osobę.

po co "mu"?
Cytat:
Nagle sły­szał, jak

nagle słyszał? Moze lepiej "nagle usłyszał"?
Cytat:
która chy­bo­ta­ła się jak osika, choć po­cho­dze­nie było znacz­nie bar­dziej igla­ste.

???
Cytat:
Prze­łknął ślinę i wię­cej nie od­dy­chał.

Lepiej brzmiałoby "wstrzymał oddech"
Cytat:
Malec nie­śmia­ło, lekko prze­two­rzył oczy

"przetworzył"? Jak przetwórnia ryb czy jak przetwornik YT do mp3?
Cytat:
Szcze­li­na była tak ma­leń­ka, że obraz, jaki przed nim po­wstał(,) był nie do opi­sa­nia.


Dobra, odpuszczę sobie dalsze znęcanie. Rozumiem, że nieporadne zdania i błędy są wynikiem goniącego czasu i zerkającego zza zegara deadline'u.

Fabuła opowiadania nawet, nawet. Nawet bardzo "nawet" ;) Bardzo podobały mi się nawiązania do "Puchatka", na których przecież cały zamysł tekstu się opiera. Warto byłoby to dopracować, może nawet napisać od nowa. Wtedy, kto wie ;)

Pozdrowienia
Druus dnia 23.02.2015 21:10
Kropka w tytule - do wyrzucenia.

No cóż, trudno skupić się na treści, kiedy wykonanie bardzo kuleje. Może to wina pośpiechu? Pomysł dobry, ale nie w tym ubranku. Czytałem już bardziej dopracowane tekstu Twojego autorstwa.
Trzeba popracować i tyle. A jeśli czujesz, że tekst nie jest gotowy - musisz dać sobie więcej czasu.

Pozdrawiam
akacjowa agnes dnia 24.02.2015 12:24
Euterpe, przyznam Ci się, że podeszłam do tego opowiadania bardzo osobiście i stąd niestety straciło w mojej ocenie. Nie umiałam wyzwolić się z subiektywizmu, który totalnie przejął kontrolę nad moim sędziowskim okiem. Wyjaśniam skąd to się wzięło:

Otóż jestem mamą kwietniowego, czyli niepełnego jeszcze siedmiolatka, który chodzi od września do pierwszej klasy. Od przeszło dwóch lat, czyli nie wiążę tego ze szkołą, budzi się w nocy po 4-5 razy. Woła mnie, bym się z nim położyła lub przychodzi do naszej sypialni i chce spać z nami. Jestem dla synka postrachem jego złych snów. Ja - mama. Tata przesypia większość nocy często bez świadomości synowych wędrówek.

Mam nadzieję, że już rozumiesz, dlaczego Twoje opowiadanie postawiło mi włosy na głowie, które stanęły na baczność w globalnym proteście.

Gdyby chłopiec nie miał mamy lub mieszkał sam z ojcem, byłoby mi to bardziej prawdopodobne. Tu jednak mama jest.

Sorry, przeczytałam i szybko uciekło z pamięci.
Co wcale nie oznacza, że opowiadanie złe.
Tylko juror akacjowa agnes dostała na nie alergii :)

Pozdrawiam
euterpe dnia 25.02.2015 10:13
Na wstępie muszę przeprosić za tak długi czas oczekiwania na odpowiedź na komentarze, ale to tylko przez wzgląd na wykonywanie innych obowiązków nie cierpiących zwłoki.

Heisenberg, dzięki wielkie za ten rozbiór opowiadania, to bardzo pomocne. Może kiedyś pokuszę się o napisanie go od nowa, teraz jednak staram się coś zeskrobać na kolejny konkurs portalowy. Wydaje mi się, że to idealne sprawdzenie naszych możliwości, tak więc do dzieła i pióra:)

Druus, miło mi Cię gościć po raz kolejny pod moim tekstem. Rzeczywiście, trochę czas naglił, a pomysł zrodził się stosunkowo późno. Chciałam jednak go przedstawić, gdyż wydawał mi się ciekawym.

Akacynko, też jestem mamą, ale dwulatka, który równie często budzi się nocą i ciągnie mnie do swojego pokoju z okrzykiem "mamucia". Czasem nawet przy nim zasypiam, wtedy potrafi śnić resztę nocy. Jestem jego bohaterką, jednak są takie dni, gdy i tata się nim staje. Choć nie zbudziłaby go nawet wojna, czasem gdy siedzi do późna, a syn się przebudzi, wtedy nie jetem niepokojona, tylko on zajmuje się odganianiem tych koszmarków. To może nie jest równy układ, ale cieszę się z tych razów. Wtedy wiem, że mój sen jest także ważny.
Jeśli chodzi o treść, chciałam wykreować postać Alana Milne, jako niespokojną duszę pracującą do późna, chodzącą w tę i nazad w poszukiwaniu inspiracji. Hałas, jaki robi budzi małego synka - Krzysia, więc wcale nie trzeba stawiać na nogi mamę, tylko oderwać się od pracy i zejść na dół, by pokonać potwory:) Może moje doświadczenia wzięły tu górę, ale nadal wydaje mi się to opowiadanie dość wiarygodne.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarze:)
Ewa
Usunięty dnia 26.02.2015 00:54
Mnie się w tekście spodobało wiarygodne uchwycenie momentu przejścia snu w jawę. Naprawdę pamiętam takie sceny z dzieciństwa gdy miewałem wysokie gorączki i halucynacje. Tekst mi to przypomniał, dlatego nie zauważyłem błędów językowych ;)
Nalka31 dnia 26.02.2015 01:04
Mnie na szczęście nie zdarzały się w dzieciństwie sny, które mnie budziły. Nie miałam też problemów z zaśnięciem chociażby po oglądanych horrorach późną nocą. :D Faktem jednak jest, że zawsze obok byli rodzice w tym samym pokoju niemal na wyciągniecie dłoni, Nie musiałam się bać, póki byłam dzieckiem, to miałam ich blisko.

Teraz czasem zdarza mi się tęsknić za tamtymi czasami, niestety jestem już na takie odpędzanie strachów zbyt duża. Przyjemny i ciepły tekst.

Pozdrawiam serdecznie. :)
euterpe dnia 26.02.2015 13:46
Ekszyn, dzięki wielkie za opinię, Panie Jurorze:) Też pamiętam takie historie z dzieciństwa, gdy po ścianach chodziły różowe słonie, czasem pająki, innym razem zamieniałam się zwyczajnie w wielbłąda na pustyni. Można? Można:) Takie halucynacje towarzyszyły zwykle wysokim temperaturom, a że chętnie wplatam własne doświadczenia w treść opowiadań, tak i tu pewne elementy się pojawiły.

Nalko, ja najczęściej chowałam się pod kołdrą i czekałam aż zasnę, gdyż zbyt często mi się to zdarzało, dlatego nie chciałam ciągle budzić rodziców w trosce o ich sen.

Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Miladora dnia 28.02.2015 23:21
euterpe napisała:
chciałam wykreować postać Alana Milne, jako niespokojną duszę pracującą do późna, chodzącą w tę i nazad w poszukiwaniu inspiracji. Hałas, jaki robi budzi małego synka - Krzysia, więc wcale nie trzeba stawiać na nogi mamę, tylko oderwać się od pracy i zejść na dół, by pokonać potwory:)

Polecam autobiograficzną książkę Christophera Milne'a, czyli Krzysia, pod tytułem "Zaczarowane miejsca". :)
Dowiedziałabyś się z niej, jak wyglądało życie w rodzinie Milne'ów, a także o tym, że miał nianię, która się nim zajmowała od rana do wieczora, także śpiąc w dziecinnym pokoju, a matka poświęcała mu zaledwie jakieś dwie godziny dziennie. On i ojciec zbliżyli się dopiero znacznie później, gdy wyszedł spod opieki niani.
Ale tak wyglądało wtedy życie w zamożnych rodzinach. Pani Milne miała swój ogród, pan Milne pisarstwo, a Christopher nianię i zwierzątka, które zostały opisane w Kubusiu Puchatku, z którą to książką, a właściwie sławą książkowego Krzysia, borykał się przez całe życie.
Może - wiedząc o tym wszystkim, inaczej skonstruowałabyś opowiadanie.
Co do samego tekstu - temat nie jest nowy, no i przydałoby mu się spore stylistyczne dopracowanie. Moim zdaniem dobrze też byłoby przerobić końcówkę, bo fragment z pojawieniem się żony jest zbyt sentymentalno-banalny. Lepiej byłoby pozostawić matkę w niedopowiedzeniu.
Nie będę wypunktowywać poszczególnych błędów, bo skoro stwierdziłaś, że: "Może kiedyś pokuszę się o napisanie go od nowa" - to na razie mija się to z celem.
Chyba że Ci zależy. :)

Miłego, Ewuś. :)
euterpe dnia 28.02.2015 23:34
Miladoro, mi bardzo zależy na każdej uwadze, mam nadzieję, że nigdy nie dałam powodu, aby myśleć inaczej.
Nie zapoznałam się wcześniej z autobiografią Milne'a, tylko z wikipediowym streszczeniem i pewnie nie jest to dobre usprawiedliwienie dlaczego opowiadanie wygląda tak, a nie inaczej, ale nie inspirowałam się prawdziwymi wydarzeniami, tylko własnym wyobrażeniem o relacji ojciec - syn, jak mogłaby wyglądać.
Cieszę się, że zapoznałaś mnie z inną wersję - prawdziwą.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Miladora dnia 01.03.2015 15:38
euterpe napisała:
mi bardzo zależy na każdej uwadze,

Skoro tak - to jedziemy, Ewuś. :)

Cytat:
skro­ba­ło pa­zu­ra­mi w drew­nia­ną bo­aze­rię, stu­ka­jąc na­prze­mien­nie ko­py­ta­mi.

Przypadkowy rym. Nie gromadziłabym poza tym tylu efektów naraz. Dozuj je.
Cytat:
– Tato! - wrza­snął chło­piec. Po chwi­li jed­nak ża­ło­wał, że pod­niósł w domu alarm.

Konsekwencja czasów - pożałował - lub - zaczął żałować.
Cytat:
Skrzy­pią­ce deski, ugi­na­ją­ce się przy każ­dym kroku ta­jem­ni­czej be­stii,

To też rym.
Cytat:
Malec mimo wszyst­ko był na tyle prze­ra­żo­ny, że nie my­ślał ra­cjo­nal­nie.

Trudno wymagać od dziecka, by myślało racjonalnie. To zdanie w zasadzie nic nie wnosi. Lepiej byłoby budować klimat niedopowiedzeniami i za pomocą stopniowania poczucia zagrożenia.
Cytat:
– Tato! - (W)y­krzy­cza­ne słowa od­bi­ja­ły się echem od ścia­ny,

Cytat:
Nagle usły­szał, jak to coś do­bie­ga do scho­dów. Chwy­ci­ło kur­czo­wo po­rę­czy, która chy­bo­ta­ła się jak osika. Czła­pa­ło to na plat­fu­sach, jakby kto na­po­wie­trzał

- chwyciło za poręcz - albo - chwyciło się poręczy.
Cytat:
nie wy­trzy­mał star­cia z be­stią. Świa­tło przedar­ło się nie­pro­szo­ne do po­ko­ju.

Zbędne.
Cytat:
Prze­łknął ślinę i wię­cej nie od­dy­chał.

- i przestał oddychać -
Cytat:
Miał na­dzie­ję, że zwierz nie wy­czu­je w nim stra­chu, który ucho­dził kro­pel­ka­mi potu. To mo­gło­by wzmóc w nim agre­sję.

Takich rzeczy nie wiedzą małe dzieci. Za dużo dopowiadasz.
Cytat:
Za chwi­lę po­czuł na sobie

Po chwili.
Cytat:
że w ta­kiej chwi­li trze­ba uda­wać

Cytat:
Leżeć bez ruchu, do mo­men­tu

Bez przecinka.
Cytat:
Mimo wszyst­ko, zimne, wil­got­ne łapy chwy­ci­ły chłop­ca za barki i mocno po­trzą­sa­jąc, wy­po­wie­dzia­ły szep­tem słowa:
– Co się stało, synku? - za­py­ta­ło.

Łapy wypowiedziały? Bo tak wynika z tego zdania. Do przerobienia, a "zapytało" zbędne.
Cytat:
Malec nie­śmia­ło, lekko roz­chy­lił oczy.

Zbędne.
Cytat:
że obraz, jaki przed nim po­wstał(,) oka­zał się nie do opi­sa­nia.

Cytat:
Za­ma­za­na, rosła po­stać, trzy­ma­ła go w ra­mio­nach

Bez przecinków.
Cytat:
Bier­nie pa­trzył, jak po­twór uniósł łapę i mie­rzył w jego głowę.

- wymierzył - konsekwencja czasów.
Cytat:
Opa­dła jed­nak mięk­ko na po­li­czek jakby bez­sil­nie, nawet de­li­kat­nie.

Zbędne.
Cytat:
Ośmie­lił się bar­dziej do pod­wi­nię­cia do góry rzęs.

Niezręczne. Nikt nie potrafi podwijać rzęs.
Cytat:
– Oh, synku, może

- Och -
Cytat:
nie­daw­no umy­tych w my­dli­nach wło­sów

W mydlinach? Zbędne.
Cytat:
moich za­pi­sków - szep­tał na ucho i moc­niej przy­tu­lał chłop­ca do pier­si, wdy­cha­jąc za­pach nie­daw­no umy­tych w my­dli­nach wło­sów. - To tylko zły sen. Nie bój się. Już je­stem.
– Ta­tu­siu, to coś mnie go­ni­ło. Nie mo­głem uciec. Zro­bi­łem jak ka­za­łeś - le­ża­łem bez ruchu - mówił z prze­ję­ciem.

Prowadź narrację w jednakowym czasie - wyszeptał/przytulił/powiedział -
Cytat:
i lekko uło­żył chłop­ca na mięk­kiej po­dusz­ce, która za­ła­ma­ła się pod cię­ża­rem jego głowy.

Zbędne - niczego nie wnosi.
Cytat:
i otu­lił ciało ma­leń­kim kocem w śnież­no­bia­łe misie.

Jak dorosły facet mógł otulić się maleńkim kocem?
Cytat:
a ich oboje, po­łknie

Bez przecinka.
Cytat:
Na­tych­miast po­sta­wił na bacz­ność męż­czy­znę,

Niezręczne w odniesieniu do dziecka.
Cytat:
– Co? Co się dzie­je? - rzekł zdez­o­rien­to­wa­ny oj­ciec.

- spytał -
Cytat:
Pro­szę(,) idź, zo­bacz. Tam(,) o, za oknem

Cytat:
szep­tał po­ru­szo­ny, jakby się bał, po­mi­mo wcze­śniej­szych wrza­sków, że ktoś go usły­szy.

Zbędne i - wyszeptał -
Cytat:
który bez­ład­nie uło­żył się fa­li­ście na pod­ło­dze.

Nadmiar informacji.
Cytat:
Szu­kał na oślep

- poszukał - albo - zaczął szukać -
Cytat:
usiadł na skra­ju łóżka zlę­kłe­go chłop­ca, po­gła­dził go

- przestraszonego - ale to zbędne dopowiedzenie.
Cytat:
i czu­jąc się, na ten mo­ment, w miarę bez­piecz­nie(,) (p)o­sta­no­wił za­snąć.

Zbędne. I połącz te zdania przecinkiem.
Cytat:
Na tę oka­zję nawet za­mknął oczy, choć pod po­wie­ka­mi, gałki nadal re­je­stro­wa­ły

Zbędne. Bez przecinka, ale lepiej byłoby przerobić tę część zdania, gdyż gałki oczne nie są wstanie śledzić niczego pod zamkniętymi powiekami. Lepsze byłoby nasłuchiwanie.
Cytat:
– Tak, Krzy­siu? - rzekł po­iry­to­wa­ny.

- spytał - bez dookreślania.
Cytat:
i po­wo­li przy­go­to­wy­wał do snu.

- przygotował -
Cytat:
Przy­niósł, mu na skrzy­dłach, uko­cha­ną po­stać.

Bez przecinków.
Cytat:
Drob­na bru­net­ka, w bia­łej ko­szu­li, stała u progu po­ko­ju. Wy­cią­gnę­ła w jego stro­nę dło­nie, za­koń­czo­ne dłu­gi­mi pal­ca­mi, ide­al­ny­mi do gry na for­te­pia­nie. Otwo­rzy­ła lekko pełne, ró­żo­we usta, przy­go­to­wu­jąc się do wy­po­wie­dze­nia słów:

Do przerobienia. A najlepiej do usunięcia.
Cytat:
ocze­ku­jąc na sa­tys­fak­cjo­nu­ją­cą ją od­po­wiedź.

- oczekując odpowiedzi - lub - czekając na odpowiedź.
Cytat:
rzu­ci­li tę­sk­ne spoj­rze­nia w stro­nę śpią­ce­go syna,

Dlaczego tęskne?
Cytat:
ga­sząc za sobą to świa­tło, które roz­pra­sza­ło mrok.

Zbędne.

Masz tendencje, Ewuś, do stosowania zbytniej ilości dookreśleń, które niczego nie wnoszą do tekstu. W ten sposób trudno zbudować odpowiedni klimat, bo lepiej jest zawiesić coś w powietrzu, niż wyłożyć na ladę. Poza tym dopowiedzenia narracyjne powinny być dostosowane do wieku dziecka - nie mogą brzmieć tak, jakby kilkulatek zdawał sobie ze wszystkiego sprawę.
Warto więc byłoby się skupić na samych odczuciach dziecka bez żadnych wyjaśnień.
Zwracaj też uwagę, by narracja prowadzona była w jednakowym czasie - często mieszasz czas przeszły dokonany z niedokonanym, co stwarza wrażenie braku spójności.
Myślę, że dobrze byłoby potraktować ten tekst jako wprawkę i poćwiczyć na nim dopracowanie, idąc w stronę większej zwięzłości i klarowności. Przyda się na przyszłość. :)

Serdeczności :)
euterpe dnia 01.03.2015 22:17
Miladoro, nawet nie wiesz, jak się cieszę z tego rozbioru. Nie będę wojować, tylko szybko naprawię relacje między wersami:)
Pewnie, że traktuję to jak wprawkę, jak wszystko co piszę. Wiem, że przede mną bardzo długa droga, ale im więcej takich osób jak Ty, tym szybciej osiągnę, powiedzmy że cel:)
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
19/05/2022 07:04
Dziękuję i również zasyłam pozdrowienia. »
wolnyduch
18/05/2022 23:18
Podoba mi się ten bieg, msz to taki bieg po szczęście, żeby… »
wolnyduch
18/05/2022 23:12
Witaj Galerniku Bardzo dziękuję za czytanie, tym bardziej… »
Galernik
18/05/2022 22:08
Florianie Konradzie - fajne to Twoje floriandzkie pisanie,… »
Galernik
18/05/2022 21:57
Mówisz - masz, wrzucone. "Świder" się to nazywa. I… »
Galernik
18/05/2022 21:49
Przeczytane z przyjemnością. Pozdrowienia :) »
Galernik
18/05/2022 21:47
wolnyduch - dziękuję za wizytę i miłe słowo. Pozdrawiam »
wolnyduch
18/05/2022 20:12
Ładnie, prosto, bez udziwnień i melancholijnie. Dobrego… »
wolnyduch
18/05/2022 20:08
Dobra zaduma egzystencjalna, dobry wiersz, zawsze na czasie,… »
wolnyduch
18/05/2022 20:00
Dobre przesłanie, jesteśmy tacy sami, mimo różnic, a w… »
wolnyduch
18/05/2022 19:56
Bdb wiersz, odbieram go w dramatycznym klimacie, wiersz… »
wolnyduch
18/05/2022 19:52
Kolejna życiowa porcja do zastanowienia, a ostatnia cząstka… »
wolnyduch
18/05/2022 19:46
Doskonały tryptyk, msz, życiowo i boleśnie, z pierwszą… »
wolnyduch
18/05/2022 19:27
Ciekawy, dobry wiersz, co do puenty chyba coś w tym jest,… »
wolnyduch
18/05/2022 19:15
Dobry wiersz, z tęsknotą za miłością i z zadumą nad życiem.… »
ShoutBox
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
  • Yaro
  • 15/05/2022 18:40
  • Michał odezwij się. Pozdrawiam:)
  • Galernik
  • 10/05/2022 12:27
  • Dobra Cobro, ale to tak dobrze brzmi "Żywot bałwana". Myślę, że tytuł jest trafny, ale jak mi coś fajnego podrzucisz, to czemu nie, można zmienić. Dzięki za przeczytanie.
  • Dobra Cobra
  • 09/05/2022 15:30
  • Piękne zaproszenie. Zmieniłbym tytuł, żeby było bez słowa "balwan" , bo odzierasz punkt kuliminacyjny z zaskoczenia. I od początku wiadomo, co będzie.
  • Galernik
  • 09/05/2022 15:00
  • Witajcie. Melduję się po roku nieobecności. Żywot bałwana, jedna z moich najnowszych humoresek / opowiadań oczekuje Waszych opinii i ocen.
  • Darcon
  • 08/05/2022 09:57
  • Cały czas trwa nabór na konkurs "Malowanie słowem". Liczę, że wypoczęliście podczas majówki i teraz ruszycie z pisaniem. :)
  • Darcon
  • 04/05/2022 21:52
  • majka100, Strona główna, na dole, archiwum newsów. Marzec i kwiecień 2021. :) Pozdrawiam.
  • majka100
  • 04/05/2022 18:57
  • Dzień dobry, jest gdzieś zapis pierwszej edycji 'Malowanie słowem'?, bo jakoś nie mogę znaleźć. 'Muzoweny' też nie do odkopania.
Ostatnio widziani
Gości online:39
Najnowszy:Parderdf
Wspierają nas