Słój - euterpe
Proza » Miniatura » Słój
A A A
Od autora: Tekst również sporządzony na konkurs Pluszakowy, zajął VI miejsce.

– No już przestań i odstaw te słoiki, kobieto!

– Ale przecież mogą ci się przydać. Zobaczysz, nie będziesz miała czasu gotować – powiedziała zatroskana.

– Ja nie mam gdzie tego włożyć. Mamo, sama zobacz. - Wskazałam wielką walizkę wypełnioną po brzegi misternie zapakowanymi w folię bąbelkową przetworami. – A to tylko jedna. Pomyśl, jak ja to później dowiozę do domu?

– Może masz rację, Aneczko. To jeszcze tylko ten jeden i już dajemy z tym spokój.

– A co tam jest? - zapytałam znudzona, tylko po to, aby mamie zrobić przyjemność.

– Chudziutkie kotleciki z indyka, z pietruszką, marchewką. Takie w sam raz na obiad.

– Przecież ja sama mogę je zrobić.

– Na studiach? - Zachichotała figlarnie. - Na studiach będziesz oszczędzać, żeby mieć na kosmetyki, imprezy, przekąski, alkohol. Myślisz, że nie wiem? - rzekła ze świadomością, której jeszcze nie posiadałam, jako świeżo upieczona studentka.

Starałam się znaleźć odpowiedni argument przeciw tezie, którą wtedy usłyszałam, jednak żaden nie przychodził mi do głowy.

– Dobra, to daj ten słoik. - Ułożyłam go delikatnie w walizce, przycisnęłam wiekiem i przytrzymując jedną ręką, drugą zapięłam pokrywę. - Idę się myć. Proszę, nic więcej mi nie pakuj!

– Jak nie chcesz, to nie będę. Tylko może jeszcze sałatkę z buraków, z papryką, tak jak lubisz?

Moja wyobraźnia poszybowała nad talerzem wypełnionym po brzegi maminymi klopsami, kwaskową ćwikłą i puszystym puree.

– Dobra, to wrzuć do tej walizki, a ja idę, bo nie zdążę na autobus.

Matka ostrożnie otworzyła pokrywę, tak aby żaden słój się nie wytoczył z wnętrza. Ułożyła buraki na samym wierzchu, następnie przystąpiła do procesu zamykania. Powstało widoczne powierzchniowo wybrzuszenie, przypominające wierzchołek piramidy.

W drodze na dworzec dyskutowałyśmy na temat spakowanych produktów. Te, o których zapomniałam, mama obiecała dosłać paczką. Nie było tego znowu tak wiele, więc zgodziłam się bez wahania.

***

Dojechałam do Olsztyna bez przeszkód, a przynajmniej nic mi o nich nie wiadomo, gdyż większość podróży najzwyczajniej przespałam. Wysiadłam na ostatnim przystanku. Wyciągnęłam spod cudzych klamotów swoje walizki. Jedną z odzieżą, drugą ze słojami. Nie było to łatwe prowadzenie ich obu w tym samym momencie, mimo wszystko się tego podjęłam. Dzielnie, prawie jak Syzyf, znosiłam określające mnie spojrzenia mijających ludzi, gdy ciągnęłam niby muł, tak ciężkie bagaże. Nawet zamontowane w nich silikonowe kółeczka nie zdawały egzaminu, pomimo pokładanej w nich nadziei. W chwili mijania przechodniów widziałam ich wzrok znaczący niewiele więcej niż: „Patrzcie na tę idiotkę”. Może to wyraźne zmęczenie, zapach wydzielanego potu, a może bordowe policzki były przyczyną tego wgapiania się we mnie jak sroka w gnat. W każdym razie na tamten moment czułam się nieswojo; nigdy wcześniej nie zostałam zwymyślana nieznajomym, obelżywym spojrzeniem.

W końcu jednak, po długiej dworcowej przeprawie, dotarłam na przystanek autobusowy, który miał bezpośrednio zawieźć mnie w miejsce spoczęcia walizek. Podjechała, jak wtedy wydawało mi się, nowiutka machina, o niskiej podłodze, do której się z łatwością wgramoliłam. Jednak ludzie nadal patrzyli na mnie z niepohamowaną ciekawością. Zauważyłam nawet, że zaczęli szeptać i odsuwać się, jakbym była trędowata.

– O co chodzi, coś nie tak, macie może jakiś problem?! - Jako małomiasteczkowa dziewczyna, miałam pełne prawo nie wytrzymać w końcu tego odrzucenia.

Nikt się nie odezwał, tchórzliwie dodawali w myślach wszystkie znane im elementy układanki. Na szczęście znalazł się śmiałek, który dopiero co wszedł do autobusu. Był to rosły mężczyzna, powiedziałabym nawet „kark”, który jako jedyny postanowił mnie uświadomić:

– E, coś ci wycieka.

Pomyślałam sobie: „No nie, okres w takim momencie? Nic dziwnego, że patrzyli na mnie z obrzydzeniem”. Starałam się więcej nie zwracać na siebie uwagi. Powoli przywarłam do ściany, jedną ręką próbując sprawdzić, jak duży jest obszar katastrofy. Spodnie jednak miałam suche. Byłam skonsternowana. O czym on mówił, o co mogło chodzić? Skoro to nie to, o czym myślałam, to co?

Obejrzałam wszystko, co do mnie należało. Nie przypuszczałam, że tak to się skończy. Dopiero gdy wychodziłam, spostrzegłam, że spod walizki wydobywa się czerwony płyn. Sączy się kropelkami z samej góry, co mogło trochę przypominać krew. Teraz już wiedziałam, skąd te spojrzenia i szepty.

– To tylko buraczki, musiały się zbić po drodze - powiedziałam, aby rozwiać wątpliwości tłumu.

– Taa... a to uwypuklenie nie jest pewnie głową? - rzekł jeden z gapiów.

Wyszłam z autobusu na odpowiednim przystanku. Oglądałam się co chwilę, w nadziei, że nie goni mnie policja czy antyterroryści.

Jak tylko weszłam do domu, wrzuciłam walizkę do wanny i ostrożnie odpakowałam krwawą zawartość. Nie było w niej oczywiście ciała, tylko pełno ukochanych buraczków z papryką. Ten jeden słoik, mama zapomniała zabezpieczyć folią bąbelkową. No cóż. Głowy jej za to nie urwę. Przecież i tak się napracowała, by mnie jakoś pozbierać.

Zadzwoniłam do niej, aby o wszystkim opowiedzieć i pożalić się na ten niesprawiedliwy świat. Śmiała się bezczelnie, jedząc przy tym obiad, który miałam zobaczyć dopiero za cztery miesiące. Gdy zaczęła siorbać zupę, miałam ochotę się rozłączyć, ale za mocno ją kochałam, by uczynić coś podobnego.

– Mamo, ja nie wiem, czy sobie tu poradzę. Wiem, że powinnam. Jestem już na tym etapie. Co mnie podkusiło studiować medycynę? Przecież ja nigdy nie wyjdę z książek - powiedziałam przestraszona wizją niedalekiej przyszłości.

– Poczekaj, zobaczysz, przyzwyczaisz się i do miasta, i do trybu życia. To dopiero początek. Z czasem się wszystko unormuje - odparła z przekonaniem, jakiego ja nie miałam.

– A ty, jak poradzisz sobie beze mnie?

– Ej no, nie przesadzajmy, tak wiele to znowu nie robiłaś, kochanie - rzekła z nieukrywanym zadowoleniem.

– No wiesz, mogłabyś choć raz nie być szczera.

– To mam cię okłamywać, Aneczko? - zapytała z troską.

– Nie. Tęsknię za tobą.

– To tęsknisz, czy nie tęsknisz? - zagadnęła zrzędliwym tonem.

– Przecież mówię, że tęsknię. Jak ty mnie słuchasz?

– Dogłębnie, przez całe osiemnaście lat - odparła przekornie.

– I za to cię kocham, stosujesz subtelnie szantaż emocjonalny. Też muszę się tego nauczyć.

– Ja ciebie bardziej - zaczęła się przekomarzać, jak to dawniej robiłyśmy.

– Nie wydaje mi się.

– Nie ma większej miłości od mojej, zamawiam! - Mama triumfowała nade mną, a ja cieszyłam się jej radością. W końcu jednak posmutniałam.

– Mamo, a jak coś pójdzie nie tak?

– Jak pójdzie, to wtedy będziemy się martwić. W każdym razie ja zawsze będę tu czekać na każdy twój powrót.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
euterpe · dnia 24.02.2015 15:52 · Czytań: 2089 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 13
Komentarze
Ula dnia 24.02.2015 16:11
Euterpe,
Świetna historia! Na pewno wyjątkowa dla tych wszystkich, którym kiedyś zdarzyło się zasuwać z torbą cięższą od siebie z domu na studia. Mnie kupiłaś totalnie :)
Pozdrawiam :)
akacjowa agnes dnia 24.02.2015 17:27
Test wyraźnie inny od reszty konkursowej. Na wesoło. Z humorem. Z wyciekiem :) Miłość córki i matki to cudowna sprawa. Coś o tym wiem :)
Na dwanaście możliwych punktów u mnie zebrał dziewięć, czyli nieźle, chyba :) Zabrakło mi wzruszenia, emocji, jakiegoś takiego... czegoś :)

Pozdrawiam :)
euterpe dnia 25.02.2015 09:26
Ula, cieszę się, że Cię kupiłam tym tekstem, mam nadzieję, że jeszcze nie raz tak się stanie:)
Akacynko, wydaje mi się, że emocje bywają różne, nie wszystkie muszą wzruszać. Jestem zdania, że czasem znacznie więcej odbywa się wewnątrz człowieka niż w kącikach oczu, ale cieszę się, że tyle punktów i całkiem wysokie miejsce w rankingu:)
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Nalka31 dnia 25.02.2015 09:41
Ciepłe, spokojne opowiadanie i historia, która każdego może dotyczyć. Humor jeszcze bardziej podkreśla te relacje pomiędzy bohaterkami. Podobuje się. :)

Pozdrowionka. ;)
Dobra Cobra dnia 25.02.2015 10:10 Ocena: Bardzo dobre
Piękna i subtelna opowieśc o miłości rodzicielskiej, której w młodym wieku się nie rozumie, a tu następuje odcięcie pępowiny i matka zdaje sobie sprawę, że jej latorośl, tak wychuchana i zaopiekowana od młodzięctwa, naraz opuszcza rodzinne gniazdo , by szukać dorosłości, miłości, a nade wszystko edukacji na poziomie wyższym.


Droga euterpe,

To powieść, rzec można, obyczajowa, gdyż nie pojawia się w niej superbohater, ani nie lądują kosmici. Co jest niejaką wadą tej historii, ale cóż zrobić?!
W zamian dostajemy historię prawdziwą, historię, w których lubują się kobiety i się w takich zaczytują.

Pięknie jest czytać tak rodzicielsko intymny tekst, który z pewnością docenią rodzicę prawie już dorosłych dzieci. Ale może będzie on i refleksją dla młodych, zwłaszcza dla dziewcząt, bo chłopcy... cóz, oni zajęci są innymi sprawami. Właśnie wyrośli z piaskownicy i wchodzą w stan chłopięctwa, który będzie trwał aż do starości.

Gdyż mężczyżni nigdy nie dorastają i dlatego potrzebne im są kobiety.


I to wszystko wyczytuję w Twoim opowiadaniu. Oraz jeszcze parę innych rzeczy ;)


Dobra robota!


Pozdrawiam i do nastepnego.


Dobra Cobra
euterpe dnia 25.02.2015 10:32
Nalka, cieszę się, że Ci się "podobuje" :D
Drogi DoCo, relacja matka - dziecko nie jest prosta. Trzeba się zmierzyć z światem, który nas samych przeraża. Rzucenie latorośli w wir tych dorosłych spraw jest z pewnością twardym orzechem do zgryzienia. Trzeba pogodzić się z ich odrębnością, poglądami, temperamentem, również możliwościami. Rodzic jednak przyzwala na te wszystkie zmiany z bólem serca, ale też z wiarą, że wszystko będzie dobrze.
Dziękuję ślicznie za komentarze:)
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Dobra Cobra dnia 25.02.2015 10:37 Ocena: Bardzo dobre
Rodzic przyzwala, bo taka jest kolej rzeczy! Każden musi wyfrunąc z gniazda. Choć wielu jednak w nim pozostaje i takich jest coraz więcej.~W Hiszpanii jest to wręcz plaga. Młodzi, nie mający żadnych perspektyw ani szans na robotę, siedzą u mamusi i już.

Że u nas jest lepiej i dzieci wyfruwają?


DoCo
euterpe dnia 25.02.2015 10:44
Wcale nie jest powiedziane, że po studiach nie wracają na garnuszek mamusi, ale chyba jest to po prostu rzadsze zjawisko, gdyż młodzi ludzie zachłyśnięci wolnością niechętnie z niej rezygnują, choć to zniewolenie jest o wiele prostsze niż dorosłość.
Dzieci u nas wyfruwają, bo mamy bociany:)
Pozdrawiam,
Ewa
Zurbanizowany dnia 27.02.2015 20:51 Ocena: Bardzo dobre
Ewo

No i tak to właśnie jest. Rodzice są zawsze za swoim dzieciakiem, czy jest w przedszkolu, czy w szkole, czy też potem męczy się na studiach i ma problemy życiowe jako dorosły rodzic własnych pociech. Nawet kiedy wylatujemy z domu na własnych skrzydełkach, nasi rodziciele zawsze coś tam o nas, dla nas… Wiem to jako rodzic i jako ten, który kiedyś tam, sam startował z walizą w której było niewiele albo prawie nic.
Mądra i spokojna opowieść o życiu i dojrzewaniu.

Pozdrawiam.
Serg
Miladora dnia 27.02.2015 22:34
Całkiem, całkiem, Ewuś. :)
Faktycznie - za studenckich czasów różne rzeczy pakowały nam troskliwe matki.

Ale z uwagami:
Cytat:
– No już prze­stań i od­staw te sło­iki, ko­bie­to!

Zrezygnowałabym z tego określenia, bo dość trudno zrozumieć, że córka mówi tak do matki.
Cytat:
Zo­ba­czysz, nie bę­dziesz miała czasu go­to­wać – mó­wi­ła za­tro­ska­na.

Staraj się prowadzić narrację w czasie przeszłym dokonanym, żeby była zgodność czasów - powiedziała zatroskana.
Cytat:
– Ja nie mam, gdzie tego wło­żyć.

Bez przecinka.
Cytat:
Wska­za­łam wiel­ką wa­liz­kę, wy­peł­nio­ną po brze­gi mi­ster­nie za­pa­ko­wa­ny­mi w folię bą­bel­ko­wą, prze­two­ra­mi.

Bez przecinków.
Cytat:
i już da­je­my się na spo­kój.

Dajemy się na spokój? Już dajemy sobie spokój.
Cytat:
– Na stu­diach? - Za­chi­cho­ta­ła fi­glar­nie.

A nie lepiej po prostu "roześmiała się"?
Cytat:
Na stu­diach bę­dziesz tak oszczę­dzać, aby wy­da­wać na swoje ko­sme­ty­ki, im­pre­zy, prze­ką­ski, al­ko­hol.

Pogrubione zbędne. I może - żeby mieć na kosmetyki, imprezy itd.
Cytat:
Uło­ży­łam (go) de­li­kat­nie w wa­liz­ce, przy­ci­snę­łam wie­kiem (i) przy­trzy­mu­jąc jedną ręką, drugą za­pi­na­łam po­kry­wę.

Konsekwencja czasów - zapięłam.
Cytat:
ma­mi­ny­mi ko­tle­ta­mi, pu­szy­sty­mi ziem­nia­ka­mi

Rym.
Cytat:
Wy­cią­gnę­łam spod in­nych wa­li­zek, dwie moje. Jedną z odzie­żą, inną ze sło­ja­mi.

Bez przecinka.
Ale lepiej byłoby - Wyciągnęłam spod bagaży swoje walizki. Jedną z odzieżą, drugą ze słojami.
Cytat:
Nie było to łatwe, pro­wa­dzić obu w tym samym mo­men­cie, mimo wszyst­ko się tego pod­ję­łam.

- Nie było łatwe prowadzenie ich obu naraz itd.
Cytat:
Dziel­nie, pra­wie jak Syzyf, zno­si­łam te okre­śla­ją­ce mnie spoj­rze­nia mi­ja­ją­cych (mnie) ludzi, gdy cią­gnę­łam jak muł, tak cięż­kie skrzy­nie.

Zbędne "te".
I może nie "określające", tylko zdziwione?
Zbędne "jak muł". A za "skrzynie" daj - tak ciężkie bagaże.
Cytat:
sy­li­ko­no­we kó­łecz­ka

- silikonowe -
Cytat:
nie­wie­le wię­cej niż(: ) „(P)a­trz­cie na tę idiot­kę”.

Cytat:
a może bor­do­wa twarz, była przy­czy­ną tego wga­pia­nia się we mnie jak sroka w gnat.

Bez przecinka. Twarz/gnat - rym - zrezygnowałabym z tego "jak sroka...".
Cytat:
nie­zna­jo­mym, or­dy­nar­nym spoj­rze­niem.

Może obelżywym, nie ordynarnym?
Cytat:
po dłu­giej, dwor­co­wej prze­pra­wie

Nie dałabym przecinka.
Cytat:
za­wieźć mnie w miej­sce spo­czę­cia wa­li­zek.

Niezbyt zręczne to "spoczęcie".
Cytat:
no­wiut­ka ma­chi­na, o ni­skiej pod­ło­dze, gdzie z ła­two­ścią wgra­mo­li­łam się do środ­ka.

Bez przecinka. I może lepiej - do której z łatwością się wgramoliłam.
Cytat:
Na szczę­ście zna­lazł się śmia­łek, który do­pie­ro co wszedł do au­to­bu­su - rosły męż­czy­zna, po­wie­dzia­ła­bym nawet „kark” - po­sta­no­wił mnie uświa­do­mić:

Mało spójne to zdanie. I niezręczne. Uprość.
Na szczęście znalazł się śmiałek, który postanowił mnie uświadomić. To, że wszedł dopiero co do autobusu, był rosły i "kark", nie ma tu w zasadzie nic do rzeczy.
Cytat:
Myślę sobie: „no nie, okres w takim mo­men­cie?

Nie skacz do czasu teraźniejszego.
Pomyślałam sobie: No nie, okres w takim momencie...
Cytat:
Po­wo­li przy­war­łam do ścia­ny, jedną ręką pró­bo­wa­łam spraw­dzić, jak duży jest ob­szar ka­ta­stro­fy.

- jedną ręką próbując sprawdzić, jak duży jest...
Cytat:
– Ta, a to uwy­pu­kle­nie, to pew­nie nie jest głowa? - rzekł jeden z ga­piów.

Lepsze byłoby - Taa... a to uwypuklenie nie jest pewnie głową - zauważył jeden z gapiów.
Cytat:
Oglą­da­łam się, co chwi­lę

Bez przecinka.
Cytat:
mnie po­li­cja, czy an­ty­ter­ro­ry­ści.

Bez przecinka.
Cytat:
Nie było w niej (oczywiście) ciała, tylko wszę­dzie pełno uko­cha­nych bu­racz­ków z pa­pry­ką.

Zbędne.
Cytat:
Tego jed­ne­go sło­ika, mama za­po­mnia­ła za­bez­pie­czyć folią bą­bel­ko­wą.

- Ten jeden słoik mama zapomniała zabezpieczyć folią bąbelkową.
Cytat:
Śmia­ła się bez­czel­nie, je­dząc przy tym obiad, który wi­dzia­łam na­stęp­ny raz za czte­ry mie­sią­ce.

"Bezczelnie" tu nie pasuje.
Niezgodność czasów - który miałam zobaczyć dopiero za cztery miesiące.
Cytat:
Prze­cież ja z ksią­żek, to nigdy nie wyjdę - mó­wi­łam

Konsekwencja czasów - powiedziałam.
No i - Przecież ja nigdy nie wyjdę z książek.
Cytat:
– To mam cię okła­my­wać, Anecz­ko? - po­wie­dzia­ła tro­skli­wie.

- zapytała z troską -
Cytat:
– To tę­sk­nisz, czy nie tę­sk­nisz? - za­py­ta­ła zrzę­dli­wym tonem.

Żeby się nie powtarzało "zapytała", można dać na przykład "zagadnęła".
Cytat:
Jak ty mnie słu­chasz?
– Wiele, przez całe osiem­na­ście lat - od­par­ła dum­nie i zu­chwa­le.

Słuchasz wiele? Może - Dobrze, przez całe itd.
Nawiasem mówiąc to "dumnie i zuchwale" też mi jakoś nie pasuje do tej matki. Może "przekornie"?
Cytat:
– Ja cie­bie bar­dziej. - (z)a­czę­ła się prze­ko­ma­rzać, jak to daw­niej ro­bi­ły­śmy.

Bez kropki.

Przyznaję, że od strony stylistycznej mogłoby być lepiej, ale to wszystko do nadrobienia.
Grunt, że historia jest taka ludzka, zwyczajna, a jednak może poruszyć, przypominając o uczuciach i troskliwości kogoś bliskiego, na kogo zawsze można było liczyć.

Serdeczności :)
euterpe dnia 28.02.2015 09:39
Serg, dziękuję Ci bardzo za tak ciepły komentarz. Czasami jednak nie doceniamy tego, co najznakomitsze w naszym życiu. Rodzice stają się w naszych oczach - obcymi, a ludzie z ulicy - przyjaciółmi, co jest konsekwencją głupiego okresu dojrzewania. Trzeba jednak na chwilę stanąć i przyjrzeć się relacjom, w których żyjemy. Czy wszystkie lukrowane, są rzeczywiście takie, jak nam się wydaje?

Miladoro, cieszę się, że mnie w końcu rozebrałaś, bo dzięki takim komentarzom można się czegoś nauczyć. Poprawiłam niedoskonałości i wierzę, że jest znacznie lepiej. Ciągle męczę tę interpunkcję i gramatykę, co nie należy do przyjemności, którą jednak czerpię z opinii, że widać progres. Cieszę się, że zajrzałaś i mam nadzieję na częstsze wizyty. W każdym razie - zapraszam:D

Pozdrawiam serdecznie z ponurej Warmii.
Ewa
Quentin dnia 04.03.2015 11:12 Ocena: Bardzo dobre
Symboliczny słój

Niezły tekst. Bardzo dobrze, świadomie i mądrze nakreślone relacje między matką a córką. Właściwie do tego można sprowadzić powyższe opowiadanie. Podoba mi się, że opisujesz rzeczy zwyczajne. Można o miłości pisać w bardzo podniosłym tonie, ale po co ;)
Ważny jest umiar. Pewnie teksty, w których malujemy wielką, szaloną, bezgraniczną miłość są widowiskowe, ale przecież to nie kino akcji. Wystarczy kilka krótkich zdań, kilka emocji, kilka osób i kameralnie można uzyskać efekt, jaki widzimy. Brawa za ten minimalizm.

Pozdrowienia
Quen
euterpe dnia 04.03.2015 21:18
Quentin, cieszę się bardzo, że zajrzałeś i pozostawiłeś po sobie ślad nawet w ocenie:D
Nie zawsze udaje mi się ten minimalizm, ale jestem zadowolona, że właśnie tę cechę u mnie zauważyłeś, gdyż ona tak bardzo mi imponuje u rzemieślników słowa.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
19/05/2022 07:04
Dziękuję i również zasyłam pozdrowienia. »
wolnyduch
18/05/2022 23:18
Podoba mi się ten bieg, msz to taki bieg po szczęście, żeby… »
wolnyduch
18/05/2022 23:12
Witaj Galerniku Bardzo dziękuję za czytanie, tym bardziej… »
Galernik
18/05/2022 22:08
Florianie Konradzie - fajne to Twoje floriandzkie pisanie,… »
Galernik
18/05/2022 21:57
Mówisz - masz, wrzucone. "Świder" się to nazywa. I… »
Galernik
18/05/2022 21:49
Przeczytane z przyjemnością. Pozdrowienia :) »
Galernik
18/05/2022 21:47
wolnyduch - dziękuję za wizytę i miłe słowo. Pozdrawiam »
wolnyduch
18/05/2022 20:12
Ładnie, prosto, bez udziwnień i melancholijnie. Dobrego… »
wolnyduch
18/05/2022 20:08
Dobra zaduma egzystencjalna, dobry wiersz, zawsze na czasie,… »
wolnyduch
18/05/2022 20:00
Dobre przesłanie, jesteśmy tacy sami, mimo różnic, a w… »
wolnyduch
18/05/2022 19:56
Bdb wiersz, odbieram go w dramatycznym klimacie, wiersz… »
wolnyduch
18/05/2022 19:52
Kolejna życiowa porcja do zastanowienia, a ostatnia cząstka… »
wolnyduch
18/05/2022 19:46
Doskonały tryptyk, msz, życiowo i boleśnie, z pierwszą… »
wolnyduch
18/05/2022 19:27
Ciekawy, dobry wiersz, co do puenty chyba coś w tym jest,… »
wolnyduch
18/05/2022 19:15
Dobry wiersz, z tęsknotą za miłością i z zadumą nad życiem.… »
ShoutBox
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
  • Yaro
  • 15/05/2022 18:40
  • Michał odezwij się. Pozdrawiam:)
  • Galernik
  • 10/05/2022 12:27
  • Dobra Cobro, ale to tak dobrze brzmi "Żywot bałwana". Myślę, że tytuł jest trafny, ale jak mi coś fajnego podrzucisz, to czemu nie, można zmienić. Dzięki za przeczytanie.
  • Dobra Cobra
  • 09/05/2022 15:30
  • Piękne zaproszenie. Zmieniłbym tytuł, żeby było bez słowa "balwan" , bo odzierasz punkt kuliminacyjny z zaskoczenia. I od początku wiadomo, co będzie.
  • Galernik
  • 09/05/2022 15:00
  • Witajcie. Melduję się po roku nieobecności. Żywot bałwana, jedna z moich najnowszych humoresek / opowiadań oczekuje Waszych opinii i ocen.
  • Darcon
  • 08/05/2022 09:57
  • Cały czas trwa nabór na konkurs "Malowanie słowem". Liczę, że wypoczęliście podczas majówki i teraz ruszycie z pisaniem. :)
  • Darcon
  • 04/05/2022 21:52
  • majka100, Strona główna, na dole, archiwum newsów. Marzec i kwiecień 2021. :) Pozdrawiam.
  • majka100
  • 04/05/2022 18:57
  • Dzień dobry, jest gdzieś zapis pierwszej edycji 'Malowanie słowem'?, bo jakoś nie mogę znaleźć. 'Muzoweny' też nie do odkopania.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas