Grooming - Heisenberg
Proza » Obyczajowe » Grooming
A A A
Od autora: Przypomniałem sobie o opowiadaniu napisanym jakiś czas temu, więc wrzucam.
Tym razem jest na poważnie.

– Powiedz mi teraz, że nie powinienem się znieczulać.

Igor jest psychiatrą z niedługim stażem. Pracuje w zawodzie od czterech lat, nie licząc rezydentury. Mimo to zdążył zetknąć się z naprawdę wieloma przypadkami.

Spotykał w pracy ludzi uzależnionych od alkoholu, uzależnionych do tego stopnia, że po odstawieniu bili się z meblami albo obgryzali tynk ze ścian.

Spotykał dzieciaki, które jeszcze niedawno wydawały pieniądze rodziców na to, czym handlował oprych w bramie, a teraz żyły zamknięte w swych schizofrenicznych światkach, nie odróżniając haju od trzeźwości. Wczoraj mózgi wypełnione Marią, dziś umysły zdominowane przez apatię, jakby przedawkowały stoicyzm. Lub, co gorsza, filozofię Hegezjasza.

Spotykał mężczyzn, którzy dostali zakaz wstępu do wszystkich burdeli w mieście. „Trzy stówy za godzinę, full service, moja panienka zrobi dla ciebie wszystko”. Niektórzy inaczej interpretują „wszystko” niż oczekiwałby sutener, a tym bardziej jego panienki. Niektórzy mają specyficzne upodobania, bo zwykłe rzeczy już przestały dostarczać im wrażeń. Uzależnienie od pornografii może prowadzić do spaczeń. A spaczenia – do chęci stałego podkręcania bodźców.

Igor nie leczy nałogów. Raczej ich skutki. Skutki, które nie tylko zna na pamięć, ale których ogrom widuje na własne oczy. Których się boi. A jednak nie potrafi zrezygnować ze swojej słabości.

– No powiedz, że jestem za stary na zioło.

Mówiąc, skleja bibułkę drżącymi palcami. Potem biegiem do płaszcza, po zapalniczkę. Później – znów biegiem – do okna. Później „cyk-cyk” zapalniczką i „chuch” dymem w chłód wieczoru.

– Że skoro myślimy o dzieciach, to nie mogę zachowywać się jak gówniarz.

Monika, żona Igora, jest niepłodna. „Cóż, pani Moniko, badania wskazują na niedrożność jajowodów”. W głębi serca cieszy się, że usłyszała od lekarza taką diagnozę.

– Czemu się nie odzywasz? Co, nagle przestało ci to przeszkadzać?

Monika podchodzi do męża i zabiera mu skręta sprzed twarzy. Zaraz popędzi do łazienki, coby spłukać trawę w klozecie. A nie, jednak nie. Monika zostaje. Skręt do ust; zaciąga się. Następnie podaje Igorowi. Z ręki do ręki, jak kiedyś, gdy byli nastolatkami.

– Zaskoczony?

Igor uśmiecha się, sztucznie, samymi ustami, bo resztę fizjonomii paraliżują emocje.

– Niespecjalnie. Nie w takiej chwili.

 

***

 

– Fąfel! Nawet siedzieć ci się nie chce? No dobra, leż sobie. Wyszczotkuję ci chociaż plecy.

Życie Karoliny zawaliło się rok temu.

– Zobacz, Fąfel, ile masz starej sierści! Pewnie ci przez nią strasznie gorąco.

Życie Karoliny zawaliło się, kiedy spłonął rodzinny dom, a mama i tata zginęli w pożarze. Nie wiedziała wówczas, że to dopiero początek serii niefortunnych zdarzeń.

– Przyjemnie, co? Nic, tylko byś leżał i nadstawiał kark, żeby cię głaskać i drapać. Nawet na spacer ciężko cię wyciągnąć. Jesteś najbardziej leniwym psem, jakiego znam. Co się patrzysz? Chciałbyś mi powiedzieć, że masz już swoje lata, hę? Wiem, wiem, staruszku.

Karolina zamieszkała u stryja. W myślach mówiła na niego „Hrabia Olaf”, bo był wysoki, siwy, no i przydałaby mu się drobna regulacja brwi. Stryj zabierał ją do kina i kupował lody, oglądał z nią seriale komediowe, czasem nawet pomagał w nauce makijażu. Nieraz powtarzał, że ma najładniejszą bratanicę na świecie.

– Dobrze, że cię wykąpałam, brudasie, bo wyglądałeś, jakbyś wytaplał się w cemencie. A teraz masz piękną, błyszczącą sierść! I pchły już nie gryzą. Ten specjalny szampon dla psów rzeczywiście działa, co?

„Hrabia Olaf” mieszkał sam (nie licząc Karoliny). Raz zapytała stryja, dlaczego się nie ożenił. Odparł, że najwidoczniej nie było mu dane spotkać właściwej kobiety. Karolina powiedziała: „Przecież ta pani z sąsiedztwa bardzo cię lubi. I też jest samotna. Czemu się z nią nie umówisz?”

Wtedy zrozumiała, że stryj ma osobliwe upodobania seksualne.

– Nie wiedziałam, że to twoje futerko jest takie grube. Zobacz, Fąfel, pół worka kłaków, a jeszcze z ciebie leci. Będę musiała posprzątać budę, tam pewnie też mnóstwo sierści. Co mnie łbem zaczepiasz?! Aha, chcesz, żeby cię teraz podrapać za uszkiem. No dobrze, dobrze, cwaniaku.

Gdy „Hrabia Olaf” przyniósł ze sklepu pierwsze kosmetyki do make-upu i posadził najładniejszą bratanicę świata przed lustrem, Karolina była zdezorientowana. Ale tylko przez chwilę. „Próbuje mi zastąpić matkę” – pomyślała. Dobre wytłumaczenie. Do głowy jej nie wpadło, że stryj może być homosiem. Że szminka i tusz to rzeczy, których sam chciałby używać. Gej? Niemożliwe. Nie przy tych męskich rysach twarzy; nie z tym niskim, głębokim głosem. A jednak. Jak wynikło z pewnej rozmowy, stryj nieszczególnie lubił kobiety. I jak Karolina wywnioskowała po pewnym filmie dla dorosłych („Przepraszam, stryjku. Drzwi były uchylone, więc weszłam”) – bardzo lubił facetów.

– Śliczny jesteś, Fąfel. Mogę się do ciebie przytulić? No chodź tu, piesku.

 

***

 

Słońce zza rolety, ale tylko trochę, bo cirrostratusy przysłaniają. Zapach dymu w powietrzu, ale tylko trochę, bo wietrzyli wieczorem. Oboje w łóżku, ale jakby nie w jednym. Jakby nie razem. Ona już nie śpi i on już nie śpi. Ona się nie odzywa i on się nie odzywa. Ona nie patrzy na niego. On nie patrzy na nią. Jakby leżeli na innych łóżkach, w osobnych mieszkaniach, każde samotnie. Tak to jest po kłótni małżeńskiej.

Ale przecież się nie kłócili.

Jego telefon nie dzwoni. A powinien, bo praca, bo jest mocno po ósmej, bo ordynator na pewno się niecierpliwi. Cóż, łatwiej będzie mu zobaczyć halo na niebie, niż usłyszeć w słuchawce. Igor ma wyłączoną komórkę.

Jej telefon dzwoni. Aczkolwiek to nie sygnał połączenia, tylko budzik.

– Kochanie, wyłączysz?

Monika zerka na męża i robi wielkie oczy, jakby dopiero teraz zauważyła, że obok ktoś leży.

– Tak. – Mruga. – Tak. Przepraszam, zamyśliłam się.

Wyłącza.

– O czym myślisz? – pyta Igor. Zawsze to jakiś pretekst do nawiązania rozmowy.

– Zastanawiam się, czy jesteś na mnie zły.

– Przestań. Prosiłem cię, daj spokój. To nie twoja wina.

Monika podkłada sobie dłoń pod kark.

– Myślałam, że nie dam rady ci tego powiedzieć. Na trzeźwo w życiu bym nie powiedziała.

– Czemu? Bałaś się mnie?

– Twojej reakcji. Wiem, że bardzo chciałeś mieć synka.

– Może uda ci się wyleczyć. A jak nie, to pomyślimy o in-vitro.

Monika zaciska zęby.

– Ja nie chcę, Igor. Nie tylko jestem niepłodna, ale po prostu nie chcę. Rozumiesz?

Chwila ciszy.

– Kiedyś chciałaś. Tak jak ja.

– Ale teraz się boję. Boję. Kilka razy miałam sen, że nasze dziecko… że przeżywa to samo, co Karolina.

 

***

 

Wchodząc do domu, zobaczyła „Hrabiego Olafa”. Czekał w przedsionku.

– Gdzie byłaś?

– Szczotkowałam psa.

– Zapomniałaś, że masz mi mówić, kiedy gdzieś wychodzisz?

– Ale ja tylko…

– Dobra, chodź. Muszę się tobą zająć.

Zaprowadził Karolinę przed lustro. Usiadła na taborecie, „Hrabia” zaś stanął z tyłu. Wyciągnął rękę po grzebień, ale zatrzymał się w połowie ruchu.

– Ej, co jest? Płaczesz?

Karolina przełknęła łzy.

– Dzisiaj znowu…

– Czekaj.

– …znowu będę musiała…

– Nie ruszaj się.

Wytarł dziewczynce oczy ręcznikiem.

– Nie możesz teraz płakać. Nakładamy makijaż.

– Ale stryjku…

– Jak myślisz, ta szminka będzie dobra? Czy może ta, bardziej czerwona? Nie, z nią wyglądasz jak lalka. Weźmiemy jaśniejszą.

– Proszę.

– Nie ruszaj ustami.

Wargi nabrały amarantowego odcienia.

– Stryjku, ja dłużej tego nie wytrzymam.

– Puder? Nie, puder tylko cię postarza. Damy odrobinę różu. I leciutko machniemy oczka. Trzeba bardzo uważać, żeby nie zepsuć delikatności twojej urody.

– Znowu nie będę mogła normalnie sikać.

– Albo jednak najpierw cię uczeszemy. Tak. Gdzie ten grzebień? No przecież chwilę temu widziałem…

– Stryjku!

Spojrzał w odbicie jej oczu.

– Proszę cię.

– Karolina, to ja cię proszę, bądź grzeczna. Przez prawie rok mieszkałaś tu na moim utrzymaniu. Teraz musisz trochę popracować.

– Ale ja nie mogę…

– Możesz, skarbie, możesz. To tylko godzina. Poradzisz sobie. A schowanie grzebienia – sięgnął jej do kieszeni – nie sprawi, że odwołam klienta. Ostatecznie potargana fryzura też może być ciekawa.

Lustro rozpromienił uśmiech stryja.

– Więc jak, będziesz grzeczna?

Nie czekając na odpowiedź, zaczął czesać.

– Śliczna jesteś. Moja mała kicia.

 

***

 

– Kilka razy miałam sen, że nasze dziecko… że przeżywa to samo, co Karolina.

Tak mówi Monika. Potem cisza.

Leżą. Patrzą w sufit. Sekunda, druga, trzecia. Malutka mucha wędruje po kasetonach. Obok, pod żyrandolem, kołysze się ledwo widoczna nić pajęczyny. Piętnasta sekunda. Leżą, patrzą. Minuta. Nagle głos Moniki:

– Dlaczego to zrobiła? Przecież już po wszystkim. Karolina miała dobrą opiekę i była bezpieczna. Policja zamknęła jej stryja i wszystkich „klientów”.

– Chyba właśnie przez to.

– Nie rozumiem.

– Ciągle mówiła: „To moja wina. To przeze mnie. Nie potrafię bez niego żyć”. Kochała stryja.

– Jak „kochała”? Jezu… Słyszałam o syndromie sztokholmskim i tego typu sprawach, ale… żeby aż tak przywiązać się do oprawcy?

– Zmanipulował ją. Początkowo był dla niej dobry. Zżyli się. Tracąc stryja, Karolina straciła jedyną bliską osobę, jaką miała na świecie.

 

***

 

Igor nie wie, dlaczego tu przyjechał. Wsiadł w samochód, przekręcił kluczyk, a kolejne działania, to już czysta intuicja.

– Czyli to pani zadzwoniła na policję?

– Zgadza się – odpowiada sąsiadka. Akurat wracała ze sklepu, gdy Igor obserwował dom. Dom, w którym przez kilkanaście miesięcy żyła Karolina.

– Kiedy zaczęła pani coś podejrzewać?

– Jakoś pod koniec kwietnia, gdy zauważyłam siniaki i zadrapania na jej twarzy.

– Dobrze go pani znała? To znaczy, stryja Karoliny.

– Czasami trochę pogawędziliśmy z panem Marcinem. Był bardzo miły. Sprawiał wrażenie inteligentnego. Ale czy dobrze go znałam? Chyba nie… To raczej typ samotnika. Dlatego właśnie zdziwili mnie ci mężczyźni, którzy coraz częściej go odwiedzali. Wcześniej nie miewał wielu gości.

Igor kiwa głową, wpatrując się w budę psa. Kwadratowe wejście, dwuspadowy dach. Farba odchodząca z desek.

– Dlaczego pan pyta?

– Jestem psychiatrą. Zajmowałem się Karoliną, kiedy do nas trafiła.

– I jak tam u niej?

Igor składa ręce na piersiach. Ucieka wzrokiem przed oczami sąsiadki.

– Karolina wczoraj popołudniu przegryzła sobie żyły.

– Słucham?!

– Próbowała się zabić.

– Jak…? Ale… Jezus Maria! Przeżyła?

– Na szczęście tak.

– To chwała Bogu. Widzi pan, do czego ten skurwiel ją doprowadził?! Powinni mu obciąć ręce. A tych wszystkich pedofilów wykastrować. Wykastrować, i to bez znieczulenia.

Farba odchodząca z desek.

Nie ma miski. Nie słychać szczekania.

– Gdzie jest pies?

– Słucham?

Igor pokazuje palcem.

– Tam stoi buda. A gdzie pies?

– Aha, Fąfel. Ech… Gdy policja zabrała pana Marcina i Karolinę, Fąfel został tu sam. Wzięłam go do siebie, ale nie chciał jeść, nie pił, chodził osowiały, cały czas płakał i próbował uciec. Zdechł z tęsknoty.

Tęsknota.

– Szkoda – mówi sąsiadka. – Karolina bardzo go lubiła. Odwiedziłam ją jakiś czas temu, powiedziałam o Fąflu. Myślałam, że bidulka zapłacze się na śmierć.

„To przeze mnie. Nie potrafię bez niego żyć”.

Jest tak gorąco, że Igor dławi się potem. Słońce praży skórę. Dziwne, bo przecież dziś pochmurny dzień.

– Wierzy pan w piekło?

– Co? – Ociera twarz. – Nie… nie wiem, nie zastanawiałem się.

– Ja wierzę. Piekło jest najważniejsze. Niebo może nie istnieć, ale piekło, dla niektórych ludzi… po prostu musi.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Heisenberg · dnia 28.03.2015 21:25 · Czytań: 890 · Średnia ocena: 4,67 · Komentarzy: 17
Komentarze
euterpe dnia 29.03.2015 10:20 Ocena: Świetne!
Heisenberg, interesująca historia, tak naprawdę wielowątkowa, gdyż ukazujesz nam psychiatrę, jego pracę i pacjentów. Wśród nich małżeństwo, gdzie każdy pragnie zupełnie czegoś innego. Takich par wbrew pozorom jest coraz więcej. To wynika chyba ze zwiększających się możliwości, dziś każdy właściwie może być tym, kim chce, w zależności ile wysiłku poświęci w swoją edukację, a czasem też pieniędzy. To prowadzi do wielu rozbieżności. W pewnym momencie, gdy się rozwijamy, odkrywamy, że nie mamy już zbyt wiele wspólnego z partnerem, bo to że podobny gust muzyczny nie jest już dla nas wyznacznikiem dopasowania.
Potem poznajemy dziewczynkę - Karolinę, sierotę, której jedynym celem w życiu było zapewnienie bezpieczeństwa staremu psu. Nie udało się, a gdy tracimy z oczu cel, dochodzi do różnych załamań, depresji itd.
Heisenbergu, poleciałeś bardzo psychologicznie. Bardzo się podobało:)
Cytat:
do chęci sta­łe­go po­krę­ca­nia bodź­ców.

chyba podkręcania
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
al-szamanka dnia 29.03.2015 10:56
Cytat:
Spo­ty­kał dzie­cia­ków, które jesz­cze nie­daw­no

chyba dzieciaki
Cytat:
Zaraz po­pę­dzi do ła­zien­ki, coby spłu­kać trawę w klo­ze­cie.

żeby lepiej
Cytat:
Z ręki do ręki, jak kiedy byli na­sto­lat­ka­mi.

jak kiedyś, gdy byli na­sto­lat­ka­mi.
Cytat:
Jego te­le­fon nie dzwo­ni. A po­wi­nien, bo praca, bo jest mocno po ósmej, bo or­dy­na­tor na pewno się nie­cier­pli­wi. Cóż, ła­twiej bę­dzie mu zo­ba­czyć halo na nie­bie, niż usły­szeć w słu­chaw­ce. Igor wy­łą­czył ko­mór­kę.

pomieszałeś czasy

Temat wszechobecny i szczerze powiem, obgadany.
Też kiedyś pisałam na ten temat - wiadomości miałam niejako "z pierwszej reki" - ale przestałam, gdyż w prasie jest o tym właściwie codziennie.
Co mi się podobało, to sposób w jaki to pokazałeś - chłodna, prawie beznamiętna relacja.
I uzależnienie emocjonalne nie tyle Karoliny, co psa - dowód na dwie strony medalu, ale tym bardziej wstrząsający.
A piekło... hmm, obawiam się, że i ono nie istnieje.

Pozdrawiam :)
Heisenberg dnia 29.03.2015 17:56
Podziękować za odwiedziny.

Euterpe, cieszę się, że się podobało. Słuszne spostrzeżenia :)

Al - to prawda, temat popularny, dlatego dałem tak dużą rolę do odegrania psu i wtrąciłem różne wątki. Dzięki za uwagi. Co do ostatniej, "wyłączył" - jak najbardziej miało być w czasie przeszłym, bohater zrobił to wcześniej, przed opisywaną sceną. Zmienię na "ma wyłączony", żeby się nie mieszało.

Pozdrowienia
Quentin dnia 29.03.2015 18:51 Ocena: Bardzo dobre
Śmiertelnie poważne

Przykra historia. Zagrałeś pan na tych najbardziej wrażliwych strunach, Mr White.
Nie znałem wcześniej terminu "grooming", ale sądząc po definicji z wikipedii jestem pewien, że rodzaj ludzki jeszcze nie raz zaskoczy.

Dzieje się sporo zarówno od strony fabularnej jak i psychologicznej. To lubię i wielki ciężar, który dźwigamy na barkach ludzkości. Mordercy, zboczeńcy, głupcy. Wystarczy, żeby wykończyć się raz po raz.

A co do piekła to ono istniej bardzo blisko nas. Problem w tym, że są tacy, którzy oswoili sobie owo piekło.

Czuję się brudny jak po filmach Smarzowskiego.
Dobra robota

Pozdrawiam
Quen
Heisenberg dnia 29.03.2015 19:02
Dzięki, Quen, za wizytę i opinię. Temat trudny i gęsty jak bagno, więc ciężko się nie ubrudzić.

Tytuł to taka makabryczna gra słowna.
Grooming - (za Wiki) "szereg czynności o charakterze pielęgnacyjnym, które wykonywane są w stosunku do zwierząt" - tu: szczotkowanie psa.
Child grooming - "zaprzyjaźnianie" się z dzieckiem, w celu późniejszego wykorzystania seksualnego, do prostytucji czy pornografii. Tutaj mamy też nawiązanie do poprzedniego znaczenia: "moja kicia", makijaż, czesanie włosów.

Pozdrowienia
zajacanka dnia 29.03.2015 20:39
No, mocne. Lubie takie, choć bolą. Lubię ukazywanie, wytykanie miejsc, gdzie takie sytuacje maja miejsce, oczywiście tylko po to, żeby piętnować sprawców. Zdążyłam sie zastanowić na tytułem, ale wiki definicja nie przyszła mi do głowy. Mocne. Całość poruszająca.Bardzo.
Cytat:
bo resz­tę fi­zjo­gno­mii pa­ra­li­żu­ją emo­cje.

tu jakaś literówka.
To przestarzałe określenie, nie widzę potrzeby korzystania z niego.
kiss
A
Heisenberg dnia 30.03.2015 13:57
Zajacanko, dzięki za zajrzenie :)
Czemu użyłem takiego słowa? A cholera wie. Samo się napisało...
Kisski i uściski
Krystyna Habrat dnia 31.03.2015 16:16
Zaczynasz ostro i dalej ciągniesz do końca w tym samym, ostrym tonie relację z historii okropieństw. Chyba dobrze realizujesz zamierzony temat, ale myślę, że przydałaby się czasem zmiana tonu, jakieś urozmaicenie, kontrast, coś jak w utworze muzycznym. Wprawdzie nowoczesna proza nie naśladuje kompozycji symfonii, jednak nagromadzenie samych krzyków, nie wychodzi najlepiej. Męczy czytelnika. Mnie zmęczyło tak, że po chwili czytałam już nieuważnie. Na szczęście przymusiłam się do ponownej lektury, uważniejszej, i ku swemu zadowoleniu, odkryłam w opowiadaniu dużo więcej plusów. Obawiam się tylko, że nieuważnych, szybko pochłaniających teksty, czytelników jest więcej, i tacy nie docenią walorów tej prozy. Trzeba czymś czytelnika przywabić, a przynajmniej nie odstraszać zbytnim nagromadzeniem okropieństw i dać mu czasem chwilę na swobody oddech. Czy koniecznie dramatyczna historia Karoliny musi być jeszcze oprawiona w przykrą historię pożycia rodzinnego psychiatry. Życiowo to prawdopodobne, ale niekoniecznie kompozycyjnie.
Pomijając drobne, acz dość częste, potknięcia stylistyczne, ogólnie prowadzisz narrację ciekawie.
Heisenberg dnia 31.03.2015 16:52
Szczerze mówiąc, nie miałem pomysłu, jak poprowadzić narrację. Postawiłem więc na takie "migawki", pojedyncze sceny, kluczowe dla fabuły, i pewnie stąd ta "monotonia". Może powinienem postawić na większą objętość opowiadania, wtedy byłoby miejsce do oddechu i na coś kontrastującego z "okropieństwami".
Tak czy owak, wyjątkowo celna uwaga.

W stylistyce, w sposobie "opowiadania" historii, dążę do jak naturalizmu - takie "wanna be Palahniuk". Możliwe, że to jedna z przyczyn owych potknięć stylistycznych, z którymi walczę zażarcie :)

Krystyna Habrat napisał/a:
Obawiam się tylko, że nieuważnych, szybko pochłaniających teksty, czytelników jest więcej, i tacy nie docenią walorów tej prozy.

No... Racja... Pewnie dlatego nigdy nie trafię do szerokiego grona odbiorców :D Bo nawet moje "lekkie" teksty są "trudne", w tym sensie, że nawet pojedyncze zdania zawierają czasem sporo wieloznaczności i wymagają zatrzymania. Ale cóż, piszę takie teksty, jakie sam chciałbym przeczytać ;)

Dziękuję za trafny komentarz
swistakos dnia 04.04.2015 12:48
Rzeczywiście opisałeś piekło na ziemi. Najgorsze, że m świecie też istnieją zwyrodnialcy, a ten do tego jeszcze z rodziny. Prawdziwy potwór w ludzkiej skórze. Proza specyficzna, ale też pouczająca.
Heisenberg dnia 04.04.2015 12:51
Pouczająca? No, może. Najważniejsze, że poruszająca. Dzięki, swistakos, za wizytę
Figiel dnia 16.04.2015 22:07
Uff, pojechałeś. Ale to dobrze, są tematy przy których serce się ściska i wściekłość aż wibruje w człowieku, ale trzeba je przejść, bo to część rzeczywistości: plugawej, brudnej, ale często tuż obok, mimo że staramy się w tamtą stronę nie patrzeć.
Prawdę mówiąc, czasem mam wrażenie, że łatwiej natknąć się na zwyrodniałe okrucieństwo, niż ułamek dobra.
Zdecydowanie, bardzo dobry kawałek prozy.

Pozdrawiam:)
Heisenberg dnia 16.04.2015 23:23
Bardzo dziękuje, Figielko :) Przy okazji, gratuluję wyniku w sofowym konkursie!
Figiel dnia 16.04.2015 23:40
Dzięki:)
Aronia23 dnia 28.10.2016 20:12 Ocena: Świetne!
Heisenberg. Opowiadanie, no wiesz, Aronii brak słów!. Ma tyle wrażeń, a nie umiem opowiedzieć o nich, co rzadko mi się zdarza. Zacznę od psychiatry i jego pracy. Uzależnieni, nie dadzą się wyleczyć, zawsze nimi będą, to można tylko zahamować, ale nie wyzdrowieć, więc zdanie " Igor nie leczy nałogów. Raczej ich skutki. Skutki, które nie tylko zna na pamięć, ale których ogrom widuje na własne oczy. Których się boi. A jednak nie potrafi zrezygnować ze swojej słabości.". Jak to słabości? Jest lekarzem.
Żona Igora - Monika - uzależniona, on zresztą też. Scena poranna w ich łóżku - jedna rozpacz.
"Oboje w łóżku, ale jakby nie w jednym. Jakby nie razem. Ona już nie śpi i on już nie śpi. Ona się nie odzywa i on się nie odzywa. Ona nie patrzy na niego. On nie patrzy na nią. Jakby leżeli na innych łóżkach, w osobnych mieszkaniach, każde samotnie. (...)Ale przecież się nie kłócili."
Karolina i pies - szczera przyjaźń. Hrabia - nie do określenia ZŁO.
I nikt nic nie zrobił, dopiero, gdy Karolina przegryzła sobie żyły, reakcja, gorąc piekła, no i umarł Fąfel. To tyle od Aronii. Zatyka mnie... Jeszcze Monika - nie chciała dziecka, bo Karolina, kłopoty.
Do dzisiejszej sytuacji w Polsce nie będę się odwoływać. No, może tylko, kobiety mają rodzić, nawet gwałcone przez pijanych mężów. O Ludzka Naiwności.
Heisenberg dnia 08.11.2016 14:08
Aronio, dziękuję pięknie na podzielenie się wrażeniami z lektury i pozdrawiam.
Aronia23 dnia 08.11.2016 21:34 Ocena: Świetne!
Heisenberg, dziękuję pięknie za dostrzeżenie mojego wpisu pod Twoim tekstem. Jest naprawdę dobry - tekst. Dobrej nocy, A23
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
zawsze
27/01/2023 00:13
pisałam Ci niedawno na fb, że dajesz mi dużo wzruszeń, i ten… »
Tomek i Agatka
26/01/2023 23:29
Czasami wylewa się ze mnie morze, a wtedy fala wyrzuca… »
Tomek i Agatka
26/01/2023 23:16
Z całego serca dziękuję Wolnyduszku za czytanie i ślad.… »
Florian Konrad
26/01/2023 17:43
Dziękuję serdeczniasto! »
Florian Konrad
26/01/2023 17:43
Oj, metal jest tym, co kocham »
Yaro
26/01/2023 10:50
Dziękuję za komentarz bardzo budujący , błąd prawiłem.… »
Woland
26/01/2023 08:20
Dziękuję :) I również dziękuję, chociaż mniej od… »
wolnyduch
26/01/2023 00:18
Pięknie wyrażona tęsknota za "Odyseuszem" , podoba… »
wolnyduch
26/01/2023 00:12
Jak dla mnie to taki bardzo wysublimowany, niezwykle… »
wolnyduch
26/01/2023 00:09
Bardzo lubię prostotę, a jednocześnie pięknie wyrażającą… »
wolnyduch
26/01/2023 00:04
Urokliwy wiersz o przyrodzie, mnie się o bardzo podoba,… »
wolnyduch
25/01/2023 23:54
Nie przepadam za wyliczankami, dlatego wiersz nie bardzo mi… »
wolnyduch
25/01/2023 23:36
Tak, masz rację, Ołowiany Żołnierzyku, że to proza poetycka,… »
wolnyduch
25/01/2023 23:31
Tak, dobrze się czyta, teoretycznie o zwykłej jeździe… »
Olowiany Zolnierzyk
25/01/2023 23:11
Dobre. Choć za krótka ta miniatura.. Stylistyka szwankuje.… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 25/01/2023 22:34
  • Droga Redakcjo. Przez przypadek dodałam dwa razy ten sam tekst. Nie wątpię, że wiecie, co zrobić z tym faktem ;)
  • Dark
  • 22/01/2023 14:36
  • Rada dla tworzących horror lub jakąkolwiek grozę - nie tutaj. Szukajcie grup na fb, wysyłajcie prawdziwym autorom swoje teksty na priv, udzielajcie się w postach.
  • Dark
  • 22/01/2023 14:35
  • Usunąłem teksty i się żegnam. Odezwała się do mnie Anna Dzięgielewska, która ma kontaktować się z Wojciechem Gunią. W przyszłym roku redakcja Planeta czytelnika ma ogłosić mnie swoim autorem, promować
  • Berele
  • 14/01/2023 01:47
  • Bo ja się wycofałem ;)
  • Arkady
  • 12/01/2023 20:30
  • Jakoś tu cicho się zrobiło ... i pusto...
  • wolnyduch
  • 06/01/2023 21:02
  • Dołączam do życzeń,
  • Gramofon
  • 05/01/2023 20:11
  • Dark, o jakim tekście mówisz?
  • Dark
  • 05/01/2023 07:41
  • Zgadzam się.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas