Ogień Velevitki - bemik
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Ogień Velevitki
A A A
Od autora: Noc jeszcze siłowała się ze świtem, kiedy Magda stanęła na skraju wioski. Nawet koguty nie piały, a po obejściach nie szwendali się ludzie. W jednej tylko chacie okna świeciły się blaskiem lamp. Dziewczyna utkwiła w nich wzrok i czekała. Bez napięcia, z ufnością, jaką obdarowała ją Velevitka.

 

Nie była gotowa na powrót. Jeszcze przed chwilą czuła jego gorący oddech na szyi, zbłąkane ręce krążyły po ciele, parząc dotykiem, sprawiając, że niemal traciła przytomność. Jeszcze przed momentem uszy pieścił słodkimi słowami, a teraz zrywał ją z trawy, trwożnym spojrzeniem omiatał okolicę, pospieszał bezdusznie.

- Ruszże się prędzej! - Głos brzmiał zupełnie inaczej niż przed chwilą. To nie był jego głos. - Podnieś się, ktoś idzie!

- Cóż z tego – chciała zaprotestować – przecież kochamy się. To nic strasznego. Niejedna para zaczynała na łące pod lasem, a teraz siedzą przy wspólnym stole. My przecież też tak będziemy... - Nie odważyła się jednak powiedzieć tego głośno i pozwoliła szarpnięciem pociągnąć się w krzaki.

- Dlaczego? - spytała szeptem. - Wstydzisz się mnie?

- Przecież wiesz, że nie – burknął, jednak przygarnął ją do siebie. - Ale wiesz, rodzice...

- Miałeś z nimi porozmawiać. Obiecałeś...

- Matka niedomaga, nie chciałem jej martwić. Za kilka dni powiem.

Wiedziała, że nie powie. Wiedziała, że ją okłamuje. Czuła to całą sobą, ale nigdy nie przyznałaby tego otwarcie.

 

* * *
Patrzyła na zaróżowione z emocji policzki, na czarne włosy ustrojone wiankiem, na białą bluzeczkę i gorsecik, na spódnicę szeroką, falbaniastą i wiedziała, że sama wyglądałaby jeszcze piękniej. Ale on omijał ją wzrokiem, patrzył tylko na Annę. Taki piękny jak młody dębczak, taki silny.

- Ogłaszam was mężem i żoną. Jędrzeju, możesz pocałować pannę młodą – powiedział ksiądz.

A Magda przymknęła oczy, by wspomnieć smak jego ust, słodką obietnicę, której nigdy nie dotrzymał, ale zamiast słodyczy poczuła gorycz i smutek, które zaraz zmieniły się w złość i gniew. A potem w nienawiść. Bo do ostatniej chwili wierzyła; nawet jak prowadził Annę do ołtarza, jeszcze miała nadzieję, że się odwróci, zostawi tamtą i wyzna w kościele, wobec Boga i ludzi, że jej pierwszej mówił słowa miłości, że oni już ślubowali sobie. I że przypieczętowali tę przysięgę, mając na świadków księżyc i żaby rechoczące w stawie.

 

* * *

 

- Dobrze, że nic z tych schadzek nie wynikło – powiedziała jej babka Sumitowa. - Bo byś ty, Magda, do końca życia za tę waszą miłość pokutowała. A tak ludzie trochę pogadają, pośmieją się i zapomną. Bo też głupia byłaś, jak myślałaś, że Kowalowy syn z taką bidą jak ty się zwiąże. Jędrzej Kowal i Magda Lipniak? Oj, głupiaś jak but, dziewucho. Ciesz się, że ci pamiątki nie zostawił.

A Magda żałowała. Może by ludzie palcami wytykali, że ją zbrzuchacił. Ale i tak, choć bez brzucha, wytykają. Miałaby chociaż kogoś do kochania. Bo kochałaby bez opamiętania, tak jak Jędrzeja kochała. Teraz został tylko wstyd i smutek. I żadnej nadziei. Bo już nikt nie zechce raz zerwanego kwiatu do swojego ogródka przesadzić. Przyjdzie zwiędnąć, zeschnąć na badyl.

Anna szczęściem w oczy kłuła, śmiechem radosnym i śpiewaniem przy darciu pierza uszy raziła. Zaś Jędrzej przy ludziach bez krzty wstydu rękę na brzuchu żony kładł i z dumy pęczniał.

 

* * *

 

- Wiesz, o co prosisz? - Starucha zaniosła się rzężącym kaszlem, a drobinki śliny opryskały twarz Magdy. - Wiesz, że nie odwrócisz tego?

- Wiem.

- Wiesz, że i twoja dusza na tym ucierpi? Że nie zaznasz zbawienia?

- Wiem.

- Wiesz, że i oni spokoju nie zaznają, po lasach przez wieczność włóczyć się będą?

- Wiem, babko, wiem.

* * *

Nie przeżegnała się, choć przerażenie zimnym zębem szarpnęło żołądek. Nie chwyciła w dłoń krucyfiksu, wręcz przeciwnie, rzemień zerwała i pozwoliła, by krzyż na ziemię upadł. Wciągnęła w płuca wilgotne, nocne powietrze i ruszyła w głąb lasu. Nie wiedziała, jak daleko między drzewa wejść musi, bo tego nikt nie wiedział. Babka rzekła, że to od Velevitki zależy. Jeśli uzna, że jej pragnienia mocne są, szybko sama miejsce wskaże. A jeśli na próbę dążenia wystawić zechce, to może kazać całą noc po lesie krążyć.

Więc szła w ciemnościach, a strach ją otulał niczym pajęczy oprzęd muchę. Ale karmiła serce i myśli tym, co się stanie. I czuła w sobie siłę i dziką radość. Byleby Velevitka ją zechciała wysłuchać, byleby zrozumiała i pomogła.

Czarny, płaski jak stół głaz wyrósł przed nią znienacka. Zbliżyła się i położyła obie dłonie na zimnej powierzchni, a wtedy wykwitł na niej ognisty znak. Nie mogła rozpoznać, co oznacza, bo bez przerwy zmieniał kształt. Ale wiedziała, że dobrze trafiła. Płomień dotknął palców i po ramionach pomknął ku piersiom. Zatrzymał się chwilę, jakby z wahaniem, a potem ścisnął serce tak mocno, że tchu jej zabrakło, a w głowie się zakręciło. Myślała, że Velevitka nie uwierzyła w dziewczyńskie pragnienia, że teraz samej jej przyjdzie umrzeć, ale demon cofnął się po chwili. Pozwolił, by oderwała ręce od kamiennego stołu i sięgnęła do tobołka po dary, które przyniosła.

Wykładała rzeczy na blat i patrzyła z ulgą, jak ogień potężnieje. Skrawek wełnianej spódnicy, kawałek białego płótna na pieluchę, kołacz własnoręcznie upieczony, gorzałka i kawał ociekającej krwią wołowiny. Zaś na koniec położyła korale z bursztynu, najcenniejszą rzecz, jaką posiadała. Płomień pochłaniał wszystko i ogromniał. A później uniósł się nad głazem, zawirował jak w tańcu i spłynął na nią. Oblał żarem, ale nie spalił. Tylko przez chwilę się bała, bo zaraz poczuła moc, jego moc i zrozumiała, że dary zostały przyjęte, a jej życzenie się spełni.

 

* * *

 

Noc jeszcze siłowała się ze świtem, kiedy Magda stanęła na skraju wioski. Nawet koguty nie piały, a po obejściach nie szwendali się ludzie. W jednej tylko chacie okna świeciły się blaskiem lamp. Dziewczyna utkwiła w nich wzrok i czekała. Bez napięcia, z ufnością, jaką obdarowała ją Velevitka. I nagle drzwi z hukiem się rozwarły, wybiegł z nich Jędrzej i na kolana padł pośrodku podwórca. Zaskowyczał jak pies, którego gospodarz w gniewie kopnął. A potem włosy rwał i wył niczym wilk, aż wreszcie padł na ziemię, zwinął się w kłębek i szlochał.

Żal się go Magdzie zrobiło, miała ochotę podbiec i obiecać, że go ochroni, że w bólu utuli, ale wiedziała, że jest za wcześnie, że swojej pory czekać teraz musi. Obserwując Jędrzeja, ujrzała postać z mgły utkaną, z maleństwem na ręku. Płynęła do niej, nie tykając ziemi, a gdy się przed Magdą zatrzymała i dłoń ku niej wyciągnęła, dziewczyna zimno takowe poczuła jak jeszcze nigdy w życiu. Jakby ją kto rozgrzaną z przypiecka ściągnął i nagusieńką w zaspę wrzucił. Zadrżała, ale tylko przez moment. Zaraz ją velevitkowy żar ochronił i zjawę przegnał. Ale zdało się Magdzie, że łzy w tych mglistych oczach ujrzała.

Wiedziała, że temu nieszczęściu to ona jest winna, ale nic jej to nie obchodziło. Bo Jędrzej był znowu wolny. Teraz będą mogli być razem. To nic, że zapłaciła za to ogromną cenę. Co ją obchodzi życie po śmierci, kiedy ona tylko życia za życia pragnęła, dotyku jędrzejowych rąk i ust.

Tylko trochę poczekać trzeba, by ochłonął nieco i zrozumiał, że Magda obok niego jest.

 

* * *

I czekała. Lato straciło swoją zieloną bujność, wiatr przywiał jesień i rozrzucił dywan kolorowych liści. Wreszcie i zima nadeszła niczym panna młoda w bieli. A Magda ciągle oczy wypatrywała i tylko w jedną stronę zwracała.

Widziała, że Jędrzej sczerniał i zsechł się niczym kromka chleba w zapomnieniu gdzieś w kącie zostawiona. Zapadnięte policzki porastała czarna broda przetykana białymi pasmami, a przecie młody był jeszcze. I włosy całkiem mu posiwiały.

Kiedy mijał Magdę, spojrzenie od niej odwracał, choć ona nieba by mu przychyliła. Zatrzymała go raz, za rękę schwyciła i w te oczy, co zwykle z takim żarem patrzyły, zajrzała. Ale suche były, jak studnia, w której wody zbrakło. Dłoń wyrwał i wzdrygnął się, jakby pomrownika dotknął.

- Idź, Magda, zostaw.

- Jędrzeju... - szepnęła tylko, ale głos jej w gardle uwiązł i więcej powiedzieć nie zdołała.

Patrzyła za nim, jak odchodził. Na zgarbione plecy, na ramiona pochyłe. Chciała go przygarnąć, przytulić, powiedzieć, że tyle w niej uczucia, że za tamtych starczy, ale milczała. Widać jeszcze czasu trzeba.

Aż wreszcie nadeszła wiosna. Głośna świergotem, radosna barwami, nabrzmiała miłością i pożądaniem. Magda zobaczyła go, jak pod wieczór samotnie na łąkę pod lasem zmierzał. Dokładnie tam, gdzie w blasku księżyca wykradali chwile szczęścia. Pobiegła za nim, unosząc w górę sukienkę, by rosą nie zmoczyć skraju. Stopami mokrą trawę roztrącała, a w piersiach jej radość rosła.

Dobiegła, gdy na kolana pod ogromnym dębem padł. Widziała, że pięści do ust pakuje, by wycie stłumić. Klęknęła obok, objęła wstrząsane szlochem plecy, przywarła całym ciałem.

- Chodź, Jędrzeju, ja łzy obetrę. Wymażę złe wspomnienia. Miłość... miłość ci swoją ofiaruję.

Odepchnął ją gwałtownie, na nogi się zerwał i spojrzał tak, że zadrżała ze strachu. Tak się nawet Velevitki nie bała.

- Odejdź! Idź precz!

- Jędrzeju, coś ty? Już nie pamiętasz? Całowałeś mnie na tej łące, pieszczotami rozgrzewałeś zziębnięte od nocy ciało. I takie rzeczy mówiłeś, że żar …

- Przestań! - krzyczał. - Przestań, Magda. Nie chcę tego słuchać. Ja już nawet tego nie pamiętam. Ani ciebie, ani żadnej innej. Ja tylko Anulkę moją... ja za nią... i za naszym synkiem tęsknię...

Nie słyszała niczego oprócz tego jednego: ani ciebie, ani żadnej innej. Jakiej innej? Przecież innych nie było! Tylko ona, Magda. Co on gada? A Jędrzej mówił coraz ciszej i słabiej:

- Obiecałem, że ją ochronię... że razem... do końca... Nie dotrzymałem słowa...

- A ja? - spytała. - A obietnice, które mnie składałeś?

- Co ci miałem powiedzieć? Ja cię na siłę na łąkę nie ciągnąłem.

- W czym ona była lepsza ode mnie?

Jędrzej wzruszył ramionami, ale w pustych dotychczas oczach zobaczyła tak wiele, że już tłumaczyć nie musiał.

Objęła się ramionami, jakby nagle dotarł do niej chłód nocy. Odsunęła się od Jędrzeja, zostawiła samego. I poszła nad staw, tam, dokąd prowadził rechot żab. Otoczyła ją mgła, a lodowata taka była, jakby nagle zima wróciła. I szepty jakieś za nią się snuły. Ale nie chciała ich słyszeć, bo przypominały zbyt wiele.

Patrzyła na stojącą, czarną wodę.

Z tęsknotą wspomniała chwile, gdy tak bardzo wierzyła. Gdy gorączkowym oddechom przypisała moc przysiąg, kiedy sądziła, że jędrzejowe dłonie wypisują na jej ciele obietnice.

I śmiech nią wstrząsnął, ale zaraz łzy popłynęły. Nasłuchiwała poszczekiwań psów. Zerknęła na las, tam, gdzie zostawiła Jędrzeja. Jeszcze miała nadzieję, że ją zawoła.

 

* * *

Noc i cisza otuliły ją szczelnym kokonem. Zabrały na chwilę czas. Nie było przeszłości i przyszłości. Nawet teraźniejszość przestała istnieć.

Magda schwyciła w dłonie spódnicę i podciągnęła wysoko ponad kolana. Bose stopy zanurzyła w trawie; trącając kaczeńce, stokrotki i koniczynę, strząsała z nich krople rosy. Spadały na łąkę, a głos dzwonków rozchodził się drżącym echem nad darnią i biegł aż nad staw, by odbić się od ściany tataraku i z pluskiem wylądować wśród rzęsy wodnej.

Zaśmiała się, zakręciła, aż jej sukienka zafurczała i nadęła się niczym balonik. Wirowała tak szybko, że księżycowy cień nie nadążał za nią i stał w miejscu, czekając aż ona powróci. Kwiaty z sukni odpadły i zmieniły się w motyle; wzniosły się nad jej głowę i uplotły kolorowy wianek. Opadły na włosy, jasne jak zboże w lecie, zsunęły się na kosy grube jak snopki i próbowały odpocząć. Ale nie dała im chwili wytchnienia, wirowała, a warkocze cięły powietrze niczym leszczynowe witki – giętkie i mocne.

A śmiech brzęczał w uszach, zdobił usta, rozjaśniał spojrzenie. Rozrzucała go niczym płatki na procesji, rozdawała wokoło, nie żałowała nikomu. Śmiała się tak głośno, aż łzy wycisnęła z oczu. Zawisły na rzęsach, a potem pociekły po policzkach, podążyły szyją w dół, między piersi. I dotknęły lodem serca, sprawiły, że zadrżało, niemal stanęło. I zabrakło jej sił na taniec, nie starczyło na śmiech i za mało było na kolejne łzy. Nie starczyło nawet, by żyć.

Puściła spódnicę i pozwoliła jej opaść do ziemi, przykryć bose stopy; otarła oczy i policzki, przygładziła włosy.

Zanurzyła nogi w zimnej wodzie jeziora.

Nie była gotowa na powrót.

 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
bemik · dnia 13.07.2015 13:57 · Czytań: 627 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 12
Komentarze
Figiel dnia 15.07.2015 10:30 Ocena: Świetne!
Wiesz, bemik, przeczytałam sobie Twoje opowiadanie raz , drugi i trzeci. Raz, dla treści, drugi dla języka, trzeci dla smakowania i zastanowienia.

Temat zdaje się banalny, ot, zwiedziona młoda dziewczyna - zdarzało się, zdarza i zdarzać będzie. Myślę, jednak, że bez względu na epokę, wykształcenie czy status społeczny poczucie odrzucenia, zdrady i pragnienie odzyskania utraconej miłości jest zawsze takie samo i włada człowiekiem, skłaniając go do działań okrutnych nie tylko wobec tej drugiej strony, ale i siebie. Za wszelka cenę, nawet, gdy ma ono zniszczyć wszystko wokół. Miłość to dziwne uczucie, jest tak samo siłą napędową do piękna i rozwoju jak i nieprawdopodobnej destrukcji.
Pokazałaś to pięknym językiem, w opowieści, która snuje się, szepce, a czasem krzyczy.

Końcówka od słów
Cytat:
Za­śmia­ła się, za­krę­ci­ła, aż jej su­kien­ka za­fur­cza­ła

piękna, obrazowa, doskonale puentująca, choć zimna woda nie ugasi magicznego ognia. Chciałabym, by Magda została nimfą i zamieszkała w jeziorze...
Pozdrawiam serdecznie:)
bemik dnia 15.07.2015 11:39
Figielku, pięknie Ci dziękuję za tak miłe słowa. Wiem, że historia banalna, ale siedziało to we mnie i czekało, aż wreszcie się doczekało. Czasem tak mam z niektórymi tekstami, choć wiem, że nic nowego ani odkrywczego nie napiszę, to "czasami człowiek musi, inaczej się udusi".
Figiel dnia 15.07.2015 11:52 Ocena: Świetne!
Historia może i banalna, ale niebanalnie opowiedziana i to jest jej ogromny atut. Jakby tak się dobrze zastanowić, to wszystko w życiu jest banałem. Może z wyjątkiem fizyki kwantowej, ale weź tu człowieku napisz coś wzniosłego o pentakwarkach albo entropii układu odosobnionego :)
Zurbanizowany dnia 15.07.2015 19:36
Pięknie opowiedziane! Nastrojowa, poetycka historia niespełnionej miłości, a gdy jest ona na dodatek napisana dobrze, to tylko czytać i czytać… Świetny język i ciekawy wątek, nawiązujący do słowiańskiej mitologii.

Pozdrawiam serdecznie. :)
bemik dnia 15.07.2015 20:42
Dziękuję, że Ty <zurbanizowany> doceniłeś uroki wsi ;)
jackass1408 dnia 17.07.2015 18:28
Tekst bardzo dobry pod względem stylu, choć nie brak słabszych momentów. Przykuwające uwagę, plastyczne opisy, które świetnie się wizualizuje. Dla mnie najlepsze fragmenty to scena przed domem Jędrzeja i zakończenie, ale ja miłuję chaos, to pewnie dlatego.
Cytat:
Żal się go Mag­dzie zro­bi­ło, miała ocho­tę pod­biec i obie­cać, że go ochro­ni, że w bólu utuli, ale wie­dzia­ła, że jest za wcze­śnie, że swo­jej pory cze­kać teraz musi.

trochę za dużo tego że - odstaje to zdanie
Cytat:
Ob­ser­wu­jąc Ję­drze­ja, uj­rza­ła po­stać z mgły utka­ną, z ma­leń­stwem na ręku. Pły­nę­ła do niej, nie ty­ka­jąc ziemi, a gdy się przed Magdą za­trzy­ma­ła i dłoń ku niej wy­cią­gnę­ła, dziew­czy­na zimno ta­ko­we po­czu­ła jak jesz­cze nigdy w życiu.

+przecinek przed jak
Jeden z najsłabszych stylistycznie akapitów, mimo że pod względem obrazowania miodzio.
Cytat:
Wie­dzia­ła, że temu nie­szczę­ściu to ona jest winna, ale nic jej to nie ob­cho­dzi­ło. Bo Ję­drzej był znowu wolny. Teraz będą mogli być razem. To nic, że za­pła­ci­ła za to ogrom­ną cenę. Co ob­cho­dzi życie po śmier­ci, kiedy ona tylko życia za życia pra­gnę­ła, do­ty­ku ję­drze­jo­wych rąk i ust.

Przesyt zaimków, no i powtórzenia
Cytat:
Taki pięk­ny jak młody dęb­czak, taki silny.

Źle brzmi, jak dla mnie, to porównanie w konstrukcji taki... taki
Cytat:
A Magda przy­mknę­ła oczy, by wspo­mnieć smak jego ust, słod­ką obiet­ni­cę, któ­rej nigdy nie do­trzy­mał, ale za­miast sło­dy­czy po­czu­ła go­rycz i smu­tek, które zaraz zmie­ni­ły się w złość i gniew. A potem w nie­na­wiść.

Nie za dużo tych emocji na raz? Zbyt wiele zdań od A i I zaczynasz; również jako łącznik i występuje bardzo często.
Cytat:
jesz­cze miała na­dzie­ję, że się od­wró­ci, zo­sta­wi tamtą i wyzna w ko­ście­le, wobec Boga i ludzi, że jej pierw­szej mówił słowa mi­ło­ści, że oni już ślu­bo­wa­li sobie. I że przy­pie­czę­to­wa­li tę przy­się­gę, mając na świad­ków księ­życ i żaby re­cho­czą­ce w sta­wie.

Inaczej by wyglądało, gdyby chociaż nie od i zaczęte było zdanie
Cytat:
Więc szła w ciem­no­ściach, a strach otu­lał ni­czym pa­ję­czy oprzęd muchę. Ale kar­mi­ła serce i myśli tym, co się sta­nie. I czuła w sobie siłę i dziką ra­dość. By­le­by Ve­le­vit­ka ze­chcia­ła wy­słu­chać, by­le­by zro­zu­mia­ła i po­mo­gła.

Cytat:
jaką po­sia­da­ła. Pło­mień po­chła­niał wszyst­ko i ogrom­niał. A póź­niej uniósł się nad gła­zem, za­wi­ro­wał jak w tańcu i spły­nął na nią. Oblał żarem, ale nie spa­lił. Tylko przez chwi­lę się bała, bo zaraz po­czu­ła moc, jego moc i zro­zu­mia­ła, że dary zo­sta­ły przy­ję­te, a jej ży­cze­nie się speł­ni.

Jak też dużo, nie tylko tutaj, a ostatnie zdanie fragmentu bardzo mi się nie podoba:(
Cytat:
Ale suche były, jak stud­nia, w któ­rej wody zbra­kło. Dłoń wy­rwał i wzdry­gnął się, jakby po­mrow­ni­ka do­tknął.

Głównie na tych kilku rzeczach skupiają się moje uwagi, a że tekst jest odrobinę długi, jak na dokładne sprawdzanie, od połowy odpuszczam.

pozdrawiam lekko zawiedziony spadkami stylu
bemik dnia 18.07.2015 11:30
Jackass, dzięki za analizę, tylko że ja to wszystko wiedziałam, niemniej uznałam, że do stylizacji jest mi to potrzebne: i powtórzenia, i zaczynanie zdań od "A" i nagromadzenie porównań. To miało wyglądać jak opowieść przy kominku, kiedy za oknem szaleje śnieżyca, a opowiadająca miała być nieco egzaltowana, choć prosta.
Dzięki za uwagi, zapewne w innym tekście sprawdziłyby się w stu procentach.
kuba11 dnia 18.07.2015 11:53
Podobnie do założenia odczytałem Twój styl, bemiku - jako wiejskiego gaduły gawędę, opowiadaną w długi zimowy czy jesienny wieczór, gdy na dworze mrok zapadł. Automatycznym skojarzeniem byli "Chłopi".

Spodobał mi się pradawny, tajemniczy, jak wyczytałem: kaszubski nastrój. Właśnie siedzę na Kaszubach. ;) Opowieść jest piękna i ze znanych toposów wyłuskuje głębię.

Jedna rzecz najbardziej zwróciła moją uwagę. Magda poświęca zupełnie wszystko, a okazuje się, że kierowało nią tylko złudzenie. Nasuwa mi się wniosek: namiętność to złudzenie. Często w życiu to, co wydaje się białe, jest czarne.
jackass1408 dnia 18.07.2015 12:02
Aha, tak pomyślałem w pewnym momencie, no ale za dużo wszystkiego. Jeśli nawet taka stylizacja, to można było bardziej urozmaicić.
bemik dnia 18.07.2015 13:34
Kuba, bardzo dziękuję.
Jacku - rozumiem Twój punkt widzenia i nie przeczę, że można się poczuć nieco znużonym taką konwencją. Próbuję sił jednak w róznych rzeczach. Zapraszam do zajrzenia na szortal, gdzie pojawił się mój tekst na 5 tys znaków http://szortal.com/node/7948
Historia opowiedziana o połowę mniej rozwlekle. Mam nadzieję, że Ci się spodoba.
jackass1408 dnia 20.07.2015 00:31
Nie o rozwlekłość mi chodziło ani nie o całą stylizację, bo ogólnie bardzo mi się podoba. Jedynie te ciągłe powtórzenia nie grały, bo jak dla mnie każdy tekst traci na braku różnorodności(jedno wielkie porównanie), zwłaszcza tak dobrze miejscami napisany.
Ta krótsza historia zupełnie inna, co nie znaczy, że nie w mym guście. Zwłaszcza ciekawa kompozycja i język, no i pierwszoosobowa narracja. Na bank bardziej w rodzaju mojej pisaniny niż Żywożmija i Velevitka ;), jednak klimatu tych tekstów nie da się podrobić i nawet dwieście stron połknąłbym z chęcią, gdybym sobie wydrukował i nie zważał na jaki.
bemik dnia 20.07.2015 08:48
Jacku, mam 250 tys znaków i jeszcze nie koniec. I ta historia nie jest w żaden sposób podobna do obu zamieszczonych tu opowiadań. Jest brudna, niezdrowo erotyzująca. Ale na razie zabrakło mi weny, żeby ją dokończyć. Na pomysł pewnie muszę poczekać do jesieni, żeby sama aura natchnęła mnie czymś mrocznym :-)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Brytka
28/05/2022 02:22
Akurat mowa tu o chorych układach w korporacji. pozdrawiam… »
wolnyduch
27/05/2022 21:56
No to dobrze, że nie palisz, bo wydłużasz sobie dzięki temu… »
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:32
Najnowszy:Urok osobisty
Wspierają nas