jest pan przypadkiem w posiadaniu mojego kota - euterpe
Proza » Miniatura » jest pan przypadkiem w posiadaniu mojego kota
A A A
Od autora: Tekst popełniony przy okazji konkursu "co było dalej" zorganizowanego przez "maszynę do pisania".
Miała być to kontynuacja opowieści Aliny Krzywiec o Zuzannie - absolwentce historii sztuki, która przez brak ofert pracy podejmuje etat w przewoźnictwie zwierząt. Dziewczyna jako pierwsze zlecenie dostała kota o imieniu Lord, który miał być przetransportowany z Warszawy do Poznania (warto nadmienić, że autorka postanowiła pozbawić biedne dziewczę prawa jazdy). Po drodze zatrzymała się na stacji benzynowej, gdzie w tajemniczych okolicznościach zwierz wyskakuje z "kocio wozu"(taką nazwą operowała sama autorka - nie zmyślam) i wślizguje przez okno do auta marki BMW.
Jeśli chodzi o tekst poniżej, to miał być przede wszystkim rozgrzaniem zardzewiałego pióra, a że zawsze ceniłam portalowe uwagi, dlatego go tutaj prezentuję.
Dziękuję bardzo:)

– Kici, kici, kici… - Chwilę myślała nad imieniem, jakie widniało na klatce przy odbiorze przesyłki.  - Lord… Chyba tak masz na imię. No, nie rób mi tego, kocie, wyłaź stamtąd zanim ktoś nas zobaczy – szeptała Zuzanna, zbliżając się do okna samochodu marki BMW, którędy wślizgnął się włochaty uciekinier. Z trudem dostrzegła przez przyciemniane szyby na przednim siedzeniu zarys postaci. Postanowiła czym prędzej wypełnić przyznaną sobie misję pod kryptonimem „odbicie kota”, dlatego bez chwili namysłu zawołała:

– Przepraszam, nie chcę przeszkadzać, ale właściwie… nie wiem jak to wytłumaczyć, jest pan przypadkiem w posiadaniu mojego kota.

Żadne ze zmysłów dziewczyny nie zarejestrowało reakcji ze strony kierowcy. Podeszła więc bliżej; stanęła tuż obok mężczyzny, którego błędny wzrok lustrował drzwi wejściowe do stacji benzynowej. Przyjrzawszy się mu nabrała śmiałości i nie zastanawiając się długo zapukała w szybę tegoż pojazdu, artykułując swoje obawy wobec jegomościa:

– Proszę pana, czy wszystko w porządku? Może w czymś pomóc? – mówiła z przejęciem. Faktycznie, jego postawa mogła się wydać nieco ekscentryczna, bo kto w dzisiejszych czasach tak intensywnie się zamyśla? Jednakże nie to zwróciło uwagę Zuzanny, lecz wygląd zewnętrzny mężczyzny. Wcale bowiem nie wydawał się być tak tajemniczym, ani niebezpiecznym, jak to wcześniej wnioskowała na podstawie oględzin samochodu.

Tym razem chyba dostrzegł gimnastyczne zmagania dzierlatki, choć nie sprawiał wrażenia zadowolonego. Uchylił nieśpiesznie okno, kręcąc staroświecką korbką, skrzypiącą przy każdym okrążeniu.

– Słucham – rzekł, nie pytając właściwie o powody oderwania go od głównego źródła zainteresowań.

– Przepraszam, że przeszkadzam, ale zginął mi kot.                

– Co mi pani tu z kotem wyjeżdża, ja mam swoje problemy!

– Nie wątpię, ale to nasz wspólny kłopot.

– Co? - odparł zdumiony.

– Bo widzi pan, kot wskoczył do tego samochodu i gdzieś tam z pewnością siedzi.

Zuzanna coraz bardziej dostrzegała irytację w głosie i zachowaniu kierowcy. Mimo to chciała ukończyć misję z powodzeniem, dlatego uzbroiła się w cierpliwość.

– Jak wskoczył, którędy?

– O tu, przez okno. - Wskazała dłonią miejsce, od którego zaczęły się wszystkie problemy.

– Dobra, bierze pani pchlarza i nie denerwuje; nie mam czasu na takie zabawy.

– Dobrze, dobrze, już się stąd zabieramy. - Po głowie przeszło jej tysiące określeń dla dziwnego zachowania nowopoznanego człowieka. - Jezu, ale pan drażliwy. – Nie sądziła jednak, że jedno z nich przekroczy bezpieczną granicę warg.

–Słucham? Jakbyś smarkulo wiedziała, co się dzieje, byś tak śmiało nie mówiła!

– Dobra, dobra, już go biorę. Lord, lord!

– Cicho! Czego się drzesz? - Nagle wyglądał jakby coś dostrzegł. - Padnij! - ryknął.

– Co?! - Nie zdążyła nic więcej powiedzieć, gdyż mężczyzna przycisnął ręką głowę dziewczyny, która niebezpiecznie zbliżyła się do tego poniekąd nieznajomego kota. Próbowała się wydostać spod ciężkich, spierzchniętych dłoni, lecz na próżno. - Ej! Bo zacznę krzyczeć!

– Dobra, już dobra. Wychodzisz, czy nie? – Zwolnił powoli uścisk.

̶  Ale…

̶  Nie ma żadnego „ale”, nie mam na to czasu! – szarpiąc za ramię brutalnie pozbył się Zuzanny wraz z kotem z pojazdu. Włączył silnik i z piskiem opon ruszył za wyjeżdżającym spod stacji benzynowej samochodem.

Dziewczyna podniosła się, chwyciła zwierzę za obróżkę, aby ponownie nie próbowało sił w ucieczce, następnie włożyła Lorda do kocio wozu i ruszyła dalej w podróż do Poznania. W międzyczasie nieco ochłonęła z emocji, przemyślała bieżące wydarzenia i postanowiła, że po powrocie do Warszawy zrezygnuje z pracy w przewozie zwierząt, skoro w biały dzień może zostać porwana przez jakiegoś lunatyka. Jednocześnie zrozumiała, że nie powinna była zgadzać się na kierat za kółkiem samochodu, gdyż w ten sposób oddalała się tylko od osiągnięcia celu, od posady w galerii sztuk pięknych. A jeśli chodzi o mężczyznę ze stacji benzynowej, więcej do niego nie sięgała pamięcią, choć w jego czarnym BMW pozostawiła strach przed nieznanym.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
euterpe · dnia 10.09.2015 14:06 · Czytań: 659 · Średnia ocena: 4,75 · Komentarzy: 9
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Pan_Plywak dnia 10.09.2015 16:48
Też się zmagałem z tym kotem, więc tym bardziej zaciekawiło mnie inne ujęcie tematu. Pomysłu komentował nie będę, bo chyba sama masz podobne odczucia. Uważam, że całkiem nieźle wybrnęłaś, chociaż jest tu sporo momentów zbyt mało obrazowych. Na przykład nie zauważyłem kiedy Zuzanna zanurkowała w tym BMW; nie do końca wiem i mogę się tylko domyślać, gdzie mniej więcej znajdowała się w chwili szarpaniny. No i z kotem też jakoś za łatwo poszło - skulił się pod siedzeniem i zasnął? ;)
Dobra Cobra dnia 10.09.2015 18:54 Ocena: Bardzo dobre
Hahaha, celna satyra na właścicieli tej marki aut!

Przytoczę tu pewne dośc śmieszne doświadczenie z tych wakacji: oto podróżowałem tego lata jedną z nowooddanych tras ekspressowych, jadąc sobie około 20 kilometrów na godzinę szybciej, niż to zalecają przepisy.

Z tymi 20 kilometrami jest tak, że liczniki w naszych autach są specjalnie źle wyskalowane i prędkośc, z jaką się poruszamy, jest zaniżona (choroba wie, czemu? Może, by strzec naszego bezpieczeństwa?) A łatwo to sprawdzić, właczając podczas jazdy jakąkolwie nawigację, która pokazuje też aktualną prędkość.

W każdym razie przez dwie godziny podróży jedynymi autami, które wyprzedzały moje były właśnie beemki. W pewnym momencie zacząłem się śmiać, że kierowcy tych aut tak mają, że to przeznaczenie i muszą gnać szybciej od innych. I inaczej nie można.


Więc uśmiechnąłem się bardzo, czytając przygody dziewczęcia z kociego patrolu.



Fajnie się czyta tę opowieść, nie ma żadnych dłużyzn ani miałkości. Po prostu akcja, czyli to, co tygrysy (a może i koty) lubią najbardziej ;)

Dziękuję za piękne chwile wspomnień, które odżyły przy czytaniu.


Pozdrawiam,

DoCo
euterpe dnia 10.09.2015 23:26
Panie Pływaku, dziękuję serdecznie za podzielenie się opinią na temat tego tworu. Nie byłam zbyt przekonana do tego konkursu, jednak zrodził się w pewnym momencie pomysł, który postanowiłam zrealizować na chwilę przed metą. Jeśli chodzi o uwagi, oczywiście przyjmuję je z powagą, jednak co do:
Cytat:
nie zauważyłem kiedy Zuzanna zanurkowała w tym BMW
, pozwolę sobie siebie:) (uśmiech, bo przezabawnie to brzmi w moich myślach) zacytować:
Cytat:
Dobra, dobra, już go biorę. Lord, lord!
(...)
Cytat:
- Pad­nij! - ryk­nął.
(...)
Cytat:
Nie zdą­ży­ła nic wię­cej po­wie­dzieć, gdyż męż­czy­zna przy­ci­snął ręką głowę dziew­czy­ny, która nie­bez­piecz­nie zbli­ży­ła się do tego po­nie­kąd nie­zna­jo­me­go kota.
tutaj jest dość wyraźnie zarysowana sytuacja, choć nie zamierzałam pisać wprost. Zwykle staram się tymi niedopowiedzeniami działać na wyobraźnię odbiorcy. No cóż, taką literaturę wolę:) A zwierz, jak to zwierz, bywa nieprzewidywalny, więc dlaczego by nie miał się schować cichutko za siedzeniem pojazdu?:)

Drogi DoCo, jeśli chodzi o marki samochodów, mam chyba wyrobioną opinię o ich nabywcach, tak samo jak Ty:) Zgrzytają mi zęby, gdy tylko usłyszę jakieś popisy na trasie, a przecież takie zachowanie nadaje się już do leczenia stomatologicznego i psychiatrycznego:p
Cieszę się, że wywołałam uśmiech i przywołałam wspomnienia, to taka szybka, łatwa i powiedzmy przyjemna miniatura. Podejrzewam, że powinnam nad nią bardziej popracować przed dodaniem, ale skoro raz już się spłodziło, to tak się dłuży ten czas oczekiwania na dojrzałość... A ja nie należę do cierpliwych:) Ale postanawiam poprawę. Więcej pisać, czekać, czekać i komentować, rzecz jasna:)

Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
dangerousNight dnia 11.09.2015 12:45 Ocena: Świetne!
Tekst bardzo fajny. Tak jak wspomniane zostało wcześniej, akcja płynie wartko i przyciąga uwagę, mimo że chodzi o poszukiwanie kota ;)
Dodatkowo subtelnie wpleciona jest druga historia, która tym razem dotyczy samego kierowcy. Niby typowy kierowca BMW, o taki burak. A tu patrzymy i widzimy osobę, której nagle przeszkodzono w wykonywaniu ważnego zadania. Ja się pytam, kto by się nie zdenerwował? I nagle historia staje się jeszcze ciekawsza, bo oto nasz kierowca jest dodatkową zagadką. Kim jest? Kogo ściga?
Obie historię i Zuzanny i kierowcy można wyłapać za pierwszym czytaniem, ale jednak historię kierowcy odgaduje się dopiero, gdy krzyczy
Cytat:
Nagle wy­glą­dał jakby coś do­strzegł. - Pad­nij! - ryk­nął.

I dopiero wtedy widzimy, że to nie jest zwykły kierowca. Zarazem nie jest to pajacyk z pudełka, bo już tutaj coś się przeczuwa
Cytat:
Po­de­szła więc bli­żej; sta­nę­ła tuż obok męż­czy­zny, któ­re­go błęd­ny wzrok lu­stro­wał drzwi wej­ścio­we do sta­cji ben­zy­no­wej.

Świetna historia, dobrze zaplanowana.
euterpe dnia 11.09.2015 13:37
Dziękuję bardzo, dangerousNight, za wyczerpujący komentarz:)
Szczerze jestem uradowana z powodu takiego odbioru, bo jest dokładnie taki, jakiego oczekiwałam:) Zależało mi przede wszystkim na krótkiej (ograniczenie znakowe do 4000) opowieści z nieoczekiwanym zakończeniem.
Tego operatora BMW też chciałam przedstawić z jednej strony jako kierowcę leciwej maszyny, gdzie trzeba kręcić korbką; a także mężczyznę starej daty, który stara się własnymi siłami dociec prawdy. Tylko o czym? Kogo śledzi? Nie wiem dokąd doprowadziłaby mnie historia, gdyby nie było tego ograniczenia, ale z pewnością nie byłaby to sprawa mafijna, czy kryminalna. Czasem warto jest zawieźć czytelnika, gdy się tego najmniej spodziewa:D Uwielbiam takie historie, gdy aż kipię z wściekłości na autora za wybicie mnie z atmosfery grozy:D
Dzięki raz jeszcze za komentarz.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Miroslaw Sliwa dnia 11.09.2015 18:51 Ocena: Świetne!
Witaj Ewo.

Bardzo dobrze napisana scenka rodzajowa. Są autorzy, którzy biorą się za cholera wie jak wielkie tematy, za jakieś psychopatologie, idee, których świat nie widział, a nie potrafią sensownie zarysować zwykłej, głupiej sceny, nie potrafią przedstawić bohaterów jako ludzi z krwi i kości czyli nie potrafią przykuć uwagi czytelnika i ewentualnie aby zaspokoić swoją próżność muszą posiłkować się towarzystwem wzajemnej adoracji. Ty natomiast w powyższej miniaturce zrobiłaś to znakomicie. Wcale nie jest ważne, że nie rozwiązałaś problemów faceta z BMW. Zwyczajnie Twoją bohaterkę spotkała dziwna przygoda, a ty ją zilustrowałaś w słowach. Jak dla mnie bardzo dobrze. Wszystko jest tak jak być powinno.

Ode mnie piąteczka Ewo. :)

Pozdrawiam serdecznie. :)

Mirek
euterpe dnia 12.09.2015 18:04
Dziękuję Ci, Mirku, za mentalną piąteczkę i wspaniałą ocenę. Jak to mówią - licentia poetica, więc pozostanę przy tych swoich "dziwnych przygodach":D
Muszę powiedzieć, a raczej przyznać, że trochę czuję, że wypadłam z jako takiej formy przez, powiedzmy szczerze: ograniczony czas i zmniejszone możliwości rozwoju literackiego. Nie jest to absolutnie usprawiedliwienie, pragnę tylko zapowiedzieć swoją obecność w większym natężeniu na portalu w najbliższych miesiącach niż to miało miejsce, aby polatać z autorami na skrzydłach weny, wspominając poprzednie wojaże:D
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
mike17 dnia 13.09.2015 14:41 Ocena: Świetne!
He he, bo taki jeden i drugi, jak już jeździ BMW, to i dziewczę opieprzy, i kotka bidulka pchlarzem nazwie, nieładnie, panie kolego... :)

Ewo!

Uczyniłaś mi tęgi niedosyt, bo dialogi pociągnięte prima sort, że czytałoby się jeszcze dłużej, bo i klimacik taki z lekka jak z Barei mi tu się wykluł, jednym słowem za krótko, bo tekściorek cacy.

Czytało mi się na luziku, bezpretensjonalnie, bo opowiastka nastraja do uśmiechu :)
Nie tak łatwo z pozoru napisać dobrą miniaturę - Tobie to się udało, jest efekt lekkości, humoru, i skądinąd dość przenikliwej analizy tegoż pana.

Generalnie pisz takie kawałki, a będę wracał jak niespłacony weksel :)

:)
euterpe dnia 13.09.2015 15:38
Dziękuję ślicznie za wspaniałe słowa:)
Jak już wspomniałam, długość tekstu jest spełnieniem wymogu konkursowego, więc nie miałam na to wpływu. Cieszę się bardzo, że miniatura spotkała się z tak pozytywnym odbiorem, gdyż staram się ponownie o nałóg pisarski, który gdzieś na drodze studiów mnie opuścił. Mam wrażenie, że jest to idealny moment na 'come back':D
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
19/05/2022 07:04
Dziękuję i również zasyłam pozdrowienia. »
wolnyduch
18/05/2022 23:18
Podoba mi się ten bieg, msz to taki bieg po szczęście, żeby… »
wolnyduch
18/05/2022 23:12
Witaj Galerniku Bardzo dziękuję za czytanie, tym bardziej… »
Galernik
18/05/2022 22:08
Florianie Konradzie - fajne to Twoje floriandzkie pisanie,… »
Galernik
18/05/2022 21:57
Mówisz - masz, wrzucone. "Świder" się to nazywa. I… »
Galernik
18/05/2022 21:49
Przeczytane z przyjemnością. Pozdrowienia :) »
Galernik
18/05/2022 21:47
wolnyduch - dziękuję za wizytę i miłe słowo. Pozdrawiam »
wolnyduch
18/05/2022 20:12
Ładnie, prosto, bez udziwnień i melancholijnie. Dobrego… »
wolnyduch
18/05/2022 20:08
Dobra zaduma egzystencjalna, dobry wiersz, zawsze na czasie,… »
wolnyduch
18/05/2022 20:00
Dobre przesłanie, jesteśmy tacy sami, mimo różnic, a w… »
wolnyduch
18/05/2022 19:56
Bdb wiersz, odbieram go w dramatycznym klimacie, wiersz… »
wolnyduch
18/05/2022 19:52
Kolejna życiowa porcja do zastanowienia, a ostatnia cząstka… »
wolnyduch
18/05/2022 19:46
Doskonały tryptyk, msz, życiowo i boleśnie, z pierwszą… »
wolnyduch
18/05/2022 19:27
Ciekawy, dobry wiersz, co do puenty chyba coś w tym jest,… »
wolnyduch
18/05/2022 19:15
Dobry wiersz, z tęsknotą za miłością i z zadumą nad życiem.… »
ShoutBox
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
  • Yaro
  • 15/05/2022 18:40
  • Michał odezwij się. Pozdrawiam:)
  • Galernik
  • 10/05/2022 12:27
  • Dobra Cobro, ale to tak dobrze brzmi "Żywot bałwana". Myślę, że tytuł jest trafny, ale jak mi coś fajnego podrzucisz, to czemu nie, można zmienić. Dzięki za przeczytanie.
  • Dobra Cobra
  • 09/05/2022 15:30
  • Piękne zaproszenie. Zmieniłbym tytuł, żeby było bez słowa "balwan" , bo odzierasz punkt kuliminacyjny z zaskoczenia. I od początku wiadomo, co będzie.
  • Galernik
  • 09/05/2022 15:00
  • Witajcie. Melduję się po roku nieobecności. Żywot bałwana, jedna z moich najnowszych humoresek / opowiadań oczekuje Waszych opinii i ocen.
  • Darcon
  • 08/05/2022 09:57
  • Cały czas trwa nabór na konkurs "Malowanie słowem". Liczę, że wypoczęliście podczas majówki i teraz ruszycie z pisaniem. :)
  • Darcon
  • 04/05/2022 21:52
  • majka100, Strona główna, na dole, archiwum newsów. Marzec i kwiecień 2021. :) Pozdrawiam.
  • majka100
  • 04/05/2022 18:57
  • Dzień dobry, jest gdzieś zapis pierwszej edycji 'Malowanie słowem'?, bo jakoś nie mogę znaleźć. 'Muzoweny' też nie do odkopania.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas