Na granicy snu i innej rzeczywistości - Bereno Acz
Kategoria Konkursowa » Konkurs "Bajka" » Na granicy snu i innej rzeczywistości
A A A
Zaczarowana szafa Karolina Jelonek

Jestem Krzysiek Kowalski. Kocham piłkę nożną jak wszyscy, no prawie wszyscy, moi koledzy.
A mam ich sporo. Tak w ogóle to mamy taką dobrą paczkę, z którą robimy różne dziwne rzeczy. Dobrze nam ze sobą. Kiedyś nam się nudziło. Szukaliśmy pomysłu co zrobić z wolnym czasem. Ktoś zaproponował, byśmy się wybrali do opuszczonego dworu, w którym podobno straszą duchy nieżyjących właścicieli r11; Penelopy i Jana.
Dziewczyny miały trochę niewyraźne miny, ale nie wypadało im się przyznać do strachu, więc nic nie mówiły. Ja też poczułem swędzenie w żołądku, ale nie mogłem wyjść na ...
Ponieważ mieliśmy dużo wolnego czasu, jak to bywa w wakacje, podjęliśmy wyzwanie. Założyliśmy się z Adamem, że wejdziemy tam i sprawdzimy co się naprawdę tam dzieje. A na dowód, że byliśmy, przyniesiemy coś ciekawego. Mój żołądek wyprawiał dziwne akrobacje r11; to był w gardle, to uciekał ..., nie będę opisywać gdzie, to przypominał ogromną kulę, by po chwili zamienić się
w supeł. Nie należało to do najprzyjemniejszych zjawisk. Ciekawe czy inni mieli podobne odczucia? Nie pytałem, bo musiałbym się przyznać do tego, co czuję. Jednak miny mieli niewyraźne, więc też mieli problem Weszliśmy. Spora grupka. Postanowiliśmy trzymać się razem. Na wszelki wypadek. W pierwszych pomieszczeniach nie zauważyliśmy niczego. Dotarliśmy do masywnych drzwi. Przyłożyliśmy się r11;
i oto otwarły się wrota sezamu. Co za nimi dostrzegliśmy? Ogromne łoże, garderobę, wielką, zdobioną szafę. Anka wskoczyła ze śmiechem na łóżko. Odrzuciła narzutę, pod którą ukrywało się mnóstwo poduszek, poduszeczek i jaśków. Zaczęliśmy z Michałem bić się nimi. Trzask! Co pękło. Za chwilę w sypialni zaczął wirować biały puch. Anka się zezłościła, że zepsuliśmy zabytki. Skoro mowa o zabytkach, to wzruszyliśmy z Miśkiem solidarnie ramionami i otwarliśmy szafę.
Nie tak od razu! Kosztowało nas sporo wysiłku, żeby pokonać zamki, ale ich nie zniszczyć. Wreszcie ustąpiła! Z cichym sykiem powietrza rozchyliła skrzydła. Na ich wewnętrznej stronie błysnęło lustro. Trochę stare, ale ciekawe. Wpatrywaliśmy się w nie przez moment, gdy usłyszeliśmy głos Anki: Dzień dobry!
Pomyślałem, że zgłupiała albo wymyśliła nową zabawę. Odwróciłem się i zobaczyłem starodawną kobietę, która szła w naszą stronę. Była młoda, piękna r11; tak, nie używam takich określeń, ale ona była piękna. Inaczej nie potrafię tego nazwać. Sprawiała wrażenie, że nie idzie a lekko płynie tuż na podłogą. Otaczało ją coś, jakby aureola w modnym kolorze ecru. Długa, jasna suknia błyszczała czymś, ale nie zdążyłem dostrzec czym, bo już była przy nas. Położyła mi dłoń na ramieniu i ...
I poczułem coś dziwnego! I byłem gdzie indziej! Gdzie? A skąd miałem wiedzieć! Żeby się tego dowiedzieć, ruszyłem przed siebie.
- Fajnie tu - pomyślałem. r11; Ciekawe drzewa. Mają kwiatki! Przeźroczyste....Tego jeszcze nie przerabiałem!
Między nimi coś błysnęło. Okazało się że to jeziorko. Takiego też jeszcze nie widziałem! Było tak czyste i przeźroczyste, że mogłem policzyć najmniejsze rybki, wodorosty i kamyczki na dnie.
A pachniało tak przyjemnie, tak czystym powietrzem, że chciało mi się fruwać!
- Skąd to takie się wzięło a ja w tym? - na to nie potrafiłem opowiedzieć. Słyszałem coś za sobą. Obejrzałem się. No tak! Towarzystwo najwidoczniej ruszyło w moje ślady, bo dostrzegłem wychodzących zza drzew Ankę i Michała. - Wy tutaj?- A co? Masz wyłączność? r11; zaśmiali się.
No tak, nie miałem, a jakby na to nie popatrzeć, w towarzystwie zawsze raźniej niż samemu. Szła z nimi piękna kobieta z tamtego pokoju. Rozmawiali. Nie chciałem przeszkadzać, więc się nie odzywałem. Nagle ich rozmowa ucichła. Podniosłem głowę zaskoczony. Intensywnie się w coś wpatrywali. Popatrzyłem w tę samą stronę i zdębiałem! Smok! Prawdziwy, bajkowy smok! Może nie zupełnie prawdziwy, to znaczy prawdziwy, ale malutki. Wydawało mi się, że mam przywidzenia. Jednak nie. Piękna pani pomachała do niego rękę pełną pierścieni i przybiegł do nas jak tresowane zwierzątko. Z bliska wyglądał dość dziwnie, bo na zielonkawej skórze miał mnóstwo niebieskich kropek.
- Co cię spotkało, miły przyjacielu? r11; popłynęły do niego słowa gospodyni, a ton głosu był taki, że tylko słuchać i słuchać... Najlepiej z zamkniętymi oczami i w całkowitej ciszy...
- A wiesz, pani, to wszystko przez to, że ....- i roztoczył przed nami, a właściwie przed Penelopą, opowieść:
- Gdy poszłaś do tego innego świata, zaraz dowiedziała się o tym Bazylla. Jak przystało na złe stworzenie zaraz nadciągnęła w naszą gwiaździstą dolinę i narobiła szkód co niemiara. Wiesz przecież, co potrafi, prawda?
I nie czekając na potwierdzenie ciągnął dalej: Chciała sobie wszystkich podporządkować, więc lecąc na tej łysej ze starości miotle (tu wybuchnął gorącym śmiechem, tak szczerym, że wypuszczał dym nawet uszami), zaglądał wszędzie. W ponieważ i ona i wszystko czego używa jest w okropnym stanie, zaczęła siać za sobą z dziurawego woreczka jakiś proszek. Nawet spadł na mnie. Szybko okazało się, co to za paskudztwo! Widzisz co mi zrobiło? Jak ja teraz wyglądam? Jak zabawka a nie prawdziwy, groźny, przerażający stwór!
Tym razem to pozostali uczestnicy rozmowy uśmiechnęli się myśl o smoczku w takiej roli. Przecież wyglądał tak sympatycznie i przytulańsko, że to niemożliwe, by chciał się zmienić.
- I co teraz mam zrobić? r11; prawie zapłakał.- Cicho, mój drogi, cicho Maniusiu. - Boże! r11; pomyślałem, co za imię dla smoka. Można umrzeć ze śmiechu....- Teraz - ciągnęła pani Penelopa - zechcesz dotrzymać nam towarzystwa w drodze do Belli. Prawda, że nie odmówisz?- Jak bym śmiał! Z tobą zawsze! r11; obruszył zielony w niebieskie kropki a wielkie rumieńce pokryły mu nawet skrzydła.- Bella to siostra Bazylli, ale dobra czarownica r11; wyjaśniała. Dotarliśmy do dziwnego domku na skraju polany falującej morzem polnych kwiatków. Dostrzegliśmy dom, do złudzenia przypominający szafę, tę, którą otwarliśmy z kłopotami.
- Ale kino! r11; Michał szepnął mi prosto w ucho, aż owionął mnie jego miętowy oddech. To od gumy Orbit, bo żuł tylko takie i robił to bezustannie. - Powiedz, czy ty widzisz to samo co ja? r11; dopytywał.
- Nie wiem co ty widzisz, ale widzę ciebie z gumą w paszczy, więc chyba widzimy to samo. Bo skąd byś się inaczej wziął w moim śnie?
- No dobra - machnął ręką. Albo wszyscy śnimy to samo, albo nam się zdarzyło coś zwariowanego. Lepiej nic nie gadajmy, bo możemy stracić fajną rzecz i obudzić się na klasówce.
Już miałem go trzepnąć w ucho, gdy Pani popatrzyła na mnie, a mnie aż włoski w nosie stanęły na baczność.
Zamilkłem. W śmiesznym domu-szafie przywitała nas osoba wyglądająca na całkiem normalną kobietę. Tylko trochę dziwnie wyglądały motyle w jej włosach, no ale nie wypadało okazywać zdziwienia. Rozgościliśmy się, każdy dostał jakiś dziwny napój w tak filigranowych, leciuteńkich filiżaneczkach, że nie wiedzieliśmy, czy są prawdziwe czy z serwisu dla lalek. Były prawdziwe. Napój przypominał ...
No właśnie! Tak może tylko pachnieć tajemnica czystej przestrzeni zaprawiona kroplą lasu. A ciasto z borówkami było takie, że....Nie ma słów, by opisać smak. Powiem krótko: można je było jeść i jeść, a wciąż się chciało jeszcze! Dziwny ten świat, w który się dostaliśmy....Objedzeni po czubki włosów zaczęliśmy się rozglądać, gdyż panie pogrążyły się w cichej rozmowie.
Zdumiałem się, gdy przez okno wskoczyło kilka wiewiórek i zaczęło uganiać się po pomieszczeniu.
- Och, przeprasza za nie! r11; popłynął głos Belli.- To w zasadzie ich dom r11; wyjaśniała.
- Ich. Przecież drzewa należą do nich.
O czym ona, kurczę, mówi? Wstałem, podszedłem do okna i spojrzałem. Tak... Dyndaliśmy sobie spokojnie na wielkim drzewie. Nie wiem ,jak to się stało, ale dyndaliśmy. Gałęzie ciekawymi listkami zaglądały do środka, w oknach z oddechu Maniusia zrobiło się dziwne szkło. Fajne! We wzorki, jakby ktoś je misternie powycinał. Wokół framugi małymi kępkami spały robaczki świętojańskie w ramach wieczornego oświetlenia.
Proszę! O ile to taniej niż w naszym świecie. A jaka ekologia! Czysta natura.
Stanęło na tym że grupowo wyruszamy do Bazylli po środek odczulający dla Maniusia i każdego, kto w osadzie ucierpiał na skutek jej rozsypanego proszku.
Ledwie to powiedziano a już staliśmy przed domkiem, który znów stał na łące. Do sprawnego przemieszczania się otrzymaliśmy latające coś, co przypominało wycieraczki do samochodu. Nie szkodzi. Potem będziemy się zastanawiać, co to było, a teraz w drogę.
Na miejscu zobaczyliśmy to, w czym mieszkała Bazylla. Zrobiło nam się smutno. Gospodyni, zła i zgryźliwa wyszła nam na spotkanie.- Czego? r11; trzeszczącym głosem rzuciła w naszą stronę.
- Witamy cię gorąco, siostro moja jedyna r11; zaczęła Bella, wiedząc jak udobruchać tę osobę.
- Przybyliśmy z prośbą, byś zechciała udostępnić antidotum poszkodowanym przez czarodziejski proszek. Ten, który straciłaś w pamiętnym locie nad osadą.
- Hmmm... A co będę z tego mieć? Co mi zaproponujecie?
Penelopa z Bellą pochyliły się, by ustalić warunki, gdyż nie spodziewały się tak pokojowego nastawienia.
- A czego byś sobie życzyła, siostro moja?
- Życzyłabym, życzyłabym... Chcę, by ci młodzi ludzie odnowili mój ukochany domek, wy zorganizujecie mi nowe wyposażenie dla porządnej czarownicy, a smok....
- Ja jestem chory, proszę pani r11; próbował się wykręcić Maniuś.- A smok podgrzeje mi beczkę wody. Będę mieć wspaniałą kąpiel.
Nasze panie i smoka aż zdumiały pokojowe życzenia złośnicy. Nie wiedzieli, co się pozmieniało w jej głowie, ale nikt nie protestował. My także.
Zawrzała praca. Penelopa z Bellą odeszły na bok, by omówić część życzenia przypadającą na nie, ja i Michał ostro zabraliśmy się za odgruzowywanie domku. Szybko doszliśmy do wniosku, że trzeba wykorzystać wiedze zdobytą w szkole r11; przy pomocy Maniusia i Anki wynieśliśmy przedmioty zdatne do użytku daleko na bok. Penelopa użyczyła nam jednej ze swych halek, więc mogliśmy to wszystko zapakować w nią i zawiesić na drzewie. Wszyscy usadowiliśmy się wysoko na potężnych drzewach i
trochę głowami, reszta czarami r11; poprowadziliśmy jak Herkules w krainie Augiasza wodę ramieniem od strumyka przez dom Bazylli z powrotem do strumyka.
O, ile ciekawych rzeczy zobaczyliśmy w wodzie, która robiła porządki chyba po raz pierwszy w tej instytucji, pierwszy raz od biblijnego potopu! Nie będę wspominać, bo nie wszystko było przyjemne ani ciekawe.
W końcu Maniuś zrobił z siebie dmuchawę gorącego powietrza, by wszystko szybko osuszyć. Teraz wzięliśmy się do mycia i napraw tego, co schowaliśmy w halce Penelopy. O, jak ona pachniała...
Teraz pomagała nam Bella r11; machnęła różdżką i wszystko samo układało się przed domem. W nim urzędowały panie. Po wyczerpującym dniu, gdy domek Bazylli przypominał cacko ze sklepu pełne nowych sprzętów, pachnące jak ósmy cud halki Penelopy, gospodyni raczyła opuścić ogromną wannę. Tę Bella błyskawicznie wysłała daleko, daleko stąd ze względu na zapachy i zawartość. Jej siostra wyglądała... wyglądała.
Otrzymaliśmy antidotum na niebieskie plamki. Bella rozsypywała je nad osadą, gdy wracała do siebie. Ja chciałem z fasonem zakręcić przed lądowaniem przy drzewie, ale źle obliczyłem kąt i ... I tyle pamiętałem.
- Krzysiek! Krzysiek! Co z tobą? - powoli docierało do mnie.
- No co, źle obliczyłem kąt lądowania i wyryłem w drzewo...
- Nie ty i nie w drzewo. Ten drewniany posążek trafił w twoją makówę i film ci się urwał. Chyba go zabierzemy, żeby pokazać Adamowi...

Karolina Jelonek 30-722 Kraków ul. Rybitwy 22 tel. 012 653-14-54
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Bereno Acz · dnia 01.11.2008 14:15 · Czytań: 762 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
27/09/2022 00:31
Witaj Wigo Widocznie tak... Dzięki za czytanie, tym… »
Majster89
26/09/2022 21:00
dzięki Brytka ;) pozdrawiam Majster89 »
przyszycguzik
26/09/2022 12:26
Dzięki Agnes :) »
gaga26111
26/09/2022 10:49
Wow no ciekawy komentarz :) całkiem daleki od tego co miałam… »
Brytka
26/09/2022 07:41
Głęboka prawda, polubiłam. »
wolnyduch
25/09/2022 22:01
Bardzo intrygujący wiersz, msz bardzo osobisty, w moim… »
Wiga
25/09/2022 21:59
Widocznie miał pozostać Pozdrawiam jesiennie po… »
wolnyduch
25/09/2022 21:55
próbowałam wiersz skasować, niestety bezskutecznie... »
wolnyduch
25/09/2022 21:49
Nie znam inspiracji, pewnie wówczas mogłabym dobrze wiersz z… »
Wiga
25/09/2022 17:23
Abi-syn Dziękuję za odwiedziny. Co prawda Wiga, nie Wilga,… »
Brytka
25/09/2022 07:46
AnDob - cała dzisiejsza rzeczywistość to jedna wielka… »
Brytka
25/09/2022 07:40
przyszycguzik - Dziękuję, przemyślę te zaznaczone fragmenty,… »
tetu
25/09/2022 00:29
Abi, mnie też hamował niemy krzyk, do tego stopnia, że… »
Majster89
24/09/2022 22:13
dziękuję za miły komentarz;) pozdrawiam serdecznie… »
pociengiel
24/09/2022 21:57
Dzięki wielkie. »
ShoutBox
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
  • ajw
  • 19/09/2022 17:30
  • Nastrojowe :)
  • Dzon
  • 17/09/2022 00:04
  • Eee.. tak napisałem trochę głupot i chciałem skasować. Sorry.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas