Mężczyzna bez serca - intro
Proza » Inne » Mężczyzna bez serca
A A A

 

Kiedy wyznał, że nie ma serca, nie mogła nie przytaknąć ze smutkiem. Inteligentny, fascynujący, elokwentny, piękny i zaradny - ale bez serca. Od początku świetnie się dogadywali - zgadzali się w kwestiach zasadniczych, a drobne różnice w upodobaniach tylko dodawały smaku ich wspólnemu życiu. Dysputy o filozofii, wartościach i kulturze należały do wspólnej codzienności, a głębia refleksji i barwność interpretacji różnych i drobnych, i znaczących wydarzeń dawała obojgu poczucie, że ich życie nabiera wyjątkowego sensu. Sens ten odnaleźli w byciu razem, więc są razem. I tylko czasem ona czuje, że to uczucie, rozlewające się po jej wnętrzu, kiedy na niego patrzy, i oblepiające ją szczelnie od środka, napierające na tkanki, domagające się ujścia na zewnątrz, nagle kwaśnieje i kurczy się w małą, zbitą kulkę zawodu gdzieś w żołądku, kiedy on odwraca wzrok albo spuszcza głowę. A jemu jest nieprzyjemnie i czuje się jak zbity pies, kiedy widzi, jak jej błyszczą oczy. Rozumie, że w jej oczach, w jej rumieńcu, w jej dotyku ukryte są oczekiwania, których on nie może spełnić, choć powinien.

Więc musiał wyznać jej prawdę.

- Nie rozumiesz - powiedział, kiedy pokiwała głową i westchnęła. - Ja naprawdę nie mam serca. Urodziłem się bez serca. Mam wszczepione urządzenie regulujące przepływ krwi, ale ono już niedługo podziała.

- Sztuczne serce? Nie można go wymienić? Przecież...

- Już nie - przerwał jej, przejętej, przerażonej, gotowej do działania. - Wymieniam je co kilka miesięcy, od urodzenia. Ostatni raz ponad rok temu. Organizm je ciągle odrzuca.

Znowu ten blask w jej oczach. Zbliżyła się i położyła dłoń na jego piersi, tam, gdzie w klatce żeber powinno bić serce. Prawie-prawie coś poczuł, ale znowu odwrócił wzrok. Zapytała, jak to było, jak to możliwe, by dziecko urodziło się bez serca i przeżyło, więc zaparzył dobrej herbaty i wszystko jej opowiedział. O tym, że był jednym z syjamskich bliźniąt. Rozdzielono ich w czasie porodu, ale jego bratu zostały dwa serca, a jemu wszczepiono nowatorskie urządzenie zastępujące mięsień.

- A co z bratem? - zapytała.

- Leży w śpiączce.

- Od początku?

- Tak.

- To niesprawiedliwe! - wybuchnęła z dziecinną złością i z całej siły rąbnęła filiżanką o ścianę. - On przecież nie ma żadnego życia, na co mu dwa serca, jak i tak nie może nikogo pokochać! Zabierz mu swoje serce!

- To nie takie proste - odparł flegmatycznie i zabrał się za sprzątanie. - Nie można mu wyjąć jednego serca, to by go zabiło. Przecież to mój brat.

Tej nocy on zasnął spokojnie, bo wreszcie poczuł, że zdjęła z niego tę powinność, której nie umiał spełnić. Ona zaś długo leżała, wpatrując się w jego piękny profil i nie myśląc "czy", tylko "jak". Rano powiedziała, że chce zobaczyć jego brata. Nie miał nic przeciwko. Podał jej adres szpitala i umówili się tam po pracy. Ale zamiast do pracy, pojechała prosto do szpitala, podała w recepcji nazwisko pacjenta w śpiączce, którego chciała odwiedzić i niecierpliwie pobiegła do wskazanego pokoju.

Chciała to zrobić szybko, ale nie mogła nie spojrzeć na bliźniaka. Mężczyzna w łóżku, podłączony do skomplikowanej aparatury, był łudząco podobny do jej ukochanego. Tylko bledszy, bardziej wymizerowany, z nieporządnie przyciętym zarostem i tłustymi włosami. I miał w rysach coś, czego bezskutecznie szukała w twarzy swojego mężczyzny, jakąś taką miękkość, obietnicę, czułość. Na dwóch monitorach przy łóżku zobaczyła zapis uderzeń dwóch serc, towarzyszące im sygnały dźwiękowe wybijały równy i kojący rytm. Nie było w nim nic dziwnego ani nienaturalnego, przeciwnie, tworzyły cudowną harmonię, o którą rozbiła się jej determinacja. Poczuła, że to coś w środku, co kuliło się w żołądku, rozlewa się po niej zwycięsko, przenika przez tkanki, wypływa wreszcie na zewnątrz, jest jednocześnie wewnątrz jej ciała, w samym centrum, i wypełnia szpitalny pokój, budynek, ulicę, miasto, cały świat.

Opadła ciężko na krzesło dla szpitalnych gości.

- Przepraszam, że chciałam cię zabić - szepnęła, biorąc go za chudą rękę. - Wstyd mi.

Nagle zrozumiała, co musi zrobić.

Pochyliła się nad wymizerowaną twarzą i pocałowała go w usta. Potem odsunęła się – tylko na tyle, by zobaczyć, jak otwiera szeroko oczy.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
intro · dnia 13.01.2016 19:56 · Czytań: 1497 · Średnia ocena: 4,8 · Komentarzy: 15
Komentarze
purpur dnia 14.01.2016 11:11
Króciusiunieńkie :)

Ale...

bardzo fajnie się czytało - i te zdania które kroczą przez przecinki i te dopełniacze słów - miękko dodające emocji coraz to nowych właściwości. Bardzo tak lubię i mimo iż było tego sporo to wcale nie raziło, a nadało całemu tekstowi jakąś taką "rozpaczliwą" formę - formę krzyk, ale cichy. Fajne.

Ciekawie również wybrnełaś/eś z tych dwóch serc i braku jednego... na początku myślałem że to bedzie coś "fantastycznego" a tu proszę całkowita realność... no mniej więcej :)

Miłe zakończenie... fakt, że ja bym go nie "obudził", to byłby dopiero dramat! No ale jak widać ty masz chociaż jedno serce :)

Dzięki i zapraszam do siebie!
mike17 dnia 14.01.2016 16:34 Ocena: Świetne!
Ilekroć czytam teksty o oryginalnej, niezwykłej fabule, która sprawia, że nadal wierzę w literaturę, uśmiecham się pod nosem, że jeśli się chce, to można.
I Tobie się to właśnie udało :)
Choć słów tu niewiele, sporo zaś dzieje się w sferze emocjonalnej, a i to jest z lekka zakamuflowane, że czytacz musi uważnie badać każde zdanie z osobna, by nie uciekło to, co miało w danym momencie tekstu zadziałać.

Stan niespełnienia miłosnego oddany jak trzeba - czuć to, co działo się w środku kobiety.
A pomysł z dwoma sercami prima sort.

Uważam, że to świetny początek na coś dłuższego, jako że motyw podwójnego serca i życia z aparatem może okazać się wdzięcznym tematem na większą całość.
Dlatego odczuwam pewien niedosyt...
Świetnie się czytało, zdania budowane z wyczuciem, więc szkoda, że to takie krótkie.
Zbigniew Szczypek dnia 14.01.2016 17:08 Ocena: Świetne!
Intro
Super! Preczytałem jednym tchem, tyle, że z największą przyjemnością.
Nie zgodzę się z Mike-m, że krótkie. Właśnie dlatego fajne!
Mike! Jakie życie z aparatem?! Zakończenie jest takie, byśmy sami sobie dośpiewali, czy obudziła brata, czy przeszła wyreżyserowaną próbę.
Pewnie, można to wydłużyć i zrobić ciekawe romansidło, coś w stylu "Ja cię kocham, a ty śpisz". No, to byłaby sztuka, by dłuższy, o wiele dłuższy tekst, wciągał tak, jak to opowiadanie.
Pozdrawiam serdecznie
Zbyszek z zamrożonym sercem
Bernierdh dnia 14.01.2016 20:41
Naprawdę świetny tekst. Poruszający, pomysłowy i napisany z wielkim taktem, bez nawet jednego spojrzenia w stronę kiczu. Szczególnie zdania pełne przecinków płyną po prostu przepięknie.
Podobało mi się bardzo.
Pozdrawiam serdecznie :)
intro dnia 16.01.2016 09:57
Bardzo Wam dziękuję za komentarze! Wzruszyłam się - nie sądziłam, że taki motyw się spodoba, toteż niesamowicie mnie ucieszył pozytywny odbiór.
Dużo pomysłów biorę ze snów i tak też było z tym, tyle że zmieniłam zakończenie na takie, jakiego bym chciała. Z wiarą, że jeśli ktoś nie ma serca, naturalnie w metaforycznym sensie, to gdzieś w jego podświadomości tkwi drugie ja, obdarzone zdolnością kochania, i że można je obudzić do życia.
Przemyślę sugestie dotyczące długości, to w ogóle mój problem, zbytnia kondensacja.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie :)
intro
Zbigniew Szczypek dnia 16.01.2016 10:14 Ocena: Świetne!
Dzień dobry Intro (poznam imię?)
Tak z ciekawości, to on chciał się przekonać, czy ona ma serce?
Pozdrawiam ciepło
Zbyszek
intro dnia 16.01.2016 11:23
Dzień dobry Zbyszku,

nie, biedak naprawdę był bez serca. W tej świadomej swojej części. Uśpiony bliźniak to (w mojej interpretacji) jego podświadome alter ego, spragnione miłości i zdolne do tworzenia związku (dwa serca zamiast jednego).
W "Królewnie Śnieżce" pocałunek budzi uśpioną królewnę do życia, mojemu bohaterowi życzę tego samego.

Pozdrawiam serdecznie
Magda :)
Heisenberg dnia 21.01.2016 03:42
Tekst jest świetny, genialnym wręcz bym go określił, ale to pewnie trochę dlatego, że wyjątkowo bardzo do mnie trafia. Tym niemniej jest to na pewno ujęcie tematu, który ciężko ugryźć bez popadania w banał, w sposób nietuzinkowy i świeży, i to tak "naturalnie" powiedziałbym, bez silenia się na sztuczną nowatorskość.
Pozdrawiam zachwycony
JaDziekuje dnia 21.01.2016 05:07
Bardzo mi się podoba. Ciekawie ujęta historia. Brakuje mi jednak większego wnikania w myśli... chociaż nie wiem czy to byłoby lepsze dla większości czytelników. Historia na 5
Pozdrawiam.
intro dnia 23.01.2016 08:53
Dzięki, Heisenberg, JaDziekuje, bardzo się cieszę :)
Co do głębszego wnikania w myśli - trochę się zastanawiałam już po pierwszych komentarzach mówiących o małej objętości/skrótowości i wydaje mi się, że w tym przypadku lapidarność jednak ma swoje zalety. To nie jest pełnokrwista, mięsista historia, to taka delikatna miniaturka, w której (jak mam nadzieję) można siebie w którymś miejscu zobaczyć. Bohaterowie nie mają nawet imion, nie ma właściwie tła. Na ten moment myślę, że to dobrze, i że fajny jest taki minimalistyczny obrazek. Natomiast oczywiście wszystkie komentarze czytam z ciekawością i otwartością, biorę je pod uwagę.
Pozdrawiam serdecznie!
skroplami dnia 24.01.2016 07:04 Ocena: Świetne!
Cóż, mogę się tylko zgodzić z powyższymi wpisami.
Treść, nie spotkana dotąd, i styl bdb :). Nic dodać, nic ująć.
Zamiast słów, ocena.
Joan Mart dnia 24.01.2016 10:13 Ocena: Bardzo dobre
c'est la vie! i wszystko stało się jasne
jakbym widziała siebie, taką żałosną w oczekiwaniu i działaniu
żałuje tylko, że na końcu są te trzy akapity, które jak dla mnie (i tylko dla mnie) psują efekt poprzez odniesienie do baśni - brakuje tylko słów: i żyli długo i szczęśliwi
zgadzam się z autorkę i zdecydowanie bym tego nie rozwijała!
każdy , kto siebie w tym tekście odnajduje, dopisze sobie zakończenie własnym działaniem
Intro gratuluję i podziwiam
intro dnia 28.01.2016 08:31
skroplami, JoanMart, dzięki za komentarze :)
Oj, dość mam gorzkich zakończeń, beznadziei i walenia głową w mur - niech i nawet będzie baśniowo, a co (chociaż, jak dla mnie, jednak nie jest).
Jeden z bohaterów filmu "Młodość" mówi (mniej więcej, trawestując), że zasadniczy wybór w twórczości to ten pomiędzy grozą a pożądaniem/miłością. I ja w tym zakończeniu też wybieram miłość, chociaż wcale nie jest to wybór łatwy i oczywisty.
Pozdrawiam serdecznie :)
Lumina dnia 31.01.2016 16:33 Ocena: Świetne!
Tyle tu komentarzy napisanych przez dużo mądrzejszych ode mnie, że nie mam co dodać. Bardzo mi się podobał motyw, nawet wstrzymałam oddech na końcu. Pochłonęłam historię w całości. To prawda, co niektórzy powyżej napisali, też czuję niewielki niedosyt, z przyjemnością poczytałabym o dalszych losach i emocjach bohaterów. Zdaję sobie jednak sprawę, że to miniatura i że każdy może sobie dopowiedzieć, co dalej. Podoba mi się, gratuluję. :)
intro dnia 01.02.2016 08:49
Bardzo dziękuję za pozostawienie wrażeń (i to jakże miłych sercu autora! :), Lumino. Cieszę się.

Korzystając z okazji - przepraszam, że na razie tylko odbieram komentarze do własnego tekstu, nie dając nic w zamian, akurat niestety nienajlepszy dla mnie czas na czytanie i przemyśliwanie, ale obiecuję, że się poprawię :)

Pozdrawiam serdecznie
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 18:09
Dziękuję za rady. Pozdrawiam »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie. »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam. »
Lilah
22/05/2022 17:53
???? »
wolnyduch
22/05/2022 17:46
Re: Lilka Wybacz, mea culpa :) Tak, masz rację, to nie… »
annakoch
22/05/2022 17:20
Dziękuję za odwiedziny i zatrzymanie Lilu. Rozwieszam-… »
valeria
22/05/2022 16:34
rudzik jest słodki. »
Lilah
22/05/2022 15:28
Podoba mi się, Aniu /tak mogę?/. Jednak dni bym rozciągnęła… »
FrancodeBies
22/05/2022 15:19
Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam serdecznie »
Lilah
22/05/2022 15:09
Aleksandro, taki zapis - "szaliczek" nie wygląda… »
Lilah
22/05/2022 14:53
"Zaś" nie jest tu wypełniaczem, zastępuje słowo… »
annakoch
22/05/2022 14:35
Przyroda zawsze miała wpływ na życie człowieka. "Po… »
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 13:38
Dziękuję za cenne uwagi. Pozdrawiam »
wolnyduch
22/05/2022 13:36
Bardzo ciekawa, nietuzinkowa i obrazowa proza. Swoją drogą… »
wolnyduch
22/05/2022 13:15
Człowiek jest przywiązany do miejsca zamieszkania i… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas