Tajemnica Pszczółki Mai - Niczyja
Proza » Obyczajowe » Tajemnica Pszczółki Mai
A A A
Od autora: „…Maju, Maju, Maju… cóż zobaczymy dziś…”

 „Tajemnica Pszczółki Mai”

 

„…Maju, Maju, Maju… cóż zobaczymy dziś…”

 

***

Na całym świecie nikt nie wiedział, że Maja skrycie durzyła się w Filipie. Ona sama nie była do końca świadoma stanu swoich uczuć do przyjaciela z Wielkiej Łąki i Wysokich Traw. Szukała sposobności do spotkań z nim, fruwała tu i tam w poszukiwaniu czarnego kapelusza zwieńczającego wysoką postać smukłego konika polnego. Z powietrza widziała więcej i z łatwością mogła wypatrzyć coś zielonego, coś skaczącego, coś z czarnym czubkiem - swój obiekt westchnień i marzeń.

Konik polny był już dojrzałym owadem, który z niejednego pieca chleb jadł. Był wdowcem, którego serce umarło dla wszelkich uczuć i uciech życia. Ona była pszczółką panienką, która naiwnie wierzyła, że wystarczy mówić całą prawdę i tylko prawdę, a wtedy wszystko będzie dobrze. Tak też żyła, jaśniała radością, promieniała uśmiechem dla wszystkich wokół i swoją szczerością zjednywała sobie przyjaciół.

Zdarzały się jednak chwile, nawracające coraz częściej, że tęskniła. Za Filipem, za jego zielonym ciałem, eleganckim strojem, wytwornymi manierami, wzniosłym tonem oraz specyficznym, czarnym poczuciem humoru wypływającym z czarno-myślenia. Intrygował ją swoją odmiennością, małomównością, pochmurnością, był przeciwieństwem jej samej. Droczył się z nią, uroczo przekomarzał, co ją nieco złościło. On zaś lubił patrzeć jak na jej słodkiej buzi marszy się czoło, usta wywijają w podkówkę skore do okazania grymasu niezadowolenia, a czółki sterczą jak dwie nastroszone antenki. Za te słodkie udręki lubiła go jeszcze bardziej. Nie mogła rozeznać się w treści swoich uczuć do niego. Po stokroć recytowała wiersz „Niepewność”, znany już na pamięć. Zastanawiała się czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie.

Okazja by się o tym przekonać miała nadarzyć się wkrótce. Rozpoczęto przygotowania do zwieńczającego lato Wielkiego Festynu. Wszystkie owady pracowały w pocie czoła, aby jak co roku impreza wypadła pomyślnie. Szykowano salę taneczną – liście kukurydzy rozłożone na ziemi, pod baldachimem z liści babki lancetowatej umocowanych na trzcinowych prętach. Budowano liczne stoiska, na których owady będę mogły sycić się swoimi ulubionymi pokarmami i pić kwiatowy nektar. Dla każdego coś dobrego, do wyboru do koloru. Tego wieczora wszyscy mieli się dobrze bawić i nikt, w zamyśle, nie miał prawa być smutny.

Wielki Dzień nadszedł. Owady od rana szykowały odświętne stroje. To był pierwszy bal w życiu Mai. Ubrała się w śliczną makową sukienkę, a drobne stópki ozdobiła czerwonymi buciczkami. Filip, sam odziany w bławatkowy smoking, aż gwizdnął na widok młodszej przyjaciółki. W mig porwał ją do tańca i wirowali na parkiecie wśród innych latających i skaczących stworzeń. Mała pszczółka miała powodzenie i schodziła z parkietu tylko po to, aby zaspokoić pragnienie. Skiszony nektar kwiatowy wprowadził festynowiczów w dobry nastrój. Co po niektórzy już zalegli na ziemi, zmęczeni tańcem lub wysokoprocentowym sfermentowanym napojem, który owady piją na imprezach.

Po niebie wędrował księżyc i rozjaśniał noc swoją pełnią. Maja z daleka dostrzegła Filipa siedzącego na ławeczce, na liściu lilii wodnej umocowanym przy brzegu Wielkiego Stawu. Podbiegła i zdyszana usiadła obok przyjaciela.

- Witaj, Maju! – powitał ją ciepło. - Jak się bawisz?

- Jestem zmęczona. Chciałam odpocząć przy tobie.

Maja zerkała na konika polnego, a on przeczuwając, że coś się święci poruszał tysiące przeróżnych tematów, żeby tylko nie zapadło milczenie.

- Filipie – zaczęła niepewnie. – Chciałam cię o coś spytać.

- Pytaj!

- Wiesz o czym myślę?

- Nie wiem! - odparł konik polny. – Odpowiedziałem już na pytanie?

- Pytanie jeszcze nie padło… – wyjaśniła ze skrępowaniem owadzia panienka.

- …

- Chciałam spytać, gdzie powstaje twoja muzyka? W której części mózgu tworzą się melodie, które grasz na skrzypcach?

- Wydaje mi się, że w prawej – odparł spokojnie.

Maja zdjęła kapelusz z głowy Filipa i delikatnie zaczęła głaskać tę jej część. Filip westchnął i z jego ust wydobył się cichy jęk.

- Maju! Pobudziłaś moje zmysły…

- Filipie. Od dawna chcę... chcę, żebyś mnie pocałował.

- Nie! Lepiej żebyśmy tego nie robili. Oboje będziemy tego żałować.

- Proszę… Bardzo tego pragnę… Chodź do mnie…

- Nie kuś mnie – wzbraniał się owadzi samiec.

- Jeśli tego nie zrobisz, to będę bardzo, bardzo smutna…

Maja patrząc przed siebie bawiła się zzutymi ze stóp buciczkami, a jej ręce spoczywały bezradnie na balowej sukience. Filip spoglądał na śliczny profil pszczółki i jej dwa sterczące, ozdobione dziś makowym pyłkiem czułki.

- No to chodź… - wyszeptał w końcu do Mai.

Zbliżyli do siebie usta i ciała. Pierwszy francuski pocałunek oszołomił Maję. Oderwała się na chwilę od partnera i spojrzała na jego twarz o płomiennym spojrzeniu. Potem już swawolniej i żywiej poddała się jego rytmowi. W tym czasie liść niepostrzeżenie oderwał się z uwięzi na przystani i począł dryfować na środek Wielkiego Stawu. W szale namiętności żadne z nich tego nie dostrzegło. Zawstydzony księżyc skrył się za chmurami, rechoczące żaby zanurkowały pod wodę. Nastała cisza przerywana tylko wzburzonymi oddechami i innymi dźwiękami.

- Podobało się? - odważyła się spytać Maja. - Czy ja ci się w ogóle podobam?

- Tak! Podobasz mi się… - odrzekł Filip. – Wiesz, że serce wali mi teraz jak uderzenia młotem.

- Pokaż!

Konik polny rozchylił poły fraka. Maja przystawiła głowę do jego piersi, a on czule głaskał jej włosy. Tę romantyczną chwilę przerwał wkrótce jego szorstki ton.

- Zmieńmy temat!

- Dlaczego? – spytała zaskoczona pszczółka.

- Wiesz. Jestem facetem! My inaczej reagujemy, kobiety są bardziej uczuciowe. Powinnaś, droga Maju, poszukać sobie kogoś z twojego gatunku, z bliższej ci okolicy. Ja jestem tylko samotnym grajkiem, którym jesteś zauroczona.

- Nie szukam nikogo innego! Myślę tylko o tobie!

- Jaka przyszłość czeka ciebie ze mną? Zobacz! Jestem stary! Mam już swoje nawyki. Poszukaj sobie lepiej jakiegoś młodego Bzyka, z którym możecie zbudować wspólną przyszłość.

- Ale ja nie chcę … – mówiła ze łzami w oczach Maja.

Liść lilii wodnej zacumował przy innym brzegu stawu. Nad łąkami unosiła się biała jak mleko, gęsta mgła. Konik polny szarmancko pomógł pszczółce zejść na ląd, żeby nie zamoczyła swoich czerwonych trzewiczków. Gdy wspięła się na palce by jeszcze raz zaznać rozkoszy pocałunku, skrócił go do minimum. Potem szli w milczeniu do jej domu. Kiedy wzięła go za rękę, chłodno ją odtrącił. Tak kończył się pierwszy bal w życiu Mai. Na pożegnanie ukochany obdarzył ją tylko oficjalnym pocałunkiem w policzek i oddalił się w swoje, znane tylko jemu, strony.

 

***

Maja długo nie mogła zasnąć wspominając potajemną schadzkę. Odtwarzała w pamięci każdą chwilę, każde słowo, każdy pocałunek, dotyk i pieszczotę konika polnego. Nikt, poza nimi dwojgiem, nie wiedział co wtedy się wydarzyło. Nikt poza nią nie znał prawdy o tym, co działo się w jej sercu. Jak strasznie płakało za nim, który zmył wszelkie złudzenia i nadzieje.

„Zachował się jak typowy facet, skorzystał po prostu z okazji. Poszedł za głosem popędu, a nie uczucia do niej. Samiec to łowca, który musi zdobywać. Nie interesuje go zwierzyna, która podkłada się sama. Każdy samiec ma to we krwi”. – rozmyślała nazajutrz zasmucona pszczółka. - Jak mężczyzna chce, to zrobi wszystko żeby być z kobietą. A on odszedł i odrzucił jej miłość”.

Nie fruwała już nad łąkami w poszukiwaniu czarnego kapelusza, który (była pewna) szybko nie pojawi się na Wielkiej Łące, ani w Wysokiej Trawie. Z każdym dniem utwierdzała się w przekonaniu, że poniżyła się narzucając mu się i wyznając swe pragnienia. Że wcale nie chciał jej całować i wcale mu się nie podobała. Ani trochę. Że w ogóle mu na niej nie zależało. Że nie interesowała go jako samica. Potraktował ją chłodno, z dystansem i odszedł, bo stracił dla niej szacunek.

Czas jednak leczy rany… Maja wydoroślała, wyszczuplała, wypiękniała, a w jej oczach zawsze już czaił się smutek. Stała się zimna i niedostępna jak góra lodowa. Tym zawróciła w głowie niejednemu Bzykowi. Wielu próbowało zdobyć jej względy, aż w końcu udało się to niezmordowanemu uwodzicielowi - Bzykowi Dwudziestemu. I tak zostali narzeczonymi, którym śpieszno było do ślubu.

Kilka dni przed planowaną ceremonią na łono Wielkiej Łąki powrócił Filip. Przekonany, że źle postąpił, skruszony planował błagać ją na kolanach, by zgodziła się zostać panią jego serca. Było jednak za późno. Spóźnił się o tych kilka chłodnych gestów i raniących słów, których nic już nie mogło cofnąć.

Patrząc na prześliczną Maję kroczącą dumnie u boku Bzyka do polnego ołtarza uronił samotną łzę, którą otarł z policzka wierzchem dłoni. W sercu gorzko zapłakał…

 

***

 

„…Maju, Maju, Maju… cóż zobaczymy dziś…”

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Niczyja · dnia 10.02.2016 12:30 · Czytań: 771 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 21
Komentarze
purpur dnia 10.02.2016 12:46
No... Prawdę powiedziawszy to jest niemalże perwersja.
Pszczółka Maja nie może się zakochiwać!
Pszczółka Maja nie może pożądać!

Pszczółka Maja to przecież słodki mały fruwak, zawsze uśmiechnięty i... dziecinny...

No nie powiem, zmasakrowałaś mi wizję pewnego owada :)

A tak na poważnie, to miła bajeczka się trafiła. Milutko zapisana.
Rach-ciach-ciach i było po tekście!

Oczywiście, zachęciłbym Ciebie do przyciśnięcia pomysłu. Na ale to takie moje, standartowe marudzenie :)

No ale samo opowiedanie bardzo poprawnie poprowadzone, dzieje się, mimo iż w takim delikatnym ( idealnie pasującym ) tempie. Do tego piją sfermentowany sok (!) i się bzykają... (!) No nie mozna narzekać :p

To mi się wynotowało:
Cytat:
Maja patrząc przed siebie bawiła się zzutymi ze stóp buciczkami,
- chyba literówka się zakradła, no alebo to jest nowe słowo dla mnie.
Cytat:
Jak serce bije mi teraz szybko.
- poprawiłbym to zdanie.
Cytat:
„Zachował się jak typowy facet, skorzystał po prostu z okazji. Poszedł za głosem popędu, a nie uczucia do niej. Samiec to łowca, który musi zdobywać. Nie interesuje go zwierzyna, która podkłada się sama. Każdy samiec ma to we krwi”.
- a tu się kompletnie nie zgadzam! jakie jak typowy facet ( zakładając, że typowa kobieta widzi go tylko w taki sposób... ). Przecież od razu dowiedziała się że nie! To przecież ona nalegała! Od razu dostała jasną odpowiedź i jesli ktoś miałby poczuć się wykorzystany to raczej Pan Pasi, no konik.

No chyba tyle.

Pozdrawiam!
Niczyja dnia 10.02.2016 21:42
Purpurze,
Dziękuję za komentarz i cieszę się, że tekst w jakimś stopniu zadowolił Ciebie:)

Nie wiem co to znaczy przycisnąć pomysł. Rozwiń proszę Twoją myśl.
Uściślę również, że nigdzie nie jest napisane wprost, że oni się "bzykali". Piją nektar, nie sok!
Buciczki miały być i tak pozostaną:)

Choć Twoje uwagi są miłe, jak zazwyczaj, to wzbudziły we mnie złość.
Bajeczka nie miała być wcale miła, miała pokazać smutek Mai. Jak ona cierpi, i że ma złamane serce. Postaw się w jej sytuacji, przynajmniej spróbuj. Ona prosiła, jak kobieta, on jej odmawiał, nie tłumacząc dlaczego. Co ona mogła sobie pomyśleć? No co? Zapewne poczuła się brzydka, nieatrakcyjna i odrażająca jak trędowata... i tak to sobie tłumaczy, że dlatego jej nie chciał.

Pozdrawiam, Niczyja
purpur dnia 11.02.2016 11:15
Oj... no wcale nie chciałem wzbudzać złości...

Zacznijmy więc:

Buciczki super! - ale nie rozumiem tego: zzutymi

No z tym moim "bzykaniem" to taki żart był... zresztą, przecież fruwa, przecież jest pszczółką - więc bzykać musi! :)

Postaram się więc wytłumaczyć siebie:

Na początek, wiesz, to jest jednak bajka, do tego trzeba dodać, że ja tą pszczółkę znam, pamiętam jak czekałem z wielkimi oczami na piosenkę Wodeckiego... To zawsze będzie dla mnie, mała, wesoła pszczółka i nawet jak byś zrobił z niej masowego mordercę, to będę patrzył na to z przymrużeniem oka. Dałaś narrację bajkową, wszystko jest kolorowe, no niestety dałaś miły nastrój - przemiły, do tego bal... Fakt. Ja wiem, że ona "cierpi", ale otoczenie, postać, atmosfera która tworzą Twoje słowa - to również jest OPOWIEŚĆ.

Zrobiłaś bajkę - a oczekujesz, że odbiorę to jako dramat. Ja tego nie kupuję. Jesli zależy Tobie na tym aby czytelnik zwrócił głownie uwagę na smutek, na łzy, na ciężki temat opowieści, to na litość, ta opowieść nie może być o "smerfach". Albo przynajmniej niech tu COŚ wisi w powietrzu, poza kolorowymi girlandami i buciczkami :)

Nie dałaś smutku w opowieści, poza paroma myślami pszczółki - zrobiłaś wręcz odwrotnie, nie potrafię ( no ale to ja, innym może pójść lepiej! ) tutaj uronić łzy.

Ja wiem, że jej odmówił, chodziło mi o to, że napisałaś że ją wykorzystał, a tymczasem od razu dostała odpowiedź, że nic z tego nie będzie! To ona nalegała - więc jak mógł ją wykorzystać? Tu moim zdaniem jest błąd logiczny - nie mam nic do tego że czuje się odrzucona, ale że może czuć się oszukana - po prostu w to nie wierzę... No ale jestem facetem :p Kobiety mogą mieć inaczej :p

Przycisnąć pomysł:
wiesz, ja czytałem opowiadanie o szewcu, czytałem również o dżdżownicy - w obu opowiadaniach był INTERESUJĄCY, nie BANALNY pomysł na opowiadanie ( oba miały wady - ALE miały FAJNY pomysł - tamte polubiłem ). Ba, nawet ten "dupowaty" był CIEKAWY! Ja szukam w opowiadaniu fajnej treści, zaskoczenia, czegoś czego nie czytałem, albo coś co przedstawione zostanie w taki sposób, że się uśmiechnę, zezłoszczę, z warkotem zamknę komputer, albo wydrukuję sobie i powieszę na ścianie.

A to czy jest to napisane świetnie, czy po prostu dobrze - dla mnie ma to drugorzędne znaczenie.

To sobie cenię. A piszesz bardzo ładnie i po prostu czekam, kiedy uda Ci się wpaść na tego kalibru pomysł i go nam przedstawisz.

Nie zrozum mnie źle, powyższe bardzo miło się przeczytało, bardzo cieplutko, kolorowo i bardzo zgrabnie piszesz, po prostu mam wrażenie, ba, mam wręcz pewność że potrafisz napisać opowiadanie, które samą historią będzie potrafiło mnie wciągnąć! Bo pomimo, iż to jest bardzo ładne, to... czytałem już sto takich opowiadań, i poza skorzystaniem z miłego fruwacza, nic nowego tu się nie wydarzyło.

Może powinna go porwać, może powinna zacząć grać na skrzypcach, może powinna postarać się wzbudzić w nim zazdrość, no cokolwiek, ale przyszła, pocałowali się, on poszedł, no i właściwie ... koniec. Dla MNIE to za mało...

Teraz najważniejsze:
Powyższe to są tylko MOJE opinie. Twoim zadaniem jest wyciągnąć z nich wniosek, albo... nie!
Ja nie mam monopolu na prawdę, ani na idealne podpowiedzi. Napisałem to co odczułem po przeczytaniu - nic więcej. A czy ma to jakąkolwiek dla Ciebie wartość - decydujesz Ty!

To opowiadanie jest Twoje, Ty je napisałaś i tak naprawdę tylko Ty możesz stwierdzić czy jest dobre czy nie...
Zresztą, może być masa ludzi, która stwierdzi:
Boże, czego ten Purpur się nałykał, przecież to jest piękne, boskie i cudowne. I będą mieć rację! Jednemu się spodoba, drugiemu nie... Nie da się zadowolić wszystkich...

Mogłem napisać w komentarzu: śliczne, bajkowe, jest pszczółka M., jest miły pan P. Nastrojowa historia o miłości. Świetnie piszesz, korzystasz z bardzo ładnych słów, bardzo miłych zwrotów.
Czytało się bardzo sprawnie.
Powiedz mi, wolałabyś dostać taki komentarz?
Bernierdh dnia 11.02.2016 22:04
Zabawny tekst, ale jego komizm wynika wyłącznie z tego, że sięgnęłaś po Maję. W innym wypadku, byłaby to historia, której bym nie kupił, bo uważam, że jesteś bardzo niesprawiedliwa w stosunku do Filipa. Rozumiem odczucia Mai, ale jeszcze lepiej rozumiem jego, a ty karasz go w zakończeniu niczym czarny charakter :(
Napisane fajnie, ale dziwnie czyta się o pożądaniu Pszczółki Mai :D
Pozdrawiam serdecznie.
Niczyja dnia 12.02.2016 03:03
Berni (wybacz, że skróciłam Twój nick),
Piszesz, że zabawny tekst. Może... Teraz z perspektywy czasu inaczej patrzę na to co napisałam. A lampka czerwonego wina jeszcze bardziej zmienia punkt widzenia;) Z Twoich ust padły mocne słowa, że "jestem bardzo niesprawiedliwa wobec Filipa". Czyżby? No tak, facet, bo zakładam, że nim jesteś, zawsze będzie bronił faceta - choćby konika polnego:).
Każdy odczuwa pożądanie, to normalność na tym nienormalnym świecie.
Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zajrzę do Ciebie kiedyś.
Pozdrawiam, Niczyja

Purpurze Drogi,
Ależ się rozpisałeś:)
Lubię takie długie, budujące komentarze. Odpowiadź na Twoje końcowe pytanie brzmi: NIE. Taki krótki, przesłodki komentarz niczego by mnie nie nauczył. Zamknąłby mi tylko usta i pozostawił w zachwycie nad samą sobą. A tak nie jest i nigdy pewnie nie będzie. Teraz już wiem, że wolę pouczającą krytykę, niż kadzenie i pustosłowie.
Tę opowieść, jak się zapewne domyślasz, napisałam bo miałam taką silną potrzebę. Temat może Ci nie podpasował, cóż, takie jest życie. Jedni wolą blondynki, inni szatynki. Jedni literaturę akcji, inni refleksyjne teksty...
Zzuć - znaczy zdejmować i dotyczy tylko obuwia (nie ubrania;).
"Z warkotem zamkniesz komputer" - musisz mieć bardzo stary model, skoro przy zamykaniu wydaje dźwięki warczenia, nie wiem czemu, ale kojarzy mi się z psem:)
Hmm, każdy na coś czeka... Ty na mój CIEKAWY tekst, ja na coś innego... Maja też czekała, i gdyby sama nie wzięła sprawy w swoje ręce, to zakładam, że nigdy by się nie doczekała pocałunku, prawda?
Wyciągnę wnioski, a jakże, tylko chwilowo brakuje mi impulsu, choć pomysł już prawie gotowy.
PS. Przepraszam za moją nocną głupawkę, do jutra mi przejdzie. Obiecuję!:) I znów będę śmiertlenie poważną... Niczyją
purpur dnia 12.02.2016 10:37
"głupawkę" - ależ brzmisz niezwykle rozsądnie :)

To ja sobie zapisuje "zzuć" - nie znałem tego słowa.

Tak, mocno się zastawiam nad sposobem moich wypowiedzi...
Sam parokrotnie bylem besztany za moje teksty i... było to najlepsze co mi się przytrafiło. Fakt, że nie ma co porównywać powyższego do tamtych, moich tekstów, to jest o klasę wyżej.
No i mogę czasami kogoś urazić swoim podejściem... ale naprawdę zależało mi tylko na podpowiedzi. Każdy i tak musi znaleść swoją własną drogę...

Po prostu, moim zdaniem, za dobrze piszesz, za ładnie prowadzisz swoje opowieści, aby pisać o pszczółce mai... Bardzo lubię czytać Twoje opowiadania,
i dlatego... no właśnie.

Fajnie, że się nie obrażasz... a to że jestem gaduła, to chyba już wiesz :)

Chwilowo pójdę sobie, muszę się zastanowić, w jaki sposób "starać się pomóc", nie zawsze sposobem na to, jest mówienie tego w powyższy sposób...

Pozdrawiam
Quentin dnia 12.02.2016 23:34
Zycie pszczół

Chyba mam mieszane uczucia ;) Z jednej strony myślę sobie, że piszesz bardzo mądrze i dojrzale o sprawach bardzo złożonych i niejednoznacznych. Zastanawiam się tylko, dlaczego akurat Maja...? Czy to kwestia sentymentu? A może chodzi o coś innego?

Według mnie równie dobrze zamiast Mai można by pisać o innej bajkowej postaci albo o prawdziwym człowieku, wiesz, takim z krwi i kości. Mamy tymczasem naszą starą znajomą z bajki. Czyżbyś dojrzała coś w Mai?

Chciałbym znać odpowiedź na to pytanie, jeśli w ogóle odpowiedź istnieje ;)

Pozdrawiam
Quentin
Niczyja dnia 13.02.2016 08:40
Witaj Quentin'ie,
Ja też, cały czas, mam mieszane uczucia czytając moją "Maję". Wywołuje we mnie silne emocje.
Dlaczego Maja? Bo tak mi podpowiedziała moja wyobraźnia, taki pomysł zaistniał w mojej głowie, sam przyszedł...
Pisanie o człowieku, wolałam tego uniknąć. To byłoby zbyt banalne, oczywiste, a tak jest (uważam) bardziej tajemniczo, ciekawiej.
Dziękuję za komentarz:)

Odpowiedź jakaś zawsze istnieje, nawet jeśli my jej nie znamy sami...
Pozdrawiam, Niczyja
Usunięty dnia 13.02.2016 20:45
Prosto w dzieciństwo... Ale podobało mi się :D
Niczyja dnia 13.02.2016 23:21
Cieszę się:)
mike17 dnia 16.02.2016 11:31
To nie takie proste napisać dobry kawałek o zwierzakach, czy jak tu u Ciebie, o owadach :)
Dlatego niezmiennie podziwiam wszelkie próby tego typu twórczości.
Uczłowieczenie świata przedstawionego uważam za bardzo udane i wiarygodnie brzmiące, a te płciowe przedbiegi całkiem, całkiem, choć do konsumpcji nie doszło.

Paskudny ten Filip, ale pokazałaś tu pewien typ facetów, którzy cały swój czas poświęcają pielęgnowaniu własnej zajebistości, nie dostrzegając uczuć i pragnień kobiet, które do nich wzdychają - jeśli już co, to pozwalają się im kochać.
Znam w realu takich kolesi, nie wiadomo, czy płakać czy śmiać się na ich widok :upset:

Bardzo uniwersalna ta opowiastka: często popełniamy błędy, potem chcemy wszystko odkręcić, ale jest już pozamiatane.
Niepokoi mnie pewna sprawa: Maja zachowując się jak niegdyś Filip zaczęła ściągać do siebie samców - czyżby w chłodzie i niedostępności tkwiła zagadka powodzenia u płci przeciwnej?
Na niektórych to pewnie działa, na innych na pewno nie.

To sum up,

Bardzo gładko się czytało, bez zgrzytów, dłużyzn i ziewania, co mnie bardzo cieszy, bo fanem bajek już nie jestem od lat - tym razem czytałem z przyjemnością :)
Piszesz dobrą polszczyzną i widać, że nie robisz tego od wczoraj.
Sam koncept miniatury w dechę.
Wyraziście zarysowane charaktery nadają temu dziełku posmaku prawdy.

:yes:
Niczyja dnia 16.02.2016 14:14
Dziękuję za długi i pełen cennej treści komentarz:)

Lubię pisać o zwierzętach, personifikować je. Mam kilka takich opowiadań w swojej szufladzie. Piszę wcale nie od tak dawna, jeszcze rok nie minął, gdy zaczęłam. Ot pojawiła się silna potrzeba... Po prostu lubię pisać, a że przy okazji mam wyobraźnię i różne pomysły roją się w mojej głowie, to jakoś wychodzi.

W zadanym przez Ciebie pytaniu coś jest, ziarenko prawdy. Na to niektórzy osobnicy lecą, a niektórzy nie, jak to w życiu.

Ciesze się, że swoim tekstem dostarczyłam Ci odrobinę przyjemności : ) W życiu trzeba szukać drobnych, miłych uprzyjemniaczy, wtedy jakoś łatwiej je znieść. Pisanie to jedna z tych rzeczy, czytanie również.

Zapraszam do mojego "Dupowatego", jeśli jeszcze nie czytałeś.

A ja wydrukowałam już polecone przez Ciebie 3 miniatury. Spojrzę na nie, mam nadzieję, że również z przyjemnością:)
Dobra Cobra dnia 19.02.2016 14:41 Ocena: Świetne!
Ludzie, to jest PRZECUDNE!!!


Droga Niczyja,

Jak ja mogłem nie natrafić na ten przepiękny kawałek o Mai? Wytłumaczeniem może być tylko smagający kapitalizm...

W cudowny sposób opisujesz Maje, ktorą wszyscy znamy, a jednak - o czym dopiero sie dowiadujemy - nie majacą udanego życia uczuciowego. A ja zawsze myślałem, że z zasiedzenia jej dozgonnym towarzyszem będzie niejaki Gucio. A tu masz!

Związek z dojrzałym mężczyzną to nie jest prosta sprawa. Uważam, że Filip zachował się fair, bo po cóż młodej dziewczynie opieka nad starcem?

Piekny morał o mężczyznach - łowcach. Tak to już jest... Chociaż zapewne niejeden nieśmiały chlopiec bezskutecznie wzdycha do panny, która zauroczyła jego serce, podczas gdy ona...


zauroczonym Twoją opowieścią (i to nie pierwszą!). Niniejszym dodaję tekst i Ciebie do Ulubionych.


Mlaskam z radości po przeczytaniu całości.

Piekne ukłony,

DoCo
Niczyja dnia 19.02.2016 15:18
DoCo,

Niezmiernie cieszę się, że moja Maja przypadła Ci do gustu:)

Dziękuję za komentarz i (darmową) reklamę! Każdy facet jest inny i inne ma zdanie na temat tego tekstu. Dziwne, że żadna kobieta jeszcze nie odważyła się go skomentować. Czyżby trafiał tylko w męskie gusta i guściki?

Zauroczony DoCo,
Cieszę się z Twoich powyższych ogłoszeń i czynów:)

Smacznego mlaskania (vel rymowania),

Niczyja
Dobra Cobra dnia 19.02.2016 23:33 Ocena: Świetne!
Wiesz, kobiety obrzucaja się nawzajem zazdrosnym okiem, zawsze gotowe utopić konkurentkę w łyżce wody. Nazywam to odwieczną walką kobiet. I może stąd taki niedobór pań pod Twoim tekstem.

Facetom chodzi o coś zgoła innego.

DoCo
Jaga dnia 20.02.2016 22:08
Witaj Niczyja,

bardzo dobra opowiastka o odrzuconej (bo narzucającej się?) miłości. Przeczytałam z przyjemnością. Filip okazał się bardzo dojrzałym mężczyzną. Nie wykorzystał głupiutkiej, zauroczonej pszczółki, za co go bardzo cenię. Tylko czy Maja, mimo ślubu z innym już się wyleczyła z Filipa? ;-)

Pozdrawiam serdecznie,
Jaga
Niczyja dnia 21.02.2016 00:32
Dziękuję, Jaga, za komentarz, tak odmienny od tych męskich. Kobiety patrzą inaczej.
Cieszę się, że Ci sie podobało:)
A Maja... cóż... trzeba by jej spytać;)

Pozdrawiam, również, serdecznie,
Niczyja
Josef Hosek dnia 07.05.2016 23:15
Dziękuję za zaproszenie. Niestety nie przypadła mi Twoja opowiastka. Może, gdyby to odpowiednio rozbudować, opatrzyć grafiką, całą tą zielenią i czernią kapelusza Filipa, powstałby ciekawy komiks. To moje zdanie. Ale jest przy mnie ktoś jeszcze i ma całkiem inne zdanie. Mówi, że fajnie piszesz, z poczuciem humoru. Tak to mniej więcej wygląda.

Pięknie pozdrawiam.
Niczyja dnia 07.05.2016 23:42
Trudno, nie będę płakać z tego powodu, że nie przypadła Ci moja opowiastka. Ale doceniam, że skorzystałeś z zaproszenia i przeczytałeś.
Cieszę się za to, że jej, Twojej pani się spodobało.
Nie wszystko musi się każdemu podobać, każdy jest inny i czego innego oczekuje od życia, od literatury i w ogóle.

Pozdrawiam również pięknie.
esere dnia 08.05.2016 08:51 Ocena: Bardzo dobre
Niczyja,

naprawdę drobne uchybienia językowe:

Cytat:
od­parł konik polny


Zabrakło kropeczki.

Cytat:
od­wa­ży­ła się spy­tać Maja


Jak wyżej.

Cytat:
od­rzekł Filip


Jak wyżej.

Cytat:
roz­my­śla­ła na­za­jutrz za­smu­co­na psz­czół­ka


Jak wyżej.


Poza tym nie mogę się przyczepić do warstwy językowej, jak na kogoś, kto pisze od niespełna roku, masz bardzo dobrze rozwinięty warsztat pisarski. Gratuluję! Pamiętam własne początki pisaniny i muszę Ci przyznać, że nie wyglądały tak dojrzale jak Twoje. ;)
Ale w końcu każdy jest inny...

Co do samej opowiastki. Słodka to coś, co przychodzi mi pierwsze na myśl. Miało być dramatycznie, łzawo, ckliwo, a było słodko. Tak to ja odbieram. Może to zasługa tego, że wybrałaś na bohaterkę postać z dziecięcej kreskówki. I zrobiło się tęczowo.

Jestem kobietą, ale wyrażę pogląd podobny do panów: Filip zachował się fair, nie wykorzystał naiwnej panienki, nie zabawił się nią, skąd więc takie narracyjne sidło na niego? Ja uważam, że zachował się, jak na dojrzałego owada przystało.
Maja natomiast, jak to Maja, młoda, głupiutka trzpiotka, nie potrafiła się opamiętać i stworzyła sobie własną koncepcję tego, dlaczego konik polny nie chciał z nią być. Nie dziwię się jej. Ale dziwię się za to temu, dlaczego nagle nieprzystępność miałaby być atrakcyjna?

Pozdrawiam!:)
Niczyja dnia 08.05.2016 13:30
Witaj esere,

I znów moja pszczółka nadleciała, pobzyczała, pofruwała i odleciała...
Wiesz, lubię razem z czytelnikiem wracać do moich starych opowiadań. To takie niesamowite doświadczenie, jak powrót do emocji, które nami targały jakiś czas temu.
Podobnie jest z oglądaniem starych, bardzo starych zdjęć. Lubię tak czasem...

Ale odeszłam zupełnie od treści Twojego komentarza.
Bardzo się cieszę, że spodobało Ci się. Dziękuję za motywujący komentarz i ocenę, serio:)
W wolnej chwili wstawię te brakujące kropeczki.

Może piszę dojrzale, bo dojrzała jestem... wiekiem i sercem?;) A może nie? Słyszałam wielokrotnie, że wiek nie ma dużo wspólnego z dojrzałością.

Pozdrawiam również:)
Niczyja
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
valeria
28/11/2022 19:44
Ciekawy wiersz, życie to proces, jak się teraz patrzy na… »
al-szamanka
28/11/2022 18:30
Poszperalam troche tu i tam, w roznych tekstach roznych… »
Kazjuno
28/11/2022 14:47
Dzięki Marku za komentarz i bardzo pozytywną ocenę. Masz… »
Marek Adam Grabowski
28/11/2022 14:25
Bardzo dziękuję. Ciekawy komentarz. Pozdrawiam »
Kazjuno
28/11/2022 14:02
Zacząłem od "Mądrości sowy". Wybacz, że nie… »
Marek Adam Grabowski
28/11/2022 11:57
Co do opowiadanie - jest ciekawe. Niby o walczę, ale… »
skroplami
28/11/2022 11:31
Piękne, prawdziwe, poruszające. »
Darcon
28/11/2022 11:02
Dziękuję. »
AnDob
28/11/2022 09:21
Teraz tekst stracił melodię czy zyskał nową.? A co jeśli… »
Yaro
28/11/2022 06:41
Witam Duszku ! Ciekawe teksty o reinkarnacji i podróży… »
Dobra Cobra
27/11/2022 20:35
Wspaniala odpowiedź! Rzeczowa, ale bez nacisku, szanującą… »
Kazjuno
27/11/2022 19:50
Dzięki, Dobra Cobro, za przemiłe słowa. Decyzja o wybuchu… »
Dobra Cobra
27/11/2022 16:47
Kaz, Bo to opowieść ku pokrzepieniu serc, co jest prawdą i… »
Dobra Cobra
27/11/2022 16:36
Aj, qrde, już człowiek się nigdy nie oderwie od tego… »
wolnyduch
27/11/2022 14:26
Wiem, że ten portal istnieje nadal, ale też już się na nim… »
ShoutBox
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
  • Dark
  • 26/11/2022 11:27
  • Witam. Dostałem ofertę z wydawnictwa Novae res na mój zbiór opowiadań. Koszty pół na pół. Ktoś się orientuje czy warto w to inwestować?
  • Darcon
  • 24/11/2022 17:35
  • Uwaga, uwaga! Zostało ostatnie wolne miejsce w konkursie "Malowanie słowem"!
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:53
  • Ja oczywiście żartuję, bo w gruncie rzeczy nie ma to chyba żywotnego znaczenia, ale skoro może działać dobrze, to dam mu trochę czasu ;)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:49
  • Silnik portalu potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby wszystko przemielić, żeby dane były jeszcze bliższe prawdy. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:45
  • Nie żebym narzekała, ale byłam online przed chwilą, a pokazuje, że po raz ostatni byłam o 9:34. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:39
  • Grunt to porządek :)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:11
  • Zabłąkane daty ostatnich wizyt w końcu wróciły do odpowiedniej czasoprzetrzeni, tak samo licznik nieprzeczytanych postów powinien wskazywać już prawdziwe dane ;)
  • Darcon
  • 22/11/2022 18:39
  • Uwaga! W konkursie wolne już tylko trzy miejsca. Dłużej nie zwlekajcie. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas