Kapcie - Niczyja
Proza » Obyczajowe » Kapcie
A A A
Od autora: Zakazy są po to by je łamać, ale w sposób przemyślany;)
Klasyfikacja wiekowa: +18

„Kapcie”

 

Odkąd w ekskluzywnym domu handlowym - Harrods zmieniono aranżację między-sklepowych wnętrz, zaczęły się tam dziać cuda niewidy. Dziwy prawdziwe!

Figury faunów, ukrytych za sitowiem zdobiły każdy lewy zaułek, na każdym z pięter. Prawe zaułki przeznaczono dla cudnych nimf, biorących kąpiel w maleńkich fontannach wykreowanych specjalnie dla nich. Dzieliła ich bezpieczna przestrzeń szerokich korytarzy i ruchomych schodów sunących powoli w górę i w dół. W powietrzu unosiła się dziwna woń. Niedostrzegalna, leczy silnie wyczuwalna przez licznie przybywających kupców - bogaczy oraz  biednych turystów, chcących napawać oczy tym, co dla nich niedostępne.

Strojne w świecidełka damy przemierzały wolne strefy korytarzy. Ich portfele sunęły za nimi zwabione panoszącym się zapachem chuci. Mężczyźni nie mogli zrozumieć, czemu ta jeszcze niedawno zdradzana z młodszymi, otyła żona nagle wydaje się być ósmym cudem świata. Zgadzali się na każdą fanaberię, każdy kosztowny wydatek, aby tylko jak najszybciej wrócić do domu i bynajmniej nie oglądać razem telewizji…

To działo się w dzień, a w nocy niosły się dźwięki pisków przerażonych nimf i warczenia jurnych faunów. Figury niby tkwiły na swoich miejscach, ale były jak żywe.

George – młody, ciemnoskóry ochroniarz zawsze pracujący na nocnej zmianie, od razu zauważył zmiany. Same dźwięki, okrzyki i jęki nie dziwiły go tak bardzo jak czyny. Szczególnie w dziale kapci. Był to obszerny sklep zaopatrzony w najróżniejsze fasony, rodzaje i style domowego obuwia. Damskie i męskie w jednym pomieszczeniu.

Noc w noc ich harce nasilały się. Najpierw kapcie tylko łagodnie poruszały się po lśniącym parkiecie, nieśmiało sunąc w przód i w tył. Męskie odważniej, damskie z rezerwą. Głaskały się, stykały czubkami, niby w tkliwym pocałunku, potem grzecznie same odstawiały się na półeczki i szły spać. Jakby ktoś nimi sterował, a przecież tak nie było. Żyły swoim kapcim życiem, które tylko nielicznym dane było poznać. Do tych wyjątków należał George. Kolejnymi nocy wytrzeszcz oczu zaskoczonego ochroniarza powiększał się. Kapcie wchodziły na siebie, w siebie, parami, rzędami i warstwami. Przed jego oczami uprawiały seks grupowy. Zespolone ze sobą kilkanaście par męskich i damskich obiektów posuwało się od jednej ściany, do drugiej. Odepchnięte gwałtowną siłą przewracały się, wychodziły z siebie, by natychmiast poszukiwać nowych partnerów. Pompony, bambosze, pióropusze, frędzle, te z koturnikami, na płaskim, skórzane, materiałowe, gumowe, przeróżne. Wszystkie tańczyły rozerotyzowany taniec godowy.

George, jak każdy młody, wolny mężczyzna lubił bara-bara. Obiektem jego dziennych westchnień i nocnych samo-czynów była ponętna Jasmine. Śniada, śliczna, niedostępna jak róża otoczona miliardem kolców – dziewczyna szefa. Wszyscy wokół wiedzieli, że Johny pilnował jej jak oka w głowie. Był diabelsko zazdrosny i groził śmiercią każdemu, kto ją tylko dotknie, nawet paluszkiem serdecznym. Nie były to słowa rzucane na wiatr! Jasmine również bała się tych gróźb, wszak nie raz już skrywała zadrapania i strupy maltretującego jej delikatne uda kochanka. Podczas seksu z nią był brutalny jak rozwścieczony bawół, który musiał sobie ulżyć. Musiał, po prostu musiał, raniąc ją jednocześnie. Rżnął jak przypadkową, spotkaną na ulicy kurwę, a przecież kochał ją obłędnie. Nie potrafiła od niego odejść, nie mogła. Drżała na samą myśl, co jej wtedy zrobi.

 

*****

Seksowna mulatka, z dupeczką  jak u Jennifer Lopez w jej latach świetności, od razu upatrzyła sobie nowego ochroniarza, gdy tylko pojawił się w biurze Johny’ego. Oczy George’a i Jasmine spotkały się, i od pierwszej chwili zapragnęli siebie jak powietrza. Ów  elektrowstrząs, który czuć było w powietrzu jak nadciągającą burzę, nadzwyczaj szybko dostrzegł niegrzeszący bystrością zazdrosny kochanek.

- Te, Murzyn! – zaczął wyjątkowo, jak na niego, grzecznie. – Łapy precz od mojego kotka!

Po chwili powtórzył dobitniej.

- Zabiję, jeśli tylko odważysz się ją tknąć! Jest moja. – przyciągnął ją zaborczo do siebie. - Tylko moja!

Młodzi spojrzeli na siebie ze smutkiem, zwiesili głowy jak bezpańskie psy. Jasmine, jako prawa ręka szefa pokazała nowemu rewir jego stróżowania i obecność kamer. Zerkali na siebie wiedząc, że niemożliwe nigdy nie stanie się możliwe.

Napięcie jeszcze wzrosło, gdy pojawiły się nowe dekoracje – fauny i nimfy. George po prostu nie wyrabiał. Patrzył na cholerne kapcie i nosił się z myślą, żeby odejść. Albo, żeby iść z nią na całość, a potem umrzeć z ręki Johny’ego. „Raz się przecież żyje, a dla takiej kobiety warto dać się zabić…” – myślał - „…dla jednego dotyku tych dwóch symetrycznych wisienek, ukrytych pod skąpą bluzeczką”.

Którejś nocy, Jasmine pojawiła się nagle obok wygłodniałego George'a. Zakradła się cicho, z gracją, jak kotka. Otarła o niego ciałem, jak ogonem. Głośno westchnął i już chciał się zabierać do skosztowania owocu. Ona jednak była sprytna.

- Ciii… - wyszeptała. – Tylko mnie nie dotykaj! Zabije nas oboje!

- Ale ja muszę… muszę!

- Ciii… - przerwała mu. – Mam tu nożyczki. Wiesz co masz zrobić?

- Nie – odparł zdzwiony i mało-domyślny jak każdy facet. – Nie wiem.

Wyciągnęła majteczki ponad spódniczkę wskazując cieniutkie, trzymające je dwa paseczki.

- Po prostu przetnij, tu i tam. Same spadną – zamrugała oczami, kocio się uśmiechając.

George przystąpił do działania. Przeciął jeden paseczek, potem drugi i białe koronkowe majteczki zsunęły się na podłogę. Bez udziału rąk.

- A teraz chodźmy! – rozkazała.

- Dokąd? – spytał jak ślimak, któremu jedyny rożek już wyszedł, ale cała reszta ciała nie potrafiła ruszyć z miejsca.

- Do toalety, głuptasie. Tam nie ma kamer.

I poszli. Dokładnie stosując się do przykazań Johny’ego: bez męskiego dotyku! Kochali się na umywalce, na której siedziała Jasmine. On opierał się rękoma o ścianę, ona przyciągała jego ciało, wzmacniając utęsknione pchnięcia. Nawet jej nie tknął! Byli czyści, jak dwie krystaliczne krople wody.

Johny ufał swojej kobiecie. Gdy mówiła, że nikt jej nie tknął, wiedział, że istotnie tak było. Oczywiście jej nocne dyżury w sklepie budziły w nim zazdrość, która bulgotała jak smoła w czarcim kotle, ale jej usta nie potrafiły kłamać. Wierzył jej na słowo. Co prawda, oczy w trakcie tych wyznań błądziły gdzieś po podłodzie, ale Johny do orłów nie należał.

Ten pierwszy raz rozpalił ich namiętność jeszcze bardziej. Którejś nocy zbiegli do podziemnych magazynów. Tam go dosiadła, przykładnie, jak należy. Przodem, tyłem i z boku. Dokazywali razem jak kapcie trzy piętra wyżej, z tą różnicą, że kapcie milczały. Oni nie!

Kilka razy udało im się sprofanować kawalerskie łoże George’a. Nietykalny prezent od babci. Wielki materac wrzucony w metalową ramę, z takimiż samymi oparciami. Znaleźli sposób jak poradzić sobie i tam. Jasmine przywiązywała ręce kochanka paskiem do metalowych poręczy. I robiła z nim co chciała. I co on chciał, żeby mu robiła. Jej samoobsługa i obsługa jego były nadzwyczaj owocne w obustronne orgazmy.

Namiętność kwitła w Harrodsie i poza nim. Tylko Johny coraz bardziej zieleniał i szalał z zazdrości, a nie mając dowodu wariował z bezsilności. Mógł ich oboje zabić, zatłuc swoimi wielkimi pięściami, ale Jasmine cały czas przyrzekała, że nikt jej nie tknął. Że jest czysta jak łza. Musiał jej wierzyć, nie miał wyjścia. Zaufanie to podstawa związku.

 

*****

Zazdrość nie jest dobrym doradcą. Nie jest też właściwym motorem działania. Johny zginął w wypadku, wracając pijany z „Baru dla Czarnych” nad Tamizą. Przejechał rozpędzony na czerwonym świetle, zderzając się z wielką, stalową gąsienicą wiozącą mleko. Jasmine, dla przyzwoitości uroniła samotną łzę na pogrzebie dręczyciela, w obecności jego rodziny.

Odtąd sprawy potoczyły się nowym, naturalnie poprawnym torem. Bez żadnych zakazów,  nakazów, ani udziwnień. Czysta klasyka! George i Jasmine mogli spotykać się kiedy i gdzie tylko chcieli, z całą swobodą używania wszystkich czterech rąk.

Ich sklepowy romans rozwinął się w głęboką miłość i trwał, nawet gdy z Harrodsa znikły fauny i nimfy, a wystrój zmienił się na Jezioro Łabędzie. Tylko kapcie się uspokoiły. Przeszły im amory. Tanecznym krokiem balowali zaś nowi baletnicy na innych wypolerowanych parkietach - wieczorowe suknie i eleganckie trzyczęściowe garnitury, kusząc swym nocnym tańcem innego ochroniarza i nowozatrudnioną mulacią Ofelię.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Niczyja · dnia 02.09.2016 16:45 · Czytań: 719 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 19
Komentarze
Gorgiasz dnia 02.09.2016 18:37
Dobrze napisane, pomysł z kapciami świetny, ale reszta mnie nie porwała.

Cytat:
Noc w noc ich harce nasilały się. Najpierw kapcie tylko łagodnie poruszały się po lśniącym parkiecie, nieśmiało sunąc w przód i w tył. Męskie odważniej, damskie z rezerwą. Głaskały się, stykały czubkami, niby w tkliwym pocałunku, potem grzecznie same odstawiały się na półeczki i szły spać.

Trochę za dużo "się".

Cytat:
To tych wyjątków należał George.

"Do" - literówka

Cytat:
Jasmine również bała się tych gróźb, wszak nie raz już skrywała zadrapania i strupy maltretującego jej delikatne uda kochanka.

Skoro byłą dziewczyną szefa, to szef musiał widzieć te zadrapania i strupy. I co on na to?

Cytat:
- Zabiję, jeśli tylko odważysz się ją tknąć! Jest moja. – przyciągnął ją zaborczo do siebie.

- Zabiję, jeśli tylko odważysz się ją tknąć! Jest moja. – Przyciągnął ją zaborczo do siebie.

Cytat:
Nawet jej nie tknął! Byli czyści, jak dwie krystaliczne krople wody.
Johny ufał swojej kobiecie. Gdy mówiła, że nikt jej nie tknął, wiedział, że istotnie tak było. Oczywiście jej nocne dyżury w sklepie budziły w nim zazdrość, która bulgotała jak smoła w czarcim kotle, ale jej usta nie potrafiły kłamać. Wierzył jej na słowo.

Za dużo "jej".
Niczyja dnia 02.09.2016 18:54
Gorgiaszu,
Dziękuję za komentarz i cieszę się, że pomysł kapci - świetny:)

Literówkę w mig poprawię.

Cytat:
Skoro byłą dziewczyną szefa, to szef musiał widzieć te zadrapania i strupy. I co on na to?

To szef, jednocześnie brutalny kochanek, był ich sprawcą. Nie wczytałeś się uważnie. Dalej jest opis ich zbliżeń...

Pozdrawiam serdecznie i jak zawsze dziękuję za odwiedziny,
Niczyja
skroplami dnia 03.09.2016 07:41 Ocena: Świetne!
Przyjemny erotyk z baj(k)ową treścią i zakończeniem, "zły" nie żyje.
Hm, i do tego z rana trafiłem tutaj :). Muszę się przyjrzeć kapciom, podejrzeć, stoi ich trochę i nikt nie widzi co one tam ;).
Niektóre miejsca bdb np:
Cytat:
- Dokąd? – spy­tał jak śli­mak, któ­re­mu je­dy­ny rożek już wy­szedł, ale cała resz­ta ciała nie po­tra­fi­ła ru­szyć z miej­sca.

Suma jeszcze wyżej :).
Dobra Cobra dnia 03.09.2016 11:29 Ocena: Świetne!
Zaufanie to podstawa związku. A londyński Harrods jak super swatka, kojarząca pary. Bombowe!


Niczyja,

Ależ Ty się rozwijasz prozatorsko. To chyba najlepsze - jak dotąd - z Twoich opowiadań. Brawo!

Bardzo ładnie napisane, połączenie Harrodsa z akcją - mistrzowskie. Sprytna Jasmine w dechę kobitka. Dupek Johnny dobrze skończył (zawsze zastanawia, co mobiety widzą w takich kolesiach?). Stonowany jezyk, koncept i wykonanie na kosmicznym poziomie.


" - Nie - odparł zdziwiony i mało domyślny, jak każdy facet" - z pewnością przejdzie do annałów historii prozatorstwa.


Pieknie się czytało! Dodaję do Ulubionych opowiadań!

Dla Ciebie warto wpadać na PP...


Dobra Cobra
Nalka31 dnia 03.09.2016 12:49
Niczyjko opowiadanie jest bezbłędne. Nie chcę się zastanawiać nad techniką, bo skoro inni się wypowiedzieli, to mnie zostaje tylko poczytać z przyjemnością. Bujna wyobraźnia, to coś, czego niektórym brakuje. U Ciebie działa nadzwyczaj sprawnie.

Kapciany romans, na to bym nie wpadła, chociaż kto wie, co robią moje buty czy inne bibeloty, kiedy mnie nie ma w domu. :D Przy czytaniu banany sypią się jak ulęgałki. Jest lekko pikantnie i bez przesadyzmu. Bardzom zadowolniona. :)

Pozdrawiam cieplutko.
Niczyja dnia 05.09.2016 19:04
Przepraszam, że odpowiadam z lekkim poślizgiem czasowym, ale tak wyszło. Znaczy, weszło i wyszło, ale już jest prosto;)

skroplami,
Dziękuję, dziękuję.
Cieszy mnie, że erotyk jest przyjemny. Taki powinien być, prawda?;)
Takie kapcie z rana, to dobry pomysł uważam. Same plusy - ciepło, wygodnie, przyjemnie dla stopy. I one żyją, choć niewielu o tym wie;)
Fajnie, że ślimaczek spodobał Ci się na tyle, że wyróżniłeś go ramką. Oprawiłeś jak cenny obraz:)


DoCo
,
Cieszy mnie niezmiernie Twoja ocena i komentarz.
I podpisałeś się Dobra Cobra. No, no, wiem co to znaczy. Nogi ugięły się pode mną z wrażenia. Dobrze, że nie stoję nad przepaścią, inaczej wpadłabym do niej zwiana silnym powiewem wiatru uniesień;)
Wow, naprawdę uważasz, że najlepsze? Przemiła to uwaga. Jak i cały komentarz. Wszystko zaczęło się od faunów i nimf, a potem tekst sam popłynął...
Mistrzowski, kosmiczny... I jeszcze takie pożegnanie, z zapowiedzią powrotu - DoCo, Ty to potrafisz słodzić:) I pewnie jeszcze mrugnąłeś swym bystrym okiem, prawda?;)


Nalko przemiła,
Dziękuję za odwiedziny w moich kapciach:)
Tak, wyobraźnia potrafi być i zbawieniem, i skaraniem. Nie narzekam na niedobory. Wystarczy spojrzenie, słowo, dotyk... i już jest treść.
No właśnie, różne przedmioty robią różne rzeczy, może nawet przy Tobie, tylko Ty tego nie widzisz. Po prostu nie jesteś George'em:)
Cieszę się z tych bananów. Zawsze można je ususzyć i spożywać jak chipsy, gdy czar pryśnie.
Bardzom rada, że sprawiłam Ci przyjemność:)


Dziękuję Wam raz jeszcze i pozdrawiam z krainy kapci;)
Niczyja
Dobra Cobra dnia 06.09.2016 09:33 Ocena: Świetne!
Elektryzujące opowiadanie na śniadanie to jest to! W ramach dobrze pojętego dobra nie stawaj ryzkownuie nad przepaściami. Byłaby to albowiem wielka i niepowetowana strata dla Narodu oraz czytelnictwa.

Cóż poradzić, że pisanie idzie Ci coraz lepiej...


Spokojnego,

DoCo

PS - Pisane bez mrugania okiem. ;)
Niczyja dnia 06.09.2016 09:44
Obiecuję, że nie będę, choć kuszą mnie straszliwie, właśnie te najgłębsze...
DoCo, jesteś niemożliwy, z tym Twoim żartowaniem. Ale lubię to:)
Kto by się tam przejmował utratą Niczyjej. Przecież ona niczyja jest.

I nawzajem,
Niczyja

PS. Szkoda;)
al-szamanka dnia 06.09.2016 10:43 Ocena: Świetne!
Cytat:
Ko­lej­ny­mi nocy wy­trzeszcz oczu za­sko­czo­ne­go ochro­nia­rza po­więk­szał się.

podczas kolejnych nocy

Moim zdaniem brawurowo napisane, leciutkie opowiadanko.
Pośmiałam się parę razy, nawet parsknęłam - co przypomniało mi skrzypienie nieroznoszonego kapcia :)
Rozłożyła mnie "prawda" bez użycia rąk - jak zgrabnie można ominąć nakazy!
Za pomysł z erotycznymi kapciami masz u mnie świetne.
Muszę obejrzeć dokładnie moje wszystkie, czy aby nie rozpoznam czegoś podejrzanego, w razie czego dam im popalić!

Pozdrawiam :)
Niczyja dnia 06.09.2016 19:42
al-szamanko,
Bardzo dziękuję za Twój komentarz i ocenę. Brawurowo... ano mknęła ręka po klawiaturze, ledwo nadążając za myślami:)
Tak, czasem trudno wyobrazić sobie wykonywanie pewnych czynności bez użycia rąk, a jest ich bardzo wiele. Czasem wystarczy wyobraźnia, a czasem potrzebna jest czyjaś pomoc.
Dlaczego masz dać im popalić? Raz się żyje, nich im też będzie dobrze;)

Pozdrawiam serdecznie,
Niczyja
Dobra Cobra dnia 06.09.2016 20:32 Ocena: Świetne!
Cytat:
Kto by się tam przejmował utratą Niczyjej. Przecież ona niczyja jest.
To ten, zmień pseudonim literacki na inny, np. Czyja i gotowe. I każdy będzie się przejmował. A problem niczyjości zostanie rozwiązany!

DoCo

PS - bardzo fajny nowy awatar - kobieta z dużym oknem w górach. Rewela.
Niczyja dnia 06.09.2016 23:49
DoCo,
Kimkolwiek jesteś, uwielbiam Cię!

To ten, no wiesz, ja nie chcę, żeby każdy... tylko ten wyjątkowy;) Pozostanę zatem przy Niczyjej.

Niczyja

PS. To nie góry. To jezioro, duże jak morze. Cieszy mnie, że się podoba.
Miroslaw Sliwa dnia 19.09.2016 13:48 Ocena: Świetne!
Bardzo dobrze napisane opowiadanko.
Po kobiecemu złagodziłaś rozczochrane imaginacje wynikające z gorącej treści, ale to oczywiście nie jest żaden zarzut. Ot; zauważyłem.
Najzabawniejszym aspektem tego tekstu jest obśmianie powiedzeń typu: "Daleko z łapami od mojej kobiety", a w bardziej kobieco - perwersyjnej wersji: "Trzymaj łapy przy sobie". Można jeśli się chce? No można.
Niczyja masz dobry warsztat i bogatą wyobraźnię, a to pomyślnie wróży Twojej karierze literackiej. Tak trzymaj.

Pozdrawiam. :)

Mirek
Galernik dnia 19.09.2016 19:42 Ocena: Świetne!
Niczyja, to rewelacyjny pomysł jest, z gatunku: że też ja na to nie wpadłem! Lubię ożywione przedmioty, a te Twoje szczególnie są pysznie wymyślone.
Całość czyta się świetnie, kilka miejsc przeuroczych (ślimaczek!) i, jak już zostało zauważone, erotyczne, ale bez przesady.

Pozdrawiam, G.
Niczyja dnia 19.09.2016 20:37
Mirku,
Bardzo mi miło Cię gościć u siebie:)
No kobietą jestem, to nie mogę pisać jak facet. Sposób pisania też nas różni, przynajmniej powinien. Podoba mi się Twój wyważony komentarz, taki dojrzały, mądry, acz z nutką pieprzu;)
Wszystko można, ale z głową.
Dziękuję za świetną ocenę opowiadania i dobra opinię o mnie, jako osobie piszącej. Twoje słowa to miód na serce. Czyli jest nadzieja...


Galerniku,
Ślicznie dziękuję za komentarz i świetną ocenę. Cieszy mnie, że pomysł się podoba. Taaa, te ślimaczki coś w sobie mają... Nie da się ukryć;)
Bardzom rada, że zawitałeś do mnie w ten zimny wieczór.

Pozdrawiam Was obu jeszcze letnio, choć jesień tuż, tuż,
Niczyja
Miroslaw Sliwa dnia 19.09.2016 21:58 Ocena: Świetne!
Tak różni, a tak jednacy, Samotność, osobność, odrębność w życiu i w akcie płciowym również, bo przecież ona istnieje; czy komuś przychodzi to do głowy? Nie.
I dobrze, że nie. Natura!!!
"Mniód" na serce Niczyja. Czyńmy swoją powinność jako opisywacze ludzkich dziwności i, broń Boże nie wymyślajmy kolejnych dziwności, bo jak " mur-beton", któryś z kolejnych, przyszłych
totalitarystów się tymi pomysłami zainspiruje... :):):)
Żartuję sobie, ale coś w tym jest, bo wiesz, gdyby nie pomysły Platona itd, itd, to na końcu nie byłoby Lenina, Mao Tse Tunga, Stalina, Hitlera i im podobnych (Wymieniłem wg "zasług" tak jak uważam ; "Niech im Piekło ciężkim będzie";)
Ufff, odjechałem chyba; dobra kończę.
Naprawdę, Twój tekścior jak się patrzy. :)

Mirek
Niczyja dnia 19.09.2016 22:28
Mirku,
Miło z Tobą porozmawiać wieczorową porą. Nocne rozmowy są najfajniejsze;)
Szczere do bólu, prawdziwe, odarte z fałszu dnia.
Tak, wiem, wtedy niby razem, ale każde osobno...
Mnie nie musisz oświecać, wiem o tym.

Lubię pisać o ludziach, są wdzięcznym tematem. Lubię na nich patrzeć, zastanawiać się co myślą, co czują, to arcyciekawe. A Ty mądry facet jesteś. Lubię słuchać, czytać, spotykać mądrych ludzi - to rzadkość.
Podoba mi się Twoje odjechanie, lubię czytać ciekawe wywody i rozwodzenia się nad tematami, różnymi.
Dziękuję raz jeszcze za miłą pogawędkę:)

Niczyja
andro dnia 20.09.2016 21:46
Przeczytałem najpierw powiastkę, potem dopiero komentarze.
Powiem tak: pomysł jest ale czytało mi się ciężko. Nie porywa (nie musi w sumie - wystarczy że będzie przyzwoicie). Nie byłem ciekawy końca. Nie przepraszam za szczerość, bo chyba nie tego się tutaj oczekuje. Podsumowując: ta sama treść w lepszej formie ;)
Jakiś "zaskakujący zwrot" , "nietypowy opis", "coś"?
Mimo wszystko pozdrawiam, bo lepiej pisać niż oglądać telewizję.
Niczyja dnia 20.09.2016 22:29
Witaj andro,
Rozbawił mnie Twój komentarz. Dziękuję za odwiedziny i wcale się nie gniewam. Masz prawo jako Czytelnik do swojego zdania i mój tekst nie musi Ci się podobać.

Ja również, mimo wszystko pozdrawiam i biegnę szybko oglądać telewizję. Dlaczego uważasz, że jej nie oglądam? Ależ oglądam, namiętnie. W każdym pokoju gra telewizor, nadając jednocześnie inny serial, a ja nie chcę stracić żadnego wątku, dlatego biegam między pokojami...
Polecam, jako rodzaj domowego sportu;)

Zajrzę do Ciebie w wolnej chwili i zobaczę jak wygląda wyższy poziom pisania. Po takim komentarzu wnoszę, że musisz mieć ku temu podstawy.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
28/02/2024 22:59
Gosposię, Zbysiu, w odpowiedzi na mój komentarz, ująłeś w… »
Kazjuno
28/02/2024 22:13
Zbysiu Zaciekawiłeś mnie powyższym komentarzem. Bliski… »
Jacek Londyn
28/02/2024 19:03
Zdzisławie, z treści fraszki wnioskuję, że pomimo… »
Marek Adam Grabowski
28/02/2024 15:55
Zamiast pisać od nowa wklejam mój komentarz z innego… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:24
Kaziu Nie zrozumiałeś mnie niestety, jeśli chodzi o… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:06
Kaziu To jest niedokończony przeze mnie komentarz, tak jak… »
Kazjuno
28/02/2024 13:26
Sposobów na poderwanie "gosposi" może być wiele.… »
Kazjuno
28/02/2024 13:01
Cieszę się, że przeczytałeś i dzięki za taaaaaaki duży i… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:40
Kaziu Pisałem wcześniej o pomyśle na część 5-tą, już ją… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:14
Roninie Podobała mi się ta miniatura. Chociaż zacząłem od… »
Kazjuno
27/02/2024 23:32
No, Zbysiu, Muszę pogratulować! Nie należę raczej do… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 23:23
Kaziu Nie pamiętam, co czytałem i nie skończyłem… »
pliszka
27/02/2024 23:22
Muszę przyznać, że tekst ten skłonił mnie do szczególnie… »
pliszka
27/02/2024 22:57
Uderzająco prawdziwe i smutne. I nie tylko z miłością tak… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 21:42
Dobry wieczór Pliszko Bardzo Ci dziękuję, że jako jedyna… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 28/02/2024 12:15
  • Dla nas to było takie samo zaskoczenie jak i dla Was ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 28/02/2024 12:00
  • No to śmieszne nie było, już rozwijałem matę i owijałem papierem ryżowym krótkie tanto... ;-]
  • Redakcja
  • 28/02/2024 11:50
  • Wracamy po krótkiej przerwie. Tęskniliście? ;-)
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 23:33
  • I teraz dopiero, gdy byłem tu i tam, pozwolę sobie zaprosić Was do mnie, na "Bal". Z góry dziękuję, za odwiedziny ;-}
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 22:50
  • Hej! W tym "skansenie" chroboczą korniki - więc jeszcze żyje!
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:52
  • Oby nie z mocą Covida. Część ucieknie w popłochu. Niektórzy przeciążeni intelektualnie mogą powiększyć grona pacjentów zakładów psychiatrycznych. Tym zalecam mokre kompresy na rozpalone czoła.
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:45
  • Sorry za literówkę. "Macie", a nie "Maci"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 13:44
  • I tu Ci Kaziu przyklasnę - brawo! "Zarażmy" towarzystwo PP nową "pandemią" ;-}
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:09
  • Maci rację Pliszko Zbyszku. Szczypku. Może właśnie my (bo też ostatnio dorzuciłem pięć groszy) ponownie obudzimy z letargu PP rozleniwione towarzystwo? Szkoda było patrzeć, jak marniało w oczach.
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 12:48
  • Zgadzam się z Pliszką. Gdy tu się działo - komentarze/rady{kilkadziesiąt dziennie) - PP żyło, przyciągając także młode pookolenia, radosną dyskusją na temat literatury wszelakiej. Był taki gwar!
Ostatnio widziani
Gości online:35
Najnowszy:joanna_wie