Sztuka III generacji. - trawa1965
Publicystyka » Eseje » Sztuka III generacji.
A A A
Od autora: Odautorskie uzupełnienie własnej teorii.

 

Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka również w sztuce, którą uprawia. Wszelkie nowości w tej dziedzinie życia przyjmuje on równie trudno, jak w każdej innej. Przekonałem się o tym osobiście i niekiedy boleśnie, prowadząc dialog z wieloma jej przedstawicielami. A sztukę uprawia przecież każdy z nas, choć zdecydowana większość o tym fakcie nie wie!

 

Moich rozmówców odpychały (i odpychają nadal) dwie rzeczy równocześnie- poglądy i wygląd zewnętrzny. Zauważyłem, że nikt nie znosi wąsatych okularników, takich, jak ja to nazywam, "Jarezów". Co z tego, że od dawna nie noszę ani wąsów, ani okularów? Stereotyp pozostaje w podświadomości.

Wszyscy, zdawałoby się poważni ludzie, zaczynają rozmowę ze mną "nieśmiertelnym" wyrażeniem "Ogól się". Nie jest przy tym istotne, czy goliłem się dwa dni czy godzinę temu. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że maszynki do golenia w Mogilnie są tak drogie, iż gdybym chciał spełnić ich kaprysy, zbankrutowałbym w ciągu miesiąca.  Tylko dzięki temu, że golę się co drugi dzień, oszczędzam bezcenne pieniądze.

Oczywiście nie trzeba dodawać, że takie "powitanie" gasi wszelką rozmowę w zarodku.

Przeciętni ludzie wynajdą każdy pretekst, byleby tylko nie rozmawiać o sztuce. A robią to dlatego, ponieważ za wszelką cenę chcą uchodzić za przeciętnych, mimo iż, jak to powtarzam po raz wtóry, mają potencjał. Czy na tym polega instynkt stadno - hierarchiczny?

No i dobrze. Ulżyło mi. Niech to będzie wstęp do naszej poważnej dyskusji o sztuce.

 

Impresjonizm - sztuka drugiej generacji.

Jedną ze sztuk pięknych jest wojna. To rzeczywista matka wszystkich sztuk. Bo zabijać w majestacie prawa to naprawdę trzeba umieć! Ta dziedzina sztuki przeszła, jak dotąd, najwięcej transformacji. Wynika to z faktu, że w tej jednej jedynej dziedzinie nigdy, z oczywistych powodów, nie obowiązywały żadne dogmaty.

A więc- istniały wojny pierwszej generacji. Różnie z tym bywało, ale, najogólniej rzecz biorąc, wojowie biegli naprzeciw siebie, by potem chlastać się toporami po mordach. Potem, gdy wynaleziono artylerię, były wojny drugiej generacji. I tak doszliśmy już do wojen piątej lub nawet szóstej generacji, gdy żaden żołnierz nie ginie, a ostrzeliwują się nawzajem roboty.

Gdzieś tak na przełomie trzeciej i czwartej generacji wojen, gdy rodziła się koncepcja powszechnej wojny partyzanckiej, na świecie żył kaleki Toulouse - Lautrec i Vincent Van Gogh. W świecie obrazów - pomników, które zdawały się być nienaruszalną świętością, gdyż tak malowało się "od zawsze", na ich dziwne bohomazy patrzono z politowaniem. Zresztą samo użycie słowa "patrzono" jest tu sporym nadużyciem, gdyż sugeruje ono jakieś zainteresowanie.

Od tamtej pory minęło zaledwie 150 lat. Pokażcie mi jakiegokolwiek malarza, który dziś malowałby w "matejkowskim" duchu.

Cóż więc takiego się stało przez te 150 lat? Czy człowiek ma inną naturę?

Ależ skąd! Stał się po prostu... Paryż! Stolica gigantycznego imperium kolonialnego, której sztuka promieniowała na cały świat. Wszystko, co paryskie, było światowe. Bohomazy też. "Francuskość" stała się językiem świata. Należało więc przypuszczać, że w szerokim gronie przeciętnych frankofili znajdzie się "gronko" frankofili kochających osobliwości. I to bogate gronko znające się na sztuce.

Impresjonistów, poza typowo francuskim duchem, będącym specyficzną mieszanką dumy, romantyzmu i sentymentalizmu, nie łączyło absolutnie nic. "Grupa Van Gogha", bo tak roboczo bym ją nazwał, szybko więc się rozpadła.

Potem był jeszcze tak zwany "kubizm", którego najwybitniejszym przedstawicielem okrzyknięto Pablo Picasso. Nieważne, że jego najważniejszy obraz- "Guernica" - wcale kubistyczny nie był.

Więc co tu jest grane?

Moim zdaniem całe malarstwo od XIX wieku jest malarstwem IMPRESJONISTYCZNYM. Bo w istocie słowo "impresjonizm" jest słowem - kluczem oznaczającym ZMIANĘ. Opozycję w stosunku do "posągowości" malarstwa poprzedniej epoki.

Czy na tej zmianie skończy się ewolucja malarstwa?

Odpowiedź brzmi: NIE.

Dlaczego?

Z tego samego powodu, z jakiego nie skończyła się jeszcze ewolucja literatury.

Przeczytacie - zrozumiecie.

 

Ewolucja literatury.

Od dłuższego już czasu wyznaję zasadę nieżyjącej filozofki Magdaleny Baran: "najpierw przeczytaj, potem odrzuć". Z tego też powodu nie cierpię cytowania tak zwanych "autorytetów" i wolę iść własną drogą. Dzięki temu wyrobiłem sobie własny pogląd na dotychczasową ewolucję literatury.

Na ziemiach polskich aż do pierwszej połowy XIX w królował rym, dlatego ciężko było podzielić literaturę na jakiekolwiek działy. Tak naprawdę dopiero od drugiej połowy tego stulecia z jednolitej masy rymowanych tekstów zaczęła wyodrębniać się prawdziwa liryka, prawdziwa epika i prawdziwy dramat. Zbiegało się to z narodzinami impresjonizmu, a miało na imię POZYTYWIZM. W przewrocie tym udział mieli wszyscy polscy twórcy tamtych czasów (poza Asnykiem, który nie zdążył się dostosować i pisał jakieś mitologiczne dyrdymały o Radamancie i spółce). Moim zdaniem było to odreagowanie na fakt niedojrzałości polskich elit gospodarczych, które nie potrafiły, mimo wybuchu powstania styczniowego, zdobyć się na zniesienie niewolnictwa. Prawdziwy kwiat narodu polskiego chciał przez rozkwit swej literatury po prostu ratować honor narodu i to mu się udało.

Pozytywizm był literackim impresjonizmem. I siłą rozpędu trwa on do dziś, pomimo licznych transformacji dokonujących się wewnątrz niego.

Polski pozytywizm, pomimo gigantycznego postępu w stosunku do literatury pre - pozytywistycznej, posiada jednak szereg powtarzających się i trudnych do zreformowania słabości. Wynikają one - najogólniej rzecz biorąc - z wielkiego rozczarowania faktem, że olbrzymi postęp naukowo - techniczny nie zdołał w żaden sposób zreformować mentalności człowieka i nie zburzył podstaw mechanizmu wyzysku. Z rezygnacji może więc wynikać literackie religianctwo, ucieczka w sferę seksu - takiego jego zalewu nigdy dotąd w literaturze nie było , a także postępująca brutalizacja języka.

Literatura III generacji.

Wszystkie te słabości stają się hamulcowymi polskiego pozytywizmu i w konsekwencji przyczyniają się do upadku czytelnictwa. Powstaje też wrażenie, że literatura tak naprawdę powoli wyczerpuje swoje możliwości. Jest to zresztą trend ogólnoświatowy.

Jak mu się przeciwstawić?

Baza, na której można byłoby spróbować coś nowego, była do tej pory niezwykle wątła. Należałoby jej szukać w utworach Marka Twaina oraz Jamesa Curwooda. Ci amerykańscy autorzy po raz pierwszy w historii literatury uczynili głównymi jej bohaterami zwierzęta. Wprawdzie psy to też ludzie, ale jednak należą do innego niż Homo sapiens gatunku.

Ja natomiast od samego początku szeroko otworzyłem się na przyrodę. Decyzję, by zostać zawodowym pisarzem, podjęła za mnie Puszcza Skał Kmity, w której po prostu się zakochałem. Od tego czasu zwiedzam Polskę, by poznawać wszystkich jej mieszkańców niezależnie od ich przynależności gatunkowej. W tym, co naukowcy uznają za zespoły roślinne czy też łańcuchy pokarmowe, kryje się cała gama unikalnych, nie do końca nazwanych jeszcze uczuć i emocji. To BIOLITERATURA - literatura piękna III generacji.

Cała nasza dotychczasowa literatura, od początku do końca, jest zaledwie ułamkiem bioliteratury. Bez bioliteratury nasza literatura w ogóle nie mogłaby istnieć! Jaka szkoda, że nie zdajemy sobie z tego sprawy. Zresztą dokładnie tak samo jest w przypadku sztuki jako całości. Co więcej, bioliteratura steruje całym naszym postępowaniem, całym życiem, wojną i pokojem, szczęściem i nieszczęściem, duchowym bogactwem bądź jego brakiem. W miarę poznawania przyrody coraz bardziej utwierdzałem się w swoim przekonaniu.

Jednak do czasu gdy zdałem sobie sprawę z jej istnienia, byłem zwyczajnym biografomanem. Zmarnowałem - w oczach przyrody, oczywiście - mnóstwo czasu na pisanie biobanałów, które nie wiedzieć dlaczego nazwałem Naukową Literaturą Piękną. Owszem - w oczach ludzi było to odkrywcze, ale pisząc to, podświadomie czułem, że przyroda się ze mnie śmieje.

Nic więc dziwnego, że w końcu dałem się wypowiedzieć przyrodzie pełnym głosem. Tak powstała "Wodna epopeja" czy "Ballada o nadnidziańskiej prerii". Niestety, jest to dopiero "wstęp do wstępu"...

Dlatego zwracam się z gorącym apelem do pisarzy, którzy po mnie przyjdą - kontynuujcie rozpoczęte dzieło. Nie tylko dla dobra przyrody, ale również, a może przede wszystkim, dla dobra nas samych. Abyśmy, spojrzawszy na świat z innej perspektywy, stawali się coraz doskonalsi. Nie tylko technicznie, ale przede wszystkim mentalnie.

Jarosław Roman.

ukończono 16 września 2016 r.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
trawa1965 · dnia 27.09.2016 05:36 · Czytań: 628 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 7
Komentarze
trawa1965 dnia 29.09.2016 13:10
Nikt nie miałby żadnego pożytku z porwania mnie.
Usunięty dnia 01.10.2016 01:41
Po co to fantastyczne wprowadzenie, przecież ono jest wyssane z palca: jakie generacje? Co ma impresjonizm wspólnego z pozytywizmem i na jakiej płaszczyźnie? istotą impresjonizmu nie jest żadna "zmiana", a podejście subiektywne, wrażeniowe. To mnie najbardziej wk....ło. Dalej już czytałem negatywnie nastawiony i niezdolny do neutralnego odbioru.
Lepiej jest, gdy ograniczasz się do wykładania własnej sztuki.

Jeśli chodzi o warstwę techniczną, jest ok, chce się czytać.
trawa1965 dnia 01.10.2016 05:07
Ale aby napisać puentę, musiałem określić swoje subiektywne podejście do sztuki takie, jakie Janusz Korwin - Mikke ma do historii.
introwerka dnia 01.10.2016 12:58
Mnie też najbardziej podoba się fragment dotyczący bioliteratury, wydaje się najlepiej przemyślany. Co do związku impresjonizmu z pozytywizmem, zgadzam się z Ekszynem, że został on tu przedstawiony zupełnie dowolnie, intuicyjnie, choć w świetle lektury "Rozmów z Claude Levy-Straussem" Georgesa Charbonniera wydaje się, że intuicja ta może być prawdziwa, o tyle, że oba te zjawiska zapoczątkowały - impresjonizm w malarstwie, pozytywizm w literaturze - zmianę tematyki dzieł, o której mówił Levy-Strauss:

"C. L.-S.: To, co mnie uderza w impresjonizmie, to nie tylko zmiana sposobu, to zmiana tematu: to nagłe upodobanie do skromnych pejzaży przedmieść, podmiejskich wiosek, i to pejzaży często niewdzięcznych, jak pole, prosta ściana drzew. Zdaje mi się, że istnieje znaczna zmiana w stosunku do tego, co nie tylko Poussin, ale nawet romantycy rozumieli jako >pejzaż<, i co musiało być wzniosłym pejzażem z górami, kaskadami, stuletnimi drzewami i tak dalej.
G. C.: Tak, ale to jest ogólna tendencja, którą obserwujemy we wszystkich sztukach, sto lat po impresjonizmie, to znaczy do dziś dnia, i która polega w ogóle na ściągnięciu bohatera na ziemię, wsadzeniu go do metra, ponieważ spędza on życie właśnie w metrze.
C. L.-S.: Ależ tak, gdyż owa natura pierwszej jakości, na której przedstawianie można było sobie pozwolić w XVII, XVIII i jeszcze na początku XIX wieku, znika i cofa się wobec postępu cywilizacji mechanicznej, przed mostami, kolejami, rozwojem miast. Toteż trzeba nauczyć ludzi, aby zadowalali się drobną resztą tej natury, która zniknęła dla nich na zawsze, i to jest właśnie wszystko, co im pozostało; w impresjonizmie istnieje ta rola dydaktyczna, ta funkcja przewodnika cywilizacji".

Być może filozof-antropolog dostrzegł tu coś, co Ty także przeczułeś :) W takim razie zabrakło mi argumentów za takim poglądem.
trawa1965 dnia 01.10.2016 14:33
Naniosłem do tekstu korekty, które przemyślałem podczas grzybobrania.
Usunięty dnia 01.10.2016 17:26
introwerka napisała:
"C. L.-S.: To, co mnie uderza w impresjonizmie, to nie tylko zmiana sposobu, to zmiana tematu: to nagłe upodobanie do skromnych pejzaży przedmieść, podmiejskich wiosek, i to pejzaży często niewdzięcznych, jak pole, prosta ściana drzew. Zdaje mi się, że istnieje znaczna zmiana w stosunku do tego, co nie tylko Poussin, ale nawet romantycy rozumieli jako >pejzaż<, i co musiało być wzniosłym pejzażem z górami, kaskadami, stuletnimi drzewami i tak dalej.G. C.: Tak, ale to jest ogólna tendencja, którą obserwujemy we wszystkich sztukach, sto lat po impresjonizmie, to znaczy do dziś dnia, i która polega w ogóle na ściągnięciu bohatera na ziemię, wsadzeniu go do metra, ponieważ spędza on życie właśnie w metrze.

Bardzo ciekawy punkt widzenia, ale nie wydaje mi się, żeby istotą zmiany u impresjonistów był temat. Z tego, co mówili (a ja słuchałem), wynikałoby, że chodziło o znalezienie sposobu na prezentację zjawisk odbieranych subiektywnie, a więc techniczno-percepcyjne eksperymenty. Temat w ogóle nie był istotny, był przypadkowy (w fazie rozwijania się metody), chodziło o "jak", a nie "co". Rewolucją była metoda, która oczywiście sprzyjała ukazywaniu (i uświęcaniu) w zasadzie wszystkiego.
No i taki Levy-Strauss mógł użyć impresjonizmu jako egzemplifikację własnej tezy. Każdy intelektualista tak robi ;)
introwerka dnia 01.10.2016 22:45
Ekszyn Dupacycki napisał:
nie wydaje mi się, żeby istotą zmiany u impresjonistów był temat. Z tego, co mówili (a ja słuchałem), wynikałoby, że chodziło o znalezienie sposobu na prezentację zjawisk odbieranych subiektywnie, a więc techniczno-percepcyjne eksperymenty.

z punktu widzenia świadomej motywacji/filozofii twórców, z całą pewnością tak. Jednak wielu myślicieli zwracało uwagę na udział nie-/podświadomości (w tym także zbiorowej) w procesie twórczym; poza tym duża część wypowiedzi Levy-Straussa (jeszcze nie przeczytałam wszystkich) dotyczyła sztuki w kontekście (prze)trwania cywilizacji, dlatego właśnie - jako że bioliteratura zdaje się mieć z tym przynajmniej pośredni związek - przypisałam Trawie taką intuicję :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
01/07/2022 20:01
Abi, cała przyjemność po mojej stronie. :) To… »
Florian Konrad
01/07/2022 19:04
Dziękuję Wszystkim!!!!!!! Nawet Pierwszemu :) Nie, żebym się… »
Florian Konrad
01/07/2022 19:02
Dziękuję. »
Dobra Cobra
01/07/2022 17:35
Ja tu widzę SAME pozytywne zmiany u bohatera tego jakze… »
Jacek Londyn
01/07/2022 08:08
Wolnyduchu, Mareczku, dziękuję za znak na… »
Abi-syn
30/06/2022 22:57
Atutem tego wiersza jest autentyczność, wiersz pisany… »
Abi-syn
30/06/2022 22:46
Dzięki: No i trafiały się u mnie też i gorsze teksty,… »
Abi-syn
30/06/2022 22:06
Wolna Duchem, "wyciągłaś" B) B) z niebytu tekst,… »
Madawydar
30/06/2022 20:55
Taka chwila przed pierwszym aktem, oczekiwanie, kondensacja… »
Yaro
30/06/2022 19:52
Dziękuję Duszku jesteś bardzo potrzebna i niesiesz dobre… »
wolnyduch
30/06/2022 19:47
Specyficzne poczucie humoru, jak dla mnie jest to wiersz… »
wolnyduch
30/06/2022 19:44
Jak dla mnie świetny, rytmiczny 13 zgłoskowiec, a z takimi… »
wolnyduch
30/06/2022 19:29
Dobry wiersz do zatrzymania, pozdrawiam. »
wolnyduch
30/06/2022 19:18
Witaj Abi - syn No cóż, może i nie musiałam, ale na ogół… »
Mareczek
30/06/2022 17:03
Delikatnie płynie Twój wiersz,bije z niego autentyzm.Pełne… »
ShoutBox
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas