Namiotowi ludzie - Niczyja
Publicystyka » Felietony » Namiotowi ludzie
A A A
Od autora: Żyją wśród nas...

„Namiotowi ludzie”

 

Nie mogę i nie chcę powiedzieć, gdzie ich widziałam, gdzie mieszkają, bo skoro tam są, to z całą pewnością mają powód, aby być tam, a nie gdzieś indziej. Mają powód, aby się kryć w gęstych krzakach, na dzikich terenach, z dala od domów i innych ludzi. Nie chcą być znalezieni, zidentyfikowani i zabrani do miejsc, gdzie będą ograniczeni. Wybrali wolność w trudnych warunkach, niż powolną, uśmiercającą wewnętrznie niewolę wśród wyrzutków społeczeństwa, którzy bezwolnie poddają się bezlitosnemu prawu.

Mieszkają w namiotach, skupionych po kilka w jednym miejscu. Namiotowi ludzi. Nie znam ich, nic o nich nie wiem, widziałam tylko ruchome postacie z daleka. Słyszałam czyjeś głosy. Jeszcze tydzień temu, gdy na drzewach było więcej liści lepiej mogłam dostrzec ich skupiska. Rozpoznawałam kolory i kształty tropików. Dziś, gdy z drzew opadły niemal wszystkie liście, są prawie niewidoczni. Ja jednak ich widzę, mimo gęsto ustawionych gałęzi i wiem, że wciąż tam są. Spadł pierwszy śnieg i wcale nie topnieje. Jest mróz, gdy idę drętwieją mi palce stóp i rąk, rozgrzewam się szybkim marszem. Oni trwają w miejscu.

Ich pranie kołyszące się na sznurkach rozwieszonych między drzewami nie wyschnie. Zamarznie, stanie się materiałową płachtą lodu, którą można łatwo połamać, ale nie wyschnie. W czym będą chodzić? Czy ciągle w tych samych brudnych, klejących się do ciała, przepoconych ciuchach? Jak i gdzie się umyją? Czy na zewnątrz, schowani za namiotem, gdzie mróz ściska? Czy w środku, w miskach lub menażkach, mocząc przy okazji cały dobytek? Wodę trzeba przynosić z daleka, a może wśród chaszczy przepływa źródełko, i stamtąd ją czerpią do mycia i gotowania. Bo przecież na pewno tam przygotowują potrawy. Widziałam dym z ogniska. Pewnie nie stać ich nawet na jedzenie w barze mlecznym. Skąd mają pieniądze? Czy w ogóle mają?

Nie wiem ile rodzin tam mieszka. Może to nawet nie rodziny, tylko uciekinierzy skądś tam tworzący wspólnotę w niedoli. Co robią, gdy zapadnie zmrok? Na pewno nie chcą być dostrzeżeni, więc nie włączają latarek, ani nie rozpalają ognisk. Z jakichś przecież powodów  ukrywają się. Ile osób mieszka w namiocie? Czy jest podział na kobiety i mężczyzn? Czy w takich warunkach myśli się jeszcze o seksie?

Co zrobią, gdy nadciągną prawdziwe minus dwudziestostopniowe mrozy? Czy mają ciepłe śpiwory? Zimowe ubrania i buty z futerkiem? Czy są wśród nich dzieci, tak delikatne i mało odporne na choroby? Co zrobią, gdy któreś zachoruje?

Tyle pytań rodzi się w głowie, nie znam na nie odpowiedzi. Dlaczego tak musi być? Dlaczego jedni mogą mieć wszystko, a drudzy nic? Lub prawie nic. Czym sobie na to zasłużyli? Co zrobili nie tak, że są tam, w namiotach, a nie gdzie indziej, w ciepłych domach z dostępem do bieżącej wody i innych udogodnień? Dlaczego nigdy nie staną przed wieczornym dylematem wyboru stroju do pracy na następny dzień, ani który kanał telewizyjny wybrać, ten z serialem, czy z wiadomościami? Dlaczego?

 

 

(13 listopada 2016)

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Niczyja · dnia 25.11.2016 10:59 · Czytań: 615 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 9
Komentarze
skroplami dnia 25.11.2016 14:47
Niczyja :(.
To nie jest opowiadanie, to reportaż z pytaniami w kształcie innym jednak.
Brak odpowiedzi na pytania :(. Ja ich nie znam a nie chcę domysłami stwierdzać.
Podobnych ludzi znam, nie żyją w namiotach chociaż na "poboczu". Ich świat całkowicie inny od naszego. Dziwne jest to, że oni zimą w namiotach. Wybierają śmierć zamiast życia?
Ok, czyli utwór ma znamiona fikcji, człowiek ma w sobie taką wolę życia że zamarzanie w pełni świadome tylko z przypadku (alpiniści, bezdomni pijacy). Oczywiście, bywają samobójcy. Oczywiście, można rozwijać. W sumie, nie wiem co napisałaś :(, nie wiem gdzie szukać odpowiedzi :(, nie wiem czy to prawda aby się przejąć czy beletrystyka drażniąca celowo np. w temacie uchodźców.
Dlatego nie oceniam, po prostu. Ale pozdrawiam :).
mike17 dnia 25.11.2016 15:35
Kiedyś, na początku lat 90. widywało się takie "miasteczka" Rumunów w Warszawie, ale obecnie nic takiego już nie istnieje.
Zaiste forma reporterska, ale to dobrze, bo nie jest to opowiadanie, a relacja z tego, co się widziało, co automatycznie narzuca konwencję literacką.
Nie będzie tu więc emocji i uczuć, mogą być co najwyżej zadawane pytania.
I to one bardzo podbijają dynamikę reportażu.
To jak skandowanie obsesyjnego refrenu, który wwierca się w czaszkę.
W pytaniach tych już zawarta jest pewna wiedza, niejako narzucana tytułem pytania.

Osobiście opiekuję się bezdomnym, który codziennie żebrze pod naszym sklepem.
Dałem mu ubranie, buty, czapki, wszystko, każdego dnia kupuję mu żarcie, lecz on woli być człowiekiem ulicy niż podporządkować się rygorom jakichś przytułków.
Choć praktycznie nie chodzi, bo jest o dwóch kulach, woli ulicę niż pomoc państwa.
I tu jest pies pogrzebany - teraz ja zadam pytanie - czemu takich ludzi jest tak wielu?
Czemu wybierają "wolność? niż "niewolę" w domach opieki?

Dobry tekst, na czasie, jako reportaż na pewno się sprawdza :)
Krótko i na temat.
Aronia23 dnia 25.11.2016 18:33 Ocena: Dobre
To może jeszcze ja, Niczyjko. Nzwałaś to felietonem.
"Felieton (fr. feuilleton – zeszycik, odcinek powieści) – specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora.

Charakterystyczne jest częste i sprawne "prześlizgiwanie" się po temacie. Gatunek ten wprowadzony został w XIX wieku, w epoce dynamicznego rozwoju prasy wielkonakładowej, a dokładnie po raz pierwszy na łamach francuskiego "Le Journal des débats". Felieton jest zwykle umieszczany na stałej kolumnie (tzn. stronie gazety lub czasopisma - stąd po angielsku stały felietonista to columnist), zwanej kolumną felietonową. We Francji nazywano go pogawędką z czytelnikiem (causerie) lub kroniką (chronique)"

zwróć uwagę na pierwsze, jakże długie zdanie. Inf. znajdziesz w poradnikach nt. Gatunków paraliterackich, publicystycznych i użytkowych. Sawka rysował felietony.
Co do treści. To Twoje spostrzeganie tylko, albo aż. Gratululuję. Ale ukazujesz nędzę, piszesz też "Nie znam ich, nic o nich nie wiem, widziałam tylko ruchome postacie z daleka. Słyszałam czyjeś głosy. Jeszcze tydzień temu, gdy na drzewach było więcej liści lepiej mogłam dostrzec ich skupiska.". "Dlaczego nigdy nie staną przed wieczornym dylematem wyboru stroju do pracy na następny dzień, ani który kanał telewizyjny wybrać, ten z serialem, czy z wiadomościami? Dlaczego?" Może tak im pomóc? Jak miki. Co Ty na to? Działanie z a nie stwierdzanie faktów, to porusza i zmienia. Pomyśl. Może fundacja? Tak, ja to widzę.
Tekst dobry, tylko niczego nie wnosi poza stwierdzeniem, że patrzyłaś na nędzę i nie zapytałaś o sprawy ważne, jak np. leczenie dzieci. Jeśli uraziłam, wybacz, ale jestem szczera, nie ściemniam. Znasz mnie już trochę.
skroplami dnia 25.11.2016 20:32
Niczyja :). No przepraszam, z rozpędu uważałem to za opowiadanie.
Dzięki Aroni23, no śledzę nieraz co ta "mądrala" pisze i się uczę lub zwracam uwagę, baczniej.
Tak, napisałaś felieton, podajesz pod tytułem <biorę ziemię, kamienie, żwir - sypię sobie na głowę >. Może być?
Nie lubię felietonów patrząc na powyższe :(. Same ogólniki :(. A tak naprawdę takie nie istnieją. Zawsze jest przyczyna. Lub są pisane celowo aby wzbudzić. Tak, co wzbudzić. Nienawiść, podejrzenia, niepewność, itp. Ok, nieraz serce. Ale do serca lepiej trafia fakt ;).
Na zgodę (stawia jej małą kawę i tam śpiewająca kropla rumu). Ale felietonów nie lubię. Ok, jest napisany dobrze, to prawda :).
Bernierdh dnia 25.11.2016 21:12
Zgodzę się chyba ze skroplami. To znaczy ja lubię felietony, ale twój tekst niezbyt przypadł mi do gustu, bo to rzeczywiście same ogólniki. Nie tyle prześlizgiwanie się po temacie, co stanie na jakimś wzniesieniu i patrzenie na niego przez lornetkę. Nie zrozum mnie źle, wiadomo, że piszesz dobrze i gładko się to czyta, ale tu akurat nie napisałaś zbyt wiele. Jak wiedziałem, że są ludzie żyjący w ten sposób, wiem nadal. Możnaby się zastanawiać dlaczego, ale ty niezbyt to robisz (w tym tekście) tylko postawiłaś parę retorycznych pytań, pierwszych jakie każdemu przychodzą do głowy. Twoich poglądów na ten temat też raczej nie poznałem. Z tekstu wynika, że trochę namiotowym ludziom współczujesz, ale to wszystko.
Wybacz. Muszę poczytać inne twoje teksty, bo dawno u ciebie nie byłem, a pamiętam, że warto :)
Pozdrawiam serdecznie.
Martat dnia 25.11.2016 22:26
Nie jestem pewna, czy to w ogóle jest felieton. Ślizganie po tematach to raczej pobieżne poruszenie kilku różnych kwestii w jednym tekście a nie ogólnikowe potraktowanie całości.
I nie ma w Twoim tekście miejsca na ironię, bo i temat poważny (choć można go ująć z mniejszym bólem).

Sięgnij po jakiś miesięcznik typu "Zwierciadło" czy "Twój Styl". Tam publikują Tomasz Jasturn, Agata Passent czy Leszek Talko. W "Polityce" masz autorów z cięższym piórem: Ludwik Stomma czy Daniel Passent.


No i Pilch. Jerzy Pilch, absolutny król felietonu.
Niczyja dnia 26.11.2016 10:17
Kochani, wielkie dzięki za zasypanie mnie tak licznie komentarzami:)
Dużo do czytania, przetrawienia, przyswojenia i nauczenia się. To lubię, różnorodność!

skroplami,
Nie masz za co przepraszać, jestem dorosła. każda opinia jest ważna, nawet ta nielubiąca. A z zaproszenia na kawę z kropelką rumu chętnie skorzystam;)

mike17,
Dla Ciebie to jest reportaż, dla innych felietonem nie jest, a już na pewno nie opowiadaniem. Relacją rzeczywistą, zgodną z prawdą.

Aronio
,
Chodziłam kiedyś na taki kurs... to co piszesz o felietonie, zgadza się z tym, co tam mowili. Ja często stoję jakby z boku i patrzę, także na siebie samą.

Bernierdh,
Ja nie wiedziałam, dla mnie to naoczne odkrycie, dlatego o nich piszę... Zapraszam zatem do siebie:)

Martat,
Może i nie jest, wg sztywnych kanonów literackich, których przyznam szczerze, nie znam. Piszę na wyczucie, bez ram. Bardzo Ci dziękuję, że sypnęłaś przykładami geniuszy w felietonowym temacie. Chętnie ich poczytam, szczególnie Pilcha, i może dzięki nim kolejny mój felieton będzie o niebo lepszy. Bardziej prześlizgujący się po wielu tematach, nie ogólnikowy i trochę ironiczny. Dziękuję, człowiek uczy się całe życie:)

Pozdrawiam serdecznie,
Niczyja
skroplami dnia 26.11.2016 11:02
Niczyja, przeczytaj co masz pod ręką: "O pączkach, bieganiu i czymś ponad to." autorstwa Mortat. Jest aktualnie na górnej półce, to felieton :).
Niczyja dnia 26.11.2016 11:14
Wlasnie przeczytalam. Spodobalo sie:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
valeria
24/01/2022 11:49
tak:) to nie mówcie głośno, wszyscy mnie zapeszają:) »
ZielonyKwiat
24/01/2022 11:27
Dużo słów. Czy nie bardziej poetycki jest obraz faceta w… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 11:23
Nic tam nie poprawiaj. Skoro tak Ci się napisało, to tak… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 11:21
A mnie zawsze cieszy, że niektóre komentarze są bardziej… »
valeria
24/01/2022 10:53
dziekuję, myślałam, że przejdzie taki błąd. raz jestem… »
pociengiel
24/01/2022 10:50
Za komuny mieliśmy polskie auto Syrenka - głośny dwusuw. Wg… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 10:34
Wiersz jak wiersz. To moje zdanie. »
pociengiel
24/01/2022 10:29
daj se luzik, popuść guzik »
Wiolin
24/01/2022 09:50
Valerio. Widzę w tym wierszu wiele niegramatyczności...… »
Wiolin
24/01/2022 09:29
Witaj Anno. No tak, przyznaję że nie brakuje temu… »
Wiolin
24/01/2022 09:14
Witaj Przyszyty. Wiesz przecież że wiersz nie musi… »
przyszycguzik
24/01/2022 01:26
Wściekłość i żal jak echo budzą się w koszmarze. To taka… »
Florian Konrad
24/01/2022 01:26
Dziękuję serdecznie! Bardzo trafnie odczytany początek.… »
Florian Konrad
24/01/2022 01:25
No cóż, trudno się mówi, dziękuję. »
przyszycguzik
24/01/2022 01:22
Czy niegramatyczność jest zamierzona? Moim zdaniem… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 20:04
  • Dobra, wystarczy tej gadki o niczym.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:58
  • A to zależy co się założy. Ja czasem wolę zapytać Nikogo, niż gadać z Bylekim-ś.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:56
  • Jakże ja bym chciał tak skasować, ale nie mam kogo i za co.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:54
  • A ja, z założenia, nie pytam nikogo o nic.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:52
  • Gdybym wiedział o co chodzi, to bym się nie pytał Kogoś, ale Nikt nie odpowiada. A że jestem Niewiedzący, to pytam i Wiedzących.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:45
  • Skasowałam. znów włączyła mi się autocenzura.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:43
  • Obie miejscówki leżą niedaleko Gdzieśtam.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:41
  • A ja znam takich z Znikąd. to chyba niedaleko od Nikąd.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:38
  • Znałem wielu Niktów, z reguły byli z Nikąd i wracali tam, skąd przybyli. Są niezapamiętywalni i postrzegani jako deja vu.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas