Cierpienia początkującej pisarki – część 2 /Lektura nadobowiązkowa/ - JOLA S.
Proza » Długie Opowiadania » Cierpienia początkującej pisarki – część 2 /Lektura nadobowiązkowa/
A A A

Cierpienia niedoszłej pisarki – część 2

 

Zupełnie nie wiem, jak Paweł znalazł się w moim łóżku. Seks był akurat ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę, o której mogłam w ogóle myśleć. Cóż, niechcący upiłam się w trupa. Na moim wernisażu było nudno i szaro, szaro i monotonnie, i na dodatek za mało zjadłam. Są to chyba wrażenia niemiłe.

— Traktuję seks, jako przeżycie duchowe.

Te słowa Pawła pamiętam jak przez mgłę. Przynudzał w czasie, gdy rozpaczliwie szukałam w torebce kluczy. Musiałam je znaleźć skoro obudziłam się we własnym mieszkaniu. On widzi świat inaczej niż ja, musi mieć jakieś kontakty z myślicielami Wschodu, to jego prawo. Czasem myślę, że pojawił się w moim życiu, żeby pokazać mi swoje tajemne sztuczki. Oczywiście nie w łóżku, w tym jestem o niebo lepsza. W niczym mu to nie umniejsza i nie osłabia osobistego autorytetu. Nauczył mnie spędzać czas na głośnym czytaniu, nie tylko gazet, czy powieści, a wielkiego Szekspira. Codziennie poddaję Pawła rzetelnej obserwacji, sprawdzam czy się dla mnie nadaje. Weźmy taki przykład. Jestem głodna jakbym kilka dni nie jadła. On bierze jabłko do ręki, obiera nożem, wolnym, przerysowanym ruchem, jakby je wziął w cudzysłów, potem pożera sam, szybko i metodycznie. Mogłoby wpaść do głowy, żeby zabrać mnie na niedzielny obiad. Miła odmiana, niewinna przyjemność. Niestety. To tyle o szczegółach tej pamiętnej, kuchennej sceny. Fajnie być błyskotliwym, a pod spodem mądrym. On właśnie taki jest. Mądrość to dla niego wgląd w siebie, w uczucia, a co najważniejsze w ograniczenia. We wszystkim szuka sensu. Szczerość, błyskotliwość, zwięzłość wypowiedzi to niekwestionowane zalety, mógłby być poczytnym pisarzem. Póki, co, jest czarującym wykształconym wariatem o nieokiełznanej wyobraźni i wysublimowanym poczuciu humoru. Z jego ruchów zawsze emanuje pewność siebie. Więcej nie powiem, gdyż surowo zabrania podawać do publicznej wiadomości, kim jest. W tym jestem posłuszna, w innych sprawach jak czasem, w zależności od temperatury uczuć i okoliczności. Sposób zaangażowania w nasz związek pokazuje różnice w naszych charakterach.

— Pawle, daj mi parę minut — mruczę, obracając się twarzą do ściany.

Na samo wspomnienie nocy robi mi się mdło, dawno nie miałam takiego koszmarnego kaca. Leżę nieruchomo, ciągle czując na sobie zapach jego wilgotnej skóry i żelu do włosów. Poza tym tej nocy nie zrobił nic, co by było godne uwagi. Nie zniosę jego pogaduszek ani czułości, przynajmniej nie tym razem. Jeżeli udam, że śpię, może w końcu wyniesie się w cholerę. Pocałował w ramię, potem pogładził włosy. Mruczę jak przez sen, uśmiecham się z zamkniętymi oczami, ale w żaden sposób nie zachęcam go do pozostania w łóżku. On odgarnia pościel, wstaje, wychodzi do łazienki. Dotykam uszu. Kolczyki? Chyba zgubiłam, jedno karatowe diamenty, skromne nic krzykliwego, szkoda, doskonale pasowały do sukienki, przyciągały wzrok na wczorajszym wernisażu bardziej niż moje obrazy. Skończył brać prysznic i woła mnie po imieniu. Nie odpowiadam, nakrywam głowę poduszką. Nasłuchuję głosów z kuchni. Kawa - pije kawę, czuję jej aromat. Cisza, potem kroki. Błagam cię, po prostu wyjdź.

Paweł jest dla mnie jak wiersz, który na ramieniu siada na chwilę i wnet odlatuje bez słowa uwięzionego w myśli. W końcu zamyka za sobą drzwi. Opuszczam łóżko. Co za ulga. W ten sposób mogą kończyć się moje wszystkie miłosne historie. I tu należy postawić kropkę.

Po wyjściu Pawła jeszcze chwilę gapię się w okno, staram się prześledzić tok swoich myśli, ale wszystko na nic, okropnie kręci mi się w głowie. Cisza w pokoju i dochodzący z oddali zgiełk uliczny wydają się odrealnione.
Każdemu z nas śnią się koszmary. Minionej nocy śnił mi się fortepian. Grałam, a czarne pudło nie wydawało żadnego dźwięku, waliłam zdesperowana w klawisze, a on nic, cisza. Moje sny to z reguły nieme filmy. Pojawiają się niespodziewanie, są jakąś ucieczką. Przed czym? Sama nie wiem, ale dziwnie to wygląda.
Od jakiegoś czasu jest we mnie jakiś niepokój, czuję się słaba, bezbronna, nie mogę skupić myśli. Wyobraźnia bawi się w kotka i myszkę. Jedno pytanie goni drugie, nie przestaję szukać powodu. Na fotelu stojącym w rogu sypialni wciąż widzę piękną dziewczynę w dwuznacznej pozie. Budzi uczucia pokrewne uczucia. Mam wrażenie, że jesteśmy podobne i różne tak jak potrzeba. Mogłaby być moją siostrą bliźniaczką. Błąkam się wzrokiem po jej ciele. Nie jest brzydka, uderza jasna, porcelanowa skóra, uda ma zgrabne jak moje. To nie sen. Ta iluzja czasami jest tak realna, że niemalże słyszę jej oddech. Dotąd nic nie mówiłam Pawłowi, pomyślałby, że zwariowałam. Muszę ją odnaleźć, przemknęło kiedyś przez głowę. Nie przywiązałam się do tego pomysłu.

Moje małe życie układa się w coś w rodzaju baśni. Tyle, że w tej baśni nie chodzi o zwycięstwo ani o przegraną. O żadne złote runo. Nie znam pojęcia „ niemoc twórcza”, ciągle coś robię, nie chodzę z kąta w kąt. Mam rodzaj wyobraźni ruchliwej, niezatrzymującej się na jednym szczególe, nastawionej na refleksję. Szkicuję wszystko i wszędzie, z wyobraźni, z natury. Piórkiem, ołówkiem, tuszem, kredką do ust, długopisem. Niedawno, po serii niepowodzeń w malarstwie wróciłam do pisania. Zawsze o tym myślałam. Za sobą mam odległy, szumny epizod pracy w dziennikarstwie. Okres zbliżony charakterem bardziej do defilady lub zabawy, choć oznaczony sukcesami. Potem była programowa przerwa i pamiętne, zimowe spotkanie z Ewą N., uzdolnioną poetką. Układa i publikuje zgrabne wiersze za oceanem. Ewa podarowała mi drewnianą figurkę Różowego Pinokia. Stoi obok Misia na białej półce, w sypialni. Miś ma przynajmniej, z kim pogadać. Nocami z zapartym tchem słucha niekończących się opowieści Różowego Pinokia o Krainie Niekończącej Bajki. Miś nie zna tej zachwycającej krainy, bo i skąd ma ją znać? Nigdy, w niej nie był.

Dziwne spotkania mnie lubią, znaczą etapy bujnego życia, dzieląc je na odcinki nadające początek i koniec kolejnemu szaleństwu. Pierwsze kroki stawiane przeze mnie na niwie literackiej przypominały raczkowanie upartego niemowlaka. Każdy dzieckiem będąc uczy się chodzić, a nabijając sobie bolesnego guza krzyczy, że nie da rady. Początki to opowiadania o wdzięku pamiętnika, spisywane do zeszytów, przemyślenia zapisane wierszem w ulubionych na dysku mego wysłużonego laptopa. Skrycie marzę o powieści, ale do niej daleka droga. Pewnego dnia padnę ofiarą własnej zaciętości. Ktoś powie: Mogłaby pani grać trochę głośniej. Nic to, nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa. Zanurzam się w pisaniu coraz bardziej, schodząc po małych schodkach w coraz głębszą wodę.

Znowu utknęłam pomiędzy wspominaniem przeszłości, a jawą, w tym najłatwiej się zgubić. Czuję się jak rozedrgana fala, ręce się trzęsą jak u staruszki.

— Jest, jak być musi — szepczę, zmierzając do kuchni.

Duża, mocna kawa bez cukru, kromka chleba i kilka ćwiczeń relaksacyjnych robią swoje. Czas płynie bystro. Wskazówki zegara właśnie przesunęły się na równą godzinę. Spinam się w sobie. Ściągam płaszcz z wieszaka. Wychodzę z domu, czas już nagli. Mam przed sobą kawał drogi. Wszystko jest skute mrozem jak skorupą. Zimne powietrze zbawiennie podziała na ciemne worki pod oczami, pocieszam się w duchu i przyspieszam kroku. Jeszcze kilka lat temu uważałam, że fotografia jest gorszą dziedziną sztuki. Narodziny zainteresowanie fotografią artystyczną jest prostą pochodną miłości do Pawła. Weszła bocznymi drzwiami do mego świata wraz z nim.

Moja droga przez miasto prowadzi do undergroundowej galerii The Kitchen, od tygodnia najmodniejszego miejsca na mapie Warszawy, wczoraj dostałam zaproszenie. Nie miałam czasu przyznać się Pawłowi, zresztą, po co. To miejsce niebezpieczne dla publicznej moralności, w którym dress code pozwala na użycie wyłącznie skórzanych butów, motocyklówek, mundurów i jockstrapów; zabrania za to stosowania wody kolońskiej. Obejrzę „zakazaną” wystawę od kuchni, ukradkiem. Będzie radością dla oka. Lubię wszystkie męskie akty, w wersji porno też. Paweł zarzuca mi przedmiotowe traktowanie mężczyzn. To jego prawda, a prawdy są zawsze dwie. Moja prawdą jest, że są zdolni do dawania kobiecie rozkoszy lub stosowania przemocy, i to niekiedy jednocześnie. W tym niczym nie różnią się od nas kobiet, umiemy przywalić, kiedy trzeba lub kiedy nadarzy się okazja, nawet bez najmniejszego powodu. Nie uważam mężczyzn za skomplikowane osoby. Z każdym, z którym mieszkałam chciałam być po prostu szczęśliwa, i nie koniecznie na moich warunkach czy prawach. W pisaniu i miłości przestrzegam jednej zasady, wyraźnie mówię, na co, mam ochotę. A ciała mężczyzn są takie ciepłe i żywe, zawsze radziłam sobie, jako kochanka. O mężczyznach mogę rozprawiać długo, z niesłabnącym wzruszeniem i uciechą. I tak ucinam głębokie wywody, gdyż jestem już pod galerią.

Tak już wspominałam zasmakowałam w fotografii artystycznej. Jest to niewątpliwie dziedzina sztuki, często używana, jako środek wyrazu przez artystów niebędących fotografikami. Podobnie jak w sztuce przez duże S ich dzieła są poszukiwane dzięki indywidualnym cechom wyobraźni i środków.

— Akty artystyczne są studium ludzkiego ciała, niekoniecznie fotografią wizerunkową i wcale nie trzeba być piękną i młodą — zauważył Paweł, robiąc znienacka zdjęcie nowym aparatem.

Okropnie nie lubię być zaskakiwana, wkurzyłam się. Tłumaczył, że mam zacofane gusta i lekceważę jego potrzeby. Powinien bardziej ważyć słowa, bo ma skłonność mówić więcej, niż nakazuje zdrowy rozsądek. Chciałam powiedzieć, że rozmawiamy jak gęś z prosięciem, ale w porę ugryzłam się w język.

W progu galerii wita mnie Jan, w gruncie rzeczy pisarz i fotograf. Pracuje bez wytchnienia. Dopina terminy wystaw, spotkania, wiele od niego zależy. Przyjaźnimy się od lat, cieszę się, że go widzę. Rozmowa z Janem działa na mnie zawsze jak balsam.

I pyta: — A Pani, w jakiej sprawie?

— Obawiam się, że się spóźniłam.

— Dobrze spałaś?

— W żadnym razie. A poza tym jestem zmęczona.

Uśmiecha się figlarnie, wymuskany niemal do przesady. Jest uszminkowany, wbił seksowny tors w modną, czarną koszulę. Bombarduje miłymi słówkami. Wiem, że nie znosi dziewczyn, z czasem zaczął pojawiać się w towarzystwie takich, dziwnych kolegów, no wiecie. Kiedyś zaszedł mi za skórę. Łapie za ramię i wciąga do środka, nie trzeba mnie zachęcać. Rozglądam się mile zaskoczona. Galeria jest jakaś ożywiona, kolorowa, przyciągająca, a do niedawna była brudna i zaniedbana, aż żal było patrzeć. Widzę błysk w Jana oczach, spogląda na mnie z pytającym uśmiechem w kącikach ust. Dobrze go znam, doprasza się pochwały.

— Zauważyłaś różnicę?

— Miła odmiana — odpowiadam, bez wdawania się w szczegóły, ciekawość okazuje się silniejsza.

Jan próbuje, jak się da, poszerzyć moje pole widzenia, nie odstępuje na krok. Momentami muszę zadzierać głowę, zdjęć jest trochę dużo, ale bardzo dobrze wyeksponowane. Mój umysł nie daje mi wytchnienia. Męskie akty są w tonie mniej natarczywym niż gdzie indziej, żadnych kaprysów, żadnych nieprzewidzianych fantazji, romantycznych wyskoków.To uczta duchowa i nie wiem czy zmienię zdanie. Jan obawia się krytyków, jutro zapewne zjadą tłumnie. To prawdziwi badacze, żądni mocnych wrażeń. Co orzekną? To zagadka, nie do rozwiązania. Jan prowadzi mnie do małej, słabo oświetlonej salki.

— Mam dla ciebie niespodziankę. Dziewczyna przedstawia się imponująco — szepcze do ucha.

Staję już w progu, jak wryta. Zgadnijcie, co ujrzały zgrozą wytrzeszczone oczy. Skazani jesteście na własną domyślność. Nie był to żart niestety, tylko prawie nagie zdjęcie, wykonane w moim mieszkaniu, na fotelu, moje uda oprawione w posępne, czarne ramy. Było wyprane z emocji, chłodne. Modelka spała lub przed chwilą zażyła kokainy. Gruby sznur wił się po podłodze na kształt diabelskiego ogona. Jakim cudem? Serce zamarło, zachwiałam się na nogach z wrażenia.

— Zaiste, ze wstydu nie warto umierać — jęknęłam, osuwając się bez zmysłów na podłogę.

I to był koniec związku z Pawłem. Był ostatnim moim królem. Panował zaledwie trzy lata. Padł na polu bitwy. Pilną troską, jako niedoszłej pisarki było, przestawienie go w jak najgorszym świetle. Po napisaniu tej historii, nareszcie uwolniłam się od fascynacji nowymi trendami w sztuce fotografii.

Niestety, doświadczenia niedoszłej pisarki nikomu przydać się nie mogą.

 

 

 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 30.11.2016 14:07 · Czytań: 2980 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 9
Komentarze
Dobra Cobra dnia 30.11.2016 15:07
Tę część czyta się jeszcze lepiej, niż poprzednią!


JOLU S,

Jakież głębokie rozważania snujesz, jakież opisy. A to wszystko w otoczce sztuki fotograficznej, acz eksperymentalnej.

Dobrze napisane, wciąga, az szkoda, że nie ma c.d. i trzeba czekać nań nie wiadomo ile.

Więc na oczekiwaniu skończmy. I absoltunie gańmy upijanie się niewiast, bo to nie przystoi, a na dodatek może być przyczyną dramatycznych wyborów. Alko to wróg ludzkości (ale żołnierz przecież nie boi się wroga, inaczej wszak nie byłby żołnierzem).

Zatem do zobaczenia, czytało się bossko. Aczkolwiek można podejrzewac, że bohaterka niezaradna życiowo i nic z tego może nie być.


Pozdrawiam,

DoCo
JOLA S. dnia 30.11.2016 15:53
DoCo,

wielkie dzięki za uznanie i pochwały. :) Niedoszła pisarka jest istotą skromną, ale ambitną, postanowiła nie zawieść Wiernego Czytelnika.
Lubi skakać na głęboką wodę z nadzieją, że kiedyś wypłynie. Termin tej kąpieli jest bliżej nieznany. Co za dużo to nie zdrowo, myślę o piciu jednym haustem.
Czytelnikowi należy się przerwa w cierpieniach.
Niedoszła pisarka na chwilę przeskoczy na jej miasto, to znaczy o Gdańsku opowie.

Czytelnik się zrelaksuje i może będzie bardziej przychylny jej wysiłkom pisarskim ;)

Serdeczności
JOLA S.
mike17 dnia 02.12.2016 11:09 Ocena: Świetne!
Droga Jolu, zgrabniutko mi się czytało, bo opowiastka tak skonstruowana, że zdecydowanie trzyma od początku do końca, do ostatniego zdania, co świadczy o tym, że jest dopracowana i bardzo mnie to cieszy, bo lubię być wchłaniany przez dobre historie i niepuszczany, aż nadejdzie ich kres :)

Podoba mi się przewrotność naszej bohaterki, której związek z Pawłem określiłbym jako ambiwalentny - i podziwia go i jednocześnie ma go dość, co u pewnego typu kobiet jest rzeczą normalną, i bohaterka jest tego świetnym przykładem.
Pięknie ukazałaś do dwoistość natury kobiecej.
Jestem pod wrażeniem!

Piszesz dobrze i dojrzale, jasno wyrażasz myśli, nie ma w tekście przegadania, lania wody, wątków pobocznych, zapychadeł, jest czysta fabuła i chwała Ci za to.
Dlatego ten zwarty utworek tak płynnie się czyta.

Panujesz nad interpunkcją, nic specjalnego nie wyłapałem.

Napisałaś to w bardzo stonowany, spokojny sposób, co także należy podkreślić.
Operujesz językiem dojrzałem, jak już pisałem, co daje w sumie wartość samą w sobie - czytacz ma przyjemność w czytaniu, choć z pozoru niewiele się tu dzieje, ale to akurat mankamentem nie jest.

A czy kobiety powinny pić?
Pewnie!
Każdemu należy się coś od życia!
Alkohol jest dla ludzi, jeno trza uważać, by nie przeholować.

Dwie małe uwagi:

Cytat:
Tyle, że w tej baśni nie cho­dzi nie cho­dzi o zwy­cię­stwo ani o prze­gra­ną

powtórzenie
Cytat:
Tłu­ma­czył, że mam za­co­fa­ne gusty

gusta

Jolu, fajosko się czytało, dobry pomysł na opko, i wykonanie w porząsiu, więc daję maxa :)
JOLA S. dnia 02.12.2016 12:16
Drogi Michale,
przepięknie jest czytać Twój komentarz. To daje nadzieję, że świat jednak nie zginie! Doceniasz moje wysiłki pisarskie, podobnie, jak ja Twoje. Rzadko różnimy się odczuciami. ;)
Rozmaitość na niwie literackiej musi być. :)

Ukłony z wyrazami niegasnącej sympatii
JOLA S.
Usunięty dnia 08.12.2016 17:35
No cóż, piję śliwowicę i czytam. A to nie przychodzi mi łatwo. Takie zdania jak:

Cytat:
nie w łóżku, w tym je­stem o niebo lep­sza


Cytat:
Za­nu­rzam się w pi­sa­niu coraz bar­dziej, scho­dząc po ma­łych schod­kach w coraz głęb­szą wodę.


Cytat:
Za­iste, ze wsty­du nie warto umie­rać


Wielu zarzuca mi ignorancję, wielu po prostu mnie nie lubi, czytam krwiste teksty, zanurzam się w błocie wyobraźni, to mnie uskrzydla, pozwala spokojnie zapomnieć o głupich sukach, o moich załganych marzeniach, o wieku, który poraża urzędniczki na poczcie... Gdy odnajduję zdanie, lub nawet słowo, które nie psuje smaku mojego drinka, jestem szczęśliwy - uczyć się lubię i zawsze lubiłem, a dzisiaj niestety, to takie niemodne.

Zapomniałem: Oczywiście pozdrawiam:)
JOLA S. dnia 08.12.2016 18:00
Hope,

- Czas już spoważnieć moje dziecko - powiedział mi kiedyś ojciec patrząc wyrozumiale w moje oczy. - Ale, pamiętaj nigdy nie rezygnuj z siebie. Człowiek dojrzewa z czasem, zmienia się punkt widzenia, czy tego się chce czy nie. Długo nie będziesz dzieckiem, czepia się to tylko niektórych. Czy być wariatem to źle? Młodość jest spontaniczna, ciekawa, niczego się nie boi.
Droga każdego i tak dzieli świat na pół, gdyż prowadzi raz w górę raz w dół.

Jeżeli masz się dobrze bawić, to tylko teraz, bo tylko Ty wiesz jak. Niech w oczach gwiazdy bledną. Chwila to błysk. Niech Cię znosi, a miasto niech sobie dryfuje, a ty razem z nim.

Samych sukcesów, nie tylko w nauce :yes:

Gorąco pozdrawiam :)

JOLA S.
Usunięty dnia 08.12.2016 18:47
Jest ciąg zdarzeń, których nie da się wyłączyć, choć bardzo byśmy tego chcieli. Tak jest z ułudą wolności wyboru, o dryfowaniu wraz pierwszą krą, zwyczajnym pojmowaniu młodzieńczych fascynacji, miłości na kredyt, wytartych słów bez spowiedzi. Tylko młodość zrozumie to, o czym inni już dawno zapomnieli.
Wracając do sedna – Twój tekst jest, i tu brak mi słowa, ale podam zamiennik: specyficzny… - Przeczytałem z dużą dozą ciekawości, rzadko zdobywamy się na szczerość, gdy nie mamy w tym ukrytego celu. Tu go nie odkryłem, ale może jestem zbyt stary, by to widzieć.
Pozdrawiam ciepło i wracam do nauki - smaku dobrego drinka:)
al-szamanka dnia 11.12.2016 10:02 Ocena: Świetne!
Jolu, Jolu, Jolu... no niestety!, MUSZĘ Ci dać świetne, pomimo że mocno skrzywdziłaś tekst brakiem, lub nadmiarem interpunkcji.
Podam tylko przykłady, bo inaczej komentarz wyszedłby na parę ekranów.
Cytat:
On bie­rze jabł­ko do ręki(,) jabł­ko obie­ra nożem ze skóry

Wyczernione też zbędne, bo wiadomo czym i z czego obiera się jabłko, a tu, dodatkowo, wygląda jakby to nóż był ze skóry ;)
Cytat:
Póki, co, jest cza­ru­ją­cym wy­kształ­co­nym wa­ria­tem

Pierwszy przecinek kompletnie zbędny.
Cytat:
gdyż su­ro­wo za­bra­nia mi po­da­wać do pu­blicz­nej wia­do­mo­ści, kim jest

jw
Cytat:
- Pawle, daj mi parę mi­nut()- mru­czę(,) ob­ra­ca­jąc się twa­rzą do ścia­ny.

Cytat:
Stoi obok Misia na bia­łej półce, w mojej sy­pial­ni. Miś ma prz­yn­ajmniej, z kim po­ga­dać.

Zbędne przecinki.
itd, itd, itd :)

A sam tekst? Ha, napisany naprawdę brawurowo.
Normalnie mnie w niego wmurowało.
Bardzo cenię w tekstach rytm, niejako trzymający czytelnika na smyczy. Rytmy są różne - u Ciebie, nie dość, że jest, to w ogóle się nie rwie, co jest wielką zaletą, bo czyta się tekst jednym ciągiem, gładko, a przy końcówce, bum!, zdziwienie, że tak szybko przeleciało.
A Paweł? No cóż, rozłożyłaś mnie nim na łopatki!
Zdrowy rechot w niedzielny poranek, to jak super terapia antystresowa na cały tydzień.

Pozdrawiam wesolutko :)
JOLA S. dnia 11.12.2016 10:29
Droga Al, byłam tuż po rozstaniu z Pawłem, ale nie to było najważniejsze. Ostatnio nie szło mi pisanie, obawiałam się o swój los. To ciężka praca i jeżeli nie przynosi oczekiwanych efektów, a warsztat jest jeszcze kiepski, to łapie się doła.
Kiedy podano sałatkę wyrwało mi się z ust
- Nic to, poprawię się! To pomysł na długie opowiadanie, albo na coś więcej.... Do dzieła. Nie zawsze będzie śmiesznie. :(

Pozdrawiam gorąco i zapraszam serdecznie. :) :) :)

JOLA S

PS:To sprawił portalowy prześmiewca DoCo.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
akacjowa agnes
13/08/2022 08:18
Myślę, że i więcej wspólnych mianowników udałoby się znaleźć… »
Darcon
12/08/2022 21:14
Dziękuję za miłe słowa, skroplami. Cieszę się, że tekst Ci… »
wolnyduch
12/08/2022 20:37
Zatem, mamy coś wspólnego, bo płynięcie pod prąd jest mi… »
wolnyduch
12/08/2022 20:34
Witaj Per fumum To prawda, że ten świat jest pełen… »
Per fumum
12/08/2022 18:24
Może jest jeszcze jakaś nadzieja, może człowiek zacznie być… »
pociengiel
12/08/2022 10:28
Wiersz przypomniał mi matkę, która kochała Święto Matki… »
akacjowa agnes
12/08/2022 08:31
Dziękuję za miłe słowo o kapelusiku ;) Jasne, że Twój… »
pociengiel
12/08/2022 02:56
najfajowsze z tych wszystkich wagonów »
pociengiel
12/08/2022 02:35
dzięki, jako niezdeklarowany wolny duch, myślałem… »
wolnyduch
11/08/2022 23:52
Wszystko można, również za tym winklem, ale czy warto? Z… »
wolnyduch
11/08/2022 23:41
P.S Nie uleganie trendom, to właśnie świadomość siebie i… »
wolnyduch
11/08/2022 23:34
To prawda, że ludzie sami sobie podcinają gałąź na której… »
wolnyduch
11/08/2022 23:11
Witaj Akacjowa Masz rację, że dobra pewnie nie jest… »
akacjowa agnes
11/08/2022 18:05
Cieszę się, że trafił w Twój gust, Ekslibris. Bardzo ciekawa… »
ekslibris
11/08/2022 18:01
Wiersz o akceptacji siebie i o próbie odnalezienia się we… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas