Bohaterka idzie do Biedronki i coś ponadto - Niczyja
Proza » Miniatura » Bohaterka idzie do Biedronki i coś ponadto
A A A
Od autora: Tytuł jest prawie identyczny jak u użytkownika Berniedth, ale tak mi się spodobał, że musiałam mieć podobny:) Mam nadzieję, że to nie plagiat, bo treść jest inna.
Jest to próba napisania tekstu niby o niczym, gdzie nie ma żadnej akcji, gdzie nic się nie dzieje... Napisałam tę miniaturę dla przełamania tematyki romansowo - podróżniczej, jak sugerowało mi kilku czytelników. Oceńcie proszę sami jaki jest efekt...

„Bohaterka idzie do Biedronki i coś ponadto”

 

Tego ranka, po intensywnych nocnych opadach śniegu postanowiłam iść do Biedronki. Nagle poczułam silny apetyt na owoce egzotyczne, które z mrozem niewiele mają wspólnego, ale może właśnie dlatego, że nie mają, zapragnęłam ich. Kontrasty jak wiadomo się przyciągają.

Brnęłam w głębokich zaspach śnieżnych. Wiedziałam już, jak spędzę wieczór albo noc - oczywiście na biegówkach. W sklepie, trochę czasu zajęło mi znalezienie wolnego koszyka, panował między-półkowy ścisk, jakby wszyscy zmówili się na poranne zakupy w nisko cenowym supermarkecie.

Dopadłam wreszcie jeden ukryty w kącie i z nim w ręku rozpoczęłam poszukiwania moich pragnień. Pierwsze były nerkowce, moje ulubione, bardzo słone. Obok leżała dorodna papaja, aż sama prosiła się: „Weź mnie, a zrobię Ci dobrze!”. Uśmiechnęłam się i wzięłam. Minęłam coś czarnego, pomarszczonego, co wyglądało jak wyschnięte psie gówno, tylko kształt miało nieco inny. Przed oczyma mignęła nazwa marakuja. „Marakuja, marakuja…” – wspomnienia wróciły do egzotycznego baru sprzed lat. Deser z jej owoców, z kimś wyjątkowym u boku, smakował wybornie. Bez namysłu schowałam do koszyka dwie sztuki. Dołożyłam jeszcze limonkę, cytrynę oraz długiego ogórka – każde z nich miało mieć inne przeznaczenie.

Jakaś kobieta przekładała skrzynki z awokado, aby dostać się do tej najniższej, gdzie owoce zapewne były najświeższe. Sklepy stosują tajemniczą zasadę, którą każdy przytomny klient dawno rozgryzł. Najlepsze jest to, co niewidoczne dla oczu. Podobnie ma się sprawa z datami przydatności do spożycia. Klienci grzebią na półkach, przestawiają, jakby poszukiwali skarbu. A pracownicy niestrudzenie ukrywają nabiałowe skarby w czeluściach sklepowych wnęk.

Gdy wybierałam pizzę, zaintrygowała mnie para debatująca nad wyborem dosłownie wszystkiego. Chyba urządzali jakieś przyjęcie dla rodziny i mógł to być ich pierwszy  wspólny raz. Tak zresztą to wyglądało. Ona zadawała masę dziecinnych pytań, on na żadne nie odpowiadał. Zastanowiło mnie, po co więc go pytała. Czy była taka niesamodzielna? Czy chciała przerwać milczenie? A może byli świeżo po kłótni i wyprawa na zakupy była swego rodzaju pojednaniem? Ona nieco utykała, schylała się po różne artykuły, on tylko prowadził wózek. Pytała o nuggetsy dla dziecka, czy będzie chciało je jeść. O wędliny i ser żółty. Potem o mleko. Tam był już dłuższy monolog, który w pewnym momencie przerodził się w dialog. Jakie mleko? Ile butelek? Czy będzie pasować do kawy takiej, a siakiej? Minęłam tę interesującą parę i poszłam dalej.

Po piwo. Wieczorem, po nartach na pewno za nim zatęsknię. Mój wybór był jednomyślny. Miłosław, browar Fortuna! Czemu? A temu, że fortuna kołem się toczy, a miłość może przyjść nagle, jak grom z jasnego nieba.

Kolejka do kasy była nieznośnie długa, z pięciu tylko dwie były czynne. Pieczołowicie wyłożyłam produkty na ladę, cierpliwie czekając na swoją kolej. Myślami błądziłam przy kuchennym stole, na którym dla samoudręczenia ustawiłam zdjęcie byłego. To w jego towarzystwie zjem obie marakuje. Gorzko smakują w pojedynkę…

- Co to za owoc? – z zamyślenia wyrwało mnie ciche pytanie stojącej za mną staruszki.

- Marakuja – odrzekłam.

- Nigdy nie jadłam. A to? – spytała wskazując na dorodną, słodką papaję.

- Papaja – poinformowałam ją uprzejmie.

- A ja kupiłam kaki. Wybrałam śliczne, dwie sztuki. Działają antyrakowo.

Nic nie odpowiedziałam, zajęta pakowaniem produktów do torby.

- Są antyrakowe... – powtórzyła staruszka z nadzieją w głosie. Było to raczej pytanie, niż stwierdzenie faktu.

- Tak, chyba tak – musiałam jej odpowiedzieć. Po prostu musiałam! Nie mogłam odejść bez słowa. Jej oczy błagały o nadzieję albo tak mi się wydawało. Nie można odbierać nadziei komuś, kto jest w beznadziejnej sytuacji. Dla niej, dla tej staruszki wiara w siłę sprawczą kaki, jako odpędzacza śmierci, jest motorem działania. Może przychodzi tu często, może codziennie.

Przy tablicy ogłoszeń sprawdziłam poprawność paragonu. Zawsze to robię i nie raz nacięłam się na mały szwindel kasjera, może nie zamierzony, ale na pewno uderzający w moją kieszeń. Napiłam się pomarańczowego soku Frugo. Długie zakupy zawsze powodują u mnie pragnienie. Gdy chowałam butelkę do torby nagle ją zauważyłam. Staruszkę z kolejki. Stała nieopodal, podpierając się laską i przyglądając swoim pomarańczowo – złotym owocom kaki. Znowu poczułam smutek, zrobiło mi się jej strasznie żal... Po chwili ruszyłam w stronę domu, myśląc o gorzkiej uczcie z owoców egzotycznych.

 

(3 grudnia 2016)

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Niczyja · dnia 14.12.2016 19:39 · Czytań: 664 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 9
Komentarze
Dobra Cobra dnia 14.12.2016 19:53
Taaa, Frugo....


Niczyja,

Taki słodki lajcik na temat sieci sklepów Biedronka. Rozumiem, że masz od nich grant, by pisać w superlatywach, czyli artykul sponsorowany.

Tak, opisujesz tu sprytne oraz cwane praktyki układających towar. Tak jest, to święta prawda. Tak robią. Chyba, że się trafi na półkę zaraz po jakimś wygrzebywaczu, który już wygrzebał z donych półek najświeższy towar na te górne.

Trudno powiedzieć, czy zamiana wątka podrózniczo - romantycznego na opowieści opiewające cnotę sklepów Biedronka jest dobra. Z pewnością jest inna.

A na przeciw raka najlepsze są pestki moreli, najlepiej z Syrii. Oraz wszystkie inne pestki, nawet naszych jabłek, tyle, że one mają o wiele mniej amigdaliny, niż te z krajów cieplejszych.

Amigdalina... legendarna substancja, z którą walczy rząd Ameryki (bo jak najmniej ludzi o tym wie, tym największe koncerny farmaceutyczne mogą sprzedawać chemię, która jest ku..wsko droga i pomaga na chwilę. Chodzi o to, by pacjent pożył w cierpieniu jeszcze te kilka lat i aby na nim zarobić straszny szmal. I co tu mówić o demokracji i umiłowaniu obywateli???

Jedynie nasza minister (Kopacz??) swego czasu odrzuciła jako jedyna ofertę szczepionek p. grypie, które niekoniecznie są skuteczne, ale za to trzeba je wmusić ludności.


I tak od Biedry doszlim do spraw zdrowotnych.

A rząd Ameryki wsadza do więzień ludzi, leczących amigdaliną. Czyli jest zmowa przeciw ludzkości.

Oczywiście nie wierzymy także w terrorystów z 9,11, 2011. Wystarczy porównać zdjęcia z jakiejkolwiek katastrofy samolotowej ze zdjęciami rzekomo zaatakowanego Pentagonu.


Czyli generalnie wszyscy przciwko nam. I to się nadaje na temat prozatorski. Wystarczy tylko trochę pomyszkować....

Było mi miło poczytać o Biedronce (a im więcej słów na B, tym większa reklama i większy zarobek).


Ukłony, z poważaniem i szacunkiem,

DoCo
Niczyja dnia 15.12.2016 12:03
Witaj DoCo, niestrudzony wojowniku mojej prozy.

Dziękuję za komentarz i wyproszoną literkę "a";)
Twój odzew był niemal tak długi, jak cała moja miniatura. To się nazywa dopiero reakcja.
Rozbawiłeś mnie, wielokrotnie... Nie wiem, gdzie Ty zauważyłeś słodki posmak, bo dla mnie był on raczej w całości gorzki. A może to sposób odbierania świata, Twój jest jasny, mój czarny.

Nie mam żadnych grantów od Biedronki, po prostu zmieniłam kierunek moich wyjść. Teraz na Wschód, wcześniej było szeroko rozumiane Południe...

Cytat:
Trudno powiedzieć, czy zamiana wątka podrózniczo - romantycznego na opowieści opiewające cnotę sklepów Biedronka jest dobra. Z pewnością jest inna.

Przyjaciel zasugerował mi wstrzemięźliwość pisarską na czas określony, więc chyba posłucham jego cennych rad. Może czymś to w przyszłości zaowocuje... Kto to wie?

A o amigdalinie nie słyszałam. Myślę, że to może być wymysł dobrocobrowy, ale sprawdzę, może istnieje w realu. Dobrze, że wspomniana przez Ciebie Kopacz i jej podobne oszołomy odeszły już od koryta. Ale... nie chcę wkraczać na terytorium polityczne, które mam w głębokim poważaniu. Lepiej trzymać się z daleka, najdalej jak się da od tego tematu. Wtedy spokojniej się śpi, ręce się nie trzęsą i nie chwytają czego popadnie w pilnym geście wyrażenia niekontrolowanych uczuć 'zachwytu'.

Doszlim! Świetny zwrot DoCo. Tak na wsiach niegdyś mawiały babcie.

Cieszę się, że było Ci miło. Na B jest jest jeszcze wiele innych słów np: Benz Mercedes, BMW, biomedycyna, biseks, biust, balon, buhaj itd

Pozdrawiam serdecznie z szacunkiem oszacowanym na wysokim poziomie,
Niczyja
mike17 dnia 15.12.2016 15:54
Tym razem niestety nie stanęłaś na wysokości zadania :(
Choć miniatura napisana poprawną polszczyzną i bez potknięć, niczym nie porywa.
W kategorii "wprawka" na pewno by się sprawdziła, ale nigdzie indziej.
Brak tu klasycznej fabuły - samo pójście do Biedronki na zakupy jej jakoś nie zastąpi - gdyby wydarzyło się coś nieoczekiwanego, co wbije w fotel, wtedy owszem, tekścik by się wybronił, a tak ograniczony brakiem akcji jest jeno migawką z życia i to w dodatku dość nijaką.
Treściowo również w nawiązaniu do zdań poprzednich nic to nie wnosi i o niczym to jest.
"O niczym rozmowa"...
Zupełnie zaś nie funkcjonuje jako utwór literacki - migawka nigdy nim nie będzie, zwłaszcza o tak statycznym charakterze.
Gdyby było dość stanowcze pierdolnięcie, wówczas inna gadka.
Ale tego tu zabrakło.

Jako odbiorca powyższego, nic nie wyniosłem.
Liczyłem na jakiś suspens, bo w tak małych formach aż się prosi, by był, ale...
Jak dla mnie taka radosna twórczość o nikłych wartościach artystycznych.
Bo co mam z tego zapamiętać?

Myślę, że pisząc już coś, nie rozdrabniaj się na takie "cusik", bo szkoda pióra, w przerwach między prozą podróżniczo-romantyczną można musnąć tyle gatunków literackich, że szok.
Cenię wszechstronność, i fajnie by było, gdybym mógł u Ciebie jej posmakować :)

Ahoy!
Dobra Cobra dnia 15.12.2016 18:32
Amigdalina to prawda, DoCo nie ściemnia.

https://www.youtube.com/watch?v=_DaD6jdf9_A


Aby znaleźć więcej: na YouTube wyszukaj: amigdalina.

W necie z takim samym zapytaniem.


Ukłony,

DoCo
Niczyja dnia 15.12.2016 20:51
mike17,
Nie będę Cię przekonywać, że jest inaczej, niż napisałeś. Tekst jest nijaki, bo z założenia miał być o niczym konkretnym, ot, takie moje refleksje, luźne spostrzeżenia, uwagi...
Wiem, że jest bez akcji, taki miał być. Miał skłaniać to rozmyślań o życiu... O przemijaniu. Nie skłania? Widocznie coś nie wyszło.
Cytat:
Gdyby było dość stanowcze pierdolnięcie, wówczas inna gadka.
Ale tego tu zabrakło.

Fakt, tego tutaj nie ma:( I być nie miało. Miało być spokojnie, o wszystkim i o niczym.

Dziękuję za Twój szczery komentarz. Czuję, że masz rację, bo masz.
Chciałabym byś mnie posmakował w rożnych gatunkach literackich, tylko nie wiem, czy inne znam. A może już się wypaliłam? Może to tylko taki niepłodny okres? Nie wiem...
W każdym razie na pewno pomogłeś. Dobra krytyka, taka uzasadniona, jest potrzebna!:)


DoCo,
A jednak amigdalina istnieje, miałeś rację, sprawdziłam. To nie ściema:)

Pozdrawiam Was dobranocnie,
Niczyja
Procesja dnia 15.12.2016 22:17
Fajny tekst :) Może i jest o "niczym", choć tak nie do końca - pojawia się dziwnie zachowująca para, siła reklamy, wiara w antyrakowe owoce - ale na takich tekstach najlepiej widać świetny warsztat, który składa do czytania, i to z dużym zainteresowaniem, pomimo braku chwytliwego tematu.
Ludzie w Biedronce do dobre obiekty do obserwacji - po jakie produkty sięgają, jakie przypisują im cechy, nieraz i magiczne, jakie decyzje podejmują przy ograniczonym budżecie, jak zwracają się do siebie nawzajem ;)
Nie wiem, jak to się dzieje, ale nielubiane przeze mnie wyprawy do Biedry trwają minimum 40 minut. I to nie tylko stanie w kolejce. To też właśnie przyglądanie się kaki, marakujom, a ostatnio nawet przesypywaniu nerkowców na wagę prosto do kieszeni płaszcza przez pewną starszą parę ;)
Pozdrawiam!
Niczyja dnia 16.12.2016 22:34
Procesjo,
Dziękuję za ciepłe słowa w komentarzu:)
Cytat:
na takich tekstach najlepiej widać świetny warsztat, który skłania do czytania, i to z dużym zainteresowaniem, pomimo braku chwytliwego tematu.

Zatem witaj w klubie Biedronkowiczów;)
Pozdrawiam serdecznie,
Niczyja
Bernierdh dnia 17.12.2016 15:53
No, przyznam, że gdy pierwszy raz zobaczyłem tytuł, poczułem się troszkę niepewnie. Najpierw wpatrywałem się w niego przez parę sekund, zastanawiając się, czy to moje, czy nie moje, a jeśli moje, to czemu inne. Potem doszedłem do wniosku, że ktoś mnie sparodiował i przepełniła mnie chwilowa duma. Gdy dostrzegłem twój nick moja ciekawość sięgnęła atmosfery i przyznam, że przez chwilkę byłem rozczarowany, że to jednak nie parodia (bo zdążyłem już poczuć się slawny) ale tylko przez chwilkę, bo fajne to opowiadanie :)
Ja bardzo lubię takie migawki (trudno, żebym nie lubił, skoro sam je piszę). Lubię, gdy historia jest troszkę o niczym, ale jednak nie do końca, gdy ma do tego fajny nastrój, a fabuła jest tylko sugestią, ukrytą gdzieś między wyrazami. Japońskie filmy nauczyły mnie, że w zwyczajności kryją się wielkie historie.
I u ciebie jest tak, jak lubię. Humor masz nienachalny, a w zwykłych zdarzeniach dostrzegasz coś bardzo fajnego. Dla wielu będzie to nudne, ale mi czytało się świetnie.
Moim zdaniem bardzo dobrze wywiązałaś się z zadania, które sobie wyznaczyłaś. Podobało mi się, choć wiem też, że nie spodoba się każdemu i doskonale rozumiem punkt widzenia Mike'a.
Pozdrawiam cię serdecznie :)

PS: Napisałaś, że chcesz spróbować różnych gatunków literackich. Ja tam nie wierzę w ich istnienie, myślę, że są tylko po to, by książki leżały na różnych półkach. Dla mnie, jako czytelnika, nie ma znaczenia, po jaką estetykę sięgnięsz, liczy się przede wszystkim to, by było w niej czuć ciebie.

PS2: Proszę, niech ktoś jeszcze napisze tekst o Biedrze :D
Niczyja dnia 18.12.2016 19:28
Bernierdh,
Dziękuje za Twój uroczy i ciepły komentarz:)
To Ty mnie zainspirowałeś swoją wyprawą do Biedronki, idąc w ślad za Tobą uczyniłam to samo. Włącznie z tytułem, nie mogłam mu się oprzeć;)
Fajnie, że dzięki mnie poczułeś się niepewnie, dziwnie dwojako rozwarstwiony, jakby trochę zagubiony, nie wierząc własnym oczom... świetnie to ująłeś.
Cieszę się, że lubisz migawki. Ja też. Życie składa się bowiem z takich migawek, nie jest spójną całością.
Japońskie filmy... to się ceni:
Cytat:
Japońskie filmy nauczyły mnie, że w zwyczajności kryją się wielkie historie.

Dziękuję raz jeszcze:)
ad. PS. Bardzo ładnie to ująłeś.
ad.PS2. Może napisać takiego posta w shoutbox: konkurs na Biedronkowe opowiadanie?:)

Pozdrawiam ciepło,
Niczyja
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
gaga26111
17/01/2022 23:38
Ja też wiolinie. Bardzo podoba mi się twój wiersz. Sama… »
gaga26111
17/01/2022 23:22
Normalnie omijam twoje teksty bez słowa bo po prostu nie mój… »
gaga26111
17/01/2022 22:35
Ten wiersz z kolei ma w sobie coś fajnego. Jakas inna… »
gaga26111
17/01/2022 22:15
O i to mnie kopnęło. Niebanalne i twórcze przedstawienie… »
gaga26111
17/01/2022 22:12
Nie mój nurt obrazowy. Może mnie dzisiaj nie trafią to coś… »
gaga26111
17/01/2022 22:08
Ładna widokówka górska lekko się czyta i nie ciąży jakaś… »
gaga26111
17/01/2022 22:04
Jestem jak najbardziej za tym co darcon chociaz ja też… »
gaga26111
17/01/2022 22:01
Sama treść jakoś mnie nie powala ale tytul to mistrzostwo i… »
gaga26111
17/01/2022 21:59
Piękny dojrzały erotyk :) pozdrawiam serdecznie »
domofon
17/01/2022 21:41
Florian Kondrat, annakoch, dzięki :) valeria, pewnie, że… »
Marek Adam Grabowski
17/01/2022 17:51
Dziękuję! Bardzo mi miło! Pozdrawiam »
Darcon
17/01/2022 17:15
Podążanie swoją własną drogą nie powinno zależeć od zdania… »
Darcon
17/01/2022 17:08
Podobało mi się. :) Płynne dialogi, czyta się szybko, a i… »
KatarzynaKoziorowska
17/01/2022 16:41
Nurio, tak jak napisałam w wiadomości prywatnej, dziękuję Ci… »
Mareczek
17/01/2022 16:25
Fajna ta zimowa miłość.Wiersz nastraja… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 17/01/2022 17:14
  • Jasne, że szukałam. O Dialogu wiem. Dziękuję
  • Carvedilol
  • 17/01/2022 15:18
  • eria Spróbuj "Dialog"
  • Carvedilol
  • 17/01/2022 14:39
  • ZielonyKwiat w czasopismach to najłatwiej w wersji online, ale czy to wersja papierowa, czy wirtualna, wszędzie trzeba najpierw zgłosić tekst, szukałaś stron "czasopsima + dramat"? każda ma inne kryt
  • ZielonyKwiat
  • 16/01/2022 15:29
  • AntoniGrycuk, dziękuję za odzew. Pytałam jednak o możliwość opublikowania (np. w czasopismach). W konkursach nie biorę udziału.
  • AntoniGrycuk
  • 16/01/2022 15:18
  • Nie ma sprawy, nic nie chcę za tę poradę, jest za free ;)
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 22:51
  • ZielonyKwiat, poszukaj na aktualnekonkursy.pl, tam bywają konkursy na dramaty, na ksiązki, na opowiadania. Masz szanse.
  • ZielonyKwiat
  • 15/01/2022 19:01
  • Ktoś wie, gdzie można opublikować dramat/ sztukę teatralną?
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 18:53
  • Oka, po prostu wyczytałem w Twoim wpisie cierpienie i poszedłem Ci na pomoc. A spacery i odetchniecie świeżym powietrzem zawsze aktualne dla kazdego. Pozdrawiam
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 15:29
  • DoCo, naprawdę, nie bierz tego do siebie, że ja w ten sposób pojmuję literaturę kobiecą. Niepotrzebnie tak sie przejmujesz. Wyjdź sobie na spacer, odetchnij świeżym powietrzem.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas