Kozodój - cz. II - maarynarz
Proza » Inne » Kozodój - cz. II
A A A

CZĘŚĆ II

Jako to Maurycy z wielkiego parcia na pęcherz - bo to i już trzy kwarty miodu, od imić podstolego kołomyjskiego fundowane, wypił – wyjść musiał za węgło pęcherz uwolnić. Ściemniło się już od czasu, kiedy go oberżysta zawołał. Towarzystwo spod oberży rozeszło się, tylko dziewki jeszcze niektóre, niesyte grosza, w świetle pochodni – co je oberżysta dla oświetlenia drogi na węgłach gospody zatknął – na ostatnich gości czekały.
Postąpił Maurycy nieco w mrok za tylną ścianę oberży, gdzie rzeka o rzut kamieniem była oddalona i – w otoczeniu melodii cykad, koników polnych, tudzież szmeru rzeki, zasłonięty bluszczem i tłumnym w tym miejscu dzikim chmielem, z którego w tych okolicach, chłopi i koniarze „szalone piwo” wyrabiali. Oświetlony nieśmiałym, o tej porze jeszcze, księżycowym blaskiem, począł uwalniać pęcherz od nieznośnej ciężkości. Przymknął powieki i błogość ogarnęła jego ciało. Cóż więc dziwnego, że nie usłyszał cichego chrzęstu drobnych otoczaków, a nawet lekkiego muśnięcia rękawem płaszcza o tors. Dopiero jak mu wielka łapa gębę zatkała i przycisnęła plecy do ostrego przedmiotu, Maurycy struchlał i począł się szamotać i krzyczeć, ale nic to nie dało, bo łapsko przycisnęło gębę jeszcze mocniej, a twardy przedmiot wbił się pod prawą łopatkę.
- Stul gębę opoju. – usłyszał, tuż przy uchu, zimny szept przez zaciśnięte zęby wypchnięty, niczym splunięcie. Cośik ostrego wbiło mu się w żebra tym razem, aż Maurycemu tchu zabrakło. Nie wiedzieć z jakiej to przyczyny - czy to z braku powietrza, z przepicia, czy przeżarcia, alboć ze wszystkiego naraz, wziął Maurycy i omdlał w ramionach napastnika. Zali kiedy się był obudził, ujrzał wielką postać nad nim stojącą, w długi płaszcz odzianą i w prawej łapie bukłak, z ociekającą wodą trzymającą. Lewe łapsko juże zamierzało się, aby mu w pysk przylać, aleć Maurycy rękami skrzyżowanymi się zastawił, na co tamten nachylił się nad nim i za kark go ucapił do góry unosząc.
- No, no mości Sinobrody, toś towarzystwo znalazł – rzekł poprawiając na Maurycym odzienie – prostoś z klasztoru do szakali trafił.
Głos jakby Maurycemu znany, czego jednako w swoim pijackim umyśle pewien nie był.
- A ktoś ty zacz, co mnie znasz?
- A znasz, znasz, a jakże.
Zabrzmiało to tak zjadliwie, że zachodził w głowę, czy gadać z nim dalej, czy też na powrót omdleć. Jednakowoż wierzył Maurycy w swe oracyjne talenta i, że jeśli nawet trafi do piekła - w co coraz mniej wątpił, to z samym Lucyferem wytarguje wygodny kocioł i letnią w nim wodę. Zdecydował tedy, że na nogach ustoi. Tamten pochylił się nad nim, a Maurycy rozpoznawszy oczy iskrami napełnione piwnymi, do tego zarost gęsty, szczeciniasty, jak zgrzebło końskie, a i zęby bielutkie jak u młodej dziewki czeladnej - co ją ostatnio na weselisku, w stodole ucapił – za podejrzanie filuternym uśmieszkiem się kryjące, aż gębę rozdziawił i plecy mocniej w brzeg żwirowy wcisnął, rękami się podpierając.

- Kozodój na Boga! Czyś ty rozum stracił? – Maurycy otrzeźwiał w jednej chwili. - List za tobą przecie posłali! Chcesz trupem paść? – Maurycy opadł ciężko na piaszczyste podłoże.

- Nie wiadomo komu pierwej trupem paść. Mnie czy im. – Kozodój obok niego usiadł.

- Po coś tu przyjechał? Toć ścigać cię będą jak wściekłego psa. – Maurycy podniósł się i oparł o brzeg. We łbie mu jeszcze miód rządził, ale koncept już wracał. – Za dużoś im krwi napsuł.

- To po co Brunona wieszali, a i małego na wilków pożarcie skazali, zostawiając w stepie samego?

- Co ty gadasz?! Toć przecie Brunona jakoweś zbiry dzikie powiesiły na sposób diabelski. Sam pan poseł były, kołomyjski, będzie dwa pacierze temu mi, przy miodzie o tym zdarzeniu mówił.

- Sposób był diabelski, bo ich i diabeł nasłał, tyle, że w ludzkiej skórze żyjący.

- Kto zatem?

- Widać ci miód łeb w paździerz przemienił, bo konceptu w nim tyle co cnoty w tych dziewkach , co przed karczmą stoją.
- Cnoty w tych dziewkach przed karczmą stojących, po stokroć więcej niźli w tych mężach bogobojnych i dla Rzeczypospolitej zasłużonych, co w karczmie siedzą i miód chłepcą.

- O i widzisz, teraz tęgoś rzekł – Kozodój klepnął Maurycego po ramieniu, aże tamten przysiadł. To i wiedział przecie, że z przyjaźni po grzbiecie dostał, ale minę zrobił taką, jakby osa w goły zadek go dziabnęła – widać żeś nie kiep, i nie tylko w gębie, ale i w rozumie obrotny jesteś.
- Aleć to starosta mi powiadał, że Brunon kwestarzem karmelickim będąc, monety braciszkom podbierał, i przez to majątek jakowyś, słusznej wielkości gdzieś ukrył.
- A jużci, słyszał żem oną bujdę starościńską w lud puszczoną – a to żeby ku Brunonowi u gawiedzi zazdrość i nienawiść wzbudzić.
- Podobno zbóje co go napadli, ony skarb chcieli zeń wydusić, ale Brunon nic im - w swej chciwości - nie rzekł, jeno ducha wyzionął i tajemnicę ze sobą zabrał. – Maurycy widział jak Kozodój pięści zaciska, a wyrazu jego gęby mógł domyślać się jeno, bo mrok był, a i wysoki brzeg, w tym miejscu, poświatę od ciał niebieskich przysłaniał. Toteż nieco drżącym głosem dodał jeno – Tak prawił mi dwa pacierze temu, przy miodzie, imić sędzia Malikowski.
- Łże suczy syn! – Kozodój syknął jak lont palący się do kartacza uczepiony.
- Ale lud posłuch mu daje. – Maurycy cofnął się, co by, w razie co, ciosu od rozsierdzonego Kozodoja uniknąć.
- Bo lud głupi jest! A przy tym korzyści, za potakiwanie od władzy się spodziewa – rzekł Kozodój przytomnie.
- Być to może. – Maurycy przestąpił z nogi na nogę, zaskoczony widać Kozodoja ostudzeniem. – Brunon wiele dobrego dla ludzi zrobił, na swoje się nie oglądając, ale ludzie ziarno nienawiści w sercu noszą do tych, co dobro im czynią i na wdzięczność zasługują.
Kozodój nic nie odrzekł, tylko w drugi brzeg rzeki się zapatrzył, zastygając na chwilę.
- Tak więc widzisz, że o mnie tu chodzi.
- Na świętego Idziego! Toć prawda! Wiedzą żeś Brunona największy przyjaciel, a i Brzdąca nad życie miłujesz.
- Ano w tym sprawa.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
maarynarz · dnia 16.12.2016 09:45 · Czytań: 538 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 5
Komentarze
al-szamanka dnia 16.12.2016 18:46 Ocena: Świetne!
Cytat:
- To poco Bru­no­na wie­sza­li

po co
Parę przecinków tu i ówdzie uleciało, ale niewiele.

Ha, musiałam wrócić do pierwszej części, bo to i czasu sporo upłynęło, a treść zatarła się nieco.
Widzę, że kontynuujesz w tym świetnie stylizowanym stylu... musisz to mieć w małym palcu, ja nie potrafiłabym być w czymś takim konsekwentna.
Wygląda na to, że chcesz nas uraczyć dalszymi przygodami Kozodoja i Maurycego.
Przyznaję, że ciekawa jestem jak to wszystko się potoczy
Więc pisz i publikuj :)
Aha, pośmiałam się, czytając scenę uwalniania pęcherza od nieznośnej ciężkości :D

Pozdrawiam serdecznie :)
maarynarz dnia 17.12.2016 21:05
Witaj Szamanko:) Dzięki za uważną lekturę i słowa zachęty:)

Chcę opisać dzieje zwykłych ludzi, którzy usiłują żyć, we wcale niełatywym, ówczesnym świecie.

Piszę więc dalej i zapraszam w me progi:)

Pozdrawiam ciepło:)

P.S.
Poprawiłem treść zgodnie z Twoimi uwagami, dzięki za pomoc:)
maak dnia 17.12.2016 23:53 Ocena: Świetne!
Podoba mi się ta stylizacja. Pęcherz nieznośnie ciężki... sprawił, że ile razy odwiedzę wygódkę, to się cieszę, nie wiedzieć dlaczego :). Świetny klimat. Choć na krótko, zanurzyłem się w świecie przeszłym, a arcyciekawym.

Marynarzu, co z Kozodojem dalej? Opowiadaj!

Maak
JOLA S. dnia 18.12.2016 06:56 Ocena: Świetne!
Rozmarzenie, bo cień jego znajduję w tej opowieści, niekiedy jest mi potrzebne, równoważy inne stany ducha przykute do ziemi. Dobrze nieraz leciutko pofrunąć i pocieszyć się humorem postaci. :)
Bohater Twojego opowiadania jest raczej pogodzony z losem, nie ma złego życia. Jego przygody kreuje Twoja wyobraźnia.
To opowiadanie dotyczy krótkiego fragmentu zwykłego dnia. To, co się wydarzy później lub nie wydarzy, to sprawa wyobraźni czytelnika.
A za styl, szacun! :)

Ukłony

JOLA S.
maarynarz dnia 20.12.2016 00:25
maak - Witaj! Dzięki za wizytę i dobre słowo! I zapraszam do zanurzenia się w dalsze dzieje bohaterów mojej opowieści:)

Pozdrawiam:)

JOLA S. - Witaj! Cieszę się, że mogę Ci pomóc w odfrunięciu:) To bardzo osobiste odczucie, więc cieszy w dwójnasób:) Zapraszam!

Pozdrawiam:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Afrodyta
07/08/2022 20:37
Przeczytałam obie części Twojej opowieści i przyznaję, że… »
wolnyduch
07/08/2022 20:19
Piękny, poruszający prawdą życiową wiersz. Dobrego wieczoru… »
wolnyduch
07/08/2022 20:16
Wymowny tekst, w ciekawej formie, smutne jest to, iż to… »
wolnyduch
07/08/2022 20:07
Wiersz msz zawsze aktualny, to prawda, że młody kwiat często… »
Afrodyta
07/08/2022 20:01
Tekst wciąga w swój świat, świat wypełniony jakimś… »
Afrodyta
07/08/2022 19:44
Opowiadanie przeczytałam z przyjemnością, jest w nim… »
Klusek
07/08/2022 09:40
Dziękuję pięknie za miłe słowa :) Nie zamierzam, plan był… »
G.G
06/08/2022 23:05
skroplami Przepraszam za zwłokę z odpowiedzią. Obowiązki… »
wolnyduch
06/08/2022 22:59
Wiersz jak dla mnie trudny do komentowania, intryguje mnie… »
K.i.r.o
06/08/2022 20:47
O lol. Na początku odpuściłem, kiedy zobaczyłem słowo Kurwa.… »
wolnyduch
06/08/2022 20:34
Dla mnie piękny, niezwykle kobiecy wiersz miłosny, który nie… »
wolnyduch
06/08/2022 20:28
Wybacz, leniwie podpiszę się pod komentarzem Zoli111, bowiem… »
wolnyduch
06/08/2022 20:21
Urokliwe to dziczenie, smutne, wymowne i pięknie oddane… »
Jacek Londyn
06/08/2022 20:09
Litości, viktorio12! Oczywiście w opisach… »
wolnyduch
06/08/2022 20:08
Witaj tetu Dziękuję za wnikliwy komentarz, cóż może to i… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:27
Najnowszy:LittleDiana
Wspierają nas