Przecinek - trawa1965
Publicystyka » Eseje » Przecinek
A A A


Drodzy Czytelnicy!
Początkowo planowałem dalej kontynuować swój cykl. Jednakże okazało się, iż wywołał on na Portalu Pisarskim spore zamieszanie. Zanim więc powrócę do moich wykładów o biosztuce uznałem, że należy podsumować to, co stało się dotychczas.
Piszę zawodowo już ćwierć wieku- od początku o przyrodzie. Wcześniej także okazjonalnie zdarzało mi się pisać, jednak nie traktowałem tego na serio. To była taka zabawa dla zabicia czasu, podobnie jak czytanie rozmaitej literatury. Wydawało mi się, że niczego w życiu nie dokonam- moja niepełnosprawność (skutkująca patologicznymi zachowaniami) nie pozwalała na wiele.
I oto nagle pomocną dłoń wyciągnęła do mnie przyroda. Lubiłem zbierać grzyby w Lasach Zabierzowskich. Pomyślałem sobie tak: skoro las wspaniale mnie obdarowuje, to może warto w jakiś sposób okazać mu wdzięczność? Od tego wszystko się zaczęło. Dziś zbieram tego konsekwencje.
Literatura ta przechodziła szereg transformacji. Zaczęło się od prostego opisu lasu. Potem przerzuciłem się na łąki. Kolejną fazą była "Wodna epopeja"- mój pierwszy utwór z dialogami. W tym momencie zacząłem nieśmiało sobie uświadamiać, że tworzę coś nowego.
Wraz z przeprowadzką do Mogilna koła mojej kariery zaczęły toczyć się coraz szybciej. Tu ostatecznie zrozumiałem, że tworzę zupełnie nową literaturę. Zacząłem ją definiować. Tak powstał termin bioliteratura, a wreszcie- biosztuka.
Moje przekonanie ma bardzo trwałe fundamenty, gdyż nie powstało pod wpływem przypadku czy nakazu chwili, lecz było owocem długiego ciągu przyczyn i skutków. Problemem jest jednak ranga odkrycia, ponieważ wyznacza ono zupełnie nowe standardy w ważnej dziedzinie ludzkiego życia i obala wiele nienaruszalnych, wydawałoby się, prawd.
W historii różnych dziedzin życia ludzkiego bywały podobne przełomy: darwinizm, przwrót kopernikański, impresjonizm w malarstwie, bomba atomowa. Każdy z nich cały czas podlegał ewolucji po śmierci jego twórców. Generalnie jednak miały one wspólną cechę- im większych odkryć dokonywali zwolennicy postępu, z tym większą zajadłością byli oni zwalczani. Dlatego nie dziwmy się, że wiele osób do dziś wyznaje kreacjonizm, a są i tacy, którzy twierdzą, że ziemia jest płaska.
Ja także na Portalu Pisarskim muszę stawić czoło podobnemu problemowi. Podejście do mojej teorii jest absolutnie zerojedynkowe- całkowite potępienie lub wyraźna akceptacja. Żadnych światłocieni! Wśród wielu ludzi występuje bariera psychologiczna. Co ciekawe- utworzyła się egzotyczna koalicja potępiających- religijnych ortodoksów i wojujących ateistów.
Spróbujmy więc uporządkować fakty. Odpowiedzmy sobie przede wszystkim na pytanie: które elementy wypracowanej przeze mnie teorii są jej fundamentem, na którym ja oraz moi następcy będą ją rozwijać i pogłębiać.
W przypadku teorii Kopernika to oczywiście heliocentryzm, darwinizmu- dobór naturalny, bomby atomowej- budowa atomu. Teoria biosztuki posiada natomiast kilka równoległych podstaw, z których część od zawsze była instynktownie wyczuwalna przez moich poprzedników, lecz bano się o nich głośno mówić.
Pierwszy "dogmat" jest tyleż szokujący, co... oczywisty. Biosztuka jest właściwą sztuką klasyczną, natomiast sztuka ludzka jest jej elementem. Stwierdzenie to stoi w jaskrawej sprzeczności z antropocentrycznym punktem widzenia i dlatego napotyka na nieprzejednane, wściekłe ataki moich oponentów(to oczywiście skutek braku merytorycznych argumentów,by z tą teorią polemizować). Prawda ta natomiast jest punktem odniesienia dla tych, którym nie wystarcza obecna, oficjalna definicja czasu, rozumianego jako teraźniejszość, przeszłość i przyszłość. Osoby te wcale nie muszą znać mojej własnej definicji czasu, wyrażonej w utworze pt. "Działy bioliteratury, część pierwsza". Wystarczy, że znają gramatykę języków obcych, zwłaszcza angielskiego.
Drugi filar biosztuki, który może wielu się nie podobać to fakt, że każdy z nas jest artystą i to niezależnie od tego, w jaki gatunek się wciela. Stwierdzenie wydaje się absurdalne. No bo jak to możliwe, by artystą był na przykład zwykły zamiatacz ulic? Ale postawmy się choć przez chwilę w roli tego zamiatacza. Przecież on także ma WIZJĘ, do której dąży. A wizja to podstawa sztuki.
Idźmy więc dalej. Zbrodniarz zwykle planuje starannie swoją zbrodnię tak, by nie pozostawić śladów. Pracuje nad swym planem i ma jego końcową wizję dokładnie tak jak pisarz, który ma wizję końcową swej powieści. Realizacja wizji zbrodniarza od razu sprawia, że inny artysta- policjant- wpada na pomysł stworzenia własnego dzieła, które realizuje poprzez dochodzenie. Pociąga to za sobą istną lawinę twórczą- do pracy wkraczają prawnicy, kaci, ministrowie itp. Mamy więc do czynienia z PRZECHODNIOŚCIĄ SZTUKI.
Identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku innych gatunków. Kunszt myśliwski wilka dopinguje sarnę do doskonalenia się w sztuce ucieczki, co zresztą sprawia, że i na co dzień ruchy sarny cechuje wyjątkowa gracja(każdy, kto mieszka pod lasem, tak jak ja teraz, przyzna mi rację).
Oczywiście możliwa jest też sytuacja dokładnie odwrotna(zgodnie z teorią biosztuki odwrotność nie istnieje dzięki prostej analogii z prawami fizyki- ładunki elektryczne różnoimienne przyciągają się). Piękno kwiatów na łące budzi w atmosferze poczucie zazdrości, dlatego często wydaje na nią wyrok pod rygorem natychmiastowej wykonalności. Przekonałem się o tym w zeszłym roku, oglądając w połowie czerwca ukwieconą halę górską. Jeszcze tego samego dnia nadeszła burza gradowa. Gdy po kilku dniach byłem w tym miejscu ponownie, nie zastałem już nic oprócz traw.
Trzecim fundamentem biosztuki jest teoria geniuszu. Zgodnie z nią nie wolno mi uważać siebie ani za geniusza, ani za kogoś wybitnego. Ale za takiego nie mogę też uważać ani Kopernika, ani Leonardo da Vinci. Nie wynika to bynajmniej z mojej zarozumiałości, gdyż zarozumiałość nie istnieje!
Również i ten fundament mojej teorii jest dla wielu szokujący i nie do przyjęcia. Przyczyna tego stanu rzeczy leży w zasadach naszej cywilizacji, opierającej się na indywidualizmie. Otaczający nas świat opiera się na zupełnie innych podstawach, których zręby opisałem już w moim debiutanckim eseju pt. "We wspólnym puszczańskim domu".
Niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy też nie, w dalszym ciągu jesteśmy częścią tego świata(przeprowadzka na inną planetę to kwestia odległej przyszłości). Obowiązują więc nas te same prawa i żadne zaklinanie rzeczywistości nic nie pomoże. Cywilizacja ludzka może jednak w skuteczny sposób stworzyć pozory wyobcowania. Jednym z głównych narzędzi służących temu celowi jest kapitalizm. W historii przybierał on różne formy(socjalizm, feudalizm, kapitalizm państwowy, kapitalizm indywidualny), lecz każda z nich ma wspólny cel- WALKA Z PRZYRODĄ.
Pozory trwają dotąd, dopóki przyroda jest uśpiona. Ale wystarczy, że nagle się obudzi i przemówi do nas trzęsieniem ziemi, wybuchem wulkanu, lawiną, gradobiciem. Wachlarz narzędzi, dzięki którym przywołuje nas ona do porządku, jest doprawdy ogromny, nie ograniczający się bynajmniej do rzeczy widocznych gołym okiem! I cóż się wtedy dzieje? Wszelkie koncepcje ustrojowe walą się w gruzy, zanikają klasy społeczne, a nawet całe cywilizacje. Ich miejsce zajmuje gołe jądro biosztuki- WSPÓLNOTA. We wspólnocie rodzi się sztuka zbiorowa, a wszystkie jej dziedziny, wykonywane zawody, cechy charakteru łączą swoje siły dla przetrwania ogólnogatunkowego kryzysu.
Teoria geniuszu jest pięknym wzbogaceniem teorii darwinizmu oraz światełkiem w tunelu dla twórców nie tylko odrzuconych, ale nawet tych, którzy naprawdę niewiele potrafią. Ja również nie potrafiłem nic. TOTALNIE NIC! Wystarczy jednak jakiś impuls z otaczającego świata. Może on wydawać się zupełnie banalny- na przykład zabłądzenie w lesie lub ciężka choroba. Tego typu doświadczenia ocierają się o codzienność i są udziałem każdego przedstawiciela każdego gatunku. To właśnie one kreują coś, co my nazywamy geniuszem.
Wiem, że dla niektórych ludzi geniusz to patologia. Ci, którzy tak myślą, są jednak niewolnikami cywilizacyjnych standardów- owego nieszczęsnego wrzodu na prawdzie. Z tego powodu tak wielu ludzi na świecie nie kreuje nowej rzeczywistości. Cierpimy na tym wszyscy- zarówno ci, co nie chcą się wychylać jak i ci, którym cywilizacyjne ramy mocno doskwierają.
W tym momencie moi przeciwnicy przypuszczą kolejny atak. Zarzucą mi nawoływanie do łamania prawa. Już zresztą miałem z tym do czynienia na innych portalach. Chcę im odpowiedzieć, że przestrzeganie prawa lub nie w żadnym razie nie przesądza o wartości człowieka, a często nie ma w ogóle żadnego znaczenia! Według teorii biosztuki, która de facto jest teorią życia, poczynania wszystkich organizmów determinuje KONIECZNOŚĆ. Tak się akurat składa, że w cywilizacji ludzkiej prawo w dużej mierze pokrywa się z koniecznością. Nigdy nie ma konieczności mordowania z premedytacją, kradzenia(chyba że czasu), oszukiwania, dawania łapówek, o ile ma się warunki do przetrwania. Konieczność zawsze dominuje nad prawem. To "podfilar" teorii geniuszu.
Teoria biosztuki posiada jedną wielką zaletę- jest uniwersalna. Tłumaczy ona realia życia codziennego nie tylko przyrody i ludzi, ale także, być może, planet, na których rozwinęło się życie.
Tak to wszystko wygląda w świetle dotychczasowych badań i przemyśleń. Oczywiście nie jest możliwe, by kiedykolwiek ktokolwiek mógł sam skompletować swoją teorię tak, by stała się obowiązującym prawem. Nie może być inaczej także tym razem. Na tym etapie badań hipoteza ta, choć solidnie udokumentowana, posiada bardzo istotną słabość. Wciąż nie wiemy, w jaki sposób zapytać przyrodę, czy podziela tę teorię!
W historii ludzkości zdarzały się chwile, kiedy na masce oddzielającej ją od przyrody pojawiały się drobne zadrapania. Wprawdzie wiązały się one z patologicznym stosunkiem do przyrody, jednak w jakiś sposób próbowano nawiązać z nią dialog. Działo się tak w średniowieczu, kiedy procesy karne wytaczano... zwierzętom. Oczywiście zwierzęta, które skazywano na śmierć wiedziały, co je czeka, jednak ich protestów nie dostrzegano. Ponieważ nauka praktycznie nie istniała, nikomu nie przychodziło do głowy, by wejść w skórę drugiej strony.
Taką właśnie próbę podejmuje biosztuka, która jest czymś więcej niż tylko kolejną gałęzią nauki. Podczas gdy nauka opisuje otaczający nas świat (ten etap już przeszedłem), biosztuka próbuje zapytać przyrodę, czy ta nauka jest prawdziwa! Wyznawca tej teorii naraża się więc na duże ryzyko, gdyż odrzuca "normalność" wykreowaną przez człowieka, nie mając żadnej pewności, czy postępuje słusznie.
Innym problemem, z którym rozwijający tę teorię będą musieli się zmierzyć, jest brak kompatybilności między trzema kluczowymi filarami życia(słynna triada odżywianie+ oddychanie+ rozmnażanie). Współczesna nauka wciąż, wbrew dominacji tematu rozmnażania w literaturze, wie o nim niezbyt wiele. Domyślamy się, że sterują nim procesy chemiczne. Dlaczego jednak nie wszystkie z nich prowadzą do powstania życia?
Podobnie jest w pozostałych dwóch przypadkach. Wiemy z grubsza, co myślą drapieżcy i roślinożercy. Ale są jeszcze grzyby, bakterie, sinice... Jakie są cele zdobywania przez nie żywności?
Najwięcej wiemy o oddychaniu, jednak i w tym przypadku rozziew między roślinami a zwierzętami jest ogromny.
W tym momencie kończę. Życzę Czytelnikom przyjemnej lektury i refleksji nad poruszonymi tu problemami. Zapraszam też do dyskusji.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
trawa1965 · dnia 23.01.2017 14:04 · Czytań: 641 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
27/06/2022 20:48
Msz sens życia, to coś więcej poza przetrwaniem, ale… »
Yaro
27/06/2022 19:09
Jezus chce byśmy się cieszyli, radowali miłość jest radością… »
Materazzone
27/06/2022 17:27
Jak dla mnie zbyt...proste? Może nie, raczej zbyt łatwe w… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:37
Nie lubię żartów z religii (nie twierdzę, że taki był… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:35
Dobrze napisane i fabuła fajna. W obydwu przypadkach sukces… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 09:14
Dzięki! Zawsze miło cię widzieć. Pozdrawiam »
Marian
27/06/2022 07:25
Ciekawie napisane. Zgadzam się z tulipanowką, przeżyła, bo… »
Yaro
26/06/2022 13:42
Dziękuję Kasiu:)Pozdrawiam:) Duszku akurat Jezus pokazał… »
Marek Adam Grabowski
26/06/2022 09:32
Spoko. Przy okazji polecam moje ostatnie opowiadanie.… »
Marian
26/06/2022 07:44
Marku, dzięki za odwiedziny i komentarz. Akapit zaraz usunę. »
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
wolnyduch
25/06/2022 21:26
Jeśli ktoś nie oglądał filmu pt. "Przełęcz… »
wolnyduch
25/06/2022 21:22
Witaj Katarzyno/Kasiu, jeśli można?... Dziękuję za… »
wolnyduch
25/06/2022 21:16
Piękne obrazowanie, czytałam z przyjemnością, pozdrawiam… »
Marek Adam Grabowski
25/06/2022 15:19
Ciekawe i dobrze napisane opowiadanie. Oddajesz magiczny… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas