Wieczór idealny - Agreolik
Publicystyka » Felietony » Wieczór idealny
A A A

W przyjemny czwartkowy wieczór chciałby sobie człowiek, jak człowiek, w sensie po ludzku, jak miliony innych ludzi, miło spędzić czas przed telewizorem. Po intensywnie spędzonym dniu, uprzątnięciu ostatnich garów w kuchni, po kąpieli w szlafroczku i kapciuszkach, z ulubionym półlitrowym kubkiem pełnym gorącej herbaty w dłoniach (dwóch, bo jedna by nie utrzymała), na wygodnej kanapie, w ulubionej pozycji, w towarzystwie człowieka spełniającego rolę towarzysza serdecznie wspierającego nas w trudach naszego życia, łapiemy za pilota i lecimy... W górę i w dół, i w górę i ponownie w dół w poszukiwaniu idealnej pozycji w ten idealny wieczór. Brzmi znajomo?


Po zaciętej walce z pilotem, no i z serdecznym towarzyszem oczywiście, odnajdujemy idealny film. Po pierwsze idealny, bo właśnie rozpoczynający się. Po drugie idealny, bo, co ważne, na dwójce czyli kanale nie dozującym niepotrzebnie emocji przerwami reklamowymi i dbającym o nasz rozwój kulturalny. I po trzecie, i ostatnie, idealny, bo to idealna komedia romantyczna. Rodzaj filmu przedstawiający świat w sposób absolutnie nierealistyczny, ale za to idealnie optymistyczny. Czyli świat do którego tesknimy i wzdychamy, ale taki, którego nigdy nie było i nigdy się takim nie stanie.


Bo czy wyobrażacie sobie w swoim realnym życiu, że właśnie rzucacie swoją nudną pracę i poszukujecie tej idealnej, wymarzonej, kreatywnej, zaskakującej każdego dnia, a w trakcie poszukiwań to nie was odrzucają tylko wy odrzucacie niezbyt atrakcyjne oferty? Ale zanim zaczniecie chodzić na rozmowy kwalifikacyjne, a nie przepraszam tak mówiło się w zeszłym wieku, zanim pójdziecie na interwju, żeby zrobić dobre wrażenie na nowym szefie wydajecie ostatnie pieniądze na fryzjera, manicure, pediucure, masaże, nowe markowe ciuchy i buty. A potem po pierwszym dniu pracy idziecie do banku i dostajecie kredyt, przecież teraz już was stać. Zamieniacie swoje małe ciasne mieszkanko na przedmieściach, na luksusowy apartament w centrum. Nareszcie kupujecie sobie samochód o którym zawsze marzyliście. Który się nie brudzi, zawsze lśni, bo przecież wszędzie jest czyściutko. Samochód, którym zawsze parkujecie najbliżej wejścia, bo właśnie jest wolne miejsce. Którym jedziecie na stację benzynową tylko wtedy gdy macie ochotę na flirt z oszałamiająco przystojnym facetem w czerwonym, sportowym samochodzie, lub 90-60-90 blond-pięknością jeżdżącą motocyklem w obcisłym czarnym wdzianku.
Rano, po wstaniu z łóżka macie idealnie ułożone włosy, świeży oddech - idealny przy porannym całowaniu. Make-up - gotowy, musicie go tylko poprawić jednym muśnięciem pędzla. Kąpiel bierzecie nie dlatego, że czujecie się nie świeżo, ale dla przyjemności, koniecznie z dużą ilością piany i niezależnie od pory dnia z kieliszkiem idealnie schłodzonego szampana.


Choć nie wiadomo do końca co robicie w pracy, to po drugim dniu okazuje się, że jesteście najlepsi z branży. Jadąc w samym środku dnia swoim super nowym samochodem, oczywiście absolutnie po prawie pustych drogach, na spotkanie w kawiarni, w gronie tylko serdecznych wam przyjaciół, na jednym ze skrzyżowań, gdzie zatrzymało was czerwone światło dostrzegacie ogromny bilbord ze swoim zdjęciem. Po lunchu ze swoją mamą, tatą, siostrą i bratem, wracacie do pracy, gdzie dowiadujecie się, że nikt nie mógł się do was dodzwonić z fantastyczną nowiną (w filmach zawsze jest problem z zasięgiem), że możecie sobie już dzisiaj wziąć wolne. Jutro zresztą też, bo macie zaproszenie do jednej z wiodących stacji telewizyjnych w roli eksperta.
Podczas wywiadu okazuje się, że zdążyliście napisać i wydać książkę, która rozchodzi się jak świeże bułeczki. Zaczynacie obrastać w piórka i przez to wasza miłość od pierwszego wejrzenia, którą poznaliście kilka dni temu, a z którą zdążyliście już pójść do łóżka, może nawet zamieszkać, stwierdza że się zmieniliście, że was nie poznaje, że nie jesteście już tą osobą, z którą chcieli być i od was odchodzi. Zmieniacie więc front działania i kosztem pracy i popularności zaczynacie walczyć o miłość swojego życia, bo okazuje się, że nic innego nie ma tak dużej wartości jak bycie z tą właśnie osobą, o której nic nie wiecie. Próbujecie, więc kilkakrotnie skontaktować się z wybrankiem czy wybranką, która nie chce was słuchać ani widzieć, i wtedy pozostaje wam jedynie publicznie wyznać miłość. Oświadczacie się więc przez radio, telewizję czy w centrum handlowym krzycząc przez megafon: "Kocham cię!" albo "Nie mogę żyć bez ciebie! Wyjdź za mnie!" I wtedy już wszyscy klaszczą i dopingują, a ta jedyna czy jedyny rzucają się wam na szyję. W tym samym czasie dowiadujecie się, że straciliście pracę, ale nie na długo, bo film będzie jeszcze trwał tylko 10 minut, a wam uda się ją odzyskać, aby popełnić klasyczny happyend.


Jeżeli jesteście wytrwali i jakimś cudem udało wam się nie przełączyć na inny kanał lub zwyczajnie zasnąć, to po filmie, psychicznie, jesteście wrakiem człowieka. Cierpicie na bezsenność i postanawiacie napisać o powodzie dla którego zamierzacie wyrzucić swój nowy, płaski, 50-cio calowy telewizor przez okno.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Agreolik · dnia 20.02.2017 19:10 · Czytań: 647 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 8
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Dobra Cobra dnia 20.02.2017 20:31
Telewizja, telenowele oraz komedie romantyczne to jest to!

Wiele wynoszę z Twego feljetonu.


Pozdrawiam,

DoCo
Aronia23 dnia 21.02.2017 15:16
Agreolik, ten felieton o sferze marzeń traktuje? Ja , wg narratorki, tak spędzam wieczory:
"W przyjemny czwartkowy wieczór chciałby sobie człowiek, jak człowiek, w sensie po ludzku, jak miliony innych ludzi, miło spędzić czas przed telewizorem". Trochę mi tutaj nie gra coś, bo sprowadziłaś miliony ludzi do jednego poziomu - głupkowatego. Dlaczego mam sobie wyobrażać sytuacje, które mnie stresują i doprowadzają do agresji? Ich nie trzeba sobie wyobrażać, z nimi trzeba "walczyć". Pokazujesz życie od strony kogo? Zadowolonego czy zjechanego człowieka, czy takiego, który na wszystko pójdzie, byleby nie oszaleć? Przecież to my kierujemy własnym życiem. Oczywiście natrafiamy na przeszkody, ale żyjemy dalej. Jedno jest pewne - taki styl życia, jaki ukazałaś, stał się, niestety, w wielu wypadkach, sztampowy. Oby tylko się nie wychylać, wychylać się mogą boh. tv. bo to oni, dzięki nam, żyją właśnie, jak ludzie, których grają. Nie muszą w końcu grać, bo są albo b. bogaci, albo umierają, np. na zawał serca. Wiem też jedno, że nawet niektóre baśnie mogą wystraszyć i ja się przestraszyłam. Tyle herbaty? Po co? Bo nie chce się wstać z sofy, ale potrzeba oddania moczu może nas do tego zmusić. I zdanie, powalające, po prostu:
"Jeżeli jesteście wytrwali i jakimś cudem udało wam się nie przełączyć na inny kanał lub zwyczajnie zasnąć, to po filmie, psychicznie, jesteście wrakiem człowieka." Może tę wytrwałość spożytkować na coś konstruktywnego? A jeszcze? Skąd ma się ten tv. tak wielki i po co? Jednak opowieść ma w sobie głębszy sens, tylko trzeba poszukać, a tu zasięgu brak, bo zakrzyczana, zamknięta, przenicowana rzeczywistość. Dziękuję za uwagę. A23
Agreolik dnia 21.02.2017 20:55
Droga Aronio, dziękuję za twój wpis. Nie sądziłam, że mój tekst może wywołać aż tyle emocji, również negatywnych. Myślałam raczej, że jest dość lekki i nie porusza żadnych poważnych tematów. Moim zamiarem było raczej kogoś rozbawić niż zdenerwować. Dlatego też postanowiłam do przesady przerysować to co możemy dziś zobaczyć w telewizji. Nie uważam jednak, że nie ma nic kompletnie wartościowego w tv, tylko, że trzeba wiedzieć kiedy i o której godzinie włączyć telewizor. A jeśli, tak jak w moim przypadku, ktoś włącza go sporadycznie i całkowicie spontanicznie, bo czasem chciałby po prostu przez dłuższą chwilę nic nie robić, to po kilku minutach wertowania kanałów, zostawia na czymkolwiek co właśnie się rozpoczyna, aby pogapić się na coś co ma swój początek i koniec.
Swoją drogą ty zrobiłaś podobnie jak ja z tym filmem, bo chociaż już pierwsze zdanie mojego felietonu nie spodobało ci się, to jednak jakimś cudem dotrwałaś do końca, zamiast tę wytrwałość spożytkować na coś konstruktywnego. Przecież to my kierujemy własnym życiem.

PS. Ostatnim zdaniem felietonu chciałam głównie przekonać mojego męża, że nie potrzebujemy większego niż 32 cale telewizora, i choć od czasu do czasu powraca do tego tematu, to od wielu lat go nie zmieniliśmy.
oldakowski2013 dnia 03.03.2017 21:37
Nie wiem jakie oglądasz seriale, czy filmy, ale sądzę, że nie te które powinieneś. W opowiadaniu dużo powtórzeń, niezbyt składne zdania, interpunkcja - szwankuje. Nie przypadło mi do gustu to opowiadanie, widać mało przyłożyłeś się do niego, a gdybyś troszeczkę popracował, z pewnością lepiej by się go czytało. Skoro masz takie kłopoty z pilotem - wymień go. Pozdrawiam.
Agreolik dnia 05.03.2017 01:43
Oldakowski, dzięki za komentarz. Szkoda, że nie podałeś konkretnych przykładów z tekstu gdzie są błędy, bo wtedy mogłabym je poprawić. Kaźdy komentarz jest dla mnie przydatny, bo chciałabym się czegoś nauczyć. Niestety z pierwszego zdania twojego komentarza nic nie wynika i wydaje mi się, że jest odrobinę nie na miejscu.
Pozdrawiam
Abigail dnia 05.03.2017 21:28
Osobiście tekst bardzo mi się spodobał,ale nie cały. Ciężko czytało się pierwszy akapit. Za długie zdania, za dużo w nich treści, na których trzeba się skupić zanim dobre się do kropki. Jestem zwolenniczką krótszych zdań. Niektóre Twoje wnioski są trafne, tylko nie każdy jest w stanie się do tego przyznać. Najbardziej spodobało mi się streszczenie filmu :) Jest tam zawarta cała prawda.

"I wtedy wszyscy już klaczą..." powinno być klaszczą.

I na koniec perełka. "... bo okazuje się, że nic innego nie ma tak dużej wartości jak bycie z tą właśnie osobą, o której nic nie wiecie." Nic dodać, nic ująć :)
Pozdrawiam
Abigail
Agreolik dnia 06.03.2017 14:17
Dziękuję za komentarz Abigail. Bardzo mnie podbudował. Dzięki tobie wróciła mi chęć pisania.
Eh... te długie zdania są moją zmorą. Szczególnie na początku tekstu mogą zniechęcić do dalszego czytania. Zastanawiam się jak to poprawić. Pomyślę nad tym i spróbuję to jakoś zmienić w najbliższym czasie. A na początek wyrzuciłam jeden z nawiasów. Sama też jestem zwolenniczką krótszych zdań, ale kiedy piszę to często nie potrafię konsekwentnie postawić kropki.
Bardzo się cieszę, że choć część tekstu ci się podobało. :)
Pozdrawiam
Agreolik
Abigail dnia 06.03.2017 19:06
Agreolik nie rezygnuj z pisania tylko dlatego, że nie jest idealne. Nie ma ideałów na tym świecie :) Są za to poprawnie napisane teksty. Ty również dąż do tego aby poprawnie pisać. Droga jest jedna i wiedzie przez ćwiczenia - pisanie. Kiedy się przebrnie u Ciebie przez poplątane, długie zdania to zaczyna się wyłaniać fajny styl. Musisz tylko trochę popracować. Jeżeli mogę Tobie coś zasugerować, jak już coś stworzysz to odłuż na bok. Następnego dnia albo za dwa dni przeczytaj, a zauważysz gdzie zgrzyta i trzeba poprawić.
Pozdrawiam
Abigail
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
24/06/2024 23:39
Witaj, witaj, nowy Portalowiczu! Dzięki serdeczne za wizytę… »
D.Kwiatek
24/06/2024 23:27
Na poezji się znam mało i mogę pisać tylko o swoich… »
D.Kwiatek
24/06/2024 23:15
Witaj. Świąteczny klimat sobie w letnią noc zaserwowałem -… »
D.Kwiatek
24/06/2024 21:28
Książki Twardocha czytam zawsze zafascynowany światem jaki… »
Janusz Rosek
24/06/2024 18:09
Kazjuno Dziękuję bardzo za Twój komentarz i bardzo… »
Kazjuno
24/06/2024 16:37
Cieszę się Gabrielu z Twojej wizyty. Staram się pisać na… »
Gabriel G.
24/06/2024 13:39
Witam. Czytam każdy wrzucany przez ciebie Kazjuno fragment… »
Kazjuno
24/06/2024 12:20
Znowu Januszu świetne anegdoty. Ryknąłem śmiechem, czytając… »
Dar
24/06/2024 04:57
Dorastanie bywa trudne... »
Kazjuno
23/06/2024 11:15
Ivonno, napisałem Ci wiadomość na privie. Serdeczności,… »
valeria
23/06/2024 10:45
Wiersz budzi emocje, ale każdy ma swoje teorie i… »
Janusz Rosek
23/06/2024 08:14
Kasiu. Piękny wiersz. »
ivonna
21/06/2024 22:17
Kaziu, przecież nie ma pośpiechu. Wszystkiego dobrego! i. »
Kazjuno
21/06/2024 21:08
Ivonno, dzisiaj już nie naniosę poprawek z… »
ivonna
21/06/2024 15:29
Kaziu, ja też z podobnych pobudek odkrywam tutaj swoją… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:D.Kwiatek