"Moje spotkanie z Cyrylem" - (31) - oldakowski2013
Proza » Inne » "Moje spotkanie z Cyrylem" - (31)
A A A

Minęło parę dni, Cyryl ponownie zawitał w moje progi. Dobrze, że żona zdążyła wczoraj upiec ciasteczka, bo czym bym go poczęstował? Nie mogę naruszać jego rytuału, ciasteczka i kawa muszą być.

Jak zwykle rozsiadł się przed telewizorem w moim fotelu, zmuszając mnie do siedzenia na niezbyt wygodnym drewnianym krześle. Cóż miałem poradzić, niech mu będzie, jakoś przetrzymam tę jego wizytę na niewygodnym miejscu.

- Znów mamy wojnę, na razie cichą, ale niebawem zabrzmią potężne działa.

Spojrzałem na niego zdziwiony, co on gada, jaka wojna? Gdzie? Nie słychać strzałów, ani wybuchów, co on plecie.

- Nie słyszałeś? - nie dał mi dojść do słowa - chodzi o wycinanie drzew.

Odetchnąłem z ulgą, a już myślałem, że wróg stoi u naszych granic. Chwała ci panie, że to fałszywy alarm.

- Wojna o parę drzew? - wreszcie odzyskałem mowę.

- O parę? Trąbią o tysiącach, pokazują zdjęcia z Warszawy, widziałeś je?

- Tak! I co z tego. Jakiś budowniczy na swojej działce wyciął parę drzew i co? Nie wolno mu?

- Tadeuszu, nie poznaję cię.

- A ja ciebie Cyrylu. Wielki ekolog się znalazł. Proszę, jedż na wieś, do małych miasteczek, osiedli i posłuchaj co mówią ludzie.

Przez chwilę milczeliśmy, skoczyliśmy sobie do naszych gardełek i teraz musimy troszeczkę odsapnąć, pohamować swoje emocje.

- Przede wszystkim, Tadeuszu, nie jestem żadnym ekologiem.

- Ja też! Nie lubię jednak, jak ludzie mówią zasłyszane opowieści i przetwarzają je na plotki. Słuchaj, Cyrylu - teraz ja nie dawałem mu dojść do słowa - ty nie masz działki, nie masz swojej nieruchomości. Nie wiesz, co to znaczy mieć coś swojego na własność i móc na niej robić, to co mi się rzewnie podoba, nie słuchając jakiś tam wójtów, srójtów i Bóg raczy wiedzieć kogo jeszcze.

Umilkłem zdyszany.

- No tak. Zapomniałem, że masz swoją nieruchomość, wiem jak przeklinałeś, a ja z tobą, na te dawne, nieżyciowe przepisy. Ale z drugiej strony, ta Warszawa... smutny widok.

- Wiem Cyrylu, mnie też przeraża ten widok, ale skoro tak gmina narzeka, to niech wykupi ten grunt, niech się przyjrzy, dlaczego właściciel wycina drzewa, oraz w jakim celu? Postawienia kolejnego wieżowca? A zresztą, czy to nie jest specjalnie zorganizowana akcja? Dawniej nie wycinano drzew? Owszem, tylko wszyscy cicho siedzieli z podkulonym ogonem i nikt nie śmiał nic powiedzieć na PO-PSL. A kto chciał rozgrabić "Lasy Państwowe", ja, czy ty Cyrylu? A może jeszcze ktoś inny?

- No tak, co własność, to własność. To jest moje, to nikomu nic do tego, czy tak Tadeuszu?

- Czy chcesz, aby ktoś decydował o losie twoich rzeczy w twoim domu?

Odechciało mi się tej dyskusji z Cyrylem, zawsze mnie popierał, a tu na raz taka zmiana u niego. Co mu się stało? Chyba namówię go na kupno jakiejś nieruchomości, niech się przekona, co to znaczy mieć "coś" i nie móc tym zarządzać. Tak, tak, to będzie najlepsze wyjście.

- Wiesz Cyrylu, sprzedam ci trochę mojego gruntu, posadzisz drzewka, będziesz je... - nie chciał mnie słuchać. Szybko się pożegnał i wyszedł. Nie podjął tematu, nie chciał, czy nie mógł...

Data:21.02.2017 r. 

 

Moje spotkanie z Cyrylem  (32)

Po tym wybuchu niezgody w sprawie wycinki drzew, Cyryl przez kilka dni nie pokazywał się u mnie. Owszem, dzwonił, ale dom omijał z daleka. Wreszcie jest, dzisiaj, w niedzielę przyszedł. Minę miał niezbyt wesołą, już wiedziałem, że mojego przyjaciela coś gryzie. Pytanie tylko co?

Ciasteczka, jak zwykle znikały w szybkim tempie z talerzyka, mina Cyryla robiła się pogodniejsza, już pojawił się na jego ustach uśmiech. Jest dobrze - pomyślałem. Teraz tylko czekałem na zwierzenie się, bo widzę że, gryzie go to coś, gdzieś tam w środku.

- Wiesz Tadeuszu - zamieniłem się cały w słuch - Zbyszek, kolega ze szkolnych lat w Radomiu, przysłał mi zdjęcie i wiesz, że tym zdjęciem zrobił mi...

- Niespodziankę? - wypaliłem przerywając mu.

- Zagwozdkę! - O choroba ciężka, jakiego on używa słownictwa, skąd mu przyszło do głowy takie słowo. Tak, jest takie w słowniku, do niedawna nawet było w użyciu, ale teraz młodzież wynalazła inne, które je zastąpiło.

- Siedziałem nad tym zdjęciem chyba z pół dnia i w żaden sposób nie mogłem rozpoznać osoby widocznej na tej małej fotce.

- Jak to? Nie mogłeś rozpoznać? Przecież ci przysłał swoje, a nie kogoś innego.

- Tak, wiem o tym, tylko on przysłał aktualne zdjęcie, a ja pamiętam go jak byliśmy jeszcze w szkole. Tamten obraz mam przed sobą i w ogóle mi on nie pasuje do tego obrazu, który mam teraz przed sobą. Ludzie się zmieniają.

- To nigdy go nie widziałeś, po zakończeniu szkoły?

- Nigdy!

No tak. po tylu latach naprawdę trudno kogoś poznać, rodzinę mamy trudności zidentyfikować, a cóż dopiero kolegę ze szkoły.

- Taki trudny do rozpoznania?

- Na dworcu, gdybym po niego wyszedł, nie rozpoznałbym go i chyba przypuszczam, że i on mnie też.

- O cholera! - wyrwało mi się - mam nadzieję, że ja braci poznam, bo właśnie do nich się wybieram. Cyrylu, ja ich trzydzieści lat nie widziałem...

Podrapał się po głowie mój przyjaciel, minę też miał nietęgą. No to mnie pocieszył, ale ja nawet do siebie nie dopuszczałem myśli, że mogę nie rozpoznać moich braci. To niemożliwe, wydaje mi się, że po ciemku mógłbym ich poznać, a co dopiero przy świetle dziennym.

- Tadeuszu, rodzina to co innego, te osoby pamięta człowiek zawsze i wszędzie, często śni o nich i tutaj nie ma różnicy, że nie widzi ich dziesięć, piętnaście, czy trzydzieści lat. Braci zawsze rozpoznasz.

Tak, ma rację, ale zasiał we mnie trochę niepokoju. Przeszedł przez moje ciało cień strachu i obawy. Nie, nie... Nie mogę tak myśleć, muszę ponownie odświeżyć ich obraz w mojej świadomości, takich jakich pamiętam, młodych, radosnych i uśmiechniętych. Z pewnością takimi są i dzisiaj i takich z pewnością zobaczę. A, że skronie ich przyprószyła siwizna, to dla mnie bez znaczenia. Może i sylwetka nie ta, inny chód, inna wymowa, ale te negatywne cechy nie powinny być utrudnieniem w rozpoznaniu ich.

- Będzie dobrze, Tadeuszu, zobaczysz. A kiedy się do nich wybierasz? - zaciekawił się.

- W tym roku, ale jeszcze nie wiem, w którym miesiącu. Chyba w lipcu.

- No to dobrze, bo mnie wówczas też nie będzie, jadę do córki.

- Chyba rozpoznasz ją?  - wybuchnęliśmy obaj głośnym śmiechem...

Data: 27.02.2017 r.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
oldakowski2013 · dnia 10.04.2017 10:15 · Czytań: 525 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 5
Komentarze
Aronia23 dnia 21.04.2017 23:45 Ocena: Świetne!
Cześć, oldakowski. Te spotkania koloryzują świat od czerwonego, przez żółty i czarny.
Do1. części się odniosę. Fajnie jest mieć kolegów, koleżanki, ale o przyjaźń trzeba dbać. Tutaj Cyryl jest "osobą wiodącą", przynosi niepokojące wieści. Narrator też w końcu zaczyna "perorować". Napisałeś o zjawisku, które mnie, np. bardzo smuci, i do tego jeszcze wiosną ścinają, kiedy wylęgają się małe ptaki. Ja nie mogę na to patrzeć. W zasadzie, to często się zastanawiam nad tym, dlaczego 90 proc, przechodzi obok i mówi "Co ja mogę?" Dorośli ludzie boją się paru urzędników też się boją. Światem rządzi strach, myślę, że to ludzkie bardzo. Każdy chce spokoju, ale chyba zapomniał, dzięki komu i jakim wydarzeniom ma względny spokój. Nie lubią tych, którzy walczą z garstką mającą siebie za elitę. Jest takie powiedzenie: "Dajcie mi władzę, to wam pokażę'. Z tymi drzewami, to dla mnie skandal jest, z żubrami, bażantami - hoduje się je, trzyma w klatkach, aż tu któregoś dnia przybywa PAN i zabija te ptaki. To nie jest polowanie, to jest mordowanie.

Cz.2. również b. ciekawa - o STRACHU. Już dziś o nim pisałam, ale jeszcze oldakowski napiszę tu. To zdanie jest dobre:

"Przeszedł przez moje ciało cień strachu i obawy. Nie, nie... Nie mogę tak myśleć, muszę ponownie odświeżyć ich obraz w mojej świadomości...". Tylko "musiał" mi tu nie pasuje. Np. ja zmuszona do pewnych rzeczy niby żyję, niby nie żyję. I na koniec:
"Rodzina, ach, rodzina, lecz kiedy jej nie ma - samotnyś jak pies." Dziękuję za wszystko, Dobra Duszo. Jesteś niezwykłym człowiekiem. A23
oldakowski2013 dnia 23.04.2017 19:22
Witam Aronio23. Przepraszam, że na odpowiedz czekałaś tak długo, dopiero wróciłem z Grecji, wprawdzie czytałem tam Twój komentarz, ale nie nie mogłem na niego odpowiedzieć. Jeszcze raz dziękuję za komentarz i chyba będę się żegnał z portalem na jakiś czas z powodu wyjazdu na Mazury, ale może jeszcze zdążę coś dać, bo być może wyjazd się opóżni ze względu na pogodę. Może spotkam tam naszego kolegę Michała (Mike). Pozdrawiam i pisz więcej, lubię czytać twoje opowiadania.
Aronia23 dnia 23.04.2017 20:48 Ocena: Świetne!
Oj, oldakowski, zdanie " chyba będę się żegnał z portalem na jakiś czas z powodu wyjazdu na Mazury, ale może jeszcze zdążę coś ..." No to mnie zasmuciłeś, ale i cieszę się, będziesz wśród leśnych, czarodziejskich drzew, krzewów, jezior. A gdy wrócisz, Aronia 23 zapoda niespodziankę dla Ciebie, już o tym wspominałam i robi się. A w ogóle za co przepraszasz? Ja swoje wiem - ostatni tydzień otworzył mi oczy , o tak O O . pozdrów ode mnie przyrodę, jeziora, łąki. Będą ptaki śpiewały, no Bosko, po prostu. Ty, jako jeden z nielicznych byłeś, gdy mnie już prawie nie było. Jestem wdzięczna i miło mi, bo dostrzegłam w Tobie dżentelmena, tak in plus. Miłego wypoczynku, A23
oldakowski2013 dnia 23.04.2017 22:25
Aronio23, po prostu żle się wyraziłem. Nie żegnam się, ale wyjeżdzam na 3-4 miesiące i jak co roku na taki wyjazd nie biorę komputera i telewizora, a jedynie radio. Robię tak co roku i świetnie odpoczywam bez tych wynalazków. Spróbuj kiedyś mojej metody (chociaż bez komputera może być ciężko) Jeszcze raz pozdrawiam.
Aronia23 dnia 23.04.2017 22:28 Ocena: Świetne!
No to fajnie, ja myślałam, że nie będzie już Ciebie, Twoich tekstów i opinii, te sobie b. cenię. Dobra Duszo i Odważny Człowieku. Ukłony. A23
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Yaro
24/01/2022 21:22
Usunąłem co zbędne. »
annakoch
24/01/2022 20:23
Świetne ! Moja głowa zobaczyła gotowy obraz filmowy.… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 17:39
Dobrze, skoro nie na temat, to usuwam komentarz. zresztą był… »
Florian Konrad
24/01/2022 16:56
Jejciu... co za pytanie. Więc proszę napisać ten tekst o… »
Mareczek
24/01/2022 16:36
Nie zawodzisz Wiolinie.Kolejny wiersz Twojego pióra będący… »
Maciej Bienias
24/01/2022 16:28
Choć gdybym chciał nie wiem jak bardzo uczynić zadość… »
Mareczek
24/01/2022 16:15
Zrobiłaś aniat.wiwisekcję bólu i rozpaczy,która mnie… »
valeria
24/01/2022 11:49
tak:) to nie mówcie głośno, wszyscy mnie zapeszają:) »
ZielonyKwiat
24/01/2022 11:23
Nic tam nie poprawiaj. Skoro tak Ci się napisało, to tak… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 11:21
A mnie zawsze cieszy, że niektóre komentarze są bardziej… »
valeria
24/01/2022 10:53
dziekuję, myślałam, że przejdzie taki błąd. raz jestem… »
pociengiel
24/01/2022 10:50
Za komuny mieliśmy polskie auto Syrenka - głośny dwusuw. Wg… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 10:34
Wiersz jak wiersz. To moje zdanie. »
pociengiel
24/01/2022 10:29
daj se luzik, popuść guzik »
Wiolin
24/01/2022 09:50
Valerio. Widzę w tym wierszu wiele niegramatyczności...… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 20:04
  • Dobra, wystarczy tej gadki o niczym.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:58
  • A to zależy co się założy. Ja czasem wolę zapytać Nikogo, niż gadać z Bylekim-ś.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:56
  • Jakże ja bym chciał tak skasować, ale nie mam kogo i za co.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:54
  • A ja, z założenia, nie pytam nikogo o nic.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:52
  • Gdybym wiedział o co chodzi, to bym się nie pytał Kogoś, ale Nikt nie odpowiada. A że jestem Niewiedzący, to pytam i Wiedzących.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:45
  • Skasowałam. znów włączyła mi się autocenzura.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:43
  • Obie miejscówki leżą niedaleko Gdzieśtam.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:41
  • A ja znam takich z Znikąd. to chyba niedaleko od Nikąd.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas